misia506
20.03.08, 20:46
piszę na forum, bo już nie wiem komu mam się wyżalić :( jestem prawie 2 lata z
Arturem, było jak w bajce, czasami lubił sobie popić (w starej pracy wszyscy
tak robili) ale przekonałam go i zmienił pracę...kochał mnie, szanował,
ubóstwiał, od 4ch miesięcy wszystko się zmieniło, Artur ma mnie w dupie,
jestem u niego a on wychodzi i wraca po 2ch godzinach wypity, gdy chce zerwać
to błaga mnie na kolanach, ostatnio jak z nim zerwałam przez telefon, to jego
siostra dzwoniła zrozpaczona, ze sobie żyły tnie, ja sama nie wiem jak z nim
skończyć bo bardzo go kocham i to jest najgorsze...:(tak bardzo chciałabym być
bez uczuć...po sobotniej awanturze kazałam mu wybierać : ja albo alkohol,
obiecał że już nigdy nie bedzie pić, a wczorajh i dziś znów (niby 3
piwka...:/) gdy z nim zrywam to on wzbudza we mnie poczucie winy : że da mi
spokój wtedy zaczną sobie dobrze żyć, dziś mu powiedziałam, że przez te 2 lata
tylko pare dni byłam tak naprawdę szczęsliwa, wiem że go to zabolało, co się
stało z chłopakiem który zrobiłby dla mnie wszystko ? z tym dobrym, czułym,
wspaniałym, gdzie on zniknął ? :((((((((( co mam zrobić wybaczyć ? - wiem że
nie...ale ja go tak bardzo kcoham i nie wyobrażam sobie życia bez niego :(