misza_kazak
06.07.12, 11:24
Przeczytalem taka dowcipna historie. Nie wiem gdzie, kiedy i z kim wydarzyla sie.
A wiec, rejs naszego samolotu transportowego z poludniowej respubliki do ZSRR. Zaloga zaladowala caly przedzial fruktami. Samolot rozpendza sie po pasie startowym. 500 do konca - nie ma odrywu, 300 m - nie ma, 100 m - odryw!
Pierwszy pilot ociera pot, obraca sie do nawigatora i mowi "A nie mowilem ze jeszcze wiadro mandarynow do kokpitu moglismy wziac ?!!"
Nawet jesli bajka to smieszna )