misscraft
20.12.06, 23:42
Moja sunie miała guzki przy sutkach, miała już zabieg w zeszłym roku.W tym
roku urosły dwa kolejne, jednak usg wykazało, że ma już zmiany w płucach, a
raczej w opłucnej. Nie wykazywała żadnych objawów, poza kaszlem od czasu do
czasu, była bardzo żywym psem,a ma już prawie 15 lat. Weterynarz orzekł, że
usunięcie tych dwóch gozków zewnętrznych i tak nie przedłuży jej życia, ale
zdecydowaliśmy się na zabieg, gdyż jeden guz miała pod pachą i przeszkadzał
jej w chodzeniu. Poza tym badanie wyakzało płyn w płucach i stąd duszności.
Nie wiem czy ten płyn ma związek z guzkami.
Po operacji czuła się dobrze, bardzo szybko dochodziła do siebie, teraz
tydzień po operacji jej się pogorszyło. Ma cięższy oddech,miała gorączke-
jakaś infekcja złapała. Leczymy ją, ale raz jest lepiej raz gorzej. Dostaje
furosemid i antybiotyk. Tak jest tydzień. Po sterydach czuje się normalnie.
Zastanawiam się teraz czy operacja była dobrą decyzją, jeszcze po niej była w
stanie sma a wchodzić po schodach skakać na łóżko, a teraz nie robi tego
szybciej sie męczy. Od operacji minęły dwa tygodnie.
Chciałam zapytać, bo uważałam to za zabobon, że guzy w płucach mogły się
powiększyc lub uzłośliwić przez to, że zostały usunięte guzki zewnętrzne? Bo
nierozumiem tego pogorszenia. Bo sam lekarz powiedział,że te dwa guzy w
płucach są małe i nie powinny powodować większych problemów dopóki nie urosną
i nie zaczną powodować problemów z oddychaniem. Dał jej rok we względnie
normlany zdrowiu. A teraz żałuje tej operacji, choć lekarz mówił, że ten guz
jest już bardzo napęczniały i może pęknąć.
Porponował chemioterapie tylko po operacji nie było badania usuniętych guzów i
nie wiadomo czy to miałoby sens. My poza tym nie chcielibyśmy jej powodować
więcej cierpień. I tak się strasu najadła przez te wizyty u weterynarza,
zastrzyki, podawanie leków. Zaczęla sie bać ze mną wychodzić na dwór, bo
często wtedy ląduje na zastrzyku.
Pies je, raczej nie wygląda nie cierpiącą tylko jakby nagle się bardziej
postarzała.