Dodaj do ulubionych

rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham...

21.11.05, 08:29
rozstałam sie z facetem, poweidział ze mnie nie kocgha i ze nie mozemy byc
razme, mielsismy wspólne plany itd... mineły juz 3 miesiące a przez ten czas
zcasem napsal do mnie na gg, pusiał sygn... itd, ale ja byłam twarda i ne
odezwałam sie a teraz... przedwczoraj w nocy kts g ciezko obił dostał nożem i
ledwo uszedł z zyciem. zadzwoniłam do niego i zyczyłam mu powrotu do zdrowia(
jestem daleko na studiach nie mam jak przyjechac... )czy powinnam rzucc
wszystko i jechac zeby go odwiedzc?? ja nadal go kocham, on teraz ponc z kims
jest. rozmawaałm z jego mama wczoraj przez telefon... powiedzałą ze nadal
mnie pamieta i za luje ze nie jestem z nim, a on czasme o mnie wspmni...
pomocy
Obserwuj wątek
    • agrafeczka Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 08:41
      lec do niego
      • egra83 Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 08:48
        serio????????????????????/
    • agatka_to_ja Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 08:49
      ja bym pojechala... i przekonalabym sie, czy jeszcze cos jest, czy nie...
      a nawet jesli nie - to na pewno zrobilabys dobry uczynek :)
    • egra83 Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 08:52
      a moze najperw zapytac czy che mnie widzec to jest 400 km..
      • agatka_to_ja Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 08:53
        jasne.. zapytaj... to juz bedzie pierwsza wskazowka...
        • egra83 Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 08:56
          błagam was dajcie mi jakas rade.... ja naprawde cierpe a nie chce sie narzucasc
          ani wyjsc przy tym naidotke... psałam juz kiedys o naszym rozstaniu... jak
          uratwac ten zwiazek itp... pojechałabym ale to byłoby tylko dla niego wiec moze
          najpierw spytac go czy chce zebym przyjechała.. bo nie che wyjsc na idiotke..
          • agatka_to_ja Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 10:13
            lepiej zadzwon, zapytaj, czy przyjechac...
          • awokado01 Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 10:59
            jesli cie rzucil, to raczej oczywiste, ze nie chce z toba byc. ale jesli ci
            zalezy, zadzown, podpytaj jak sie czuje, i czy ma ochote na twoja wizyte. nie
            jedz w ciemno, moze ktos inny trzyma go za reke w szpitalui? glupio byloby w to
            wejsc.
    • artemissss Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 09:16
      "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" Jedź.
      • daisy266 Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 10:08
        Hmm, no nie wiem czy powinnaś wrqcać, co to za facert, byle kto nie dostaje
        dziś nożem. Może nie wrato
        • oblesna_swinia Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 10:27
          naslalas na niego bandziorow
          a teraz placzesz?
        • artemissss Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 21.11.05, 10:37
          co to za facert, byle kto nie dostaje
          > dziś nożem

          W jakim kraju żyjesz? Bo chyba nie w Polsce.
    • Gość: Werka Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: *.pool82107.interbusiness.it 21.11.05, 11:14
      Czesc to ja,nie moge dzis pisac na gg wiec napisze tutaj.Przede wszystkim
      zadzwon najpierw i spytaj czy niemialby nic przeciwko gdybys przyjechala.Jak
      zwykle bede szczera do bolu,ale moze on nie potrzebuje twojej obecnosci...
      Mozliwe jednak ,ze sie ucieszy jak go odwiedzisz wiec prosze zadzwon i zapytaj
      zanim sie zdecydujesz pojechac,bo moze ci byc bardzo przykro ,a jemu glupio
      jesli ktos juz tam bedzie...Trzymaj sie, buziaczki
      • Gość: egra83 do werka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.05, 20:02
        dziekie, chciałam z Toba pogadac na gg ale nie mam teraz za bardzo czasu zeby
        wejsc na nie jak Ty jestes, wiec napisałam tu :) dziękuje Ci bardzo :)
        strasznie sie ciesze ze przeczytałąs posta , bo o0gólnie to masakra ale to Ci
        opowiem na gg, tak zrobie zadzweonie :)buzka
        • frezja66 Re: do werka 21.11.05, 23:33
          jedź do niego, najpierw zadzwoń aby wiedzieć na czym stoisz a potem jedź!
          • Gość: egra83 do werka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 08:43
            ehh, niektórych z Was nie rozumiem, po co te dziwne pytania co to za facet, za
            byle co nozem sie nie dostaje, i czy ja w ogóle mieszkam w Polsce... nie na
            Ukrainie. No pewnie ze miesdzkam w Polsce, a czy to wazne jaki on jest,m wazn
            ze duzo mnie z nim łączyło, a teraz cierpi. wiem ze ma jakas tam panienke ale
            to nie nowosc u niego zazywczaj jakas tam sobie zarwie... . Werka serio mi
            radzisz jechac czy ty;lko zadzwonic co jakis czas i zaptac o zdrowier, bo wiesz
            ile to km,a do tegto jeszce dochodzi moja praca ( w soboty tez pracuje), nie
            wiem moze nie warto jak zechce to sam wróci....znasz przeciez cała sprawe.
            Pomysl i doradz mi prosze, czekam pappa, buzka
            • Gość: Werka Re: do werka IP: *.pool82107.interbusiness.it 22.11.05, 10:25
              Zadzwon i powiedz ze myslalas o tym, zeby go odwiedzic i zastanawiasz sie czy
              ta wizyta by mu nie przeszkadzala,a jesli nie chce zebys przyjezdzala niech ci
              po prostu powie bo wie dobrze,ze to daleko.Tyle.Jak nie bedzie chcial cie
              widziec sciemni cos ,ze to daleko i ci sie nie oplaca wiec nie postawisz go tez
              w sytuacji bez wyjscia,tym samym on bedzi mogl odpowiedziec ci szczerze.
              Nie jedz w ciemno, bo moze ci byc przykro jesli niechetnie cie powita lub z
              kims bedzie ,albo bedzie zupelnie obojetny wobec ciebie.Po co rozdrapywac rany.
              I nie przjmuj sie komentarzami tutaj,zawsze ktos dopowie cos glupiego.Jak tylko
              odzyskam moj komp napisze na gadu i oczywiscie czekam na odpowiedz od ciebie co
              postanowilas i co powiedzial jesli zdecydowalas sie zadzwonic.
              I jeszcze jedno ,nie boj sie zadzwonic wiem ,ze bardziej bedzie cie zzerala
              ciekawosc co on by powiedzial jeslibys zadzwonila ,niz bol w przypadku kiedy
              odpowie ,ze nie ma sensu abys go odwiedzala.Buziaczki,czekam papa
            • artemissss Re: do werka 22.11.05, 12:09
              > ehh, niektórych z Was nie rozumiem, po co te dziwne pytania co to za facet,
              za
              > byle co nozem sie nie dostaje, i czy ja w ogóle mieszkam w Polsce... nie na
              > Ukrainie.

              Tłumaczę: To akurat pytanie o zamieszkanie w Polsce dotyczyło panny która
              powidziała że byle kto niedostaje nożem. Chodziło bezsensowność jej
              stwierdzenia.
    • Gość: caroll5 Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 12:16
      Ja napiszę tak: jak bym dowiedziała się, że człowiek którego kocham jest w
      szpitalu i coś mu sie stało to jeżeli bym tylko mogła to bym się nie
      zastanawiała tylko do niego po prostu pojechała. Jeżeli nie będzie Cie chciał
      widzieć to Ci to powie i się dowiesz jak na Ciebie zareaguje.Ja bym się nie
      zastanawiała i nie kalkulowała oc będzie gdy pojade albo nie. Jeśli możesz to
      jedź i nie zastanawiaj się dziewczyno!
      • Gość: Werka Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: *.pool82107.interbusiness.it 22.11.05, 13:01
        Egra ja niestety nie bede miala kompa do konca tygodnia,zalamka, zwlaszcza ,ze
        bardzo chcialabym ci teraz pomoc,doradzic w tej sytuacji.Bede cos
        kombinowala,ale jesli ci nie odpowiem to wiedz,ze po prostu nie mam takiej
        mozliwosci.Naprawde mi przykro,buzki
        A poradzilam co cos we wczesniejszym poscie i naprawde uwazam ,ze to bedzie
        rozsadne rozwiazanie.Wiem,jak to powiedziala moja poprzedniczka,ze jak sie
        kogos kocha to sie jedzie bez namyslu,ale to niestety nie jest juz twoj chlopak
        i sytuacja jest nico inna.Pozatym kochjac kogos czasami nie myslimy
        logicznie,dzialamy impulsywnie,siadz i przemysl cala sprawe na
        spokojnie.Wszystko bedzie dobrze,moze akurat powie,ze chcialby abys
        przyjechala...Zycze ci tego,choc wiesz co o nim sadze.papa
    • lilarose Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 22.11.05, 13:02
      Nie będę oryginalna, ale zadzwoń do niego z propozycją przyjazdu, zobacz, jak
      zareaguje...w czasie choroby czlowiek potrzebuje kogos bliskiego i twoje
      odwiedziny moga go ucieszyć, ale z drugiej strony może być tak, że to ktos inny
      u niego przesiaduje w szpitalu, odwiedza, pociesza i twoja obecnośc mogłaby byc
      dla niego kłopotliwa. Nie rób nic pochopnie.
      • Gość: egra do Werka. IP: 212.87.232.* 22.11.05, 13:28
        wiesz, dzieki za to co napisałas bo dobra kolezanka stwierdziłą ze chora jestem
        ze w ogóle do niego zadzwoniłam i zapytałam jak sie czuje. z drugiej strony to
        wiesz mysle ze trzeba było dopiero taskiej tragedii zebysmy zaczełi rozmawaic ze
        soba:), a poza tym to zrobie jak mi radzisz, wiem ze teraz jestw ciezkim
        stanie. zadzwnie do Niego i poprostu powiem ze pomimo tego wszystkiego co było
        to jesli mnie potrzebuje toi pojade, bo w sumie jechałąbym tam tylko dla niegoa
        dalej to zbacze co i jak bedzie:). dzieki Ci bardzo. qrcze powiem Ci ze nie
        spodziewałam sie takiego obrotu sprawy... p.s napisz co u Ciebie. bo nawte nie
        ma czasu jak pogadac buzka,
        • Gość: Werka Re: do Werka. IP: *.pool82107.interbusiness.it 22.11.05, 15:38
          Nie wiem dlaczego kolezanka stwierdzila,iz glupio zrobilas dzwoniac do niego?W
          koncu byliscie kiedys razem i wypada zapytac jak sie czuje,a nie udawac jak
          male dzieci,ze sie nie znacie.
          p.s.napisze ci co u mnie jak odzyskam kompa.pa
    • kami_18 Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... 22.11.05, 15:26
      Ja bym sie nawet nie zastanawiala tylko od razu jechala !! Dziewczyno nie ma na
      co czekac !! =) takie wydarzenia zblizaja ludzi ... sadze ze jeszcze bedziecie
      razem!! =) Tego wlasnie zycze Ci z calego serduszka =)
      • Gość: egra83 do werka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 16:23
        myslisz ze damy rade byc jeszce razem??? wiesz co powiem Ci ze przemyslałam
        sprawe i stweirdziłąm ze chyba lepiej nie jechac, on ma kogos teraz przeciez,
        on mnie rzucial a nie ja jego moze wystraczy jak zadzwonie pare razy i zapytam
        o jego samopoczucie??? jak zehcce to wróci... co myslisz??
        • Gość: Werka Re: do werka IP: *.pool82107.interbusiness.it 22.11.05, 17:20
          Przede wszystkim ciesze sie ,ze bierzesz wszystko na spokojnie.To jak
          najbardziej trafne podejscie.Pokaz mu ,ze jesli cie potrzebuje w tej sytuacji
          bedziesz go wspierac,ale nie narzucaj sie.Zobaczysz jak potoczy sie rozmowa,jak
          bedzie dretwo i czesto bedzie zapadalo mileczenie to masz odpowiedz,a jak nie
          zobaczysz co dalej.pa
          • Gość: egra83 Re: do werka IP: 212.87.232.* 23.11.05, 11:08
            dzięki!!!! :) buziaki w przyszłym tygodniu złapie Cie na gg jakos bo bede miec
            wiecej czasu, a tymczasme ttrzymaj sie.
            • Gość: kopi Re: do werka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 16:00
              Nie chcesz wyjść na idiotkę? Już jesteś, skoro dopiero teraz zrozumiałaś, że go kochasz. A wcześniej? "Wspólne plany"? Znaczy szukałaś męża?
              Na miejscu tego kolesia kopnąłbym Cię w rzyć- twarda baba, ma go gdzieś, a teraz napawa się widokiem cierpiącego, "bo zrozumiała, że go kocha".
              Jak mnie wkurzają baby, które myślą, że świat się kręci wokół nich i są najważniejsze. A tymczasem na takie traktowanie trzeba sobie zasłużyć- ty nie zaslużylaś. Krzyżyk na drogę.
              • Gość: egra93 do kopi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.05, 13:31
                to on mnie rzuciał ja chciałam z nim byc, to on siwata poza mna nie widział to
                on chciał zebysmy byli do konca razme, a potemz dnia na dzien powiedział ze sie
                wypaliło, wqiewc moze z łaski swojej nie oceniaj jesli nie znasz sytukacvji, ja
                chciała z nim byc, to on ze mie zrezygnował, wiec moze troche delikatniej sie
                wyrazaj??????????? bo ty chhba tez intligencja nie grzeszysz skoro piszesz
                takie rzeczy nie wiedziac dokładnie o co chodzi!!!!!!!!! KRETYN!!!
                • Gość: Anka Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 13:47
                  Daj sobie z nim spokój dziewczyno, zachowaj troche honoru. Skoro Cie rzucił to
                  znaczy, że że Cie nie chce. Co on, nie ma telefonu? Jeśli łaknąby kontaktu z
                  Tobą zadzwoniłby przed wypadkiem. Dobrze wiesz, że ma teraz inna to czego Ty
                  tam chcesz szukać? Jak czułabyś sie jakby od Twojego chłopaka nie chciała sie
                  odczpić ex? Mówiłaś, że on sobie zawsze jakąś tam przygrucha (nie pamiętam
                  dokładnie wyrażenia jakiego użyłaś), a skąd wiesz, że Ty nie byłaś Tylko taką
                  na chwilę? Zapomnisz o nim i przestanie boleć, ale to wymaga czasu. I jeszcze
                  jedno. Mówiłaś, że rozmawiałaś z jego matką. Zadzwoniłaś do niej? Ty to masz
                  tupet, po co ją w to mieszać?
                  • Gość: kopi Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 14:08
                    Sama pisałaś, że byłaś twarda i nie reagowałaś. Sama pisałaś, że to on puszczał Ci sygnały i jakiegoś kontaktu chciał. Więc nie wywracaj kota ogonem, bo z Twojego opisu sytuacji wywnioskowałem jak wnioskowałem i zdania nie zmienię, bo teraz się na ofiarę kreujesz. Mam Cię nie oceniać? A sama w stosunku do innych robisz to bez wahania. Dlatego i ja mam prawo Cię oceniać.
                    Więc powtórzę. JESTEŚ IDIOTKĄ. Szukającą podobnego Tobie na dodatek. I nie szukaj teraz na gwałt kontaktu z facetem- bo jak on chciał, to go olałaś. Więc daj chłopu spokój, niech spokojnie zdrowieje, a nie Tobą się jeszcze przejmuje. Howgh.
                    • Gość: taki jeden Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: 198.36.86.* 21.12.05, 14:19
                      Niechce mi sie was czytac pewnie znow nudny watek o durnych i naiwnych
                      babach........
                    • Gość: taki jeden Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: 198.36.86.* 21.12.05, 14:19
                      Niechce mi sie was czytac pewnie znow nudny watek o durnych i naiwnych
                      babach........
                    • Gość: taki jeden Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: 198.36.86.* 21.12.05, 14:19
                      Niechce mi sie was czytac pewnie znow nudny watek o durnych i naiwnych
                      babach........
                      • Gość: Anka Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 14:23
                        A żebyś wiedział
                    • Gość: Werka Re: rzucił mnie... do kopi IP: *.pool82107.interbusiness.it 21.12.05, 15:51
                      Tak,tak szukal kontaktu ,gowno,chcal uspokoic sumienie,bo wiedzial,ze ja
                      zabolala bardzo ta rozlaka.Koles sam nie wie czego chce,a ona musi przez to
                      cierpiec i znosic jego wahania,az jasnie pan sie w koncu zdecyduje.Dala mu
                      spokoj, bo on mowil,ze nie chce z nia byc po czym odzywal sie szukajac z nia
                      kontaktu.A to ,ze zapytala swojego bylego chlopaka jak sie czuje,po tym jak
                      ktos go potraktowal nozem,uwazam za stosowne i na miejscu.Kulturalni i dojrzali
                      ludzie potrafia odejsc,ale i odezwac sie jak trzeba,a nie udawac,ze nigdy sie
                      tej osoby nie znalo.
                      Sam jestes idiota jezeli wpadasz tu i nie znajac dokladnie sytuacji wypowiadasz
                      sie o ludziach w ten sposob.Zegnam
                      • Gość: kopi rzucił mnie... do Werki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 13:33
                        A skąd wiesz, że chciał uspokoić sumienie? Nostradamus się w Ciebie wcielił? Pardon, zapomniałem, że nie wiesz, kto to, bo w Chwili dla Ciebie o nim nie pisali...
                        Dałaś mu spokój? To daj mu dalszy, a nie męcz jego i innych, stukając, jaka to biedna i nieszczęśliwa jesteś. Sytuację znam z Twoich wypocin i na tej podstawie się wypowiadam- za trudne do pojęcia? To idź kozy popasaj, bo gęsi są zbyt inteligentne dla pustego babiszona jak Ty. Ciao.
                        • Gość: Werka Re: rzucił mnie... do kopi IP: *.pool82107.interbusiness.it 22.12.05, 15:45
                          Takie bezpodstawne obrazanie mnie przez ludzi ,ktorzy mnie kompletnie nie znaja
                          wsadzam sobie gleboko,przy czym pierwsze mam z tego niezly ubaw.
                          Pocisz to sie ty krytykujac i obrazajac ludzi za wszelka cene, o zyciu,ktorych
                          nie masz zielonego pojecia.Sadzisz nawet, ze wiesz jakie gazety czytam,no
                          no ,to ty powiem ci nawet lepszy jestes od Nostradamusa.
                          Tak sie sklada,ze znam osobiscie autorke watku,a co za tym idzie dokladniej
                          sytuacje i moge sie smialao wypowieadzc na ten temat,w przeciwienstwie do
                          ciebie.
                          Nie interesuje mnie twoje zdanie, bo nawet jezeli uwazasz sie za inteligetnego
                          i blyskotliwego to dla mnie jestes zwyklym prostakiem,ktory ma za duze
                          mniemanie o sobie i nie potrafi sie nawet kulturalnie wypowiedziec na czyis
                          temat.
                          Daruj sobie bo merda z ciebie i tyle.
                          • Gość: kopi Re: rzucił mnie... do kopi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 17:02
                            Bejbe, jakby Ci na moim zdaniu nie zależało, to byś się tak nie męczyła z odpisywaniem mi:)
                            Merda to mi Twoja opinia o mnie, podobnie jak opinia kogokolwiek w internecie:D
                            A skąd wiesz, jakie jest moje doświadczenie życiowe, skoro twierdzisz, że nic o nim nie wiem? I nie, nie pocę się- po pierwsze, myję się regularnie, po drugie, temperatury zewnętrzne są takie, że się spocić nie da.
                            Ciekawy jestem, jak bardzo Ci nie zależy na moim zdaniu- odważysz się je skomentować, pustaczku, czy sobie darujesz???
                            • Gość: Werka Re: rzucił mnie... do kopi IP: *.pool82107.interbusiness.it 22.12.05, 18:27
                              Myslenie mnie nie meczy.
                              Nic nie wiesz o autorce,glownego watku,ale masz napewno doswiadczenie w
                              obrazaniu ludzi.
                              A co mnie to obchodzi,czy sie pocisz czy nie,nie obracaj kota ogonem.
                              Na twoim zdaniu mi nie zalezy,natomiast jesli chodzi o twoj stosunek do mnie i
                              innych uczestnikow forum, to ciekawi mnie dlaczego jest taki negatywny?
                              Interesuje mnie rowniez jak to mozliwe,ze inteligentny czlowiek w pewnym
                              momencie swojej wypowiedzi glupnie i zaczyna wyrazac sie w tak prosty sposob

                              Koniec,jade do domu na Swieta.
                              • Gość: kopi Re: rzucił mnie... do Werki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 23:53
                                Dlaczego jest negatywny? Bo zamiast zabrać się za naprawę swojego życia szukacie porad u osób typu ja:)Na co liczycie? "Znajdź radę dla mnie, Wuju"? Że koleżanka z czata odpowie Wam na pytania o sens istnienia?
                                A już najbardziej bawi mnie fakt, że takie problemy poruszacie na forum, które ma nazwę "Na Luzie". I dlatego jadę po Was, jak po łysych kobyłach i jeździć będę. Ot, ułańska fantazja:P
                                A dlaczego człowiek głupieje w pewnym momencie? Jak się wlazło między wrony, trzeba krakać, jak i one:D
    • Gość: koralik Re: rzucił mnie... ja zrozumiałam ze go kocham... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 20:06
      jeśli ci na nim naprawde zależy i naprawde go kochasz jedz i walcz o niego. Ja
      tez walczyłam mimo ze mnie zostawił i był z inną ale udało sie jestesmy 2,5 roku
      po ślubie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka