Dodaj do ulubionych

Ninka nareszcie w domu

20.06.07, 19:06
Dzisiaj wreszcie mogłam zabrać Ninkę ze szpitala. Wyniki badania moczu były w
końcu dobre, skończyła drugi antybiotyk, więc pozwolili nam wyjść. Teraz
możemy zacząć nasze nowe życie, oby już nie było żadnych komplikacji. Mam
obawy, bo Lila złapała katar, który może się rozwinąć w jakąś większą
infekcję, jak to u niej często bywa, a ja też czuję się trochę niepewnie,
organizm osłabiony po porodzie i przeżyciach w ostatnim czasie. Żyję jednak
nadzieją, że Ninka jakoś się obroni i że damy sobie ze wszystkim radę.
Obserwuj wątek
    • akastel Re: Ninka nareszcie w domu 20.06.07, 19:06
      Aha, no i bardzo Wam dziękuję za wsparcie w tych trudnych chwilach.
      • magdulichaa Re: Ninka nareszcie w domu 20.06.07, 19:56
        ogromnie się cieszę!!!! Bardzo!!! Jak to dobrze, że najgorsze już za wami, teraz
        macie się cieszyć sobą i tylko to macie mieć w głowie, żadne zmartwienia , z
        wszystkim dacie sobie doskonale radę pozdrawiam bardzo mocno i całuska przesyłam
        przede wszystkim Nince! i dzielnej mamusi i całej rodzince!
    • mysty Re: Ninka nareszcie w domu 20.06.07, 21:06
      akastel,

      trzymam mocno kciuki, żeby już wszystko było dobrze :)
    • kwaliczek Re: Ninka nareszcie w domu 20.06.07, 21:08
      bardzo się cieszymy że nareszcie wróciliście do domku, maleńka Nineczka ledwo co
      przyszła na świat a już tyle przeszła. Teraz w domu przy mamusi na pewno bedzie
      już tylko lepiej, musi być lepiej! życzymy wszystkiego najlepszego, mały
      organizm Ninki na pewno się obroni przed wszelkimi infekcjami, jesteśmy z Wami
      myślami !
    • e_rubi Re: Ninka nareszcie w domu 20.06.07, 21:09
      Agnieszka, dobrze ze juz jestescie w domu i najgorsze za wami. Zycze duzo zdrowka dla dziewczynek i sily dla Ciebie. Oby wszelkie chorobska trzymaly sie od Was jak najdalej. Pozdrawiam
    • baska121 Re: Ninka nareszcie w domu 20.06.07, 21:26
      My tez bardzo sie cieszymy i pozdrawiamy .W domciu to zawsze inaczej i napewno
      wszystko bedzie ok .
      • magdalena_pi Trzymam dalej kciuki !!!! 20.06.07, 21:41
        Super , że wyszłyście już ze szpitala. Mam nadzieję, że teraz będzie wszystko ok
        , a Lila się wykuruje i Was nie zarazi. My w każdym razie z Zuzanką dalej mocno
        trzymamy kciuki !!!!!
    • mpd3 Re: Ninka nareszcie w domu 21.06.07, 11:33
      Ufff! Dobrze, że już nie w szpitalu. Siły życzę, odporności, zdróweczka dla
      całej rodzinki!
    • lechickachata Re: Ninka nareszcie w domu 21.06.07, 12:37
      Czekałam na te wieści. Cieszę się. Trzymajcie się zdrowo!!!

      Gosia
      ♥Michasia ♥
      Odwiedź Kacperka!
    • akastel Re: Ninka nareszcie w domu 21.06.07, 19:44
      Dziękuję Wam bardzo za ciepłe słowa. Lila ma się tak sobie, zaczyna pokasływać,
      więc nie wiem, czy nie skończy się jednak zapaleniem oskrzeli :(.
      Zapomniałam wcześniej napisać, że opieka na oddziale patologii noworodków w
      Szpitalu Wojewódzkim była wspaniała. Piszę o tym, bo personel medyczny i
      szpitale mają ostatnio kiepską prasę. Tymczasem lekarze i pielęgniarki z tego
      oddziału naprawdę świetnie zajmują się dziećmi, nie tylko dbają o ich
      pielęgnację, ale też rozmawiają z nimi, przytulają i mimo nawału pracy mają
      czas dodawać otuchy rodzicom. Lekarze są bardzo oddani pracy, życzliwi i z
      własnej inicjatywy udzielają informacji o pobranych badaniach, wynikach i
      stanie dziecka. Podobnie pielęgniarki, po południu i w nocy są tylko 2 na cały
      oddział, a tu tyle noworodków, niektóre to wcześniaki w ciężkim stanie, więc
      panie dwoją się i troją. Widziałam i szczerze podziwiam.
    • ewa1w Re: Ninka nareszcie w domu 22.06.07, 13:08
      Agnieszko, dużo zdrowia dla Was wszystkich. Ninka pewnie się nie zarazi, takie
      maluchy często nie zarażają się wcale tak Latwo, zwłszcza piesią karmione. U
      nas cała rodzina chorowała, razem ze mną, a 2-tygodniowy Jasiek zdrowy był.
      Teraz już będzie tylko lepiej, zobaczysz. No i będziemy czekać na odwiedziny.
    • a-nulla Re: Ninka nareszcie w domu 22.06.07, 13:55
      Teraz już na pewno będzie coraz lepiej. Czego Wam oczywiście życzę..
    • adaja1 Re: Ninka nareszcie w domu 26.06.07, 15:39
      Gratulacje!
      Po cichutku zazdroszcze CI córeczek:)
      Po ostatnim badaniu okazało się że u nas przewaga chłopskiego czynnika w domu
      będzie wynosiła 3:1.
      W ramach równowagi kupiłam - psa - sukę;)

      Zdrowiejcie!
      A co do patologi - to podzielam opinię - pierwszy synek też tam leżał i
      naprawdę byli super. Fajne jest to, że każda pielęgniarka ma "swoje" dzieci i
      potrafi o nich powiedzieć wszystko.

      Pisz jak radzisz sobie z dwójką! Jak Lila przyjęła siostrzyczkę? Chętnie
      skorzystam, bo od listopada czeka mnie ta sama jazda.

      Pozdrowienia. Ada.
      • akastel Re: Ninka nareszcie w domu 26.06.07, 17:17
        Co do córeczek - do trzech razy sztuka :). Mój mąż tak stwierdził, jak się
        okazało, że u nas baby górą, choć ja na razie odnoszę się do tego pomysłu z
        rezerwą ;).
        Lila jest bardzo pozytywnie nastawiona do Ninki, ale muszę bardzo na nie
        uważać. Lila swój entuzjazm okazuje na miarę trzylatka - chce ją czymś
        koniecznie nakarmić, dać jej coś pić, wkłada jej jakieś zabawki (np. łyżeczkę
        do ręki, bo Ninka chce się pobawić), chwyta za nóżkę, podbiega do niej ze
        smoczkiem, chwytając oczywiście za gumową część, buja w wózku (zdarza się jej
        przy tym uderzyć wózkiem w ścianę) i takie tam. Nie okazuje wprost żadnej
        zazdrości, ale bywa, zwłaszcza na początku się to zdarzało, że próbuje zwracać
        na siebie uwagę i jest nadaktywna (ciągle biega, coś przynosi, mówi, pokazuje).
        Trochę trudne jest balansowanie w taki sposób, żeby jej nie dotknąć, nie
        urazić, bo ma rzeczywiście dobre intencje, a z drugiej strony żeby zapewnić obu
        bezpieczeństwo, zwłaszcza że Lila była teraz chora i trzeba ją było trochę
        izolować od małej, ale tak, żeby nie poczuła się odepchnięta.
        Powoli znajdujemy równowagę i myślę, że to życie we czwórkę będzie naprawdę
        super. Najważniejsze to dobrze się zorganizować, u nas póki co jest całkiem
        nieźle - po południu i wieczorem kładziemy obie o tej samej porze i w domu
        zapada błoga cisza :).
        • adaja1 Re: Ninka nareszcie w domu 26.06.07, 19:56
          Miód na serce moje lejesz:)
          Jestem na L4 i z nadmiaru czasu zaczynam myśleć jak to będzie. Między synkami
          będzie 3 i pół roku różnicy. Życie pokaże jakim jestem organizatorem, bo jeśli
          takim jak kucharzem, to leżę i kwiczę albo poszukam korepetycji;)


          Co do trzech razy sztuka - to Mój też ma taki pomysł, i nie dziwię mu się, bo
          córeczki są zdecydowanie tatusiowe:). Ale ja trzeci raz nie zamierzam zaciążyć -
          więc ratuje nas adopcja.

          Pozdrawiam serdecznie trzymajcie się ciepło i zdrowo!



          • akastel Re: Ninka nareszcie w domu 26.06.07, 20:57
            Córeczki są tatusiowe, to fakt. Ale mój Tomek chciałby jeszcze syna, żeby mógł
            sobie bezkarnie kupować zdalnie sterowane zabawki (samolot, samochód itp.).
            Z kucharzeniem u mnie też nie najlepiej, więc się nie przejmuj, nie przekłada
            się na organizację czasu z dziećmi.
            A skoro jesteś na L4, to zapraszam w odwiedziny i sprawdzenie naocznie, jak to
            jest, jeśli możesz się przemieszczać oczywiście.
            • e_rubi Agnieszka, wtracam sie w konwersacje :-) 26.06.07, 21:56
              moge sie wprosic??? razem z Ada oczywiscie. wieki cale Ciebie i Tomka nie widzialam :-)
              i przywioze te karty z zabaw fundamentalnych, mam, znalazlam prawie wszystkie ale nasza cyfrowka chwilowo odmawia posluszenstwa, jak zawsze gdy jest potrzebna (przeciez sa wakacje). pomyslalam ze Ci je wysle po prostu (mozesz rzucic adres na priv) albo podrzuce, bo my i tak juz ich nie uzywamy.
              pozdrowionka dla calej rodzinki
              • akastel Re: Agnieszka, wtracam sie w konwersacje :-) 26.06.07, 23:41
                No pewnie! Bardzo się ucieszymy. Dzieciaki się pobawią (no może Ninka jeszcze
                nie :). Kiedy macie czas? Może sobota po południu? Trzeba by jeszcze przejrzeć
                prognozy pogody, bo w ogródku byłoby fajniej. Za karty będziemy bardzo
                wdzięczni. A tak w ogóle, to ostatnio spotkaliśmy w sklepie w Kozach Magdę i
                Patrycję z B-klasy, no i wstępnie się umawiałyśmy na jakieś spotkanie, Magda
                też mieszka w Kozach, jak się okazało. Fajnie będzie odświeżyć stare
                znajomości, trzeba też coś pomyśleć o przyszłym roku, bo zbliża się 10-lecie
                naszej matury.
                • e_rubi Re: Agnieszka, wtracam sie w konwersacje :-) 27.06.07, 09:32
                  mnie chyba pasuje w ta sobote, pogadam z Ada. sprawdzimy pogode i sie jeszcze
                  dogadamy :-)
                  • e_rubi ups...skleroza 27.06.07, 11:02
                    zapomnialam, ze w ten weekend idziemy na parapetowke do kolezanki z pracy
                    Aga, a skoro jestes z dziewczynkami w domu a Ada tez ma wolne, to moze i ja sie
                    urwe z pracy i wpadniemy w jakis dzien w tygodniu? Co Ty na to?
                  • adaja1 Re: Agnieszka, wtracam sie w konwersacje :-) 27.06.07, 11:06
                    Hej! Miło mi bardzo:)
                    A czy niedziela wchodziłaby w grę? W sobotę muszę spełnić obowiązek i być na
                    ślubie kuzynki. Możemy Ewa moim autkiem jechać bo Marek pewnie bierze do
                    Krakowa? A Bogdan pytał się czy Marek jedzie sam? Może by się chłopaki
                    zdzwoniły?

                    A co zdalnie sterowanychz zabawek - ja jako pierwsza córeczka tatusia
                    posiadałam ( nieskoromna będę i będę się chwalić - a wszystko zrobił sam tatuś
                    bo wtedy w sklepach nie było...) - zdalnie sterowanę łódkę , którą raz udało mi
                    się utopić oraz tzw Gucia czyli mały samochód jeżdżący do przodu i do tyłu, na
                    akumlator....:) ech co za wspomnienia. Od 2 latek tak sobie brusiłam:)
                    Córeczki bardzo lubię też kolejki i zdalnie sterowane autka oraz
                    przylutowywanie kondensatorów:).( pomimo zgozy mamusi u o przypalone paluszki)
                    Pozdrowienia, mam nadzieję że uda nam się umówić.
                    Ada.

                    • e_rubi Re: Agnieszka, wtracam sie w konwersacje :-) 27.06.07, 11:40
                      tak niedziela mi pasuje tylko oczywiscie nie mam auta, wiec jak mozemy Twoim i
                      Agnieszka sie zgodzi to OK. Do Krakowa nie jade, M jedzie sam, zaraz mu
                      powiem,zeby sie z Bogdanem zdzwonil. Wyslij mi smskiem nr do niego, bo ja chyba
                      mam jakis stary.
                      A jesli chodzi o zabawki - hmn M juz wygrzebal swoja stara kolejke z
                      dziecinstwa (wiecie,ze jego Babcia przechowala i wszystko dziala) i Zosiek jest
                      zachwycona. Mysle, ze zdalnie sterowane autko to kwestia czasu...Zosiek jest
                      totalnie tatusiowa corka :-)
                      • adaja1 Re: Agnieszka, wtracam sie w konwersacje :-) 27.06.07, 11:46
                        Widzę że obie owocnie pracujemy:) he,he.
                        Ja mam kupę historii choroby do opisania a siedzę na necie i jednocześnie
                        próbując zrobić sowjemu dziecku - galeretkę tęczę! ( jak w reklamie). ( To
                        nieprawdopodobne co można zrobić dla dziecka!) Pierwsza warstwa się zcina
                        właśnie.
                        Ja auto mam ,także czekamy na znak od Agnieszki.
                        Numer zaraz ci wyślę.
                        Mam nadzieję że zobaczym wkrótce kolejkę.

                        Buziaki.
                        • e_rubi Re: Agnieszka, wtracam sie w konwersacje :-) 27.06.07, 13:31
                          kolejka jest rozlozona w Gorkach u tesciow :-)
                          nr juz mam, dzieki
                          powodzenia z galaretka i czekamy, co powie Aga
                          papa
    • akastel Ech, żeby nie było zbyt pięknie... 27.06.07, 15:44
      Byłam dzisiaj z Lilą u alergologa i jednak są jakieś szmery w oskrzelach. A
      wydawało się, że już sie wygrzebała z tego choróbska. Mam odczekać 2 dni, jeśli
      nie będzie zdecydowanej poprawy, to muszę podać antybiotyk.
      Trudno mi się w takim razie umawiać na ten weekend, bo nie chciałabym narażać
      Was ani Waszych dzieci. Mogę więc albo dać znać jeszcze w piątek, jak się
      sprawy mają, albo od razu ustalmy inny termin. Zaproszenie jest jak najbardziej
      aktualne, tylko tak się życie gmatwa :(. Co do terminu, to mnie jest zasadniczo
      obojętne, jestem w domu cały czas, a na urlop wyjeżdżamy dopiero w sierpniu.
      • e_rubi Spokojnie, spotkanie nam nie ucieknie 27.06.07, 15:56
        ja jakis szczegolnych planow na niedziele i tak nie mam, wiec wlasciwie mozemy
        sie dogadac w ostatniej chwili, jesli Lila bedzie zdrowa. Albo od razu wymyslic
        jakis inny termin a Ty spokojnie wykurujesz coreczke. Ada chyba do 12.07 jest
        na L4, moja niania 5.07. wyjezdza na wakacje, wiec i tak bede miala troche
        wolnego z Mloda w domu. My urlop planujemy dopiero we wrzesniu, wiec tak
        naprawde cale wakacje mamy do dyspozycji. Wiadomo, z dzieciakami nigdy nie jest
        latwo umowic sie na 100% nawet z kilkudniowym wyprzedzeniem - zawsze cos moze
        sie zdarzyc. Duzo zdrowka dla Lili, mam nadzieje, ze to nic powaznego i
        szybciutko jej przejdzie.
        • adaja1 Re: Spokojnie, spotkanie nam nie ucieknie 27.06.07, 17:45
          O.K czekamy. Ja mogę spakować się w 10 minut. Pozdrawiam.
      • akastel Re: Ech, żeby nie było zbyt pięknie... 27.06.07, 18:07
        Dzięki, dziewczyny. Cieszę się bardzo na nasze spotkanie. Zwłaszcza, że
        zaczynam łapać doła z tym zdrowiem dzieciaków. Mam wątpliwości, czy się nadaję
        na matkę, bo nie wiem, jak wytrzymam całe życie z tymi chorobami, po prostu żyć
        się odechciewa, jak dzieciaki chore.
        • e_rubi Re: Ech, żeby nie było zbyt pięknie... 27.06.07, 18:16
          Agnieszka, glowa do gory. Jestes najlepsza Mama dla swoich dziewczynek!!! Zawsze o tym pamietaj. Nie dziwie sie, ze lapiesz dolki po takich poczatkach Ninki na swiecie. Zosia rzadko choruje, ale jak cos jej jest to tez bardzo przezywam. I chyba swoim postem, ze z dzieciakami to nigdy nie wiedomo z tym zdrowiem, to sobie wykrakalam. Bo tuz po tym jak go napisalam, to zadzwonila nasza niania - Zosiek pojechala dzis do niej na wies - ze Mloda ma goraczke i wysypke. Wlasnie siedze jak na szpilkach, bo M zaraz po pracy po nia pojechal i lada chwila beda. Zosiek wysypke miala juz wczoraj, ale bylam na 100% pewna, ze to po poziomkach (bo juz ja pare razy tak obsypalo, a tesciowa jej dala w niedziele pol miseczki...) i sie wcale nie przejelam. Nie wiem, czy to zbieg okolicznosci i wysypka to jedno a lapie ja jakies przeziebienie, czy to jakas wirusowka...eh, takie zycie. Poczekam do jutra i jak nie minie, to tez czeka mnie wizyta u lekarza. Cos czuje, ze akurat w ten weekend nie jest nam pisane sie zobaczyc :-(
          • akastel Re: Ech, żeby nie było zbyt pięknie... 28.06.07, 10:10
            I jak się czuje Zosia? Mam nadzieje, że to jednak nic poważnego.
            Tak sobie myślę, skoro nasze spotkanie się trochę odsuwa, to może mogłabyś mi
            wysłać karty pocztą? Mogłabym już je Nince pokazywać, bo niedługo wyrośnie :).
            Adres wysyłam na priva.
            • e_rubi Re: Ech, żeby nie było zbyt pięknie... 28.06.07, 11:42
              tak myslalam, ze karty wysle poczta, tak bedzie na pewno szybciej. juz
              sprawdzam priv czy adres dotarl.
              a Zosia jest "dziwna" - nie wiem o co chodzi. wysypka - bardzo drobniutkie
              jasnoczerwone plamki - jest na calym ciele. Mloda twierdzi, ze ja to nie
              swedzi, nie zauwazylam tez, zeby sie drapala. oprocz tego ma lekki stan
              podgoraczkowy, zadnego kaszlu, kataru, nic poza ta wysypka. a ogolne
              samopoczucie bardzo nierowne - niby ma swietny humor, ladnie sie bawi - a po
              chwili byle drobiazg wyprowadza ja z rownowagi, zaczyna plakac, poklada sie i
              kaze sie tulic...w nocy fatalnie spala, co chwilke budzila sie z
              krzykiem...czekam, co sie z tego rowzwinie, ciagle wyskakuje z pracy do domu,
              zeby sprawdzic jak sytuacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka