Dodaj do ulubionych

Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha

IP: *.anonymizationservice.com 08.05.04, 21:59
W szary listopadowy wieczór, gdzieś na obrzeżach Polski „C”, w
niegdysiejszych Prusach Wschodnich, kilku mężczyzn uniosło ze skrzyni
granatowego Żuka drewnianą trumnę, by po chwili opuścić ją na dno uprzednio
przygotowanego, wilgotnego wykopu....Taki byl mniej wiecej koniec bylego
gaulejtera Prus Wschodnich Ericha Kocha.Dał się poznać jako bezwzględny
wykonawca nazistowskich teorii „rasy panów”. Zarządzając gestapo i policją
na okupowanych terytoriach zamierzał przekształcić całą podległą mu ludność
słowiańską w niewolników pracujących dla chwały III Rzeszy.Uważa się go za
jednego z największych zbrodniarzy wojennych, bezpośrednio odpowiedzialnych
za wymordowanie polskiej inteligencji, sowieckich partyzantów i setek tysięcy
Żydów z Białostockiego i Ukrainy. Zgromadził olbrzymie kolekcje zrabowanych
dzieł sztuki. Po wojnie schwytany w brytyjskiej strefie okupacyjnej podczas
przypadkowej kontroli dokumentów. Wydany Polsce, gdzie oskarżono go o śmierć
400 tys. obywateli polskich, ciekawe jest ze Brytyjczycy "podarowali" Kocha
Polakom mimo ze ubiegali sie o niego rowniez Sowieci i ktorzy oskarzali go o
wspoludzial w wymordowaniu okolo 4 mln ludzi na Ukrainie i wyslanie okolo 2,5
mln na przymusowe roboty i obozow koncentracyjnych.Co jest interesujace ze
przez okolo 10 lat Koch nie mial procesu sadowego! dopiero w 1959 zostal
skazany na kare smierci ktora wkrotce zamieniono na wiezienie ze wzgledu na
zly stan zdrowia skazanego! ZSRR nigdy nie wystapil o ekstradycje Kocha ani
nie wywieral zadnych naciskow na rzad PRL mimo ze jak powszechnie wiadomo
mial takie mozliwosci .Erich Koch mial niezle warunki do odsiadywania
wyroku ,we wrześniu 1967 roku został przewieziony do Łodzi na operację
nowotworu. Zabieg, niezmiernie ryzykowny,udał się nadspodziewanie dobrze…
(zapewne operowal go jakis czolowy chirurg skoro transportowano go przez pol
Polski-to moje przypuszczenie) Lubił oglądać telewizję…Koch telewizję
zobaczył w 1970 roku po raz pierwszy w Barczewie,początkowo nie chciał
uwierzyć, że coś takiego jak telewizja istnieje.Przez cały okres pobytu w
więzieniu, nie zmienił swojego pierwotnego stosunku do Hitlera. Do końca weń
wierzył…Erich Koch zmarl 12 listopada 1986 roku.
Obserwuj wątek
    • Gość: Zulu Re: Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha IP: *.fornfyndet.se 09.05.04, 11:32
      Podejrzewam ,ze ta jego zywotnosc byla spowodowana wiedza na temat "Komnaty
      Bursztynowej".Ponoc On jedyny co zostal przy zyciu i cos niecos wiedzial.Wiecej
      nic nie moge powiedziec poniewaz nie wiem ,ale tak kiedys obilo sie mnie o
      uszy.Pzdr.Zulu
    • Gość: axx Re: Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha IP: 207.191.236.* 09.05.04, 16:53
      Prawdopodobnie "Bursztynowa Komnata" byla jednym z powodow ale nie najwaznieszym. Erich Koch mial dobrych sponsorow i to
      na samych szczytach Kosciola Katolickiego. To ich dyskretna interwencja spowodowala zamiane kary. Znaleziono zapewnie dojscie po linii i na bazie
      bo Komunistyczna Partia Wloch byla i jest do dzisiejszego dnia jedna z wiodacych partii. Kosciol Katolicki bardzo pomagal bylym hitlerowcom
      a pozniej pomagal rowniez "Solidarnosci". Nie robil tego za darmo. Ale przeciez pieniadze byly i to duze.
      • Gość: Francuski łacznik Re: Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha IP: *.anonymizationservice.com 09.05.04, 21:14
        > Erich Koch mial dobrych sponsorow i to na samych szczytach Kosciola
        > Katolickiego .

        Bezposrednio po wojnie kosciol nie mial specjalnych wplywow wsrod osob ktore
        mialy rzeczywista wladze w Polsce ,najlepszym dowodem bylo uwiezienie prymasa
        Wyszynskiego mysle ze decyzje co do losow Ericha Kocha zapadly na Kremlu na
        co wskazywalo by zachowanie Rosjan i musialo to byc powiazane z jakimis
        konkretnymi interesami ,jesli chodzi o Bursztynowa Komnate to gdyby Koch
        wiedzial o miejscu gdzie sie znajduje to taka informacje niewatpliwie by z
        niego wydobyto,w kazdym badz razie mysle ze jakos sie wykupil ciekawe tylko
        jaka byla tego cena

        > Kosciol Katolicki bardzo pomagal bylym hitlerowcom

        Nie mysle ze taka sytuacja mogla miec miejsce w kraju ,KK byl wtedy w zbyt
        trudnym polozeniu zeby sobie pozwolic na tego typu kontakty bo bezlitosnie
        byloby to wykorzystane przeciwko niemu

        • adrzewoj parę uwag 13.05.04, 13:04
          1. Wyrok zapadł w roku 1959, a więc wtedy akurat z opinią Kościoła władze mogły
          się liczyć.
          2. Jeśli Kościół naciskał przez WPK (swoją drogą - dość to egzotyczne...) to
          mógł to być nacisk skuteczny.
          3. Ciekawe, co skłoniło Brytyjczyków do wydania Kocha? No bo skoro wydali go
          Polsce - to musiał być tu osądzony.

          Pozdrawiam
          • Gość: axx Re: parę uwag IP: 207.191.236.* 13.05.04, 16:03
            Zawsze liczyly sie z opinia Kosciola. W tym i poprzedzajacym okresie wladze komunistycznie zabiegaly o uznanie diecezji na tzw. Ziemiach Zachodnich,
            status byl tymczasowy. Prominenci komunistyczni zawsze udawali wrogosc wobec religii. W rzeczywistosci strony doskonale sie rozumialy
            ale nieoficialnie. Wladyslaw Gomulka byl super ministrantem (w mlodosci) . A w tygodniku "Przekroj" z wczesnych lat powojennych jest
            zamieszczone zdjecie z obchodow Bozego Ciala w Warszawie na ktorym owczesny prezydent tow. Boleslaw Bierut trzyma baldachim nad biskupem
            i karnie maszeruje.
      • Gość: pawe Re: Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.04, 19:29
        Jak zwykle piszesz bzdury w ramach marnej antykoscielnej propagandy.

        Podaj jakich to dobrych koscielnych sponsorów miał rzekomo Koch i dlaczego. Oczywiście poprzyj te swoje informacje źródłami tych rewelacji. Nie zapomnij przy okazji wytłumaczyć sprzeczności z ogólnym antykościelnym nastawieniu nazistów i o tysiącach księży zamordowanych w obozach koncentracyjnych.
        No izastanów się, jak władze komunistyczne wykorzystałyby wstawiennictwo hierarchii kościelnej za zbrodniarzem hitlerowskim w czasach np. sporu o słynne "przebaczamy i prosimy o przebaczenie"
        A po tym wszystkim napij sie zimnej wody:).
        P
        • sksyn Re: Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha 14.05.04, 00:09
          pawka nie rzucaj sie, gamoniu. Nie przystoi to Boinifatrowi o pdowojnej
          orientacji seksualnej. Przypomnij sobie kto popieral Hitlera i jego dazenia,
          jak nie jakis tam pan papiez. Nie chce pisac ktory bo nie jestem pewien a taki
          zamulcz jak ty zaraz to zacznie szarpac dalej.

          Kosciol byl umoczony z nazistami po same uszy.
    • black_panther Ericha Kocha a Bursztynowa Komnata 14.05.04, 02:37
      Dla Gauleitera Prus Wschodnich Kocha Bursztynowa Komnata stała się wręcz
      obsesją, powodem do dumy i chwalenia się.W 1944 roku wojna zbliżała się do
      granic Niemiec.10 kwietnia 1945 roku Armia Czerwona zdobyła Królewiec ale
      Bursztynowej Komnaty już tam nie było. Historycy twierdzą, że carski skarb musi
      być ukryty na terenie Polski, w miejscu, które Koch uznał za absolutnie
      bezpieczne. Tym bardziej, że o Bursztynową Komnatę zabiegał sam Alfred
      Rosenberg (szef hitlerowskiego sztabu zabezpieczenia zabytków na terenie
      Europy). Spór Kocha i Rosenberga rozsądzał sam Adolf Hitler.Hipotez jest wiele
      jedna z nich jest obszar wokół Pasłęka jako miejsca ukrycia Bursztynowej
      Komnaty. Z Pasłękiem był związany Erich Koch, który posiadał w Topolnie
      majątek, miał też tutaj krewnych do których przyjeżdżał. Koch miał powody, by
      właśnie tutaj w podziemich pasłęckiego zamku ukryć komnatę. Starzy pasłęczanie
      wspominają, jak późną jesienią i zimą 1944 roku do zamku wjeżdżały dokładnie
      strzeżone kolumny wojskowych ciężarówek załadowane drewnianymi skrzyniami.
      Skrzynie, byly duże a ostatnie miejsce, gdzie na pewno była Bursztynowa Komnata
      to dziedziniec zamku w Koenigsbergu czyli Królewcu ,inna hipoteza mowi ze że
      Bursztynową Komnatę, ktora okreslono jako przedmiot targów o własne życie z
      władzami komunistycznej Polski, Koch mógł ukryć w Krasnem, w swym dawnym
      latyfundium.
      • Gość: Francuski łacznik Re: Erich Koch IP: *.anonymizationservice.com 14.05.04, 18:00
        > Bursztynową Komnatę, ktora okreslono jako przedmiot targów o własne życie z
        > władzami komunistycznej Polski

        Koch byl w polskich rekach od 1949 roku ,zastanawiam sie jak dlugo mozna
        zwodzic "fachowcow z UB" miesiac dwa ,ale nie kilka czy kilkanascie lat.Jesli
        Koch posiadal faktyczna wiedze odnosnie Bursztynowej Komnaty to jest kwestia
        czasu i by ja wyjawil,a jak by ja wyjawil to przestal by byc potrzebny i
        zapewne zdawal sobie z tego sprawe.Mysle ze caly czas mial cos do zaoferowania
        lub robil to ktos w jego imieniu ze za cene swojego zycia druga strona
        dostawala prawdopodobnie na raty to czego chciala.Czy byla to Bursztynowa
        Komnata nie wiem ,jest prawdopodobne ze mogly by to np.byc dziela sztuki
        skradzione w innych krajach (i przez nie poszukiwane)i o ktorych Koch
        prawdopodobnie mial duza wiedze i ktore byc moze dzisiaj zasilaja czyjes
        prywatne zbiory.Nie wierze w zadne naciski kosciola poprzez Wloska Partie
        Komunistyczna jak juz ktos tu powiedzial brzmi to dosc egzotycznie ,a poza tym
        zachodnie partie komunistyczne finansowane byly w duzej mierze ze wschodu
        (min.przez rzad PRL)Zastanawia tez stanowisko Rosjan ktorzy do Kocha mogli
        sobie roscic duzo wieksze pretensje niz Polacy ,a ktorzy nigdy nie zajeli
        zadnego oficjalnego stanowiska w tej sprawie chociaz mogli uzyc swoich wplywow
        i nikt by im w tym nie przeszkodzil,zreszta nie zdziwil bym sie gdyby za
        wszystkim stalo NKWD
    • black_panther Re: Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha 14.05.04, 02:49
      Formalnie latyfundium w Krasnem należało do Urzędu Powierniczego Wschód. Ani w
      polskich, ani w niemieckich archiwach nie ma dokumentacji dotyczącej budowli
      wzniesionych w Krasnem z woli Kocha. Pałac, na wieść o zbliżaniu się Rosjan, na
      rozkaz gospodarza wysadzono w powietrze.Dwa lodołamacze wiozące Kocha i jego
      majątek ruszyły w kwietniu w odyseję po Bałtyku, nie zabierając ani jednego
      uchodźcy. Kilka portów skandynawskich odmówiło przyjęcia statków. W końcu Koch,
      już w cywilnym ubraniu, dotarł do Niemiec. Miał wystarczająco dużo
      kosztowności, by umknąć aliantom. Mimo że był jednym z najbardziej
      poszukiwanych nazistów, udało mu się ukrywać pod nazwiskiem majora Rolfa
      Bergera w Haasenmoor nieopodal Hamburga aż do 1949 r., kiedy na skutek donosu
      aresztowali go Brytyjczycy. Na proces Koch czekał 10 lat. Władze PRL usiłowały
      wydobyć z niego zeznania na temat ukrytych dobór kultury, przede wszystkim
      Bursztynowej Komnaty. Dopiero 9 marca 1959 r. skazano go na śmierć. I tu
      zaczęła się przedziwna gra, której ślady zachowały się w teczce 768A akt Kocha.
      Artur Giesler, gauleiter Kraju Warty, kolega Kocha, został stracony publicznie.
      Głowę pod stryczek dał też gauleiter Gdańska. Koch, który miał więcej przewin
      na koncie, grę o życie poprowadził mistrzowsko, najpierw wykorzystując chorobę,
      potem zaś obiecując ujawnienie tajemnic. W dokumentach zachowały się
      wielokrotne monity władz więziennych do prokuratury z zapytaniem, czy można
      wykonać egzekucję na Kochu. Kilkakrotnie kierowano Kocha na badania lekarskie,
      bo oficjalnym powodem odwlekania wykonania wyroku była choroba. "Nie dolegają
      mu żadne choroby przewlekłe ani obłożne" - brzmiały diagnozy. Mimo to z
      prokuratury prawie co roku przychodziły pisma: "Nakaz wstrzymania egzekucji
      pozostaje w mocy". W 1967 r. Koch zachorował naprawdę. Stwierdzono u niego raka
      pęcherza moczowego. O tym, jak cennym więźniem był dla peerelowskich władz,
      niech świadczy to, że przewieziono go na operację do Łodzi, do najlepszego
      wówczas szpitala zajmującego się tego typu przypadkami. Właśnie wtedy Koch
      napisał testament przechowywany przez kolekcjonera w Barczewie. Operacja się
      powiodła i w następnych latach diagnozy lekarskie stwierdzały jednoznacznie, że
      Koch jest zdrowy. Koch w więzieniu w Barczewie cieszył się przywilejami, jakich
      nie mieli przetrzymywani tam polscy więźniowie polityczni. Otrzymywał papier
      oraz przybory do pisania i - co niezwykłe w tamtych czasach - prenumerowano dla
      niego prasę niemiecką i pozwalano mu oglądać telewizję. Z czasem Koch zaczął
      liczyć na zwolnienie, szczególnie gdy rodzina rozpoczęła starania o zwolnienie
      Hessa z więzienia w Spandau. Ambasada RFN wystawiła nawet Kochowi paszport.
      Przyznał, że z trudem przychodzi mu odmawianie słów: "I odpuść nam nasze winy,
      jako i my odpuszczany naszym winowajcom". Czuł się skrzywdzony. W 1984 r. Koch
      wynajął adwokata i zaczął się starać o zwolnienie. Co ciekawe, z formalnego
      punktu widzenia miał ku temu wszelkie podstawy. Polskie prawo stanowiło, że po
      25 latach od uprawomocnienia wyroku egzekucji nie można już wykonać.Sąd
      pozostał jednak głuchy na te prośby.

      Powyzsze fragmenty zaczerpnolem z tygodnika "Wprost"


    • grba Re: Ciekawe losy Gauleitera Ericha Kocha 14.05.04, 10:36
      Nie znam najnowszej literatury wydanej na temat Kocha w Polsce.
      Kiedyś czytałem:
      Sławomir Orłowski, Tajemnica Gauleitera, Warszawa 1990, wyd. Almapress
      (fabularyzowany dokument niestety)
      Sławomir Orłowski, Radosław Ostrowicz, Erich Koch przed polskim sądem, Warszawa
      1959, wyd. MON
      Orłowski był człowiekiem, który miał kontakt z Kochem i uzyskał od niego wiele
      pisemnych relacji. Może po 1990 napisał coś nowego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka