piasia
04.12.02, 16:23
Mój Szeryf, wczoraj jeszcze zdrów jak rybka, dzisiaj rano po spacerze zaczął
bardzo gwałtownie lizać boczno-grzbietową część ciała. Okazało się, że ma tam
czerwoną plamę wielkości dłoni. Bardzo delikatnie wycięłam futro na tej
plamie i wokół niej - obraz był przerażający. Naokoło różowe drobne krostki,
a w środku sączący się liszaj. Wyglądało to tak, jak zdarty pęcherz po
obtarciu nogi. Swędziało go to potwornie, bo cały czas lizał, jeszcze
pogarszając sytuację.
Oczywiście - natychmiast do weterynarza.
Pies dostał antybiotyk i zastrzyk przeciwśwądowi - pomogło, już kilkanaście
minut później przestał wylizywać ranę.
Ale skąd się to wzięło??? Weterynarz chyba trochę podejrzewał, że wylałam na
psa jakiś kwas (przysięgam że nie) albo że się w czymś wytarzał. Nic z tych
rzeczy! Przyczyny nie udało się ustalić.
Dodam, że moje zwierzę ma piękne, gęste futro ale niestety - jego
najwrażliwszą częścią jest własnie skóra. Często łapie różne alergie (na
pchły, na szelki). Jednak nigdy nie było tak nagle i tak groźnie zarazem.
Co to moglo być?