Dodaj do ulubionych

Walka rot. Racięckiego z Kuźmą Kruczkowem w 1920 r

09.11.09, 22:36
W epoce rakiet i bezzałogowych samolotów powspominajmy trochę o malowniczej
walce na szable w 1920 roku.Znalazłem taką oto perełkę.
Inspiracją była recenzja książki Adama Zamoyskiego "Warszawa 1920" w
Rzeczypospolitej.www.rp.pl/artykul/61991,388880_Nie_bylo__cudu_nad_Wisla.html
"Rtm. Leon Racięcki, d-ca 3 szwadronu, silny i słynny rębajło, natknął się w
czasie szarży na barwnie przybranego kozackiego atamana, na pięknym karym
koniu, szerzącego spustoszenie wśród naszych w kotłowaninie bitwy wręcz.
Racięcki zaatakował go i wywiązał się między nimi pojedynek na szable, w
czasie którego obie strony t.j. Kozacy i nasi przystanęli na chwilę półkolem
przypatrując się spotkaniu. Po kilku starciach Kozak rozcięty przez
Racięckiego zwalił się z konia, na co wśród Kozaków powstał popłoch i wśród
okrzyków "Kuźma Kruczkow ubit, ubit" podali tył i zaczęli uciekać. Był to
przełomowy moment w tej fazie bitwy.
www.kbroszko.dominikanie.pl/wspomnienia_1920.htm
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: Walka rot. Racięckiego z Kuźmą Kruczkowem w 1 09.11.09, 23:05
      no i pan zagłoba burłaja usiekł.
    • panzerviii Re: Walka rot. Racięckiego z Kuźmą Kruczkowem w 1 25.11.09, 11:38
      po całym zdarzeniu cala Brygada kozaków przeszła na polską stronę,
      tłumacząc, że chcą walczyć w prawdziwej kawalerii.

      Cóz carska kawaleria była najlepsza na swiecie, a to z niej ocalało
      walczyło w polskich ułanach i w korpusach Budionnego i Gaj Chana :)
    • windows3.1 o, chyba kupię 25.11.09, 12:08
      wpadł mi w oko ten Zamoyski w Bellonie na Grzybowskiej. Ale mam
      zasadę, że nie kupuję nic nowego, dopóki nie skończę aktualnej
      lektury. A tak się składa, że od kilku tygodni zmagam się z inną
      książką o bitwie o Warszawę, "Na przedpolu Warszawy" Kempy. Jest to
      niestety dość ciężka lektura i nie mogę jej zmóc, ale teraz mnie
      zmotywowałeś.
      • panzerviii Re: o, chyba kupię 25.11.09, 12:11
        Ja o tym wyczytałem w ksiązce Bohdana Skaradzińskiego Sąd Boży roku
        1920.

        Nawet niezła z biblioteki śp. dziadka mojej żony.
        • vandermerwe Re: o, chyba kupię 25.11.09, 13:34
          Warto kupic. Mam wydanie po angielsku. W sumie to mala ksiazeczka
          (przynajmniej ta moja), dobrze napisana choc dla analitykow zdarzen
          dawnych moze byc za malo szczegolow.

          Pozdrawiam
      • habeas_corpus Re: o, chyba kupię 25.11.09, 14:01
        windows3.1 napisała:

        > od kilku tygodni zmagam się z inną
        > książką o bitwie o Warszawę, "Na przedpolu Warszawy" Kempy. Jest to
        > niestety dość ciężka lektura i nie mogę jej zmóc, ale teraz mnie
        > zmotywowałeś.

        Ja ją zmogłem. Ciekawe wnioski, chwilami zbyt daleko idące. Ale jest też wiele
        spraw przedstawionych bardziej przekonująco niż dotychczasowa historiografia,
        zakotwiczona jeszcze w PRL.
        • windows3.1 to napisz coś o tym Kempie 25.11.09, 14:41
          chętnie przeczytam:

          jakie ma ciekawe wnioski
          które są za daleko idące
          co jest opisane bardziej przekonująco

          zbliżam się już do końća, więc Twoje uwagi chyba mnie nie
          zasugerują, tym bardziej że robię kilka uwag mam już w głowie,
          właśnie z myślą o ew. recenzji na tym czy innym forum
          • habeas_corpus Re: to napisz coś o tym Kempie 25.11.09, 18:07
            Przekonujące jest to, że pierwotnie plan zakończenia tej fazy Operacji Bagration
            przewidywał jednak uchwycenie Warszawy, jako strategicznego węzła
            komunikacyjnego, wbrew temu co twierdzili historycy PRL i ZSRR. Zmiana kierunku
            działań nastąpiła bezpośrednio po wybuchu Powstania.

            Zbyt daleko idący wniosek, co prawda opatrzony przez autora zastrzeżeniami (zbyt
            słabymi jak dla mnie) dotyczy anonimowej w istocie informacji o działaniu w
            rejonie Wilanowa jakiegoś odciętego batalionu A.Cz. którego żołnierze rzekomo
            likwidowali Polaków.
            Autor podaje, że wiadomość o tym pochodzi z forum internetowego i zamieścił ją
            internauta powołujący się na ustny przekaz starszego członka swojej rodziny
            (babci bodajże). Coś takiego może najwyżej stać się kanwą do dalszych badań w
            terenie, do kwerendy źródeł, ale nie do poważnych rozważań w ambitnym
            opracowaniu, a na takie pozwolił sobie W. Kempa.
            Z wnioskami w tej sprawie posunął się o wiele za daleko, jak dla mnie.
            • windows3.1 desant radziecki w Wilanowie 25.11.09, 18:19
              zwróciłem uwagę dokładnie na to samo!

              Opowieść o tym, że podobno jakiś pododdział radziecki zaplątał się w
              rejonie Wilanowa podałbym - ewentualnie! - w przypisach,
              potraktowawszy ją raczej jako podejrzaną plotkę. Tymczasem Kempa nie
              dość, że poświęca jej nieproporcjonalnie dużo miejsca w tekście
              głównym, to jeszcze potem się na nią powołuje.
              • habeas_corpus Re: desant radziecki w Wilanowie 25.11.09, 18:27
                Swoją drogą, Kempa podaje, że dokumenty działań bojowych 125 Korpusu Strzeleckiego, a to właśnie ta jednostka miała próbować przeprawy w Wilanowie, do dzisiaj nie są ujawnione.
                Ciekawe z jakiego powodu utajniać do dzisiaj dokumenty takiego rodzaju?

                Pytałem tu na forum naszych Rosjan czy to utajnienie jest prawdą. Bo może to tylko Kempa nie zdołał (nie chciało mu się?) do nich dotrzeć. Niestety, zwykle kończyło to temat, Rosjanie w tej sprawie nabierali wody w usta. Rozumiem jeszcze gdybym dostawał odpowiedź "nie wiem", "sprawdzę", "spróbuję zapytać"... ale nie. Pytanie zawsze zostawało w próżni.
                Nie chcę snuć domysłów o przyczynach takiej reakcji, ale faktem jest, że zawsze była tylko taka.
                • browiec1 Re: desant radziecki w Wilanowie 25.11.09, 22:27
                  No to mogloby swiadczyc jednak o potwierdzeniu jakims tej tezy zbyt
                  smialej dla Ciebie.
                  • habeas_corpus Re: desant radziecki w Wilanowie 26.11.09, 07:24
                    Nie napisałem, że teza jest zbyt śmiała. Napisałem, że brak jest dostatecznych
                    danych aby już teraz uznawać ją za prawdziwą. W zasadzie to na razie brak do
                    tego jakichkolwiek danych.

                    Żeby jeszcze było to wspomnienie świadka, zapisane pod imieniem i nazwiskiem, to
                    byłoby już coś - chociaż też wymagałoby potwierdzenia przez inne źródła. Ale
                    informacja z drugiej ręki, podana anonimowo na forum internetowym?

                    Może to posłużyć co najwyżej jako wskazówka dla badacza, ale nie argument mający
                    służyć za potwierdzenie innych tez.
                    • windows3.1 jezt zbyt śmiałą 26.11.09, 10:57
                      teza jest nie tylko zbyt śmiała, ale zupełnie z księżyca wzięta,
                      powiedzmy sobie szczerze. Oto i cały cytat, podobno z wpisu który
                      pojawił się na forum Muzeum Powstania (forum jest jak wiadomo od
                      miesięcy nieczynne, więc nie można sprawdzić):

                      „kilka desantów sowieckich weszło do Warszawy przez Wisłę i Dolny
                      Mokotów. Grubo ponad setka doskonale wyszkolonych żołnierzy
                      sowieckich, doskonale uzbrojonych, dysponujących niemieckimi
                      mundurami działała na tym terenie przez całe powstanie. Stacjonowali
                      w okolicach Wilanowa. Współpracowali z Niemcami, m.in. wymieniając
                      się jeńcami i informacjami oraz zabijając Polaków rzecz jasna”.
                      Oraz: „Przyszli z Czerniakowa. Ulokowali się na górce i pokryli
                      morderczym ogniem Sadybę”. [s. 439]

                      a źródło? „Moje źródło informacji to przekaz ustny trzech różnych,
                      starych osób”.

                      Bzdura na bzdurze i bzdurą pogania. Cały batalion, grubo ponad setka
                      Sowietów, sforsował Wisłę na wysokości Dolnego Mokotowa (w kilku
                      desantach!), i do dzisiaj nikt o tym nic nie wie? Do tego przez dwa
                      miesiące prowadził aktywną działalność bojową w gęsto zaludnionym,
                      przedmiejskim terenie, i dalej nikt o tym nie wie? Nie wspomina o
                      nich żaden meldunek mokotowkiej AK, mimo że kierownictwo powstania
                      kurczowo wypatrywało jakiejkolwiek możliwości nawiązania współpracy
                      z Sowietami? Jakby tego było mało, Sowieci mieli współpracować z
                      Niemcami! Ja rozumiem że teoretycznie rzecz biorąc, otoczona na
                      przyczółku i pozbawiona szans na odwrót grupa w sile nawet batalionu
                      mogła poddać się Niemcom (choć Kempa, który wspomina o wielu takich
                      małych przyczółkach, nie zna podobnego przypadku), ale w takim razie
                      zostałaby rozbrojona i odesłana do obozu, a nie poproszona uprzejmie
                      o zmianę stron i pomoc w zwalczaniu polaczków. I do tego ci
                      krasnoarmiejcy mieli jeszcze niemieckie mundury, tak? No i to
                      wspaniałe źródło: „przekaz ustny trzech różnych, starych osób”.
                      Oczywiście nie znamy ani autora tego postu, ani nazwisk jego
                      domniemanych trzech informatorów.

                      Kto takie bzdury traktuje poważnie?

                      Kempa. Zestawił tą relację z relacją szefa sztabu 175. dywizji
                      piechoty, niejakiego Sołowiewa, który twierdzi, że dywizja,
                      stacjonująca w okolicach Międzylesia, podjeła nieudane próby
                      forsowania Wisły „na północ od Otwocka”, i że straciła tam cały
                      batalion. Ja rozumiem, że Kempa pochyla się z szacunkiem nad każdym
                      źródłem i nie chce nic przeoczyć, bo każdy chciałby odkryć jakąś
                      sensację, ale tu jednak posuwa się za daleko. I co, radziecka
                      dywizja utworzyła siłą batalionu przyczółek w Warszawie, i nie ma o
                      tym wzmianki w dokumentach nie tylko dywizyjnych czy korpuśnych, ale
                      i armijnych czy frontowych? I ten Sołowiew zamiast pochwalić się, że
                      jego dywizja utworzyła siłą batalionu przyczółek, mówi o tym
                      że „straciła” batalion? Nie ma, radzieckim zwyczajem, dalszych prób
                      poszerzania przyczółka, ściągania posiłków, saperów, promów, łodzi?
                      I oczywiście Niemcy też o tym nic nie wspominają.

                      Powiem tak. Jeśli całość nie jest zmyśleniem od początku do końća, a
                      mitomania przybiera różne kształty, to może chodzić tylko i
                      wyłącznie o jakieś formacje kolaboracyjne, zwłaszcza że w rejonie
                      Sadyby prawdopodobnie działała jedna z jednostek ukraińskich. A że
                      domniemani (rzekomi?) autorzy relacji upierają się przy
                      czerwonoarmistach? No cóż, większość formacji kolaboranckich
                      składała się z byłych czerwonoarmistów. A co do wiarygodności
                      relacji z Powstania, to można je ocenić po tym, że w swoich
                      opowieściach nawet żołnierze AK nie odróżniali transportera
                      opancerzonego od czołgu, nie mówiąc już o odróżnianiu np. Łotyszy od
                      Ukraińców.

                      A jeśli ktoś upiera się, żeby traktować takie posty poważnie, to
                      chciałbym poinformować szanownych państwa, że odkryłem niedawno
                      nowy, nieznany epizod. Otóż w jednym z zestrzelonych nad Warszawą
                      samolotów alianckich, a mianowicie transportowcu sił
                      południowoafrykańskich, znajdował się pluton spadochroniarzy,
                      przeznaczony do zrzutu. Żołnierze ci desantowali się nad Ochotą,
                      gdzie udało im się zgromadzić w rejonie torów kolejowych pod
                      dzisiejszym Dworcem Zachodnim. Tam sformowali grupę bojową, która
                      przedostała się do Śródmieścia Północnego i walczyła w kanałach.
                      Ponieważ byli to murzyni, doskonale maskowali się w ciemnościach
                      kanałów i siali postrach wśród Niemców. Informację tą powziąłem z
                      ustnej relacji pewnego mulata, który twierdzi że jest wnukiem
                      jednego z tych żołnierzy i polskiej łączniczki.
                      • marcowsky Re: jezt zbyt śmiałą 26.11.09, 12:13
                        A co na to potomkowie rotmistrza Racięckiego i Kruczkowa?
                      • azyata Oczywiście 26.11.09, 18:48
                        Rosjanie walczyli z Powstaniem. RONA - jak sama nazwa wskazuje - to
                        satelicka formacja rosyjska.

                        Kuźma Kriuczkow to zupełnie inna historia. W każdej sowieckiej
                        dywizji kawalerii po wojnie domowej było co namniej kilku
                        kawalerzystów, którzy przechwalali się, że to oni zabili Kuźmę.
                        Wspomina o tym Igor Newerly ("Zstało z uczty bogów"). My oczywiście
                        wiemy, że to Polak go pokonał...

                        pzdr
                      • bmc3i Re: jezt zbyt śmiałą 26.11.09, 20:33
                        windows3.1 napisała:

                        > że „straciła” batalion? Nie ma, radzieckim zwyczajem, dalszych prób
                        >
                        > poszerzania przyczółka, ściągania posiłków, saperów, promów, łodzi?

                        A o czym - w kontekscie tego radzieckiego zwyczaju - swiadczy brak takich prób w
                        przypadku przyczółka czerniakowskiego?
                        • windows3.1 przyczółek czerniakowski 27.11.09, 11:45
                          o ile wiem, były jednak próby wzmocnienia przyczółka
                          czerniakowskiego, tak siłami WP jak Sowietów. Anemiczne, nieudane i
                          spóźnione, to fakt. A czemu takie? sam chciałbym wiedzieć.
                          Nieudolność Berlinga, brak środków przeprawowych, silna obrona
                          niemiecka, względy polityczne? Teorii jest wiele, przekonującej
                          odpowiedzi żadnej.
                    • browiec1 Re: desant radziecki w Wilanowie 26.11.09, 21:22
                      Chodzilo mi o to ze ta cala tajemniczosc moze z tym miec cos
                      wspolnego.
                      • habeas_corpus Re: desant radziecki w Wilanowie 26.11.09, 21:46
                        browiec1 napisał:

                        > Chodzilo mi o to ze ta cala tajemniczosc moze z tym miec cos
                        > wspolnego.

                        Nieujawnianie dokumentów bojowych 125 KS wystarczająco jest uzasadnione tym, że
                        ten korpus rozpoczął już forsowanie Wisły na Wilanów i manewr ten został
                        przerwany. Ujawnienie zdradziłoby, że A.Cz. miała jednak zamiar zdobywać
                        Warszawę, a w dzienniku bojowym odnotowano być może jakie były powody
                        zatrzymania desantu.
                        Pisząc "powody zatrzymania" nie mam na myśli oczywiście, że mogłoby się tam
                        znaleźć stwierdzenie "żeby nie przeszkadzać Niemcom", albo "żeby nie pomagać
                        bandytom z AK". Takich notatek w dziennikach bojowych się chyba nie robi.
                        Ale z całą pewnością mogłoby się tam znaleźć wskazanie na nieznany dotąd rozkaz
                        Stawki, nakazujący zatrzymanie. Przykładowy zapis" "Realizując dyrektywę nr
                        (....) wstrzymano przeprawę, a siły już przerzucone odwołano...".

                        Dotychczas Rosjanie wypierali się istnienia takiego rozkazu, tłumacząc, że
                        zamiaru zajmowania Warszawy w sierpniu nie mieli, a cały wysiłek od początku
                        kierowano na Magnuszew.
                        • windows3.1 forsowanie Wisły pod Wilanowem 27.11.09, 12:03
                          słuchaj, a skąd masz w ogóle to info o utajnieniu dokumentów
                          bojowych XXV. Korpusu? Bardzo możliwe że z Kempy i że przegapiłem,
                          ale wtedy pomóż i zlokalizuj proszę na stronie informację.

                          po drugie, nie przypominam sobie u Kempy żadnych informacji o
                          próbach sforsowania Wisły pod Wilanowem poza notką wspomnianego
                          Sołowiewa. Gdzieś jeszcze jest o tym mowa?

                          po trzecie, co do tych wspomnianych przez Ciebie na początku "zbyt
                          daleko idących wniosków" to sprawa tego ew. forsowania mogłaby być
                          moim zdaniem sztandarowym przykładem. Na podstawie wątłej bazy
                          źródłowej Kempa nawet rozważa hipotezę, że Rokossoweki być może
                          przed atakiem na Pragę zamierzał zdobyć rejony Stegien, Sadyby,
                          Czerniakowa, Wilanwa i ... odciąć drogę odwrotu cofającym się
                          Niemcom z Pragi (sic!). To są dopiero karkołomne konstrukcje! Tym
                          bardziej że Kempa, który podaje szczegółowo rozkazy dowództwa Frontu
                          niemal z dnia na dzień, rozkazu uprawniajacego do podobnych
                          spekulacji nie znalazł.
                          • habeas_corpus Re: forsowanie Wisły pod Wilanowem 27.11.09, 12:59
                            O utajnieniu dokumentów 125 KS pisze właśnie Kempa. Wybacz, ale nie pamiętam na
                            której stronie, a nie bardzo chce mi się szukać. Pisał też o tym na forach
                            historycznych (dws i forum IPN) i nigdy nie zostało to zakwestionowane. Ja
                            również nie natknąłem się na informację przeciwną, ale ja nie jestem historykiem
                            z zawodu i opieram się tylko na źródłach ogólnodostępnych, nie próbowałem w tej
                            sprawie badać archiwów :)

                            O desancie w Wilanowie też czytałem tylko u Kempy, niemniej jednak podaje on
                            konkretne źródło: wywiad z Sołowiewem w tygodniku Stolica.
    • mer-llink Re: Walka rot. Racięckiego z Kuźmą Kruczkowem w 1 22.04.16, 15:36
      To oczywista bzdura: Kuźma Kruczkow (sławny pierwszy żołnierz rosyjski I wojny światowej odznaczony Świętym Jerzym) został zabity przez oddziały czerwonych nad Donem, gdy oponował się im w szeregach białych. Pochowany został w swej rodzinnej wsi (dziś na Ukrainie). A działo się to w r. 1919. Czyli na rok przed opisanym tu rzekomym pojedynkiem Leona Racięckiego (zresztą wspaniałego kawalerzysty i dowódcy) z rzekomym " Kruczkowem".
      Legenda o tym pojedynku przetrwała w podaniach Pułku Ułanów Krechowieckich 9ibywa bezkrytycznie przytaczana przez zupełnie nam współczesnych autorów), ale z legendami kawleryjskimi jest tak samo, jak z wędkarskimi i myśliwskimi - rzadko to bywa "taaaka ryyyba" albo "niedźwiedż mospanie".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka