speedy13
21.11.24, 10:14
W mediach pojawiło się intrygujące doniesienie:
Tekst linku
"W nocy Rosja przeprowadziła atak rakietowy na Ukrainę przy użyciu ciężkiego myśliwca MiG-31K, uzbrojonego w pocisk hipersoniczny Kindżał, bombowców strategicznych Tu-95MS, które wystrzeliły w stronę Ukrainy siedem pocisków manewrujących Ch-101 oraz pocisku międzykontynentalnego wystrzelonego z okolic Astrachania."
(podkr. moje)
Jeśli to oczywiście prawda, to ciekawa historia. Pomysł takiej broni, pocisku balistycznego dalekiego zasięgu z głowicą konwencjonalną "chodził" już od dawna, gdzieś od lat 80. ub.w. co najmniej, od kiedy pojawiły się bardziej precyzyjne systemy kierowania. Pamiętam spory artykuł chyba z Military Technology z ok. 1987 poświęcony rozważaniom o potencjalnym wykorzystaniu takiej broni do strategicznego atakowania lotnisk. Konkluzja była wtedy taka, że technicznie pomysł ma potencjał ale politycznie to zbyt ryzykowne: zaatakowany w ten sposób przeciwnik nie ma możliwości sprawdzenia, czy są to pociski z ładunkiem konwencjonalnym czy nie i może odpowiedzieć nuklearnym kontratakiem, rozpętując totalną wojnę jądrową. Potem to jeszcze parę razy wracało, Amerykanie rozważali konwencjonalnego Tridenta z zabawną głowicą, bo czysto kinetyczną: masywne pociski z ciężkiego metalu spadające z prędkością rzędu kilku km/s byłyby w stanie zniszczyć wiele rodzajów celów. No a teraz Rosjanie najwyraźniej ocenili, że się to opłaca i machnęli sobie coś takiego. Powtarzam, jeśli to oczywiście prawda a nie kaczka dziennikarska.