akastel
18.01.09, 12:50
Opowieść zaczerpnięta z innego forum:
Chodzi znajoma po supermarkecie, robi zakupy. I widzi matkę z dzieckiem -
dziewczynką. Dziewczynka zachowuje się skandalicznie:wydziera się, rzuca się
na podłogę, ryczy itp. A jej mama spokojnie tłumaczy: Monisiu, cierpliwości,
jeszcze tylko kupimy parę rzeczy i jedziemy do domku... Monisiu nie denerwuj
się... Monisiu, już idziemy po płyn do płukania i koniec... Monisiu nie płacz,
już jedziemy do kasy...
Znajoma pełna podziwu dla cierpliwości tej mamy podeszła i mówi: Wie pani, ja
tez mam dzieci i naprawdę podziwiam ile Pani ma cierpliwości, bo ja to chyba
bym Monisi tyłek sprała! A owa mama na to: A, nie, nie, proszę pani - Monisia
to jestem ja.