aborygenmiejscowy
29.12.02, 11:19
Wolnoć Tomku w swoim domku......
Wspólnot Mieszkaniowych nie zrzucili nam amerykanie na spadochronach ino
zostały uchwalone i wprowadzone w ustawodawstwo przez Sejm. Wielu ludzi, a
właściwie właścicieli opacznie rozumie swą rolę w tym wspólnym dziele.
Wydaje mi się, że istota rzeczy wynika z pewnego niezrozumienia mechanizmów
prawnych i ekonomicznych. Każda wspólnota mieszkaniowa stanowi odrębny
podmiot prawny i może się rządzić swoimi prawami. Biorą w tym udział wszyscy
właściciele i miasto, które jest też właścicielem wszystkich nie wykupionych
mieszkań komunalnych. Przedstawiciele miasta działają na takich samych
prawach jak każdy z pozostałych właścicieli - mając tyle głosów, co udziałów
w nieruchomości. Każda ze wspólnot może sama prowadzić administrację i swoje
finanse - nie ma żadnego obowiązku względem tej sprawy. Niestety własność
zobowiązuje do pewnych działań i uczestnictwa w nich - minęły czasy totalnej
bierności i ustawicznych żądań skierowanych do sił wyższych, które albo były
przychylne sprawie, albo po prostu jej nie zauważały. Co do finansów - w
momencie pierwszego wykupu mieszkania w budynku pojawia się Wspólnota
Mieszkaniowa. Wspólnota powołuje zarząd, otwiera konto bankowe i wszystkie
decyzje wzglądem jej finansów podejmuje SAMA - słownie sama - na drodze
uchwały akceptowalnej przez wszystkich uczestników wspólnoty. Że są przy tym
problemy międzyludzkie - owszem i to nawet nie małe. Wynikają one głównie z
faktu, że my jako społeczność nie potrafimy się zjednoczyć w działaniu i być
wyrozumiałym dla innych. Oj trudno nam to przychodzi, zwłaszcza, gdy mamy
decydować o wspólnej sprawie - ale tu nie ma innej rady - trzeba się tego
nauczyć. Ostatnio coraz częściej pojawiają się właściciele, którzy chętnie
wycofaliby się z władztwa – w takim razie przepraszam, dokonali Państwo tego
wyboru bez żadnej wiedzy na ten temat. Do prowadzenia samochodu wymaganego
jest prawo jazdy. Budynek to taki samochód, w którym jest tyle kierownic ilu
właścicieli i cały dowcip na tym polega, aby wszyscy chcieli jechać w jednym
kierunku, a tego nie da się zrobić bez uczestnictwa w sprawie. Władztwo
zobowiązuje. I to by było na tyle – gwoli wyjaśnienia.