bmc3i
12.08.14, 23:50
Co czeka teraz rosyjskiego konsumenta? Konieczność kupowania towaru niższej jakości po wyższych cenach. Rozmowa z Władysławem Inoziemcewem ekonomistą i politologiem, szefem Ośrodka Badań Społeczeństwa Postindustrialnego
Read more: wyborcza.biz/biznes/1,100896,16446051,To_bedzie_dluga_wymiana_ciosow_z_Zachodem.html#BoxBizTxt#ixzz3ADVRaELk
A czy można liczyć na to, że Rosjanie odcięci od dostaw z Zachodu szybko będą się mogli doczekać obfitości ojczystych produktów na sklepowych półkach?
- To zależy od tego, jaki asortyment mamy na myśli. Myślę, że nasi producenci mięsa szybko rozwiną skrzydła. Nie za kilka tygodni czy miesięcy, ale może już w ciągu roku. Owoców mamy w Rosji sporo, ale zupełnie nie umiemy ich przechowywać. To, czego konsumenci nie zjedzą do końca października, u nas przepada. Po to, by to zmienić, trzeba budować cały przemysł. A to trwa dłużej niż rok. Z mlekiem i jego przetworami - jeszcze dłużej.
Obywatele Rosji z powodu kryzysu ukraińskiego obrywają nie pierwszy raz. Rubel stale traci na wartości, co oznacza, że ich zarobki w przeliczeniu na realną walutę spadają. Krach branży turystycznej boleśnie uderzył w wielu ludzi. Ale społeczeństwo na to nie reaguje, jakby niczego nie zauważało.
- Po to, by społeczeństwo reagowało, musi być społeczeństwem, a nie bezwolną masą, która przełyka każdą bzdurę podsuwaną jej przez telewizyjną propagandę. A u nas, niestety, mamy do czynienia z taką masą.
Przecież nie tak dawno ci ludzie dziesiątkami tysięcy wychodzili w Moskwie na plac Błotny, by zaprotestować przeciw polityce Putina. Gdzie oni się podziali?
- To działo się w 2012 r. Od tej pory z Rosji na zawsze wyemigrowało 350 tys. ludzi. Młodych, wykształconych, umiejących samodzielnie myśleć. "Błotnego" już w Rosji nie ma.