xurek
24.01.05, 14:04
tyle roznego sniegu pada za oknem, iz chyba warto mu watek poswiecic. Wiec
byl snieg maly, szybki, prawie jak deszcz. Potem byl snieg prawie poziomy i
tak gesty, ze wygladalo jak paski za oknem. Potem lecialy takie wielkie i
grubasne sniezynki, ze trzy wystarczyly na pokrycie calego balkonu. Potem
zrobily sie mniejsze ale tak geste, ze nic prawie nie bylo widac. A teraz
lataja takie snieznobiale na szarym tle (chmurska jakies takie bardzo szare
sie zrobily) bez ladu i skladu, raz na dol a raz do gory a raz nawet w kolko.
Jak sie pojawi jakis nowy, to znow dopisze.
Aaa, zapomnialabym - glowna ulica miasta, jak dotad zawsze czarna, jest bie -
lu - ten - ka!!!! A z tylu widze komin z buchajaca niesamowiciebiala para. Ta
para jeszcze nigdy nie byla taka biala. Albo niebo takie szare. Oprocz paru
pelznacych czerwonych samochodow wszystko jest albo olsniewajaco biale albo
jakos tak dziwnieszare. Czy to moze kuniec swiata?
Xurek