Dodaj do ulubionych

molestowanie w szkole

12.02.04, 19:54
Witam
Mamy z kolezankami dosc duzy problem, dotyczacy wykladowcy, ktory non
stop "dobiera sie" do studentek. Do tego stosuje szantaz opwiadajac o
przyjaciolach z tego samego wydzialu (a zatem spotkamy sie z nimi na
cwiczeniach). Te z nas, ktore mialy ciezsze przejscia z owym panem boja sie o
studia. Moze macie jakies pomysly.
Obserwuj wątek
    • nglka Re: molestowanie w szkole 12.02.04, 22:05
      Wspólne i jedyne wyjście - wszystkie dziewczyny wspólnie napiszcię petycję ze
      skargą do dziekana - a jeszcze lepiej - do rektora. Jak zrobi to jedna to nie
      dość, że nie będzie efektu ale jak cham jest chamem to może nawet i z przedmiotu
      oblać - z zemsty. Zbierz jak najwięcej dziewczyn, niech każda opisze swoje
      wydarzenia - połączcie podanie (wypracowanie ;)) w jedno i podpiszcie się
      wszystkimi nazwiskami...
    • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 12.02.04, 23:55
      Jeśli rzecz się dzieje w ramach instytucji to należy się do tej instytucji
      odwołać. Na pewno żadna szkoła wyższa nie będzie chciała mieć skandalu, więc
      niezależnie od tego jaki stosunek będzie mieć do sprawy dyrekcja prywatnie (a
      bywa różnie) coś będą musieli ze sprawą zrobić. Musicie wystosować pismo, opisać
      konkretne przykłady i dziewczyny które to spotkało muszą się niestety podpisać
      pod tym imieniem i nazwiskiem. Jedna może zostać ukarana, albo zlekceważona, ale
      jeśli to jest grupa to na pewno na tym się nie skończy. Zresztą dyrekcji należy
      jasno dać do zrozumienia, że jeśli sprawy w jakiś satysfakcjonujący sposób nie
      rozwiąże to pismo do nich nie jest ostatnią rzeczą jaką zrobicie. Szkoła komuś
      podlega. Poza tym ma konkurencję. Jest prasa, radio, tv i internet.
      Molestowacz instytucjonalny bazuje na strachu ofiary przed jawnością i na
      wstydzie. Ale sam też sie boi tej jawności i kompromitacji. Im mniej wy się
      boicie tym on bardziej.
      • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 10:28
        Dziekuje za odpowiedz, ale gdyby bylo to takie proste to juz dawno sprawa by
        sie skonczyla. Ten wykladowca jest chyba dobrym "psychologiem" albo ma
        szczescie bo wybiera jakies takie zaleknione dziewczyny. Rozmawialam z
        kumpelkami, tlumaczylam, ale zadna nawet nie mysli tego ujawnic :-(. Poza tym
        kazda sie na wszystko zgadza, niby sila ich nie wykorzystuje. Sama nie mam
        zamiaru z nim walczyc. Zreszta on jest zdolny do roznych przekretow. Np ocenia
        mnie gorzej, zebym musiala sie poprawiac u niego "sam na sam", czyli na
        konsultacjach. A wiem ze tak jest bo znajomym robie prace na ten wlasnie
        przedmiot. I zawsze maja bardzo dobre wyniki. Zreszta on ma 100 pomyslow na
        sekunde, zeby tylko zaciagnac jakas studentke... Moze macie jakies inne pomysly
        bo jak pomysle ze niedlugo koncza sie ferie to mi slabo na sama mysl :-(
        • wojciech.kruczynski Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 15:06
          > Rozmawialam z
          > kumpelkami, tlumaczylam, ale zadna nawet nie mysli tego ujawnic :-(.

          W takim razie bedzie to robil nadal, az w koncu ktoras zgwalci (o ile jeszcze
          tego nie zrobil, bo okreslenie "dobiera sie" jest niejasne).

          Mam wrażenie, że szukasz pomysłów, które nie będą polegały na otwartej
          konfrontacji, ale w jakiś sprawny i przyjemny sposób doprowadzą do tego, że on
          przestanie. Nie licz na to. On nie przestanie. On wręcz liczy na to, że
          będziesz poszukiwać takich własnie "niekonfrontacyjnych" metod. Liczy na Wasz
          strach i na Wasze przekonanie, że to kobieta jest odpowiedzialna za niezdrowe
          podniecenie mężczyzny.

          Jeśli należysz do tych "zalęknionych" i nie zamierzasz się bronić, to nie ma
          dla Ciebie ratunku - najlepiej opuść tę uczelnię, zanim stanie się coś
          tragicznego i nieodwracalnego. Jeśli nie jesteś zalękniona to dąż do
          konfrontacji. Nie napisałaś, co on dokładnie robi, więc trudno ustosunkowac mi
          się do konkretnej sytuacji. Na tego typu facetów dobrze działa otwarta rozmowa
          o seksie, z nieustannym, odważnym patrzeniem mu w oczy. "Czy pan chce uprawiać
          ze mną seks? Czy pan sobie zdaje sprawe, ze to prowadzi do gwaltu? Co by
          powiedziała o tym pana żona?" - jeśli jesteś zdolna do takiej rozmowy, to taki
          facet najcześciej zrezygnuje. Gdyby on był zdolny do takiej rozmowy, nie
          uciekałby się do molestowania. Robi to, bo wewnątrz jest słaby i zalękniony. Ma
          niskie mniemanie o swych seksualnych walorach i rozmowa z jasno sprawiającą
          sprawy kobietą będzie dla niego zbyt zagrażająca.

          Jeśli on rzeczywiscie gwałci te dziewczyny, to pozostaje jeszcze nagranie całej
          sprawy na video albo na dyktafonie, ewentualnie zaskoczenie go na goracym
          uczynku przez kilka osob. To jest przestępca i powinien stanać przed sądem.
          Musisz być gotowa na wybór: poniżenie + piątki w indeksie czy poczucie godności
          + egzamin komisyjny.
          • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 16:23
            Witam i dziekuje za zainteresowanie.

            W takim razie bedzie to robil nadal, az w koncu ktoras zgwalci (o ile jeszcze
            tego nie zrobil, bo okreslenie "dobiera sie" jest niejasne).

            --> Staram sie pisac tak, aby podawac jak najmniej szczegolow. Pyta Pan co
            oznacza, ze sie dobiera do studentek. Na tych nieszczesnych konsultacjach
            dotyka dziewczyny po plecach czy po nogach ( moze przesadzam, ale to nie
            powinno miec miejsca?). Mowi wprost, ze dziewczyna mu sie podoba i jest bardzo
            atrakcyjna. Podstepem zmusza do pojscia na kawe, a pozniej wywozi do jakiegos
            holetu i tam zmusza do seksu-traktujac ja juz jak kochanke. Ktos moze
            powiedziec, ze nie musza jechac. Pewnie i tak, ale on nie chce dac zaliczenia z
            powodow, ktore nie sa prawdziwe ( brak pracy czy brak zwolnienia).


            Mam wrażenie, że szukasz pomysłów, które nie będą polegały na otwartej
            konfrontacji, ale w jakiś sprawny i przyjemny sposób doprowadzą do tego, że on
            przestanie. Nie licz na to.

            --> Szczerze powiem wlasnie na takie pomysly liczylam ;-(

            On nie przestanie. On wręcz liczy na to, że
            będziesz poszukiwać takich własnie "niekonfrontacyjnych" metod. Liczy na Wasz
            strach i na Wasze przekonanie, że to kobieta jest odpowiedzialna za niezdrowe
            podniecenie mężczyzny.

            Jeśli należysz do tych "zalęknionych" i nie zamierzasz się bronić, to nie ma
            dla Ciebie ratunku - najlepiej opuść tę uczelnię, zanim stanie się coś
            tragicznego i nieodwracalnego. Jeśli nie jesteś zalękniona to dąż do
            konfrontacji.

            --> Mam wrazenie, ze w tej calej mojej grupie tylko ja nie jestem
            ta "niezalekniona". Mam zawsze swoje zdanie i on to wie. Zawsze kiedy mnie
            zaprasza na te konsultacje mowie, ze nie mam czasu. Za to mam nizsze oceny, ale
            to akurat nie jest problem.

            Nie napisałaś, co on dokładnie robi, więc trudno ustosunkowac mi
            się do konkretnej sytuacji. Na tego typu facetów dobrze działa otwarta rozmowa
            o seksie, z nieustannym, odważnym patrzeniem mu w oczy. "Czy pan chce uprawiać
            ze mną seks? Czy pan sobie zdaje sprawe, ze to prowadzi do gwaltu? Co by
            powiedziała o tym pana żona?" - jeśli jesteś zdolna do takiej rozmowy, to taki
            facet najcześciej zrezygnuje. Gdyby on był zdolny do takiej rozmowy, nie
            uciekałby się do molestowania. Robi to, bo wewnątrz jest słaby i zalękniony. Ma
            niskie mniemanie o swych seksualnych walorach i rozmowa z jasno sprawiającą
            sprawy kobietą będzie dla niego zbyt zagrażająca.

            --> On ma taka metode- zastraszenie. Wiecznie krzyczy, jest zly, niezadowolony
            i poniza ludzi. Mialam ten zaszczyt kilka razy byc ponizona przy calej grupie.
            Mam wrazenie, ze chce, aby wszyscy sie go bali.
            Zony sie nie boi bo wzial slub, zeby nie byc samotnym czlowiekiem! i ona
            podobno o wszystkim wie.
            Wydaje mi sie, ze on ma bardzo duze kompleksy (nie jestem psychologiem, zeby to
            oceniac). Ale jest niski, a zawsze wybiera sobie na swoje "kochanki" dziewczyny
            bardzo wysokie, ponad 175 cm wzrostu- chociaz nie wiem czy to cos mowi.
            Rozmowy z nim sie nie boje i chyba dalabym rade w ten sposob z nim rozmawiac,
            ale moge wyjsc na idiotke bo on wprost nie mowi, ze chodzi mu o seks. Stosuje
            podstepy! Jesli tak z nim zaczne rozmawiac to moze zrobic afere!?

            Jeśli on rzeczywiscie gwałci te dziewczyny, to pozostaje jeszcze nagranie całej
            sprawy na video albo na dyktafonie, ewentualnie zaskoczenie go na goracym
            uczynku przez kilka osob. To jest przestępca i powinien stanać przed sądem.
            Musisz być gotowa na wybór: poniżenie + piątki w indeksie czy poczucie godności
            + egzamin komisyjny.

            -->Zauwazylam jeszcze, ze juz kilka razy widzial mnie z moim chlopakiem (a jest
            swietnym obserwatorem skoro nawet pamieta jak chodzimy ubrane i jak sie
            malujemy, np. kolor szminki!)i jakos od tamtej pory dal mi troche spokoju. Czy
            to moze miec jakis wplyw? Boi sie, ze chlopak moze narobic zamieszania?
            • wojciech.kruczynski Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 17:36
              > Mowi wprost, ze dziewczyna mu sie podoba i jest bardzo
              > atrakcyjna. Podstepem zmusza do pojscia na kawe, a pozniej wywozi do jakiegos
              > holetu i tam zmusza do seksu-traktujac ja juz jak kochanke. Ktos moze
              > powiedziec, ze nie musza jechac. Pewnie i tak, ale on nie chce dac zaliczenia

              Mam wrażenie, że występujesz tu trochę jako rzeczniczka tych dziewczyn, ale weź
              też pod uwagę, że może być to legalna wymiana: zaliczenie za seks. Podejrzewam,
              że dziewczyny wiedzą, co jest grane i że nie jest to zaskoczenie. Do motelu nie
              jedzie się na partię szachów. To ich świadomy wybór. Wolą to niż egzamin
              komisyjny.

              > Rozmowy z nim sie nie boje i chyba dalabym rade w ten sposob z nim rozmawiac,
              > ale moge wyjsc na idiotke bo on wprost nie mowi, ze chodzi mu o seks. Stosuje
              > podstepy! Jesli tak z nim zaczne rozmawiac to moze zrobic afere!?

              Zawsze można to ująć tak: "Mnie to wygląda na przygotowanie do gwałtu.
              Widziałam to w programie 997. Potem go skazano na 5 lat." W ten sposób nie
              obrażasz go i nie prowokujesz do zemsty. Jest duża szansa, że da Ci spokój.
              Afera to ostania rzecz, która jest mu potrzebna.

              > Zauwazylam jeszcze, ze juz kilka razy widzial mnie z moim chlopakiem
              > i jakos od tamtej pory dal mi troche spokoju. Czy
              > to moze miec jakis wplyw? Boi sie, ze chlopak moze narobic zamieszania?

              Niekoniecznie. Ważniejsze jest tu Twoje otwarte i stanowcze podejście do sprawy
              i nieokazywanie wstydu przy najmniejszych nawet macankach czy zaczepkach.
              • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 19:23
                wojciech.kruczynski napisał:

                > > Mowi wprost, ze dziewczyna mu sie podoba i jest bardzo
                > > atrakcyjna. Podstepem zmusza do pojscia na kawe, a pozniej wywozi do jakie
                > gos
                > > holetu i tam zmusza do seksu-traktujac ja juz jak kochanke. Ktos moze
                > > powiedziec, ze nie musza jechac. Pewnie i tak, ale on nie chce dac zalicze
                > nia
                >
                > Mam wrażenie, że występujesz tu trochę jako rzeczniczka tych dziewczyn, ale
                weź
                >
                > też pod uwagę, że może być to legalna wymiana: zaliczenie za seks.
                Podejrzewam,
                >
                > że dziewczyny wiedzą, co jest grane i że nie jest to zaskoczenie. Do motelu
                nie
                >
                > jedzie się na partię szachów. To ich świadomy wybór. Wolą to niż egzamin
                > komisyjny.
                > --> Absolutnie nie chodzi o egzamin komisyjny. To sa zdolne dziewczyny, ktore
                nie musza sie bac, ze nie dostana zaliczenia. Tak jak pisalam on stosuje
                podstep. Klamie, ze ktoras nie oddala pracy. To nie jest wymiana zaliczenie za
                seks. Wlasnie dlatego one sie boja o tym mowic, ze beda potrakowane w taki
                sposob :-(.
                > > Rozmowy z nim sie nie boje i chyba dalabym rade w ten sposob z nim rozmawi
                > ac,
                > > ale moge wyjsc na idiotke bo on wprost nie mowi, ze chodzi mu o seks. Stos
                > uje
                > > podstepy! Jesli tak z nim zaczne rozmawiac to moze zrobic afere!?
                >
                > Zawsze można to ująć tak: "Mnie to wygląda na przygotowanie do gwałtu.
                > Widziałam to w programie 997. Potem go skazano na 5 lat." W ten sposób nie
                > obrażasz go i nie prowokujesz do zemsty. Jest duża szansa, że da Ci spokój.
                > Afera to ostania rzecz, która jest mu potrzebna.
                > --> No troche sie uspokoilam. Zreszta podobno ( tak sie dowiedzial moj
                chlopak), ze on byl oskarzony o molestowanie i zostal wyrzucony z jednej
                szkoly. Niestety nie wiem czy sprawe zatuszowano i czy to tylko pogloski.

                > > Zauwazylam jeszcze, ze juz kilka razy widzial mnie z moim chlopakiem
                > > i jakos od tamtej pory dal mi troche spokoju. Czy
                > > to moze miec jakis wplyw? Boi sie, ze chlopak moze narobic zamieszania?
                >
                > Niekoniecznie. Ważniejsze jest tu Twoje otwarte i stanowcze podejście do
                sprawy
                >
                > i nieokazywanie wstydu przy najmniejszych nawet macankach czy zaczepkach.

                • wojciech.kruczynski Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 20:18
                  > Tak jak pisalam on stosuje
                  > podstep. Klamie, ze ktoras nie oddala pracy. To nie jest wymiana zaliczenie
                  za
                  > seks. Wlasnie dlatego one sie boja o tym mowic, ze beda potrakowane w taki
                  > sposob :-(.

                  Przepraszam, ale nie rozumiem. Wiadomo ogólnie, że facet molestuje i wciąż jego
                  propozycje pojechania do motelu w celu zaliczenia egzaminu są na tyle chytrym
                  podstepem, że jeszcze ktoś się na to łapie?
                  • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 20:35
                    wojciech.kruczynski napisał:

                    > > Tak jak pisalam on stosuje
                    > > podstep. Klamie, ze ktoras nie oddala pracy. To nie jest wymiana zaliczeni
                    > e
                    > za
                    > > seks. Wlasnie dlatego one sie boja o tym mowic, ze beda potrakowane w taki
                    >
                    > > sposob :-(.
                    >
                    > Przepraszam, ale nie rozumiem. Wiadomo ogólnie, że facet molestuje i wciąż
                    jego
                    >
                    > propozycje pojechania do motelu w celu zaliczenia egzaminu są na tyle chytrym
                    > podstepem, że jeszcze ktoś się na to łapie?

                    On nie powiedzial, ze chce jechac do hotelu. Zazyczyl sobie postawienie kawy za
                    to, ze kolezanka nie oddala pracy ( co jest nie prawda bo sama jej robilam te
                    prace!). Do kawy nie doszlo jak sie mozna domyslic. Nie chce jej
                    usprawiedliwiac bo wiem, ze ja inaczej bym postapila. Ale kazdy inaczej reaguje
                    w stresie. Poza tym ona ma 20 lat i widocznie za bardzo ufa ludziom ( moj nick
                    jest jak najbardziej prawdziwy i moze mam wiecej dystansu do zycia).
                    Napisalam wczesniej, ze nie chce ujawniac wszystkich szczegolow. Teraz po
                    czasie to i ona inaczej by zareagowala.

                    Co jest straszne to domyslam, ze inna ma podobne problemy.
                  • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 20:47
                    Moja refleksja z przeczytania tego co tu juz jest:

                    Niestety zyjemy w takim spoleczenstwie w jakim zyjemy. Jesli dziewczyna zgodzila
                    sie pojechac z wykladowca do hotelu, uprawiala z nim tam seks i on jej za to
                    zaliczyl egzamin to taka dziewczyna obojetnie czy czuje sie pokrzywdzona czy
                    sama nie wie jak to wlasciwie traktowac tej calej sprawy publicznie nie ujawni
                    zeby nie wiem co.
                    I nie ze wzgledu na obawe przed tym facetem tylko ze wzgledu na obawe przed
                    wlasna kompromitacja. Dlatego sprawa jest trudna. Niemniej trudna to nie znaczy,
                    ze beznadziejna.

                    Trzeba jednak pamietac, ze pewnych rzeczy nie da sie zrobic za kogos. Komus
                    bezposrednio zainteresowanemu ta sprawa musi zaczac zalezec zeby cos z tym
                    zrobic. Jesli ty zaczniesz interweniowac w sprawie ktora ciebie bezposrednio nie
                    dotyczy a zadna dziewczyna cie nie poprze wyjdziesz na idiotke. Moze sie nawet
                    zdarzyc, ze ktoras z tych co byly w tym hotelu zwroci sie przeciw tobie.

                    Dlatego na te ktore juz tam byly nie ma co w tym momencie liczyc. Byc moze
                    ktoras zdecyduje sie cos ujawnic na pozniejszym etapie sprawy.
                    Teraz mozna liczyc tylko na te, ktore obawiaja sie _przyszlych_ umizgow
                    wykladowcy. Ktorym on zaczal juz dawac do zrozumienia, ze beda trudnosci ze
                    zdaniem i ktorych tak jak opisalas zaczal juz dotykac, skladal propozycje itd.
                    Przy okazji - oczywiscie, ze ROBIAC COS TAKIEGO WYKLADOWCA JUZ LAMIE PRAWO!!!

                    Jesli znajdziesz kilka dziewczyn ktorym to zaczelo sie zdarzac byc moze one
                    zdecyduja sie mowic. Jezeli nie beda gotowe ujawnic sie od razu mozna sprobowac
                    metody malych krokow. Na poczatek spotkajcie sie w kilka i omowcie
                    doswiadczenia. Co konkretnie ktorej sie zdarzylo. Pozniej sprobujcie to spisac.
                    Daty, miejsca, kto widzial itd. Bez zobowiazan. Po prostu spotkajcie sie zeby
                    omowic sprawe i zastanowic sie czego sie moze ktora ze strony faceta spodziewac.
                    Niech ktoras z tych dziewczyn ktore byly dotykane albo ktorym skladal propozycje
                    (chocby nawet jedna) napisze tu na to forum o tym co sie wydarzylo. Niech
                    pozostale po prostu wejda i przeczytaja te jej slowa ujawnione publicznie. Moze
                    ktoras zechce cos publicznie dodac od siebie. Nie musi byc wielu szczegolow,
                    wazne, ze sie zacznie mowic. Jesli ktoras zacznie pierwsza, druga moze dolaczyc,
                    pozniej nastepna i...tak dalej. Efekt snieznej kuli. Ale od czegos trzeba zaczac.
                    Moze na przyklad od zaproszenia tych dziewczyn na babski wieczor z
                    plotkami...cos w tym stylu.
                    • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 21:50


                      > Niestety zyjemy w takim spoleczenstwie w jakim zyjemy. Jesli dziewczyna
                      zgodzil
                      > a
                      > sie pojechac z wykladowca do hotelu, uprawiala z nim tam seks i on jej za to
                      > zaliczyl egzamin to taka dziewczyna obojetnie czy czuje sie pokrzywdzona czy
                      > sama nie wie jak to wlasciwie traktowac tej calej sprawy publicznie nie ujawni
                      > zeby nie wiem co.
                      > I nie ze wzgledu na obawe przed tym facetem tylko ze wzgledu na obawe przed
                      > wlasna kompromitacja. Dlatego sprawa jest trudna. Niemniej trudna to nie
                      znaczy
                      > ,
                      > ze beznadziejna.

                      Jaka kompromitacja? Skoro oddala wszystkie prace, a on ja oszukal, ze niby
                      jednej nie otrzymal. On jest chyba inteligentniejszy niz mi sie wydaje.

                      > Trzeba jednak pamietac, ze pewnych rzeczy nie da sie zrobic za kogos. Komus
                      > bezposrednio zainteresowanemu ta sprawa musi zaczac zalezec zeby cos z tym
                      > zrobic. Jesli ty zaczniesz interweniowac w sprawie ktora ciebie bezposrednio
                      ni
                      > e
                      > dotyczy a zadna dziewczyna cie nie poprze wyjdziesz na idiotke. Moze sie nawet
                      > zdarzyc, ze ktoras z tych co byly w tym hotelu zwroci sie przeciw tobie.
                      >
                      > Dlatego na te ktore juz tam byly nie ma co w tym momencie liczyc. Byc moze
                      > ktoras zdecyduje sie cos ujawnic na pozniejszym etapie sprawy.

                      Zgadzam sie z Panem i jak juz pisalam nie mam zamiaru walczyc sama za kogos.
                      Musze przyznac, ze troche sie obawiam o siebie, ale ja w stresie raczej nie
                      trace glowy.

                      > Teraz mozna liczyc tylko na te, ktore obawiaja sie _przyszlych_ umizgow
                      > wykladowcy. Ktorym on zaczal juz dawac do zrozumienia, ze beda trudnosci ze
                      > zdaniem i ktorych tak jak opisalas zaczal juz dotykac, skladal propozycje itd.
                      > Przy okazji - oczywiscie, ze ROBIAC COS TAKIEGO WYKLADOWCA JUZ LAMIE PRAWO!!!

                      Mam wrazenie, ze te tylko dotykane najbardziej sie boja.

                      > Jesli znajdziesz kilka dziewczyn ktorym to zaczelo sie zdarzac byc moze one
                      > zdecyduja sie mowic. Jezeli nie beda gotowe ujawnic sie od razu mozna
                      sprobowac
                      > metody malych krokow. Na poczatek spotkajcie sie w kilka i omowcie
                      > doswiadczenia. Co konkretnie ktorej sie zdarzylo. Pozniej sprobujcie to
                      spisac.
                      > Daty, miejsca, kto widzial itd. Bez zobowiazan. Po prostu spotkajcie sie zeby
                      > omowic sprawe i zastanowic sie czego sie moze ktora ze strony faceta
                      spodziewac
                      > .
                      Tak to jest pomysl i mysle, ze za jakis czas cos z tego bedzie.

                      > Niech ktoras z tych dziewczyn ktore byly dotykane albo ktorym skladal
                      propozycj
                      > e
                      > (chocby nawet jedna) napisze tu na to forum o tym co sie wydarzylo. Niech
                      > pozostale po prostu wejda i przeczytaja te jej slowa ujawnione publicznie.
                      Moze
                      > ktoras zechce cos publicznie dodac od siebie. Nie musi byc wielu szczegolow,
                      > wazne, ze sie zacznie mowic. Jesli ktoras zacznie pierwsza, druga moze
                      dolaczyc
                      > ,
                      > pozniej nastepna i...tak dalej. Efekt snieznej kuli. Ale od czegos trzeba
                      zacza
                      > c.
                      > Moze na przyklad od zaproszenia tych dziewczyn na babski wieczor z
                      > plotkami...cos w tym stylu.

                      Wlasnie dlatego ja jestem na tym forum i zaczynam o tym opowiadac. Pomalutku,
                      ale zaczynam. Mam nadzieje, ze nikt nie jest w stanie sprawdzic skad nadaje
                      wrrr. Musze brata popytac na wszelki wypadek.

                      Jeszcze raz dziekuje za rozmowe. Dala mi duzo do myslenia i napewno zastosuje
                      sie do kilku wskazowek. Przynajmniej mniej sie boje o siebie. Jednak ten powrot
                      po feriach nie bedzie taki straszny ;-)
                      POzdrawiam serdecznie
                      ksenia
                      • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 13.02.04, 23:54
                        ksenia23 napisała:

                        > Jaka kompromitacja? Skoro oddala wszystkie prace, a on ja oszukal, ze niby
                        > jednej nie otrzymal. On jest chyba inteligentniejszy niz mi sie wydaje.

                        ludzie interpretuja zdarzenia w taki sposob jaki sprawia im najwiecej
                        przyjemnosci. To co opisujesz mozna interpretowac w sposob niekorzystny dla
                        wykladowcy a korzystny dla dziewczyn: oto jest facet ktory wpedza niesmiale
                        studentki w matnie stawiajac niespelnialne wymagania, doprowadza je do
                        krancowego stresu i terroryzujac przez swoj autorytet wykorzystuje seksualnie.
                        A teraz wreszcie ofiary odwazyly sie mowic.

                        Ale mozna to tez interpretowac inaczej - w sposob korzystny dla wykladowcy a
                        niekorzystny dla dziewczyn: oto jest dziewczyna ktora studiuje, ale prace za nia
                        napisala kolezanka. Wykladowca pracy nie uznal ale dziewczyna byla ladna i
                        smiala, wiec umowili sie na kawe i doszlo do wymiany - zaliczenie za seks. A
                        teraz wszystko wyszlo na jaw i trzeba bedzie posprawdzac pozostale prace
                        studentek czy nie ma plagiatow, czy w ogole zostaly oddane itd. bo pewnie co
                        druga tam panie tego...Trzeba brac pod uwage, ze i takie rzeczy bedzie sie mowic
                        na wydziale. Ludzie sie boja zlych i zlosliwych jezykow. Dlatego roznej masci
                        molestowacze i "zapoznani" gwalciciele moga dobrze prosperowac.

                        > > Teraz mozna liczyc tylko na te, ktore obawiaja sie _przyszlych_ umizgow
                        > > wykladowcy. Ktorym on zaczal juz dawac do zrozumienia, ze beda trudnosci z
                        > e
                        > > zdaniem i ktorych tak jak opisalas zaczal juz dotykac, skladal propozycje
                        > itd.
                        > > Przy okazji - oczywiscie, ze ROBIAC COS TAKIEGO WYKLADOWCA JUZ LAMIE PRAWO
                        > !!!

                        > Mam wrazenie, ze te tylko dotykane najbardziej sie boja.

                        ale maja motywacje. Nic jeszcze nie uzyskaly. Nic ich z tym facetem nie wiaze.
                        Jesli zareaguja teraz nikt im niczego nie zarzuci. Sa po prostu w upokarzajacy
                        sposob traktowane i sa w stresie. Co wiecej - znajac sytuacje ktore juz mialy
                        miejsce musza rozumiec, ze to sie na dotykaniu nie skonczy.

                        Natomiast te ktore juz byly w hotelu czy gdzie tam to sie odbywa maja juz wpisy
                        do indeksow. Dziala juz zasada wzajemnosci. Chca o tym myslec w ten sposob: co
                        sie stalo, to sie stalo, nikt nie musi nic wiedziec. Zaliczyc, zapomniec,
                        skonczyc szkole, znalezc dobra prace, splacic pozyczke za nauke...Dlatego z nimi
                        duzo trudniej bedzie cos zrobic.

                        > Wlasnie dlatego ja jestem na tym forum i zaczynam o tym opowiadac. Pomalutku,
                        > ale zaczynam. Mam nadzieje, ze nikt nie jest w stanie sprawdzic skad nadaje
                        > wrrr. Musze brata popytac na wszelki wypadek.

                        faktycznie niezle cie ten koles przeraza. Wedle naszej wiedzy nie da sie
                        sprawdzic skad nadajesz. Masz zarejestrowany nick, wiec moze to sprawdzic tylko
                        adminka forow Gazety, a z jej strony mozesz byc pewna ze nic nie wyjdzie.
                        Zreszta zawsze mozesz pisac z kawiarenki internetowej.

                        A swoja droga czego sie tak konkretnie boisz ze strony tego wykladowcy? Co
                        podejrzewasz, ze moglby zrobic?

                        > Jeszcze raz dziekuje za rozmowe. Dala mi duzo do myslenia i napewno zastosuje
                        > sie do kilku wskazowek. Przynajmniej mniej sie boje o siebie. Jednak ten powrot
                        > po feriach nie bedzie taki straszny ;-)

                        jesli by byly jakies sytuacje z dotykaniem itd. zdecydowanie nalezy reagowac juz
                        w momencie kiedy to sie dzieje. Jesli w takiej chwili nie reagujesz za kazdym
                        kolejnym razem bedzie coraz trudniej. No i oczywiscie nie dopuscic do zostania
                        sam na sam. Jesli by wyszlo tak, ze nie da sie uniknac przyjscia na konsultacje
                        po godzinach do gabinetu przyjsc z chlopakiem i niech czeka na korytarzu. A
                        wykladowca musi o tym wiedziec.
                        Zreszta w ogole chlopakow tych dziewczyn ktore czuja, ze sytuacja robi sie
                        podbramkowa nie zaszkodzi zawiadomic. Nie musza nic robic i moze nawet lepiej
                        zeby nie robili. Wystarczy, ze przejda kolo niego z dziewczynami wiedzac, ze to
                        ten facet. On po jednej wymianie spojrzen bedzie wiedzial co ma wiedziec i nawet
                        nie musi to byc prawdziwy chlopak. Wystarczy brat. Problemu na dluga mete to nie
                        rozwiaze bo jesli jest jak piszesz to trzeba bedzie goscia po prostu wywalic z
                        uczelni. Ale jako rozwiazanie dorazne moze pomoc. Tym bardziej, ze jak piszesz
                        gosc wybiera wyzsze od siebie dziewczyny, one chlopakow pewnie maja wyzszych od
                        siebie wiec presja jest tak jakby silniejsza ;-)

                        Ale to co teraz napisalem to jest tylko proteza do doraznego zastosowania jesli
                        inaczej sie nie da. Nie mozna pewnosci siebie i swoich granic budowac na
                        chlopakach. Jesli ktos tego nie ma w sobie zginie marnie i zaden chlopak mu nie
                        pomoze.

                        Podstawa to jest zdecydowane reagowanie. Stawianie wyraznej granicy od razu
                        kiedy czujesz, ze jestes w sytuacji ktora ci nie odpowiada. Jesli doslownie
                        cokolwiek zdecydujesz sie zniesc dla swietego spokoju on to wyczuje i
                        natychmiast pojdzie dalej.

                        Kiedys studiowalem na SGH i na rozpoczeciu studiow dziekan w obecnosci chyba z
                        tysiaca studentow zaczal perorowac o kobietach ktore jesli przyszly do tej
                        szkoly znalezc meza to sie pomylily. Jedna z dziewczyn podniosla sie z miejsca i
                        w imieniu wszystkich studentek zazadala przeprosin. To bylo porazajace. Poczatek
                        uczelni, nikt nikogo nie zna, obecnosc masy ludzi, dziekan na podwyzszeniu a ta
                        dziewczyna po prostu wstala, powiedziala glosno, ze jest oburzona i ze ma ja
                        przeprosic. I wiesz co sie stalo? On ja przeprosil i wszystkie studentki tez.
                        I dziewczyna skonczyla te studia w terminie, bez zadnych problemow ze strony
                        kogokolwiek. Nic sie jej nie stalo. A bylo to dawno, chyba z 10 lat juz temu
                        kiedy SGH nie mialo wlasciwie konkurencji...
                        Wszystko mozna, tylko trzeba sie odwazyc.
                        • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 14.02.04, 09:23
                          Witam z rana

                          Pyta Pan:"A swoja droga czego sie tak konkretnie boisz ze strony tego
                          wykladowcy? Co
                          podejrzewasz, ze moglby zrobic?"
                          --> Boje sie jego reakcji. On jest nieobliczalny. Obawiam sie, ze nie bede
                          wiedziala co zrobic. Wiem, ze on dazy do jednego i tego sie trzymam. Najgorsze
                          jest to, ze on uzywa takich podstepow i moge nie miec wyjscia. Ale nie ma co
                          gdybac.


                          jesli by byly jakies sytuacje z dotykaniem itd. zdecydowanie nalezy reagowac juz
                          w momencie kiedy to sie dzieje. Jesli w takiej chwili nie reagujesz za kazdym
                          kolejnym razem bedzie coraz trudniej. No i oczywiscie nie dopuscic do zostania
                          sam na sam. Jesli by wyszlo tak, ze nie da sie uniknac przyjscia na konsultacje
                          po godzinach do gabinetu przyjsc z chlopakiem i niech czeka na korytarzu. A
                          wykladowca musi o tym wiedziec.

                          --> Wlasnie tych sytuacji sie obawiam. Jak zareagowac, ostro i jasno? A jesli
                          on bedzie ciagnal temat?
                          Jesli chodzi o chlopaka to juz byl ze mna na tych konsultacjach, ale
                          stchorzylam i ucieklam, a prace przekazalam przez kolezanke. Ale widzial mnie z
                          nim kilka razy i chyba ten jego wzrok tez bo jak juz wczesniej pisalam troche
                          mam spokoju.

                          Zreszta w ogole chlopakow tych dziewczyn ktore czuja, ze sytuacja robi sie
                          podbramkowa nie zaszkodzi zawiadomic. Nie musza nic robic i moze nawet lepiej
                          zeby nie robili. Wystarczy, ze przejda kolo niego z dziewczynami wiedzac, ze to
                          ten facet. On po jednej wymianie spojrzen bedzie wiedzial co ma wiedziec i nawet
                          nie musi to byc prawdziwy chlopak. Wystarczy brat. Problemu na dluga mete to nie
                          rozwiaze bo jesli jest jak piszesz to trzeba bedzie goscia po prostu wywalic z
                          uczelni. Ale jako rozwiazanie dorazne moze pomoc. Tym bardziej, ze jak piszesz
                          gosc wybiera wyzsze od siebie dziewczyny, one chlopakow pewnie maja wyzszych od
                          siebie wiec presja jest tak jakby silniejsza ;-)
                          Ale to co teraz napisalem to jest tylko proteza do doraznego zastosowania jesli
                          inaczej sie nie da. Nie mozna pewnosci siebie i swoich granic budowac na
                          chlopakach. Jesli ktos tego nie ma w sobie zginie marnie i zaden chlopak mu nie
                          pomoze.

                          --> Zauwazylam, ze niektore juz tak robia i przychodza chociaz z kolega. Co jak
                          Pan pisal nie jest rozwiazaniem, ale moze dac troche czasu na przemyslenie tej
                          sprawy.
                          Hmm gosc rzeczywiscie wybiera wysokie dziewczyny i nie wiem czemu do mnie sie
                          przyczepil bo nawet nie mam 170 cm. ;-)

                          Podstawa to jest zdecydowane reagowanie. Stawianie wyraznej granicy od razu
                          kiedy czujesz, ze jestes w sytuacji ktora ci nie odpowiada. Jesli doslownie
                          cokolwiek zdecydujesz sie zniesc dla swietego spokoju on to wyczuje

                          --> Z tym sie zgadzam, a poniewaz mowie co mysle mialam z nim kilka starc.
                          Zawsze ostro reaguje, tzn nie boje sie czegos powiedziec. Moze to mnie jak
                          narazie uratowalo.

                          Aha i jeszcze chcialam cos wyjasnic. To jest poczatek studiow i nie
                          wiedzialysmy ze gosc jest ogolnie znany z molestowania. Jestem z innego miasta,
                          niz to w ktorym obecnie sie ucze. Ale np. w pazdzierniku beda nowe i tez
                          nieswiadome. Zanim plotki dotra moze byc za pozno.
                          • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 15.02.04, 22:19
                            ksenia23 napisała:

                            > --> Boje sie jego reakcji. On jest nieobliczalny. Obawiam sie, ze nie bede
                            > wiedziala co zrobic. Wiem, ze on dazy do jednego i tego sie trzymam. Najgorsze
                            > jest to, ze on uzywa takich podstepow i moge nie miec wyjscia.

                            boisz sie. Jasne. Co zreszta nie jest niczym wstydliwym, bo jak widac po
                            wynikach nie ciebie jedna udalo sie temu facetowi przestraszyc.

                            Z naszych doswiadczen wynika, ze dobrze jest nadac obawom konkretny ksztalt. W
                            tej chwili tak jak ja to rozumiem boisz sie, ze facet "cos" zrobi. Myslisz o
                            nim, jakos go sobie wyobrazasz, czujesz strach i piszesz o tym w ten sposob.

                            Strach jest czyms instynktownym. Facet porusza sie i mowi w taki sposob, ze jest
                            odbierany jako ktos kto "cos moze" i budzi instynktowna reakcje lekowa. Wszyscy
                            mamy w sobie takie instynktowne, niezalezne od swiadomosci mechanizmy za pomoca
                            ktorych takie reakcje strachu sa przez tego typu kolesi uruchamiane. Jednak im
                            wiecej, nie wiem jak to nazwac...zdrowego rozsadku, dystansu i takiego
                            "rozumowego podejscia" uruchomi sie w takiej sytuacji tym latwiej jest te
                            instynktowna reakcje obawy opanowac.

                            Najprostszy mozliwy przyklad. Jesli my siedzimy a ktos obok nas stoi i stoi
                            bardzo blisko jakby gorujac nad nami nasza psychika odruchowo reaguje w ten
                            sposob jakby ten ktos mial nad nami jakas realna przewage. Dzieje sie to nawet w
                            takich sytuacjach spolecznych kiedy przemoc fizyczna jest zupelnie wykluczona.
                            Na przyklad podczas negocjacji handlowych albo politycznych. Po prostu tak juz
                            jestesmy zbudowani ze w takiej chwili uruchamia sie instynkt reagowania
                            mniejszego zwierzaka na wiekszego :-) Jednak ta instynktowna reakcja dziala
                            tylko do momentu kiedy nie zrozumiemy tego mechanizmu. Jesli w tym momencie
                            pomyslisz sobie "ten czlowiek stanal nade mna, zeby wykorzystac moje
                            instynktowne biologiczne odruchy i stworzyc falszywe wrazenie wlasnej przewagi"
                            cala jego sztuczka przestaje dzialac. Jego przewaga znika, bo swiadomosc
                            przedefiniowala cala sytuacje.

                            To tylko przyklad. W tym momencie chodzi mi o to, zeby w sposob rzeczowy i
                            zdroworozsadkowy zastanowic sie czym ten konkretny czlowiek moze ci zagrozic. Co
                            tak dokladnie on moze zrobic. Czego sie dokladnie z jego strony obawiasz i jak
                            po nazwaniu tych obaw sama oceniasz ich realnosc.

                            I druga rzecz: na czym konkretnie te jego sztuczki polegaja. Co on takiego
                            (maksymalnie dokladnie rzecz opisujac) konkretnie robi, ze ludzie reaguja na
                            niego tak jakby mial wiecej autorytetu niz rzeczywiscie go ma. No bo przeciez
                            tak wlasnie jest - przeciez zaden wykladowca w Polsce nie ma instytucjonalnej
                            wladzy tego rzedu, zeby moc wydac studentce polecenie pojscia ze soba do lozka.
                            A jednak on robi cos takiego, ze one czuja sie zmuszone. Ja tego nie poddaje w
                            watpliwosc. Moge to sobie wyobrazic. Wazne jest jednak, zeby sobie uswiadomic -
                            zauwazyc - w jaki dokladnie sposob on to wykonuje. Jakiej techniki manipulacji
                            uzywa. Trzeba sobie te jego techniki zauwazyc, uswiadomic i zdemaskowac je. To
                            jest podstawowy warunek do podjecia skutecznej obrony.

                            >> jesli by byly jakies sytuacje z dotykaniem itd. zdecydowanie nalezy reagowac
                            >>juz w momencie kiedy to sie dzieje. Jesli w takiej chwili nie reagujesz za
                            >>kazdym kolejnym razem bedzie coraz trudniej. No i oczywiscie nie dopuscic do
                            >>zostania sam na sam. Jesli by wyszlo tak, ze nie da sie uniknac przyjscia na
                            >>konsultacje po godzinach do gabinetu przyjsc z chlopakiem i niech czeka na
                            >>korytarzu. A wykladowca musi o tym wiedziec.

                            > --> Wlasnie tych sytuacji sie obawiam. Jak zareagowac, ostro i jasno? A jesl
                            > i on bedzie ciagnal temat?

                            ostro i jasno znaczy przede wszystkim JEDNOZNACZNIE. Zadne odsuwanie sie,
                            spuszczanie oczu, mowienie "czy nie sadzi pan, ze to nie wypada", sugerowanie,
                            ze jestes protestantka, zaslanianie sie reka czy przekladanie reki mezczyzny w
                            inne miejsce nie moga wchodzic w gre. Przyklady ktore tu podalem pochodza z
                            opisow realnych sytuacji zebranych podczas naszych szkolen. To w najmniejszym
                            stopniu nie sa metody obrony. Nie chodzi po swiecie ani jeden molestowacz
                            ktorego cos takiego by powstrzymalo albo ktory by chociaz uznal, ze to jest
                            jakis wyraz twojej niecheci do tego co on robi. I to tez sobie trzeba jasno
                            uswiadomic. Zadne "jasne dawanie do zrozumienia" w tych sprawach nie istnieje.
                            Prosto, kawe na lawe i WOŁAMI jak do debila. Tak i tylko tak nalezy o tych
                            sprawach rozmawiac z mezczyzna jesli sie chce miec efekty.

                            Przez siec jest trudno takie rzeczy opisywac, bo wazny jest tu ton glosu, ruchy,
                            reagowanie na zmieniajaca sie sytuacje itd. Nie ma jakiejs jednej reakcji
                            idealnej na kazda mozliwa sytuacje. U nas na zajeciach dziewczyny takie rzeczy
                            po prostu trenuja z mezczyzna odgrywajacym role natreta. Grupa patrzy, dyskutuje
                            o przebiegu sceny, grajacy udziela informacji zwrotnych, modyfikuje swoja
                            taktyke, probuje sie sceny raz po raz az do uzyskania zadowalajacego efektu itd.
                            Po kilkunastu odegranych roznych sytuacjach dziewczyny umieja juz znalezc miedzy
                            nimi ten wspolny mianownik :-) i nie maja problemu z kolejnymi.

                            No ale sprobuje. Przede wszystkim trzeba reagowac nazywajac rzeczy po imieniu.
                            Jesli na przyklad rozmawiasz z kolesiem i on staje za blisko (ty okreslasz kiedy
                            jest za blisko twoim wlasnym odczuciem) mowisz mu np. PRZESZKADZA MI, ZE STOI
                            PAN TAK BLISKO. PROSZE SIE ODSUNAC. To jest pierwsza podstawowa reakcja. Kazdy
                            normalny facet w tym momencie odsunie sie. Jesli zrobi dokladnie cokolwiek
                            innego oznacza to, ze molestuje cie seksualnie. Nie istnieje zadna alternatywna
                            interpretacja. Jesli mowisz facetowi "prosze sie odsunac" i on sie nie odsuwa to
                            znaczy, ze on dazy do seksu i to wlasnie nalezy w tym momencie powiedziec. A
                            jesli tego nie powiesz on uzna, ze ty grasz w jego gre i takze dazysz do seksu.
                            Taka jest prawda.
                            Mozesz mu powiedziec co trzeba na przyklad takimi slowami:
                            ODNOSZE WRAZENIE, ZE W TYM MOMENCIE MOLESTUJE MNIE PAN SEKSUALNIE. W SWIETLE
                            PRZEPISOW NA UCZELNIACH JEST TO PRZESTEPSTWO. CZUJE SIE OBRAZANA I PONIZONA
                            KIEDY PAN TO ROBI I NIE ZYCZE SOBIE TEGO. UPRZEDZAM, ZE JESLI TO SIE POWTORZY
                            ZLOZE OFICJALNA SKARGE WLADZOM UCZELNI.

                            Jesli mozesz, sprobuj skomentowac te wskazowke. Sprobuj sobie wyobrazic siebie
                            mowiaca tak do niego i napisz co ci w zwiazku z tym przychodzi na mysl. Jesli
                            masz sie kiedys obronic jest wazne zebys to co napisalem szczerze skomentowala.

                            > --> Zauwazylam, ze niektore juz tak robia i przychodza chociaz z kolega.

                            no kurcze, ale to sa przeciez jakies jaja!!! Facet przesladuje dziewczyny na
                            uczelni i one musza kombinowac, przychodzic z kolega, uciekac przed nim, bac
                            sie...to jest ewidentna patologia i lamanie prawa! Najgorsze co mozna zrobic to
                            uznac, ze ta sytuacja ma jakies pozory normalnosci.
                            NIE JEST W NAJMNIEJSZYM STOPNIU NORMALNA. Popelniane jest _przestepstwo_ i nikt
                            nie ma prawa zmuszac studentek (pewnie jeszcze placicie czesne?!) do znoszenia
                            czegos takiego. Macie absolutne i pelne prawo sie bronic.

                            Moim zdaniem nie wolno z takiej sytuacji uciekac. Nie nalezy tego tolerowac.
                            Dostalas sie na te uczelnie, wlozylas w to wlasna prace i pieniadze i masz prawo
                            na niej studiowac bez koniecznosci stosowania jakiejs ponizajacej gierki w
                            uciekanie przed wykladowcami czy przychodzenie z chlopakiem. I to jest
                            podstawowa rzecz ktora sobie musza dziewczyny uswiadomic. Jesli same tego nie
                            widza ty im to bedziesz musiala uswiadomic - ze lamane jest ich prawo do
                            studiowania w okreslonych gwarantowanych przepisami warunkach i w ogole do
                            osobistej nietykalnosci. I ze to jest ich swiete prawo cos z tym robic a koles
                            ktory molestuje je seksualnie na uczelni nie ma prawa na tej uczelni pracowac.
                            Wszelkie przepisy prawne i zwykle poczucie sprawiedliwosci sa po waszej stronie.
                            • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 17.02.04, 10:23
                              Witam serdecznie wreszcie jestem w domku wiec odpowiadam :-)

                              Pyta Pan: "Co tak dokladnie on moze zrobic. Czego sie dokladnie z jego strony
                              obawiasz i jak po nazwaniu tych obaw sama oceniasz ich realnosc.I druga rzecz:
                              na czym konkretnie te jego sztuczki polegaja. Co on takiego
                              (maksymalnie dokladnie rzecz opisujac) konkretnie robi, ze ludzie reaguja na
                              niego tak jakby mial wiecej autorytetu niz rzeczywiscie go ma. W jaki dokladnie
                              sposob on to wykonuje. Jakiej techniki manipulacji
                              uzywa. Trzeba sobie te jego techniki zauwazyc, uswiadomic i zdemaskowac je. To
                              jest podstawowy warunek do podjecia skutecznej obrony."

                              -->Tak jak juz wczesniej pisalam przede wszystkim uzywa glosu, czyli ciagle
                              krzyczy, poniza, wyzywa, nasmiewa sie z ludzi- zastrasza. Mam wrazenie, ze w
                              ten sposob sprawdza kto reaguje na jego zachowanie i zaczyna sie bac.
                              Oczywiscie na cwiczeniach wlasciwie nie robi nic, nie tlumaczy, a jesli juz to
                              w taki sposob, aby nikt nic nie zrozumial i jak najwiecej studentek przyszlo na
                              KONSULTACJE. Na kazde pytanie odpowiada, ze takich informacji udziela tylko i
                              wylacznie na konsultacjach. A tam juz sobie pozwala na to co kiedys pisalam,
                              czyli kladzie rece na plecach czy nogach. Mowi wprost, ze dziewczyna mu sie
                              bardzo podoba. ze jest atrakcyja i ma duze powodzenie itp. Wlasciwie on nic nie
                              proponuje tylko wrecz wymaga np. pojscia na kawe bo nie da zaliczenia. O
                              sztuczkach tez pisalam. Oszukuje i klamie, ze np. ktoras nie dala pracy, albo
                              ma jakas nieobecnosc nieusprawiedliwiona (co jest kompletna bzdura, ale nie da
                              sie tego mu udowodnic!). Jesli chodzi o prace to nie sa referaty i on nie moze
                              sprawdzic czy ktos inny je robil. Poza tym nie zdazylo mi sie zrobic dwoch
                              takich samych prac ;-).


                              ostro i jasno znaczy przede wszystkim JEDNOZNACZNIE. Zadne odsuwanie sie,
                              spuszczanie oczu, mowienie "czy nie sadzi pan, ze to nie wypada", sugerowanie,
                              ze jestes protestantka, zaslanianie sie reka czy przekladanie reki mezczyzny w
                              inne miejsce nie moga wchodzic w gre. Przyklady ktore tu podalem pochodza z
                              opisow realnych sytuacji zebranych podczas naszych szkolen. To w najmniejszym
                              stopniu nie sa metody obrony. Nie chodzi po swiecie ani jeden molestowacz
                              ktorego cos takiego by powstrzymalo albo ktory by chociaz uznal, ze to jest
                              jakis wyraz twojej niecheci do tego co on robi. I to tez sobie trzeba jasno
                              uswiadomic. Zadne "jasne dawanie do zrozumienia" w tych sprawach nie istnieje.
                              Prosto, kawe na lawe i WOŁAMI jak do debila. Tak i tylko tak nalezy o tych
                              sprawach rozmawiac z mezczyzna jesli sie chce miec efekty.

                              Przez siec jest trudno takie rzeczy opisywac, bo wazny jest tu ton glosu, ruchy,
                              reagowanie na zmieniajaca sie sytuacje itd. Nie ma jakiejs jednej reakcji
                              idealnej na kazda mozliwa sytuacje. U nas na zajeciach dziewczyny takie rzeczy
                              po prostu trenuja z mezczyzna odgrywajacym role natreta. Grupa patrzy, dyskutuje
                              o przebiegu sceny, grajacy udziela informacji zwrotnych, modyfikuje swoja
                              taktyke, probuje sie sceny raz po raz az do uzyskania zadowalajacego efektu itd.
                              Po kilkunastu odegranych roznych sytuacjach dziewczyny umieja juz znalezc miedzy
                              nimi ten wspolny mianownik :-) i nie maja problemu z kolejnymi.

                              No ale sprobuje. Przede wszystkim trzeba reagowac nazywajac rzeczy po imieniu.
                              Jesli na przyklad rozmawiasz z kolesiem i on staje za blisko (ty okreslasz kiedy
                              jest za blisko twoim wlasnym odczuciem) mowisz mu np. PRZESZKADZA MI, ZE STOI
                              PAN TAK BLISKO. PROSZE SIE ODSUNAC. To jest pierwsza podstawowa reakcja. Kazdy
                              normalny facet w tym momencie odsunie sie. Jesli zrobi dokladnie cokolwiek
                              innego oznacza to, ze molestuje cie seksualnie. Nie istnieje zadna alternatywna
                              interpretacja. Jesli mowisz facetowi "prosze sie odsunac" i on sie nie odsuwa to
                              znaczy, ze on dazy do seksu i to wlasnie nalezy w tym momencie powiedziec. A
                              jesli tego nie powiesz on uzna, ze ty grasz w jego gre i takze dazysz do seksu.
                              Taka jest prawda.

                              -->Jakis czas temu ogladalam program w TV o takich zajeciach, na pewno warto na
                              nich byc, ale do wawy mam kawalek drogi :-).
                              Bylam wlasnie ciekawa jak reagowac. Odsuwanie sie, spuszczanie zwroku nie
                              wchodzi w gre.

                              Mozesz mu powiedziec co trzeba na przyklad takimi slowami:
                              ODNOSZE WRAZENIE, ZE W TYM MOMENCIE MOLESTUJE MNIE PAN SEKSUALNIE. W SWIETLE
                              PRZEPISOW NA UCZELNIACH JEST TO PRZESTEPSTWO. CZUJE SIE OBRAZANA I PONIZONA
                              KIEDY PAN TO ROBI I NIE ZYCZE SOBIE TEGO. UPRZEDZAM, ZE JESLI TO SIE POWTORZY
                              ZLOZE OFICJALNA SKARGE WLADZOM UCZELNI.

                              Jesli mozesz, sprobuj skomentowac te wskazowke. Sprobuj sobie wyobrazic siebie
                              mowiaca tak do niego i napisz co ci w zwiazku z tym przychodzi na mysl. Jesli
                              masz sie kiedys obronic jest wazne zebys to co napisalem szczerze skomentowala.

                              --> Przede wszystkim wypowiadajac te slowa balabym sie, ze sie zemsci, jesli
                              nawet nie on sam to np. jego dobry przyjaciel, o ktorym wspominal.
                              Z drugiej strony czulabym sie, ze on juz nie bedzie taki pewny siebie. A skoro
                              juz raz wylecial z pracy za podobna sprawe to nagle straci grunt pod nogami.
                              Pewnie zaczal by mnie omijac wielkim lukiem, ale tylko mnie.
                              Pytalam mamuske, zeby tez to skomentowala i powiedziala, ze slowa SEKSUALNIE
                              chyba by nie wymowila. Poza tym podobne odczucia-ze on przegral.

                              > --> Zauwazylam, ze niektore juz tak robia i przychodza chociaz z kolega.

                              no kurcze, ale to sa przeciez jakies jaja!!! Facet przesladuje dziewczyny na
                              uczelni i one musza kombinowac, przychodzic z kolega, uciekac przed nim, bac
                              sie...to jest ewidentna patologia i lamanie prawa! Najgorsze co mozna zrobic to
                              uznac, ze ta sytuacja ma jakies pozory normalnosci.
                              NIE JEST W NAJMNIEJSZYM STOPNIU NORMALNA. Popelniane jest _przestepstwo_ i nikt
                              nie ma prawa zmuszac studentek (pewnie jeszcze placicie czesne?!) do znoszenia
                              czegos takiego. Macie absolutne i pelne prawo sie bronic.

                              Moim zdaniem nie wolno z takiej sytuacji uciekac. Nie nalezy tego tolerowac.
                              Dostalas sie na te uczelnie, wlozylas w to wlasna prace i pieniadze i masz prawo
                              na niej studiowac bez koniecznosci stosowania jakiejs ponizajacej gierki w
                              uciekanie przed wykladowcami czy przychodzenie z chlopakiem. I to jest
                              podstawowa rzecz ktora sobie musza dziewczyny uswiadomic. Jesli same tego nie
                              widza ty im to bedziesz musiala uswiadomic - ze lamane jest ich prawo do
                              studiowania w okreslonych gwarantowanych przepisami warunkach i w ogole do
                              osobistej nietykalnosci. I ze to jest ich swiete prawo cos z tym robic a koles
                              ktory molestuje je seksualnie na uczelni nie ma prawa na tej uczelni pracowac.
                              Wszelkie przepisy prawne i zwykle poczucie sprawiedliwosci sa po waszej stronie

                              -->Oczywiscie, ze to jest przestepstwo i patologia, ale nie latwo rozmawiac z
                              zastraszonymi dziewczynami. One zawsze mowia, ze nie chca rozglosu i uwazaja,
                              ze wszystko sie obroci przeciwko nim. Jadna mowi, ze na wszystko sie zgodzila
                              wiec on jest niewinny.

                              Najgorsze jest to tolerowanie sprawy przez wladze uczelni. Nie wierze, ze do
                              dziekana nie dochodza zadne sluchy co sie dzieje w szkole.
                              Poza tym w naszym spoleczenstwie zawsze wina lezy po strobie ofiary. Pamietam
                              jak niedawno zostalam okradziona (dokumenty i troche kasy), a policjant
                              wrzeszczal, ze to moja wina i pewnie dalam kase zlodziejowi i w ogole jakas
                              jestem nienormalna. Mam nadzieje, ze takich ludzi bedzie jak najmniej :-( bo
                              dla kontrasu rozmawialam z innym policjantem, ktory byl mily, uprzejmy i bardzo
                              ludzki.
                              Pozdrawiam serdecznie
                              ksenia
                              • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 17.02.04, 14:22
                                ksenia23 napisała:

                                ) --)Tak jak juz wczesniej pisalam przede wszystkim uzywa glosu, czyli ciagle
                                ) krzyczy, poniza, wyzywa, nasmiewa sie z ludzi- zastrasza. Mam wrazenie, ze w
                                ) ten sposob sprawdza kto reaguje na jego zachowanie i zaczyna sie bac.

                                pewnie tak. A ilu jest chlopakow w grupie? Czy ich tez traktuje podobnie? Jak
                                reaguja na to co sie dzieje?

                                W ogole - jakie sa reakcje ludzi w grupie? Jak komentuja jego zachowanie miedzy
                                soba?

                                ) Oczywiscie na cwiczeniach wlasciwie nie robi nic, nie tlumaczy, a jesli juz to
                                ) w taki sposob, aby nikt nic nie zrozumial i jak najwiecej studentek przyszlo
                                ) na KONSULTACJE. Na kazde pytanie odpowiada, ze takich informacji udziela tylko
                                ) i wylacznie na konsultacjach. A tam juz sobie pozwala na to co kiedys pisalam,
                                ) czyli kladzie rece na plecach czy nogach. Mowi wprost, ze dziewczyna mu sie
                                ) bardzo podoba. ze jest atrakcyja i ma duze powodzenie itp. Wlasciwie on nic
                                ) nie proponuje tylko wrecz wymaga np. pojscia na kawe bo nie da zaliczenia.

                                a co wtedy robia te dziewczyny? W ogole - czy duzo znasz takich przypadkow?
                                Jakie sa komentarze wsrod studentek i studentow na ten temat?

                                ) O sztuczkach tez pisalam. Oszukuje i klamie, ze np. ktoras nie dala pracy,
                                ) albo ma jakas nieobecnosc nieusprawiedliwiona (co jest kompletna bzdura, ale
                                ) nie da sie tego mu udowodnic!). Jesli chodzi o prace to nie sa referaty i on
                                ) nie moze sprawdzic czy ktos inny je robil. Poza tym nie zdazylo mi sie zrobic
                                ) dwoch takich samych prac ;-).

                                jasne. Czyli tak jak ja to zrozumialem sprawa dotyczy dziewczyn ktorym ty
                                pisalas prace tak? Piszesz im prace (za kase?) one je oddaja, on im tej pracy
                                albo czegos innego po drodze nie zalicza, sciaga je na "konsultacje" do swojego
                                gabinetu po czym proponuje im tam pojscie na kawe i seks w zamian za zaliczenie.
                                I nastepnie zgodnie z tym co piszesz do tego seksu w jakims procencie przypadkow
                                dochodzi i zaliczenie zostaje wpisane. Dobrze rozumiem?

                                )) ODNOSZE WRAZENIE, ZE W TYM MOMENCIE MOLESTUJE MNIE PAN SEKSUALNIE. W SWIETLE
                                )) PRZEPISOW NA UCZELNIACH JEST TO PRZESTEPSTWO. CZUJE SIE OBRAZANA I PONIZONA
                                )) KIEDY PAN TO ROBI I NIE ZYCZE SOBIE TEGO. UPRZEDZAM, ZE JESLI TO SIE POWTORZY
                                )) ZLOZE OFICJALNA SKARGE WLADZOM UCZELNI.

                                ) --) Przede wszystkim wypowiadajac te slowa balabym sie, ze sie zemsci, jesli
                                ) nawet nie on sam to np. jego dobry przyjaciel, o ktorym wspominal.

                                no wlasnie chodzi mi o to, zeby to maksymalnie dokladnie wszystko ustalic.
                                Jakiej konkretnie zemsty bys sie spodziewala? No i co to za przyjaciel? Co facet
                                o nim mowil, przy jakiej okazji i co ten przyjaciel moze?

                                ) Z drugiej strony czulabym sie, ze on juz nie bedzie taki pewny siebie. A skoro
                                ) juz raz wylecial z pracy za podobna sprawe to nagle straci grunt pod nogami.
                                ) Pewnie zaczal by mnie omijac wielkim lukiem, ale tylko mnie.

                                wiesz, nawet z czysto praktycznego a nie psychologicznego punktu widzenia z jego
                                strony sprawa wyglada tak naprawde bardzo groznie. Facet komus podlega, szkola
                                takze. Jesli by zaczely wplywac skargi na molestowanie albo oskarzenia o probe
                                gwaltu to on bedzie skonczony w zawodzie i on dobrze o tym wie.
                                Wyobraz sobie co by sie stalo gdyby nakrecono o nim programik w TVN w jakims Pod
                                Napieciem czy czyms podobnym albo napisalaby o nim Gazeta. Oni kochaja takie
                                tematy. Przeciez po czyms takim nawet jesli nie bedzie sprawy karnej on nie
                                dostanie pracy nigdzie. Juz nie mowie o takich scenariuszach jak wizyta na
                                uczelni chlopakow tych dziewczyn albo ojcow podczas wykladu w duzej auli :-)

                                Poza tym reakcja psychologiczna, ale o niej nizej:

                                ) Pytalam mamuske, zeby tez to skomentowala i powiedziala, ze slowa SEKSUALNIE
                                ) chyba by nie wymowila. Poza tym podobne odczucia-ze on przegral.

                                no bo by przegral. Slowa takie jak SEKS czy SEKSUALNIE maja w tej przemowie
                                swoja role. Pokazuja, ze nie jest spelniony podstawowy warunek molestowania albo
                                udanego gwaltu. Nie ma kogos kto sie wstydzi. Do gwaltu ze strony osoby znajomej
                                (np. szefa, ojca, przyjaciela domu itd.) czy molestowania niezbedny jest pewien
                                poziom stezenia pruderii w powietrzu. Jesli sprawy postawione sa jasno i po
                                imieniu nazwane czlowiek probujacy robic takie rzeczy jest jak ryba pozbawiona
                                wody. Wyobraz sobie, ze mowisz "odnosze wrazenie, ze pan mnie molestuje" ale nie
                                powiesz nic o seksie. On natychmiast spyta "a w jaki sposob? Co pani ma na
                                mysli?" robiac jednoczesnie krok do przodu w twoja strone. Jesli w tobie bedzie
                                wewnetrzna bariera - jakis rodzaj poczucia winy zwiazany z seksem - spowoduje
                                to, ze twoja agresja nie bedzie skierowana na niego tylko do wewnatrz na ciebie
                                sama i przez to on uzyska nad toba kontrole.
                                Jedyna metoda obrony jest mowienie w sposob absolutnie jasny. Wrecz absurdalnie
                                jednoznaczny. Wyobraz sobie na przyklad, ze jest wycieczka szkolna do kina,
                                jedziecie autobusem i pan profesor przyciska ci sie do plecow. Dokladnie wiesz,
                                ze robi to celowo. Jak zareagowac?
                                No oczywiscie jesli sie odsuniesz on sie oczywiscie przysunie :-) Odsuwajac sie
                                podejmujesz pewna gre ktora on ochoczo podchwyci. Jesli naprawde ci ta sytuacja
                                nie pasuje nalezy zareagowac w sposob JAWNY. Na przyklad takimi szokujacymi
                                slowami: PRZEPRASZAM PANIE PROFESORZE, ALE MAM WRAZENIE ZE PRZYSUNAL SIE PAN DO
                                MNIE CELOWO I MOWIAC PROSTO Z MOSTU MA PAN EREKCJE. NIE ODPOWIADA MI TO I PROSZE
                                ZEBY PAN SIE ODSUNAL. Tak naprawde to co w tym momencie mowisz nie jest ani
                                troszke bardziej bezczelne niz to co on robi. Prawda jest taka, ze to musi byc
                                co najmniej tak samo bezczelne zeby zadzialalo.

                                ) --)Oczywiscie, ze to jest przestepstwo i patologia, ale nie latwo rozmawiac
                                ) z
                                ) zastraszonymi dziewczynami. One zawsze mowia, ze nie chca rozglosu i uwazaja,
                                ) ze wszystko sie obroci przeciwko nim. Jadna mowi, ze na wszystko sie zgodzila
                                ) wiec on jest niewinny.

                                wiesz, ja sobie moge wyobrazic kilka roznych mozliwosci. Byc moze rzeczywiscie
                                jest tak, ze ta wymiana zaliczenie za seks dokonywana jest dobrowolnie. Ze
                                dziewczynom po prostu pasuje taki uklad, ale nie powiedza sobie tego wprost
                                tylko jak ktos je zaczyna wypytywac to sciemniaja ile wlezie, udaja zastraszone
                                itd. a w gruncie rzeczy smieja sie z tego. Jesli tak maja sie sprawy to na pewno
                                dochodzi tu do lamania regulaminu uczelni, ale jezeli nie ma rzeczywistego
                                wymuszenia to sprawa jakby wykracza poza kompetencje nasze jako konsultantow i
                                instruktorow w zakresie samoobrony. I mowiac szczerze ja w takiej sytuacji
                                daleki bylbym od oceniania kogokolwiek. Podkreslam - o ile faktycznie nie ma tu
                                jakiejs formy wymuszenia.

                                Moge tez sobie wyobrazic, ze one sa faktycznie zastraszone, dochodzi do
                                wymuszenia, szantazu, zastraszenia i one boja sie kompromitacji jak wiekszosc
                                ofiar gwaltow dokonywanych przez znajomych. Juz o tym pisalem pare mejli
                                wczesniej. W takiej sytuacji na sprawe po prostu trzeba koniecznie zareagowac bo
                                dzialalnosc tego czlowieka czyni rok w rok normalne spustoszenie. Cos z tym
                                trzeba w tej sytuacji zrobic.

                                Tak naprawde nie widzac wszystkiego na wlasne oczy, nie widzac tych dziewczyn i
                                wykladowcy itd. ciezko jest te rzeczy rozroznic i dlatego dobrze by bylo, gdyby
                                udalo ci sie szczerze z tymi dziewczynami porozmawiac. Mozna by na przyklad
                                wydrukowac to cosmy tutaj napisali i dac ktorejs do przeczytania. Niech
                                skomentuje. Moze niech sama cos napisze.
                                Koniec koncow tak czy siak nie bedziesz w stanie ani ty ani my zmienic tej
                                sytuacji _za_kogos. Jak juz pisalem wczesniej jesli zaczniesz skladac skargi a
                                nikt cie nie poprze albo jeszcze dziewczyny zaczna zaprzeczac i bronic
                                wykladowcy wyjdziesz na wariatke. Musza byc jakies konkretne osoby ktore
                                potrafia powiedziec "tak ja czuje sie pokrzywdzona tym i tym dzialaniem i chce
                                zeby facet zostal za to ukarany".

                                ) Najgorsze jest to tolerowanie sprawy przez wladze uczelni. Nie wierze, ze do
                                ) dziekana nie dochodza zadne sluchy co sie dzieje w szkole.

                                dziekan nie zareaguje na "sluchy". Dziekanat z
                                • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 17.02.04, 14:23
                                  cd. poprzedniego mejla:

                                  > Najgorsze jest to tolerowanie sprawy przez wladze uczelni. Nie wierze, ze do
                                  > dziekana nie dochodza zadne sluchy co sie dzieje w szkole.

                                  dziekan nie zareaguje na "sluchy". Dziekanat zareaguje (musi zareagowac chocby
                                  nie chcial) na pismo podpisane przez konkretne osoby, z adnotacja do czyjej
                                  wiadomosci oprocz dziekanatu to pismo poszlo, podstemplowane w sekretariacie
                                  itd. Sprawie tego rodzaju musi zostac nadany bieg urzedowy. Ale to musi zrobic
                                  ktos. Samo sie nie zrobi.

                                  > Poza tym w naszym spoleczenstwie zawsze wina lezy po strobie ofiary.

                                  byc moze wlasnie dlatego tyle czasu nad tym juz deliberujemy. Podpisujac takie
                                  pismo ponosisz ryzyko. Trzeba znalezc osoby ktore beda gotowe je poniesc.
                                  • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 17.02.04, 20:08
                                    Witam
                                    Im dłużej rozmawiamy tym mam coraz więcej wątpliwości. Fakt robię niektórym
                                    prace, ale nie wszystkim przecież, na roku jest około 100 osób! :-). Ale teraz
                                    mnie zastanawia jak to możliwe, że dwie podobne prace, wykonane przeze mnie,
                                    mogły zostać ocenione tak rożnie. Mowie tu o tej dziewczynie, która miała
                                    najbliższe kontakty z owym panem. Musze przyznać, że jestem pewna tylko tego co
                                    sama osobiście doświadczyłam. Na pewno widać, że studentki się go boją. Sama
                                    jestem poddenerwowana przed zajęciami. Jeśli chodzi o chłopaków w grupie to
                                    raczej maja spokój. Krzyczy na wszystkich, ale chłopakom nie za często każe
                                    przychodzić na konsultacje. Pamiętam taka sytuacje, jak kolega żartował ze mną
                                    na ćwiczeniach i non stop mówił mi komplementy :-) i to dość głośno. W jednej
                                    chwili zostałam okrzyczana, że nic nie umiem, na niczym się nie znam itp.
                                    Pyta Pan o reakcje grupy. Tak jak już pisałam większość jest zestresowana. Nikt
                                    nic nie robi, żeby się nie wychylać.

                                    Pyta Pan: „jasne. Czyli tak jak ja to zrozumialem sprawa dotyczy dziewczyn
                                    ktorym ty
                                    pisalas prace tak? Piszesz im prace (za kase?) one je oddaja, on im tej pracy
                                    albo czegos innego po drodze nie zalicza, sciaga je na "konsultacje" do swojego
                                    gabinetu po czym proponuje im tam pojscie na kawe i seks w zamian za
                                    zaliczenie.
                                    I nastepnie zgodnie z tym co piszesz do tego seksu w jakims procencie przypadkow
                                    dochodzi i zaliczenie zostaje wpisane. Dobrze rozumiem?”

                                    Robię prace, a nie piszę (za darmo, wiem wiem nieekonomicznie podchodzę do
                                    życia) bo to lubię. A robię różnym osobom. A o obmacywaniu wiem od kilku
                                    dziewczyn i nie wszystkim akurat pomagam. Nie wiem czemu, ale same się
                                    zwierzają, ja ich nie wypytuje.

                                    Jakiej zemsty się boje po wypowiedzeniu tych słów? Po prostu, że mnie obleje.
                                    Pisze Pan, ze on się boi, ze jak się rozejdzie wieść co on wyprawia to będzie
                                    skończony i nie dostanie nigdzie pracy. Ale on już raz wyleciał ze szkoły za to
                                    i co? I trafił do szkoły wyższej.

                                    No cóż, czas pokaże co się wydarzy. Przynajmniej wiem jak mam postępować, wiem
                                    co mówić i co najważniejsze już się tak bardzo nie boje.
                                    ksenia
                                    • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 19.02.04, 16:53
                                      ksenia23 napisała:

                                      > Witam
                                      > Im dłużej rozmawiamy tym mam coraz więcej wątpliwości. Fakt robię niektórym
                                      > prace, ale nie wszystkim przecież, na roku jest około 100 osób! :-). Ale teraz
                                      > mnie zastanawia jak to możliwe, że dwie podobne prace, wykonane przeze mnie,
                                      > mogły zostać ocenione tak rożnie.

                                      prawdopodobne jest, że niska ocena miała być pretekstem do wezwania na konsultacje.

                                      > Nikt nic nie robi, żeby się nie wychylać.

                                      no i niestety dopóki tak będzie nic sie nie zmieni. Taki dziekan na przykład
                                      może mieć jakieś niejasne sygnały, ale dopóki nie zwróci się do niego konkretna
                                      osoba która sama siebie uznaje za poszkodowaną nie ma szansy na reakcję z jego
                                      strony. Oskarżony wykładowca bedzie przecież się bronił i jeśli sie chce
                                      udowodnić mu winę trzeba jego argumentacji przeciwstawić jakieś zarzuty. Oprzeć
                                      się na jakichś faktach które ktoś nieanonimowy musi potwierdzić.
                                      Nie da się faceta zwolnić z pracy na podstawie tego, że "coś się mówi na jego
                                      temat". Z drugiej strony jeśli już się ta poszkodowana osoba odważy gość tak
                                      naprawdę nie ma szans się wybronić. Jeśli znajdą się dwie, trzy dziewczyny,
                                      pojawią się ich rodzice, w szkole zbierze się podpisy, zawiadomiona zostanie
                                      prasa itd. facet nie wyjdzie z tego. Nie ma szans.

                                      > Robię prace, a nie piszę (za darmo, wiem wiem nieekonomicznie podchodzę do
                                      > życia) bo to lubię. A robię różnym osobom. A o obmacywaniu wiem od kilku
                                      > dziewczyn i nie wszystkim akurat pomagam. Nie wiem czemu, ale same się
                                      > zwierzają, ja ich nie wypytuje.

                                      no właśnie w tym rzecz. Jak one traktują to co się dzieje. Może być tak, że dla
                                      nich to jest potworne poniżające przeżycie które będą zawsze pamiętać, że nie
                                      mogą spać po nocy z powodu tych prześladowań itd. A może też być tak, że one to
                                      traktują jak okazję do łatwego zaliczenia. Ja mogę uwierzyć w obie wersje bo
                                      obie są możliwe. To tylko one same i nikt inny muszą zdecydować czym to dla nich
                                      jest. Muszą to nazwać i odnieść się do tego. Spytać same siebie jak się w tej
                                      sytuacji czują i sobie to szczerze powiedzieć.

                                      > Jakiej zemsty się boje po wypowiedzeniu tych słów? Po prostu, że mnie obleje.
                                      > Pisze Pan, ze on się boi, ze jak się rozejdzie wieść co on wyprawia to będzie
                                      > skończony i nie dostanie nigdzie pracy. Ale on już raz wyleciał ze szkoły za
                                      > to i co? I trafił do szkoły wyższej.

                                      a jakie były okoliczności tamtego zwolnienia? Skąd wiadomo za co dokładnie wyleciał?

                                      > No cóż, czas pokaże co się wydarzy. Przynajmniej wiem jak mam postępować, wiem
                                      > co mówić i co najważniejsze już się tak bardzo nie boje.

                                      no to jest najważniejsze. Ale mnie ta sprawa jednak cały czas niepokoi. Tylko
                                      nie bardzo wiem jak możemy tu pomóc jeśli poszkodowane są bierne. Możemy
                                      uruchomić różne mechanizmy, są kontakty itd. ale tak jak pisałem wcześniej-musi
                                      być ktoś kto powie "nazywam się tak i tak, ten człowiek zrobił mi to i to".
                                      Niechby chociaż którakolwiek z tych dziewczyn weszła tu na forum. Nawet
                                      anonimowo. To już byłby jakiś punkt zaczepienia.
                                      • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 19.02.04, 18:30
                                        pawel.drozdziak napisał:

                                        > ksenia23 napisała:
                                        >
                                        > > Witam
                                        > > Im dłużej rozmawiamy tym mam coraz więcej wątpliwości. Fakt robię niektóry
                                        > m
                                        > > prace, ale nie wszystkim przecież, na roku jest około 100 osób! :-). Ale t
                                        > eraz
                                        > > mnie zastanawia jak to możliwe, że dwie podobne prace, wykonane przeze mni
                                        > e,
                                        > > mogły zostać ocenione tak rożnie.
                                        >
                                        > prawdopodobne jest, że niska ocena miała być pretekstem do wezwania na
                                        konsulta
                                        > cje.
                                        --> Ciekawe czemu to ja dostaje nizsze oceny ;-). Chyba bardzo jemu zalezy na
                                        moich odwiedzinach wrrr.

                                        > > Nikt nic nie robi, żeby się nie wychylać.
                                        >
                                        > no i niestety dopóki tak będzie nic sie nie zmieni. Taki dziekan na przykład
                                        > może mieć jakieś niejasne sygnały, ale dopóki nie zwróci się do niego
                                        konkretna
                                        > osoba która sama siebie uznaje za poszkodowaną nie ma szansy na reakcję z jego
                                        > strony. Oskarżony wykładowca bedzie przecież się bronił i jeśli sie chce
                                        > udowodnić mu winę trzeba jego argumentacji przeciwstawić jakieś zarzuty.
                                        Oprzeć
                                        > się na jakichś faktach które ktoś nieanonimowy musi potwierdzić.
                                        > Nie da się faceta zwolnić z pracy na podstawie tego, że "coś się mówi na jego
                                        > temat". Z drugiej strony jeśli już się ta poszkodowana osoba odważy gość tak
                                        > naprawdę nie ma szans się wybronić. Jeśli znajdą się dwie, trzy dziewczyny,
                                        > pojawią się ich rodzice, w szkole zbierze się podpisy, zawiadomiona zostanie
                                        > prasa itd. facet nie wyjdzie z tego. Nie ma szans.

                                        --> Ma Pan racje, ja tez to wiem, ale...to nie jest takie proste. Zmusic kogos
                                        nie moge do mowienia.

                                        > > Robię prace, a nie piszę (za darmo, wiem wiem nieekonomicznie podchodzę do
                                        >
                                        > > życia) bo to lubię. A robię różnym osobom. A o obmacywaniu wiem od kilku
                                        > > dziewczyn i nie wszystkim akurat pomagam. Nie wiem czemu, ale same się
                                        > > zwierzają, ja ich nie wypytuje.
                                        >
                                        > no właśnie w tym rzecz. Jak one traktują to co się dzieje. Może być tak, że
                                        dla
                                        > nich to jest potworne poniżające przeżycie które będą zawsze pamiętać, że nie
                                        > mogą spać po nocy z powodu tych prześladowań itd. A może też być tak, że one
                                        to
                                        > traktują jak okazję do łatwego zaliczenia. Ja mogę uwierzyć w obie wersje bo
                                        > obie są możliwe. To tylko one same i nikt inny muszą zdecydować czym to dla
                                        nic
                                        > h
                                        > jest. Muszą to nazwać i odnieść się do tego. Spytać same siebie jak się w tej
                                        > sytuacji czują i sobie to szczerze powiedzieć.

                                        --> Wydaje mi sie, ze dla nich jest to bardzo ponizajace. Z jedna mam dosc
                                        dobry kontakt. Jakos trudno mi uwierzyc, ze jest az tak swietna aktorka.
                                        Chociaz kto wie...

                                        > > Jakiej zemsty się boje po wypowiedzeniu tych słów? Po prostu, że mnie oble
                                        > je.
                                        > > Pisze Pan, ze on się boi, ze jak się rozejdzie wieść co on wyprawia to będ
                                        > zie
                                        > > skończony i nie dostanie nigdzie pracy. Ale on już raz wyleciał ze szkoły
                                        > za
                                        > > to i co? I trafił do szkoły wyższej.
                                        >
                                        > a jakie były okoliczności tamtego zwolnienia? Skąd wiadomo za co dokładnie
                                        wyle
                                        > ciał?

                                        --> Takie slyszalam pogloski i pisalam kiedys, ze moze sprawa byla zatuszowana.

                                        > > No cóż, czas pokaże co się wydarzy. Przynajmniej wiem jak mam postępować,
                                        > wiem
                                        > > co mówić i co najważniejsze już się tak bardzo nie boje.
                                        >
                                        > no to jest najważniejsze. Ale mnie ta sprawa jednak cały czas niepokoi. Tylko
                                        > nie bardzo wiem jak możemy tu pomóc jeśli poszkodowane są bierne. Możemy
                                        > uruchomić różne mechanizmy, są kontakty itd. ale tak jak pisałem wcześniej-
                                        musi
                                        > być ktoś kto powie "nazywam się tak i tak, ten człowiek zrobił mi to i to".
                                        > Niechby chociaż którakolwiek z tych dziewczyn weszła tu na forum. Nawet
                                        > anonimowo. To już byłby jakiś punkt zaczepienia.

                                        --> Sprobuje im to pokazac. Przede wszystkim chce poobserowac to wszystko. Tak
                                        jak pisalam mam coraz wiecej watpliwosci co do szczerosci tych dziewczyn. Nie
                                        znam ich az tak dobrze, zeby byc pewna. Wiem jak ja sie czuje w jego obecnosci.
                                        Ten gosc i cala ta sytuacja jest chora i na pewno trzeba z tym cos zrobic.
                                        Aha jeszcze mam pytanie. Jesli np. bedziemy miec niepodwazalne dowody i bedzie
                                        to tylko jedna z nas to wystarczy czy to nic nie da, tzn musi byc nas kilka? I
                                        lepiej odrazu isc do dziekana czy z gosciem zalatic ta sprawe? Jak Pan uwaza?

                                        Pozdrawiam ksenia

                                        • pawel.drozdziak Re: molestowanie w szkole 20.02.04, 00:36
                                          ksenia23 napisała:

                                          > --> Ma Pan racje, ja tez to wiem, ale...to nie jest takie proste. Zmusic kogos
                                          > nie moge do mowienia.

                                          no właśnie. To jest troszkę tak, że taki facet jak testuje grupę to może z góry
                                          wybierać takie dziewczyny, które później nie będą się skarżyć. On to czuje po
                                          ich reakcjach na wcześniejsze swoje zachowania. Jeśli kładzie jej rękę na
                                          kolanie, widzi że ona źle się z tym czuje ale że jednocześnie nic z tym nie robi
                                          to może być pewien, że taka osoba nie będzie się bronić tylko będzie walczyła
                                          sama ze sobą.

                                          > --> Wydaje mi sie, ze dla nich jest to bardzo ponizajace. Z jedna mam dosc
                                          > dobry kontakt. Jakos trudno mi uwierzyc, ze jest az tak swietna aktorka.
                                          > Chociaz kto wie...

                                          jak się mówi a to trzeba powiedzieć b. Jeśli facet szantażem wymusza seks to
                                          spokojnie podpada to pod prawną definicję gwałtu. Wcale nie musi być użyta siła
                                          fizyczna do tego. Poza tym kontakty tego rodzaju ze studentkami to już łamanie
                                          prawa. Niesprawiedliwe ocenianie, nieuzasadnione zaliczenia...To jest dość żeby
                                          go załatwić jeśli znajdzie się dziewczyna gotowa podjąć ryzyko.
                                          Tak jak pisałem-spotkać się i naradzić. Przede wszystkim zacząć od tego jak się
                                          z tą sytuacją czujecie. Jeśli zbierze się kilka osób i każda powie "jestem
                                          poniżona i wściekła na niego" i usłyszy to samo od innych to pojawia się
                                          zupełnie inna energia niż w sytuacji kiedy każda z was jest sama ze sobą i myśli
                                          "lepiej, żeby się nikt nie dowiedział bo by mnie okrzyknęli puszczalską".
                                          Dlatego musicie dogadać się między sobą.

                                          > > a jakie były okoliczności tamtego zwolnienia? Skąd wiadomo za co dokładnie
                                          > > wyleciał?

                                          > --> Takie slyszalam pogloski i pisalam kiedys, ze moze sprawa byla
                                          > zatuszowana.

                                          no właśnie. Możliwe, że robił to samo, jakaś dziewczyna się poskarżyła, ale jak
                                          się zrobiło gorąco, ludzie zaczęli o niej rozmawiać za plecami itd. to w końcu
                                          poszła na układ. Ona odwoła skargę, dostanie zaliczenie na 4 a on odejdzie na
                                          własną prośbę. Dziekanat się zgodził żeby nie mieć w szkole kontroli. Po prostu
                                          pozbyli się problemu.

                                          > --> Sprobuje im to pokazac. Przede wszystkim chce poobserowac to wszystko. T
                                          > ak
                                          > jak pisalam mam coraz wiecej watpliwosci co do szczerosci tych dziewczyn. Nie
                                          > znam ich az tak dobrze, zeby byc pewna. Wiem jak ja sie czuje w jego
                                          > obecnosci.

                                          jeśli ktoś celowo stwarza sytuację z której wynika szantaż prowadzący do
                                          wymuszenia seksu to spokojnie można go oskarżyć. Jeśli dziewczyny czują się
                                          wykorzystane to znaczy, że zostały wykorzystane. To jest podstawowa zasada-twoje
                                          samopoczucie jest wskaźnikiem tego co się wydarzyło.

                                          > Ten gosc i cala ta sytuacja jest chora i na pewno trzeba z tym cos zrobic.
                                          > Aha jeszcze mam pytanie. Jesli np. bedziemy miec niepodwazalne dowody i bedzie
                                          > to tylko jedna z nas to wystarczy czy to nic nie da, tzn musi byc nas kilka? I
                                          > lepiej odrazu isc do dziekana czy z gosciem zalatic ta sprawe? Jak Pan uwaza?

                                          z nim nic nie załatwiać. Żadnych układów. Jeśli się tyle czasu bałyście zrobić
                                          cokolwiek to idąc do niego przegracie. On was zakasuje bezczelnością i jeszcze
                                          go będziecie przepraszać żeby wam nie zorganizował powtarzania roku.
                                          O sprawie musi wiedzieć jak najwięcej ludzi i ci ludzie muszą wiedzieć o sobie
                                          nawzajem. Oficjalne pismo w dziekanacie, z podstemplowaną kopią dla was, kopia
                                          pisma ze stemplem na ksero do każdej zainteresowanej dziewczyny i do rodziców
                                          każdej też, do wiadomości organu nadrzędnego dla szkoły to samo pismo i
                                          informacja do obu organów, że ci drudzy też dostali.
                                          Jeśli będą niepodważalne dowody to wystarczy jedna dziewczyna, ale trzeba żeby
                                          było więcej. Jeśli będzie tylko jedna cała presja pójdzie na nią i ona pęknie.
                                          Odejdzie ze szkoły albo wszystko odwoła. Jeśli jednak zacznie mówić kilka tego
                                          procesu nic nie zatrzyma. Podstawa to jawność, jednoznaczność i konsekwencja.
                                          Żadnych układów na boku, żadnej ściemy, żadnych kompromisów. Takie molestowanie
                                          jest jak koty z kurzu. Żyje w ciemności i żywi się tajnością ;-) Wszystko musi
                                          być jawne i szczerze mówione. I co najważniejsze-w oskarżeniu nie może być ani
                                          jednego słowa nieprawdy. Jeśli udowodnią wam kłamstwo w jakimkolwiek punkcie (a
                                          będą takie próby) cała sprawa się położy.
                                          Trzeba się trzymać tego, że macie pełne prawo do obrony. To jest
                                          podstawa-robicie coś co jest słuszne, potrzebne i macie pełne prawo to robić.
                                          Facet musi wylecieć ze szkoły i to jest słuszne. Mogą wam proponować handel.
                                          Jeśli któraś na to pójdzie wpadnie w pułapkę zasady wzajemności i przegracie.
                                          Grupa musi być solidarna, działać calkowicie jawnie, całkowicie jednoznacznie,
                                          konsekwentnie i wyłącznie na drodze formalnej. Legalnie.
                                          • dis_the_dwarf Re: molestowanie w szkole 21.02.04, 00:27
                                            Ksenia,
                                            trzymaj sie, i nie boj sie. Spojrz na to chlodnym okiem - jaka jest najgorsza
                                            rzecz, jaka moze sie przytrafic w tej sytuacji Tobie, albo Twoim kolezankom?
                                            Wyrzucenie ze studiow (raczej malo prawdopodobne, chyba ze uczelnia ma zupelnie
                                            chore stosunki, czego oczywiscie wykluczyc nie mozna). Ale przeciez napisalas,
                                            ze i tak rozwazalas odejscie jako mozliwosc. Czyli facet nie moze Ci NIC
                                            zrobic. W razie, jakbys sie czula zastraszana, powtarzaj to sobie - Ty masz
                                            niewiele do stracenia, nawet strata semestru to przeciez nie tragedia.

                                            Natomiast on jest na slabej pozycji - Ty mu mozesz zrobic bardzo wiele. Pracuje
                                            na uczelni, wiem, jak to wyglada. Wsrod pracownikow pewnie tez chodza sluchy od
                                            dawna, ale ze nie ma skargi jawnej, to nikt nic nie zrobi, bo zrobic nie moze,
                                            a poza tym sie nikomu nie chce. Ale postawcie sie twardo - i trzymajcie sie w
                                            pelni formy dzialania zalecanej przez Pawla Drozdziaka, jawnie, twardo, i z
                                            hukiem, to facet poleci. Ale rzeczywiscie lepiej, zeby was bylo kilka. Sprobuj
                                            moze namowic kolezanki, zeby przynajmniej przeczytaly ten watek?

                                            Trzymam za Ciebie kciuki. Z powodow czysto zawodowych, tez - taki czlowiek nie
                                            ma prawa byc wykladowca. I to zupelnie bez znaczenia, czy seks byl wymuszony,
                                            czy byl tam element 'wymiany'. Pierwsza interesuje prawo karne, ale druga tez
                                            jest 100% powodem do wyrzucenia z pracy.
    • nglka Re: molestowanie w szkole 14.02.04, 06:34
      Do wszystkiego warto dodać, że egzaminator/wykładowca nie ma prawa spotykać się
      w celach prywatnych ze swoimi uczniami poza uczelnią. Takie są zasady uczelni.
      Jeśli są łamane - wystarczy faktycznie kilka "drobnych" dowodów - zdjęcie
      pocałunku profesora(?) i studentki, nagranie na dyktwafonie...
      Najgorsze jest to, że dziewczyny nie chcą współdziałać. W takim wypadku
      faktycznie radzę zmianę uczelni. To nie pomoże innym dziewczynom i rzeczywiście
      może być tak, że w swych czynach wykładowac będzie coraz bardziej śmiały - ale
      jeśli nikogo ratować nie możesz - ratuj chociaż siebie. A na "do widzenia"
      możesz porozmawiać z dziekanem - czy rektorem uczelni. Nic nie stracisz a Twoim
      zwolnieniem z uczelni faktycznie mogą się zainteresować.
      • nglka Re: molestowanie w szkole 14.02.04, 06:43
        Żeby nie było, że to tylko gołe słowa...
        Ponad rok temu miałam przykre zdażenie - nie zaliczyłam przedmiotu mimo, że
        napisałam poprawnie. Okazało się, że nie zaliczyła cała grupa... w tym jednak
        przypadku wszyscy współdziałaliśmy i podpisaliśmy petycję ze skargą - kolokwia
        zostały sprawdzone przez innego wykładowcę.
        Haczyk polegał na tym (później rozpętała się afera, stąd o tym wiedzieliśmy), że
        za niedopuszczenie do egzaminu wykładowca i egzaminator dzielili się między sobą
        kosztami poniesionymi przez studentów, którzy płacili w celu powtarzania
        przedmiotu.... tak więc, jestem wręcz pewna, że wraz z Twoją skargą - w ślad
        pójdą inne osoby. Jeśli zdecydujesz się na zwolnienie z uczelni - przełam
        strach.... porozmawiać z dziekanem na prawdę nie zaszkodzi!
        • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 14.02.04, 08:59
          Masz racje pewnie najlepiej opuscic szkole, ale ja juz i tak bardzo mam
          pokomplikowane zycie i nie chce tego robic. Poza tym dlaczego to ja mam
          uciekac? To ze sie go obawiam nie znaczy, ze pozwole mu na wykorzystywanie
          mnie. Pisze na tym forum, zeby sie upewnic co robic w takich sytuacjach.
          Wiesz uciekalam w zyciu wiele razy i zawsze mialam do siebie o to zal.
          Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za slowa otuchy
          ksenia
          • nglka Re: molestowanie w szkole 15.02.04, 02:18
            ksenia23 napisała:

            > Masz racje pewnie najlepiej opuscic szkole, ale ja juz i tak bardzo mam
            > pokomplikowane zycie i nie chce tego robic. Poza tym dlaczego to ja mam
            > uciekac? To ze sie go obawiam nie znaczy, ze pozwole mu na wykorzystywanie
            > mnie. Pisze na tym forum, zeby sie upewnic co robic w takich sytuacjach.
            > Wiesz uciekalam w zyciu wiele razy i zawsze mialam do siebie o to zal.
            > Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za slowa otuchy
            > ksenia

            Wiem, że uciekanie to nie jest najlepsze wyjście ale czasem nie ma wyboru, jeśli
            chce się spać spokojnie. Ja tak zrobiłam i wiem, że zrobiłam nienajlepiej... ale
            przynajmniej mam święty spokój... czasem walka z wiatrakami nie ma sensu - mimo
            wszystko, żyzę powodzenia - może akurat Tobie się uda.
            • ksenia23 Re: molestowanie w szkole 17.02.04, 10:31
              Zgadzam sie, ze czasem trzeba uciec. Kilka razy musialam tak zrobic bo nie
              mialam innego wyjscia. Wlasnie sobie przypomnialam, ze raz nawet za pozno
              ucieklam i teraz za to place. Ale to wszystko zalezy od sytuacji. W tej sprawie
              sie nie poddam bo tu jest kilka rozwiazan i ja wybralam to najtrudniejsze.
              Tez bym chciala miec swiety spokoj, ale ja to od dawna musialam swiat
              naprawiac :-)
              Pozdrawiam cieplutko
          • wojciech.kruczynski Re: molestowanie w szkole 15.02.04, 17:14
            > Poza tym dlaczego to ja mam
            > uciekac? To ze sie go obawiam nie znaczy, ze pozwole mu na wykorzystywanie
            > mnie.

            Brawo!
            Właśnie takie podejście chroni Cię przed molestowaniem i wykorzystywaniem. A
            szacunek do siebie, który pojawia się po udanej obronie własnych granic jest
            uczuciem, które nie da się z niczym porównać. Powodzenia. :)
          • dharmata Re: molestowanie w szkole 20.02.04, 12:52
            a może zaproś dziekana do hotelu (;
            a pozatym przestań występować w czyjimś imieniu, dziwczyny świadomie się
            zgadzają na seks i otrzymują za to profity w tym przypadku zaliczenie
            (wykładu), że są łatwe albo kurwami to inna sprawa.
            Myśle że boli Cię to że mają one 5 a Ty 3
            Jeżeli jest inaczej, to prawdą jest że niektóre kobiety głupie są jak but.
            • nglka Re: molestowanie w szkole 20.02.04, 23:42
              dharmata napisał:

              > Jeżeli jest inaczej, to prawdą jest że niektóre kobiety głupie są jak but.

              Jesteś tego idealnym przykładem.
              Ehh...
    • aannkkaa5 Re: molestowanie w szkole 20.02.04, 18:38
      Opisz całą sytuację na jednej stronie A4, z podaniem jego nazwiska , nazwy
      motelu itd. Skseruj 300 razy i podrzuć wieczorem na całej uczelni, do ubikacji,
      na korytarzach, w kafejce, albo poproś chlopaka, aby podrzucił. Porozwieszajcie
      na tablicach ogłoszeń, w akademiku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka