serafin666
11.12.06, 11:18
WOLA Problemy lokatorów z sąsiadem Eksmisja za hałas
„RZ” 11.12.2006
Zakłócanie ciszy nocnej, niszczone domofony i libacje alkoholowe to
codzienność w domu przy ul. Leszno 38
Dwóch lokatorów jest wyjątkowo uciążliwych. Właściciel budynku ma już wobec
nich orzeczoną eksmisję.
Czteropiętrowy blok w centrum Woli u zbiegu ul. Leszno i Młynarskiej. Spośród
56 mieszkań 18 to lokale własnościowe. Lokatorzy od półtora roku narzekają na
dwóch sąsiadów, którzy często zakłócają ciszę nocną. - Po każdym weekendzie
na klatce schodowej można znaleźć zużyte strzykawki - mówi Alina Kowalska z
zarządu wspólnoty mieszkaniowej. - Po założeniu domofonu kilkakrotnie
wymienialiśmy już zamek w drzwiach, bo ktoś ciągle go niszczy - dodaje.
Sąsiedzi skarżą się, że są zastraszani. Część z nich nie chce ujawnić swojego
nazwiska, bojąc się sąsiedzkiego odwetu. - Oni nie powinni tu mieszkać, bo
inaczej zupełnie nas zniszczą - mówi jedna z lokatorek.
Mirosław Sajnóg, który jest sąsiadem jednego z uciążliwych lokatorów,
parokrotnie interweniował w tej sprawie na policji. Sądy grodzkie po tych
skargach już kilka razy ukarały uciążliwych lokatorów karą grzywny. To jednak
nie pomagało.
Umowy najmu wypowiedziane
Mirosław Sajnóg razem z Aliną Kowalską starają się o eksmisję dwóch
uciążliwych lokatorów, alarmując jednocześnie właściciela budynku, czyli
wolski Zakład Gospodarowania Nieruchomościami. ZGN obiecywał, że ponowi
prośbę do Straży Miejskiej i policji o wzmożone kontrole w budynku. - Skarg
mieliśmy bardzo dużo. Nie jesteśmy wymiarem sprawiedliwości, ale też nie
zostawiliśmy tych ludzi bez pomocy - mówi Marek Lipiński, dyrektor wolskiego
ZGN. Wizje lokalne urzędników potwierdziły, że dwóch lokatorów nieustannie
zakłóca spokój całego domu. - Dlatego zdecydowaliśmy się na wypowiedzenie im
umów najmu - mówi dyrektor Lipiński. Przyznaje, że pierwszy raz ma do
czynienia z sytuacją, że w tym samym czasie wypowiada umowy najmu dwóm
lokatorom z tego samego bloku z powodu naruszania porządku domowego i
społecznego. Jednak mimo braku tytułu prawnego do mieszkań, uciążliwi
sąsiedzi nie opuścili bloku przy ul. Leszno, dlatego do sądu trafił wniosek o
ich eksmisję.
Lokator zniknął
Dopiero we wrześniu zapadł wyrok w sprawie pierwszego z uciążliwych sąsiadów,
a w październiku taki sam dla drugiego. Na razie nie są prawomocne. - Jeśli
już do tego dojdzie, będziemy chcieli eksmitować tych ludzi do lokali
socjalnych, ale nie wiem, kiedy to nastąpi - mówi dyr. Lipiński. A z tym może
być problem, bo w Warszawie jest ok. dwóch tysięcy mieszkań dla eksmitowanych
osób, ale w kolejce na nie czeka prawie 2,2 tys. rodzin. Tymczasem po sądowym
wyroku jeden z lokatorów zniknął.
- Gdy dowiedział się, że czeka go eksmisja wyjechał i odtąd jest trochę
spokojniej - tłumaczy Alina Kowalska.
Przeprowadzenie sąsiadów w inne miejsce może jednak oznaczać, że i pod nowym
adresem będą oni dokuczali lokatorom? - Gdy jeden z nich w sposób rażący lub
uporczywy zakłóca porządek, czyniąc uciążliwym życie pozostałym mieszkańcom,
to w takiej sytuacji właściciel innego lokalu może wytoczyć powództwo o
rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego i nakazanie opróżnienia mieszkania -
mówi Mirosława Wnuk, dyrektor miejskiego Biura Polityki Lokalowej.
Koszty remontu kotłowni W naszej wspólnocie udział gminy wynosi około 50
procent. Gdy lokale sprzedawano, ciepło do budynku było dostarczane z
kotłowni pobliskiego zakładu pracy. Zakład ten upadł i kotłownia została
zlikwidowana. W budynku jest sprawna instalacja c.o. i aktualnie zamontowano
kotłownię olejową. Kto ma pokryć koszt montażu kotłowni? (nazwisko znane
redakcji) Gdyby od początku kotłownia była w budynku, a przestałaby
funkcjonować wskutek zużycia, to odpowiedź byłaby prosta: oczywiście
wspólnota. Problem przedstawiony przez czytelnika jest jednak skomplikowany i
mogę tylko przedstawić swoją opinię.Gdy lokatorzy wykupywali lokale, robili
to ze świadomością, że o ogrzewanie nigdy nie będą musieli się martwić - jest
centralne. Po likwidacji kotłowni zakładowej, bez winy wspólnoty, powstała
zupełnie nowa sytuacja, którą można porównać z zakupem towaru z ukrytą wadą.
Zbywająca lokale gmina powinna mieć świadomość, że uzależniła się w pewnym
sensie od zakładu, który był dostawcą ciepła, i powinna mieć przygotowane
wyjścieawaryjne. Jeśli dodatkowo weźmie się pod uwagę ustawę z 8 marca 1990
r. o samorządzie gminnym, gdzie w art. 7.1.3 napisano, że zaopatrzenie
członków wspólnoty samorządowej w ciepło należy do zadań własnych gminy, to
można wyciągnąć wniosek, który zapewne gminie się nie spodoba - koszty
montażu kotłowni olejowej powinna gmina wziąć na siebie. Poniesione nakłady
może sobie rekompensować, sprzedając ciepło według stawek skalkulowanych z
uwzględnieniem amortyzacji kotłowni pozostającej własnością inwestora lub
dogadać się ze wspólnotą, aby kotłownię odkupiła na wspólnie uzgodnionych
zasadach.