Dodaj do ulubionych

Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co teraz?

07.07.06, 19:41
Moja Wspólnota Mieszkaniowa przyjęła uchwałę o ogrodzeniu terenu (51% za).
Przewidywane koszty zostały rozłożone wg udziałów i na 12 rat miesięcznych na
każdego właścicela mieszkania. W moim przypadku opłata ta wynosi 100 złotych
(płatne od lipca 2006, czyli od zaraz przez kolejne 12 miesięcy). Tymczasem
jestem studentką, mieszkanie kupiłam dzięki pieniądzom zarobionym za granicą i
pomocy rodziców. Jestem na utrzymaniu ojca, nie mam stałej pracy, żaden bank
nie da mi kredytu. Dla mnie to 100 złotyhc miesięcznie jest nie do zdobycia!!!

Proszę, napiszcie mi co mogę zrobić w tej sytuacji. Jak się odwołać od uchwały
większości? Nie będę płacić - co mi grozi? Nie chcę mieć potem problemów...
Jakie mam możliwości?
Obserwuj wątek
    • serafin666 Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 07.07.06, 20:04
      możesz skarżyć do sądu - z powodu, iż narusza to Twoje inetersy finansowe jak
      również z tego powodu, iż kupiłaś mieszkanie w budynku o określonej strukturze
      infrastruktury technicznej i nie widzisz istotnego powodu do wzbogacania tej
      infrastruktury, z czym pewnie będą się wiązały dalsze koszty ; masz na to 6
      tygodni od daty powzięcia uchwały lub od daty powiadomienia Cię o niej ; koszt
      pozwu - 200 zł; sama w sądzie nie dasz rady - to musi prowadzić prawnik
      • nati Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 07.07.06, 20:49
        Czyli koszt pozwu 200 + wynagrodzenie prawnika... czyli nic mi to nie daje: na
        całą "akcję sąd" wydam tak samo 1200 złotych, jak na "akcję grodzenie". czy
        potem, jeśli wygram sprawę, to ktoś mi zwróci pieniądze? nie wiem, ale wydaje mi
        się to mało prawdopodobne. jednym słowem jest to sytuacja bez wyjścia - nie mam
        1200 zł., a i tak demokratyczna większość ma mnie w... ?????

        inaczej: co może mi zrobić wspólnota, jeśli: 1) napiszę do nich pismo, że nie
        zapłacę, bo mnie nie stać, 2) nie będę płacić, ale nie odwołam się do sądu???
    • ceniek2 Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 07.07.06, 21:00
      Sprzedaj mieszkanie, nie ma przymusu posiadania.
      Zamieszkaj w wynajętym mieszkaniu, najemca nie musi inwestować.
      • dobud Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 07.07.06, 22:07
        Niestety.......żeby posiadać coś cennego trzeba mieć środki na utrzymanie
        tego...........np. można dostać od Tatusia lub zarobić w Londynie na mercedesa
        500 tylko trzeba mieć dochody umożliwiajace utrzymanie takiego autka.
        • nati Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 07.07.06, 22:25
          ceniek2 i dobud: tak was boli, ze ktos cos ma???
          chyba tak, skoro takie posty piszecie. co one mialy na celu? raczej nie pomoc.
          nawet nie bede polemizowac, bo szkoda slow.
          proponuje wyjechac do "londynu" i troche pozapie... - moze wtedy nauczycie sie
          czegos o zyciu.
          • xxxll Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 07.07.06, 22:34
            nati napisała:
            > ceniek2 i dobud: tak was boli, ze ktos cos ma??? <

            NIE, oni chcą ci dać do zrozumienia, że nie jest sztuką coś drogiego kupić , bo
            to jest proste. Sztuką jest to drogie cacko utrzymać i nie pozwolić by traciło
            na wartości (nie mówię tu o inflacji).

            Ogrodzenie posesji podnosi wartość twojego lokalu . O ile? nie wiem , o tyle
            ile kupujący by ci dał.
            • dobud Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 07.07.06, 23:03
              To była tylko przestroga życiowa od 52-latka dla dwudziestokilkolatki
              (?).......fakt, że miała w sobie troszkę złośliwości (?)
              • nati Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 08.07.06, 08:01
                wynikałoby z tego, ze porwalam sie z motyka na slonce kupujac mieszkanie.
                uwazacie, ze lepiej byloby wynajmowac kawalerke za 500 miesiecznie (+ czynsz +
                oplaty)? to jest polska, jesli mlody czlowiek chce miec jakis start, to bez
                pomocy finansowej rodzicow (no chyba ze trafi sie lukratywna posada) nie da
                rady. tak samo; ludzie ktorzy wzieli kredyty mieszkaniowe, maja wyliczony domowy
                budzet co do grosza, nie stac ich na zaplacenie za plot - mieli tego mieszkania
                nie kupowac???

                a jesli chodzi o wspolnote i o remonty... nasz budynek ma rowno rok - nie ma
                mowy o placeniu za remonty wspolnych czesci, bo sa objete gwarancja.
                • xxxll Re: Uchwała: ogrodzić teren- mnie nie stać- co te 08.07.06, 09:24
                  nati napisała:
                  > a jesli chodzi o wspolnote i o remonty... nasz budynek ma rowno rok - nie ma
                  > mowy o placeniu za remonty wspolnych czesci, bo sa objete gwarancja.

                  A co zrobisz za 15-20 lat, dalej będziesz pytać skąd wziąć kase na
                  rozpoczynające się remonty , które kosztują - to jest odtworzenie
                  nieruchomości wspólnej.

                  Czy ci właściciele lokali, którzy używali nieruchomość wspólna i po trzech ...
                  dziesięciu latach sprzedadzą swoje lokale, nie powinni ponieć kosztów
                  przyszłych remontów NW? Po to jest Fundusz remntowy powołany od początku
                  użytkowania nieruchomości.
    • grandy negocjuj 07.07.06, 23:17
      nati napisała:
      > Proszę, napiszcie mi co mogę zrobić w tej sytuacji. Jak się odwołać od uchwały
      > większości? Nie będę płacić - co mi grozi? Nie chcę mieć potem problemów...
      > Jakie mam możliwości?

      Porozmawiaj z członkami zarządu przedstaw sprawę, zaproponuj np. że spłacisz tę należność, ale w 24 ratach po 50 zł, albo po 100 zł, ale zaczniesz spłacać nie od lipca 2006, a np. od lutego 2007. Doprowadź do zawarcia ugody na piśmie. W mojej wspólnocie miałabyś dużą szansę na takie porozumienie.

      Nie lekceważ sprawy i nie postępuj samowolnie, bo wspólnota może doprowadzić nawet do zlicytowania Twojego mieszkania.


      • lisabette Re: negocjuj 07.07.06, 23:37
        grandy napisał:
        > Nie lekceważ sprawy i nie postępuj samowolnie, bo wspólnota może doprowadzić
        na
        > wet do zlicytowania Twojego mieszkania.
        W jaki sposób może to zrobić ?
        • grandy Re: negocjuj 07.07.06, 23:42

          Korzystając z art. 16 ustawy o własności lokali:

          ust. 1.
          Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.

          ust. 2.
          Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.
          • lisabette Re: negocjuj 07.07.06, 23:46
            Dzięki za odpowiedź.
          • chmurka171 Re: negocjuj 08.07.06, 00:53
            Ejże, to jesli 51% postanowi, że swój budynek zamienią w "pałac", bybudują
            korty, basen itp. bo zachciało im się [i stać ich na to] żyć w luksusie, to w
            majestacie prawa mogą zlicytować i pozbawić mieszkań te 49%, których nie stać
            na takie fanaberie?
            coś tu nie gra. Mam inne poczucie sprawiedliwości. Nie uchylam się id łożenia
            na niezbędne remonty, natomiast w nosie mam podnoszenie wartości obiektu - bo
            mnie na to nie stać.
            • xxxll Re: negocjuj 08.07.06, 06:24
              chmurka171 napisała:

              > Ejże, to jesli 51% postanowi, że swój budynek zamienią w "pałac", bybudują
              > korty, basen itp. bo zachciało im się [i stać ich na to] żyć w luksusie, to w
              > majestacie prawa mogą zlicytować i pozbawić mieszkań te 49%, których nie stać
              > na takie fanaberie?
              > coś tu nie gra. Mam inne poczucie sprawiedliwości. Nie uchylam się id łożenia
              > na niezbędne remonty, natomiast w nosie mam podnoszenie wartości obiektu - bo
              > mnie na to nie stać.


              TAK. Przecież nikt ciebie nie zmusza mieszkać w takiej wspólnocie, bo ty wolisz
              taki indywidualny "slamsik". Problem w tym , że prawo nie rozróżnia tak
              pojmowanej przez ciebie sprawiedliwości, zresztą w ogóle nie uwzględnia (w
              zarządzaniu nieruchomościami) takiego czynnika jak sprawiedliwość czy
              korzystanie z czegoś (windy).

              Jak wcześniej pisałem nie sztuka jest kupić lokal - duży jednorazowy wydatek-
              lecz sztuką jest to utrzymać, tak aby nieruchomość nie traciła na wartości... i
              takie powinno być przesłanie wspólnot mieszkaniowych - utrzymać by nie traciło
              na wartości.

              Jak nie wytrzymasz w tym "teamie" to pozostaje ci sprzedać i kupić w
              takiej "drużynie”, w której panują zasady podobne do twoich.
              • serafin666 Re: negocjuj 08.07.06, 06:37
                OCZYWISTE NIE ; utrzymanie w należytym stanie techniczno-estetycznym TAK,
                modernizacje wymuszone przez postęp techniczny i wymogi środowiskowe TAK,
                zasadnicze i kosztowne wzbogacanie infrastruktury ( baseny, korty, lądowiska
                helikopterów, ruchome i podgrzewane chodniki tudzież fontanny ) NIE ; aby to
                natychmiast widzieć - należy znać i literę i ducha praw
                • nati Re: negocjuj 08.07.06, 08:07
                  przewidywana cena grodzenia jest zawyzona. mamy zaczac placic juz teraz, od
                  lipca. natomiast "powołanie komisji i wybór najlepszej oferty [z wczesniej
                  przygotowanych przez zarzadce]" nastapi dopiero w lutym 2007. dlaczego to
                  zarzadca przygotowuje oferty? dlaczego nie jest oglaszany przetarg?

                  napisalam pismo, ze mnie na takie rozwiazania poki co nie stac. napisalam, ze
                  wnosze o znalezienie kompromisowego rozwiazania: tak, zeby zostaly pogodzone
                  interesy 19% przeciw i 51 % za. watpie, zeby to cos w ogole dalo.
                  • ceniek2 Re: negocjuj 08.07.06, 09:51
                    Kupiłaś coś na co cię nie stać.

                    Nie przyjmujesz do wiadomości tego oczywistego faktu.
                    Ty proponujesz wyjazd do Londynu a ja proponuję abyś najpierw pomyślała a potem
                    kupowała a nie odwrotnie.


                    Masz nikły procent udziału, masz niewiele do powiedzenia we wspólnocie, a
                    szarogęsisz się i chcesz rządzić nie mając pojęcia o zarządzaniu.

                    Np. przetarg nie jest ogłaszany, bo nie ma takiego obowiązku. Oferty
                    przygotowuje zarządca, bo należy to do jego obowiązków.

                    Nie zawsze i nie wszystko we wspólnocie będzie tak jak ty tego chcesz, musisz
                    się z tym pogodzić, albo wracaj do Londynu.
                    W Londynie pewnie będziesz miała decydujący wpływ na budynek w którym zamieszkasz.
                    • dobud Re: negocjuj 08.07.06, 16:52
                      Wspólnoty to taka komuna - kołchoz w IV (?) RP.
                      Albo się demokratycznie zgadzasz na uchwały wspólnoty, albo drzesz z nią koty i
                      zaskarżasz uchwały do sądu.
                      • xxxll Re: negocjuj 08.07.06, 17:12
                        dobud napisał:

                        > Wspólnoty to taka komuna - kołchoz w IV (?) RP.
                        > Albo się demokratycznie zgadzasz na uchwały wspólnoty, albo drzesz z nią koty
                        > i zaskarżasz uchwały do sądu.

                        Dobud

                        Albo kołchoz albo demokracja nie mieszaj tych dwóch pojeć .
                        Komuna oczywiści , ale twoja i moja rodzina to tez komuna zgodnie z określeniem
                        słowa komuna = wspólnota


                        PS :wielka lipedia
                        Komuna była wspólnotą mieszczan toczących w XI-XIII wieku walkę o
                        uniezależnienie się od władzy feudałów. Po zdobyciu praw miejskich komuny
                        obejmowały władzę samorządową w mieście.

                        W drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX w. komuny znów stały się popularne za
                        sprawą hippisów.

                        W Polsce wyraz "komuna" ma pejoratywne znaczenie i odnosi się do okresu PRL i
                        kojarzony jest z Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą oraz realnym socjalizmem.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka