dokuemnty wspólnoty

13.09.05, 11:40
Znalazłam bardzo ciekawy wątek nr 3434
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=523&w=21054914&v=2&s=0
Mam bardzo zbliżony problem z otrzymaniem dokumentów wspólnoty.
Stanowisko zarzadu WM jest podobne do opisywanego w wątku,
z tą różnicą, że mogę sobie przyjść i w dokumenty zajrzeć,
porobić notatki itd natomiast nie mogę poprosić o kserokopię
umowy z zarządcą, wypożyczenie dokumentów do skserowania jest niemożliwe
zaproponowałam, że przyjdę ze skanerem - nie mogę ze względu na tajemnicę
handlową
( powołano się tutaj na kodeks spółek handlowych).

Czy Waszym zdaniem zarząd ma rację i czy może jest gdzieś
jeszcze coś na ten temat do poczytania ?

Dodam tylko, że po powołaniu się na Wasze wypowiedzi
( również wypowiedzi z innych stron wspólnot)
jestem szykanowana przez osoby, które "znają" się z zarządem
poprzez wypisywanie niemiłych komentarzy ujawnianie moich zdjęć
i wymienianie mojego imienia i nazwiska na forum osiedlowym,
w tej chwili ograniczono mi możliwość zalogowania się na stronę osiedlową,
żeby ograniczyć jak sądzę możliwość wypowiadania się na drażliwe tematy.

Umowa z firmą zarządzającą podpisana została niedawno
i niejasne są dla mnie motywy, którymi kierował się zarząd WM,
przy wyborze firmy. Tym bardziej niejasne gdyż:
- na pierwszym spotkaniu WM podjęta została uchwała o udzieleniu zarządowi
pełnomocnictwa do zawarcia umowy z firmą zarządzającą
(nie konkretną firmą, tylko ogólnie zostało to sformułowane,
na tamtą chwilę nie było jeszcze żadnych ofert)
- zarząd podpisał umowę bez zwołania zebrania z właścicielami
(zaproszono nas na pokazanie ofert, w czasie 2 godzin mieliśmy zapoznać się
z ich treścią, nie mogliśmy otrzymać kserokopii oferty, lub jej zeskanować )
po czym poinformował nas, że umowę już podpisał – powołując się na możliwość
zawarcia tej umowy zgodnie z podjętą uchwałą.

Nie byłoby w tym nic niepokojącego takiego szarego obywatela jak ja,
który na prawie niekoniecznie się zna, gdyby nie to, że :
- podpisano umowę z firmą, której oferta podczas okazywania ich przez zarząd,
nie była zdaniem zarządu atrakcyjna ( leżała na kupce tych „do odstrzału”)
- treść uchwały upoważniającej zarząd do zawarcia umowy została zaproponowana
przez właściciela firmy, z którą podpisano umowę o zarządzanie ( przed
pierwszym spotkaniem wspólnoty ten pan pojawił się u nas z chęcią pomocy przy
organizowaniu spotkania właścicieli i propozycją zwarcia sił przy
przejmowaniu budynku od dewelopera,
okazało się, że prowadzi firmę zarządzającą)
- wspomniany pan jest znajomym członka zarządu naszej WM, który to nasz
członek
dobrze zna się z sąsiadką tego pana.
- dodatkowo zarzad broni jak lew dostępu do informacji i tłumacząc się
tajemnicą
hadlową nie chce umożliwić właścicielom posiadania kopii umowy
( znajdując na to 1000 różnych powodów).

Podobno oferta tego pana jest najatrakcyjniejsza i najlepsza ze wszystkich.

Czy naprawdę nie pozostaje nic innego jak tylko uwierzyć w słowa wybranego
i zaakceptowanego przez większość zarządu ?
Może ja naprawdę przesadzam z tym brakiem zaufania ?

    • serafin666 Re: dokuemnty wspólnoty 13.09.05, 14:43
      Wyjaśnienie Głównego Inspektora Ochrony Danych osobowych
      Do wspólnot mieszkaniowych tworzonych na podstawie ustawy z dnia 24 czerwca
      1994 r. o własności lokali (t. j. Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 903 z późn.
      zm.) stosuje się - w zakresie w niej nieuregulowanym - przepisy ustawy z dnia
      23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz. 93 z późn. zm.). Z
      przepisów Księgi Drugiej Tytułu I Działu IV kodeksu wynika, że
      współwłaściciele dla prawidłowego zarządzania współwłasnością muszą znać dane
      osobowe pozostałych współwłaścicieli. Zgodnie bowiem z jego art. 200, „każdy
      ze współwłaścicieli jest obowiązany do współdziałania w zarządzie rzeczą
      wspólną". Podobnie wskazana wyżej ustawa o własności lokali w art. 29 ust. 3
      stanowi, że prawo kontroli działalności zarządu służy każdemu właścicielowi
      lokalu. Z powołanych przepisów wynika zatem uprawnienie każdego
      współwłaściciela dostępu do dokumentacji związanej z zarządzaniem
      nieruchomością. Wskazać w tym miejscu należy, iż zakres danych i informacji
      udostępnianych współwłaścicielom powinien być adekwatny do ich potrzeb
      związanych ze zgodnym z prawem celem udostępnienia. Przepis art. 26 ust. 1 pkt
      3 ustawy o ochronie danych osobowych stanowi, iż „administrator danych (...)
      powinien dołożyć szczególnej staranności w celu ochrony interesów osób, których
      dane dotyczą, a w szczególności jest obowiązany zapewnić, aby dane były
      merytorycznie poprawne i adekwatne w stosunku do celów, w jakich są
      przetwarzane". Nie jest więc dopuszczalne udostępnienie współwłaścicielom
      określonej nieruchomości danych, których przetwarzanie nie jest niezbędne do
      współdziałania w zarządzie nieruchomością wspólną oraz do sprawowania kontroli
      działalności jej zarządcy.
      Stosownie do art. 16 ust. 1 ustawy o własności lokali, jeżeli właściciel
      lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w
      sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo
      przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub
      nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu
      żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu
      postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości. Aby wspólnota mogła
      skorzystać z tego uprawnienia, jej członkowie powinni znać dane osobowe
      właściciela i wysokość jego zadłużenia wobec wspólnoty.

      Wobec powyższego należy stwierdzić, że dopuszczalność udostępnienia członkom
      wspólnoty mieszkaniowej danych dotyczących zaległości we wnoszeniu opłat przez
      innych jej członków wynika z przepisów prawa, a tym samym znajduje oparcie w
      przesłance określonej w art. 23 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie danych
      osobowych.
      • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 13.09.05, 16:27
        od razu wyjaśnię, że nie zalegam z płatnościami :)
        użyto moich danych w celu ośmieszenia mnie za dociekliwość.
    • de_la_hoya Re: dokuemnty wspólnoty 14.09.05, 17:15
      hahaha czy u Was przypadkiem nie zarzadza firma Gestor?

      czytam i jakbym widziala wszystkie przekrety w naszej wspolnocie...
      u nas zarzad jest jednoosobowy i to w postaci jakiejs pani ktora nie wiadomo
      skad sie wziela; Pani ta podpisala umowe o administrowanie z Gestorem i jak sie
      potem okazalo ona sama pracuje w tej firmie jako kierownik biura i na dodatek
      jest przelozona naszej pani administrator...

      po kilku tygodniach mojego grzebania w dokumentach i rozmow z ludzmi okazalo sie
      ze Gestor jest u nas tylko dlatego ze tam pracuje ktos z rodziny faceta ktory
      jest w radzie wspolnoty...

      • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 11:49
        Nie mam zdania na temat naszej firmy.
        Czy macie może linki do stron gdzie są jakieś informacje,
        na co zwracać uwagę w umowie z zarządcą ?
        • gosiakz Re: dokumenty wspólnoty 15.09.05, 11:58
          www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/Wspolnota/wzory2a.html#22
          • java9 Re: dokumenty wspólnoty 17.09.05, 17:13
            Dziękuję Ci bardzo :)

            czy zarząd może przekazać czynności zwykłego zarządu na osobę trzecią ( na
            zarządcę) bez zgody wspólnoty ?
    • hiacynta100 Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 00:16
      Tak Kropko, przesadzasz
      • wprost5 Dokumenty wspólnoty i brak do nich dostępu! 15.09.05, 09:14
        Kolejny już wątek powtarzający ten sam temat co swiadczy jedynie o wadze
        problemu.

        Praktycznie przy utrudnianiu dostępu do dokumentów wspólnoty poszczególnym jej
        członkom przez zarządy wspólnot czyni fikcją zapis w ustawie o własności
        lokali, że każdy z członków wspólnoty może sprawować indywidualnie nad nią
        kontrolę. Przecież bez znajomości dokumentów taka kontrola jest niemozliwa.

        Niestety, ustawodawca niezbyt się popisał tworząc wspomniana ustawe, bo jak
        wiadomo, ten kto ma władzę - w danym wypadku zarząd wspólnoty - będzie
        interpretował zapisy ustawy na swoja korzyść. I w wiekszości wypadków to czyni
        utrudniając w maksymalnym stopniu możliwośc wglądu w dokumenty. Zarządy
        doskonale zdaja sobie sprawę, że przeciętny członek wspólnoty jest słabo
        zorietowany w prawie a nawet jak jest, to szukając sprawiedliwości w
        nieudolnych i skorumpowanych sądach ma słabe szanse wygranej a jeśli tak, to po
        dość długim czasie.

        Do zarządów wspólnot trafiają bardzo często rózne szemrane typy, które chcą żyć
        cudzym kosztem. Wynajęte firmy zarządzajace przeważnie szybko dogadują się z
        takimi zarządami, co oczywiście obraca się przeciw członkom wspólnot - bardzo
        często sa oni po prostu ordynarnie okradani.

        Nie dziwi mnie, że zarządy angażują do zarządzania znane sobie firmy - jest to
        oczywiste - problem w tym, byle odbywało się to uczciwie, nie ze szkodą dla
        czlonków współnot.

        Dochodzi do tego dość duża obojetność wielu członków wspólnot, przeważnie
        starszych osób, które za młodu zostały nauczone potulności w stosunku do władzy.

        Tylko co z tego, że wielu forumowiczów jest świadomych istniejacej sytuacji -
        piszemy stale to samo, nie zdobywając się na jakies bardziej efektywne kroki.
        Jakoś wspólnotowicze nie mogą czy też nie chcą utworzyć jakiejś organizacji
        będacej przeciwwagą dla firm zarzadzających i naszych sąsiadów - członków
        zarzadów. Jeśli sami się nie obronimy, to nikt tego za nas nie uczyni. Niby
        powinni to zrobić politycy poprzez mądre ukształtowanie prawa, ale z moich
        rozmów z nimi wynika, że sprawy mieszkalnictwa są im w zasadzie obce, bo
        przeważnie mają własne domy lub domki. Ostatnio na ten temat rozmawiałem z
        Ryszardem Bugajem i potwierdził on tylko moje przeświadczenie w tej sprawie.
        A może coś więcej na ten temat napisze niejaka Bykira, która kiedyś zbierała
        chetnych do jakiejs organizacji zrzeszajacej członkow wspólnot. Czy jak zwykle
        skończyło się tylko na dobrych chęciach?
        • rzeszowianin Re: Dokumenty wspólnoty i brak do nich dostępu! 15.09.05, 10:04
          Cześć
          Mam podobną sytuację i nie wiem co z tym fantem zrobić. Zarząd odmawia dostępu
          do dokumentów i powołuje się ciągle na kodeks spółek handlowych, pokazuje jakiś
          artykuł gdzie jest napisane że można odmówić udostępnienia dokumentów jeśli
          istnieje podejrzenie że mogą być użyte przeciw spółce i ochronę danych
          osobowych.
          Pozdrowienia
          • java9 Re: Dokumenty wspólnoty i brak do nich dostępu! 15.09.05, 11:44
            Czy my aby nie mieszkamy w tym samym bloku ? :)

            Zarząd posiłkuje się KPA, zatem ja również.
            Po przeczytaniu informacji w gablocie o tajemnicy handlowej wynikającej z
            kodeksu spółek handlowych i argumentacji,takiej jak u Ciebie, że istnieje
            prawdopodobieństwo wycieku informacji poszperałam tutaj na forum i znalazłam.

            "Na podstawie art. 73 par. 1 k.p.a., uprawnione podmioty mogą nie tylko
            przeglądać akta sprawy, ale także sporządzać notatki i odpisy. Organy
            administracji zobowiązane są zapewnić „stronom możliwości skorzystania z tych
            uprawnień, w tym utrwalenia na własny użytek wiadomości (materiałów) zawartych
            w aktach przez ich notowanie, wykonywanie odpisów (obrysów). W tym zakresie nie
            ma żadnych ograniczeń. Sprawą otwartą natomiast jest kwestia stosowanej
            techniki w tym względzie.

            Skoro strona ma prawo sporządzać notatki lub odpisy z wszelkich pism
            znajdujących się w aktach sprawy, to tym samym brak jest podstaw do odmowy
            sporządzenia tych pism za pomocą kserokopiarki, jak i innych nowoczesnych
            urządzeń służących do powielania i gromadzenia materiałów oraz informacji.

            Strona postępowania nie może jednak żądać, aby takie kserokopie wykonywał i
            dostarczał sam organ administracji. Innymi słowy, nie ma on takiego obowiązku,
            gdyż sporządzanie notatek czy odpisów z akt postępowania przepis pozostawił
            stronie, niezależnie od rodzaju użytych do tego środków technicznych” (wyrok
            NSA z 29 marca 2001 r.; sygn. akt II SA 2580/00).

            Natomiast zgodnie z art. 73 par. 2 k.p.a., strona postępowania i inne
            uprawnione podmioty mogą żądać uwierzytelnienia sporządzonych przez siebie
            odpisów z akt sprawy (w tym kserokopii) lub wydania z akt sprawy
            uwierzytelnionych odpisów, jeżeli jest to uzasadnione ich ważnym interesem. "

            Jako członek wspólnoty jestem stroną w umowie, mam prawo mieć jej treść i
            zapoznać się z nimi w dogodnych warunkach ( czyli np w domu).
            Oryginału nie mogę wynieść poza siedzibę, co bawi mnie,bo w tej chwili
            nie mamy siedziby, wiec dokumenty zarząd nosi do domu.No ale pomińmy to.
            Jeżeli mogę sporządzac notatki, zabrać je ze sobą i z nich korzystać, to
            równiez mogę przepisać w ramach robienia notatek umowę od "dechy do dechy".
            W tym momencie argument o wycieku informacji upada, bo czy ja je "sprzedam"
            z notatek czy z egzemplarza umowy, nie ma w tym przypadku znaczenia.

            Dodatkowo posługiwać się mogę dostępnymi dla mnie środkami technicznymi - czy
            to będzie długopis :) czy to będzie aparat cyfrowy, czy skaner to już jest moja
            sprawa.

            Moim zdaniem zarząd w takiej sytuacji sam strzela sobie w kolano,
            bo utrudniając złośliwie dostęp do dokumentów, powoduje po pierwsze nerwową
            atmosferę ( bo musisz domagać się czegoś co prawnie Ci się nalezy), po drugie
            sam rzuca na siebie podejrzenia takim działaniem ( bo jak nie chce pokazać to
            znaczy, że ma coś do ukrycia - to jest pierwsza myśl, która przychodzi mi do
            głowy ).

            Ja wybrałam się ze skanerem, podpisałam oświadczenie o nieupublicznianiu
            informacji ( co moim zdaniem było zbyteczne, bo czy jest takie oświadczenie czy
            nie, odpowiedzialność za udosstępnienie danych zawartych w umowie spoczywa na
            mnie,no ale nie czepiajmy się szczegółów, zarząd chciał mieć na piśmie, że
            otrzymałam umowę). Gotowa byłam wezwać policję, sporządzić notatkę i skierować
            sprawe do sądu.
            Wszystko w atmosferze pyskówki ( do czego "podobno" się zarząd nie zniża),
            popis piękny jak na członka zarządu przystało :))
            plus jeszcze jakies wyssane z palca zarzuty, że mam obowiązek współdziałać z
            nimi i nie działam, bo nie przyniosłam oferty firmy ochroniarskiej - nie było
            informacji skierowanej do wspólnoty, że poszukują ofert firm ochroniarskich,
            ale z powodu braku argumentów i chęci dokopania, z niewiedzy, z bezradności
            tonący brzytwy się chwyta.

            Usłyszałam również zarzuty, że zadaje pytania i mam ich nie zadawać,
            bo dostają białej gorączki gdy widzą pytanie ode mnie i czują się nękani.
            Mam siedzieć cicho po prostu :))) no ubawiłam się po pachy.

            Warto by było podciągnąc temat i zebrać jakąś grupę do walki z takimi zarządami.

            Problemem duzym jest obojętność pozostałych członków wspólnoty - znaleźli
            kogoś, kto odwala czarną robotę i siedzą cicho, bo jeszcze ta robota na nich
            spadnie - i słusznie, bo ja dowiedziałam się, że skoro tak drążę różne tematy
            to niech sobie wejdę do zarządu, a ja po prostu nie mam na to czasu.


      • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 11:47
        Witam sąsiadkę.
        • juggle Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 14:33
          Piszesz, że nie masz czasu. Jednak widząc jak bardzo się angażujesz w to co
          robisz, ile czasuj zaimuje Ci przeszukiwanie forum w poszukiwaniu różnych
          informacji, ile czasu spędzasz na dyskutowaniu na różnych forach wydaje się, że
          nie w tą stronę skierowałaś swój zapał. Było się włączyć w pracę zarządu na
          wcześniejszym etapie. W tej chwili jak rozumiem nie bardzo jest jeszcze co
          oceniać
          • wprost5 Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 14:47
            Ludzie, nie dajcie się zwodzić zarządom bredniami o kodeksie spółek handlowych
            itp, bo wspólnota to nie spółka handlowa!

            Stańcie na głowie i pogońcie zarząd, bo coś przed Wami ukrywa!
            • juggle Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 14:59
              wprost5 napisał:

              > Ludzie, nie dajcie się zwodzić zarządom bredniami o kodeksie spółek handlowych
              > itp, bo wspólnota to nie spółka handlowa!
              >
              > Stańcie na głowie i pogońcie zarząd, bo coś przed Wami ukrywa!

              Na przykład chorbę psychiczną jedego z lokatorów.
            • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 16:16
              Albo ukrywa albo uważa pozostałych właścicieli
              za kompletnych idiotów i teraz trzeba mu udowadniać, że jest odwrotnie.
              Niektórym wydaje się, że jak lizneli trochę prawa na studiach,
              to rzucając jakimś numerkiem i wstawiając przed niego art.
              sprawiają wrażenie mądrzejszych.

              Może być też tak, że pomieszało się w głowie i uważa się
              za państwo w państwie ( własne regóły, własne prawa, własne zasady).
              Świadczyć może o tym bardzo arogancka postawa,komentarze i głupawe
              uśmieszki za plecami,oraz pieniactwo - wszystko świadczy o kulturze
              i dojrzałości.Ja bym to określiła krótko - "smarkateria".

              Kompletnie nie przyjdzie im do głowy, że garstka osób interesuje się
              sprawami i ich statusem, doceniając pracę zarządu, natomiast reszta milczy
              i czeka na wyniki,bo znalazła baranów od czarnej roboty.
              Tylko, że ta garstka która się interesuje, jest be, bo się interesuje,
              a reszta jest fajna, bo ma wszystko w nosie. Taki paradoks mały.



          • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 16:06
            To jest moja sprawa co robię w prywatnym czasie.

            To jest właśnie przykład wypowiedzi zarządu.

            Za duzo szukam, za dużo mogę wiedzieć i za dużo sprawdzić.
            Takie wypowiedzi nie sprzyjają zarządowi i nerwowej atmosferze,
            kolejny strzał w kolano.
            • rzeszowianin Re: dokuemnty wspólnoty 15.09.05, 17:02
              witam
              java9 popieram Twoje zdanie w 100%. Brak zainteresowania sprawami wspóloty nie
              przychodzenie na zebrania mieszkańców oraz brak znajomości przez nich prawa
              jest wodą na młyn zarządom, zarządcom i administratorom. Kto jest dociekliwy i
              swoje prawa zna jest osobnikiem bardzo niebezpiecznym, stąd zarządy robią z
              takich wrogów ludu.
              Pozdrawiam
            • hiacynta100 Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 00:10
              Chyba nie wolnym, bo sądząc po godzinach w których piszesz posty, to
              opierdzielasz się w godzinach pracy ;-)
              Rzecz w tym ,że bardzo chcesz kierować, siedząc na tylnim siedzeniu, czyli
              rządzic bez brania odpowiedzialności.
              Spróbuj w polityce tam jest to możliwe, ale wspólnotom nie przynosi to
              korzyści.
              A na marginesie to nie jesteśmy sąsiadkami, ale twoja sława przekroczyła już
              granice M.....
              • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 10:17
                > Rzecz w tym ,że bardzo chcesz kierować, siedząc na tylnim siedzeniu,
                >czyli rządzic bez brania odpowiedzialności.

                Bzdura jakaś kompletna.
                A jaka odpowiedzialnośc ma zarząd ? do wysokości swoich udziałów.
                ( czyli taką jak każdy członek wspólnoty)

                po prostu nie dostanie absolutorium od wspólnoty a za błędy zapłaci
                cała wspólnota-każdy swoim udziałem.

                Właśnie dlatego zarząd nie może mieć wolnej ręki i właśnie dlatego
                interesuje mnie co robią ( moze Cię to zdziwi, ale właśnie dlatego
                ustawodawca zagwarantował mi to w ustawie).
                Mam prawo wyrazić sprzeciw lub poprzeć zarząd w jego działaniach
                swoim głosem.Aby zrobić to z pełną odpowiedzialnością
                ( a nie dlatego, że sąsiad na zebraniu podniósł łapę to i ja podniosę)
                muszę znać sprawę od podszewki, dlatego pytam o różne sprawy
                lub wyrażam swoje zdanie na temat tego co mnie intryguje.

                Jesteś kolejną osobą, która uważa iż ma prawo mnie oceniać.
                Zacznij od siebie, bo skoro współdziałanie w zarządzaniu nieruchomością
                wspólną nie jest dla Ciebie oczywiste ( a tak wynika z Twoich wypowiedzi)
                to nie jesteś osobą, której wyrażanie opinii na ten temat jest miarodajne
                i uczciwe.Osoby takie jak Ty siedzą w kapciach przed telewizorem
                i czekają, aż zarząd odwali swoją robotę.

                • hiacynta100 Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 19:46
                  java9 napisała:

                  > Jesteś kolejną osobą, która uważa iż ma prawo mnie oceniać.
                  > Zacznij od siebie, bo skoro współdziałanie w zarządzaniu nieruchomością
                  > wspólną nie jest dla Ciebie oczywiste ( a tak wynika z Twoich wypowiedzi)
                  > to nie jesteś osobą, której wyrażanie opinii na ten temat jest miarodajne
                  > i uczciwe.Osoby takie jak Ty siedzą w kapciach przed telewizorem
                  > i czekają, aż zarząd odwali swoją robotę.
                  >
                  Kropeczko, ja Cię wcale nie oceniam, Twoje posty czytam dla własnej rozrywki.
                  Sprawiają mi mnóstwo radości. NAprawdę.
                  Bo wyobraź sobie "pracuję" w zarządzie jednej ze wspólnot (nie twojej)i jak
                  sobie pomyślę, że mogłabyś mieszkać z nami to mam ochotę wycałować wszyskich
                  moich sąsiadów.
                  Wspólnie zarząd, firma administrująca, własciciele mieszkan załatwiliśmy sporo
                  trudnych i spornych spraw, a załątwimy jeszcze więcej. I nadal się nawzajem
                  lubimy i szanujemy;-)
                  Toż jakbyś mieszkała u nas powinniśmy mieć dodatkowego administratora, żeby
                  obsługiwał tylko Ciebie, a i tak po miesiącu mielibyśmy milion konfliktów i
                  zero szans na osiąganie jakichkolwiek porozumień.
                  Pozdrawiam Cię w nadziei, że nigdy nie zamieszmy blisko siebie.
                  Hiacyna
                  Tak, tak wiem, teraz będzie atak na mnie. Ale pownieważ mnie nie znasz, i
                  biedna nie wiesz co pisać to Ci ułatwię, masz garbia, ślonotok, zeza i krzywe
                  nogi, aha i łysieję. Możesz to wykorzystać ;-)))
                  gdyby Ci jednak przyszło na myśl zarzucić mi nieuczciwość to wiedz, że ja twoją
                  twarzyczkę znam, a ty mojej nie ;-(
                  • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 20:11
                    Pozostaje pogratulować wspólnoty.
                    Widocznie jesteście bardziej zorganizowani,
                    macie lepiej rozwiniętą komunikację między zarządem
                    a resztą wspólnoty i więcej chętnych osób do współpracy.

                    Wzajemny szacunek i chęć do działania to podstawa,
                    u nas widocznie tego zabrakło ( jątrzenie po kątach itp)

                    Problem polega na tym, że ja nie znam trudnych spraw naszej
                    wspólnoty, bo niby skąd ?

                    ps
                    tym razem ostatnie zdanie pominę milczeniem.
            • juggle Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 09:00
              Czy równie sumienna jesteś w płaceniu czynszu? Czy może masz jakieś zaległości?
              • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 10:20
                Zadam pytanie z tej samej kategorii:
                czy myjesz codziennie zęby ?
                • juggle Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 11:37
                  Tak myję i nie biję żony.
                  Czy masz zaległości w czynszu?
                  • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 12:15
                    a czemu sądzisz, że odpowiem Ci na to pytanie?
                    mam obowiązek czy jakoś tak ???
                    proponuję ( po raz kolejny) nie wtykać nosa w cudze sprawy
                    i zająć się sobą.
                    • juggle Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 12:32
                      Myślałem, że powiesz "nie, nie ma zaległości" a potem zweryfikujemy to na
                      zebraniu. Czy do kasy wspólnoty też nie będziesz płacić czy tylko byłaś obrażona
                      na developera? A może czepiasz się do wszystkiego aby mieć usprawiedliwienie dla
                      swoich (nie)poczynań finansowych.
                    • juggle Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 12:34
                      Już widzę tekst "nie będę płacić czynszu bo mi się zarząd nie podoba". Ja w
                      każdym razie płacić za Ciebie nie mam zamiaru. Temat licytacji, którym się tak
                      bardzo interesowałaś może stać się aktualny.
                      • java9 Re: dokuemnty wspólnoty 16.09.05, 13:22
                        Nie wiem kim jesteś, ale wiem, że zaczynam się Ciebie bać.
                        Kolejna porcja urojeń, juz ktoś pisał o jakiejś chorej sąsiadce.
                        Mało interesuje mnie co widzisz i jakie teksty sobie wyobrażasz.
                        Na Twoim miejscu bałabym się swoich mysli - w histerię mozna wpaść.

                        Jeśli jesteś członkiem TEJ wspólnoty, to możesz iść i sobie "zweryfikować".
                        Nie zamierzam publicznie odpowiadać na takie durne pytania i zarzuty.

                        Nie interesuje mnie co widzisz i jakie teksty
                        • babczyk Re: dokumenty wspólnoty... 16.09.05, 13:29
                          java9 napisała:

                          > Nie wiem kim jesteś, ale wiem, że zaczynam się Ciebie bać.

                          Myślę że nie masz powodu. Jeśli dobrze zapoznałaś sie z ustawą o własności
                          lokali, kodeksem cywilnym jak i sporą częścia wyroków sądowych serwowana przez
                          serafia, możesz spać spokojnie. I po co ta irytacja.

                          Jakie masz prawa a i zarazem obowiąki,znajdziesz w owych ustawach. A jak dobrze
                          poszukasz, to i sie znajdzie odpowiednia i zgodna z prawem ich, interpretacja.

                          Pozdrawiam.
                          • java9 Re: dokumenty wspólnoty... 16.09.05, 13:38
                            Babczyk, czy Ty wiesz co z takich urojeń może się zdarzyć ?

                            ostatnio dowiedziałam się, że poluję na sąsiadkę,
                            znaczy wchodzę na stronę osiedlową wtedy kiedy ona na nią wchodzi
                            i ona się boi.wiesz, sama moja obecność na stronie internetowej
                            powoduje, że ona się mnie boi, a ja tylko czekam kiedy ona wejdzie
                            na stronę żeby ją postraszyć zalogowaniem się :)))))))

                            Teraz pomyśl sobie co dalej...sąsiadka ma manię prześladowczą
                            i postanawia się bronić - zaciuka mnie gdzieś za windą.
                            Pomyśl tez o tym, że ta sąsiadka chodzi po mieszkaniach i zaczyna
                            opowiadać, że ja jej grożę ( a sąsiadka dobra jest w przekręcaniu słów
                            i dodawaniu swoich historii )...w końcu naprawdę sąsiedzi uznają,
                            że trzeba się mnie bać... a ja się tylko na stronie logowałam akurat w tym
                            czasie gdy ona przeglądała forum...
    • mieszkanie.i.wspolnota i o to chodzi ! 16.09.05, 00:26
      serafin666 zacytował:
      Wyjaśnienie Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych
      Do wspólnot mieszkaniowych tworzonych na podstawie ustawy z dnia 24 czerwca
      1994 r. o własności lokali (t. j. Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 903 z późn.
      zm.) stosuje się - w zakresie w niej nieuregulowanym - przepisy ustawy z dnia
      23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz. 93 z późn. zm.). Z
      przepisów Księgi Drugiej Tytułu I Działu IV kodeksu wynika, że
      współwłaściciele dla prawidłowego zarządzania współwłasnością muszą znać dane
      osobowe pozostałych współwłaścicieli. Zgodnie bowiem z jego art. 200, „każdy
      ze współwłaścicieli jest obowiązany do współdziałania w zarządzie rzeczą
      wspólną".

      GIODO nie wymyślił(a) tu prochu, ale właśnie o to chodzi.
      Jeśli współwłaściciel nieruchomości ma współdziałać w zarządzie (to samo
      powtórzono w art.27 uwl), to musi znać innych współwłaścicieli: z imienia,
      nazwiska, adresu (przynajmniej do korespondencji), wielkości udziału i numeru
      księgi wieczystej lokalu. A także, co może najważniejsze, musi znać stan
      rozliczeń KAŻDEGO współwłaściciela ze wspólnotą.
      • java9 Re: i o to chodzi ! 16.09.05, 10:33
        Pytanie nie dotyczyło ujawniania nazwiska z powodu
        zaległości w czynszu.To co piszecie jest dla mnie oczywiste.
        Jak rozumiem w sytuacji gdy osoba X zalega z płatnościami,
        każdy członek wspólnoty ma prawo poznać imię i nazwisko.
        Ma prawo poznac dane współwłaściciela w sytuacji gdy chodzi
        o prawidłowe zarządzanie współwłasnością wspólną.

        Ale czy współwłaściciel ma prawo szastać tym nazwiskiem na prawo
        i lewo i umieszczać je na stronach internetowych w sytuacji gdy
        nie chodzi o zaległości czynszowe i współdziałanie w zarządzaniu ?
        Czy mam prawo upublicznić dane pozostałych współwłaścicieli,
        aby opisać w jakim kolorze noszą skarpetki ?

        Czy w tej sytuacji mam prawo poprosić zarząd o listę wszystkich lokali,
        danych właścicieli wraz z podaniem udziału w gruncie i numerem KW,
        oraz wymagać miesięcznych sprawozdań z płatności czynszu przez pozostałych
        właścicieli ? ( już widzę jak zarząd robi sie fioletowy :)))) )

        • mieszkanie.i.wspolnota "z tylnego siedzenia" czyli déja vu 16.09.05, 11:09
          java9 napisała:
          > Ale czy współwłaściciel ma prawo szastać tym nazwiskiem na prawo
          > i lewo i umieszczać je na stronach internetowych w sytuacji gdy
          > nie chodzi o zaległości czynszowe i współdziałanie w zarządzaniu ?
          > Czy mam prawo upublicznić dane pozostałych współwłaścicieli,
          > aby opisać w jakim kolorze noszą skarpetki ?

          Rozumiem, że to pytania retoryczne, więc nie odpowiadam.

          > Czy w tej sytuacji mam prawo poprosić zarząd o listę wszystkich lokali,
          > danych właścicieli wraz z podaniem udziału w gruncie i numerem KW,
          > oraz wymagać miesięcznych sprawozdań z płatności czynszu przez pozostałych
          > właścicieli ? ( już widzę jak zarząd robi sie fioletowy :)))) )

          Na to z kolei pytanie już odpowiedziałem, teraz tylko mały komentarz
          do "fioletowienia" zarządu.
          Na zebraniu w mojej wspólnocie zarząd nie był w stanie policzyć głosów, bo nie
          miał danych nt. wysokości udziałów. Zebranie trzeba było powtórzyć. Przed
          powtórką napisałem do zarządu list z prośbą o dostarczenie wykazu właścicieli,
          według ksiąg wieczystych.
          Dostałem odpowiedź (też na piśmie i, ho-ho, z pieczęcią), że księgi wieczyste
          są jawne i sam mogę sobie pójść i wypisać. A potem, na zebraniu, na moją
          sugestię, że sporządzenie i aktualizowanie takiego wykazu jest jednak
          obowiązkiem zarządu, przy czym niebacznie powołałem się na uwl (art.29ust.1b),
          powiedzieli - słuchajcie, słuchajcie! - że próbuję "sterować zarządem z tylnego
          siedzenia". Ten argument, jak widzę, stał się ostatnio bardzo modny.
          • java9 Re: "z tylnego siedzenia" czyli déja vu 16.09.05, 13:18
            Bardzo modny, szczególnie często używany przez
            zarządy jak i przez tych, którzy ślepo im wierzą.

            Na mnie ostatnio jedna pani z zarządu nakrzyczała,
            że zadaję pytania,że nękam, że interesuję się i jakim prawem.
            ( pytania dotyczyły konserwacji stacji uzdatniania wody do picia,
            jakie zapadły decyzje na spotkaniu z developerem,
            kiedy planowane jest zebranie,
            czy plan finansowy i projekty uchwał zostanie dostarczony
            właścicielom wraz z zawiadomieniem o zebraniu,
            kiedy przejęcie budynku od developera,
            kiedy mogę przyjść i obejrzeć oferty firm zarządzających,
            kiedy mogę przyjśc i dostać kopię zawartej umowy z firmą zarządzającą,
            było pytanie gdzie i w jakiej formie można składać pisma do zarządu,
            dlaczego zarząd na prywatnej stronie jednego z właścicieli zamieszcza
            informacje dotyczące spraw wspólnoty i oficjalne stanowisko zarządu a nie
            wysyła tych informacji do skrzynek mailowych i nie wiesza w gablocie na klatce
            aby pozostali mieli dostęp.)
            Taką mam postawę roszczeniową właśnie jak to raczył skomentowac zarząd.
            Jako jedyna zadaję pytania ( i to tez jest zarzut do mnie, bo je zadaję
            a powinnam nie zadawać).

            Pomijam juz to, ze zarząd nie przedstawił wymiernych efektów swojej pracy,
            bo jeszcze za wczesnie, ale udzielać informacji równiez nie chce i obraża się
            gdy ktoś zaczyna się interesować, jednoczesnie zarzuca wspólnocie, że nie
            współdziała.Bo wspólnota ma zdolności telepatyczne i musi się domyslać czego
            zarząd oczekuje.

            Dodatkowo brak informacji rodzi pytania ,brak odpowiedzi rodzi podejrzenia,
            arogancja zarządu i pyskówka potwierdza tylko podejrzenia, że coś jest nie tak.

            Jezlei dołozymy do tego jeszcze umiejętne przekręcanie wypowiedzi,
            dopowiadanie treści do napisanych słów i nadinterpretowanie tego,
            to zaczyna się robić nieprzyjemnie.

            Dodam jeszcze tylko, że z osiedlowej strony zniknęły wszystkie posty,
            które mogły dać reszcie właścicieli do myślenia.
            Na stronie mogą pisac tylko te osoby, które popierają zarząd,
            słowa krytyki nie są brane pod uwagę.
            Człowiek rozsądny wyciaga z tego wnioski...


            • juggle Re: "z tylnego siedzenia" czyli déja vu 16.09.05, 14:02
              >Dodam jeszcze tylko, że z osiedlowej strony zniknęły wszystkie posty,
              >które mogły dać reszcie właścicieli do myślenia.
              >Na stronie mogą pisac tylko te osoby, które popierają zarząd,
              >słowa krytyki nie są brane pod uwagę.

              Ja tam się mogę zalogować. Wiem tylko o jednej osobie, której się pozbyliśmy bo
              każda jej wypowiedź kończyła się tym, że zarząd bierze łapówki. A sama zdaje się
              ma zaległości w opłatach.
              • java9 Re: "z tylnego siedzenia" czyli déja vu 16.09.05, 14:10
                no kochana, to juz są pomówienia " ma zaległości w opłatach"- uwazaj na słowa,
                których zapewniam Cię nie bedziesz mogła podeprzeć faktami.

                natomiast nie mam wpływu na Twoją interpretację tego co ja piszę,
                nigdzie nie napisałam, że zarząd bierze łapówki - to juz sa tylko twoje i
                innych sąsiadek interpretacje.
                Ja np myslę sobie, że mogłabyś schudnąć parę kilo,
                bo nie zmieścisz się do tiko - tak sobie wymysliłam,
                że jestes gruba i masz tiko, bo dla mnie to wynika z tego co napisałaś.
                • juggle Re: "z tylnego siedzenia" czyli déja vu 16.09.05, 14:25
                  Pominełaś słowa "zdaje się".
                  A czy Twój pracodawca wie ile czasu spędzasz pisząc pierdoły na forach
                  internetowych? Może podesłać mu małą statystyke ;-)
                  • wprost5 Co ja takiego napisalem? 16.09.05, 16:53
                    Dzisiaj rano napisałem obszernego posta w odpowiedzi javie9 na jej post z 15
                    wrzesnia , ale nie spodobało się to chyba komuś i go po prostu nie ma!
                    A żadnych wulgaryzmów ani reklamy w nim nie było!
              • java9 Re: "z tylnego siedzenia" czyli déja vu 16.09.05, 14:12
                na tym koncze miłą pogawędkę-czas zacząć czytać umowę z zarządcą,
                bo zdaje się jest tam kilka fajnych zapisów ( które mam nadzieję, nie narażą
                nas na konsekwencje finansowe)...
                Tobie też radzę, bo prawnicy jej napewno nie mogli przeglądać przed
                podpisaniem...
        • mieszkanie.i.wspolnota Re: i o to chodzi ! 16.09.05, 11:14
          java9 napisała:
          > Czy mam prawo upublicznić dane pozostałych współwłaścicieli,
          > aby opisać w jakim kolorze noszą skarpetki ?

          Z tymi skarpetkami to uważaj.
          Niejaka Anita B. nieźle za to odpokutowała.
          • java9 Re: i o to chodzi ! 16.09.05, 17:16
            czy mogłabym poprosić Cię o kontakt na skrzynkę ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja