wielki_czarownik
12.05.04, 23:34
Czytaliście o tym człowieku co go ponoć partyzanci zamordowali? Im więcej czytam tym więcej mam wątpliwości. Nie to, że jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale sami przyznacie, że sprawa dość tajemnicza.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2070200.html
"Najpierw zawędrował do Ghany, a potem do Iraku. Przebywał tu na własną odpowiedzialność, nie pracował dla rządu USA. Chciał wracać do kraju 30 marca. Plany pokrzyżowała iracka policja, która zatrzymała go w Mosulu. Przekazano go Amerykanom, a potem spędził w areszcie 13 dni. Jego ojciec twierdzi, że nie pozwolono mu zadzwonić do domu ani skontaktować się z adwokatem. 5 kwietnia ojciec wszczął postępowanie w sądzie w Filadelfii, zarzucając armii USA nielegalne przetrzymywanie syna. Nick został zwolniony dzień później. Ostatni raz kontaktował się z rodzicami 9 kwietnia. Od tamtego czasu słuch po nim zaginął."
Nie wspomniano tu, że ofiara była Żydem. A w dzisiejszych czasach mało który normalny Żyd pojechałby do Iraku.
Po tym co się wydarzyło w Macedonii (zabito niewinnych ludzi i ogłoszono ich terrorystami by się przypodobać USA) to należy być ostrożnym.