asiek25
21.06.13, 23:12
Witam,
mieszkam w małym 8-mieszkaniowym budynku. Moje mieszkanie jest na parterze, posiadam mały ogródek z tarasem. Nade mną są balkony moich sąsiadów, z którym odpadają boczne płytki wraz z kawałami tynku. Uchwałą wspólnoty podjęliśmy decyzję, że należy te płytki jak najszybciej wymienić, bo takie duże odpadające kawały mogą wyrządzić krzywdę. I tu się zaczyna dla mnie problem.
Zewnętrzny dostęp do tych balkonów jest tylko z mojego ogródka, więc zakomunikowano mi że na moim tarasie i częściowo trawniku stanie... rusztowanie. Cały mój ogródek jest ogrodzony drewnianym płotem, na którym pną się wieloletnie rośliny. Dodatkowo pas przy płocie o szerokości ok. 0,5 metra również jest obsadzony gęsto roślinnością. Zatem nie bardzo można bez demolki ogrodu wstawiać tam rusztowania. Tym bardziej nie wyobrażam sobie, żeby mi ekipa wnosiła rusztowania przez mieszkanie! Dodatkowo moje obiekcje budzi kto posprząta syf po tym remoncie, kto zapłaci za ewentualne uszkodzenia mojej własności, skąd panowie wezmą wodę i prąd? Ode mnie? I ja mam za to płacić?
Moim zdaniem tę naprawę da się zrobić z samych balkonów, bo one nie są zabudowane, posiadają metalowe barierki, pomiędzy szczebelkami nawet spory mężczyzna przełoży rękę. Tylko pewnie będzie dość niewygodnie odrywać aktualne płytki i kłaść nowe. Ale mnie powiedziano, że tak się nie da zrobić. Mało tego - zakomunikowano to mojej sąsiadce, ze mną nawet nikt nie rozmawiał i niczego nie uzgadniał!
Moje pytanie - czy ja mogę się nie zgodzić, aby naprawiano balkony wykorzystując do tego mój taras i ogródek? Jednocześnie chcę, aby ta naprawa odbyła się jak najszybciej, ponieważ płytki spadają na mój taras, niszcząc go oraz rosnące rośliny i stwarzając zagrożenie, że któregoś dnia coś takiego spadnie mi na głowę.