Gość: stary mason
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
09.06.05, 09:30
Czeskie lotnictwo wojskowe przez dwa tygodnie ukrywało fakt, że jeden z
sześciu samolotów wielozadaniowych JAS 39 Gripen miał awarię. W czasie lotu w
maszynie zgasł nagle jeden z wyświetlaczy znajdujący się w kabinie pilota -
poinformował w środę dziennik "Pravo".
Usterkę starają się obecnie usunąć szwedzcy technicy, którzy przebywają w
bazie lotniczej w Czaslaviu, na wschód od Pragi.
"Ta awaria zaskoczyła i nas i Szwedów" - powiedział dowódca lotnictwa
wojskowego generał Ladislav Minarzik. Dodał, że samoloty, które otrzymali
Czesi to zupełnie nowe maszyny. Minarzik zapewnił, że awaria wyświetlacza w
żaden sposób nie stanowiła zagrożenia dla życia pilota.
Czeskie media przypomniały, że już w chwili odbierania maszyn w kwietniu, w
trzech spośród sześciu samolotów, które w pierwszej partii dotarły do Czech,
wystąpiły usterki. W jednym z samolotów nie działał radar, w innym doszło do
uszkodzenia systemu nawigacji, a w trzecim nie funkcjonowała łączność.
Kłopoty techniczne z nowymi maszynami oznaczają, że obszaru powietrznego
Czech nadal strzegą stare radzieckie myśliwce MiG-21, które oficjalnie
wycofano już ze służby. Przejęcie kontroli nad przestrzenią powietrzną przez
Gripeny przesunięto z połowy czerwca na koniec tego miesiąca.
Wpływowy poseł opozycyjnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) Petr
Neczas, minister obrony w gabinecie cieni swej partii, powiedział, że z tego
typu usterkami należy się liczyć. "Kupiliśmy kota w worku. Właściwie to
kupiliśmy prototyp, który docierać się będzie w czasie użytkowania przez
nas" - uważa Neczas