luciii
07.07.06, 16:01
normalnie zdycham...
nic nie jeste w stanie mi pomóc w te ukropy
siedzę w domu całymi dniami, na ogród wyłażę wyłącznie powiesić pranie w
trybie ekspresowym i zaraz zmiatam nazad, czując się jak suszona morela :P
nie wiem jak dożyję do porodu...
a tyle chciałabym móc porobić a tu kicha na całej linii - zwyczajnie padam z
nóg, nie mam siły, toczę się jak balon, a spuchnięta jestem na cacy -
wyglądem zaczynam przypominać przydowmowy zbiornik z gazem :P
dziś zajechałam autem do sklepu, podjechałam po moją żabę do babci no i efekt
jest taki, że konam przed monitorem
wczoraj wąż odebrał łóżeczko :))
cieszyłam się przeokrytnie
dziś chciałam już szyć pościelowy komplecik i baldachim, ale nie mogę...
wiem, że nawet nie uniosę nożyczek, a co dopiero maszyny, by ją postawić na
stole :(
normalnie tragedia!
czyżbym zamieniała się w żywy kloc? o matko!!!
terminie porodu przybywaj!!! bo mama będzie kaput! :P