marcowsky
09.11.09, 22:36
W epoce rakiet i bezzałogowych samolotów powspominajmy trochę o malowniczej
walce na szable w 1920 roku.Znalazłem taką oto perełkę.
Inspiracją była recenzja książki Adama Zamoyskiego "Warszawa 1920" w
Rzeczypospolitej.www.rp.pl/artykul/61991,388880_Nie_bylo__cudu_nad_Wisla.html
"Rtm. Leon Racięcki, d-ca 3 szwadronu, silny i słynny rębajło, natknął się w
czasie szarży na barwnie przybranego kozackiego atamana, na pięknym karym
koniu, szerzącego spustoszenie wśród naszych w kotłowaninie bitwy wręcz.
Racięcki zaatakował go i wywiązał się między nimi pojedynek na szable, w
czasie którego obie strony t.j. Kozacy i nasi przystanęli na chwilę półkolem
przypatrując się spotkaniu. Po kilku starciach Kozak rozcięty przez
Racięckiego zwalił się z konia, na co wśród Kozaków powstał popłoch i wśród
okrzyków "Kuźma Kruczkow ubit, ubit" podali tył i zaczęli uciekać. Był to
przełomowy moment w tej fazie bitwy.
www.kbroszko.dominikanie.pl/wspomnienia_1920.htm