bmc3i
14.03.14, 03:03
Według zgodnej relacji dwóch naszych rozmówców sytuacja jest bardzo nietypowa i dlatego praca służb i prokuratury nad aktem oskarżenia trwała ponad dwa lata. Problem polega na tym, że ten obywatel Białorusi wcześniej współpracował z nieistniejącymi już… Wojskowymi Służbami Informacyjnymi.
Ówczesne kierownictwo traktowało go jako swoje źródło w białoruskich służbach. Jego pozyskanie traktowano jak duży sukces, a jego samego jako nabytek dostarczający cennych informacji o armii Łukaszenki. Otrzymywał on sowite wynagrodzenie za swoje usługi - nawet rzędu kilkuset tysięcy dolarów.
- W rzeczywistości był dezinformatorem - mówi nam jeden ze śledczych. Dopiero w Służbie Wywiadu Wojskowego, utworzonej po rozwiązaniu WSI, na nowo rozpoczęto analizę informacji dostarczanych przez Białorusina. Z biegiem czasu okazało się, że tak naprawdę zawsze wykonywał zadania dla służb Białorusi.
W drugim przypadku szpieg pracujący dla wywiadu wojskowego Białorusi został zatrzymany niemal na gorącym uczynku. Na jego trop wpadli funkcjonariusze kontrwywiadu z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/453320,zatrzymany-przez-abw-szpieg-pracowal-dla-sluzb-specjalnych-bialorusi-a-wczesniej-dla-wsi.html