psychorynryn
17.03.05, 20:59
która przyszła pogadać o swoich stresach. Nie miała czym zapłacić więc
zrobiłem to. Żona moja na porodówce, więc trochę byłem wyposzczony i napity
jednocześnie tak że prawie nie widziałem jej twarzy. Nikt nie wytrzymałby
słuchania o stresach jakie przeżywa referentka awansująca na starszą
referentkę na trzeźwo. Co teraz robic? Przyznac się zonie czy z tym zyć.