Dodaj do ulubionych

Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r

IP: 212.182.114.* 27.06.05, 08:54
19 września przybyły do Lwowa 3 pociągi ewakuacyjne w bronią i
amunicją.Zawierały one 12000 kbk,5000 visów,2000 ckm,4000 rkm,7 milonów
amunicji karabinowej 100000 amunicji artyleryjskiej,50000 granatów ręcznych,4
działa 40 mm pl.Czy te zapasy nie dawały możliwości dłuższej obrony,?.Czy
obrońcy z 1939 r. okazali sie mniej wierni niż ci z 1918.
Obserwuj wątek
    • Gość: pierce Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r IP: *.jmdi.pl 27.06.05, 12:52
      Nie mniej wiernii walczyli z o wiele silniejszym wrogiem i beznadziejnej
      sytuacji, dalsza obrona kosztowałaby tylko kolejne ofiary i groziłaby
      zniszczeniem miasta. Jedynym błędem dowództwa było poddanie miasta Armii
      Czerwonej, większość oficerów zginęła w Katyniu.

      Co do przedstawionych przez Ciebie danych, zastanawia minie liczba ckm'ów i
      rkm'ów, taka ilośc to musiały być rezerwy całej armii polskiej we
      wrześniu /rkm'ów mieliśmy w sumie 21 000, lub coś koło tego ;)/.

      pozdrawiam
      • Gość: GE Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r IP: 212.182.114.* 27.06.05, 14:54
        Obrońcy mieli dwa wyjścia.Bronić się dalej co miałoby duże znaczenie
        polityczne,lub próbować przebić sie na Wegry.Siły obrońców liczyły około 25 tys
        zołnierzy i 78 dział + dwa pociągi pancerne.
        • Gość: ToKu Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 23:43
          Wydaje mi się, że przebijanie się w zorganizowany sposób na Węgry było
          niemożliwe.

          Wojska niemieckie były znacznie bardziej mobilne i miały absolutną przewagę w
          powietrzu.

          Można było natomiast doprowadzić (być może) do jawnego współdziałania ZSRR i
          Niemiec w szturmie na miasto, co miałoby rzeczywiste znaczenie polityczne.
          Również myślę, że jeżeli już się poddawali, należało poddać się Niemcom.
          • Gość: Tserof Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.05, 08:20
            Gość portalu: ToKu napisał(a):

            > Również myślę, że jeżeli już się poddawali, należało poddać się Niemcom.

            Łatwo tak myśleć, jak się wie co było potem. Zresztą, komu by się nie poddali,
            to i tak Lwów miał się znaleźć po wschodniej stronie granicy niem.-radz.
            Wiaczesław pieprzony to ustalił wcześniej z Joachimkiem.
            • panzerviii Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r 28.06.05, 10:43
              Generał Kleberg wolał pośc na zachód, wiedząc, ze prędzej czy później podda sie
              Niemcom, nie chciał się poddawac Rosjanom, co podobno wynikało z jego złych
              doswiadczeń z Rosjanami. Ciekawe zatem jakie doświadczenia wpłynęły na decyzje
              Generała Sosnkowskiego.

              chyba w ogóle Polacy mimo wszystko woleli poddawać sie Niemcom, niz Rosjanom
              (wrodzona rusofobia? ))))), w końcu w latach 1939 - 1941, ludzie uciekali z
              sowieckiej zony do niemieckiej, bo sowiecka okupacja dla Polaków była bardziej
              okrutna, wyjatek stanowili oczywiscie obywatele polscy narodowości żydowskiej,
              bądź uznani za takowych przez Niemców, tu migracja była w drugim kierunku.
              • x2468 Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r 29.06.05, 15:21
                nie wrodzona rusofobia lecz doswiadczenie zyciowe.Polacy pamietali zarowno
                Niemcow jak i Rosjan z I wojny ,wojny Polsko-Bolszewickie i widzieli tortury i
                znecanie sie przez sowietow nad oficerami(i nie tylko) ktorzy sie poddali w
                wrzesniu 1939 roku.Propaganda sowiecka nie kryla co czeka Polska inteligencje z
                ich rak.Ponadto w przedwojennej Polsce pisano i mowiono duzo o sowieckiej
                "krainie szczesliwosci".Nie przyjmowal tego do wiadomosci
                zachod,dorabiajac,(podobnie jak Ty),Polakom gebe "rusofobow.
                • panzerviii no wiesz co 29.06.05, 15:43
                  Misza już tyle razy nazywał mnie rusofobem, zdaje się dodawał do tego
                  przymiotnik debilny, (baranem tyż byłem wg niego), że mógłbyś nie posądzać mnie
                  o dorabianie moim rodakom "gęby" rusofoba. To była taka prowokacja, z mojej
                  strony.

                  Rosjanie już tak często operuja słowem rusofob, Misza nie jest wyjatkiem,
                  nazywając tak Bałtów i Polaków, ostanio również Ukrianćów, że w zasadzie to
                  pojęcie się zdewaluowałao, w każdym razie chyba nie osiągnęli tego co chcieli,
                  tj. dorobienie nam na zachodzie zwłaszcza w NATO i Unii etykietki rusofoba.
                  stalinowi sie udało dorobic nam gębe rusofoba, drugi raz ten numer 60 lat
                  później nie przejdzie.

                  Swoją droga uważam, że nazwanie przez Miszę kogoś rusofobem, to taki swoisty
                  certyfikat normalności, zauwaz, że próg rusofobi u Rosjan, a Misza to tylko
                  przykład typowy, podniesiony jest bardzo wysoko i każda jakakolwiek krytyka
                  polityki rosyjskiej teraz i w przeszłości, ba nawet straszenie Kitajem to już
                  dla nich rusofobia. Dlatego skoro normą jest ogół, a nie margines, to ci
                  których Misza przynajmniej raz nie nazwał rusofobem, normalni nie są. Popatrz
                  na posty pawdadów, axxiów etc. To trochę tak jakby nazwac antysemitą kogoś, kto
                  tylko krytyjuje dajmy na to burzenie domów palestyńskich bludożerami (akurat ja
                  mam do tego podejście płóciowe)

                  Poza tym masz absolutną rację, właśnie sobie uświadomiłem, ze ci członkowie
                  mojej rodziny, którzy dostali się w łapy Niemców wojnę przeżyli (dziadek i
                  bracia w stalagach, a potem u bauera - no tam to sobie z Helgami poużywali), ci
                  którzy się dostali w łapy Rosjan nie przeżyżli (brat babci Starobielsk(((:).

                  Ach trochę się rozpisałem
                  • x2468 Re: no wiesz co 29.06.05, 22:25
                    Jesli Cie urazilem,to przepraszam.To dlatego ze w pelni zgadzam sie tym co
                    piszesz o uzywaniu tego slowa.Jest rowniez prawda to co napisalem o zarzucaniu
                    Polakom rusofobi zawsze wtedy kiedy nazywalismy to co sie dzialo w Rosji(ZSSR)po
                    imieniu.Czyli inaczej,Misza uzywa starej sprwdzonej metody.To nic
                    nowego.Niestety nie calkiem nieskuteczne.(czego nie jedynym,dowodem jest
                    powszechne poparcie dla zerwanie umowy z Norwegami przez Millera)
                    Wracajac do czasow wojny.Pradziadka mojej zony,kiedy wpadl w lapy Bolszewikow
                    uratowal..naparstek.Chcieli go zastrzelic za "bielyje ruki".Zdazyl wyciagnac z
                    kieszeni naparstek i wrzasnac"ja partielnyj!"(jestem krawcem!).Zaskoczeni
                    czerwonoarmisci go puscili.
                    Pamietam pierwszego mojego szefa ktory jako mlody podchorazy przesiedzial cala
                    wojne w niemieckim oflagu.Bez luksusow,jednak calkiem znosnie.Potrzebujacych
                    straznicy pod pretekstem wizyty u dentysty prowdzili do burdelu.On i jego
                    koledzy jency spokojnie pzezyli wojne.
                    • mysia_pizda Re: no wiesz co 07.07.05, 15:18
                      a w tym burdelu to skad sie braly kobiety? Chetne dochodzily czy moze tam kogos
                      zmuszano za miske wodzianki? Napisz cos wiecej bo jestem ciekawa.
                    • Gość: NEMO Do Kol jak powyzej IP: 5.5R6D* / *.saix.net 07.07.05, 15:43
                      Akurat argumenty przytoczone przez kolegow na za i przeciw niewoli nimieckiej
                      (za) orza rosyjskiej ( przeciw) sa z lekka wydumane. Akurat moglbym przytoczyc
                      przyklady rodzinne dokladnie na odwrot ( ci w Rosji co prawda petali sie od
                      obozu do obozu i ostatni przedstawiciel wrocil w 1958 r ale wrocili , zas po
                      stronie niemieckiej byl oboz koncentracyjny i smierc). To byly zas takie czasy,
                      ze wielokrotnie przypadek decydowal o zyciu lub smierci - zas brzydkie zamiary
                      wobec nas mieli w 1939 roku i jedni i drudzy.


                      Pozdrawiam
              • Gość: wielki-wuj Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r IP: *.iung.pulawy.pl / *.iung.pulawy.pl 07.07.05, 14:16
                Generał Kleberg wolał pośc na zachód, wiedząc, ze prędzej czy później podda sie
                >
                > Niemcom, nie chciał się poddawac Rosjanom, co podobno wynikało z jego złych
                > doswiadczeń z Rosjanami
                A ja biedny szaraczek myslałem, że szedł na pomoc Warszawie. To on okłamał
                swoich żołnierzy w ostatnim rozkazie "...niestety, warszawa padła zanim
                doszliśmy..."
                • Gość: GE Re: Pytanie o obronę Lwowa w 1939 r IP: 212.182.114.* 07.07.05, 16:07
                  Obrońcy Lwowa mieli dwie możliwości:bronić się dalej lub spróbować wyjśc z
                  miasta i próbować przedrzeć się na Węgry.
                  1- ewentualność miałaby znaczenie czysto moralne,ale też i polityczne,choć nie
                  wierzę że mogło to by uratować Lwów dla polski
                  2-ewentualność zgodna byłaby z dyrektywami Rydza Śmigłego przejścia na Węgry
                  lub Rumunię.Ciekawe czy siły odpowiadające siłom GO Polesie zdołałyby dojść na
                  Węgry(10 BKZ Maczka mogłaby spróbawać utrzymać ile się da Przełęcz Tatarską.
                  Kapitulacja więc była najlepszym rozwiazaniem dla sowietów.Unikneli oni
                  długiego oblężenia miasta jak strat.Moim zdaniem Lwów mógł sie jeszcze bronić
                  co najmiej do Listopada.Gdy dowódca 35 dywizji piechoty rez chciał wyjść z
                  miasta Gen Langner zabronił mu tego. W nagrodę Gen Langner został puszczony
                  wolno.
    • windows3.1 Lwów 1939 07.07.05, 17:35
      jeżeli insynuujesz, że obrońcy Lwowa w 1939 nie stanęli na wysokości zadania,
      to całkowicie się z tą insynuacją zgadzam.

      Garnizon lwowski liczył co najmniej 50.000 ludzi, a prawdopodobnie znacznie,
      znacznie więcej (75.000?). Był doskonale uzbrojony i wyposażony, z dużymi
      zapasami. Mówi się, że powodem kapitulacji była troska o miasto i mieszkańców
      (chodzi zwłaszcza o brak wody – wiadomo, Lwów! – i o niebezpieczeństwo wybuchu
      epidemii). Uważam, że to próba uzasadnienia podjęta post factum – nikt ze
      świadków nie wspomina, by w którejkolwiek z narad odbytych 17-21 września w
      ogóle zastanawiano się nad tymi sprawami. A postawa władz cywilnych była
      fantastyczna i z tej strony nie było żadnej presji na dowództwo wojskowe.
      Zresztą decyzja o poddaniu miasta wywołała coś w rodzaju mini-buntu, z planami
      aresztowania Langnera włącznie.

      Proponuję zerknąć na:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=5863902&v=2&s=0
      gdzie temat wałkowany był w szerszym kontekście, a mianowicie generalnie
      postawy WP wobec wkraczających Sowietów.
      • windows3.1 czy Lwy śpią? 12.07.05, 20:00
        nie ma kontrataku z obozu Leopoldianów? Wszyscy na urlopach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka