wiu
26.02.08, 16:44
Chciałabym poruszyć temat scysji na linii właściciele zwierząt
(np.psów, kotów) a rodzice dzieci. Problem jest realny czy
wydumany... jak sądzicie? Czy warto kruszyć kopie? Jeśli tak, to w
jakich przypadkach? O co w tym naprawdę chodzi? Czy jest to drugie
dno antagonizmu "bezdzietni-dzieciaci"? Czy istotnie rodzice dzieci
i właściciele zwierzakó tak różnią się między sobą?
Jestem ciekawa Waszego zdania, zwłąszcza na podstawie sytuacji "z
życia wziętych" :-)