Dodaj do ulubionych

Nic na siłę, wszystko młotkiem

12.07.07, 00:29
Tymek ma sorter klockowy. Sorter jest dla starszego dziecka, dużo w nim dziur
na figury o których w ogóle nie miałam pojęcia :/, skąd się u nas znalazł nie
wiem, nevermind. Nigdy specjalnie się nim nie interesował więc dziś ja
próbowałam go zainteresowac. Oczywiście, mimo wielkich prób, tłumaczeń i
lekcji pokazowej nie potrafił załapac, że koło do koła, kwadrat do kwadrata a
ołów w ołówku. Porzuciłam zabawę tłumacząc mu, że jest jeszcze za mały (żeby
se przypadkiem nie pomyślał biedaczysko, że jest ofermą nad ofermami) i
kiedyś napewno załapie co i jak i trening czyni mistrza i skąd się wzięła
taka zabawka to nieodpowiedzialne i napewno przyniósł ją tata. Wyszłam do
kuchni zrobic se kafke i przez dłuższą chwilę nic nie słyszę, a jak przez
dłuższą chwilę nic nie słyszę to oznacza tylko jedno - Tymek jest czymś
wielce zaabsorbowany i na bank jest to coś niedozwolonego. Kukam co on tam
robi a pan biedronek siedzi (moja ukochana oferma ofermiasta) z sorterem i
próbuje dużym klockiem WBIC trójkąt w okrągłą dziurę !!!!
Pobeczałam się ze śmiechu jak to zobaczyłam !
Obserwuj wątek
    • weteranka13 Re: Nic na siłę, wszystko młotkiem 12.07.07, 06:13
      No właśnie!
      Ponoć wystarczy tylko chcieć, a reszta to kwestia techniki.

      Pozdro dla Tymka (Czy nadal nazywasz Go Tymiankiem lub Biedronkiem?)
      Sierpień zbliża się wielkimi krokami...
      Jako że jestem okrutnie sentymentalna, często, gdy siadam przed komputerem,
      przypominają mi się nasze zeszłoroczne debaty nad różnymi SPRAWAMI WIELKIEJ
      WAGI..
      I robi mi się nastrojowo.
      Ziemia szybko toczy ten swój uroczy garb. Może nawet za szybko!
      • mysty Re: Nic na siłę, wszystko młotkiem 13.07.07, 00:24
        'Jako że jestem okrutnie sentymentalna, często, gdy siadam przed komputerem,
        przypominają mi się nasze zeszłoroczne debaty nad różnymi SPRAWAMI WIELKIEJ
        WAGI' - weteranko, jakżem Ci zazdrościła tego szybkiego opuszczenia Eskulapa !!!

        Rok temu ... beh :). Stopy miałam strasznie spuchnięte i strasznie się bałam -
        nie porodu, ale tego co ja będę robic tyle dni w klinice :/. Do tych wspomnień
        wróciłam ostatnio jak przeglądaliśmy zdjęcia ... ziemia szybko toczy, taaa ...
        wtedy się zatrzymała ... Bosh, jakie moje dziecko było małe ! Strasznie się
        wzruszyłam przy zdjęciach buczącego Tymosława wyglądającego jak buczący ale-nie-
        ten-co-teraz-śpi-w-łóżeczku. Zapominam już o tym, że on kiedyś nie miał zębów,
        wypijał max 50 ml, nie umiał schodzic z łóżka, że o wchodzeniu już nie wspomnę,
        spał-sikał-jadł, nosił okruszkowy rozmiar 62, miał fioletowy pępek ... Matko,
        ale ten czas ucieka :/. Się zamyśliłam ... obudziłaś we mnie wspomnienia ...

        ehhh ... gdyby nie zdjęcia i filmy w kompie mogłabym przysiąc, że moje dziecko
        urodziło się z 12 zębami, czuprynką i zdolnościa przemieszczania się po domu w
        rozmiarze 86 ... ehhhhhh

        a co do nazewnictwa - biedronek jeszcze funkcjonuje (nawet zakupiłam mu niby-
        świetne biedronki do zaproszeń), alee w miarę rozwoju fizyczno-psychiczno-
        wizualno-akustyczno-i coś tam jeszcze z 'o' na końcu Biedronek przemieniał się
        w pająka, patafurka, pepponia, zjadającego komodę, by stac się na dzień
        dzisiejszy panem kokoszkiem.

        A z panem kokoszkiem to ciekawa historia jest. Tyma dostał zwariowany traktor z
        traktorzystą edkiem i zwierzątkami (edek to jego ulubione słowo niech więc
        myślą, że on tak polubił traktorzystę, że nauczył się jego imienia :P).
        Zwierzątek jest słownie cztery (nie wiem dlaczego na tym etapie rozwoju dziecka
        serwują zawsze ten sam zestaw farmiany: krowa, owieczka, kura, świnka) i jakoś
        zawsze tak się zdarzało, że pod koniec dnia trwały poszukiwania pana kury,
        zresztą bezskuteczne. Od trzech tygodni Tymek ciągle zapodaje 'kokokokoko'więc
        stwierdziliśmy, że chyba sobie strasznie kuraka upodobał. Zresztą fakt
        tajemiczego znikania znoszącego jajka nie był bez znaczenia - pan Tymoteusz
        kilkakrotnie pochował różne rzeczy w sobie tylko znanym miejscu, żeby dzień po
        wzdychaniu mamuni 'nigdzie tego nie ma, pewnie wyrzuciłam przez przypadek/
        znajdzie się przez przypadek/nie mam siły już tego szukac 'wyłonic się z ową
        rzeczą w ręku. Tak więc 'kokokoko' = jaka fajna kurka + kurka jest tylko moja +
        jestem kurka. Jak wielkie było nasze zdziwienie gdy dnia pewnego odkryliśmy,
        że 'kokokoko' nie ma nic wspólnego z plastikową atrapą drobiu jeno z ...
        gołębiami !!!! Na naszym balkonie zamieszkały 2 gołębie, bez mojej zgody
        zniosły jajko i rozpanoszyły się na całej powierzchni zaglądając od czasu do
        czasu przez szybę 'daj coś zjeśc, cholera!'. Owego dnia cwane gołębie podeszły
        pod drzwi balkonowe i zaczely cos tam gulczyc, Tymek to usyszal z sypialni i z
        radosnym 'kokokoko' przyczworakowal do pokoju. I tak jest panem kokoszkiem
        czyli 'tym, ktory gada z golebiami'

        o matko, ale zem sie rozpisala juz nawet klawiatura strajkuje i ogonkow nie
        pokazuje.Zaczynam rymowac a to swiadczy o tym jak bardzo powinnam juz isc spac
        (ziewa, a to rozpisanie to wina weteranki)
        • mpd3 Re: Nic na siłę, wszystko młotkiem 13.07.07, 14:04
          To PAN kura jajka u Was znosi? Ja nie chcę wiedzieć co to za jajka :DD

          A tak naprawdę to ja sie tu wtrącam, bo mnie Wasze posty natchnęły również na
          sentymentalne wspomnienia. Rok temu... Boziu, kiedy to bylo?! Brzuszysko,
          piekielny upał, my z małżonkiem nad Bałtykiem. Dzidź płci wtedy niewiadomej
          przestał się ruszać na parę godzin. Wystraszył mnie jak cholera.
          Po powrocie moje przeszukiwanie netu w temacie: poród w E. :) I nagłe
          olśnienie: Forum pt. Mamy z Bielska-Białej i okolic. I milion dziewczyn z
          terminem na sierpień i planujących rodzić właśnie tam. I zaczęła się zabawa.
          Potem przytuliłam po raz pierwszy mojego Natka. Ech, właśnie mi się łza w oku
          zakręciła. Mnie tez się wierzyć nie chce, że on wtedy ani w łapcie nie klaskał
          ani nie tańczył na dźwięk muzyki, ani nawet szuflad nie umiał opróżnić z całej
          zawartości :D
          A czas się za siebie nie ogląda, tylko płynie, płynie, płynie...
    • weteranka13 I do tego chyba jestem ślepa 12.07.07, 06:15
      i cierpię na analfabetyzm funkcjonalny.

      A po samokrytyce przekształcam pytanie:
      Czy nadal nazwyasz Go Tymiankiem?
    • mpd3 Re: Nic na siłę, wszystko młotkiem 12.07.07, 13:02
      Sikam ze śmiechu :D Wycałuj Jego Wysokość Mądralę Makgajwerusa Biedronka I ode
      mnie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka