genealog
19.10.05, 11:54
wreszcie o Suwałkach głośno:
Śledztwo "Gazety". Przemytnicy kupowali u sędziów z Suwałk korzystne wyroki,
zwolnienia z aresztów i mniejsze grzywny. Prokuratura: - Sprzedanych mogło być
nawet 30 spraw. Nasi informatorzy: - Wpadli tylko na 30? Słabo szukają
Kupujący to przemytnicy zarabiający miliony dolarów na przerzucie papierosów,
ubrań i ludzi. Jak ustaliliśmy, białostocka prokuratura apelacyjna prowadząca
od maja śledztwo w tej sprawie postawiła już korupcyjne zarzuty dziewięciu
gangsterom.
O powoływanie się na wpływy w sądzie podejrzani są natomiast pośrednicy między
bandytami a sędziami: • Jerzy Sz., adwokat, wiceprezes Polskiego Związku
Badmintona (na wolności); • Władysław H., adwokat, były prokurator wojewódzki
w Suwałkach i dyrektor departamentu w MSWiA (aresztowany); • Mirosław B.,
niegdyś funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej, a później przemytnik (wyszedł za
kaucją).
Ostatnie ogniwo w łańcuchu to podejrzewani o sprzedaż wyroków sędziowie:
Grażyna Z., była wiceprezes Sądu Okręgowego w Suwałkach (27 października sąd
zdecyduje, czy pozbawić ją immunitetu) i Lucyna Ł., rzecznik dyscyplinarny SO.
Zwłoki Lucyny Ł. znaleziono w stawie, dzień po wystąpieniu przez prokuraturę z
wnioskiem o uchylenie jej immunitetu. Rodzina 62-letniej kobiety i nasi
informatorzy nie mają wątpliwości: - Została zamordowana.
Prokuratorzy (nieoficjalnie): - Nie mamy dowodów na zabójstwo, ale nie
wierzymy w samobójstwo. Zagadkowy pozostaje też motyw. Szukamy.
Klucz do rozwikłania zagadki tkwi w sprawach z ostatnich czterech lat, w
których orzekały obie sędzie podejrzewane o korupcję. Miesiąc temu, kiedy
wybuchła afera, prokuratura informowała, że sędzia Ł. nie brała pieniędzy, a
jedynie miód, wędliny czy ryby. Dziś wiadomo, że - oprócz kiełbas - w grę
wchodziły tysiące dolarów.
Wątpliwości budzi co najmniej 30 wyroków i orzeczeń. Dotarliśmy do kilku spraw
- zdaniem prokuratorów - kupionych przez mafię.
Przemytnik, który zmartwychwstał
Rok 2003. Na wartym setki tysięcy dolarów przemycie tekstyliów wpada
międzynarodowy gang. Do aresztu trafia dwóch Łotyszy, Polak i Litwin.
Reprezentuje ich mecenas Władysław H. Wnosi o zwolnienie klientów za kaucją,
proponuje po 25 tys. zł od głowy. W składzie orzekającym jest troje sędziów, w
tym wiceprezes Grażyna Z. i Lucyna Ł. - dobre znajome adwokata. Pierwsza była
kiedyś jego podwładną w prokuraturze; druga jest jego sąsiadką - ich domy
stoją naprzeciw siebie nad jeziorem Wigry.
Sąd wydaje zaskakujące orzeczenie - wypuszcza bandytów na wolność i ustala
kaucję dużo mniejszą od oferty samych przemytników - po 10 tys. zł. Skąd ta
wspaniałomyślność? Prokuratura ma dowody, że gang zapłacił za nią adwokatowi
10 tys. dolarów łapówki. On zaś obiecał klientom, że pieniądze pójdą na
"opłacenie sędziów".
Inna sprawa - orzeka sędzia Ł., na ławie oskarżonych siedzi przemytnik z
zawieszonym wyrokiem. Jeśli dostanie kolejny, idzie na długą odsiadkę. Ale
dostaje tylko niską grzywnę. Prokuratura ustaliła, że zapłacił za to 7 tys.
dolarów.
Śledczy wpadli też na trop zmartwychwstania pewnego przemytnika. Jak to
możliwe? Do suwalskiego sądu trafił odpis jego aktu zgonu wystawionego w
Moskwie. Prokurator opowiedział nam, że dokument nie ma żadnych cech
wiarygodności, jest nieudolną fałszywką. Ale sędziom z Suwałk wystarczył do
umorzenia sprawy. Problem pojawił się kilka lat później, kiedy rzekomego
nieboszczyka zatrzymali na przemycie celnicy z Niemiec.
Sam opłacałem sędziów
Janusz Kordulski, rzecznik białostockiej Prokuratury Apelacyjnej: -
Potwierdzam, że poprosiliśmy suwalski sąd o akta kilkudziesięciu spraw. Cały
czas je analizujemy. Pewne rozstrzygnięcia są rzeczywiście zaskakujące. Na tym
etapie śledztwa nie mogę ujawnić szczegółów. Sprawa jest rozwojowa.
- To wierzchołek góry - mówi nasz informator, przemytnik, który twierdzi, że
sam opłacał suwalskich sędziów. - Wszyscy ważniejsi ludzie z branży wiedzieli,
u kogo można kupić wyrok. Najlepszy był w tym mecenas H., bo miał świetne
układy prywatne z większością sędziów. Wiedział, który ma długi, a który lubi
wypić. Stawki były za każdym razem inne, ale zawsze szły w tysiące dolarów.
Prokuratura coś już wie, ale to jeszcze niewiele. Nie było wyłącznie trzech
pośredników, ja znam przynajmniej pięciu. I kupionych wyroków było dużo więcej
niż 30.
- Czy będą wnioski o uchylenie immunitetów kolejnym sędziom z Suwałk? - pytamy
rzecznika Kordulskiego.
- Sprawa jest rozwojowa. Nie mam nic więcej do powiedzenia - ucina.
DLA GAZETY
prof. Marian Filar, karnista z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Ci, którzy kupili u sędziów korzystne wyroki czy zwolnienia z aresztu, niech
nie myślą, że teraz mogą spać spokojnie. Każde postępowanie zakończone
prawomocnym wyrokiem czy orzeczeniem można wznowić, jeśli są ku temu
przesłanki. A podejrzenie skorumpowania sędziów to wystarczający powód.
Suwalski sąd jest jednym z mniejszych w Polsce, choć ma swoją wagę - trafia tu
rocznie kilka tysięcy spraw, w większości dotyczących przemytu. Mieści się w
nowym budynku. Od lat mówi się, że sąd ma zostać zlikwidowany, ale kończy się
tylko na zapowiedziach. W wydziale karnym, w którym dochodziło do korupcji,
orzeka - po śmierci Lucyny Ł. i zawieszeniu Grażyny Z. - czterech sędziów.