Dodaj do ulubionych

Chrześcijan biją

25.03.18, 11:06
w Niemczech.

Członkowie jakiegoś miejscowego zaścianka z olivkowym kolorem cery. Dalsze szczegóły nieznane. Całe wydarzenie mało istotne.
Obserwuj wątek
    • the-great-inuk Re: Chrześcijan biją 25.03.18, 12:59
      the-great-inuk napisała:

      > w Niemczech.
      >
      > Członkowie jakiegoś miejscowego zaścianka z olivkowym kolorem cery. Dalsze szcz
      > egóły nieznane. Całe wydarzenie mało istotne.
      ==============================================

      To prowokacja Była Faszystowskiego, Pegidy i AfD!

      Kanclerzowa: Wir schaffen das!

      Armagedon nastał?

      Wczoraj dzwonili świadkowie jehowy przed moją bramą: Załatwiłem odmownie, może niesłusznie?

      Ot, co...
      • the-great-inuk Niezapikslowana buzia przybłędy z Azji! 25.03.18, 15:38
        Spróbujcie niezapikslowaną buzię mordercy znaleźć w DER SPIEGLU lub w BILDZEITUNGDZIE!

        To jest przeciw godności ludzkiej mordercy!

        Q.M.w.D.J!!!
        • the-great-inuk Re: Niezapikslowana buzia przybłędy z Azji! 25.03.18, 16:16
          Ja też już kiedyś stałem oko w oko z takim osobnikiem.
          Już trochę czasu minęło!
          Miałem jakieś 5 czy 6 lat.

          Stałem przed wejściem do naszego domu. Na Ziemiach Odzyskanych.
          Niedawno przeszedł tędy Front II W. Światowej.
          W okolicy pełno osobników z ciężką traumą powojenną.
          Po drugiej stronie ulicy, pomiędzy gruzami, stał taki osobnik.
          "Hej, mały, chodź no tu" powiedział.
          Poszedłem...
          Zaprowadził mnie w głąb gruzów. Była chyba późna wiosna bo ptaszki w swoich gniazdkach karmiły swoje potomstwo. Mój osobnik z ciężką traumą wojenną, powyciągał je wszystkie z gniazd i rzucał w siatkę ogrodzeniową sąsiedniego płotu. "Ktoś to musi robić." Zapewniał mnie.

          Po tym poszliśmy sobie dalej.

          "Ty mnie zdradzisz!" Spojrzał mi w oczy...

          "Nie, nie zdradzę! - Jak Boga kocham" Zapewniłem go.

          Widocznie go przekonałem, bo uszłem z życiem. Trzy minuty i by mi grdykę zacisnął... I nie miałbym żadnych zmartwień.

          Mej przysięgi dotrzymałem do dzisiaj. Nie mam pojęcia co mnie skłoniło do złamania mej przysięgi???

          Minęło już kilka dekad od tego czasu. Muszę teraz pójść do spowiedzi świętej?
          Co waży więcej, współudział w mordowaniu ptaszków, czy złamana przysięga?

          Od co...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka