15.09.04, 13:49
Przystąpiłem do wspólnoty niedawno, czy w myśl prawa przysługującego każdemu
współwłaścicielowi do kontroli zarządu, mogę domagać się w formie kserokopi
wszystkich uchwał podjętych przez wspólnotę od chwili jej powstania.
Zarządca( dawny ADM) twierdzi, że nic takiego nie wynika z UWL na, które
powołałem się w skierowanym do nich pismie.
pozdr
Obserwuj wątek
    • abcd17 Re: bohdan 15.09.04, 15:29
      and.s5 napisał:

      > Przystąpiłem do wspólnoty niedawno, czy w myśl prawa przysługującego każdemu
      > współwłaścicielowi do kontroli zarządu, mogę domagać się w formie kserokopi
      > wszystkich uchwał podjętych przez wspólnotę od chwili jej powstania.

      Nie ma przepisu, który nakazywałby zarządcy kserowanie uchwały wspólnoty dla
      właścicieli lokali. Właściciel ma prawo wglądu w uchwały, może również
      porozumieć się z zarządcą i za opłatą (koszt ksera) otrzymać kopie
      interesujących go uchwał, protokołów itp.
    • babczyk Re: bohdan 15.09.04, 18:13
      Ustawowa regulacja prawa kontroli zarządu wspólnoty przez poszczególnych
      właścicieli lokali jest dość enigmatyczna. W myśl art. 29 ust. 3 ustawy z dnia
      24 czerwca 1994 r. o własności lokali (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 80, poz. 903)
      prawo kontroli działalności zarządu służy każdemu właścicielowi lokalu. Brak
      zatem szczegółowych ustawowych wskazówek co do zakresu uprawnień kontrolnych
      właścicieli i odpowiadających im obowiązków po stronie zarządu.
      Taką sytuację próbują wykorzystywać niektóre zarządy, dokonujące interpretacji,
      według których to zarząd ma daleko idącą swobodę w udostępnianiu dokumentów
      właścicielom lokali, w wyborze rodzajów tych dokumentów itd. Tego rodzaju
      praktyki nie mają podstaw. Zapis art. 29 ust. 3 nie ogranicza praw właścicieli
      w wykonywaniu czynności kontrolnych, jak chciałoby wiele zarządów. Wręcz
      przeciwnie, z tego przepisu można wysnuć następujące wnioski:
      - prawo kontroli służy każdemu właścicielowi lokalu indywidualnie i może być
      indywidualnie wykonywane. Zarząd nie ma zatem prawa odmówić udostępnienia
      dokumentów, chociażby ich okazania zażądał zaledwie jeden ze stu właścicieli.
      Właściciel zamierzający przeprowadzić kontrolę działalności zarządu nie musi
      namawiać innych właścicieli do wspólnego prowadzenia kontroli ani zabiegać o
      ich poparcie dla swoich działań;
      - nie ma znaczenia, czy za okres objęty kontrolą wspólnota mieszkaniowa
      udzieliła zarządowi absolutorium. Podjęcie takiej uchwały samo przez się nie
      uniemożliwia właścicielowi lokalu przeprowadzenia kontroli działalności
      zarządu;
      - każdy właściciel może żądać okazania wszelkich dokumentów wspólnoty, a więc
      wszelkich umów, zleceń i innych dokumentów, w tym dokumentów księgowych.
      Oczywiste jest, iż udostępnienie tych dokumentów winno nastąpić w sposób
      pozwalający na dokładne zapoznanie się z ich treścią oraz ich weryfikację. W
      wielu przypadkach niezbędne może okazać się sporządzenie notatek i odpisów, do
      czego w moim przekonaniu każdy właściciel lokalu ma pełne prawo.
      Każdy właściciel lokalu ma prawo sporządzać odpisy i notatki z dokumentów
      wspólnoty mieszkaniowej.
      Korzystanie z wykonanych w trakcie czynności kontrolnych notatek i odpisów z
      dokumentów w celu ich dokładnej analizy, co oczywiste, wymaga niejednokrotnie
      ich zabrania przez kontrolujących właścicieli lokali z miejsca kontroli (którym
      najczęściej jest lokal zarządu wspólnoty). Trudno bowiem sobie wyobrazić, że
      kontrolujący właściciele zapamiętają szczegółowo wszystkie informacje zawarte
      nieraz w dziesiątkach i setkach dokumentów (umów, kosztorysów itp.).
      Niedopuszczalne jest natomiast wydawanie poza lokal zarządu wspólnoty
      kontrolującym właścicielom oryginałów dokumentów. Te powinny pozostać na
      miejscu.

      pozdrawiam
      • abcd17 Re: bohdan 15.09.04, 20:23
        Warto uzupełnić tę wypowiedź o sugestie skierowaną w stronę właścicieli, by nie
        demonizowali swojego prawa kontroli i nie domagali się jego stosowania zawsze i
        o każdej porze. Warto się wcześniej umówić z zarządem (zarządcą), przeglądać
        dokumenty w godzinach pracy firmy a jeżeli zarząd jest właścicielski - w
        uzgodnionej porze. Warto wreszcie, gdy potrzebę kontroli czuje kilku
        właścicieli - zorganizować wspólną kontrolę, być może połączoną z oficjalnym
        zebraniem wspólnoty i prezentacją kluczowych dokumentów przez zarząd/zarządcę,
        tak aby nie doszło do paraliżu pracy zarządu/zarządcy w chwili, gdy kontrolę
        przeprowadza kilku właścicieli naraz albo jeden po drugim.

        No i wracam do swojej poprzedniej opinii - ważnej bo chodzi tu o pieniądze.
        Właściciele powinni zapłacić za kopie dokumentów.
        • terri15 Re:prawo sobie a zycie sobie... 15.09.04, 22:09
          Wszystko pięknie, ale tylko w teorii. Prawo do kontroli owszem, ale tylko dotąd
          dopóki nie pytam wcale albo pytam o drobiazgi. Gorzej gdy chcę zajrzeć głębiej,
          w rachunki... A jeśli nie daj boże okaże się że nie wszystko jest tak jak być
          powinno to już całkiem źle.... to już wtedy robi się wszystko by właścicielowi
          jak najbardziej utrudnić lub wręcz uniemożliwić dostęp do dokumentów. Oto
          przykład z mojego podwórka. Całkiem świeżutki.
          Wczoraj zadzwoniłam do zarządcy by umówić się na spotkanie. Chciałam dowiedzieć
          się jak wyglądają nasze (wspólnotowe płatności), kto zalega z opłatami i ile, ;
          chciałam zobaczyć wyciąg z konta wspólnoty, a także uchwały podjęte obiegiem
          jeszcze w czerwcu a których nie otrzymałam do dzisiaj na piśmie, nie byłam
          nawet zapoznana z ich treścią. Chciałam zobaczyć także faktury regulujące
          należności wspólnoty wobec innych podmiotów. Zarządca mi odpowiedział że nie
          będzie go w biurze. Na moją sugestię by te dokumenty udostępnił do wglądu za
          pośrednictwem swoich pracowników odmówił. Trzeba tu dodać że nasz zarządca ma
          firmę która świadczy usługi dla wspólnot ; na zebraniu sam powiadomił
          wszystkich że ma trzech pracowników w związku z tym nie będzie już problemów z
          dostępem do informacji o wspólnocie. Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią poszłam
          jednak dziś do biura zarządcy. Czekało tam na mnie pismo od zarządcy, a dwoje
          obecnych w biurze pracowników oświadczyło że nie są upoważnieni do
          udostępnienia mi żadnych dokumentów ani udzielania informacji na temat naszej
          wspólnoty . Przytoczę fragmenty pisma :
          „W związku z Państwa żądaniem przekazanym wczoraj telefonicznie przez p
          (......) w sprawie informacji dot. sytuacji finansowej Wspólnoty
          Mieszkaniowej, wykazu właścicieli zalegających z opłatami, a także chęcią
          przeprowadzenia kontroli i wglądu do dokumentów Wspólnoty proszę o zwrócenie
          się w tej sprawie na piśmie podając z jakiego powodu, w jakim zakresie i do
          jakich celów potrzebne są Państwu te informacje. Stanowisko zarządcy uzgodnione
          z członkami zarządu wynika z obawy przekazania tych informacji osobom trzecim.
          W przeszłości niejednokrotnie dokumenty wspólnoty , bez zgody właścicieli były
          przez państwa przekazywane osobom trzecim do załatwiania spraw niekoniecznie
          związanych z kontrolą pracy zarządcy oraz troską o interes wspólnoty. Prawo
          kontroli działalności zarządu służy każdemu właścicielowi lokalu zgodnie z
          art.29 ust3 UWL, jednakże zakres danych udostępnianych współwłaścicielom
          powinien być adekwatny do ich potrzeb związanych ze zgodnym z prawem celem ich
          udostępniania”.
          Chcę tu dodać , że wspomniane przez zarządcę moje udostępnianie dokumentów
          osobom trzecim to: złożenie skargi do KOZ przy Ministerstwie Infrastruktury (
          którą należało poprzeć dokumentami) oraz złożenie pozwu do sądu o uchylenie
          uchwał. Także zwrócenie się po poradę do profesjonalnego biura doradczego w
          Warszawie zostało podciągnięte pod stwierdzenie o udostępnieniu dokumentów
          osobom trzecim.
          Jak wiec widać zarządca wie że mam prawo do kontroli ale nie ma zamiaru nic mi
          ujawniać. I nie ujawni. Bo cóż ja mu mogę zrobić? Komu się poskarżę? Nie ma nad
          nim żadnej nadrzędnej jednostki która mogłaby go skontrolować. Gdyby należał do
          jakiegoś stowarzyszenia zarządców to może tam mogłabym coś zdziałać, ale on nie
          ma obowiązku należeć i nie należy. Kasę bierze solidną, nic nie robi i śmieje
          się z nas – właścicieli; z jednych że ślepo mu ufają i nie kontrolują , a z
          drugich (czyli np. ze mnie ) że nic mu nie mogą zrobić. Taka jest prawda o
          działaniach ogromnej rzeszy zarządców.... szczególnie takich którzy
          są „spadkiem” po spółdzielniach, ZGM-ach , PEKOM-ach itd.
          pozdrawiam

          terri15
          • abcd17 Re:prawo sobie a zycie sobie... 15.09.04, 22:59
            Serdecznie Wam współczuję.
            W Waszym przypadku obowiązek prowadzenia kwitów spoczywa chyba na zarządzie
            wspólnoty, więc należałoby pukać (list polecony ze zwrotnym potwierdzeniem
            odbioru itp.) do zarządu a nie do administratora.
            • terri15 Re:prawo sobie a zycie sobie... 15.09.04, 23:27
              tak się składa że cała dokumentacja naszej wspólnoty znajduje się w biurze
              zarządcy (administratora), tam też składamy nasze pisma (za potwierdzeniem
              odbioru) ale adresowane do zarządu wspólnoty. Nawiasem mówiąc nikt sobie nic
              nie robi z naszych pism, nie próbują nawet na nie odpowiadać. Są pisma które
              czekają na odpowiedź od sierpnia zeszłego roku...
              • terri15 Re:prawo sobie a zycie sobie... 16.09.04, 17:59
                hmm.... hmmm....
                • terri15 Re:prawo sobie a zycie sobie... 16.09.04, 23:03
                  widze ze jednak nie ma sily na takiego zarzadce..... moze sobie robic co
                  chce...
                  a moze po prostu nikt nie ma pomyslu ..... myslalam ze moze BOHDAN8080 cos
                  poradzi...
                • abcd17 Re:prawo sobie a zycie sobie... 17.09.04, 00:05
                  terri15 napisała:

                  > hmm.... hmmm....

                  Wyjście jest.
                  Zebrać grupę właścicieli i odwołać zarządcę.
                  Zebrać - to znaczy być z właścicielami po tej samej stronie barykady.
                  Inaczej się nie uda.
                  Twój przykład tego dowodzi.
                  Niestety.
              • bohdan8080 Re:prawo sobie a zycie sobie... 17.09.04, 02:56
                nawiasem mówiąc : zarząd nie odpowiada na ( sensowne ) pisma właścicieli » to
                go wyrzućcie ( a jeżeli nie macie dostatecznej siły , to pozostaje paskudna
                droga sądowa - art. 25,26 ustawy )
                • babczyk Re:prawo sobie a zycie sobie... 17.09.04, 15:52
                  To są puste rady. Niby wszystko zgodnie z prawem ,to po zakończeniu sprawy w
                  sądzie, możemy mieć już 100 lat a w dodatku nasuwa się pytanie ........czy
                  wygramy z niesprawiedliwością i niewidzą tych co powinni bronić naszych praw.
                  Przecież porady tu na tym forum to jedno ,prawo to drugie a życie to trzecie.
                  Wszystko by miało sens w PAŃSTWIE PRAWA a nie w takim B.....u Jak Nasz Kraj. Ci
                  co mają w ręku Asy chcą zochydzić co się da tym dla których pracują
                  przestrzegając wszystkie normy prawne a nie je łamiąc wiedząc że im włos z
                  głowy nie spadnie.

                  A ze skargą to do Pana Boga.

                  Liczyłem że część ekspertów zainteresuje się bliżej problemem i dosłownie
                  pomoże, ale się przliczyłem. Wszyscy trzymają się litery prawa jednocześnie je
                  łamiąc i wiedząc że im włos z głowy nie spadnie.

                  • wprost5 Re:prawo sobie a zycie sobie... 20.09.04, 23:13
                    Babczyk, nie oczekuj cudów od tzw ekspertów z tego forum, bo oni, nawet jakby
                    chcieli pewne sprawy rozwiązć, to nie mają mocy sprawczej.
                    I jeśli nie potrafisz przekonac swoich sąsiadów, żeby złego zarządcę (łamiącego
                    prawo) wyrzucić na zbity pysk, to pozostaje ci tylko droga sądowa. Zgadza się,
                    jest to kosztowne i przede wszystkim bardzo czasochłonne, ale jesteśmy sami
                    temu winni, bo nie drzemy gęby gdzie się da, że sądy działają skandalicznie.
                    Zrobiliśmy chyba 15 lat temu z sędziów prawie bogów (niezawiśli i niezależni) i
                    teraz mamy tego skutki.
                    Sami musimy teraz poprawiać, co kiedy sknociliśmy. Podobnie z zarządcami -
                    trzeba z rozwagą ich wybierać, bo po wyborze czuja sie tak niezawisli i
                    niezależni, że później łamiemy sobie porządnie głowę, jak się ich pozbyć. Nie
                    chcę być złośliwy, bo wiem jak te mechanizmy działają, ale "widziały gały, co
                    brały"! Nie oczekuj cudów od ekspertów.
                    • babczyk Re:prawo sobie a zycie sobie... 21.09.04, 17:42
                      Ja cudu nie oczekuję, ale wszyscy tu mówimy o prawie i co zgodnie z nim
                      możemy robić (zrobić ). A jako właściciele nie możemy zrobić nic, a mowy typu
                      zebrać podpisy czy coś w tym stylu to dosłownie mowa trawa dla zarządców. To że
                      są tacy którzy się interesują swoją wspólnotą są bezsilni na takie beznadziejne
                      zarządzanie swoimi wspólnotami. Chcą to zmienić ale nie są tego w stanie
                      przeskoczyć. A przecież wystarczyła by np.,skarga do odpowiednich władz i która
                      by tę sprawę potraktowała serio i po odpowiednim sprawdzeniu dowodów na
                      takiego zarządcę po prostu wyeliminowała z tego kręgu. A porady typu taki
                      artykuł czy kodeks czy ustawa są potrzebne ale zdają się niestety psu na
                      budę .Jeżeli w Ministerstwie Infrastruktury będą pracowali odpowiedni i
                      odpowiedzialni ludzie,
                      zainteresowani sygnałami negatywnymi do nich docierającymi na tych którym
                      wydawali licencje i będą odpowiednio reagowali to myślę że wiele problemów by
                      znikło automatycznie.
                      A tak kruk krukowi oka nie wykole.
                      Myślę że kiedyś będzie lepiej tylko, tylko ile się nam krwi napsuje.

                      Pozdrawiam

                      • wprost5 Re:prawo sobie a zycie sobie... 21.09.04, 19:16
                        babczyk, na litość boską, jesli sami nie potraficie wywalić złego zarządcy, to
                        nikt tego za was nie zrobi. Przecież wspólnota jest samodzielna i samorządna i
                        każdy, do ktogo zwrócicie się ze skargą, powie wam, że musicie zrobić porządek
                        we własnym zakresie. Sąd będzie się chrzanił ze sprawa kilka lat, będzie
                        potrzebował biegłych itp. Skoro ty widzisz przekręty zarzadcy, to rodzi się
                        pytanie, czy inni członkowie wspólnoty też. jesli nie przekonasz do swoich
                        racji sąsiadów, nie uda ci sie zmienic zarządcy. Podobną sytuacje obserwuje u
                        siebie w spółdzielni, ale tu jest 6000 członków, we wspólnotach znacznie mniej
                        i wobec tegp łatwiej dotrzeć do ludzi.
                        • babczyk Re:prawo sobie a zycie sobie... 21.09.04, 20:41
                          To wiem że wlazłem Ci wprost5 i innym za kołnierz. No i starczy tego. Myślę ze
                          z dalszych spotkań na tym forum coś ciekawego się z tego urodzi ale już bez
                          takiego dołowania wszystkich.

                          Pozdrawiam
                        • abcd17 Re:prawo sobie a zycie sobie... 21.09.04, 22:14
                          wprost5 napisał:

                          > Skoro ty widzisz przekręty zarzadcy, to rodzi się
                          > pytanie, czy inni członkowie wspólnoty też. jesli nie przekonasz do swoich
                          > racji sąsiadów, nie uda ci sie zmienic zarządcy.

                          To święta racja.
                          Dlatego zamiast iść do sądu najpierw spróbujmy przekonać sąsiadów.
                          Bez tego można zapomnieć o sukcesie.
                          • mucha2 do wprost5 22.09.04, 21:26
                            Twoja wypowiedź "widziały gały co brały" jakby prosto wyjęta z ust prezesa
                            mojego dewelopera. Doskonale rozumiem, że Twoja wypowiedź dotyczyła innej
                            sytuacji.
                            Zapewniam Cię jednak, że nie zawsze gały widzą to co biorą!!! Czasmi nie widać
                            wszystkiego po prosu ze zwykłego braku czasu, choć na zakup mieszkania
                            poświęciliśmy naprawdę sporo czasu i nie był to wybór w pośpiechu, a mimo to
                            wdepnęliśmy. Choć tak naprawdę najwięcej oszustw dewelopera widzę ja. Zbyt dużo
                            rzeczy mnie interesuje i zbyt dużo wątków łaczę ze sobą, a efekt jest taki, że
                            moje po części domysły (niestety czarne scenariusze) w ciągu kilkunastu
                            ostatnich miesięcy sprawdzają się jeden po drugim.
                            Co do zarządców to jest bardzo różnie. Jak na razie nie mam konkretnych
                            zarzutów co do obecnego zarządcy, którego sami wybraliśmy (choć watpliwości się
                            czasami pojawiają). Nalezy jednak pamiętać, że są to tylko firmy, jak
                            dziesiatki innych na rynku, których celem jest zarobek. Wszelkie działania
                            zarządcy powinny byc zgodne z dobrem wspólnoty, choć mogą nastąpić pewne
                            rozbiezności i dlatego mimo wszystko powinien tego pilnować zarząd wspólnoty
                            (składający się z właścicieli nieruchomości).
                            Raz szef firmy zarządzającej nie wysłał pisma do dewelopera o usunięcie jego
                            sprzętu z naszej nieruchomości (deweloper obok rozpoczął kolejną budowę), nasza
                            rozmowa była dość krótka. No cóż szef firmy zarządzającej nie odzywał się do
                            mnie przez jakiś czas, ale to my jemu płacimy więc wkońcu musiał przełknąć
                            kilka moich słów i działac dalej zgodnie z ustaleniami jakie dokonujemy.
                            Zarządcy mają wykonywac uchwały, pilnować terminów przeglądów, faktur i
                            przelewów, dbać żeby wszystko działało itd. itp., ale tak naprawdę to my -
                            właściciele zarządzamy swoim majątkiem - budynkami.
                            Masz jednak dużo racji, bez przekonania sąsiadów nic się wskura. Jednak czasami
                            jest to męczące, trzeba egzekwować różne rzeczy od dewelopera, pilnować
                            zarządcę żeby postępował zgodnie z tym co ustalamy, a dodatkowo jeszcze trzeba
                            przekonywać sąsiadów że działamy w słusznej sprawie wszystkich właścicieli.
                            Zbyt dużo to zajmuje czasu, a kiedyś też trzeba pracować dla własnych potrzeb
                            finansowych.

                            Pozdrawiam
                            • wprost5 Ja też mam problemy 22.09.04, 22:22
                              Życie nie jest łatwe - jak juz pisalem w swoim poście, jestem członkiem
                              wspólnoty i jednocześnie członkiem spółdzielni. Znam bardzo dobrze realia
                              spółdzielni, współnot troche mniej. Ale jedna rzecz jest w nich wspólna - i
                              członkowie wspólnoty i spółdzielni sa czasami bezdennie głupi i nie docieraja
                              do nich żadne rzeczowe argumenty. Dlatego rozumiem twoje problemy, bo się a
                              nimi zetknąłem. Ale o swoje trzeba walczyć, bo jeśli każdy opuści rece, to
                              będziemy po prostu bezczelnie okradani. Pomyśl, że robisz to przede wszystkim
                              dla siebie, a będzie ci nieco lżej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka