Dodaj do ulubionych

czeski zolnierz przyszlosci

16.06.05, 19:22
Według czwartkowych mediów, armia przygotowuje czeską wersję "robocopa".

Żołnierz piechoty w swym umundurowaniu będzie miał wbudowane okulary
noktowizyjne, komputer, specjalną kamerę, różne wyświetlacze, urządzenia do
nawigacji satelitarnej i nadajniki umożliwiające przenoszenie danych z
komputera - mówi cytowany przez dziennik "Mlada Fronta Dnes" szef sztabu
generalnego Republiki Czeskiej, Pavel Sztefka. Według niego, taki wojak
będzie mógł nawet pełnić zadania strategiczne.

Prace badawcze rozpoczęli już specjaliści z wojskowego instytutu badawczo-
rozwojowego w Slaviczinie. "Muszą nam powiedzieć, co tak wyposażony żołnierz
będzie potrafił i ile to będzie kosztowało" - wyjaśnił Sztefka.

Dodał, że cały system wyposażenia ma na celu przede wszystkim ochronę zasobów
ludzkich, a także zapewnienie lepiej wyposażonym siłom zbrojnym przewagi nad
liczebniejszym, ale nie dysponującym nowoczesnymi urządzeniami przeciwnikiem.

Jak szacują eksperci z ministerstwa obrony, taki skafander kosztować będzie
kilkadziesiąt tysięcy koron (kilka tysięcy złotych). Jednak "Mlada Fronta
Dnes" zauważa, że za podobne wyposażenie armia USA płaci nawet 100 tysięcy
dolarów.

Według Pavla Jevuly z ministerstwa obrony, umundurowanie z nowoczesnym
wyposażeniem nie będzie przeznaczone dla supermanów, ale dla zwykłych
żołnierzy. "Opanowanie komputera czy wyświetlaczy w okularach będzie bardzo
proste. Szkolenie nie może trwać lata, a jedynie miesiące" - wyjaśnił.

Częścią wyposażenia "czeskiego żołnierza XXI wieku" będzie także nowy czeski
automatyczny karabin o efektywnym zasięgu jednego kilometra. Termin
zakończenia prac badawczych nad nowym skafandrem nie został jeszcze
wyznaczony.
nazwa jest juz pewnie dawno znana to elektronicny mordulec
Obserwuj wątek
    • Gość: Kubeł czeski Re: czeski zolnierz przyszlosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 19:24
      i jeszcze filtrfrak jak z Diuny tyle że wyopłeniony piwem i mozna isc na wojnę.
      • Gość: zmienny Re: czeski zolnierz przyszlosci IP: *.gorzow.mm.pl 16.06.05, 19:33
        I koniecznie białą flagę, zintegrowaną z systemem wczesnego ostrzegania :D
        • Gość: axx Re: czeski zolnierz przyszlosci IP: *.155.popsite.net 17.06.05, 05:25
          Poziom techniczny armii czeskiej jest zapewnie wyzszy od polskiego. Szczegolnie
          czesi dali dobry przyklad w Iraku podczas pierwszej wojny . Maja bardzo dobre
          oddzialy chemiczne i posiadaja szereg patentow w tym temacie. Widzialem czeski
          samolot treningowy w USA a polskiego nigdy. Mamy tylko super kapelanow.
          Rowniez jestem smakoszem czeskiego piwa. A i podobno czeszki sa dobre w sexie.
          Za komuny bylem tam dwa razy. Bardzo mile wspomnienia.
          • adrzewoj Za komuny 17.06.05, 08:21
            Spędziłem w Czechach (Zapadocesky Kraj) cztery tygodnie na pracy w tamtejszym
            kołchozie. Przytyłem 6 kg. Pamiętam MiGi-21 w kamuflażowym malowaniu, które
            latały czasem nad okolicą i jednostkę wojskową w miescie Klatovy, gdzie tuż za
            murem przy ulicy stały rzędy T-55. Razem z nami pracowali (okres wykopków)
            żołnierze, w większości Słowacy, ktorzy przez ponad rok swojej służby nie
            odwiedzili jeszcze domów.

            Na seks byłem za głupi... Ale Czeszki wyglądały OK.

            Pozdrawiam
            • panzerviii Klatovy off topic nie mogę się powstrzymać 17.06.05, 11:10
              Klatovy to chyba jakieś magiczne miasteczko nad którym ciązy jakieś fatum. W
              1992 wybrałem się autostopem do Itali. Ceny transportu w europie Środkowej były
              jeszcze dosyć niskie, więc do granicy czesko - niemieckiej (bwarskiej) wybrałem
              się lokalnymi pociągami Łódź - Jelenia Góra, JG - Harachop, Harachov _Praga,
              Praga - Pilzno, Pilzno - Klatovy. W Klatovym wiasdłem do pociągu, który miał
              jeden wagon i jechał do przejścia granicznego Żelezna Ruda Bayern Eisenstad (to
              niemieckie to chyba pokręciłem). W Niemczech już miałem dalej jechać stopem.
              Było tak coś koło 23 (wczesny wrześień). Byłem oczywiście sam. Wagon - pociąg
              też był prawie pusty. W

              W następnej miejscowości z 10 km dalej Jasenice albo Janovice do tego waganu
              wpadło jakiś 50 roześmiannych ludzi waląc w bębny z okrzykiem Let's go Sparta
              Let's Go, tratując mój plecak namiot, i worek z jedzeniem przygotowany przez
              Mamusię, Następnie zaczeli demolować pociąg, a potem jeden się pochylił zaczął
              sznurować buty, głowę miał tak między dzwiami od przedZiału a framugą, no to
              jakiś inny kopnął w te dzwi, ta że biedak wiążący buty dostał w uszka dzwiami i
              framuga a reszta zaczeła rechotać. Wtedy se pomysłałem, niechybnie dostanę po
              buzi za Zaolzie i Widzew (jestem Lodzermenschem). Niewiele mysłać wyskoczyłem z
              tego pociągu jeszcze w małym biegu.

              Pobiegłem na małąstacyjkę zapytać się kiedy będzie następny pociąg, ....... ale
              stacja i całe miasteczko było opanowane przez debiałów wydzierajcych się
              Sparta, Sparta. Nieliczni Czescy kolejarze zamknęli się za jakąś kratą, tak że
              tylko odkrzykneli mi że najbliższy pociąg za 6 godzin. Towarzystwo było mocno
              naprane, więc niekt mnie nie zaczepiał.

              Resztę nocy do najbliższego pociągu spędziłe w szczerym polu, nieopdal
              miasteczka, z którego i tak dochodziły dzikie krzyki. Raz tylko musiałem
              uciekać bo jaks parka w miejsce w którym byłem podeszła sobie na małe
              migdalenie. Ale szybko przerwali jej jacys inni.

              Jak wróciłem o tej 5 na następny pociąg, to całe miasteczko i stacja była
              zasłana pijanymi "zwłokami". Stop przez Niemcy i Austrie i Włochy potem był
              banalny, choć i tak były przygody.

              Moja koleżanka wracając z chłopakiem z Itali też przejężdzała przez Klatovy,
              oczywiście tez byli na stopie, w tym samym roku, złapali okazję jeszcze w
              Bavarii, ........ czeskich cyganów, mieli ich zawieść do Pragi, jak cygan po
              przejechaniu granicy odwrócił się z nożem na tylne siedzenia gdzie siedzieli i
              tuż koło jej ucha zaczał rozcinać tapicerkę, tłumacząc że już może wyjąć hasis
              i mariuane, to poprosili ich żeby ich wypuścili bo zmienili zdanie i nie jadą
              do Pargi, wypadło akurat w Klatovym.
              • adrzewoj Miłe wspomnienia! 20.06.05, 11:47
                Lato 1985 r. to taki (z dzisiejszego punktu widzenia) dziwny czas, kiedy w
                Europie Środkowej funkcjonował inny "system". W Czechach odznaczał się on tym.
                że na każdym ratuszu, a zwłaszcza jeśli był zachowany ze Średniowiecza, wisiała
                wielka, czerwona i pięcioramienna gwiazda.

                Nawet dla mnie, wychowanego w czasach Gierka, stanowiło to szok estetyczny.

                Pozdrawiam
          • Gość: Kubeł szwejkowski Re: czeski zolnierz przyszlosci IP: 156.17.253.* 21.06.05, 12:08
            Napisałeś:
            > Poziom techniczny armii czeskiej jest zapewnie wyzszy od polskiego.
            >Szczegolnie czesi dali dobry przyklad w Iraku podczas pierwszej wojny . Maja
            >bardzo dobre
            > oddzialy chemiczne i posiadaja szereg patentow w tym temacie. Widzialem
            czeski
            > samolot treningowy w USA a polskiego nigdy.
            A ja widziałem samolot mysliwski w USA a czeskiego nigdy - so what? O czym ma
            to niby swiadczyć? Nie wiem na czym opierasz swoje zdanie że poziom
            technologiczny armii czeskiej jest wyższy od polskiej?
            Ja nie mówie że jest inaczej, ale też ciekawy jestem uzasadnienia.
    • starymason Re: czeski zolnierz przyszlosci 17.06.05, 09:19
      znowu jakies czeskie kompleksy,nie wiem gdzie ty widzisz przewagae techniczna
      czeskiej armii nad polska.Niby w czym maja niezle radary pasywne ale nasze z
      radomia wcale im nie ustepuja. Sprzet pancerny i transortery mamy
      nowoczesniejsze. Lotnictwo za rok takze bedzie nowoczesniejsze, transportowe
      rowniez gdyz czesi nadal uzywaja wylacznie an26. Bron strzelecka to nadal
      proste ak podczas gdy u nas trwa przezbrojenie na beryle. czeska zbrojeniowka
      padla nie uzyskala po 1989 r. zadnych powaznych zamowien fabryka aero vodochody
      producent l-159 przed tygodniem zbankrutowala ,slynne pistolety cz to juz nie
      jest czolwka swiatowa i raczej nigy nia juz nie bedzie. nie wiem skad te
      zachwyty fakt za komuny produkowali lepsze i nowoczesniejsze uzbrojenie niz u
      nas dany, tatry, l-39 itd. Ale to se juz ne vrati.
      • u-boot_88 Sorry, ale przywaliłeś!:))) Pasywny radar!:)) 17.06.05, 09:38
        Owszem, czeski inżynier był autorem koncepcji pasywnego urządzenia detekcyjnego
        do wykrywania samolotów poprzez odbiór najsłabszych nawet emisji
        elektromagnetycznych. Działa to troche podobnie do triangulacji (tzn. system
        stanowią dwie stacje odbiorcze rozstawione w pewnej odl. od siebie), z tym, że
        otrzymuje sie odczyty trójwspółrzędne. Ruscy wdrożyli to do produkcji (niestety
        nie pamiętam nazwy systemu, b ył opisywanu w którejś z nTW) i jest to system,
        którego np. Amerykanie sie obawiają. Niewykluczone, że właśnie za jego
        pomoca "zdjęto" F-117 w Serbii.
      • u-boot_88 Jeszcze jedno Ci wytknę ;) 21.06.05, 12:17
        Piszesz o "starych ak" w armii czeskiej. Otóż właśnie Czesi jako jedyni w UW
        nie przyjęli AK-47 jako podstawowego modelu, tylko opracowali swój karabinek.
        Nie pamietam w tej chwili nazwy (tylko oznaczenie modelu - chyba 58).
        Zewnętrznie, owszem, przypomina kałasza, ale to zupełnie inna konstrukcja
        (produkcja: CZ).
    • xapur Taa, w 38' też lepsze czołgi od PzKampfów i co? 17.06.05, 10:12
      I tak oddali wszystko bez mrugnięcia okiem, a Wehrmacht miał się w co uzbroić.
      Oni się po prostu nie nadają do wojny. Kiedyś może tak, ale to se ne vrati.
      • panzerviii ale w średniowieczu Husyci spuszczali manto całej 17.06.05, 10:50
        Europie, a w szczególności Niemcom. Polsce łomotu nie spuszczali, bo ta była w
        zasadzie ich sojusznikiem, na krzyżaka kilka razy się z nami wyprawiali, (co
        między innymi uwiecznił Matejko malując Żiżkę wymachującego cepem pod
        Grunwaldem). Ale to się pewnie nie vrati.
    • Gość: stary mason Re: czeski zolnierz przyszlosci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 12:57
      te pasywne czeskie radary to systemy vera i sniezka sa dosc ciekawe, mam
      wspomnian ntw gdzie jest artykul o tych radarach. Jest to ciekawy sprzet,
      nowoczesny ale wyraznie jest tam napisane ze ma byc tylko uzupelnieniem
      istniejacyh radarow bo nie ma on takich mozliwosci wykrycia obiektow jak
      normalny radar.
      • u-boot_88 Re: czeski zolnierz przyszlosci 17.06.05, 13:42
        Miałem tylko zastrzeżenie do określenia "pasywny radar" - te dwa pojęcia jakoś
        dla mnie sie wykluczają. Radar musi cos wyemitować, żeby złapać odbicie, a
        nawet jesli byłby "supercichy" to i tak zawsze istnieje szansa, że namierzany
        sam go namierzy ( i przp....li Shrike'em albo innym przeciwradarowym). Ale
        jeśli w "branży" funkcjonuje takie określenie, to nie będę sie kłócił. Pzdr.
        • Gość: zmęczon Re: czeski zolnierz przyszlosci IP: *.daminet.pl 17.06.05, 18:12
          > Miałem tylko zastrzeżenie do określenia "pasywny radar" - te dwa pojęcia jakoś
          > dla mnie sie wykluczają. Radar musi cos wyemitować, żeby złapać odbicie, a
          > nawet jesli byłby "supercichy" to i tak zawsze istnieje szansa, że namierzany
          > sam go namierzy ( i przp....li Shrike'em albo innym przeciwradarowym). Ale
          > jeśli w "branży" funkcjonuje takie określenie, to nie będę sie kłócił. Pzdr.

          W nazwie "Radio Detection And Ranging" nie ma słowa o nadawaniu. Inna sprawa że
          nie istnieje pracujące urzadzenie elektroniczne które czegoś tam nie wyemituje.
          Stąd te wszystkie Tamary i Very też sa do wykrycia, tyle że deczko trudniej.
          • gerbill Re: czeski zolnierz przyszlosci 20.06.05, 18:08
            tak z powodow semantycznych slwoo 'ranging' moze miec w sobie ukryte
            znaczenie 'generacji' czyli aktywnosc.
            Ale rzeczywiscie nalezy rozroznic radar od zaklocacza radary (aktywne). Poza
            tym heterodyna zawsze o sobie daje znac pytanie tylko jak daleko, Np VG2. Tak w
            celu komentarza.

            A ogolnie to zyczylbym sobie zeby wrescie ktos wyprodukowal super filtry do
            wody i robil super jedzenie dla zolnierzy. Nie mowiac o radzeniu sobie ze
            skutkami robienia kupki.
            • dupekzoledny Re: czeski zolnierz przyszlosci 22.06.05, 15:21
              tu ju są wynalezione papmpersy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka