30.07.09, 11:45
Co chcesz na kolację?
- Obojętne, co zrobisz to zjem.
- Obojętne, to co, nie wiesz na co masz ochotę?!
- Mam ochotę na schabowego ze smażonymi ziemniakami.
- Jasne, tobie się wydaje, że ja nie mam co robić,
pojawiasz się łaskawie o siódmej z pracy, a ja do tego czasu
nastawiłam pranie i odrobiłam lekcje z dziećmi. Gadaj co chcesz na
kolację!
- Przecież ci mówiłem, schabowego...
- Słuchaj, ja nie mam nastroju do żartów, nie mógłbyś zjeść czegoś
jak normalny człowiek
- OK. zrób mi placki ziemniaczane.
- O w pół do ósmej, ciebie pogięło już całkiem! A i tak nie ma
ziemniaków, gdybyś przyszedł wcześniej do domu, to mógłbyś je kupić.
- Mogłem je spokojnie kupić wracając z pracy, market jest otwarty
do dziewiątej trzeba było powiedzieć.
- Ciekawe dlaczego akurat ty miałbyś je kupować, skoro ja to
robię całe życie?! A tak dla ścisłości ziemniaki mieliśmy wczoraj,
przecież nie będziemy ich żarli w każdy dzień.
- Pytałaś na co mam ochotę, to ci mówię.
- Przestań z tym.. "że się pytałam". Ostatni raz pytam co chcesz
na kolację.
- Jaki mam wybór.
- No tak, to cały ty, ja się ciebie o coś pytam, a ty odpowiadasz
pytaniem!
- ... to może ... tosty?
- Oczywiście, ty jesteś do tego zdolny, aby mi wyżreć ostatnie
cztery kromki chleba tostowego dobrze wiedząc, że innego nie mogę
jeść! Na kolacje zrobię ci spaghetti, albo odgrzeje jakiś sos z
mięsem z zamrażarki. Wreszcie sie zdecyduj!
- To ja ... może ... bym zjadł ... ten sos dawno nie jadłem.
- Sos, jasne, ciekawe dlaczego nie chcesz spaghetti?!
- Dobrze, zrób mi spaghetti.
- No wreszcie, z ciebie coś wyciągnąć ... Posypać ci to serem?
- Nie, przecież wiesz, że już od lat nie dodaję sera.
- A to ciekawe, to ja się zrywam i lecę po ten ser, żeby ci go
dodać do spaghetti,a ty mi meldujesz, że go nie dodajesz. Ciekawa
jestem od kiedy?!
- Od dziesięciu lat, jeszcze ciebie nie znałem, jak ostatni raz nim
posypałem spaghetti.
- OK! To ja ci zrobię to spaghetti, o ósmej wieczorem, ja tego jeść
nie
będę, dzieci też.
Zjesz sam! Tak jak byś nie mógł zjeść tego sosu z zamrażarki.
- Oczywiście, że mogę, podgrzej mi go.
- I co nie mogłeś tak od razu powiedzieć?! To ja tu muszę pół
godziny wyciągać z ciebie co łaskawie byś zjadł na kolację!
- ...
- Masz tu ten swój sos, ciekawa jestem co ja teraz zrobię z tym
serem?!
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: rozmowa 30.07.09, 12:00
      Dlatego ja mam meza samoobslugowego.
      • lepian4 Re: rozmowa 30.07.09, 12:18
        Sam po sobie zmywa?
        • annajustyna Re: rozmowa 30.07.09, 13:24
          Do zmywania mamy zmywarke.
          • thunder-mug Re: rozmowa 30.07.09, 13:33
            annajustyna napisała:

            > Do zmywania mamy zmywarke.

            Z Polski?

            Na czarno?

            Bez podatków?
            • annajustyna Re: rozmowa 02.08.09, 11:10
              Nie, z "Media Markt".
    • kolonistka Re: rozmowa obiadowa cd :) 02.08.09, 10:50
      Maz mówi do zony:
      - Podaj mi obiad!
      ona:
      - A magiczne slowo?
      - Biegusiem...
      *************
      Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna,pewna siebie
      księżniczka. Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i
      przyglądającą się brzegom nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu
      jej zamku.
      Żaba wskoczyła księżniczce na kolana i powiedziała:
      - Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła
      wiedźma
      rzuciła na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy abym
      znów
      stał się młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja
      słodka, weźmiemy ślub i będziemy razem z moją matką gospodarować w
      tym
      zamku. Tam będziesz przygotowywać mi posiłki, prać moje ubranie,
      rodzić
      mi dzieci, i będziemy żyli długo i szczęśliwie...
      Tego wieczoru, przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i
      sosem śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko
      pomyślała:
      - No k..wa, nie sądzę...
      I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie udka w panierce..
      **********
      Wraca mąż do domu i pyta żonę: "Kochanie co dziś na obiad?"
      Żona: "nic"
      Mąż: "ale wczoraj też nic nie było...."
      Żona: "tak ! bo ugotowałam na dwa dni"
      ******
      smacznego smile
      • fan.club Zauberwort mit Doppel-T? 02.08.09, 10:58
        Flott!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka