jessi_a
20.05.08, 06:41
wczoraj ogladalam w polskich wiadomosciach zdjecia zakatowanego
Bartusia, lezal na stole nagusienki. Na jego ciele nie bylo miejsca
wolnego od siniakow i strupow. Obraz jego mam do teraz. Drastyczne
zdjecia. Nie wiem, czy jako policjantka nie przymknela bym oczu i
nie pozwolila na lincz. Albo sama bym to zrobila. Jak mozna dojsc do
takiego zezwierzecenia. najgorsze w tym wszystkim, ze kaci (matka i
konkubent) dostana maksymalnie do 12 lat.
Czasami wydaje mi sie, ze kara smierci w tym wypadku bylaby
nalepszym rozwiazaniem, taka przez ukamieniowanie.
A swoja droga dlaczego wogole spoleczenstwo/sasiedzi/ opieka
spoleczna/policja nie reaguje wczesniej, tylko dopiero po fakcie.
Wkurza mnie jak mowia, ze na interwencji, czy wywiadach
srodowiskowych nic nie zauwazyli.