rozykolec
29.06.06, 11:19
jakis czas temu zakończyłam swój długoletni związek,cierzko mi było jak
cholera ale musiałam odejś bo nie mogłam pzwolić zeby jakiś oszołam zmarnował
mi zycie.nie zlicze ile razy mną szarpał,ile razy "wpadła na mnie ściana"ile
razy wykręcał mi ręce itp.Aż wkońcu ocknełam sie ze to juz nie przelewki gdy
bardzo mnie pobił,podczas zwykłej kłutni jakich pełno w związkach.było ze mną
naprawde zle,szczególnie psychicznie.nie rozumiałam jak ktos kto mówi ze
kocha moze zrobić cos takiego.ale naszczescie dla mnie to juz
przeszłaść,wygrał rozsądek nad miłościa-dzieki Bogu....Teraz mam nowe zycie
cudownego faceta i sie śmieje i jednocześnie załamuje nad swoją głupotą po co
tyle czasu byłam z kimś takim.ale ok wróćmy do sedna sprawy.z tym typem jest
teraz moja kolerzanka.wie doskonale co mi robił,a co gorsze przechodzi przez
to samo a nawet wiecej bo on ją bije cały czas,nie odeszła jak ja po jednym
razie,zakarzdym razem daje mu kolejną szanse i ma nadzieje ze sie zmieni(ja
też miałam)czasami nie bije jej przez 2 miesiące az mu sie wkońcu znowu
przydarzy i tak w kółko powdarzając oczywiście codziennie jak on to ją bardzo
kocha-załasne!!!!!ona nie potrafi zrozumieć ze tacy ludzie sie niezmieniaja i
ze piekło sobie szykuje biedna,zal mi jej bo wiem przez co przechodzi.ale ona
podobno tak go kocha ze nie potrafi bez niego zyc jednak mi sie wydaje ze
poprostu uzalerzniła sie od niego no i przyzwyczajenie tez robi swoje.nie
wiem jak jej pomóc zeby wkoncu od niego odeszła.dlaczego kobiety z własnego
wyboru pakują sie w takie bagno????ps.planuja w przyszłaści ślub wieć jeśli
teraz tak jest to co po ślubie będzie??????strach myśleć!!!!!