Dodaj do ulubionych

Gruba Brytania

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 08:51
u nas tez tak sie powoli robi. Jak bylam pare lat temu w Londynie
bylam zaskoczona widokiem kilkulatkow pozerajacych hamburgery w
McDonalds...a teraz widze to u nas.
Obserwuj wątek
        • Gość: Fatman Re: Gruba Brytania IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.09.08, 12:07
          Coś takiego dzieje się u nas, tylko nie chodzi o oficjalne BMI (to jest ustalane
          przez WHO), ale o normy społeczne. Szupła zgrabna nastolatka to "anorektyczka",
          "szkieletor", wszyscy starają się jak najbardziej jej obrzydzić życie mówiąc
          prosto w oczy "ale ty chuda, zjedz coś", albo co gorsz sugerując że nadwaga jest
          normą "kobieta powinna mieć trochę tłuszczyku tu i tam". Dziewczyna z wyraźną
          nadwagą ma za to "kobiece kształty" i "dobrze wygląda". Sam mam nadwagę (jakieś
          10kg), a wszyscy wokół twierdzą że jestem szczupły (nawet nie "normalny", tylko
          właśnie "szupły"!). Zanim się zacznie leczyć grubasy najpierw należy wyleczyć
          głowy naszego społeczeństwa.
          • Gość: joanna182-0 Re: Gruba Brytania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:43
            Masz racje, bo mój tata nawet twierdzi, że jestem za chuda i
            wszystkie kości my wystają i przez to nie jestem atrakcyjna, bo
            kobiete powinno mieć za co się złapać. Rzeczywiście żebra można mi
            policzyć bez problemu, wystają mi bardzo obojczyki i jeszcze inne
            kości. Według lekarzamoja waga jest prawodłowa. Wzrostu mam 172 cm
            waże 57-58 kg. Pozdrawiam!!
              • nessie-jp Re: Gruba Brytania 14.09.08, 20:38
                > Tak? To popatrz na komentarze internautów pod zdjęciami ładnych zgrabnych
                > szczupłych (nie chudych!) dziewczyn - aż zieją nienawiścią do tych dziewczyn.

                Kolego, internauci zieją nienawiścią do wszystkiego, co się rusza! Widziałeś
                kiedykolwiek komentarze pod zdjęciem dziewczyny, która nosi "aż" rozmiar 38?
                "Tłusta świnia", "kaszalot", "wieloryb" i "obrzydliwy tłusty pasztet" to
                najłagodniejsze z określeń, reszta nie nadaje się do przytoczenia.

                Nie ma sensu kierowanie się w życiu wypowiedziami internautów, bo tak naprawdę
                często najbardziej się udziela garstka spoconych, zakompleksionych, pryszczatych
                nastolatków, nienawidzących wszystkiego i wszystkich...

                W Polsce ostracyzm spotyka przede wszystkim osoby z choćby minimalną nadwagą.
                Szczupłe dziewczyny co najwyżej są obiektem westchnień starych ciotek, że "jaka
                ty jesteś mizerna". Ale na pewno nie mają problemu ze znalezieniem pracy (bo
                grube nie są "reprezentatywne") czy towarzystwa, a szczupłe dzieci nie są
                prześladowane w szkole czy wyśmiewane na podwórku.
                    • eeela Re: Gruba Brytania 04.10.08, 22:28

                      > Dodalabym zawistne komentarze przy badaniach okresowych. "170cm, 52kg - i pewni
                      > e
                      > sie jeszcze odchudza?"

                      52kg przy 170cm wzrostu to BMI równe 17.5, czyli poniżej normy. Trudno więc
                      mówić o tym, że komentarz 'jeszcze się odchudza' to wyraz zawiści - raczej
                      zdrowego rozsądku...
                      • Gość: Fatman Re: Gruba Brytania IP: *.zone4.bethere.co.uk 05.10.08, 13:22
                        eeela napisała:
                        > 52kg przy 170cm wzrostu to BMI równe 17.5, czyli poniżej normy.
                        > Trudno więc mówić o tym, że komentarz 'jeszcze się odchudza' to
                        > wyraz zawiści - raczej zdrowego rozsądku...

                        Albo raczej głupoty - do niektórych nie dociera, że każdy ma inny metabolizm i
                        zdarzają się dziewczyny (zwłaszcza młode), dla których np. BMI 16.5 jest ich
                        NATURALNĄ wagą i żadne obżeranie się nie pomaga przytyć.
                        • eeela Re: Gruba Brytania 05.10.08, 14:42
                          Po pierwsze, BMI nie jest wagą.
                          Po drugie, nie ma tak, że waga poniżej normy jest naturalna, a powyżej nie.
                          Każdy ma naturalne (genetycznie zakodowane) skłonności do osiągania pewnej wagi,
                          ale to nie znaczy, że należy sobie pozwalać na poważne wykroczenia poza normę,
                          bo w obydwie strony kończy się to źle dla zdrowia. Dziewczyna o wskaźniku BMI
                          16.5 powinna starać się odżywiać porządnie, aby nie doprowadzić się do stanu
                          chorobliwego. Dziewczyna o takim wskaźniku, która odżywia się głównie sałatą i
                          marchewkami, jest po prostu głupia.
                          • Gość: Fatman Re: Gruba Brytania IP: *.zone4.bethere.co.uk 05.10.08, 20:02
                            eeela napisała:
                            > Dziewczyna o wskaźniku BMI 16.5 powinna starać się odżywiać
                            > porządnie, aby nie doprowadzić się do stanu chorobliwego.
                            > Dziewczyna o takim wskaźniku, która odżywia się głównie sałatą
                            > i marchewkami, jest po prostu głupia.

                            Na to wygląda, że tak samo jak pielęgniarki wygłaszające przykre komentarze
                            podczas badań okresowych nie masz pojęcia o metabolizmie. Dlaczego zakładasz,
                            że dziewczyna o BMI 16.5 nie odżywia się porządnie? Dlaczego zakładasz że
                            odżywia się głównie sałatą i marchewkami? Zdarzają się dziewczyny, które
                            obżerają się za pięciu facetów (wywołując tym sensację na wyjazdach), a i tak
                            nie mogą przekroczyć BMI 16.5. Powiedzieć takiej dziewczynie że źle się odżywia
                            i pewnie jest chora na anoreksje to najgorszy afront jaki można sobie wyobrazić.
                            Znam osobiście dwie takie dziewczyny, nawet nie masz pojęcia ile muszą się
                            nacierpieć, bo na okrągło muszą wysłuchiwać wykładów o dobrym odżywianiu od
                            obcych osób, ciągle są posądzane o anoreksję, gdy tymczasem żaden lekarz nie
                            jest w stanie im pomóc przytyć.
                            Dotarło?
                            • eeela Re: Gruba Brytania 05.10.08, 22:40
                              A co ty się mnie bez sensu uczepiłeś. Sama przez lata miałam BMI poniżej normy,
                              jedząc za trzech. Piszę wyraźnie i po polsku o dziewczynach z BMI poniżej normy,
                              które chcą się jeszcze na dodatek odchudzać - i to jest głupota, i to wcale nie
                              rzadka.
                              • Gość: Fatman Re: Gruba Brytania IP: *.zone4.bethere.co.uk 05.10.08, 23:11
                                Hmmm... a to ciekawe. Zacytuję Twoje słowa:

                                > 52kg przy 170cm wzrostu to BMI równe 17.5, czyli poniżej normy.
                                > Trudno więc mówić o tym, że komentarz 'jeszcze się odchudza'
                                > to wyraz zawiści - raczej zdrowego rozsądku...

                                Dobra, wystarczy. Tematem wątku były grubasy, a nie chudzielce.
                                  • Gość: Fatman Re: Gruba Brytania IP: *.zone4.bethere.co.uk 08.10.08, 00:23
                                    eeela napisała:
                                    > Rozumiem, ze twoim zdaniem odchudzanie sie przy BMI wynoszacym 17.5
                                    > to nie jest glupota?

                                    Czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem?
                                    Piszę WIELKIMI LITERAMI:

                                    ODCHUDZANIE SIĘ PRZY BMI 17.5 JEST GŁUPOTĄ.
                                    TWIERDZENIE ŻE KAŻDA DZIEWCZYNA Z BMI 17.5 SIĘ ODCHUDZA (JAK WSPOMNIANE
                                    WCZEŚNIEJ PIELĘGNIARKI) JEST JESZCZE WIĘKSZĄ GŁUPOTĄ.
                                    • eeela Re: Gruba Brytania 08.10.08, 01:10

                                      > Czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem?
                                      > Piszę WIELKIMI LITERAMI:
                                      >
                                      > ODCHUDZANIE SIĘ PRZY BMI 17.5 JEST GŁUPOTĄ.

                                      Tego akurat nigdzie powyżej nie napisałeś, ani wielkimi, ani małymi literami. A
                                      o to mi własnie chodziło, i o nic innego (co też wyraźnie dawałam do
                                      zrozumienia, a ty się uparłeś czepiać).
                      • Gość: baobab 170 cm i 52kg to normalne IP: *.autocom.pl 10.11.08, 17:37
                        Wszystko zależy od typu budowy. Moja przyjaciółka ma 170 wzrostu, waży 56 kg i
                        sama widzę, że jest za gruba (wystający brzuszek aż się trzęsie)! Ja mam 166 cm
                        i 60 kg i mam mniej zbędnego sadła niż ona. Jak ktoś ma małą głowę, cienkie
                        kości, wąską miednicę, to dlaczego ma sobie dokładać tłuszczu, żeby osiągnąć
                        "normalną" wagę?
                • Gość: gosia Re: Gruba Brytania IP: *.crowley.pl 24.09.08, 21:36
                  No faktycznie nikt szczupłym dzieciom nie dokucza. Zupełnie. Nikt
                  tez normalnych szczupłych dziweczyn nie wyzywa od szkieletów
                  wieszaków i nie odmawia im kobiecości. Wcale się nie dowala
                  szczupłym pod pozorem walki z anoreksją.

                  Powiedzieć komuś grubemu, że jest gruby jest uznawane za ogromny
                  nietakt. Ale nazwanie zdrowej szczupłej dziewczyny anorektyczką jest
                  juz społecznie akceptowane, ba, nawet pożądane.
        • Gość: tez To nie jeste przesada - tragedia w USA i UK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 11:56
          Widać że nie byłeś w UK, tym bardziej w USA. W USA przerobili np. wagony metra
          tak, żeby nawet największe grubasy które mają 2 metry w pasie, mogły wejść i
          "usiąść".

          Ostatnim osiągnięciem w USA jest "zlanie" się grubaski z kanapą - po prostu
          położyła się spać, tłuszcz oblał kanapę ze wszystkich stron a rano kobieta
          obudziła się zrośnięta z meblem i nie była w stanie się podnieść.

          W polskich szkołach są teraz automaty z chipsami, colą etc. - inwazja wielkich
          koncernów spożywczych na Polskę już się rozpoczęła.


            • Gość: obserwatror2 Re: To nie jeste przesada - tragedia w USA i UK IP: *.spray.net.pl 14.11.08, 21:20
              zigzaur napisał:

              > Za komuny jadało się kartofle ze słoniną. Wartość odżywcza tego
              posiłku jest
              > dokładnie taka sama, jak chipsów. Tylko opakowanie inne.

              Nie rozumiesz problemu "śmieciowego jedzenia". Owszem, ziemniaki ze
              słoniną to trochę coś podobnego pod względem składu jak chipsy.
              ALE. Jak jesz kartofle ze słoniną. Ugotujesz sobie (czy Ci mama czy
              żona ugotuje), zjesz i masz spokój! Jak Ci się z nudów zechce coś
              przegryźć, to nie zaczniesz na nowo gotować!!!! A chipsy leżą \pod
              ręką w torebce dostępne NA OKRĄGŁO. To jest problem. To samo z
              batonami, czekoladami, orzeszkami, etc. etc.
              Posiłki gotowane, celebrowane (choćby w niewielkim stopniu), jedzone
              3 razy dziennie i NIC poza tym, wystarczyłoby do zlikwidowania plagi
              otyłości.
      • marajka Re: Gruba Brytania 14.09.08, 11:54
        Dobrobyt do tego niepotrzebny, bo największy problem z otyłością ma
        akurat klasa niższa. Ryby, warzywa, chude mięso, są droższe niż
        supermarketowy chleb i masło orzechowe, czy hamburger. Soki są
        droższe niż słodkie napoje.
        Wątpię też, że recesja w Wielkiej Brytanii będzie tak silna, że
        ludzie odmówią sobie jedzenia. Raczej trzeciej komórki...
      • yankes1968 Re: Gruba Brytania 01.10.08, 14:55
        Tu nie chodzi o dobrobyt a wręcz przeciwnie o wpieprzanie byle czego w hurtowych
        ilościach. W PL na ulicy maszyny 100-kilowe to norma i to coraz młodsze
        dziewczyny z sadłem wywalonym na wierzch. Facetów jakby mniej spasionych widać a
        bab mnóstwo.
      • marajka Re: Gruba Brytania 14.09.08, 11:57
        Tak, w mniejszych miastach nie ma McSyfa i budek z hot dogami... Na
        wsi dzieci też są grube, też jedzą kluchy, pierogi, ryby tylko w
        piątki, a cała rodzina twierdzi, że jak dziecko pulchne to zdrowe
        i "wyrośnie". Nie wyrośnie. To już nie te czasy, kiedy wieś od
        miasta dzieliła przepaść. Ludzie mają samochody, są busy, autobusy.
      • zigzaur Re: Gruba Brytania 21.09.08, 10:31
        Zdarza mi się tankować na stacji, gdzie obok jest McDonald's. Czasami tam
        wpadam, gdy się śpieszę i zauważam, że wśród gości jest najwięcej wiochy. Po
        prostu, dla wiochy McDonald's to atrakcja warta przejechania paruset kilometrów
        (na dotowanym dieslu).
      • marajka Re: Gruba Brytania 14.09.08, 11:59
        A kto ci kazał to jeść? Przecież tam tak dobrze płacą, taki
        dobrobyt, trzeba było jeść w normalnych miejscach. Nie ma barów
        sałatkowych? Nie ma ryb? Nie ma owoców?
        • Gość: tez Drogie zdrowe jedzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 12:02
          Człowieku w UK zdrowe jedzenie jest o wiele droższe niż fastfood - to tylko w
          Polsce, na razie jest odwrotnie.

          Jednak wielkie koncerny zrobią wszystko aby ich jedzenie w Polsce było tańsze
          niż np. obiad wegetariański za który ja płacę 10 zł i jestem najedzony do syta.

          Spróbuj się najeść za 10 zł w KFC.
          • marajka Re: Drogie zdrowe jedzenie 14.09.08, 13:40
            Wiem, że jest droższe, ale emigranci wciąż wychwalają, że nawet za
            najniższą pensję stać ich na normalne życie. Co to za życie, gdzie
            nie stać cię na pomidory i kurczaka? Nie chodzę do KFC, wiem nie
            wiem za ile można się najeść.
            • Gość: JA Re: Drogie zdrowe jedzenie IP: *.cmbg.cable.ntl.com 03.11.08, 23:40
              Jestem w UK, nie zarabiam kokosów, chwilowo zaledwie najniższą krajową, ale potwierdzam tezę, że da się tu normalnie żyć, bez zaciskania pasa, nawet jeśli się nie jest na kierowniczym stanowisku. Swoją drogą: właśnie zrobiłam sobie sałatkę z pomidorów, ogórków, papryki i kukurydzy, mniami... Dużo to wszsystko nie kosztowało;-)
            • Gość: pecek2 Re: Drogie zdrowe jedzenie IP: *.xdsl.centertel.pl 19.10.08, 23:04
              Zdrowe jedzenie to nie jest 50 razy opryskiwana kapusta tylko mięso
              ze świni karmionej żołędziami kasztanami i ziołami lub królików
              karmionych chwastami i gałęziami daikich drzew tylko gdzie to
              znależć a jeśli już to ile to kosztuje wszelkie bardziej tradycyjne
              technologie w rolnictwie są bardziej pracochłonne tym bardziej im
              żywność jest zdrowsza więc im wyższe są zarobki tym bardziej stają
              się nieopłacalne izastępuje je coraz gorszy żywnościowopodobny
              szmelc a otyłość to tylko jedno z wielu tego następstw
          • pinion Re: Drogie zdrowe jedzenie 14.09.08, 15:48
            Huh, ja się najem, na chwilę - ale w sytuacji kryzysowej, gdy w mieście wszystko
            już pozamykane albo jestem na przykład na zakupach i nie ma żadnego sensownego
            punktu z jedzeniem w galerii handlowej - wtedy zapycham się na chwilę takim
            longerem. I nie powiem żeby mi to smakowało. Częściej jednak wybieram jakąś
            grahamkę i jogurt do picia albo banana. Fast food to ostateczna ostateczność...
        • Gość: konishiko Re: Gruba Brytania IP: *.md.qub.ac.uk 14.09.08, 13:46
          Bary salatkowe moze sa w Londynie. I nie chce wiedziec, ile kosztuje tam
          salatka... Ryby owszem sa na kazdym rogu, ale obowiazkowo smazone w glebokim
          tluszczu i z frytkami. Nie jestem jakims szczegolnym obzartuchem, ale od czasu
          przyjazdu do UK wage udaje mi sie utrzymywac wylacznie dzieki regularnej
          silowni, ktorej nigdy wczesniej nie odwiedzalam i nie mialam potrzeby odwiedzac.
          Tyle dobrze, ze silowni maja duzo i tanie :)
    • Gość: Loco Gruba Brytania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 12:09
      To tylko i wyłącznie problem kultury jedzenia, której ani amerykanie ani
      brytujczycy nigdy nie mieli. Jeżeli była by to kwestia zamożności to wszyscy
      bogaci musieli by być grubi? Czemu w Szwajcarii i Luxemburgu tego nie ma ?
      Czemu we Francji, Niemczech tego nie ma ?
        • pinion Re: loco-mylisz sie..otylosc to choroba biedoty 14.09.08, 15:50
          camel_3d napisał:

          > bogaci moga sobie pozwolic na sport, maja hobby itd. "biedota" spedza czas
          > przed TV, je i znow TV..idt... nie maja hobby, moze poza grilowaniem i
          > jedzeniem. No i nie moga sobie pozwolic na lepszy klub fitness.

          Nie trzeba odwiedzać drogiego klubu fitness, wystarczy sobie kupić rower i go
          używać.
          • nessie-jp Re: loco-mylisz sie..otylosc to choroba biedoty 14.09.08, 16:33
            > Nie trzeba odwiedzać drogiego klubu fitness, wystarczy sobie kupić rower i go
            > używać.

            Kiedy?

            Kiedy ma używać tego roweru matka dwójki dzieci, która pracuje 8 godzin
            dziennie, do pracy dojeżdża 2 godziny dziennie, zakupy robi 1 godzinę dziennie,
            gotuje 1,5 godziny dziennie, z dzieckiem lekcje odrabia 1 godzinę dziennie... i
            tak dalej, i tak dalej? Albo kupi byleco wstępnie przetworzone na obiad (np.
            burgera), ale za to spędzi więcej czasu z dzieckiem, albo poleci do sklepu po
            świeżyznę i postoi przy kuchni, ale za to dziecko posadzi przed telewizorem.

            Młode szczylki, które nigdy w życiu nie były za nikogo odpowiedzialne, są pełne
            genialnych pomysłów, jak ułożyć innym życie. A tymczasem to nie jest takie proste.
            • pinion Re: loco-mylisz sie..otylosc to choroba biedoty 14.09.08, 17:28
              Wcale nie neguję postaw ludzi pracy, którzy nie mają czasu żeby podrapać się po
              dupie bo już za chwilę mają zaległości.

              Kiedy ?
              Wiesz, a może to raz mąż ugotuje obiad?
              ( w Polsce matki lubią hodowaćcw...i, którym się wydaje, że kobieta ma gotować,
              prać, dawać d... i jeszcze wychowywać dzieci i pracować i w ogóle nie starzeć
              się, nie tyć, nie męczyć )
              Po drugie, jest sobota, można by wziąć dzieciaki na rower i pojeździć ?
              Po trzecie : bardziej piłam do sposobu życia dzisiejszej banonwej młodzieży w
              wieku lat 16stu, w nadmiarze lewych zwolnień z zajęć w-fu i z wrodzonym wstrętem
              do kiwnięcia nogą a co dopiero ręką.
              A po czwarte : wiem jak wygląda życie zapracowanej kobiety. Co prawda mnie i
              brata w domu już nie ma, nie trzeba nam dupek podcierać i sprzątać za nami i
              patrzeć czy aby obiad nam smakuje... Ale matka nadal ma mało czasu, wraca do
              domu zjechana jak koń po westernie, do tego w domu jeszcze czeka na nią robota,
              ewentualnie w weekend jestem ja i wtedy idziemy na ogród albo jedziemy do
              miasta, bo maminy płaszcz nadaję się tylko na obiad dla moli. Wiem jak bardzo
              nie chce się człowiekowi, który 8h co najmniej siedzieć musi za biurkiem i jak
              bardzo niszcząco wpływa to na jego psychikę, posturę fizyczną i chęć do życia.
            • marajka Re: loco-mylisz sie..otylosc to choroba biedoty 14.09.08, 19:27
              Taka zagoniona matka raczej gruba nie będzie. Są jeszcze jednak
              weekendy, kiedy zamiast TV czy kina, można przygotować wycieczkę
              rowerową, lub wyjście na basen. (ZAKUPY GODZINĘ DZIENNIE? Nie
              przesadzasz? Tyle to się na cały tydzień robi). Można zwyczajnie
              pogimnastykować się w domu. No i nie trzeba się obżerać.
              • nessie-jp Re: loco-mylisz sie..otylosc to choroba biedoty 15.09.08, 13:55
                Gość portalu: nzdg napisał(a):

                > jak się jest mądrym to jest czas na wsszystko

                Jasne, kituś. Porozmawiamy, jak znajdziesz pracę, założysz rodzinę i będziesz
                miał dwoje dzieci. Zobaczymy, jak wtedy znajdujesz czas na wszystko.


                > człowiek nie musi żreć tyle ile świnia

                A kto ci powiedział, że musi? Chyba niewłaściwe książki czytałeś.
      • Gość: Juliusz Re: Gruba Brytania IP: *.npg.org.uk 14.09.08, 19:16
        W pelni sie zgadzam. To problem przede wszystkim kultury jedzenia, zamoznosc
        jest, ze sie tak wyraze, czynnikiem drugiego rzedu. Przykladem jest roznica
        miedzy Anglia i Francja. w tej pierwszej nigdy nie istniala i prawdopodobnie nie
        bedzie istniec kultura ''slow food'', Francji i jej kulinarnego wysublimowania
        nie trzeba nikomu wyjasniac. Kraje ''na dorobku'', jak Polska, oczywiscie
        kopiuja te gorsze wzorce, czego efekt juz powoli zaczyna byc widoczny.
        • Gość: iwona Re: Gruba Brytania IP: 62.172.214.* 30.09.08, 14:05
          Kultura jedzenia: obiady sa jedzone na miescie albo przed tv, lekcje
          wf to koszmar (wiem, bo pracowalam w szkole) niewykwalifikowany
          nauczyciel, rodzice, ktorzy nie maja pojecia o zdrowym odzywianiu,
          no i jedzenie ogolnei jest nafaszerowane roznymi dodatkami, jak nie
          konserwantami to smakowymi, ktore sa szkodliwe dla zdrowia. Taka
          szynka to jzu nie szynka to przetworzone weilokrotnie pare procent
          miesa a reszta chemia, jak mamy nie tyc?????
        • Gość: Iwona Re: Gruba Brytania IP: 62.172.214.* 30.09.08, 14:35
          Kolega widze frankofil, mieszkam w Anglii i znam mnostwo Francuzow,
          ktorzy w zyciu nie ugotowali ani jednego dania, bo nie umieja... Ja
          gotuje codziennie, bo lubie gotowac, mam tez mnostwo ksiazek
          kucharskich angielskich i sa tam naprawde wspaniale dania z roznych
          rejonow. W kazdej kuchni sa dania mniej zdrowe,tak samo we
          francuskiej, chociazby geste sosy zaprawiane smietana. Ja jem
          wszystko w umiarze. Tu chodzi o styl zycia, odzywianie sie i duzo
          ruchu. Przystanki autobusowe co 3 metry i nafaszerownae swinstwami
          jedzenie sprzyja w utrzymaniu wagi w normie.
    • camel_3d a w Polsce inaczej?? nie badzcie smieszni 14.09.08, 12:39
      jada do Polski widze coraz wiecje koszmarnych malych tlusciochow. Czasem rodzice
      wygladaja normalnie, a dzieciak wyglada jak mala ciuciwa...
      ale co ciekawsze ...kobiety sa szczuple, za to faceci w polsce to jeden wielki
      tluszcz, szczegolnie wsrod nizszych klas spolecznych.
      • Gość: Fatman Re: a w Polsce inaczej?? nie badzcie smieszni IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.09.08, 13:34
        Polskie kobiety są szczupłe??? Owszem, dużo im brakuje do koszmarnie otyłych
        Brytyjek, ale niestety szczupłych jest niezbyt dużo, większość oscyluje między
        górną strefą normy a nadwagą. Zależy co kto definiuje jako szczupłość - dla
        mnie szczupłość to waga w dolnej strefie medycznej normy, czyli BMI z zakresu
        18.5 - 21.75.
        Co do facetów to się zgadzam, sam niestety jestem tego przyładem.
        • Gość: ~~*~~ Re: a w Polsce inaczej?? nie badzcie smieszni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 14:39
          Gość portalu: Fatman napisał(a):
          > Polskie kobiety są szczupłe??? Owszem, dużo im brakuje do koszmarnie otyłych
          > Brytyjek, ale niestety szczupłych jest niezbyt dużo, większość oscyluje między
          > górną strefą normy a nadwagą. Zależy co kto definiuje jako szczupłość - dla
          > mnie szczupłość to waga w dolnej strefie medycznej normy, czyli BMI z zakresu
          > 18.5 - 21.75.
          > Co do facetów to się zgadzam, sam niestety jestem tego przyładem.

          Skoro sam jesteś gruby to dlaczego Twoja dziewczyna ma być chuda?
          Modelki nie mogą mieć BMI poniżej 18. Śmiesznie byś wyglądał jako kulka, z modelką.
          Wymagasz od innych - wymagaj od siebie.

          A swoją drogą różne są poglądy, są ludzie szczupli, ale beznadziejnie
          niezgrabni, lepiej mieć więcej ciała, ale być zgrabnym. Chociaż takim ludziom,
          nie da rady tego wytłumaczyć. Ważne jest opakowanie, a nie to co w środku.
          Gratuluję pomysłowości i współczuję na przyszłość.
          • Gość: Fatman Re: a w Polsce inaczej?? nie badzcie smieszni IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.09.08, 15:22
            Gość portalu: ~~*~~ napisał(a):
            > Skoro sam jesteś gruby to dlaczego Twoja dziewczyna ma być chuda?

            Czy ja pisałem coś o mojej dziewczynie???
            Czy gdziekolwiek pisałem o chudości???


            > Modelki nie mogą mieć BMI poniżej 18. Śmiesznie byś wyglądał
            > jako kulka, z modelką.

            Tak samo śmiesznie wygląda chudy Anglik z żoną - kulą tłuszczu.
            Pisałem poza tym o szczupłych dziewczynach, a nie o chudych modelkach.


            > Wymagasz od innych - wymagaj od siebie.

            Właśnie to robię. Nie wiem czy zauważyłeś że nawet siebie skrytykowałem za
            wagę. Nawet nie wiesz ile w tym roku schudłem. Bardzo trudno schudnąć w
            Wielkiej Brytanii (nie wiem czego oni dodają do jedzenia, że jest tak tuczące -
            w Polsce jadłem tyle samo i ważyłem 30kg mniej), ale walczę. Co ciekawe
            większość ludzi twierdzi że jestem szczupły - takie są u nas normy społeczne).
    • xevo Recepta jest tylko jedna - więcej ruchu! 14.09.08, 15:34
      Nie tylko w Wlk. Brytanii dzieci są coraz grubsze. U nas też. Powód jest
      jeden. Zamiast grać w piłkę z kolegami i koleżankami na podwórku robią to na
      komputerze przez Internet. Tylko więcej ruchu może zapobiec otyłości.
      Utrzymanie wagi to nie żaden cud. Wystarczy jeść tyle ile się spala. To
      wszystko. Jak się siedzi na du...ie 8 h w biurze, a je jak górnik, to pupa
      rośnie i żadna dieta tu nie pomoże. Tylko ruch i jedzenie według potrzeb, a
      nie apetytu.
      • pinion Re: Recepta jest tylko jedna - więcej ruchu! 14.09.08, 16:09
        I nie dziwne.

        Przytyłam 5kilo przeprowadzając się do mieszkania z daleka od centrum (
        przestało mi się chcieć dojeżdżać 6km rowerem w jedną stronę do centrum ) a
        dodatkowo w bloku mieliśmy windę. 5kg in plus. Pierwsze 5kg jakie złapałam od
        10lat. Nie przeszkadzają mi one, tylko garderobę trzeba było wymienić bo z 89cm
        w biodrach zrobiło się 98. Mimo wszystko nadal mam BMI poniżej 18,5, normalna
        waga dla mnie to 62 kilogramy, jeszcze 10 mi brakuje.
        Za to z domu mam zbyt dobre nawyki żywieniowe i niestety trudno mi się ich
        wyzbyć. Nie piję przed, po ani w trakcie posiłków. Rzadko piję napoje słodzone
        typu soki, cola, nie lubię ( tych drugich ). Do tego jem co 2-3h, zazwyczaj
        nieduże porcje aczkolwiek jak się zapomnę i przeczekam 1wszy głód to potem bywa,
        że nie jem a żrę. Nie mogę się tylko wyzbyć żarcia po nocy i późnego jedzenia.
        Kwestia genetyki m.in. i przyzwyczajeń - oboje z bratem jesteśmy szczupli,
        ojciec również, trochę mamie się nagromadziło ale nie jest wielorybem, jakby
        zgubiła z 10kg to byłaby laska.
        Jako dzieci byliśmy karmieni zamiast kaszką - warzywnymi zupkami ( mama sama nam
        gotowała ). Do tego nie było mowy o chipsach, frytkach i hamburgerach.
        Hamburgery były w domu, z mięsa mielonego najlepszej jakości i z warzywami z
        ogródka. Shit z McDonalda powoduje, że mi się treść żołądkowa cofa... Czasem
        przetrawię longera w KFC...
        Znów mieszkam w centrum, znów jeżdżę rowerem, ważę 52kg +-2kg i jest mi z tym
        dobrze, chociaż od siodełka w rowerze boli mnie koścista dupa. Dla mnie
        ratunkiem na zrobienie masy jest siłownia + odżywki, ewentualnie musiałabym
        leżeć i jeść i leżeć i jeść i leżeć... a tak nie umiem.
        W mojej klasie w liceum nie było ani jednej otyłej dziewczyny, wszystkie
        zgrabne, szczupłe, niektóre bardziej kobiece, niektóre mniej. Jak patrzę za to
        na koleżanki 18letniej kuzynki ( małego wielorybka ) to jestem przerażona.
        Wszystkie mają ogromne biusty i nadwagę. Z drugiej strony jeszcze są te młode,
        co mają lat 17ście i chowają piersi garbem na plecach, nie jedzą obiadu bo są
        święcie przekonane, że będą od niego grube. Albo totalna bezkrytyczność albo jej
        nadmiar.
        A można by już przestać było lansować te panienki z fotoszopa...
          • pinion Re: Recepta jest tylko jedna - więcej ruchu! 14.09.08, 17:08
            Rzeczywiście było tak, że mama siedziała z nami jak byliśmy mali - ja do ok.3
            roku życia mieszkałam z rodzicami w akademiku, potem ojciec w wojsku, my w domu
            z prababcią, na przepustce wyprodukowali brata ( mama pracowała a ja chodziłam
            do przedszkola ( tam panie przedszkolanki wpychały we mnie mięso mówiąc "Pozioma
            jedz mięsko, mięsko zdrowe " a ja w policzkach przynosiłam do domu ( tłumaczyłam
            to potem, że nie jestem przystosowana do jedzenia mięska ), potem młody się
            urodził to znów mama siedziała z nami - z tym, że ja znów poszłam do przedszkola
            bo mnie ciągnęło do dzieciaków. W domu nie było pieniędzy w nadmiarze - w
            ogródku grzebaliśmy wszyscy, ubrania mama nam szyła ( jako chudzinom nie
            wszystko nam pasowało, poza tym taniej - no i nikt nie miał takich lansiarskich
            ubrań z pieskiem, jaki wystawał poza kamizelkę ). Większość czasu rodzice
            pracowali oboje, ale pieniędzy było tak na styk. Ani samochodu, ani własnego
            mieszkania. Za to akurat jedzenie to jest ostatnia rzecz na której się
            oszczędzało - mięso w domu zawsze było chude, jak najlepsze jakości, mleko
            bezpośrednio od krowy, warzywa z ogrodu, jaja od kur sąsiadów.
            To nie jest kwestia jakiegoś większego dobrobytu a priorytetów.
            Od paru lat mieszkam we Wrocławiu, teraz mieszkamy tu oboje z bratem i jak
            jeździmy do domu w woj. lubuskim to przywozimy lokalną kiełbasę oraz jaja od
            sąsiadów i warzywa jak jest sezon. Nie wyobrażam sobie przymusu zjedzenia
            jajecznicy z jajek, które pochodzą z fermy.
            Nasza lodówka jest mało studencka, nie ma w niej najtańszego piwa i najtańszej
            margaryny tylko masło prawdziwe i salami do kanapek, ale zdrowie ma się tylko
            jedno. I powinno się je jakoś szanować. No i w ramach możliwości ( ale to do
            tego nie wolno być leniem ) ograniczyć spożycie przetworzonej żywności. Poza tym
            zdrowa dieta wcale nie jest taka droga... tylko trzeba chcieć nad nią odrobinę
            popracować :)
    • nessie-jp Gruba Brytania 14.09.08, 16:00
      "Na wielkich osiedlach jednorodzinnych domków nie ma chodników, wszędzie
      jeździ się samochodem,"

      Bo to trochę większy kraj niż Polska. W Polsce trudno się przejść 3 kroki,
      żeby nie trafić na kawiarnię, sklepik, kiosk. USA to pół kontynentu, a tylko
      wielkie miasta mają taką gęstość zaludnienia (i rozmieszczenia punktów
      usługowych), która umożliwia chodzenie pieszo. I w tych wielkich miastach
      ludzie bardzo dbają o linię, np. businesswomen biorą szpilki do torby,
      zakładają sportowe buty i chodzą po kilka kilometrów pieszo do pracy w biurze.
      W Polsce
      • Gość: gosc Re: Gruba Brytania IP: *.gprs.plus.pl 14.09.08, 19:19
        Jakoś tak się składa, że te amerykańskie porcje śmieciowego jedzenia
        to całkowita prawda. Spędziłam trochę czasu w USA i trochę
        widziałam. Fast foody na każdym rogu ulicy, pieszo nie dojdziesz, bo
        chodnika nie ma. Czułam się jak kosmitka idąc do najbliższego
        sklepu - nawet nie 10 min. Samochody zwalniały, a kierowcy bacznie
        mnie obserwowali. Coli i hamburgerów oraz pizzy nie ruszyłam przez
        ten czas. Przerażały mnie porcje - to, co u nas jest 'duże' tam
        jest 'małe'. Nawet producenci samochodów 'dopasowują się' do tych
        wielkości, produkując odpowiednie wielkości półeczek na kubki do
        samochodów. Producenci odzieży też się dostosowują - szczególnie ci
        produkujący bieliznę - na okrągłości poniżej pasa mają specjalnie
        wyprofilowane wykroje, czyli worki. Rozmiar noszony przeze mnie w
        Polsce nijak się ma do tego amerykańskiego - tam były dodatkowe
        worki w tych miejscach.
        Zastanówmy się co zrobić, aby to nie doszło do Polski. A widząc, co
        sprzedaje się w szkolnych sklepikach nie napawa radością. Czipsy,
        kola, drożdżówki - zero kanapek, owoców, wody mineralnej. I jeszcze
        nam McDonalds'a budują w mieście...
        A w Anglii - dzieci na lunch do szkoły dostają mikroskopijnej
        wielkości jabłko (bez smaku), kanapke (z sosem majonezowym), czipsy
        i cole (light!!!) - widziałam, żyłam z Anglikami i to nie był
        wyjątkowy przypadek. To, co ich dziwiło to, że ja odmawiałam -
        wybierałam sałaty (czy kiedyś będą takie w POlsce?).
        Polecam film - w ramach edukacji - "Supersize me".
        • nessie-jp Re: Gruba Brytania 14.09.08, 20:41
          > Zastanówmy się co zrobić, aby to nie doszło do Polski. A widząc, co
          > sprzedaje się w szkolnych sklepikach nie napawa radością.

          Dlaczego nie napawa? Przecież bardzo wiele się mówi o tym, że w Polsce od tego
          roku mają być promowane te sklepiki, które będą sprzedawały zdrową żywność.

          USA to po prostu taki kraj, że łatwo tam utyć, a schudnąć trudno. Ale
          krzywdzącym stereotypem jest wrzucanie wszystkich do jednego wora. To tak, jakby
          o Polakach powiedzieć, że u nas na każdą kolację w każdym domu jest zawsze śledź
          i pół litra...
      • Gość: Iwona Re: Gruba Brytania IP: 62.172.214.* 30.09.08, 14:24
        z czeogs sie biora te stereotypy... Moze ja bym sie ich wyzbyla, ale
        tu ciagle pokazuja w TV jak straznicy wyciagaja przez okno
        nastepnego grubasa, ktory nie moze o wlasnych silach podniesc sie z
        lozka i nie miesci sie w drzwiach, i te placzace grubaski w
        przeroznych programamch, gdzie im wmawiaja, ze sa piekne , bo nie
        wazne jak wygladaja, ale od srodka sa piekne, i nieodpowiedzialni
        ludzie, ktorzy organizuja konkursy na kto najwiecej zje czegostam i
        mamy, ktore maja 5 metrow do szkoly i wsiadaja w samochod....
    • Gość: Shizumi Gruba Brytania IP: *.lutn.cable.ntl.com 14.09.08, 16:46
      Wcale nie powiedziałabym, że Brytyjki są grube, a raczej grubokościste, często
      dość niskie i to razem sprawia wrażenie toporności. Taka dziewczyna nawet jakby
      mocno schudła, to i tak miałaby potężne nogi, szerokie biodra - nigdy nie byłaby
      smukła. Ale za to często są rumiane i pełne energii, co przynajmniej na mnie
      robi sympatyczne wrażenie. Nie są smukłe i wiotkie, ale tłuste też nie. To po
      prostu inna budowa.

      Dla odmiany - u nas wiele jest kobiet 60+, które się roztyły, a tu co krok widzę
      takie chudziutkie starsze kobiety, co wyglądają na takie, które odleciałyby
      jakby się dmuchnęło i chyba noszą rozmiar 32 0_0
    • pinion Coś neicoś jeszcze o dobrobycie... 14.09.08, 17:17
      Jakoś jak się tak przejść np. po okolicy wrocławskiego rynku to można
      stwierdzić, że wcale młodzież nie jest taka zaniedbana - młode damy ubrane od
      stóp do głów w markowe ciuchy z najnowszej kolekcji w h&m - wcale nie świadczą o
      tym, że komuś w domu brakuje. Tylko zauważam jedną tendencję - jak taka młoda
      dama dostaje kasę na obiadek w szkole, to kupuje batonika a za resztę kasy
      papierosy. A jak zgłodnieje to czasem wpadnie do Maka... Ale mama o tym nie
      wie... Trochę za dużo swobody i bezstresowego wychowania.
      • Gość: lansiara Re: Coś neicoś jeszcze o dobrobycie... IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.09.08, 20:42
        heheehehehe:DDDDD A od kiedy ciuchy z h&m oznaczaja dobrobyt, hehe, raczej wrecz
        przeciwnie, hehehe:DDDDD

        A co do utytych brytyjek, to sie zgodze z autorem. Dzis wlasnie wrocilam z
        krotkiego pobytu na wyspie. Takiego nagromadzenia grubasow na ulicy, to ja
        jeszcze w zyciu nie widzialam. Cos potfornego! Z trudem mozna z tlumu wylowac
        choc jedna zgrabna (i do tego w miare ladna, znaczy bez tradziku tudziez
        obrzydliwych tatuazy) laske. A faceci to porazka, nie ma na czym oka zawiesci.
        Teraz rozumiem dlaczego Beckham to tam takie bostwo, coz, brak konkurencji robi
        swoje. BTW tez rozumiem dlaczego tak wielu polskich fizoli sie tam swietnie
        czuje, niezle sie wpasuja w tlum z tymi swoimi pekatymi brzuchami, lysymi
        glowkami i twarzami jak arbuzy.
    • rotkaeppchen1 Gruba Brytania 14.09.08, 20:47
      Otylosc to kwestia swiadomosci i kultury jedzenia.
      Tak jak juz ktos stwierdzil, nie dobrobyt warunkuje otylosc, bo to
      wlasnie mniej zamoznych ludzi cechuje ta przypadlosc. W krajach
      Europy Zachodniej ludzie mniej zamozni sa czesto takze mniej
      wyksztalceni a co za tym idzie mniej swiadomi pewnych zaleznosci (np
      wlasnie miedzy sposobem odzywiania a stanem zdrowia), podejrzewam,
      ze nawet nie zastanawiaja sie nad tym. W takich krajach jak Polska,
      gdzie czesto profesor (taki prawdziwy, a nie z kupa kasy i tytulem
      zdobytym po znajomosci) zarabie grosze, czy lekarz, czy
      pielegniarka - czyli ludzie swiadomi i intelektualnie "pobudzeni",
      otylosc dotyczy w wiekszosci przypadkow przedstawicieli tych grup
      zawodowych, ktore zarabiaja czesto wiecej niz ww, ale ich praca nie
      wymaga myslenia. Czy swiadoma zagrozenia pielegniarka zarabiajaca
      1000zl wysle dziecko do mcdonaldsa? Nawet jezeli byloby to tansze
      niz przygotowanie zdrowego posilku? Poza tym, bez przesady, jezeli
      ktos chce, najdzie zdrowe produkty po przystepnej cenie. Trzeba
      jednak chciec.
      A wracajac do tematu otylych dzieci. Pare lat temu mieszkajac w
      Heidelbergu wracalam autobusem do domu. W pewnym momencie wsiadlo ok
      10 dzieci, wszystkie otyle. Nie z nadwaga wieksza czy mniejsza - one
      byly po prostu tluste!! Serio, pierwsza mysl, jaka mi przyszla do
      glowy, to to, ze w okolicy znajduje sie szkola dla dzieci
      uposledzonych fizycznie, chorych itd. Dopiero, kiedy zobaczylam ze
      kolejne dziecko siega do plecaka po zelki, wafelki, i batoniki - i
      to w ilosci hurtowej, uswiadomilam sobie, ze one sa po prostu
      SPASIONE!!! I czyja to wina? Tych siedmio-, dziesieciolatkow?
      Tak jak odpowiednie instytucje pilnuja rodzicow aby dzieci poddawane
      byly kontroli np dentystycznej czy szczepieniom, powinien byl
      rowniez rozwiazany problem odzywiania i otylosci. Wielu rodzicom
      latwiej jest dac dziecku 5 euro na posilek, za ktore kupione beda
      slodycze, niz przygotowac zdrowe kanapki i owoce.














      • Gość: Pilt to nie kultura jedzenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 21:03
        tylko kultura ruszania się. Można jeść jak świnia tylko trzeba się ruszać, biegać, pływać, robić coś ze sobą a nie siedzieć przed TV czy kompem i narzekać na jedzenie. Jakoś nie spotkałem grubasa na maratonie, na rowerze czy dobrze pływającego. Ale jak się jest leniwym to skutki są łatwe do przewidzenia. Bo ktoś powie, że kasy nie ma? A skakanka do przepraszam - cholery - to majątek kosztuje? Buty do biegania fortunę? Na rachunki za komórki więcej niektórzy płacą. Trzeba tylko chcieć, nic więcej, po prostu chcieć. I powywalać do kosza wszystkie diety cud i stery środków odchudzających robiących wodę z mózgu. Jak ktoś jest leniwy to żadne dietki nie pomogą. Pozdrawiam.
        • rotkaeppchen1 Re: to nie kultura jedzenia 14.09.08, 21:24
          Gość portalu: Pilt napisał(a):

          > tylko kultura ruszania się. Można jeść jak świnia tylko trzeba się
          ruszać, bieg
          > ać, pływać, robić coś ze sobą a nie siedzieć przed TV czy kompem i
          narzekać na
          > jedzenie. Jakoś nie spotkałem grubasa na maratonie, na rowerze czy
          dobrze pływa
          > jącego. Ale jak się jest leniwym to skutki są łatwe do
          przewidzenia. Bo ktoś po
          > wie, że kasy nie ma? A skakanka do przepraszam - cholery - to
          majątek kosztuje?
          > Buty do biegania fortunę? Na rachunki za komórki więcej niektórzy
          płacą. Trzeb
          > a tylko chcieć, nic więcej, po prostu chcieć. I powywalać do kosza
          wszystkie di
          > ety cud i stery środków odchudzających robiących wodę z mózgu. Jak
          ktoś jest le
          > niwy to żadne dietki nie pomogą. Pozdrawiam.


          Ruch jest bardzo wazny ale tez nie pomoze, jezeli czlowiek zle sie
          odzywia.
          Jestem tego dobrym przykladem. Przez wiele lat odzywialam sie
          niezdrowo i dreczylam cwiczeniami fizycznymi - dreczylam, bo
          szczerze mowiac za sportem nie przepadam. Stosowalam diety i ruch i
          i tak nie chudlam a przynajmniej nie tyle ile powinnam.
          Po konsultacji z lekarzem okazalo sie, ze zamiast ograniczac
          tluszcze - co propaguje wiekszosc diet, powinnam zrezygnowac z
          pewnych weglowodanow, np cukrow znajdujacych sie w slodyczach czy z
          bialego pieczywa, makaronu itd. Poza tym jem do syta, takze mieso,
          sery zolte, plesniowe, jajka, orzechy itp, czyli produkty ogolnie
          uwazane za bardzo tuczac. Nie katuje sie sportem - moj ruch to
          chodzenie pieszo - zamiast autobusu, pare razy w tygodniu i czasem
          rower. W ciagu 2 lat schudlam 30 kg, moja waga sie ustabilizowana,
          jestem najedzona (znaczy nie gloduje, jak to sie robi podczas
          stosowania diet), wyniki badan w normie.
          Podsumowujac: odpowiednie odzywianie plus prowadzenie normalnego
          trybu zycia - normalnego, czyli nie non stop przed TV lub przed
          komputerem stanowia gwarancje osiagniecia rownowagi zdrowotnej.
          Pozdrawiam
          • Gość: poprzednik Re: to nie kultura jedzenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 21:50
            człowiek nie jest przystosowany, żeby jeść "do syta". Poczucie lekkiego głodu jest zdrowe, jesteśmy do tego genetycznie przystosowani. Tak było od zawsze, nawet jak człowiek biegał za przysłowiowymi mamutami i polował z włócznią. To nasza kultura telewizyjna podaje nam wzory typu "jesteś głodny - zapchaj się batonikiem". Czego to nie wymyśla, żeby ludzi ogłupić i na tym zarobić. Uważam tylko, ze ruch dla osoby przeciętnie zdrowej jest najlepszym lekarstwem na nadwagę a sport to nie katowanie się. Uwierz, można przebiec 15 km i być z tego szczęśliwym i zadowolonym, nie czując nadmiernego zmęczenia. Ruszanie się wpływa nie tylko na zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. Lepiej się myśli, organizm jest dotleniony, uwalniają się hormony odpowiedzialne za odczuwanie szczęścia. Warto spróbować. Kiedyś było rzucone hasło przez nieżyjącego już dziennikarza sportowego: 3x30x130 - trzy razy w tygodniu po 30 minut z tętnem około 130. Trzeba chcieć, nic więcej. To naprawdę nie jest wiele. I jest się zdrowszym. Pozdrawiam.
            • rotkaeppchen1 Re: to nie kultura jedzenia 14.09.08, 23:02
              Gość portalu: poprzednik napisał(a):

              > człowiek nie jest przystosowany, żeby jeść "do syta". Poczucie
              lekkiego głodu j
              > est zdrowe, jesteśmy do tego genetycznie przystosowani. Tak było
              od zawsze, naw
              > et jak człowiek biegał za przysłowiowymi mamutami i polował z
              włócznią. To nasz
              > a kultura telewizyjna podaje nam wzory typu "jesteś głodny -
              zapchaj się batoni
              > kiem". Czego to nie wymyśla, żeby ludzi ogłupić i na tym zarobić.
              Uważam tylko,
              > ze ruch dla osoby przeciętnie zdrowej jest najlepszym lekarstwem
              na nadwagę a
              > sport to nie katowanie się. Uwierz, można przebiec 15 km i być z
              tego szczęśliw
              > ym i zadowolonym, nie czując nadmiernego zmęczenia. Ruszanie się
              wpływa nie tyl
              > ko na zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. Lepiej się myśli,
              organizm jest dot
              > leniony, uwalniają się hormony odpowiedzialne za odczuwanie
              szczęścia. Warto sp
              > róbować. Kiedyś było rzucone hasło przez nieżyjącego już
              dziennikarza sportoweg
              > o: 3x30x130 - trzy razy w tygodniu po 30 minut z tętnem około 130.
              Trzeba chcie
              > ć, nic więcej. To naprawdę nie jest wiele. I jest się zdrowszym.
              Pozdrawiam.

              Do syta nie oznacza tu przejedzenia sie do granicy mozliwosci, tylko
              brak poczucia nawet lekkiego glodu - czego ja osobiscie nie lubie. I
              w moim sposobie odzywiania nie chodzi o to, zeby to poczucie
              wyeliminowac zapychajac sie czymkolwiek - jak wspomnialam, slodycze
              sa wykluczone.
              Wiem, ze mozna byc szczesliwym uprawiajac sport - jezeli sie to
              lubi. Ja jestem z natury leniwcem, i mimo ze nie przepadam za ruchem
              (wiem, to zle, ale zapewniam, ze oprocz tej wady mam pewne zalety ;-
              )) mobilizuje sie, wlasnie dla zdrowia do chodzenia pieszo, zamiast
              jazdy autobusem (jednorazowo 50min szybkiego marszu) lub do jazdy na
              rowerze. Czasem ide na basen, bardziej dla przyjemnosci niz sportu.
              Mysle, ze przede wszystkim wazna jest swiadomosc, co zdrowe a co
              nie. Majac taka swiadomosc, przy odrobinie zdrowego rozsadku
              czlowiek stara sie zmieniac swoje zgubne nawyki. Przynajmniej ja
              staram sie to robic i wybieram to, co dla mnie najlepsze i
              najwygodniejsze - bo umowmy sie, ciagle przymuszanie sie do czegos
              konczy sie najczesciej niepowodzeniem na calej linii.
              Pozdrawiam :-)
            • mara571 to chyba nie wystarczy 09.10.08, 16:42
              zgoda na sport, ruch jako jedna z metod utrzymywania rozsadnej wagi.
              Ale to nie wystarczy: spozywanie zywnosci "wysoko przerobionej" gotowych potraw
              jest nastepna przyczyna otylosci.
              Firmy dodaja do tych produktow skladniki poprawiajace smak i zwmagajace apetyt,
              przede wszystkim glutaminian sodu.
              Ale najwiecej zbednych kilogramow dorabiamy sie przez slodycze.
              Z mojego dziecinstwa pamietam, ze nagroda potrafil byc cukierek, malutki kawalek
              czekolady, a dzisiaj maluchy zamiast drugiego sniadania zjadaja czekoladowe
              batony popijac coca cola.
              • poznan-city Re: to chyba nie wystarczy 15.10.08, 18:15
                mara571 - mnie zastanawia jak można jeść na śniadanie chleb posmarowany
                czekoladą ze słoika (ta nutella czy inne podobne), na obiad mc donald's, pizza
                czy coś takiego, na kolację hmmm - KFC? a pomiędzy posiłkami batoniki, chipsy i
                to, czego nie wcisnęli w czasie śniadania, obiadu czy kolacji

                sami wybieramy co jemy (małe dzieci też, z tym, że czasem źle wybierają a
                rodzice chcąc mieć spokój pozwalają im na taki wybór)

                zgubi nas "chodzenie na łatwiznę"
    • Gość: gosc zyczliwy Gruba Brytania IP: *.socal.res.rr.com 14.09.08, 21:55
      w celu sprostowania to na tycH jednorodzinnych osiedlach w USA
      wszedzie sa chodniki, bardzo czyste i swietne utrzymane, oczywiscie
      niewiele ludzi chodzi i tylko w celach rekreacyjnych i np z psami,
      poza tym odleglosci sa zaduze zeby chodzic na przedmiesciach
      piechota. Barbacue jest zwykle chude bo tluszcz sie wytapia,
      fastfood jest dla biednych lub leniwych ktrozy nie chca gotowac,
      porcje sa faktycznie bardzo duze(obowiazkowo podaje sie ilosc kalori
      w jedzeniu)ale zawsze mozesz wziac nieskonczone jedzene do domu
      nawet z eleganckiej restauracji.co w europie jest nie do pomyslenia
      tutaj nikt sie temu nie dziwi, Coca cola jest podawana w trzech
      rozmiarach, najwiekszy jest jak male wiaderko, pani Radwanska, nikt
      nikomu nie wykreca rak zeby zamowic male wiaderko coli.
      Uwazam ze zmienia sie na korzysc styl odzywiania Amerykanow,
      mieszkam w kaliforni 20 lat i jest bardzo duzy trend dobrego
      odzywiania sie i sportu
      • Gość: a USA IP: *.pnl.gov 14.09.08, 23:09
        Ja obserwuje tu pewien paradoks - z jednej strony telewizja pewlna jest reklam,
        w ktorych do odwiedzenia restauracji, fast-foodu czy sklepu zacheciac maja
        niezwykle ilosci wspanialego, tlustego miesa, jakie dostac mozna za niewielka
        cene. Z drugiej strony w sklepie trudno jest znalezc jogurt z normalna
        zawartoscia tluszczu. Jest to trudna sytuacja dla osoby preferujacej umiar,
        czujacej obrzydzenie do nadmiaru tluszczu i szukajacej produktow MAJACYCH
        wartosci odzywcze oraz witaminy/mineraly potrzebne do normalnego funkcjonowania
        w sposob naturalny a nie - dzieki dosypaniu odpowienich proszkow.
        • rotkaeppchen1 Re: USA 14.09.08, 23:16
          Slyszalam, ze smiertelnosc w wyniku chorob, ktorych zrodlem jest
          otylosc, jest wyzsza, niz w wyniku palenia papierosow, picia
          alkoholu itd razem wzietych. Kurcze, papierosy, alkohol sa dostepne
          od 18 roku zycia. Ale cukierki, zelki, galaretki, batoniki, slowem
          produkty pekne szkodliwego cukru-zabojcy sa dostepne bez ograniczen,
          nawet szesciolatek moze sobie kupic slodycze w kazdej ilosci i jesc
          je bez umiaru, tylko po to, zeby po kilku latach zachorowac na
          cukrzyce a po kilkunastu dostac zawalu. Przerazajace.
          I pomyslec, ze chodzi tylko o kase, tak naprawde.
          • Gość: lansiara Re: USA IP: *.adsl.wanadoo.nl 15.09.08, 00:21

            Barbacue jest zwykle chude bo tluszcz sie wytapia,
            fastfood jest dla biednych lub leniwych ktrozy nie chca gotowac,
            porcje sa faktycznie bardzo duze(obowiazkowo podaje sie ilosc kalori
            w jedzeniu)ale zawsze mozesz wziac nieskonczone jedzene do domu
            nawet z eleganckiej restauracji.co w europie jest nie do pomyslenia
            tutaj nikt sie temu nie dziwi,



            Jak slowo daje, padlam po tym wpisie, hehe. BBQ jest chude, bo tluszcz sie
            wytapia, buahahahahahaha, w zyciu nie slyszalam rownie amerykanskiej bzdury.
            Zawsze mozna zabrac niedojedzone resztki hamburgera, lub nawet ewentualnie, z
            dobrej restauracji, w woreczk do domu (?????).
            W czym zabieranie resztek frytek tudziez resztek "z dobrych restauracji" ma
            pomoc w utrzymaniu szczuplej sylwetki, nadal nie wiem ??????
            No i ostatnia sprawa, moje dziecko, w Europie w porzadnych restauracjach
            proszenie o zapakowanie resztek w torebke spotka sie z (lekko mowiac)
            niesmakiem. I to nie wynika z tego, ze ci biedni kelnerzy, nie rozumieja o co
            chodzi, tylko z z tego, ze my, Europejczycy uwazamy takie zachowanie za typowe
            dla Rednecks:D
            • nessie-jp Re: USA 15.09.08, 13:48
              Nie lansuj się tak, lansiaro. U nas spotyka się to z niesmakiem, bo u nas
              kelnerzy są w stanie okazywać gościom wyłącznie niesmak i wyższość, a potem
              wyciągać rękę po napiwek. A poza tym chyba myślą, że te resztki to ma być dla
              babci/dziecka/innych domowników, co się na restaurację nie załapali.

              Za to w krajach anglojęzycznych taka forma "nie zjadłem, ale nie zmarnuję, wezmę
              i zjem na kolację/śniadanie/dam pieskowi" to coś zupełnie naturalnego. Nazywa
              się to właśnie 'doggie bag'
              • zigzaur Re: USA 21.09.08, 10:29
                Z tym zachowaniem kelnerów to coś jest. Postawa typowego polskiego kelnera
                wygląda następująco:

                "To ja, wielki pan politolog po zaocznych studiach w Krotoszynie czy Płocku
                muszę obsługiwać tego inżynierka, co to firmę ma i myśli że jest panem?"
            • Gość: Iwona Re: USA IP: 62.172.214.* 30.09.08, 15:31
              Skad u ciebie tyle jadu???????? Kazdy ma prawo bronic swojego punktu
              widzenia, a nazywanie kogos dzieckiem lub dziecina jest wrecz
              niegrzeczne,zreszta czego mozna sie spodziewac po nicku lansiara?????
          • nessie-jp Re: USA 15.09.08, 13:52
            > Ale cukierki, zelki, galaretki, batoniki, slowem
            > produkty pekne szkodliwego cukru-zabojcy sa dostepne bez ograniczen,

            No właśnie. I żeby to tylko lobbyści bronili swobodnego dostępu do tej używki!

            Ty wiesz, jaki się w Polsce podniósł kiedyś wrzask obrońców swobód
            obywatelskich, jak zaproponowano obowiązek specjalnego oznaczania produktów
            zawierających dużo cukru? Rewolucję chcieli robić! No bo oni zawsze jedli cukier
            i nic im nie było i sobie nie życzą, żeby ich ktoś ostrzegał...

            Ręce opadają :(

            Powinna być w ogóle zabroniona sprzedaż słodyczy dzieciom (tak samo, jak
            alkoholu), reklamy słodyczy skierowane do dzieci; powinina istnieć górna granica
            dopuszczalnej liczby kalorii w posiłku/produkcie typu fastfood, do
            bezpośredniego spożycia. Tak, jak jest górna granica zawartości toksyn,
            barwników czy konserwantów.
            • zigzaur Re: USA 21.09.08, 10:26
              A może to kwestia polskiej wiejskiej tradycji, która kultywowała spożywanie
              cukru jako oznakę dobrobytu?
              Sypanie 4 łyżeczek cukru do herbaty niegdyś uchodziło za status majątkowy.
    • Gość: iwona Gruba Brytania IP: 62.172.214.* 30.09.08, 13:47
      Co za idiota to pisal???? Frytki z serem???????? w zyciu nie
      spotkalam Brytyjczyka jedzacego frytki z serem, salt and vinegar
      moze???? ketchup??? mayo?? jak w Holandii, ale frytki z serem. Co do
      terminologii to przeciez uzywa sie "obese", ale pewnie autor nigdy w
      Anglii nie byl i tego nie wie...
    • koprofag4 Gruba Brytania 03.10.08, 16:40
      ech ta poprawnosc polityczna:)
      -jak powiesz zydowi ze jest zydem to juz masz latke antysemity
      -jako powiesz czarnemu ze jest murzynem to jestes rasista...on jest
      przeciez afroamerykaninem albo kims tam....a skad ja to mam kurna
      wiedziec, przeciez do paszportu mu nie zagladalem
      -jak powiesz grubemu ze jest gruby to.....

      rany!!! w jakim swiecie my zyjemy? jak ktos byl na tyle glupi zeby
      sie utuczyc to ja mam prawo nazwac go spaslakiem - bo on faktycznie
      jest spaslakiem:)

      a przeciez niewiele trzeba - wystarczy wyskoczyc z kumplami na
      pilke, czy przejechac sie na basen
      albo wsiasc na rower i zrobic jakas godzinna petle
      a zamiast paru wizyt w macu po prostu kupic parowar - i to smaczne a
      na pewno zdrowsze

      ale jezeli takiemu delikwentowi jest za ciezko...no coz ja nie bede
      szukal jakiegos slownego potworka typu "szczuply inaczej" kiedy mam
      pod reka prastare i zacne slowo "gruby" albo "otyly"

      jezeli komus sie to nie podoba to mam to w doopie - mogl uwazac co
      wpie...ala na kolacje

    • poznan-city Gruba Brytania i inne grube.. selekcja naturalna? 15.10.08, 18:09
      wydaje się, jakby natura sama znalazła drogę do oczyszczenia świata z ludzi...
      niejako sami sobie psujemy zdrowie, produkujemy tony słodyczy, połowa nawet nie
      trafia do naszego żołądka i ląduje w śmieciach po przeterminowaniu - rosnąca
      sterta śmieci...

      a z drugiej strony kontrastowo - głodujący ludzie w biednych plemionach afryki
      (a tu pasibrzuchy skądkolwiek - bo wszędzie są)

      ludzie są pazerni na żarcie, pieniądze itd, choćby pęknąć mieli od tego
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka