bmc3i
28.11.24, 22:11
Premier Japonii Shigeru Ishiba, stary polityczny wyga, który spędził w polityce 40 lat ze swoich 67, w tym jako minister obrony Japonii, promuje ideę sojuszu wojskowo-politycznego Azji Wschodniej na wzór północnoatlantyckiego NATO. Tylko w październiku 2024 roku bowiem, Chińczycy wysłali 153 samoloty wojskowe w kierunku Tajwanu, wielokrotnie przy tym naruszając tajwańską przestrzeń powietrzną.
"Zastąpcie Rosję na Chiny, Ukrainę na Tajwan - brak kolektywnego systemu samoobrony jak NATO w Azji, oznacza ze wojna jest bardziej prawdopodobna, gdyż brak jest zobowiązania do wspólnej obrony. Celem odstraszania Chin przez zachodnich sojuszników, utworzenie azjatyckiej wersji NATO jest kluczowe"
Podaje wprost przykład Ukrainy, która zaatakowana przez Rosję, [cytat] "została pozostawiona przez wszystkich sama sobie". "Ukraina dzisiaj, może być Azją Wschodnią jutro"
W latach 2023 - 2027 Japonia ma przeznaczyć na obronę 302 mld USD, co przy 75 mld rocznie stawia Japonię na 5 miejscu na świecie. Dotąd zaś granicząca z Rosją przez zaledwie 40 milową cieśninę La Pérousa między Sachalinem a Hokkaido Japonia, wydawała na obronę 0,9-1,2% PKB.
Mówi się o przystąpieniu Japonii do amerykańsko-australijsko-brytyjskiego AUKUS, ale przystąpienie Japonii do tego, dałoby jej korzyści technologiczne, nie dawałoby jej jednak absolutnie niczego w kwestii obrony. AUKUS jest bowiem sojuszem technologicznym (technologii wojskowej), a nie militarnym. Natomiast premier Japonii widzi wycofaną postawę USA w kwestii Ukrainy, co dla niego oznacza że Japonia nie może liczyć na Stany Zjednoczone także w przypadku chińskiego ataku na Tajwan, Koreę Płd i samą Japonię, nie mówiąc o ewentualnym rosyjskim ataku na Hokkaido.
Podnosi wiec konieczność utworzenia azjatyckiego NATO z udziałem Japonii, Korei Płd, Australii i innych krajów regionu.
Utworzenie przez Japonię sojuszu militarnego z Koreą Płd i innymi państwami regionu, wymagałoby usunięcia albo przynajmniej gruntownej zmiany art. 9 japońskiej konstytucji, zgodnie z którym "naród japoński na zawsze wyrzeka się wojny jako suwerennego prawa narodu, i groźby lub użycia siły jako sposobu na rozwiazywanie sporów międzynarodowych". W praktyce zapis ten uniemożliwia obronę wojskową kraju (suwerennego prawa narodu), bo tej naród japoński artykułem 9 się wyrzekł...
Zmiana konstytucji to jednak niezwykle trudne zadanie w Japonii, zwanej "land of bureaucracy" (krajem biurokracji), tym bardziej ze w październikowych wyborach, radząca w Japonii partia liberalno-demkratyczna straciła znaczną liczbę miejsc w niższej izbie parlamentu (z 259 do 191), co spowodowane zostało przez związki partii z Kościołem Zjednoczeniowym (zwanym Sektą Mooney), gdzie prominentni członkowie sekty, zajmują jednocześnie ważne stanowiska polityczne w państwie.
Na dodatek wszystkie partie w parlamencie wołają o zwiększenie pieniędzy na obronę, ale kłócą się jak to zrobić, a zwłaszcza skad je wziąć. Jedni chcę w tym celu zwiększyć podatki, drudzy sprzeciwiają się temu, gdzie wg sondaży, 80% Japończyków sprzeciwia się zwiększeniu podatków celem przeznaczenia ich na obronę.
W USA za to, japońska propozycja azjatyckiego NATO widziana jest jako "fantazja", zwłaszcza w świetle rosnących nastrojów izolacjonistycznych w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie obejmujący w styczniu 2025 urząd Trump, domaga się od Japonii czterokrotnego zwiększenia japońskiego finansowana amerykańskich baz w Japonii. Co w świetle utraty większości w japońskim parlamencie przez koalicję premiera Ishiby, jest z kolei amerykańską fantazją.
Inną kwestią jest japońska stagnacja gospodarcza. Japońskie PKB w 2023 było na poziomie roku 2015, z produktywnością Japonii na poziomie 60-70% produktywności Niemiec. Rząd Japonii wyłożył 65 mld USD na dotacje dla japońskiego przemysłu półprzewodników, który ma dzięki temu zacząć konkurować z tajwańskim i pozwolić mu powrócić do dominującej na świecie pozycji jaką zajmował w latach 80 XX wieku, i zwiększyć przychody budżetu, celem finansowania obrony.