kulka122
07.07.04, 18:31
Mam obawy, że u dokarmianego przez nas kocura "zamieszkał" świerzbowiec
uszny. Znajoma poinformowała mamę, że jeśli zauważy się u kota czarne plamki
przy uszach lub w kanale słuchowym, to jest to objaw zarażenia pasożytami.
Gdy Czarny spał u nas po całonocnym wędrowaniu, zajrzałam (na wszelki
wypadek) do jego uszu - wnętrze małżowiny było czyste, ale na skórze pod
futrem tuż przy otworze usznym zauważyłam małe, ciemne plamki. Czy jest powód
do strachu? Nie do końca ufam tej znajomej, gdyż nie ma ona zwierząt, a
informacje przez nią udzielane niejednokrotnie okazały sie nieścisłe. Co mam
myśleć o tych plamkach? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź; jeśli Czarnemu
coś grozi, to my musimy się o niego zatroszczyć, bo w domu, w którym
mieszka "na stałe" nie zajmą się tym na pewno.