Dodaj do ulubionych

Hałas - sprawa sąsiedzka

27.11.05, 13:26
Moj problem jest dosc typowy, niestety bardzo nieprzyjemny i trudny.
Mieszkam w domu z lat 60. z cegly dziurawki, ktorego stropy chyba w ogole nie
zostaly zaizolowane. Na podlogach sa parkiety. Efekt jest taki, ze slychac
nawet spadajacy u sasiadow na podloge olowek a coz dopiero bieganine dzieci.
Niestety to ja jestem ta poszkodowana. Sasiedzi z gory maja dwojke malych
dzieci, ktore szaleja praktycznie od 6 rano do 22 wieczorem (skoki, tupanie,
rzucanie zabawkami, szuranie i uderzenia sprzetow, trzaskanie non stop).
Probowalam spokojnie rozmawiac o tym z sasiadami - niestety oni uwazaja, ze
przesadzam, bo nic nie slychac, a dzieci sa b. grzeczne, bo biegaja ... na
bosaka (!). Ogolnie zareagowali dosc agresywnie, nie wykazujac nawet odrobiny
dobrej woli czy zrozumienia. Sami mieszkaja na ostatnim pietrze i nie znaja
problemu z autopsji - po strychu bowiem nikt nie skacze ani nie biega, malo
kto tam w ogole zaglada (nie wiem - moze powinnam tam sie wybrac i im
zademonstrowac).
Jestesmy wspolnota. Co ja moge w tej sprawie zrobic? Czy sa jakies srodki,
ktore moglabym zastosowac, aby poprawic swoja sytuacje (w obecnych warunkach
ciezko zyc, a ja chcialabym przynajmniej w niedziele pospac do 8:00, a w
normalne dni odpoczac po pracy i nie tlumaczyc sie ciagle znajomym, ktorzy
wymownie patrza na sufit i pytaja jak to wytrzymuje)? Moze ktos mial podobny
problem i udalo mu sie go rozwiazac?
Jedyne co mi przyszko do glowy to sprobowac zaproponowac sasiadom wygluszenie
ich podlogi. Nie wiem jednak jaka bedzie reakcja, bo trzeba by to zrobic u
nich, kladac np. jakas wykladzine (jestem gotowa uczestniczyc w sfinansowaniu
tego przedsiewziecia). Czy ktos moze wie, jakie wykladziny bylyby najlepsze w
takim przypadku, lub moze zna inny sposob zaizolowania, ktory pozwolilby mi
zyc spokojnie we wlasnym mieszkaniu? A moze ja moge cos zrobic u siebie?
Z gory dziekuje za wszelka pomoc i sugestie zalatwienia tej sprawy.
Obserwuj wątek
    • serafin666 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 27.11.05, 13:33
      w mieszkanie sąsiada z góry ingerować nie możesz - możesz "wyciszyć" swój sufit
      z MURATORA :
      Dźwięki, dochodzące zza ścian mogą być dwojakiego rodzaju:
      materiałowe, nazywane uderzeniowymi - powodowane przez spadające przedmioty,
      uderzenia młotka, kroki i wadliwie działającą instalację wodociągową lub
      kanalizacyjną, powietrzne - czyli rozmowy, odgłosy radia i telewizora, miksera,
      młynka do kawy czy suszarki do włosów.Dźwięki materiałowe wywołują drgania
      konstrukcji ścian i stropów, zaś powietrzne - wibrację powietrza.
      Na przykład: radio lub telewizor to 70-90 dB, głos ludzki (z odległości 1 m) -
      55-60 dB, głośna orkiestra - 100-120 dB, startujący samolot (z odległości 250
      m) - minimum 120 dB.
      Aby hałasy przenikające do wewnątrz nie były dla domowników szczególnie
      uciążliwe, ściany powinny mieć określoną izolacyjność akustyczną właściwą Rw.
      Im wyższą wartość Rw ma przegroda, tym mniej słychać co się za nią dzieje.
      Przez ścianę o Rw równym 45 dB słychać głośną rozmowę lub głośno nastawione
      radio. Gdy Rw ściany wynosi 60 dB, to prawie całkowicie wycisza ona hałaśliwą
      muzykę, z wyjątkiem pojedynczych, bardzo silnych basów.
      Zgodnie z normą ściana działowa pełna (bez drzwi) w budynku jednorodzinnym
      powinna mieć izolacyjność akustyczną co najmniej 37 dB. Ściana oddzielająca
      łazienkę od pokoju powinna mieć większą izolacyjność akustyczną - 42 dB, gdyż
      dźwięki dochodzące z łazienki bywają szczególnie dokuczliwe - zwłaszcza
      wieczorem, gdy część domowników już zasypia, a ktoś bierze kąpiel.
      W domach bliźniaczych lub szeregowych Rw ścian oddzielających poszczególne
      segmenty musi wynosić co najmniej 53 dB.
      Przykładem ścian działowych spełniających powyższe wymagania akustyczne są
      ściany murowane grubości 12 cm lub ścianki szkieletowe (drewniane i stalowe)
      grubości 8 cm, wypełnione wełną mineralną:
      Przykładowe wartości Rw dla różnych rodzajów ścian:
      46 dB - ściana z cegły pełnej, obustronnie otynkowana; 41 dB - ściana z cegły
      dziurawki lub z betonu komórkowego, obustronnie otynkowana; 45 dB - ściana z
      płyt gipsowo-kartonowych na szkielecie drewnianym lub stalowym, wypełniona 5 cm
      wełny mineralnej.
      • savanna Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 27.11.05, 13:42
        Serafin - b. dziekuje za odzew. Z tego wynika, ze w moim przypadku to dzwieki
        materialowe, uderzeniowe. Z tego co sie zdarzylam zorientowac tego typu
        dzwiekow nie wygluszy zadna scianka gipsowa zainstalowana na suficie u mnie
        (takie wyciszaja tylko dzwieki powietrzne, np. rozmowy, TV). Stad ten pomysl,
        aby jeszcze raz pogadac z sasiadami (co, szczerze mowiac, przyprawia mnie o
        drgawki, ale trudno sie mowi) i zaproponowac te wykladziny (oczywiscie za ich
        zgoda - przeciez nie wedre sie im do mieszkania :))). Chyba, ze masz inny
        pomysl niz podwieszka z gips-kartonu ....?
        • serafin666 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 27.11.05, 13:56
          zadzwoń do paru hurtowni i zapytaj, czy mają jakiś odpowiednik dawniej
          stosowanych do wyciszenia sufitu płytek ALPEKS ; alpekspro@poczta.onet.pl -
          pogadaj z nimi
    • nati1011 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 27.11.05, 15:32
      Mój inspektor nadzoru opowiadał mi o remoncie auli wykładowej na politechnice.
      Pod nią znajdowała się biblioteka i czytelnia. Gdy po skończonych wykładach
      studenci "puszczali" drewniane krzesełka, słychać było tam jakby wystrzał
      armatni. Oczywiście ponowny remont auli nie wchodził w grę.
      Zastosowano izolację sufitu. Z jedną uwagą. Był on zawiedzony na specjalnych
      sznurkach, bo gwoździe przewodzą akustykę. Działa, bo czytelnia jest tam do
      dziś. Popytaj specjalistów, na pewno coś da się zrobić. W Szczecinie mogę
      podesłać tego inspektora.
      A sąsiadów radzę zostawić w spokoju. Oni też musza spokojnie mieszkać a nie
      martwić się każdym hałasem. Dzieci też amja swoje prawa.
      • sensorek Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 13:39
        > A sąsiadów radzę zostawić w spokoju. Oni też musza spokojnie mieszkać a nie
        > martwić się każdym hałasem. Dzieci też amja swoje prawa.

        ONI muszą spokojnie mieszkać a inni nie? Inni mieszkańcy nie mają swoich praw?
        Zastanów się co piszesz człowieku! Ze swoich praw też trzeba umieć korzystać.
        • lukaszngw Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 11.03.06, 18:16
          no ba! A jak cię zaleją to też twoja wina, że zbyt wrażliwy wzrok masz (przy
          hałasie masz zbyt wrażliwy słuch). Ja zrobiłem tak: 3 razy grzecznie prosiłem.
          Zero efektu, choć mówili w stylu "dobrze, dobrze". Następnie kupiłem głośniki
          500 Watt generujące basy o zbliżonych do silnego dźwięku uderzeniowego
          parametrach. Podłączyłem do programatora, który co 115 minut uruchamiał ten
          dźwięk - po czy poszedłem na drugi koniec domu, do pokoju który na szczęście
          jest poza obrysem mieszkania sąsiadów z góry (cokolwiek by robili to i tak nic
          nie słyszę ;). 4 dni zajęło im skapowanie, że budzenie w nocy (ich i dzieci) ma
          związek z moimi prośbami o to, żeby nie hałasowali. Po tych 4 dniach zrobiło się
          jak dawniej - cicho (co ciekawe to ci sami ludzie, tylko odwał mieli jakiś).
    • klik31 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 14:54
      Witam serdecznie. Właśnie przeczytałam artykuł. Mam identyczny problem. Nad
      moim własnosciowym mieszkaniem jest lokal komunalny zamieszkiwany przez piec
      osób- 3 pokolenia.Wstajemy o 5 rano bo tak budza sie dziadkowie a polożyc
      mozemy sie o 23 bo tak chodza spac mlodzi. W nocy po 3,4 razy budzą nas
      spacerami do łazienki.W dzien dziecko robi swoje. Potrafi pare godzin biegac i
      skakac z mebli.Interwencje podobnie nic nie dały. Wzbudziły agresje i większy
      hałas. Napisałam skarge do wspolnoty. Bez zrozumienia i rezultatu.Byłam w
      urzedzie miasta ale skierowali mnie do zarzadcy budynku-administarcji. Ale nie
      zupełnie jestesmy bezradni.Ten rodzaj mobbingu nazywa sie IMMISJA POSREDNIA i
      podlega pod pewne paragrafy(mam). Trzeba tez zrobic pomiary natężenia hałasu
      robione przez sanepid.
      • savanna Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 17:59
        Bardzo ci wspolczuje. Naprawde. W takich warunkach nie da sie zyc normalnie i
        czlowiek czuje sie wrecz osaczony. Powiedz prosze cos wiecej o tej immisji i
        paragrafach. Zamierzasz to zalatwic u siebie?
    • nati1011 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 16:30
      każdy kto żyje powoduje rozne hałasy. Jedem mniejsze drugi większe. Mały
      człowiek bardziej hałasuje od staruszki (przeważnie).
      Są hałasy, na które można mieć wpływ - np głośna muzyka, warsztat za ścianą,
      ale też takie, któych nie da się uniknąć? - czy to 2 letnie dziecko mają
      związać, a może lepiej w beczki jak w Łodzi - tam też pewnie sąsiedzi byli
      zadowoleni, że w końcu mają ciszę.
      Dużo ludzi jest przeciw aborcji, ale tym dzieciom trzeba jeszcze pozwolić żyć -
      biegać i skakać.... Dorosłym sąsiadom również.

      Jak mieszkasz w bloku, to musisz z tym żyć. są oczywiście osoby nadmiernie
      hałasujące. Można ich jednak prosto odróżnić. Nadmiernie hałasujący mieszkańcy
      powodują protesty połowy klatki, Jeżeli skargi są tylko od jednego lokatora, to
      jest on przeważnie upierdliwy,
      Chcecie mieć cisze i spokój? Kupcie sobie leśniczówkę. choć tam pewnie śpiew
      ptaków tez wam będzie przeszkadzał.
      • savanna Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 18:32
        Nati, nie masz racji w wielu kwestiach. Wspolne mieszkanie w domu
        wielorodzinnym zobowiazuje. Tzn. zobowiazuje kazdego mieszkanca do zachowan
        zgodnych z jakas podstawowa przyzwoitoscia, sasiedzka zyczliwoscia i
        zrozumieniem sytuacji drugiego czlowieka. Trudno nie zauwazyc, ze obecnie w
        modzie jest totalna znieczulica i olewanie innych ludzi, ze kazdy sie rozpycha
        a innych ludzi ma za nic, ale wszystko ma swoje granice. Ja rowniez jestem we
        wlasnym domu i mam swoje prawa, np. prawo do odpoczynku i spokojnego snu.
        Oczywistoscia chyba jest, ze 5-latka zwiazac sie nie da i tego nie musisz
        nikomu tlumaczyc. Mozna jednak czuwac nad jego zachowaniem, wiedzac, ze
        sasiadom z dolu wali sie sufit na glowe, gdy pociecha rabie z calej sily przez
        pol godziny klockami w podloge (drewniana! niczym nie przykryta!) lub skacze z
        drabiny w mieszkaniu o 6 rano. Tak, nie przeslyszalas sie - w czasie mojej
        ostatniej rozmowy z rodzicami (choc trudno to nazwac rozmowa - ja mowilam, oni
        darli geby), dzieciatko najspokojniej w swiecie skakalo z drabiny i nie
        spotkalo sie to z zadna uwaga ze strony mamusi czy tatusia. Jednoczesnie
        twierdzili, ze jest za male, aby mu wytlumaczyc aby tego nie robilo lub tego
        zabronic (!). Dla mnie to dosc szokujace, dla moich znajomych rowniez, wiec
        chyba nie jest to kwestia upierdliwosci, jak to bylas uprzejma nazwac. Poza
        tym, o ile sobie przypominam, ze mna np. rodzice chodzili bezustannie na plac
        zabaw albo na dlugie spacery, zebym sie wyszalala i mialam surowy zakaz
        wspinania sie i skakania z mebli, m.in dlatego, abym po prostu nie skrecila
        sobie karku. To dziecko nawet w najpiekniejsza pogode jest trzymane zamkniete w
        domu i dostaje chyba lekkiego szalu. Szczerze mowiac, z drugiej strony,
        podziwiam wytrzymalosc i brak wyobrazni tych rodzicow, ale to juz na marginesie.
        Wiesz, mozna tez troche pomyslec i wiedzac, ze male dziecko jest halasliwe,
        przykryc podloge wykladzina. Tak zrobili moi znajomi i swietnie sie to
        sprawdza. Tylko, ze oni sa myslacymi i kulturalnymi ludzmi.
        Wracajac do upierdliwosci - pod moimi bozal sie Boze sasiadami znajduje sie
        tylko JEDNO mieszkanie, wiec z technicznych powodow trudno o wiecej niz jednego
        skarzacego sie lokatora, sama chyba przyznasz. Zreszta reakcje znajomych i
        rodziny utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze to nie ja jestem nienormalna.
        Propozycja z lesniczowka jest o tyle oryginalna co niedorzeczna. Mysle, ze
        kazdy ma prawo miec cisze i spokoj we wlasnym mieszkaniu i odrobine szacunku ze
        strony sasiadow. Nie kazdego zreszta stac na lesniczowke czy wille z ogrodem.
        Natomiast porownanie do tragedii w Lodzi czy aborcji uwazam nie tylko za
        zupelnie bez zwiazku ze sprawa, ale przede wszystkim za wyjatkowo niesmaczne i
        pozbawione jakiejkolwiek wrazliwosci z twojej strony.
        Nie chce byc zlosliwa, wiec nie bede ci zyczyc, abys zamieszkala pod takimi
        sasiadami jak moi i poczula na wlasnej skorze, jakie to jest fajne. Zycze ci
        tylko wiecej wyobrazni, uwaznosci i szacunku dla innych ludzi.
        • nati1011 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 20:26
          savanna nie chciałam cię urazić, ale post klik 31 trochę wyprowadził mnie z
          równowagi. Naprawdę trudno zabronić komuś w nocy korzystania z toalety!
          Pampersy ma sobie kupić?

          Rozumiem, że pewne hałasy są uciążliwe - u nas są drewniane podłogi - i wierz
          mi to nosisię jeszcze bardziej niż dziurawka. Zrobiliśmy podwiszane sufity i
          jest dużo lepiej.
          Widzisz ja znam analogiczną sytuację tylko odwrotną - sąsiad, który całe życie
          mieszkał w willi, teraz zamieszkał pod młoda rodziną z 2 letnim dzieckiem i
          codzienie robi awantury, ze mu głośno. iedna matka pół dnia nosi dziecko na
          rękach, a jak spadnie jej widelec na podłogę to zamiera z przerażenia.

          jak widzisz drugą stonę też ten konflikt może wykończyć. Położenie wykładziny
          nie jest wcale idealnym pomysłem, wiele dzieci jest teraz uczulonych i
          wykładzina nie wchodzi wogóle w grę.
          Za mało mamy informacji by odnieść się do konkrestnego przypadku - nie znamy
          ani ciebie, ani twoich sąsiadów - siłą rzeczy nasze odpowiedzi są b. ogólne.

          uwierz mi, że jako zarządca ciąglę słyszę skargi, że dzieci hałasują, sąsiadka
          głośno trzaska drzwiami, albo chodzi nocą do toalety. Może dlatego jestem
          trochę przeczulona. Jakoś nikt się nie skarży na głośną muzykę, imprezy do rana
          czy szczekanie psa. Wszyscy rozumieją, że piesek musi szczekać, sąsiad ma
          imieniny, a noastolatkom to boją się narażac. ale że dziecko biega, to
          wszystkim przeszkadza.
          Naprawdę sa możliwości wyciszenia mieszkania, i można z tego skorzystać. Nawet
          zakladając, że masz rację, że sąsiedzi mogliby być ciszej to i tak poza
          awanturami nic nie wskórasz. Żaden sąd nie uciszy dziecka - nawet
          rozwydrzonego -
          • sensorek Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 20:46
            > Żaden sąd nie uciszy dziecka - nawet
            > rozwydrzonego -

            i tu się mylisz:
            serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2080967.html
    • majkowa Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 22:37
      Chcesz mieć cicho, to wycisz swoje mieszkanie.

      Konstrukcja budynku, rodzaj i grubość stropów i ścian są niezależne od twojej
      woli. Tak samo nie zależy od ciebie jakich masz sąsiadów.
      Są to tzw. czynniki obiektywne. (pomijam sytuację gdy wybierasz i kupujesz lokal).

      Jeżeli nie chcesz spędzić życia na kłótniach, żyć w otoczeniu wrogów, spędzać
      długie godziny w sądach, to miej na tyle wyobraźni, aby to przewidzieć.

      Zmienić mieszkanie nie jest łatwo, a zresztą nigdy nie wiadomo, czy nie trafisz
      z deszczu pod rynnę.

      Moja rada:
      Odpuść, żadne koszty wytłumienia lokalu nie są zbyt wysokie, aby mieć komfort
      psychiczny w miejscu zamieszkania.
      Kłótnie i sądy do niczego nie prowadzą ani nic nie rozwiążą.

      A może ty też komuś przeszkadzasz?
      Jak wytłumisz mieszkanie, to sama będziesz miała ciszę i nikomu nie będziesz
      hałasować.
      • sensorek Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 30.11.05, 22:57
        > Odpuść, żadne koszty wytłumienia lokalu nie są zbyt wysokie, aby mieć komfort
        > psychiczny w miejscu zamieszkania

        Tyle, że tutaj jest mowa o dźwiękach "uderzeniowych", a te mają do siebie to, że
        przechodzą przez konstrukcje ścian i stropów. Nie ingerując w konstrukcję
        budynku nie da się ich wyeliminować.

        > Jak wytłumisz mieszkanie, to sama będziesz miała ciszę i nikomu nie będziesz
        > hałasować.

        Nawet gdybyśmy mówili o dźwiękach "powierznych" (głośna muzyka, tv, itp.) to
        zasada jest taka, że wyciszamy pomieszczenie, w którym jest źródło hałasu -
        wtedy dopiero efekty są satysfakcjonujące.
        • nati1011 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 01.12.05, 07:52
          opisałam ci prost przykład wyciszenia dzwięków na politechnice. Obyło się bez
          zmian konstrukcji, a dzwięki były na pewno większe niz u ciebie więc zadzwoń do
          kilku specjalistów - a nie jednego który mówi że to nie możliwe
        • paintx Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 27.01.06, 20:24
          Witam
          Jestem w podobnej sytuacji, kupujac mieszkanie bylem zachwycony gdyz mialem to
          nieszczescie ze w poprzednim nademna mieszkala z malym dzieckiem (nic nie mam
          do malych dzieci:)), ktore delikatnie mowiac przyprawialo mnie o bol glowy.
          Kiedy postanowilem kupic nowe lokum znalazem takie na mojej ukochanej dzielnicy
          NA OSTATNIM PIETRZE !! :) niestety nie przewidzialem sytuacji ze pomieszczenie
          nademna (nieuzytek) moze byc zaadaptowane, no i stalo sie moj sasiad (z drugiej
          klatki) zaadaptowal dosc znaczna powierzchnie okolo 15m dlugosci i zrobil z
          tego jeden ogromny pokoj dzieciecy ... juz chyba nie musze duzo opowiadac co
          tam sie terez dzieje, dla dzieciakow raj dlamnie katorga, fakt iz pokoj jest
          bardzo dlugi powoduje ze dzieci maja duzo miejsca zeby sie rozpedzic i lezac w
          lozkju czuje sie jakby mi pociag jechal nad glowa, na dodatek jedno z nich jest
          dosc slusznej wagi, mimo usilnych próśb sasiad nie reaguje (moze nie na temat -
          ten sasiad jest prezesem wspolnoty), twierdzi ze on wygluszyl podloge jak sie
          dalo i nie prawa byc nic slychac, wiec postanowilem sobie na drobny zarcik i
          nagralem na dyktafon ten pedzacy "pociag" zobaczymy co sie stanie jak na
          zebraniu to przedstawie :).
          Druga sprawa jest jeszcze lepsza , a mianowicie kiedy kupowalem to mieszkanie
          kupilem je z mysla na rozbudowe, gdyz byla to kawalerka, a poprzednia
          wlascicielka miala juz zgode na adaptacje... moja adaptowana czesc i
          zaadaptowana czesc sasiada w jednym miejscu byly polaczane, wiec kiedy sasiad
          zaczal adaptacje wymurowal tam scianke (10cm), tak sie nieszczesliwie zlozylo
          ze w tym miejscu powstala moja antresola sypialna, i co uslyszalem od sasiada?
          cytuje: wiesz co, tam gdzie ty masz sypialnie to po drugiej stronie stoi lozko
          mojej corki i dobrze by bylo jakbys od swojej strony (oczywiscie nie zostawil
          mi takiej alternatywy bez koniecznosci zmniejszania powierzchni) przykleil
          przynajmniej styropian 10cm zeby wygluszyc jeszcze bardziej, bo niechcialbym
          zeby dobiegaly do moich dzieci odglosy z mojej sypialni...
      • savanna Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 04.12.05, 12:50
        Majkowa, jesli twoj post byl skierowany do mnie to:
        1. tak, chce miec cicho, bo mam do tego swiete prawo - tez jestem czlowiekiem
        wyobraz sobie. Ale o ile sie nie myle izolacje dzwiekowa zaklada sie od strony
        zrodla halasu. Tym zrodlem w moim przypadku sa sasiedzi z gory. Wobec tego
        izolacja powinna byc zalozona w ich mieszkaniu, szczegolnie, ze dzwieki, ktore
        generuja to dzwieki UDERZENIOWE, przenoszace sie poprzez konstrukcje budynku i
        zadne podwieszane duperele na moim suficie tego nie wytlumia niestety (tez
        zaluje, bo juz dawno bym je sobie zalozyla).
        2. ja mam bardzo duzo wyobrazni, dziekuje. Moze zauwazylas, ze z mojej strony
        nie padla zadna uwaga czy sugestia na temat sadowego zalatwienia tej sprawy czy
        klocenia sie? Jesli nie, przeczytaj jeszcze raz moj post. Uwaznie i ze
        zrozumieniem.
        3. za rade dziekuje. Sama wpadlam, jak moze spostrzeglas, na ta sama mysl, aby
        wytlumic mieszkanie. Problem w tym, ze aby izolacja byla skuteczna, wszystko
        wskazuje na to, ze musialoby to byc mieszkanie sasiadow ...
        4. ja nikomu nie halasuje. Wiem jakie to meczace i ze stropy sa nieizolowane.
        Nie skacze z mebli. Nie skacze z drabiny (nie mam drabiny). Nie slucham glosno
        muzyki ani TV (nie mam takiej potrzeby). Nie dre dzioba - ani ja, ani moi
        znajomi. Nie wale niczym w podloge i nie tupie z calej sily (jestem zdrowa
        psychicznie). Nie szuram sprzetami, nie trzaskam drzwiami 7 razy pod rzad (nie
        mam powodow) i nie biegam non stop po mieszkaniu (jest male, bylabym cala
        poobijana). Nie jestem tez nawiedzonym majsterklepka i nie latam codziennie po
        chalupie, wiercac w scianach i sufitach. Nie kapie sie po 22. Nie chodze po
        domu w drewniakach. Jasne?

        Sorry, ale troche sie wkurzylam, bo z niektorych wypowiedzi wynikaloby, ze ja
        nie mam zadnych praw. Absolutnie zadnych. Mam siedziec cicho i znosic
        niedopuszczalne i pozbawione wyobrazni, egoistyczne zachowanie innych ludzi!
        Dzieki Bogu, sa tez tacy, ktorzy rozumieja i im chcialabym podziekowac - za to
        zrozumienie wlasnie i probe wczucia sie w moja sytuacje.
    • serafin666 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 01.12.05, 00:54
      jeżeli jesteś osoba zamożną, to zleć inżynierowi akustykowi wykonanie aparatury
      (sterowanej komputerowo), która będzie generowała fale akustyczne o przeciwnej
      amlitudzie - i po kłopocie
      • witaj3 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 01.12.05, 10:18
        Witam wszystkich.Mamy identyczny problem z "hałaśliwymi sąsiadami", a nad sobą
        również wielopokoleniową 5-cio osobową rodzine i tę samą drogę
        interwencji.Skarga do Wspólnoty,wyprawy do Urzędu Miasta i Administracji.
        Sytuacja jak wszystkie tu opisane. HAŁAS WYWOŁYWANY PRZEZ SĄSIADÓW Z POWODU ŹLE
        IZOLOWANYCH STROPÓW CZY ŹLE POŁOŻONEGO PARKIETU DOTYCZY TYLKO LUDZI
        MIESZKAJĄCYCH "POD", WIĘC SKĄD POMYSŁ, ŻE PRZESZKADZA TO INNYM SĄSIADOM.
        AAABSURD. My również wstajemy w nocy, bo sąsiedzi chodzą do łazienki. Jeśli
        masz przyczyne hałasu w swoim mieszkaniu to ją zlikwiduj, wszystko jedno czy
        jest to głośna muzyka czy zniszczony parkiet. Żyj i daj życ innym. Pomysł z
        leśniczówką jest fantastyczny ale zbyt liberalny i powinien dotyczyc osób
        wywołujących hałas, a więc tych "NAD", bo to Oni są upierdliwi.
    • klik31 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 01.12.05, 10:49
      art. 144 kodeksu cywilnego "Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu
      swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z
      nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę wynikającą ze społeczno-
      gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych

      Art. 16. 1. Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od
      niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu
      porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z
      innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa
      może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie
      przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.


      Kodeks wykroczeń (Dz.U.71.12.114) w art. 51 stanowi: "kto krzykiem, hałasem,
      alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny
      albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu,
      ograniczenia wolności albo grzywny".
      Ustawa o własności lokali:

      • nati1011 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 01.12.05, 20:17
        art. 144 kodeksu cywilnego "Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu
        >
        > swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z
        > nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę wynikającą ze społeczno-
        > gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych

        Nie sądzę, by jakikolwiek kodeks był w stanie potwierdzić, że sąsiad na noc ma
        zakładać pampersy, albo że przy alergikach mam położyć wykładzinę.

        Te wszystkie przepisy moga dotyczyć głośnej muzyki, psa itp.. ale nie
        normalnego życia.

        Ludzie opamiętajcie się! Sąsiad z góry też ma prawo żyć. Podajcie go do śadu -
        ciekawa jestem wyroku: niniejszym zakazuję panu picia płynów po godzinie 18.
        albo : dziecko do lat 12 należy trzymać w kojcu lub klatce zawieszonej metr nad
        podłogą. Wypuszczać tylko na dwór minimum 2 kilometry od okien sąsiada.
        • witaj3 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 08:35
          Sądząc po:
          "Dużo ludzi jest przeciw aborcji, ale tym dzieciom trzeba jeszcze pozwolić żyć -
          biegać i skakać.... Dorosłym sąsiadom również."
          cz:
          "niniejszym zakazuję panu picia płynów po godzinie 18.
          albo : dziecko do lat 12 należy trzymać w kojcu lub klatce zawieszonej metr nad
          podłogą. Wypuszczać tylko na dwór minimum 2 kilometry od okien sąsiada."

          jesteś jeszcze bardzo młodą, nieukształtowaną osobą o wyjątkowo roszczeniowej
          postawie do życia i pewnie jedyną rzeczą, której się dorobiłaś to para jeansów.
          Można tylko współczuc Twoim sąsiadom kompletnego braku tolerancji dla innych z
          Twojej strony.
          Sad wydaje opinie na podstawie zeznań świadków, a w naszym konkretnym przypadku
          są to trzy, niezależne ekipy remontowe, które zatrudnialiśmy.
          Polecam Ci gry on line lub randkowe czaty w internecie, bo forum gazety z
          pewnością Cię przerasta.
          Wszystkich innych przepraszam za ten wywód ale nati1011 wyprowadziła nas z
          równowagi. ŻYJ I DAJ ŻYC INNYM.


          • nati1011 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 12:08
            twoje poczucie tolerancj jest takie samo jak homoseksualistów, jak ktoś się nie
            zgadza z ich zdaniem jest homofobem i zacofanym egoistą. Skoro oczekujecie
            tylko opini zgodnych z własnym zdaniem, to nie ma sensu umieszczać ich na
            forum. Ja uważa, że nie macie racji.

            jezeli nie zrozumiałeś, to właśnie domagałam się tolerancji dla tych biednych
            staruszków i rodzin z małymi dziećmi.


            A jeśli chodzi o mój wiek, stan posiadania i stosunki z sąsiadami - to byłbyś
            mocno zdziwiony.

            Zyj i daj żyć innym - sam to napisałeś, a może nie obejmuje to dzieci i chorych
            staruszków?
            • sensorek Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 15:09
              > jezeli nie zrozumiałeś, to właśnie domagałam się tolerancji dla tych biednych
              > staruszków i rodzin z małymi dziećmi.

              Ja też mam małe dziecko, a zabawy dziecka na górze (walenie zabawkami, skakanie
              z tapczanu, notoryczne bieganie, itp.) powodują, że moje dziecko nie może zasnąć
              a jak zaśnie to jest co chwila wybudzane. To samo w dzień jak i późnym
              wieczorem. A gdy sąsiad położy swoje dziecko spać (22:00-23:00) to sam zaczyna
              nocne życie - wtedy w/g niego jest czas na głośną muzykę, film, można w końcu
              włączyć pralkę, itp.
              Co wtedy powiesz o tolerancji?
            • witaj3 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 04.12.05, 08:18
              Nati-drogie dziecko.Jeżeli już musisz tu przychodzic to koncentruj się na
              problemie który omawiamy. Brak izolacji na stropach, źle położone, trzeszczące
              parkiety czy wadliwe instalacje wodociagowo-kanalizacyjne sa do usunięcia.
              Jęsli któras z tych przyczyn wywołujących hałas jest u sąsiadów to mają Oni
              obowiązek ją zlikwidowac. Brak reakcji z ich strony czy bezterminowe
              przeciąganie sprawy ma swoje prawne konswkwencje.Od tego własnie sa pisma ze
              skargami, odpowiednie paragrafy czy sady. ŻADEN, podkreslam ŻADEN z omawianych
              tu problemów nie ma jednak nic wspólnego z przytoczoną przez Ciebie ABORCJĄ czy
              HOMOSEKSUALIZMEM. Daleka droga przed Tabą do dojrzałości społecznej.
          • oliviero8 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 12:36
            Ja będę trzymał z nati1011.
            Sprawy hałasu są straszne trudne do rozwiązania. Jestem zdania, że szybciej
            osiągnie się żadany efekt wnioskując do sanepidu o wykonanie badań poziomu
            hałasu a potem -jeśli są dla nas "korzystne", tzn. jeśli wykażą przekroczenie
            dop.normy-sądowne uzyskanie nakazu poprawy natężenia emisji.
            Sugestie, że "właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu
            swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z
            nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę wynikającą ze społeczno-
            gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych" także muszą
            być poparte badaniem(dowodem) przkroczenia przeciętnej miary.
            Zaś próba "podciągnięcia" problemu pod paragraf z uwl, który właściela może
            skarżyć za uporczywe przekraczanie obowiązującego porządku domowego i czynienie
            korzystania z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, nie
            przejdzie w sądzie. Żaden sędzia nie podda egzekucji z nieruchom. lub jej
            licytacji tylko dlatego, że ktoś hałasuje bardziej niż powinien. Nakaże poprawę
            sytuacji, ukarze grzywną, ale też zawsze po badaniu poziomu hałasu.Żaden
            regulamin porządku domowego we wspólnocie nie określi rzeczowo poziomu w dB, a
            zawsze odwoła się do obowiązujących norm.I znowu trzeba będzie zmierzyć hałas.
            Przy okazji dodam, że w Polsce nie obowiązują już PN ale normy ISO. Ktoś je
            zna ?
            Dlatego jeśli hałasujący sąsiad nie wykaże odrobiny dobrej woli, to sprawa musi
            się oprzeć o sąd.Inne działania są stratą czasu.Zbadajcie hałas i do sądu !
    • klik31 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 01.12.05, 12:03
      www.tezet60.republika.pl/17a.html
      Polecam wszystkim zainteresowanym. Sprawa dotyczy immisji posredniej
      • oliviero8 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 12:57
        Wyobraźcie sobie teraz,że jesteście tym sąsiadem A, do którego przychodzi ten
        drugi B i mu zawraca głowę, że A kąpie się po 22:oo i B nie może zasnąć. Jak A
        oddaje mocz strumieniem prosto na lustro wody w WC, to B przyprawia o mdłości i
        nieestetyczne uczucia. W zasadzie jak A o 5:00 zrywa się do pracy, to
        napełnianie czajnika wodą, spuszczanie za sobą w klozecie, płynąca ciurkiem
        woda przy goleniu powodują u B, że ten już może włączyć "bez montażu" w TVN (bo
        na innych kanałach jeszcze dysponują sygnałem kontrolnym) i szykować się do
        porannej kawy ...... uffff
        To przypadek z życia wzięty.Sąsiadują ze sobą przez ścianę.Kuchnia i łazienka z
        ubikacją A graniczy z pokojem B.
        Którego prawo własności jest teraz łamane ?
        • nati1011 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 13:10
          dzięki oliwer - o to i chodziło. Sama tępię dyskotekowiczów itp. ale nie dajmy
          się zwariować. Ja wiem, że jak nie może się spać, to bzyk komara przeszkadza,
          ale to nie jest przecież wina sąsiada z góry. Sąsiad z góry też człowiek. Ma
          prawo pojść do toalety - nawet o 3 w nocy.
          • oliviero8 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 13:19
            No
            • aurita Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 02.12.05, 23:49
              nati i oliviero : jestescie dziwnymi ludzmi... bardzo dziwnymi
            • lukaszngw Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 07.03.06, 21:30
              Hehe. Sory, ale jesteście zwyczajnie śmieszni, tudzież sami jesteście
              uciążliwymi sąsiadami albo nie mieszkacie pod takimi więc nie macie pojęcia o
              czym mówicie. Może jeszcze jak mnie sąsiad zaleje to mam mu zbudować porządną
              kanalizę co? Albo sobie zafundować nieprzemakalny sufit?
          • witaj3 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 04.12.05, 11:45
            Kończąc temat.Po przeczytaniu pozostałej części Twojej korespondencji
            dotyczacej praktycznie każdego tematu podejmowanego w internecie oświdczam że
            Twój histeryczny ton, brak konsekwencji, kompetencji i rzeczowych argumentów w
            Twoich wypowiedziach jest powiedzmy.....zaskakujący. Czytanie tego było stratą
            czasy.
            • oliviero8 Re: Hałas - sprawa sąsiedzka 04.12.05, 23:24
              Do kogo to było ?
    • fogelka Kto i kiedy ma obowiązek się tym zająć? 09.03.06, 12:10
      Kurczę mam to samo. Sąsiedzi mają trójkę dzieci i mieszkają w mieszkaniu
      komunalnym, budynek jest stary, skrzypią stropy i podłoga a ich synek gra sobie
      w piłkę. Mają nie podklejone meble, drewniane ciężkie krzesła po drewnianej
      podłodze przesuwane przez 5 osób. Dramat. Nad nimi miesza para staruszków więc
      mają ciszę. Byłam rozmaiałam, powiedzieli że rozumieją na jakiś czas zrobiło
      się ciszej, ale wróciło. Im nie chce kiwnąć się palcem, bo to mieszkanie
      komunalne i czekają na administrację, a administracja nie kwapi się do niczego
      co wiąze się z kosztami. Wiadomo. Co robić. Na kim ciąży obowiązek usunięcia
      tego problemu i kiedy mają obowiazek to zrobić.
      • java9 Re: Kto i kiedy ma obowiązek się tym zająć? 09.03.06, 12:56
        u mnie nad głową skaczą kangury - po roku takich hałasów przyznam
        szczerze, że zaczynam mieć dość.....
        z jednej strony rozumiem, że małe dzieci nie umieją chodzić, one biegają....
        rozumiem, że trudno takie małe dziecko uwiązać,
        ale skoki z kanapy na podłogę,
        zabawa drewnianą piłeczką ( hurgot okropny),
        jazda na rolkach ( a przynajmniej takie to sprawia wrażenie)
        dreptanie mamusi w szpilkach po mieszkaniu,
        ścielenie łóżek i nap..alanie wersalkami z całej siły

        zaczynają mnie irytować...

        blok jest głośny, jak jestem w łazience to słyszę jak sąsiad
        otwiera szafę za ścianą, jak ktoś idzie po klatce to słyszę
        w mieszkaniu kroki, to tez są hałasy, ale jestem w stanie to zrozumieć,
        bo inaczej się nie da....

        Zastanawiam się co z tym fantem zrobić aby nie sprowokowac jakiegos odwetu,
        bo ludzie bywają wyjątkowo złośliwi i po interwencji zamiast trochę uspokoić
        dzieci mogą np dac im większą swobodę, a wtedy zostaje sąd, a ja jakoś nie
        bardzo do sądu chętna jestem.....

        Chyba napiszę do sąsiadki z kopią do zarządu wspólnoty,
        bo obawiam się, że mi nerwy puszczą przy rozmowie...
        • ula_a Re: Kto i kiedy ma obowiązek się tym zająć? 09.03.06, 16:27
          Zaproś sąsiadkę do siebie kiedy jej dzieci będą akurat szaleć, niech posłucha,
          może zrozumie?
          Sąsiedzi nade mną wymieniają się co jakiś czas (mieszkanie wynajmowane),
          najgorzej jak trafią się akurat studenci wracający do domu po 22-ej - wtedy
          lepiej do 3-ej się nie kłaść wogóle bo i tak co chwila pobudka! a i imprezy
          przy muzyce kilka razy w tygodniu. Zawsze z każdymi nowymi lokatorami zaczynam
          kulturalnie - proszę, tłumaczę, ostatnio jednak nic nie pomagało!, pisałam do
          SM, do właścicielki - nic! - dopiero jak lokatorzy z pietra nad studentami
          urządzili maraton - piątek, sobota, niedziela - impreza od 17-ej do 4-ej rano
          (przy disco-polo!) - pomogło!.
          A może kup sobie płytę "Głośny sąsiad"? - jak dzieci sąsiadów bedą szaleć to
          włączysz np. wiertarkę, ujadanie psa albo płacz dziecka?, mam tą płyte i kiedyś
          gdy moi studenci urządzili sobie nocny koncert - włączyłam płacz dziecka -
          podziałało!.
          • java9 Re: Kto i kiedy ma obowiązek się tym zająć? 09.03.06, 18:43
            Mam sąsiadów również z boku, instalując taką płytkę byłabym
            uciążliwa również dla nich,nie widzę powodu abym miała to robić....
            Poza tym, sama robiłabym dokłądnie to co moi sąsiedzi,
            a przecież mi to przeszkadza...

            Poza tym, jakoś nie ma przekonania do metod "jak Kuba Bogu...",
            bo to raczej może skutek odwrotny przynieść....

            Chyba jednak wrzucę grzeczne pisemko z prośbą grzeczną o rekcję....

            Pokojowe metody
            • ula_a Re: Kto i kiedy ma obowiązek się tym zająć? 09.03.06, 19:41
              Oczywiście - masz rację - życzę żeby udało się "grzecznie" przekonac sąsiadów
              że zachowują się niegrzecznie, może nie zdaja sobie sprawy z tego że
              przeszkadzają?, mnie nie zawsze się udawało, a z tymi "z boku" znamy się
              blisko 20 lat i uprzedzałam o takiej możliwości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka