Dodaj do ulubionych

ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC

03.08.05, 21:34
Matthew Parker zrobil poczatek, opisujac bitwe pod Monte Cassino pisze w
samych superlatywach o nich, przytacza nawet glownodowadzacego Aleksandra,
ktory mowiac o nich powiedzial, ze sa nie do pokonania!
Dla nie wtajemniczonych Zielone Diably to I Dywizja Spadochroniarzy
niemieckich w ktorej wklad prawie w 50% Slazacy wchodzili!
Nawet piloci niemieccy sie na ochotnika do tej dywizji zglaszali!
Jak powiedzial ten ww pilot, "Dywizja ta byla dywizja matka- ELITA ELIT"
Obserwuj wątek
    • grba Rozstrzeliwanie ludności cywilnej na Krecie 04.08.05, 04:11
      Fallschirmjägerzy w „akcji” na Krecie:
      www.odkrywca.pl/picsforum12/egzekucja_2.jpg
      www.odkrywca.pl/picsforum12/egzekucja_3.jpg
      www.odkrywca.pl/picsforum12/egzekucja_w_kontomori.jpg
      www.odkrywca.pl/picsforum12/egzekucja_4.jpg
      www.odkrywca.pl/picsforum12/egzekucja_5.jpg
      www.odkrywca.pl/picsforum12/egzekucja_6.jpg
      www.odkrywca.pl/picsforum12/egzekucja_7.jpg
      Ilość krzyży oznaczała na Krecie ilość zabitych przez Niemców członków
      rodziny...
      www.odkrywca.pl/picsforum12/kopie_von_krzyze.jpg
      www.odkrywca.pl/picsforum12/krzyze.jpg
    • Gość: Marek Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC IP: 217.79.151.* 04.08.05, 13:04
      Matthew Parker zrobil poczatek, opisujac bitwe pod Monte Cassino pisze w
      > samych superlatywach o nich, przytacza nawet glownodowadzacego Aleksandra,
      > ktory mowiac o nich powiedzial, ze sa nie do pokonania!

      taak a po bitwie z Plakami w 1 batalionie 1 pułku został tylko 1 oficer, 1
      podoficer i 1 strzelec, rzeczywiście nie do pokonania.....
    • awprawo Do Ballesta !! 06.08.05, 10:44
      O czym ty wogóle i po co piszesz? Ci spadochroniarze to była zatem tylko zwykła
      banda awanturników, morderców i złodzei którzy napadni na nasz kraj, narobili
      zniszczeń, morderstw i nakradli ile się dało. Z Warszwy Niemcy kradli nawet
      krawężniki z ulic.
      Jeszcze raz powtarzam - ci twoi Fallszrimjegerzy to tylko zwykła banda złodzei
      i morderców których jedyna pobudka dzaiałania było zabić i/lub ukraść.
      Tomek
      awprawo@gazeta.pl
      • Gość: B(ł)ogoojczyźniany Re: Do Ballesta !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 11:03
        awprawo napisał:

        > O czym ty wogóle i po co piszesz? Ci spadochroniarze to była zatem tylko
        zwykła
        >
        > banda awanturników, morderców i złodzei którzy napadni na nasz kraj, narobili
        > zniszczeń, morderstw i nakradli ile się dało. Z Warszwy Niemcy kradli nawet
        > krawężniki z ulic.
        > Jeszcze raz powtarzam - ci twoi Fallszrimjegerzy to tylko zwykła banda
        złodzei
        > i morderców których jedyna pobudka dzaiałania było zabić i/lub ukraść.
        > Tomek
        > awprawo@gazeta.pl


        Tak jest. Zwykła faszystowska szumowina. Fanatyczna dzicz, do której dziś
        dorabia się "kodeks etyczny" spadochroniarza III Rzeszy.

        Tfu!
      • ballest Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC 08.08.05, 10:55
        Tylko Parker cos innego o nich napisal, ze to alianci gwalcili i kradli , nawet
        Niemcom palce z obraczka obcinali, a wlasnie spadochroniarze nawet zegarki
        wzietym do niewoli oddawali.

        poczytaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=27140649
        • Gość: miki Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC IP: *.dip.t-dialin.net 09.08.05, 11:49
          A ja czytalem jakiegos niemieckiego autora,ktory napisal ze do wyposazenia
          osobisteg spadachroniarzy nalezaly kleszcze dentystyczne,potrzebne do wyrywania
          zlotych zebow poleglych wrogow i kolegow.
          "kiedy kolumny czolgow Zukowa ruszyly z rowniny,najciezszy atak skierowal sie na
          jednostke,o ktora Heinrici obawial sie najbardziej:Dziewiata Dywizje
          Spadachronowa Göringa.SpadochroniarzeGöringa przygnebieni swoja rola w bitwie na
          wzgorzach,gdzie przyjeli na siebie czolo rosyjskiego ataku,wpadli w panike i
          zalamali sie,kiedy rosyjskie czolgi strzelajac nieprzerwanie z dzial,uderzyly na
          ich linie.Polkownik Hans Oscar Wöhlermann,nowy dowodca artyleri(...)byl
          swiadkiem pogromu jaki potem nastapil.Opowiadal,ze wszedzie zolnierze "biegali
          jak szalency".Nawet kiedy wyciagnal pistolet,oszaleli spadochroniarze nie
          zatrzymali sie.Wöhlermann znalazl dowodce dywizji "calkiem samego i
          zniecheconego ucieczka swoich ludzi,usilujacego zatrzymac tych
          nielicznych,ktorych mozna bylo jeszcze zatrzymac".Wreszcie zolnierze przestali
          uciekac na leb,na szyje,lecz ongis wychwalani spadochroniarze Göringa,wedlug
          slow Wöhlermanna,"stanowili zagrozenie dla przebiegu bitwy".Podobnie uwazal
          Heinrici.Kiedy uslyszal wiadomosc,Zadzwonil do Göringa do Karinhall i stwierdzil
          kawasno:-Mam cos panu do powiedzenia.Panscy zolnierze spod Monte Cassino,ci
          slynni spadochroniarze,no coz,uciekli".
          Chcesz wiecej?
          • ballest Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC 09.08.05, 23:00
            "Druga wojna światowa
            Była to pierwsza wojna, w której użyto wojsk spadochronowych. Niewiele
            brakowało, a Polska byłaby pierwszym krajem, w którym dokonano desantu
            spadochronowego. Niemiecka 1. Dywizja Spadochronowa miała wylądować w
            Wielkopolsce, gdyby wojska niemieckie nie mogły przełamać obrony. Niemieccy
            spadochroniarze mieli istotny udział w szybkich postępach wojsk niemieckich w
            1940 roku. Zajęli mosty w Holandii oraz słynną belgijską twierdzę Eben-Emael.
            Sukcesy fallschirmjäger spowodowały szybką rozbudowę podobnych odziałów w
            Wielkiej Brytanii i USA."

            A nie pisz, ze niemieccy spadochroniarze wyciagali zeby, opamietaj sie prosze,
            poczytaj Parkera i wypowiedzi aliantow na temat I dywizji!

            • Gość: belbo Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 08:59
              Ty to musisz mieć straszne kompleksy po ojcu.
              W innym wypadku byś się tak nie zachowywał.
              Sprawa jest prosta. Oni nie byli obrońcami własnego kraju, rodzin i domów
              tylko bezwzględnymi agresorami którzy nie cofnęli się przed masowa
              eksterminacja innych narodów. I nie ważne jak byli by dzielnymi żołnierzami. To
              do czego doprowadzili zaćmiewa każde męstwo. KAŻDE!
              Żadna gloryfikacja ludzi którzy stali za faszyzmem jest niemoralna. Koniec i
              kropka.
              Poczytaj coś więcej niż Parkera.

              • Gość: miki Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC IP: *.dip.t-dialin.net 10.08.05, 10:06
                Z smieciami sie nie dyskutuje.A smieciem jest ktos kto gloryfikuje bandytow
                jakimi byli "zielone diably".Uciekli z Cassino,pozostawiajac nawet wlasnych
                rannych.Uciekli z wzgorz Seelow,otwierajac Rosjanom droge na Berlin.
                Ze bronili sie na krecie?Bali sie ze beda pociagnieci do odpowiedzialnosci za
                swoje bandyckie wyczyny.Alianci stracili tam okolo 3500 Zolnierzy.Bandytow
                zginelo okolo 17 tysiecy.Ilu dokladnie,nie wiadomo.Ucikali tak ze nawet nie
                policzyli wlasnych rannych i poleglych.a mieli powody do ucieczki.2.czerwca 1943
                roku wymordowali bezbronnych mieszkancow gminy Kendomari.W wiekszosci kobiet i
                dzieci.Dowodzil"bohaterski" Fallschirmjägergeneral Student.Inny
                "bohater",zielony diabel Richard Heidrich (IFjd) zabawil wraz z swoimi
                bohaterami sie dowodzac masakra w Limmari(Valle della Vita).Wymordowali wraz z
                twoimi Schlesianami 112 osob w tym 50 kobiet i 31 dzieci.Zielone diably z
                oberbandyta Brunonem Bräuerem wymordowali uciekajacych przed niemieckimi
                zbrodniarzami mieszkancow Ghani.Przezylo 4 osoby.Mordowali nawet niemowleta.
                Chcesz jeszcze wiecej?
                Ps.ilu szlezian bylo w tej bandyckiej formacji oficerami.Nie pytam o niemieckich
                kolonistow,lecz etnicznych szlesian?
        • grba Balciu jesteś naiwny 09.08.05, 15:14
          Zachowujesz się jak wytwórcy i nosiciele poniższych odznak w roku 1957, którzy
          odpiłowali gapy , hakenkrojce:

          www.dws.xip.pl/medale/niemcy/narvik/narvik.html
          www.dws.xip.pl/medale/niemcy/krym/krym.html
          www.dws.xip.pl/medale/niemcy/cholm/cholm.html
          www.dws.xip.pl/medale/niemcy/demjansk/demjansk.html
          www.dws.xip.pl/medale/niemcy/kuban/kuban.html
          Co chcieli przez to uzyskać? Przecież byli świadomymi żołnierzami niejakiego
          Adolfa H., i udawanie, że nie mieli z nim nic wspólnego było naiwne.
    • grzegorz-cz Między nami spadochroniarzami 10.08.05, 13:24
      Dzień dobry!

      Ja mam małe pytanie do Pana Ballesta.

      Owoż ja mam pytanie z zakresu "kodeksu etycznego" spadochroniarza III Rzeszy.
      Jak Pan się zapatruje na to, że spadochroniarze niemieccy strzelali do
      bezbronnych spadochroniarzy alianckich wiszących na drzewach, szamoczących się
      w uprzężach i próbujących zejść na ziemię? Czy nie było w ramach "kodeksu
      etycznego" Fallschirmjägerów opcji szacunku dla innego spadochroniarza i
      wzięcia do niewoli takiego delikwenta, który był bezbronny, albo najwyżej
      trzymał w dłoni nóż i ciął linki spadochronu?

      Czy naprawdę istniała potrzeba zastrzelenia na drzewie na przykład
      kanadyjskiego ppłk. Jeffa Nicklina? Nie twierdzę, że to zjawisko obce także
      spadochroniarzom alianckim. Różnica jest wszakże taka, że po stronie
      spadochroniarzy alianckich nikt nie opowiada dyrdymałów o jakichś kodeksach
      etycznych.

      Ponieważ zna Pan dobrze historię swojej ulubionej formacji III Rzeszy nie
      chciałbym tylko, abyśmy tracili czas na przypominanie tego, gdzie takie
      przypadki miały miejsce. Prosiłbym jedynie o Pana ocenę takich zjawisk.


      G. Cz.
      • ballest Re: Między nami spadochroniarzami 13.08.05, 01:12
        Nie znam historii ppłk. Jeffa Nicklina i nie wiem, kto go zastrzelil i gdzie.
        Co sie moze zdarzyc w czasie wojny pokazaly wydarzenia w Bydgoszczy, gdzie z
        mieszkan cywilistow wyciagano i roztrzeliwano!
        Jak chcesz ale sie prawde o niemieckich spadochroniarzach dowiedziec, to
        przeczytaj "Monte Cassino" od Matthew Parkera, tam sie alinci na temat
        spadochroniarzy wypowiadaja, a to w samych superlatywach, nie tylko o ich
        walecznosci, ale o innych ludzkich zaletach !
        • Gość: emsland Re: Między nami spadochroniarzami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 10:03
          ballest napisała:
          > w samych superlatywach, nie tylko o ich
          > walecznosci, ale o innych ludzkich zaletach !



          Faszystowski śmieciu - tu masz same "superlatywy" i "ludzkie zalety" tych
          twoich ulubionych bydlaków.

          Nie ma to jak wymordować sobie trochę cywilów na wojnie. Później można
          zrelaksowanym wrócić na front i tam udawać "dobrego" żołnierza.

          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre.html
          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre00.html
          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre01.html
          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre02.html
          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre03.html
          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre04.html
          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre05.html
          www.scrapbookpages.com/Gardelegen/Massacre06.html
          • ballest Re: Między nami spadochroniarzami 13.08.05, 13:02
            Nie porownuj spadochroniarzy do SS i innych jednostek specjalnych.
            Masakry byly tez ze strony alianckiej i sa do dzisiaj, chyba wiesz co sie w
            Falludzy dzialo?
            Takiej masakry bezbronnych nie bylo pod Monte Cassino.

            To moja odpowiedz:
            www.wk2.info/cassino.html
                • awprawo Re: Między nami spadochroniarzami 13.08.05, 22:59
                  Gość portalu: miki napisał(a):

                  > Te zbrodnie na o ktorych pisalem wyzej( na Krecie) rowniez popelnili
                  bohaterscy
                  > spadochroniarze.Bez pomocy SS.Uznali ze kobietom i dzieciom dadza rade
                  sami.Bez
                  > pomocy SS.
                  > Jak widac smiec nie potrafi odpowiedziec na zadne pytanie.Do tego jest
                  > analfabeta funkcyjnym.Nie rozumie czytanego tekstu.

                  Właśnie, śmieć non stop powtarza tw swoje kłamstewka a nie odpowiedział jeszcze
                  na żadne zadane rzeczowe pytanie.
                    • Gość: Kurt Re: Między nami spadochroniarzami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 08:45
                      Odnoszę wrażenie, że ballest przeczytał jedną książke i w chory sposób uległ
                      wątpliwemu czarowi niemieckich jednostek spadochronowych. Drogi balleście,
                      jeśli rzeczywiście czytałeś "Monte Cassino" Parkera, to powinieneś również
                      wiedzieć, że Luftwaffe była najmłodszą z formacji wojskowych Wehrmachtu,
                      podlegała jednemu z najwyzszych dygnitarzy III Rzeszy, czyli Hermannowi
                      Goeringowi, przez co była najsilniej zdominowana ideologicznie. Sami weterani
                      przyznają się do tego u Parkera. Jaka to była ideologia i do czego prowadziła,
                      chyba nie trzeba ci tłumaczyć.

                      Nie było czegoś takiego, jak "rycerski Wehrmacht" - to totalna bzdura, nie
                      tylko SS jest odpowiedzialne za ludobójstwa czy obozy koncentracyjne. Regularne
                      oddziały Wehrmachtu też mordowały ludność cywilną. A więc nie ma także czegoś
                      takiego jak "rycerscy i do bólu szlachetni spadochroniarze Luftwaffe". Czy nie
                      rozumiesz, że przysięga złożona zbrodniarzowi jakim był Hitler, czyniła z nich
                      zbrodniarzy? I nic tego nie zmieni - nawet to, że byli elitarną jednostką.

                      Poczytaj więcej książek i to dokładnie, a dopiero potem wygłaszaj takie opinie.
                      Poza tym, jakby nie patrzeć, nawet teraz, niektórzy zachodni historycy i
                      pisarze, nie potrafią naprawdę obiektywnie opisać wojny. Dlaczego? Nie przeżyli
                      okupacji, nie trafili do obozów zagłady, ich rodzin nie wymordowano.

                      Aha, jeszcze jedno - wśród jednostek spadochronowych były też dwie jednostki
                      SS - 500 i 600 batalion strzelców spadochronowych SS, złożone z kryminalistów
                      wyciaganych z więzień. Tak jak SS-Brigade "Kaminsky", która mordowała ludność
                      Warszawy w czasie Powstania.

                      Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących!
    • wielki_czarownik Czy to nam pod paragrafy nie podpada? 16.08.05, 15:10
      Czytając tego ballesta to się zastanawiam czy on prowokator, niedorozwój czy po prostu idiota. Koniec końców jego wypowiedzi zaczynają mi oscylować podejrzanie blisko sfery zainteresowań kodeksu karnego.
      Jakby nie było uważam, że należy go totalnie olać. Niech sobie hajhitluje przed lustrem i przebiera się w fatałaszki fallschirmjager udając wielkiego wojownika. Nie zniżajmy się do jego poziomu.
      Pozostańmy tu w sferze militariów a nie neonazizmu tudzież gloryfikacji zbrodniarzy wojennych.
      • azyata może podpada... 16.08.05, 15:56
        Ale - abstrahując od zafascynowania FJ - to, że ktoś jest mordercą, zlodziejem
        czy gwałcicielem, nie oznacza, że jadnocześnie nie może być dobrym żołnierzem.

        Jakiś element podziwu dla FJ można znaleźć również u Wańkowicza. choć może na
        zasadzie: "komu to Nasi nie dali rady..."

        pzdr
        • Gość: Awprawo Re: może podpada... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 21:12
          Okej, okej można się zachwycać "dobrymi żołnierzami" - chociażby dla samej
          sztuki bojowej, sztuki walki. Ale uważam, że w żadnym wypadku nie można
          zachwycać sie czy nawet okazywać pozytywne zainteresowanie bandzie morderców co
          mordowali naszych ojców, naszych dziadków - przecież oni do dzis maja naszą
          polska krew na swoich rękach - takie sa niestety fakty (nie wspominając ile
          naszych pieniedzy w swoick kieszeniach).
          • ballest Re: może podpada... 16.08.05, 22:57
            Nie wiem nic o Tym ze zielone diably mordowaly jesli tak to kogo, uwazacie za
            mord ich walecznosc, to ubodzy jestescie!
            Czytajcie jak sie o nich wypowiadaja ich przeciwnicy, ze pomagali im zbierac z
            pola walki zabitych i rannych a nawet zegrakow im nie zabierali!
            taka jest prawda!
            • Gość: Władca Pierścieni Re: może podpada... IP: *.crowley.pl 19.08.05, 12:15
              ballest napisała:
              > Czytajcie jak sie o nich wypowiadaja ich przeciwnicy, ze pomagali im zbierac
              z
              > pola walki zabitych i rannych a nawet zegrakow im nie zabierali!
              > taka jest prawda!
              A ja oglądałem film dokumentalny o bitwie MC, w którym powiedziano, że
              dodoatkową trudnością (psychiczną ) dla atakujących było to, że na polu walki
              leżały zwłoki żołnierzy zabitych w poprzednich atakach (tzn tygodnie temu).
          • Gość: miki Re: może podpada... IP: *.dip.t-dialin.net 17.08.05, 00:01
            Oni mordowali nawet swoich braci i ojcow.Pod Monte Cassino rzucali granaty na
            glowa swoich krewnych ktorzy byli zolnierzami Polskimi.Owszem nie uznano ich
            oficjalnie za mordercow.Jednak ich oberszefa powieszono jako zbrodniarza
            wojennego.Podalem konkretne miejsca gdzie ci zieloni mordecy pokazali jakimi sa
            zolnierzami.Miejsca w ktorych wymordowali bezbronnych cywili w tym rowniez
            niemowleta.Smiec powtarza juz ktorys raz bzdury o zegarkach,natomiast
            historyczne fakty pomija milczeniem.Proponuje aby pojechal na Krete i pochwali
            tam hitlerowskich spadochroniarzy.Niech jedzie do Guerniki i pochwali
            bohaterskie lufwafe.Zrszta moze to zrobic rowniez w np Sieradzu.Nieuk belkoce
            cos o Krwawej Niedzieli w Bydgoszczy.Jeszcze troche a zacznie pisac o napadzie
            Polakow na Radiostacje w Gliwicach.Bo to przeciez taka sama prawda.Dzis wiadomo
            ze fotografie pomordowanych Polakow,hitlerowska propaganda przedstawiala jako
            zdjecia pomordowanych folksdeutschow.Zachowaly sie w Bydgoszczy ksiegi
            parafialne gdzie odnotowano wszystkich pochowanych w dniach kiedy Polacy mieli
            wymordowac te tysiace.Niezaleznie od narodowosci.Odnotowano rowniez tych o
            ktorych nic nie wiadomo jako NN.I guzik Zadnej krwawej niedzieli nie
            bylo.Wspolczesna niemiecka encyklopedia wojny pisze ze zginelo w calej kampani
            wrzesniowej okolo 700 cywilnych folksdojczow.Hitlerowcy pisali o 7000.Oczywiscie
            w zakutym lbie sa to tysiace ofiar polskiego zdziczenia.
              • ballest Re: może podpada... rzeczowa odpowiedż . 18.08.05, 09:31
                "I oto, we współczesnej Polsce, w przededniu kolejnej rocznicy wybuchu
                wojny, "Gazeta Wyborcza" (magazyn "Duży Format", 13-14.08.2003) zamieszcza
                obszerny wywiad z bydgoskim historykiem prof. Włodzimierzem Jastrzębskim, który
                stawia tezę, że 3 i 4 września 1939 roku cywilno-paramilitarne bojówki polskie
                dokonały rzezi niewinnych Niemców. Jastrzębski uważa, że ze strony Niemców nie
                było żadnej dywersji, a przyczyną polskiej akcji była "antyniemiecka histeria"
                rozniecana przez kilka poprzedzających wybuch wojny miesięcy przez prasę
                endecką, chadecką i sanacyjną. Tak oto, bydgoski uczony zwrotu o 180 stopni w
                stosunku do tego, co sam pisał jeszcze 20-30 lat temu. "Odkrycie" jakiego
                dokonał obecnie stoi w zasadniczej sprzeczności z jego poprzednimi
                publikacjami, m.in. takimi jak: "Pierwsze miesiące okupacji hitlerowskiej w
                świetle źródeł niemieckich" (Bydgoszcz 1967), "Dywersja czy masakra? Cywilna
                obrona Bydgoszczy we wrześniu 1939 roku" (Gdańsk 1988). O zastawiającej wolcie
                pana profesora pisaliśmy już na naszych łamach kilka lat temu. Okazuje się, że
                temat powrócił niczym bumerang."
                myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=historia&parStrona=2&nr=2003082717122

                Jastrzebski byl zmuszony tak napisac, bo nie on sam "badal" przez 5 lat te
                wydarzenia, tylko robil to z cala grupa studentow, wiec nie mogl klamac.
                • Gość: grth buraku IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.05, 10:21
                  Niezmienia to faktu ze "zielone diably" to hitlersynowskie scierwo w
                  najczystszej postaci! Nawiasem mowiac szkopstwo z Bydgoszczy i okolic dostalo to
                  na co zaslugiwalo, ale to moja prywatna opinia i nie podlega ona jakiejkolwiek
                  dyskusji gdyz zdania na ten temat nie zmienie. Moze zacznij chwalic te swoje
                  "bohaterskie" formacje bandytow na jakiejs ruchliwej ulicy duzego miasta....
                  ciekawe jaki bedzie rozwoj wypadkow hehehe....
                  • panzerviii Nie posądzajcie mnie proniemieckość 18.08.05, 10:49
                    zwłaszcza biorąc pod uwagę mój nick, brzmiący tak z germańska.

                    dorwałem w bibliotece dziadka mojej żony ksiązkę z lat 60 "Wermaht Zbrodnia i
                    Kara" autora nie pomnę (biblioteczka znajduje sie 220 km od mojego miasta).
                    Ksiązka jest zajadle antyniemiecka jak na dzisiejsze standardy, w każdy razie
                    jak ją czytałem w 2002 r. mając w pamięci darowizne Leopardów, nie wiedząc
                    jeszcze nic o wyczynach wypędzonej Eriki i pazerności Rudiego Pawelki, ksiązka
                    mi sie antyniemiecka wydawała.

                    W ksiązce udowadnia autor komunistyczną teze o odwiecznym niemieckim drang nach
                    osten od Hermana von Salza przez Jungingena, Bismarca do Hitlera aż po ....
                    Adrenauera (pamiętajcie że to lata 60)

                    Jednakże lwia częsc ksiązki jest poświecona opisowi procesów z Norymbergi, przy
                    czym są opisane procesy poszczególnych hitlerowców. Pół strony poświęcono .....
                    generałowi Kurtowi Studentowi. w Norymberdze facet zostal uniewiniony od
                    wszystkich zarzutów. Tyle że zarzuty dotyczyły rozwałki brytyjskich jeńców na
                    Krecie. Nic o zabijaniu gerckich cywili. Nie oznancza to, ze czegoś takiego nie
                    było, być może pewne fakty wyszły na jaw później po Norymberdze. O czym autor
                    nie wiedział, zresztą dla niego Kurt Student to mało znacząca postac. Ponadto
                    Studentowi na plus zostało policzone, że do jednostek FSJ nie przyjmowano
                    członków NSDAP i SS - Adolf to Klepnął. Ponoc członkowie NSDAP i SS byli zbyt
                    nerwowi, nadgorliwi i nieopanowani, a spadachroniarz ma mieć żelaznae nerwy.

                    Reasumując wk..wia mnie na siłe robiona legenda FSJ np. w Discovery tak ze 3
                    lata temu. Jeszcze bardziej teza o "rycerskim wermahcie". Niemniej jednak na
                    tle wermahtu nie mówiąc o waffen ss, Flaschierm jeger chyba się wyróżniali na
                    plus.
                    • panzerviii Bydgoszcz 18.08.05, 11:02
                      Na temat krwawej niedzieli jest wiele opinii, kiedyś miałem wkleić linka do
                      strony o kampanii wreśniowej. Strona marna, ale była tam bardzo dobra pod
                      strona o krwawej niedzieli. wklejono wywiady z kilkoma profesorami, polskimi,
                      niemieckimi i brytjskim. Opinie były bardzo różne. Od tego, że nie było zadnej
                      krwawej niedzieli, tylko atak niemieckich dywersantów na polską armię, aż po
                      takie że była jakaś masakra. Wszyscy zgadzali się z jednym, ze podwane przez
                      nazistówliczby byłyznacznie przesadzone.

                      Faktem jest jednak "zemsta" niemiecka za krwawą niedziele. We Wrześniu i
                      pażdzierniku 1939 r. niemcy wymordowali we Fordonie (Dzisiaj to częśc
                      BydgoszczY) 1200 obywateli miasta, rzekomo zanagażowanych w krwawą niedzielę,
                      dziwnym trafem to była sama elita profesorowie, prawnicy, lekarze, wysocy ranga
                      urzędnicy. Wracając znadmorza byłe u rodziny mojej żony mieszkającej w
                      Fordonie. Przespacerowałe się tenkilometr do Fordońskiej doliny smierci robi
                      wrażenie.

                      Faktem jest również to, że szkopy juz od czasów Bismarca w czasie wojny,
                      każdego złapanego z bronia ale bez munduru po prostu rozwalali, ..... bo taka
                      pisia ich mać tradycja militarna. O to między inymi oskarżała ich aliancka
                      propaganda podczas I wojny. Wtedy chodziło przede wszytskim o Belgów i Rumunów.
                      Więc jak oni teraz smią drzeć japę skoro wczesńiej używali piątej kolumny do
                      dywersji tak jak ruscy robią to teraz w Państwach błtyckich.
                • x2468 Re: może podpada... rzeczowa odpowiedż . 18.08.05, 11:26
                  Mordkomision powolana przez hitlerowcow w 1939 roku naliczyla 108 czy cos
                  takiego zabitych cywili.Wierzysz bardziej Jastrzebskiemu czy tej niemieckiej
                  komisji?Te sto pare osob odpowiada ilosci zwlok pochowanych na Bydgoskich
                  cmentarzach.Dzialalnosc niemieckich dywersantow jest faktem bezspornym.Dlaczego
                  mieliby dzialac wszedzie tylko nie w Bydgoszczy?Jastrzebski jest jedynym ktory
                  twierdzi inaczej.Nie potrafi swoich twierdzen poswiadczyc w zaden sposob.
                  Jednak krwawa moze nie niedziela jest faktem.Niemcy oglosili ze Polacy
                  wymordowali okolo 7000 tysiecy niemcow i wymordowali okolo 20000 tysiecy
                  Polakow.I na to sa dowody.
                  I znowu nie jestes w stanie odpowiedziec na pytania czy nie jest prawda ze
                  Slazacy w niemieckich mundurach strzelali do swych braci w Polskich
                  mundurach?Chocby pod Monte Cassino?Czy nie rzucali im na glowy granatow i
                  ublizali im jak tylko potrafili?Czy nieprawda jest ze uciekli i pozostawili
                  swojch rannych?Czy general Heinrici klamal dzwoniac do Göringa ze "dzielni
                  bohaterowie spod Monte Cassino stchorzyli i uciekli z pola walki?
                  Tu jeszcze maly drobiazg dla upamietnienia "bohaterskich"spadochroniarzy,
                  "Am 6Oktober 1943 jagen Fallschirmjäger der Division >Herrman Göring< in
                  Bellona,einem 4000 Seelen Ort 17 Kilometer nordwestlich von Caserta,Frauen,um
                  sie zu vergewaltigen.Als Verwandte dies verhindern wollen,fallen schüsse,und
                  einer der Soldaten stirbt.Am nächsten Tag umstellt eine Kompanie den Ort,führt
                  54>sühnegefangene< ziwilisten ab und erschießt sie in einer Tuffsteinhöhle mit
                  Maschinengewehren.
                  Am Abend des 13 Oktober 1943 töteten dort Soldaten Familien
                  Albanese,d;Agostino,Massadro und Perrone auf einem Schlag aus,darunter zehn
                  Kinder zwischen3 und 14 Jahren,ein 16jähriges Mädchen,und siebenFrauen im Alter
                  von 18 bis 63 Jahren,darunte eine im sechsten Monat Schwangere.
                  Pietransieri(Limarri)"Am 15 noveber stibt eine junge Frau,am nächsten Tag sechs
                  Männer durch deutsche Hand-es wird von Menschenjagen berichtet.Am 17.eine 77
                  jährige und ihr 80jÄhriger Mann erschosen,24 stunden späterzwei junge Frauen und
                  ein 70jährige mit seinem Sohn.
                  Der 18 November 1943 und die folgenden Tage bringen den Untergang der Ortschaft
                  durch Angehörige des 3.Bataillons des Falschirmjägerregiments I:Ein Teil der
                  Einnwohner wird in den Häusern ermordet,die anderen,Kinder,Frauen,Alte müssen
                  sich um den Stamm einer alleinstehenden Eiche scharen,um den die Soldaten vorher
                  einen Ring aus Panzerminen gelegt hatten,die durch fernzündung explodieren lassen.
                  Das Massaker kostet 112 Menschen das Leben."
                  Wystarczy? Napisz w ktorym "bohaterskim" regimencie sluzyl,przepraszam"walczyl
                  Twoj bohaterski wujek.Znajde cos z cala pewnoscia o jego dokonaniach(oczywiscie
                  nie wujka lecz regimentu)Pewien stary niemiecki spadochroniarz twierdzil ze w
                  ten sposob zabawiali sie ci z Slaska.Czy to prawda?
                  • ballest Re: może podpada... rzeczowa odpowiedż . 18.08.05, 11:53
                    Jasne ze strzelali, a co mieli sie zastrzelic dac.
                    Czy zolnierze USA nie strzelaja do swoich wrogow ?

                    Fallschirm-Panzergrenadier-Regiment 1 Hermann Göring nie miel nic do czynienie
                    z 1 Falschirmjägerdivisionem , gdzie moj ojciec sluzyl, to byla inna jednoska.
                    • x2468 Re: może podpada... rzeczowa odpowiedż . 18.08.05, 12:22
                      Pisze wyraznie Fallschirmjäger der Division >Hermann Göring< Czyli
                      spadochroniarze dywizji Hermann Göering.Nie pisze o Panzergrenadier-Regiment.Bo
                      to faktycznie cos innego.Natomiast jak wyraznie napisalem zabawe z minami
                      urzadzili sobie "bohaterzy"z 3 batalionu.
                      Tak byli zastraszeni ze musieli strzelac do 3 letnich dzieci?Ze strachu
                      rozrywali ludzi minami przeciwpancernymi.Twoje twierdzenia udawadniaja ze jestes
                      umyslowo chory.
                      Wstydzisz sie za Twojego ojca?Jeli nie to podaj jednostke w jakiej sluzyl.W
                      innym przypadku bede sadzil ze w jednej z tych o ktorych napisalem.
                      I jeszcze jedno.Nie placz wiecej ze Rosjanie gwalcili.Robili tylko to czego
                      nauczyli sie od was.
                  • hierowski Kulesza o Bydgoszczy 18.08.05, 11:57
                    Podaję link do wywiadu z prof. Witoldem Kuleszą na temat wydarzeń w Bydgoszczy.
                    www.ipn.gov.pl/biuletyn12-1_35-36.pdf
                    Tytuł jest znamienny "Nie zamierzam podejmować żadnej polemiki". I słusznie.

                    Część artykułu.

                    "Günter Schubert analizując poszlaki, połączył niektóre fakty w logiczną
                    i przekonującą całość. Według niego „powstanie” (w Bydgoszczy) wywołali ludzie
                    należący do SD (nazistowskiej Służby Bezpieczeństwa), skierowani do Bydgoszczy
                    z Berlina. Zginęli oni w większości podczas walk ulicznych 3 i 4 września,
                    a „ci, którzy przeżyli, nie nadawali się do odegrania roli zwycięskich
                    gospodarzy witających wchodzące oddziały w niemieckich mundurach”. Zdaniem
                    Schuberta „akcja »bydgoska krwawa niedziela« nie powiodła się w
                    najstraszniejszy z możliwych sposobów. Była ona pomyślana i przeprowadzona jako
                    samodzielny czyn SD. Wprawdzie wojsko było pomocne, podobnie jak na Śląsku, w
                    sprawach logistycznych, ale poza tym akcja nie była koordynowana przez żadną
                    instytucję wojskową”. Udało mu się ustalić, że z rozkazu Heinricha
                    Himmlera organizacja Lebensborn, powołana, aby stworzyć warunki do „hodowli
                    nordyckiej nadrasy”, wypłacała zasiłki i udzielała pomocy matkom, których
                    mężowie byli ofiarami „bydgoskiej krwawej niedzieli”. Schubert odkrył także
                    istnienie „tajnego specjalnego komanda” (geheimes Sonderkommando Rottler-Kühl),
                    które działało na początku września 1939 r., a było powołane
                    do szczególnego zadania – zaatakowania wojska polskiego na Pomorzu.

                    Inne artykuły z tego wydania też są godne polecenia.
                    • Gość: b28 O ballescie IP: *.crowley.pl 18.08.05, 13:33
                      Ballest to oszolom. Ma 55 lat, jezdzi miedzy Niemcami, a Polska i zalatwia
                      swoje interesy. Urodzil sie w Polsce po wojnie i w "cudowny" sposob nie poszedl
                      do polskiej armii na OBOWIAZKOWE przeszkolenie wojskowe bo nie chcial. Po
                      prostu nie chcial. Podobno jego wujek byl szycha w Niemczech (ale ktorych?) i
                      mu to zalatwil. Zreszta po wojnie w czasie przesladowan Niemcow Ballest tez nie
                      ucierpial. Jakos za duzo mial szczescia.

                      Koeljne wywody ballesta to Grunwald gdzie walczyli Polacy z Polakami - Niemcow
                      tam nie bylo, Lenino itp. Zawsze Polacy sa zli, zaatakowali pierwsi, a biedni
                      Niemcy tylko wykonywali rozkazy i byli otumanienie przez Hitlera.

                      Jak nie wierzycie to zajrzyjcie na forum Olsztyn: temat Lenino, Grunwaldu,
                      Monte Cassiono przewija sie co miesiac. Podobnie jest tez na Gliwicach.

                      Ballest ma kompleks i leczy sie poprzez wypisywanie swoich wywodow na forum GW.

                      Szkoda klawiatury.
                    • ballest Re: Kulesza o Bydgoszczy 18.08.05, 19:40
                      Hiero, jeszcze raz!
                      Jastrzebski to samo pisal co Schubert i by dalej tak pisal, ale zachcialo mu
                      sie sprawe zbadac, a wiec do tego badania potrzebowal TEAM, tym Teamem byli
                      studenci historii, i zaczeli badac, doglebnie badac , a wiec po tych badaniach
                      Jastrzebski nie mial szans na swoje PIERWOTNE KLAMSTWA, bo by stracil autorytet
                      u swoich bylych studentow, wiec MUSIAL PRAWDE SKRESLIC, a teraz cierpi NIEBORAK.
                      Wszystko mozna Wszechpolakom napisac, TYLKO NIE PRAWDE!
                      Taka jest niestety PRAWDA!
                      • Gość: Belbo Re: Kulesza o Bydgoszczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 08:58
                        No i co chcesz udowodnić?
                        Ze zbrodnie wojenne były po obu stronach?.. No były. Taka jest prawda.
                        Nie umniejsza to winy Niemców, nie usprawiedliwia masowego ludobójstwa.
                        Ocena moralna jest jednoznaczna.
                        Naród który rozpętał 2 największe konflikty światowe, dopuszczał się zbrodni
                        wojennych, ludobójstwa w imię .. no właśnie w imię czego?
                        Masz kompleksy i się wcale nie dziwie.. tez bym się na twoim miejscu wstydził
                        za rodaków, rodzinę .......


      • wladca_pierscienii Re: prowokator ? 28.11.05, 16:31
        wielki_czarownik napisał:

        > Czytając tego ballesta to się zastanawiam czy on prowokator, niedorozwój czy
        po
        > prostu idiota.

        A może i prowokator i idiota?? :-)
        Żeby zostać płatnym prowokatorem nie trzeba być inteligentnym,
        za to konieczne są znajomości w "Gazecie Wyborczej"

        W tych oczywistych typach prowokacji jakie ja zauważyłem,
        nie potrzebna jest inteligencja)

        1) JĄTRZENIE obrażanie konkretnego rozmówcy (przy jednoczesnym braku
        merytorycznyvh argumentów) lub wypowiadanie treści ogólnie "nieakceptowanych".
        (inteligencja tu niepotrzebna)


        2) "ODGRZEWANIE" TEMATU który kiedyś budził dyskusje
        ale NIE przez zalezienie go w wyszukiwarce i "podniesienie do góry",
        ale założenie całkiem nowego wątku
        (inteligencja tu niepotrzebna)
        hmm.. najwyraźniej reklamodawcy płacą GW nie od ilości czytelników, lecz od
        ilości wątków i postów (co za głupota)


        3) IMPORT TEMATU z innego forum
        (inteligencja tu też niepotrzebna, żeby przeglądać na bieżąco inne fora o
        podobnej tematyce i wychwywać wątki któe budzą zainteresowanie wystarczy
        umiejętność czytania)


        4) IDIOTYCZNE PYTANIA STATYSTYCZNE (zwykle na forach o tematyce obyczajowej)
        a) ot tak sobie "ni z gruszki, ni z pietruszki" ktoś się pyta o coś (i nie
        wiadomo po co komuś ta wiedza)
        b) ktoś chce podjąć decyzję (która u dojrzałej emocjonalnie osoby powinna
        zależeć od własnego charakteru i wyznawanego systemu wartości) i tą decyzję
        uzależnia od opinii forumowiczów
        (to jest tak debilne, że tu inteligencja nawet przeszkadza)



        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=26062693&a=26302416
    • Gość: Eryk Niemcy nie moga byc bohaterami IP: 82.139.26.* 20.08.05, 18:38
      Biorac pod uwage jakie zbrodnie dokonale nie tylko reżim
      ale i naród niemiecki podczas tej wojny jakiekolwiek
      przypisywanie im bohaterstwa jest niewłaściwe.

      Cóz z tego ze byly jednestki bitne i dzielne skoro sluzyli
      zbrodniarzom i nie mieli najmniejszego szacunku i politowania
      dla slabszych i bezbronnych.

      To nie byli rycersty żołnierze tylko psychiczny kryminalisci
      wiec bohaterami być nie mogą. I żadne tlumacznia o niewiedzy
      zbrodni nie maja sensu. Wiedzieli albo domysalli sie i koniec.
      • ballest Re: Niemcy nie moga byc bohaterami 20.08.05, 23:36
        Wiesz Eryk, nikt sie nie bedzi pytal POLAKOW o zdanie po batach jakie tam
        dostaly, kto prawdziwym bohaterem spod Monte Cassino jest i zostanie pokaze nam
        historia, Alexander i ksiazka Parkera to dopiero poczatek.
        Jesli chodzi o zbrodnie to wlasnie pod Monte Niemcy ich prawie nie zrobili,
        hanbe samym sobie przyniesli sobie alianckie oddzialy gwalcac wloszki i grabiac
        zabitych niemieckich zolnierzy !
        Nie patrz na wojne patrz na jej wycinek!
        • jopekpl Bochaterowie z WESTERPLATTE!!!!! 22.08.05, 00:43
          A ja ci powiem człowieku ze ci twoi "bochaterowie" to dupa a nie
          bochaterowie.M.C było bardzo silną i dobrze przygotowaną linią obrony ,w bardzo
          sprzyjającym do obrony górskim terenie ,uniemozliwiającym uzycie na szeroką
          skale cięzkiego sprzętu. Bronioną przez kilka tyś ludzi wspieranych liczną i
          dobrze wstrzelaną altylerią.W takich warunkach kazda armia na swiecie zadała by
          atakującym ogromne straty i mogła by się długo bronic i nie trzeba było do tego
          zadnego bochaterstwa(chyba ze bochaterami nazwiemy stronę atakującą).Jak
          pokazała historja w mniej sprzyjających warunkach na widok sowieckich czołgów
          ci twoi bochaterowie poprostu zwiali z pola walki.PRAWDZIWYMI BOCHATERAMI byli
          ludzie którzy bronili w 1939 Westerplatte ok 200 Polskich żołnierzy
          uzbrojonych tylko w lekką broń piechoty przez 7 dni broniło paru hektarów ziemi
          przed ponad 4000 atakujących wrogów(twoich żiomków) wspieranych przez okręty w
          tym pancernik ,lotnictwo i altylerię.W warunkach całkowitego otoczenia bez
          mozliwości zadnego wsparcia, zadając prztym niemcom znaczne straty
          (ok400zabitych rannych?nie wiem ,sami tracąc tylko 16 zabitych w tym
          radjotelegrafista został zamordowany po kapitulacji ale to na pewno nie była
          zbrodnia wermachtu no nie?)W TAKICH warunkach ci twoi bochaterowie nie
          wytrzymali by jednego dnia , za widok ruskich tankówtak jak zwiali .

          Bez powazania
            • Gość: grth Re: Bochaterowie z WESTERPLATTE!!!!! IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 19:21
              ten hitlersyn ballest i tak tego nie zrozumie i bedzie piał dalej z zachwytu nad
              wspaniała tysiącletnią rzesza przy każdej możliwej okazji. Taki z niego smieć i
              jedynym lekarstwem na jego przypadłość byłoby przeciągniecie go za bewupem po
              jakiejś odpowiednio dziurawej "ścieżce zdrowia". Na sam finał można mu
              zafundować bliskie spotkanie z gąsiennicami bwp tudzież t34 przed którym tak
              spier... jego pobratymcy.
              • ballest Re: Bochaterowie z WESTERPLATTE!!!!! 22.08.05, 21:58
                Bajtle, nigdzie nie napisalem ze beda bohaterami dla zasciankowych i
                zakompleksionych Wszechpolakow!
                Naprawde, - ani prze mysl by mi to nie przyszlo.
                Z Niemcami, jeszcze Polacy nigdy nie wygrali, nawet we Fussballu nie, wiec
                wiecie jak sie do Was odnosza i jak wazna im jest Wasza WSZECHPOLSKA opinia,
                ktora wlasnie na tym forum panuje.
                Oni juz sa bohaterami dla osob, ktorzy wiedza co sie komus nalezy, TAKA JEST
                PRAWDA!
                • jopekpl Re: Bochaterowie z WESTERPLATTE!!!!! 23.08.05, 02:26
                  ballest napisała:

                  > Bajtle, nigdzie nie napisalem ze beda bohaterami dla zasciankowych i
                  > zakompleksionych Wszechpolakow!
                  > Naprawde, - ani prze mysl by mi to nie przyszlo.
                  > Z Niemcami, jeszcze Polacy nigdy nie wygrali, nawet we Fussballu nie, wiec
                  > wiecie jak sie do Was odnosza i jak wazna im jest Wasza WSZECHPOLSKA opinia,
                  > ktora wlasnie na tym forum panuje.
                  > Oni juz sa bohaterami dla osob, ktorzy wiedza co sie komus nalezy, TAKA JEST
                  > PRAWDA

                  PRAWDA JEST TAKA ze nawet gdybyś z tą prawdą się zdezył to byś ją nie
                  poznał.NIE LUBIĘ WSZECHPOLAKÓW są to tacy sami faszyści jak ty.
                  POWIEDZmi pustaku czemu powołujesz się na jedną tylko ksiązkęi jednego
                  autora ????? moze temu ze napisał to co ci pasuje??? inni są nie warci bo ich
                  opinie juz nie są takie pochlebne dla faszyzmu co?
                  A CO DO WYGRYWANIA Z NIEMCAMIto juz niejaki prowincjonalny księciunio sprał
                  ponad 1000lat temupod cedynią niemieckie dupska.Potem prowincjonalny król rodem
                  z litwy w kilku wojenkach dokopał Niemieckiemu zakonowi krzyzackiemu (WIEM ze
                  twierdzisz ze pod grunwaldem po stronie krzyzackiej walczyli polacy,i to jest
                  prawda paru zdradzieckich książąt wsparło zakon swoim wojskiem, ale to tylko
                  świadczy o tym ze wojska niemieckie były poprostu do dupy i raczej na twoim
                  miejscu nie rozgłaszałbym tej teorji.)POTEM jego syn KAZIK tak skopał dupska
                  niemieckie ze musieli mu buty całować PATRZ HOŁD PRUSKI.Potem przez długi czas
                  niestety nie było okazji dokopać szwabą a to z tego powodu ze rozbita rzesza
                  nie była zadnym przeciwnikiem zresztą wojska niemieckie wspierały koronę w
                  walce ze szwedami.Potem był NAPOLEON któremu polacy wydatnie pomagali dokopać
                  tagrze Prusakom. niestety i szwaby mieli swoje pare lat chwały ale i to
                  mineło,i co mamy? rok 1918 i bandę cywili która rozgromiła w wielkopolsce
                  regularną zaprawioną w bojach armię,o ślązku nie wspominając zeby juz cię nie
                  dobijać do końca.w 1939 dostaliśmy kopa ale w ostateczności to ruska i POLSKA
                  FLAGA POWIEWAŁA NAD BERLINEM. JAK BY NIE liczyć to więcej razy skopaliśmy
                  dupsko Niemcom niz oni nam ,i nawet ten twój parker czy jak mu tam nie zmieni
                  HISTORI a co najwyzej ją trochę wybieli na kozyść przestępców.
                  • grzegorz-cz Falaise do tego nie mieszajmy 23.08.05, 12:11
                    Gość portalu: Tomek napisał:
                    > A pod Falaise też nie wygrali?

                    W tej akurat, bezsensownej, dyskusji problem Falaise proponowałbym zostawić w
                    spokoju, gdyż - na przekór polskiej propagandzie sukcesu - nie jest to epizod
                    tak zwycięski, ani chwalebny, jak chciano by go widzieć w Polsce. Cała
                    odpowiedzialność za zniweczenie operacji "Totalize" spada wyłącznie na
                    dowództwo polskiej 1. DPanc, dlatego - jeśli można radzić - Falaise zostawmy w
                    spokoju w tym akurat przypadku.

                    Pozdrawiam :-)

                    G. Cz.
                      • grzegorz-cz Re: Falaise do tego nie mieszajmy 24.08.05, 16:32
                        Gość portalu: Tomek napisał(a):

                        > Ok, widzę że masz bardzo dokładne informacje. ALe jeśli tak to nie ma co w
                        > tej dyskusji podnosić naszej porażki czy chociaż nie-wygranej. Nie służy to
                        > nam.


                        Drogi Tomku!

                        W wariancie proponowanym przez Ciebie musiałbym się zająć poprawianiem
                        historii, jej koloryzowaniem i naciąganiem, dobieraniem faktów pod tezę, a
                        nawet fałszem, czyli zająć się tym, czym przez dekady zajmował się płk
                        Franciszek Skibiński. Tymczasem w walce z fanatyzmem, ignorancją i złośliwością
                        ballesta nie zachodzi taka potrzeba. Musiałbym się zniżyć do poziomu ballesta,
                        który z historią sobie nie radzi, ale bije po nas Polakach na odlew bez
                        patrzenia, czy mówi o Polakach, czy może o Kanadyjczykach. Takich ludzi
                        traktuje się w kategorii folkloru (fakt, może czasem trochę groźnego), ale nie
                        odpowiada im się tym samym.

                        Takim ludziom, jak ballest, odpowiada się prawdą. Nawet jeśli gen. Maczek
                        poczynił w operacji "Totalize" rzeczy bardzo złe, a poczynił, to i tak nadal
                        jego żołnierze pozostają w opinii wszystkich obserwujących ich Brytyjczyków i
                        Kanadyjczyków najodważniejszymi żołnierzami kotła Falaise. Mówią to Brytyjczycy
                        i Kanadyjczycy, których 1. DPanc wprost doprowadzała do furii, ale zarazem
                        mówią to ludzie, których stać - mimo złości na Polaków - na obiektywizm. Trzeba
                        rozgraniczyć dwie rzeczy - w operacji "Totalize" fatalnie zawiodło dowództwo 1.
                        DPanc, natomiast nie zawiódł polski żołnierz. To są dwa różne zjawiska.

                        Jeśli ballest w ramach swojej ignorancji bije tutaj po Kanadyjczykach, a bije,
                        to co nas to obchodzi? My Polacy możemy tylko pokibicować i tylko się pośmiać,
                        że ballest chcąc ugodzić w nas, Polaków, bije de facto w generałów Crerara i
                        Simondsa oraz w ich kanadyjskich żołnierzy. Ja nie wiem - może oni też
                        ballestowi zrobili krzywdę, może nie. Nie nasze zmartwienie.

                        Wraz z ballestem jesteśmy w świecie pseudohistorycznego kabaretu, więc się z
                        niego śmiejmy.

                        Pozdrawiam Cię Tomku serdecznie

                        Grzegorz Czwartosz
    • Gość: zwiadowca Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC IP: 204.151.5.* 23.08.05, 12:27
      Panowie (tudziez ewentualne panie :-) dajcie spokoj temu biednemu faszyscie.
      Naprawde nie warto wchodzic w dyskusje z nim, naprawde. Watek sobie
      przeczytalem, momentami zrywajac boki - fajnie, ze nikt ballesta nie popiera.
      Chlopu mozg sie sfilcowal, napil sie WD40 albo calowal sie z Renata Beger. A co
      do Slazakow w niemieckich silach - walczyli po tamtej stronie, bo musieli,
      wielu z nich zwialo, wielu zginelo z polskich rak. Historia naprawde niezle
      figle plata. A tego biednego hitlersyna lepiej olac, szkola sprezyn pod
      klawiszami na dyskusje z nim ;-P
      • ballest Re: ZIELONE DIABLY! bohaterzy spod MC 23.08.05, 13:22
        Nie tylko
        "7 sierpnia została rozlokowana w rejonie drogi Caen-Falaise z zadaniem
        zdobycia miasteczka Falaise. Dobrze przygotowana obrona niemiecka spowodowała
        ciężkie straty wśród nacierających podczas szturmu 8 sierpnia. W ich wyniku
        dywizja została powstrzymana.

        Działania wojsk alianckich, a w szczególności 1 Armii Kanadyjskiej,
        doprowadziły do częściowego okrążenia wojsk niemieckich. Korytarz, przez który
        mogły się wycofać w głąb Francji zawężył się do mniej niż 30 kilometrów.
        Zadanie zaryglowania tej luki powierzono 1 Dywizji Pancernej."

        ;)

        Pod Grunwaldem, potyczka Polakow z Polakami, dajcie spokoj z powstaniami, ale
        wiem, gdzie wygraliscie, chyba Pod Monte Cassino, byc moze pod Lenino, albo pod
        Budziszynem,
        Takie zwyciestwa nazywaja historycy BATAMI !
        • grzegorz-cz Jakaś inna bajka 23.08.05, 13:39
          ballest napisała:
          > Nie tylko
          > "7 sierpnia została rozlokowana w rejonie drogi Caen-Falaise z zadaniem
          > zdobycia miasteczka Falaise. Dobrze przygotowana obrona niemiecka spowodowała
          > ciężkie straty wśród nacierających podczas szturmu 8 sierpnia. W ich wyniku
          > dywizja została powstrzymana.
          > Działania wojsk alianckich, a w szczególności 1 Armii Kanadyjskiej,
          > doprowadziły do częściowego okrążenia wojsk niemieckich. Korytarz, przez
          > który mogły się wycofać w głąb Francji zawężył się do mniej niż 30
          > kilometrów. Zadanie zaryglowania tej luki powierzono 1 Dywizji Pancernej."


          Panie ballest,

          Tylko co to ma wspólnego z Polakami? Jak się Polaków nienawidzi i chce im
          zrobić przykrość, to trzeba znać historię operacji "Totalize" i "Tractable"
          oraz wiedzieć, w której z nich, i z jakim skutkiem, Polacy wzięli udział, a w
          której z nich udziału nie wzięli. Inaczej tylko się Pan ośmiesza, co właśnie
          mamy okazję oglądać.

          Nie wiadomo, o czym Pan tu pisze, ale nie pisze Pan o żadnej polskiej
          jednostce. Polska 1. DPanc weszła do akcji 8 sierpnia 1944 r. o godz. 13.30.
          Nie chcę tu wyliczać sygnatur rozkazów kanadyjskiej 1. Armii dla 1. DPanc, jak
          również miasteczek, jakie miała zdobyć polska dywizja, ale łączenie 1. DPanc z
          Falaise jest z Pana strony skrajną ignorancją. Polacy nigdy nie mieli rozkazu
          zdobycia Falaise.

          A u jakiego to kabaretowego historyka przeczytał Pan o szturmie na Falaise 8
          sierpnia? Panie szanowny, 8 sierpnia 1944 r. siły kanadyjsko-polskie były pod
          Gaumesnil, Cintheaux, Caillouet, Cauvicourt. Nawet nie istniał rozkaz zdobycia
          Falaise. Nawet Pan nie wie, kiedy gen. Montgomery rozkazał zdobyć Falaise i
          komu. Bo nie Polakom.
          • grth Re: Jakaś inna bajka 23.08.05, 14:51
            > A u jakiego to kabaretowego historyka przeczytał Pan o szturmie na Falaise 8
            > sierpnia?

            Jak to gdzie? Zapewne u parkera, którego tak zachwala, że chyba za kazdym razem
            gdy pisze parker to obryzguje calą klawiature i monitor taką smieszną białą
            cieczą...

            ____________________________________
            NIE BĘDZIE NIEMIEC PLUŁ NAM W TWARZ!!!!
            NI DZIECI NAM GERMANIŁ!!!!
          • ballest A co Ty czytales? 23.08.05, 14:53
            Mnie jest obojetnie kto tam walczyl po polskiej stronie, ja tylko napisalem, ze
            Polacy nie wygrali, a nic wiecej zrobic nie chcialem.
            Powtarzam ani razu z Niemcami nie zwyciezyli, a ja wcale Polakom dokopac nie
            chce bo ich lubie, ale nie takich Wszechpolakow jak tu na Forum, co zamiast na
            temat watku, pisza na temat jego autora.
            To raczej mnie tu dokopac chca a nic wiecej i trudno im sie pogodzic z faktami!
            Napisalem tez ze Polacy nawet w pilce z Niemcami nie wygrali, moze tutaj jakis
            nowy mit wymyslicie?
            • grzegorz-cz Co i kogo dotyczy 23.08.05, 15:16
              ballest napisał:
              > Mnie jest obojetnie kto tam walczyl po polskiej stronie, ja tylko napisalem,
              > ze Polacy nie wygrali, a nic wiecej zrobic nie chcialem. Powtarzam ani razu z
              > Niemcami nie zwyciezyli.

              Oczywiście to nie jest prawda. Korzysta Pan z najgorszej jakości polskich
              książek o 1. DPanc i o kotle Falaise. W tych publikacjach kombatanci tej
              dywizji, albo polscy pseudohistorycy, chwalą 1. DPanc za sukcesy wyimaginowane,
              a nie potrafią pochwalić za sukcesy rzeczywiste.
              Proszę się zapoznać z historią wzgórza 206 podczas operacji "Totalize". Ze
              zdobyciem terenu wokół tego wzgórza nie poradziła sobie kanadyjska 4. DPanc, za
              to w wielkim stylu i bardzo szybko poradziła sobie nasza polska 1. DPanc. To
              był przełomowy moment, gdy kanadyjska 1. Armia, która do tej pory wręcz
              nienawidziła gen. Stanisława Maczka za różne sprawy, po raz pierwszy spojrzała
              z wielkim uznaniem na polskich pancerniaków.
              Tak, Panie ballest - przepięknie dołożyliśmy w operacji "Totalize" pod wzgórzem
              206 takim elitarnym pododdziałom pancernym Waffen SS, jak "Kampfgruppe
              Waldmüller" oraz "Kampfgruppe Wünsche". I to dysponując gorszymi czołgami.


              ballest napisała:
              > ja wcale Polakom dokopac nie chce bo ich lubie, ale nie takich Wszechpolakow
              > jak tu na Forum, co zamiast na temat watku, pisza na temat jego autora.

              No dobrze, ja LPR i tzw. Młodzieży Wszechpolskiej też nie toleruję, ale musimy
              trzymać się ściśle historycznych faktów. Podawanie przez Pana jakiejś daty 7
              sierpnia 1944 r. mija się z celem, bo Polaków nie ma wówczas na froncie. Tak
              samo z przywoływaniem Falaise - nas to nie dotyczy.
              • Gość: nemo Re: Co i kogo dotyczy IP: 213.20.123.* 23.08.05, 15:39
                Panie Grzegorzu jest Pan zapewne ekspertem co do walk na zachodzie, ale
                argumentuje tez troche nieczysto; porownywanie sil dywizji panzernej z
                kamfgrupami nie jest moim zdaniem powazne, albo Pan zawyza wartosc bojowa
                Niemcow albo na odwrot.

                home.att.net/~SSPzHJ/Org.html
                • grzegorz-cz Re: Co i kogo dotyczy 23.08.05, 16:20
                  Gość portalu: nemo napisał:
                  > Panie Grzegorzu jest Pan zapewne ekspertem co do walk na zachodzie...

                  :-) Dziękuję. :-)


                  Gość portalu: nemo napisał:
                  >... ale argumentuje tez troche nieczysto;

                  Właśnie staram się, żeby było jak najbardziej czysto i żeby to wszystko jakoś
                  się miało do historii. Tłumaczę poniżej. :-)


                  Gość portalu: nemo napisał:
                  > porownywanie sil dywizji panzernej z kamfgrupami nie jest moim zdaniem
                  > powazne, albo Pan zawyza wartosc bojowa Niemcow albo na odwrot.

                  Sama tylko jedna "Kampfgruppe Waldmüller" miała moc rozbicia dwóch dywizji
                  pancernych, co zresztą 8 sierpnia 1944 r. uczyniła w koncertowym stylu ku furii
                  generałów Montgomery'ego, Crerara i Simondsa. Dobrze opisuje to biograf
                  Simondsa Dominic Graham. De facto "Kampfgruppe Waldmüller" zatrzymała całą
                  operację "Totalize", rozbiła atak kanadyjskiej 4. DPanc i polskiej 1. DPanc, a
                  w przypadku polskiej dywizji doprowadziła do tragifarsy - do takiej mianowicie,
                  że zaatakowaliśmy własne tyły. Wprawdzie olbrzymi wpływ miało na to złamanie
                  wszelkich rozkazów operacji "Totalize" przez gen. Maczka, jego skrajna
                  nieodpowiedzialność i niesubordynacja, ale nie zmienia to jednak faktu, że
                  dobrze dowodzona przez weteranów Waffen SS niemiecka Kampfgruppe w określonych
                  okolicznościach robiła, co chciała w operacji "Totalize" działając w otoczeniu
                  1. DPanc, 4. DPanc, 51. DP "Highland" wzmocnionej 33. Brygadą Pancerną, jak
                  również w otoczeniu 2. DP i 3. DP. Ósmego sierpnia zanim "Kampfgruppe
                  Waldmüller" rozgoniła na cztery wiatry 1. DPanc i 4. DPanc to również
                  wytrzepała skórę brytyjskiemu 1. pułkowi pancernemu "Northamptonshire
                  Yeomanry". Słowem - robiła "Kampfgruppe Waldmüller" co chciała i jak chciała.

                  Aż do czasu wzgórza 206 (14-15 sierpnia), gdy nasi pancerniacy bardzo ładnie
                  odegrali się na zgrupowaniu grenadierów i czołgów Waffen SS.

                  Dlatego w przypadku nieszczęsnej operacji "Totalize" porównywanie niemieckiej
                  pancernej Kampfgruppe (szczególnie z Waffen SS) z aliancką dywizją pancerną nie
                  jest oderwane od wojennych realiów. Są to siły jak najbardziej porównywalne.

                  Pozdrowienia

                  G. Cz. :-)
        • jopekpl Re: GRUNWALD!!!!! 23.08.05, 15:31

          >
          > Pod Grunwaldem, potyczka Polakow z Polakami, dajcie spokoj z powstaniami, ale
          > wiem, gdzie wygraliscie, chyba Pod Monte Cassino, byc moze pod Lenino, albo
          pod
          >
          > Budziszynem,
          > Takie zwyciestwa nazywaja historycy BATAMI !
          >
          CIEKAWE OPINIE SERWUJESZ Największą bitwę średniowiecza nazywaz POTYCZKĄ ??
          czyzby wychodziły niemieckie KOMPLEKSY???? CZY mozesz podać przykład
          większej "POTYCZKI"tamtego okresu. W WOJSKACH Krzyzackich polacy owszem
          występowali tak jak i rycerstwo zachodniej europy ale nie było tego wiele coś
          ok 10%ogułu .widocznie Niemcy sami nie umieli przeciwstawić się armi Polsko
          Litewskiej BO BYLI DUPA NIE WOJSKIEM.więc angazowali zdrajców.


          DLACZEGO MAMY DAĆ spokuj z powstaniami???????CZYZBY ZA BARDZO bolała porazka z
          bandą CYWILI?????????? BOLI ZE POLSCY ŚLĄZACY dokopali Niemieckim WSPIERANYM
          przez regularną ARMIĘ!!!!I to bez pomocy z Polski

          A W OSTATECZNOŚCI to POLSKA flaga zawisła nad M.C to tez boli PRAWDA!!!!!!

          NIGDY NIE WYGRALIŚMY ??? TO CZEMU milczysz na temat podanych przezemnie
          przykładów?????
          I NIE RÓWNAJ WSZYSTKICH DO SIEBIE(FASYSTÓW WSZECHPOLAKÓW JEST TU
          NIEWIELE),Większość tu jest po prostu zdrowo myślącymi ludzmi dla których
          twoje argumenty są po prostu BRZDURNE.

          TO CO GŁOSISZ TO NIC INNEGO JAK OFICJALNA GEBELSOWSKA PROPAGANDA W 1944 niemcy
          dostawali w DUPĘ na kazdym kroku więc zeby wykazać się jakimiś sukcesami
          robiono na siłę bochaterów z kazdego kto NIE ZWIAŁ Z POLA BITWY .Ja nie widzę
          ZADNEGO bochaterstwa w tym ze kilka tyś zołniezy przez dłuszy czas broniło
          WYŚMIENICIE PRZYGOTOWANEJ lini obronnej.
            • ballest Re: POWSTANIE WIELKOPOLSKIE 23.08.05, 23:39
              "CIEKAWE OPINIE SERWUJESZ Największą bitwę średniowiecza nazywaz POTYCZKĄ ?? "

              To nie ja ja tak nazywam, to najwiekszy Bitwa ktora sie nigdy nie odbyla,
              dlatego nawet polscy historycy w nia nie wierza, bo jak, jak nie ma na nia
              dowodow oprocz polskich mitow podobnie jak na Psie Pole !
              • jopekpl Re: POWSTANIE WIELKOPOLSKIE 24.08.05, 07:49
                ballest napisała:

                > "CIEKAWE OPINIE SERWUJESZ Największą bitwę średniowiecza nazywaz POTYCZKĄ ?? "
                >
                > To nie ja ja tak nazywam, to najwiekszy Bitwa ktora sie nigdy nie odbyla,
                > dlatego nawet polscy historycy w nia nie wierza, bo jak, jak nie ma na nia
                > dowodow oprocz polskich mitow podobnie jak na Psie Pole !

                BEZ OBRAZY ale mam pytanie ? TY JESTEŚ GŁUPI CZY TYLKO TAK WYGLĄDASZ????
                NIE WIEM jakie szkoły końcayłeś (wygląda na to ze zadnej)ale zaprzeczając
                grunwaldowi zaprzeczasz istnieniu zakonu krzyzackiemu a co za tym idzie
                odmawiasz Niemcom praw do istnienia PRUS WSCHODNICH .
                PODAJ PRZYKŁAD (NAZWISKA POLSKICH HISTORYKÓW )KTÓRZY ZAPRZECZAJĄ
                GRUNWALDOWI?????
                POD GRUNWALDEM WALCZYŁO WIĘCEJ wojska niz pod M.C.I BYŁA TO DECYDUJĄCA bitwa
                tej wojny .Podcas gdy M.C. było tylko nic nie znaczącym epizodem II wojny
                światowej NA drugoplanowym kierunku działań(CHOĆ DLA NAS POLAKÓW BARDZO WAZNYNM)
                OPIS bitwy pod grunwaldem w dokumentach znajduje się m .in w archiwach
                papieskich.
                POWIEDZ MI DLACZEGO w niemieckiej wersji KRZYZAKÓW WYCIĘTO rozdział opisujący
                bitwę pod grunwaldem??????
                MOZE TWIERDZISZ ZE ZAKONU KRZYZACKIEGO NIE BYŁO A CO ZA TYM IDZIE tagrze
                HOŁDU PRUSKIEGO????
                BIEDNY TO NARÓD który musi fałszować historję aby ukryć swoje klęski
                biedny to naród który na siłę doszukuje się BOCHATERSTWA TAM gdzie go nie
                było !!!!!
                WIESZ CO ? MI PO PROSTU JEST CIEBIE ZAL ,jesteś taki załosny , pisąc te
                wszystkie głupoty nierozumiesz ze robisz kuku własnej narodowej TOSZAMOŚCI.
                • ballest Re: POWSTANIE WIELKOPOLSKIE 24.08.05, 09:49
                  Np. Zybura, a na forach historykow do dzis kosci tych poleglych szukajom chcesz
                  na ten temat wiecej poczytac, to wejdz na forum oszltynskie tam jest zybura
                  cytowany.
                  Czy ja glupi jestem, dobre co, ty zapomniej lepiej Sienkiewicza, to dobrze
                  zrobisz bo to byla tylko powiesc a nie historia.
                  Co powiesz na fakt, ze Sredniowieczny Krakow to niemieckie a nie
                  polskie miasto!?
                  • jopekpl Re: POWSTANIE WIELKOPOLSKIE 24.08.05, 11:31
                    ballest napisała:

                    > Np. Zybura, a na forach historykow do dzis kosci tych poleglych szukajom
                    chcesz
                    >
                    TO JAKIŚ ślązko niemiecki dziwoląg o którym prawie nikt nie szłyszał ??????

                    >
                    >
                    > Czy ja glupi jestem, dobre co, ty zapomniej lepiej Sienkiewicza, to dobrze
                    > zrobisz bo to byla tylko powiesc a nie historia.

                    NO WŁAŚNIE TO TYLKO POWIEŚĆ ale w niemieckim przekładzie bitwa pod grunwaldem
                    nie została opisana skoro tego nie było to dlaczego się niemcy tego
                    wstydzą???????

                    > Co powiesz na fakt, ze Sredniowieczny Krakow to niemieckie a nie
                    > polskie miasto!?
                    >
                    BZDURA DO KWADRATY NA TEJ SAMEJ ZASADZIE MOZNA NAPISAĆ ZE BERLIN TO POLSKIE
                    MIASTO,TO ZE W KRAKOWIE MIESZKAŁO SPORO NIEMCÓW TO NIEZAPRZECALNY FAKT ale
                    ludzie ci zostali sprowadzeni na długo potym jak miasto zostało załozone.
                    ZA TO na terenie obecnego berlina ISTNIAŁ NA POCZĄTKU ŚREDNIOWIECZA gród
                    słowiański co mozna zapisać ze berlin załozyli słowianie a nie germanie.fajne
                    NIE?
            • antyk-acap Rocznica Powstania Wielkopolskiego 27.12.14, 17:55
              Bez sukcesu Powstania Wielkopolskiego nie byłoby II Rzeczypospolitej takiej, jaką znamy – napisała premier Ewa Kopacz w liście odczytanym dziś w Poznaniu podczas uroczystości upamiętniających 96. rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego.
    • feel_good_inc Elita? Ponoć jest taki kabaret... 24.08.05, 02:49
      Fallschrimmjagers to z pewnością najlepiej wyperfumowana formacja II WŚ.
      Nie wiem jak ty, ale ja nie chciałbym służyć w formacji której bezpośrednim przełożonym był największy pedał niemieckich sił zbrojnych. Wcale się nie dziwię zatem, że woleli skakać bez uzbrojenia i dawać się wyrzynać wieśniakom, niż zostać w koszarach gdzie w każdej chwili mogli się spotkać z "honorami" swojego przełożonego.
        • x2468 Re: Elita? Ponoć jest taki kabaret... 24.08.05, 11:43
          Niech smiec poda nazwisko niemieckiego historyka ktora twierdzi ze bitwy pod
          Grunwaldem nie bylo.Co do szukania kosci czy to ten sam ktory w Auschwitz szukal
          w komorach gazowych sladow cyklonu B na scianach?
          Twoj ojciec pachnial w okopach?To ciekawe.Nikt tak nie byl zawszony i smierdzacy
          jak niemieccy zolnierze.To fakt.Moze ta czesc ktora uciekla do Polakow przyszla
          z niemieckim "zapachem"?Jesli nawet tak to szybko zmienaiali mundury i szli sie
          kapac.To bylo pierwsze co robili.Dostawali jesc,nowe gacie i szli sie kapac.
        • henry.morgenthau_jr.jr Ignorować i zabanować fałszystę-neonazistę 24.08.05, 11:50
          Definicja ballesta : Bezkres w oceanie bezczelnych kłamstw i paszkwili ... po
          prostu mejdinballest.

          Od niego (ballesta) zieje jadem skrajnej nienawiści do wszystkiego co w
          jakikolwiek sposób by z Polską było związane. Ten wielonikowiec obraża nas tzn.
          obywateli tego kraju w każdym swoim poście. Całe szczescie poznałem jeszcze
          prawdę generacji dotkniętej "dobrodziejstwami" wujków i innych tatusiów
          ballesta ... i to nie tylko z ust Panów Bartoszewskiego i Edelmanna ale także z
          ust moich bliskich.

          A fałszystę możnaby co prawda wulgarnie się wyrażając "olać" ... jednak to
          skrajny przypadek ... dlaczego musimy znosić i tolerować takiego starego
          zakompleksionego neonazistę i zboczonego militarystę, który to wszystko widzi
          tylko i wyłącznie pod pryzmatem karabinu maszynowego w rękach opatrzonych
          opaską ze swastyką i insygniami wermachtowsko-geringowskimi ?

          W każdym bądź razie nie dam sobie tu wsmarować w oczy jakiegoś balsamu lub
          innej mazi kojącej ... o nieszkodliwości ballesta. Wszystko zawsze się od
          czegoś zaczyna ... i dlatego zabanować dziada ostatecznie ... włącznie z
          wszystkimi "IP" z których nadaje lub nadawał ...

          PS.
          Ostatecznie i tak już niczego nowego nie napisze, powtarza się ciągle i jest
          nudniejszy i monotonniejszy niż te przysłowiowe flaki w oleju.


          Bye !
          Against fascism !
          HENRY MORGENTHAU jr. jr.


          PS2
          W kwestii zdrowia i leczenia ... nie sadzę by nasz Narodowy Fundusz Zdrowia lub
          ichnie (niemieckie) kasy chorych były gotowe zwolnić jakiekolwiek środki na
          leczenie przypadku fałszystowskiego ballesta ... jest on bowiem przypadkiem
          beznadziejnym ... w warunkach tzw. wolnego rynku przypadki takie pozostawia się
          samemu sobie ... do momentu gdy stają się zbyt upierdliwe i szkodliwe
          społecznie ... a wtedy ? ... no właśnie ... funkcjonujące demokracje posiadają
          odpowiednie instytucje gdzie to takowych delikwentów izoluje się od reszty
          społeczeństwa ....

          Mam wizję ... fałszysta w białym kimonie ... w pomieszczeniu o miękkich
          ścianach i bez uchwytów ... no i przede wszystkiem ... bez radia, telewizji ...
          nooo taaak ... też bez netu .... :))
          • x2468 Re: Ignorować i zabanować fałszystę-neonazistę 24.08.05, 15:39
            Szkoda ze nie znienawidzil polskiego chleba ktory zre i przerabia na amoniak.Tym
            sie rozni od najglupszego psa.Pies nie gryzie reki ktora go karmi.B.tak.
            W gruncie rzeczy to nalezy b.wspolczuc.Co prawda glupota i nieuctwo nie
            boli,jednak jedynymi uczuciami jakie go moga spotkac z strony innych bliznich to
            w najlepszym przypadku pogarda.Moze on sam uwaza sie za Niemca.Zeby niewiem ile
            jadu wylal z siebie to i tak zostanie co najwyzej volksdeutschem.Przed paroma
            dniami spalila sie w Berlinie rodzina "niemcow" z Slaska.Mieli obywatelstwo
            niemieckie od okolo 20 lat.o Rowniez od 20 lat mieszkali w Niemczech.Zadna
            jednak gazeta niemiecka nie napisala ze byli to Niemcy.Dla Niemcow byli to
            Polacy.Wszystkie gazety skrzetnie to zaznaczyly szczegolnie wtedy kiedy sie
            okazalo ze to dziecko ich dziecko bylo podpalaczem.
            Odpowiednie podejscie wykazali rowniez strazacy i policjanci.Kiedy slyszeli
            wolanie o pomoc,odwrocili sie plecami.(tak zeznal swiadek-Grek)Po wszystkim
            tlomaczyli ze obcokrajowcy Polacy,Horwaci,nie rozumieli ich polecen.(zaprzeczyl
            temu proboszcz miejscowej parafi,a ich dzieci urodzily sie w niemczech i mozna
            przyjac za pewnik ze znaly niemieki lepiej od jakiegokolwiek innego jezyka)
            Tak ze daj sobie smieciu spokoj.Za Niemca i tak nikt cie nie uzna.Moze ci jakis
            nazi najwyzej powiedziec "dobry niemiec" wtedy kiedy bedzie cie szczul na
            Polakow.Na zasadzie "dobry pies" Moze da ci jeszcze jakis ochlap z stolu.Np kosc
            ktora obgryzl,przezul i oblizal wrzuci ci pod stol.
            pyrsk
            • ballest Nie bylem i nie jestem nazista! 25.08.05, 11:17
              Podajcie mi jeden link, gdzie nieprawde pisze, albo klamie.
              Sytuacja jest wlasnie odwrotna, to Wy jestescie nazistami i wlasnie z tego
              powodu prawdy uznac nie potraficie.To wy zyjecie mitami i z zaklamana historia,
              o zwyciestwie pod Monte Cassino, o hitlerowcach co tam walczyli, choc ani jeden
              z Zielonych Diablow w partii nie byl!
              To byli zolnierze co dzis najbardziej powazani sa przez bylych zolnierzy
              alianckich takze przez üpolskich.
              Tylko oddzialy Nowozelandzki, amerykanskie, brytyjskie i inne nie wstydza sie
              tego, ze dostaly tam baty, Podkarpaci sie dzisiaj w wiekszosci tez tego nie
              wstydza,(Spotkania bylych kombatantow sa tego dowodem) jedynie kto z kleski
              Zwyciestwo zrobic chce sa dzisiaj Wszechpolacy, a tego historia nie strawi.

              Taka jest prawda!
      • Gość: Eryk Niemcy zawsze przeważnie pregrywali IP: 82.139.26.* 24.08.05, 17:22
        az dziwne ze niby tak zdolny narod a takie ciegi zawsze dostawal

        -od Rosjan pod Newą
        -od Polakow z sojusznikami pod Grunwaldem - a poziom techniczyny
        mieli najlepszy w Europie - jak mogli nieudaniki tego nie wykorzystać
        -w wojnie 13 letniej- prusactwo na kolanach przed polskim królem
        -zniszczone kraje niemieckie w wojnie 30 letniej
        -przegrana I WŚ gdy mieli jeszcze swoje wojska na terenie wroga - zadko
        spotykany przypadek w historii, Stracone kolonie, stracony wschod kraju,
        nieudaczniki i zakute pruskie łby
        -przegrana II WŚ gdy mieli za zaplecze cala podbita Europe, doskonaly sprzet,
        kolejny przyklad głupoty i nieudacznictwa niemców

        i pewnie mozna by sie dopatrzec wiele innych przykladow

        Niemcy zawsze ostatecznie przegrywali
        wiec nie ma co sie tak strasznie zachwycac.
        Co innego Brytyjczycy - oni zawsze na koniec wygrywali.
        Niemcy to partacze.

        pozdr
        • x2468 Re: Niemcy zawsze przeważnie pregrywali 24.08.05, 18:33
          Z tym poziomem technicznym to roznie bywalo.Mam w domu piekna ksiazke o
          maszynach parowych.Autor Niemiec,wydanie niemieckie.Pierwszy rozdzial to opis
          dzialania pruskich szpiegow w Angli ktorych krol pruski wyslal tam aby
          waszpiegowali jak takie cos zbudowac.Napis "made in Germany"zostal wymuszony na
          niemcach przez aliantow aby klienta powiadomic ze ma do czynienia z kiepska
          niemiecka podroba a nie z dobrym,solidnym oryginalem.Inna sprawa ze pozniej
          Niemcy tak sie sprezyli ze napis ten stal sie oznaka dobrej jakosci.
          • ballest Nauczcie sie DYSKUSJI! 24.08.05, 19:01
            NAWET TEGO NIE POTRAFICIE!
            Autora naprawde nie jest tematem watku, prosze o zachowanie Kindersztuby, bo
            tylko przegrancy atakuja osobiscie !
            Tu co pisze np.Zybura:
            "
            Zignorowane rezolucje

            Mity, kompleksy, schematy Kto i z kim naprawdę walczył pod Grunwaldem? Rozmowa
            z prof. MARKIEM ZYBURĄ, germanistą, historykiem polsko-niemieckich stosunków
            kulturowych - W świetnej serii Wydawnictwa Dolnośląskiego "A to Polska właśnie"
            ukazała się pańska książka pt. "Niemcy w Polsce". Obala ona dziesiątki
            fałszywych mitów, stereotypów i półprawd, pokazując w perspektywie minionego
            tysiąclecia zupełnie inny obraz stosunków polsko-niemieckich od tych, które tak
            mocno utrwaliły się w naszych głowach i sercach. Nadszedł czas na normalność? -
            Tak, polsko-niemieckie stosunki normalnieją, choć nadal są obciążone rozmaitymi
            kompleksami, urazami i uprzedzeniami. Teraz polska i niemiecka polityka wchodzą
            w okres działań pragmatycznych, więc tym bardziej należy odwoływać się do
            faktów historycznych, a nie do mitów. Trzeba ostatecznie zerwać z 50-letnią
            tradycją antyniemieckiej propagandy. Powieści Karola Bunscha, pojawiające się
            na każdym kroku widma Krzyżaków, Hitlera, Goebbelsa czy Adenauera skutecznie
            wyparły z polskiej świadomości historycznej fakt zasadniczy: że nasze narody
            przez długie stulecia zgodnie ze sobą współżyły i współpracowały. Do czasów II
            wojny światowej znany jest tylko jeden przypadek buntu zamieszkujących Polskę
            Niemców, którzy na początku XIV wieku wystąpili przeciwko władzy zwierzchniej.
            Mam na myśli bunt krakowskiego wójta Alberta i tamtejszego biskupa,
            zniemczonego Ślązaka Jana Muskaty, przeciwko pretendującemu do korony polskiej
            Łokietkowi. Okazuje się jednak, że nawet tej rebelii nie da się wytłumaczyć
            względami narodowymi. Chodziło o kwestie ekonomiczne. Niemieckie mieszczaństwo
            Krakowa uznało wówczas, że o jego interesy ekonomiczne lepiej zadba czeski
            pretendent do tronu Wacław II. - Łokietek pogodzić się z tym nie chciał, więc
            wyrżnął pół miasta. - Lecz i on nie kierował się względami narodowymi.
            Najlepszym dowodem na to, że ów słynny w naszych dziejach konflikt nie miał
            podłoża etnicznego, jest fakt, iż w tym samym czasie niemieckie mieszczaństwo
            nieodległego przecież Nowego Sącza Łokietka zdecydowanie poparło, za co zresztą
            polski władca sowicie je potem wynagrodził. Łokietek był zręcznym politykiem i
            wykorzystywał rodzące się napięcia polsko-niemieckie, które pojawiły się
            wówczas przede wszystkim w Kościele na linii Gniezno-Rzym. Jednak nie
            przeszkadzało mu to w ściąganiu niemieckich osadników, którymi kolonizował cały
            kraj. - Kiedy chodziłem do szkoły, nie powiedziano mi, że wójt Albert był
            Niemcem i że na krakowskim rynku mówiono wówczas po niemiecku, a nie po polsku.
            Wielu z nas musi więc szokować informacja, że w kościele Mariackim polszczyzna
            zastąpiła niemczyznę dopiero w połowie XVI wieku. - Bo też Kraków był w owych
            czasach miastem niemieckim. Potwierdzają to nie tylko źródła niemieckie, ale
            również polskie. O Krakowie, jako mieście niemieckim, mówił jeszcze w roku 1473
            Jan z Ludziska, ówczesny rektor Wszechnicy Krakowskiej. Tylko że wtedy nikomu
            to nie przeszkadzało, bo krakowianie byli poddanymi króla polskiego! I to się
            liczyło, to był ich najważniejszy znak tożsamości. - W tym czasie Śląsk też już
            nie był polski, i to w sensie dosadniejszym, ważniejszym, bo politycznym. -
            Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska "po wsze czasy", choć była to, pospołu z
            Wielkopolską, kolebka państwowości i kultury polskiej. Cóż, z wielu powodów
            polityka, energia i ekspansja Rzeczpospolitej zwróciła się na wschód. W
            śląskich miastach i na dworach mówiono wówczas głównie po niemiecku. To był
            język literacki tej epoki. Dominował nie tylko na dworach śląskich, ale także
            na czeskich czy węgierskich. To zaś, że ludność wiejska mówiła po polsku (lub
            po czesku, bo wtedy różnice między oboma językami były jeszcze bardzo płynne),
            to zupełnie inna i też oczywista sprawa. Trzeba jednak wiedzieć, że na Śląsku
            powstawały, niezależnie od starych słowiańskich osad, także osady czysto
            niemieckie. Tego też nie można kwestionować. - Zróbmy jeden krok dalej i
            wejdźmy na pola Grunwaldu. Ta bitwa i ta data - rok 1410 - uległy bodaj
            najsilniejszej ideologizacji w dziejach stosunków polsko-niemieckich.
            Ideologizacji albo - mówiąc inaczej - zakłamaniu. Obie strony długo i
            skutecznie na to pracowały. A jakie są fakty? - Podczas bitwy grunwaldzkiej w
            kilkunastotysięcznym kontyngencie zakonnym było zaledwie ok. 500 Krzyżaków.
            (zakonników) Większość wojsk stanowiło pospolite ruszenie ludności Prus i
            Pomorza, w tym wielu Polaków. - Polaków? - Tak, Polaków. Wielu z nich zasiliło
            Chorągiew Chełmską. Zresztą wcześniej także wielu Polaków uczestniczyło w
            wyprawach krzyżackich na Litwę, tzw. rejzach. Pod Grunwaldem resztę
            stanowiło "kolorowe towarzystwo" z Europy Zachodniej, które przybyło tu
            na "gościnne występy". Z kolei po stronie polskiej walczyło wielu Niemców z
            Małopolski. Znamy imiona niektórych z nich, na przykład Zyndrama z Maszkowic
            czy chorążego krakowskiego Marcina z Wrocimowic. Zachowały się dokumenty
            nobilitacji szlacheckich i nadań ziemskich, którymi król Jagiełło nagrodził
            potem bitewne męstwo Niemców walczących w jego szeregach. Cóż, te fakty nie
            weszły w krwiobieg naszej polskiej narodowej legendy, ustępując miejsca
            negatywnemu mitowi krzyżackiemu. Naszą świadomością historyczną zawładnęli
            Sienkiewicz i Matejko... - ...i to do tego stopnia, że niektórym zupełnie
            pomieszali w głowach. Czy słyszał pan, że u progu XXI wieku znalazła się grupa,
            jak sądzę, prawdziwych Polaków, która chce na polach Grunwaldu wystawić
            gigantyczne betonowe pomniki rycerzy? Miałyby one być widoczne z odległości
            kilkunastu kilometrów. - Słyszałem i zdrowia życzę. - Przyzna pan, że kiedy
            widzi się takie zaćmienie umysłów, to można stracić wiarę w to, że Polacy
            kiedykolwiek wyleczą się z narodowych kompleksów? - Cóż począć...? Nie będziemy
            się przecież upierali, że Mikołaj Kopernik był Polakiem, skoro był akurat
            Niemcem. Dodajmy - Niemcem absolutnie lojalnym wobec króla polskiego, którego
            Kopernik był i czuł się poddanym, więc gdy trzeba było walczyć przeciwko
            Krzyżakom i bronić interesów Korony Polskiej, Kopernik nawet się nie zawahał. -
            Ach, już czuję, jakie gromy się na pana, a i na mnie posypią za to, że
            grzebiemy polskie świętości. - Nie świętości, tylko fałszywe legendy. Jeszcze
            wyrazistszym w tym kontekście przykładem jest Veit Stoss, z polska zwany Witem
            Stwoszem. - Pamiętam szkolne czytanki o genialnym polskim rzeźbiarzu rodem z
            Krakowa... - No właśnie. Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia w Krakowie
            wychodziły serie pocztówek tę tezę podtrzymujących. Znalazł się nawet pewien
            historyk sztuki, który w roku 1913 wydał książkę o polskości Wita Stwosza. Skąd
            się to wzięło? Wit Stwosz rzeczywiście przez kilkadziesiąt lat mieszkał w
            Krakowie, cieszył się jego prawami miejskimi, no i miał tu swój dom. Na stare
            lata wrócił jednak do rodzinnej Norymbergi, gdzie mieszkało co najmniej kilku
            innych Stossów. "Naszemu" Stwoszowi przydano więc przydomek "Polak", by go
            odróżnić od innych, bo przecież tak długo w Polsce mieszkał. To wielu naszym
            historykom wystarczyło, by go uznać za etnicznego Polaka, skoro - jak
            argumentowano - "sami Niemcy tak go nazywali". Mniej znaną sprawą jest, że
            również do Krakowa powrócił i tu, po prawie 20 latach pracy w charakterze
            mistrza cechowego, zmarł syn Veita Stossa, Stencel. Ale i ten fakt nie może być
            dowodem na polskość Wita Stwosza. - Wniosek nasuwa się jeden: nie wolno nam,
            współczesnym, narodowych schematów i pojęć stosować w odniesieniu do odległych
            epok. - Nie wolno, bo pojęcie narodu, tak jak my je dzisiaj rozumiemy,
            narodziło się dopiero w wieku XIX. Wtedy też rozbudziły się nacjonalizmy. Niech
            więc nas nie dziwi, że w czasach, o których mówimy, niemi
            • ballest C.d. wywiad z Markiem ZYBURA 24.08.05, 19:06
              " Czy słyszał pan, że u progu XXI wieku znalazła się grupa, jak sądzę,
              prawdziwych Polaków, która chce na polach Grunwaldu wystawić gigantyczne
              betonowe pomniki rycerzy? Miałyby one być widoczne z odległości kilkunastu
              kilometrów. - Słyszałem i zdrowia życzę. - Przyzna pan, że kiedy widzi się
              takie zaćmienie umysłów, to można stracić wiarę w to, że Polacy kiedykolwiek
              wyleczą się z narodowych kompleksów? - Cóż począć...? Nie będziemy się przecież
              upierali, że Mikołaj Kopernik był Polakiem, skoro był akurat Niemcem. Dodajmy -
              Niemcem absolutnie lojalnym wobec króla polskiego, którego Kopernik był i czuł
              się poddanym, więc gdy trzeba było walczyć przeciwko Krzyżakom i bronić
              interesów Korony Polskiej, Kopernik nawet się nie zawahał. - Ach, już czuję,
              jakie gromy się na pana, a i na mnie posypią za to, że grzebiemy polskie
              świętości. - Nie świętości, tylko fałszywe legendy. Jeszcze wyrazistszym w tym
              kontekście przykładem jest Veit Stoss, z polska zwany Witem Stwoszem. -
              Pamiętam szkolne czytanki o genialnym polskim rzeźbiarzu rodem z Krakowa... -
              No właśnie. Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia w Krakowie wychodziły serie
              pocztówek tę tezę podtrzymujących. Znalazł się nawet pewien historyk sztuki,
              który w roku 1913 wydał książkę o polskości Wita Stwosza. Skąd się to wzięło?
              Wit Stwosz rzeczywiście przez kilkadziesiąt lat mieszkał w Krakowie, cieszył
              się jego prawami miejskimi, no i miał tu swój dom. Na stare lata wrócił jednak
              do rodzinnej Norymbergi, gdzie mieszkało co najmniej kilku innych
              Stossów. "Naszemu" Stwoszowi przydano więc przydomek "Polak", by go odróżnić od
              innych, bo przecież tak długo w Polsce mieszkał. To wielu naszym historykom
              wystarczyło, by go uznać za etnicznego Polaka, skoro - jak argumentowano -
              "sami Niemcy tak go nazywali". Mniej znaną sprawą jest, że również do Krakowa
              powrócił i tu, po prawie 20 latach pracy w charakterze mistrza cechowego, zmarł
              syn Veita Stossa, Stencel. Ale i ten fakt nie może być dowodem na polskość Wita
              Stwosza. - Wniosek nasuwa się jeden: nie wolno nam, współczesnym, narodowych
              schematów i pojęć stosować w odniesieniu do odległych epok. - Nie wolno, bo
              pojęcie narodu, tak jak my je dzisiaj rozumiemy, narodziło się dopiero w wieku
              XIX. Wtedy też rozbudziły się nacjonalizmy. Niech więc nas nie dziwi, że w
              czasach, o których mówimy, niemieccy Bonerowie (a był to wspaniały ród, bardzo
              dla Krakowa zasłużony) finansowali polskie wojny Zygmunta Starego z niemieckim
              zakonem krzyżackim. - I nie można chyba takiej postawy, jak choćby właśnie
              owych Bonerów, traktować w kategoriach "zdrady narodowej". - Nie, bo ci ludzie
              byli i czuli się obywatelami Rzeczypospolitej. Inna rzecz, że koloniści
              niemieccy w epoce jagiellońskiej bardzo szybko się polonizowali. Kultura i
              obyczaj polski były atrakcyjne. No bo też ówczesne państwo polskie było
              atrakcyjne. - Od czasów Piastów i Jagiellonów niemiecki żywioł był obecny
              niemal we wszystkich zakątkach Rzeczpospolitej, nie wyłączając Kresów
              Wschodnich z Wilnem i Lwowem na czele. Kolejne fale kolonistów, później także
              kapitalistów i przemysłowców, przybywały też na ziemie zaboru rosyjskiego (nie
              wspominając o zaborze austriackim), silnie wpływając na rozwój gospodarki. I w
              większości przypadków tym migracjom nie towarzyszyły krew i cierpienia Polaków.
              Dlaczego o tym nie chcemy pamiętać? - Bo jesteśmy dziedzicami II wojny
              światowej i nosimy w sobie ból, który zadał nam niemiecki nazizm. Statystyczny
              Polak został wychowany na "Czterech pancernych", "Stawce większej niż życie"
              czy powieściach Bunscha. Kiedy przyłączy do tego obrazu rozbiory Polski, Hakatę
              i Bismarcka, otrzymuje demoniczny obraz Niemca, który przez ostatnie tysiąc lat
              nie myślał o niczym innym, jak tylko o gnębieniu Polaków. Wprawdzie w polskiej
              kulturze powojennej były próby przeciwstawienia się takiemu stereotypowi (by
              przypomnieć tylko "Najeźdźców" Dobraczyńskiego, "Medaliony" Nałkowskiej
              czy "Niemców" Kruczkowskiego), jednak nie one zawładnęły zbiorową wyobraźnią
              Polaków. Rozmawiał: KRZYSZTOF KARWAT Nie będziemy się przecież upierali, że
              Mikołaj Kopernik był Polakiem, skoro był akurat Niemcem. Dodajmy - Niemcem
              absolutnie lojalnym wobec króla polskiego Marek Zybura - historyk literatury i
              kultury niemieckiej, edytor, tłumacz. Przez wiele lat związany z Uniwersytetem
              Wrocławskim, gdzie studiował, doktoryzował się i habilitował. Obecnie profesor
              Uniwersytetu Opolskiego, wykładał również w Lipsku i Düsseldorfie. Część swoich
              prac naukowych i książek kieruje do polskiego, część - do niemieckiego
              czytelnika. Opublikował m.in.: "August Scholtis" (Paderborn, 1997), "Pomniki
              niemieckiej przeszłości" (Warszawa, 1999) oraz "Niemcy w Polsce" (Wrocław,
              2001). Laureat Oskar Seidlin-Preis (Niemcy, 1990). Członek niemiecko-polskiego
              forum dyskusyjnego "Grupa Kopernika". Matejkowska wizja bitwy pod Grunwaldem do
              dziś ciąży na świadomości Polaków. Tymczasem w rzeczywistości 15 lipca 1410 r.
              w kilkunastotysięcznym kontyngencie zakonnym było zaledwie około 500 Krzyżaków
              (zakonników) - większość wojska stanowiło pospolite ruszenie Prus i Pomorza, w
              tym wielu Polaków."

              walterbertin, 2002-10-26 11:56

              Wystarczy na razie?
                  • ballest Re: C.d. wywiad z Markiem ZYBURA 24.08.05, 22:02
                    A to pisza Historycy na temat nie znalezienia kosci:
                    "Szczątki rycerzy i żołnierzy walczących po stronie Jagiellonów zabrały
                    rodziny. Na miejscu pochowano tylko rycerzy i knechtów krzyżackich i to tych
                    mniej znacznych. Ciała po ograbieniu przez "czerń" idącą za wojskiem i samo
                    wojsko zgromadzone zostały w jednym miejscu, na którym postawiono później tzw.
                    kaplicę. Jej fundamenty odsłonięte przez archeologów można oglądać na północ od
                    domniemanego pola bitwy.
                    Najwięcej bardzo dokładnych informacji dostarczają dwie prace nieżyjącego już
                    niestety prof. Nadolskiego. Pierwsza bardziej popularna to "Grunwald 1410"
                    wydana niedawno w serii Bellony "Historyczne Bitwy". Druga bardziej naukowa ale
                    też znakomicie napisana (świetnie się czyta) to "Grunwald. Problemy wybrane"
                    wydana w 1986 roku bodajże w Olsztynie.
                    Nadolski twierdzi, że bitwa rzeczywiście miała miejsce ok. 15 km na SW od
                    obecnego tzw. Pola Grunwaldzkiego!"

                    DOOOOOOBRRRE CO ;)
                    • jopekpl Re: C.d. wywiad z Markiem ZYBURA 25.08.05, 00:34
                      ballest napisała:

                      > A to pisza Historycy na temat nie znalezienia kosci:
                      > "Szczątki rycerzy i żołnierzy walczących po stronie Jagiellonów zabrały
                      > rodziny. Na miejscu pochowano tylko rycerzy i knechtów krzyżackich i to tych
                      > mniej znacznych. Ciała po ograbieniu przez "czerń" idącą za wojskiem i samo
                      > wojsko zgromadzone zostały w jednym miejscu, na którym postawiono później
                      tzw.
                      > kaplicę. Jej fundamenty odsłonięte przez archeologów można oglądać na północ
                      od
                      >
                      > domniemanego pola bitwy.
                      > Najwięcej bardzo dokładnych informacji dostarczają dwie prace nieżyjącego już
                      > niestety prof. Nadolskiego. Pierwsza bardziej popularna to "Grunwald 1410"
                      > wydana niedawno w serii Bellony "Historyczne Bitwy". Druga bardziej naukowa
                      ale
                      >
                      > też znakomicie napisana (świetnie się czyta) to "Grunwald. Problemy wybrane"
                      > wydana w 1986 roku bodajże w Olsztynie.
                      > Nadolski twierdzi, że bitwa rzeczywiście miała miejsce ok. 15 km na SW od
                      > obecnego tzw. Pola Grunwaldzkiego!"
                      >
                      > DOOOOOOBRRRE CO ;)
                      I CO ZAKŁUTY ŁBIE JESZCZE PARĘ POSTÓW WCZEŚNIEJ WYPISYWAŁEŚ ZE BITWY POD
                      GRUNWALDEM WCALE NIE BYŁO!!!! I CO nagle się znalazła????? zaprzeczasz sam
                      sobie i poraz ktÓryś się OŚMIESZASZ A TO ZE PO STRONIEKrzyzackiej walczyły obce
                      wojska to raczej nie dziwi nie raz twierdziłem ze Niemcy to dupa nie woje.
                      PRUSKIE POSPOLITE RUSZENIE????????? A KTO TO BYLI CI PRUSACY???? BO chyba nie
                      te pierwotne ludy które zostały przez zakon MIŁOSIERNIE WYMORDOWANE.
                          • ballest Re: C.d. wywiad z Markiem ZYBURA 25.08.05, 09:13
                            a wiec, nie negowalem, ze sie nie odbyla, tylko Bitwa nie byla, a potyczka,
                            gdzie sie potykali ze soba Slowianie ze Slowianami i troche Litwinow.
                            Gdzie jest dowod, ze tyle osob zginelo, do dzisiaj go nie ma, Marlborka tez nie
                            zdobyto, a wiec ilu zginelo z tych 500 Krzyzakow, ile moglo zginac, jak
                            Marlborka nie zdobyto?
                            Czytajcie dalej Krzyzakow i wierzcie w bajki!
                            • jopekpl Re: C.d. wywiad z Markiem ZYBURA-BITWA 25.08.05, 09:49
                              Dziwne masz kryterja co do bitew i potyczek ale tobie się nie dziwiem juz nie
                              takie bzdury tu wypisywałeś.NAWET ten cytowany przez ciebie ZUBYRA pisze tu o
                              BITWIE , BITWIE BARANIE!!!!!!!! I O KILKUNASTO Tyś kontygnęcie wojsk krzyzackich
                              kilkanaście tysięcy powtarzami I to tylko wojsk KRZYZACKICH.A nikt nie
                              kwestjonuje ze wojsk KORONNYCH BYŁO WIĘCEJ .Awięc kilkadziesiąt tysięcy ludzi
                              się napierniczało w jednym miejscu adla ciebie to była mała POTYCZKA.
                              TO powiedz ilu według ciebie ludzi musi się napierniczać zeby to było
                              BITWĄ??????
                              O ILE ORJENTUJESZ się W HISTORI Średniowiecza(w to raczej wątpiem bo Parker o
                              tym nie pisał A TY NIC INNEGO NIE PRZECZYTAŁEŚ )TO w uwczesnych bitwach nie
                              brało udział więcej ludzi niz kilka tyś i to z obu stron ,a zdazało się ze było
                              to tylko pare setek. A POD GRUNWALDEM BYŁO KILKANAŚCIE TYSIĘCY I to tylko wojsk
                              KRZYZACKICH (TAK NAPISAŁ cytowany przez ciebie Zybura)

                              JAK WIDAĆ NAWET LICZYĆ NIE POTRAFISZ Z CZYTANIEM ZE ZROZUMIENIEM TEKSTU TEZ
                              NIE dajesz sobie rady
                              CZY CHOĆ WIESZ KTO DOWODZIŁ WOJSKAMI KRZYZACKIMI Pod Grunwaldem pewnie TEZ
                              JAKIŚ POLAK co?????
    • Gość: . A miało być o spadochroniarzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 09:42
      Pięknie do debila się dopasowaliście, a debil tylko zaciera ręce, że tylu
      głupich polaczków zmusił do irytacji.

      Już od Fallschirmjägerów dojechaliście do Kopernika. Pięknie. Zaraz się
      dowiemy, że zanim na piasku wykreślono pierwsze koło, to najpierw wykreślono
      swastykę.

      Później się dowiemy, że już człowiek neandertalski pozdrawiał się gestem
      wyrzuconej przed siebie dłoni.

      Zaraz dowiemy się także, że Bóg jest Niemcem, jak również że Niemcami byli
      Chopin, Pasteur, Strawiński, Edison, Marconi, Bell...

      Nie wiadomo, kto głupszy - czy idiota ballest, czy ci, co się z nim sprzeczają.
        • ballest Re: A miało być o spadochroniarzach 25.08.05, 10:31
          Tu masz racje, ale Chopina uczyl Niemiec!
          Jak juz zaczales wyliczanke, to Diesel-Motor wynalaz Niemiec, Benzynowy takze,
          elektryczny tez, a pierwszy Computer takze, do tego rakiete tez !
          ;)

          a Teraz do tematu
          "· "Pikujące orły", James Lucas, Wydawnictwo Magnum, 1999, ISBN 83-85852-
          73-5, 306 Stron, świetna pozycja na początek tematu.
          · "Niemieckie Wojska Spadochronowe 1936 - 1945", Tomasz Nowakowski,
          Mariusz Skotnicki, Jerzy Zbiegniewski, Wydawnictwo Lampart, 1988 i 2002, ISBN
          83-86776-23-4
          · "Niemieckie oddziały powietrznodesantowe 1939-45" Bruce Quarrie, Mike
          Chappell, z serii Żołnierz i broń 2, Wydawnictwo Spotkania Militaria, 1983,
          ISBN 83-7115-010-5
          · "Zielone Diabły", Janusz Ledwoch, Wydawnictwo Militaria, 1993,

          "... po zdobyciu przez aliantów silnych przyczółków za rzeką Gari, dowództwo
          niemieckie już 14 maja zarządziło wycofanie się. Wbrew temu rozkazowi jednak
          dywizja spadochronowa ociągała się z opuszczeniem Klasztoru; dywizja zamierzała
          opóźnić akcję czołgową w dolinie Liri (...) Niemcom (w skutek silnego nacisku
          Polaków - rhetor) groziło udanie się głębokiego wyłomu lub przełomu polskiego
          na Albanetę względnie San Angelo i tym samym odcięcie ich sił zamkniętych w
          Klasztorze i osadzonych na przylegających wzgórzach.
          Wobec tego 4 pułk spadochronowy drogą radiową, a 3 pułk spadochronowy na
          piśmie - otrzymują rozkaz ewakuacji."
          wyd. PAX Warszawa 1989, s. 300.

          Wniosek - większość oddziałów 1 DSpad i 5 Dgór wycofywała się nocą,
          pozostawiając straże tylne wiążące naszych ogniem i akcją patroli. I akcja ta
          się Fallschirm i Alpenjaegrom udała raczej nieźle, bo nasze dywizje nie miały
          sił na wznowienie uderzenia.
          A to, że Klasztor został zajęty bez walki, jest prawdą, choćby dlatego, że
          ŻADEN z ataków 2 Korpusu nie miał na celu zajęcia Klasztoru. Głównymi celami
          ataków było 593 i Widmo - San Angelo. Po wycofaniu się Niemców pchnięto szybko
          patrole by zajęły Klasztor wyłącznie z powodów prestiżowych, zresztą w pełni
          zrozumiałych."

          ;)
          • jopekpl Re: A miało być o spadochroniarzach 25.08.05, 11:06
            CO JEST FACET????? NIE MASZ ARGUMENTÓW TO SPIEPRZASZ Z POLA JAK CI TWOI
            SPADACHRONIARZE???????????A TETWOJE REWELACJE O TYLKO 500 BRACIACH ZAKONNYCH TO
            ZADNE REWELACJE .Od dawna to wiadomo i nikt tego nie kwestjonuje.,TYLKO ZE TO
            ONI STANOWILI filar państwa KRZYZACKIEGO i kadrę OFICERSKĄ jej ARMI.
            www.elknet.pl/egt/nowa1/krzyzak.htm
          • jopekpl Re: CYTAT 30.08.05, 15:42
            CZEMU NIE ZACYTOWAŁEŚ CAŁOŚCI swoich wywodów w końcu SAM TO NAPISAŁEŚ
            >
            > "... po zdobyciu przez aliantów silnych przyczółków za rzeką Gari, dowództwo
            > niemieckie już 14 maja zarządziło wycofanie się. Wbrew temu rozkazowi jednak
            > dywizja spadochronowa ociągała się z opuszczeniem Klasztoru; dywizja
            zamierzała
            >
            > opóźnić akcję czołgową w dolinie Liri (...) Niemcom (w skutek silnego nacisku
            > Polaków - rhetor) groziło udanie się głębokiego wyłomu lub przełomu polskiego
            > na Albanetę względnie San Angelo i tym samym odcięcie ich sił zamkniętych w
            > Klasztorze i osadzonych na przylegających wzgórzach.
            > Wobec tego 4 pułk spadochronowy drogą radiową, a 3 pułk spadochronowy na
            > piśmie - otrzymują rozkaz ewakuacji."
            > wyd. PAX Warszawa 1989, s. 300.
            >
            >
            >
            > ;)
            >
          • jopekpl Re: A miało być o spadochroniarzach 25.08.05, 11:27
            Gość portalu: . napisał(a):

            > jopekpl napisał:
            > > i znowu wacet bez podpisu juz ci nie raz pisałem najpierw się zaloguj a p
            > otem
            > > dyskutuj
            >
            > Synu furmana Jopka, z kim ja mam dyskutować? Z tobą? Ty się niewiele różnisz
            od

            DZIĘKI ZA KOMPLEMENT lepiej być synem FURMANA niz być nikim ,tchurzu!!
            >
            > ballesta. Angażuj się nadal całym sercem w dyskusję z ballestem.
            PRZYNAJMNIEJ BRONIĘ Polskiej racji stanu ,A TY CO ROBISZ PANIE NIKT???????
              • jopekpl TO CHOCIAZ WYMIEŃ TE BOHATERSKIE CZYNY... 25.08.05, 12:14
                ballest napisała:

                > Broncie polskiej racji stanu, ale racji nie macie i to nie Polacy decyduja,
                ze
                > to wlasnie Spadochroniarze prawdziwymi bohaterami spod Monte cassino zostana.
                JAKICH DOKONALI CI TWOI BOHATEROWIE BO COŚ ICH JAKOŚ NIE WIDAĆ?????????????
                CO TAKIEGO BOHATERSKIEGO UCZYNILI? NIE ZWIALI PRZEZ PARĘ DNI????
              • jopekpl Re: A miało być o spadochroniarzach 25.08.05, 12:16
                ballest napisała:

                > Broncie polskiej racji stanu, ale racji nie macie i to nie Polacy decyduja,
                ze
                > to wlasnie Spadochroniarze prawdziwymi bohaterami spod Monte cassino zostana.
                POZATYM JA JUZ Z TOBĄ WYGRAŁEM ( A napisałeś ze polak z niemcem nie wygra)JAKOŚ
                NIE MASZ JUZ OCHOTY NA DYSKUSJĘ O GRUNWALDZIE!!!!!
                  • jopekpl Re: A miało być o spadochroniarzach 25.08.05, 13:51
                    ballest napisała:

                    > Jeszcze raz tam nie bylo Niemcow, tam byly Krzyzacy i jak czytales Zybure,
                    tam
                    > walczyli Polacy z Polakami.
                    > Bitwa tez tam nie byla tylko potyczka, bo do dzis nie znaleziono tych
                    > kosci "Tysiecy" poleglycz zolnierzy i koni ! ;)
                    NAPEWNO NIE BYŁO???????

                    Jeszcze raz poczytaj link o państwie Krzyzackim

                    www.elknet.pl/egt/nowa1/krzyzak.htm
                    NADAL NIE NAPISAŁEŚ JAKIMI KRYTERIAMI określasz miano BITWY czy POTYCZKI.
                    KTO DOWODZIŁ WOJSKAMI KRZYZACKIMI?????
                    MIAŁEŚ się pochwalić bohaterskimi czynami swoich pupili
                    Ina koniec czy ktoś wogule prubował oficjalnie zbadać pod kontem
                    archeologicznym miejsce bitwy podGrunwaldem????Oile mi wiadomo to nie .Nawet
                    samo precyzyjne określenie miejsca bitwy jest obecnie bardzo trudne
                    • jopekpl Re: A miało być o spadochroniarzach 25.08.05, 14:31
                      Zdaje się ze tu MASZ ODPOWIEDZ na temat grobów .

                      pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Grunwaldem
                      Co do koni to zakładam ze nie wiele z nich ucierpiało(były za bardzo
                      cenne,pozatym nie walczono ze zwiezętami tylko na zwierzętach) a te które padły
                      raczej pozostawiono na zer dzikim zwierzętom
                      • ballest Re: A miało być o spadochroniarzach 25.08.05, 19:41
                        Czy ty naprawde wierzysz Dlugoszowi, temu Niemcozercowi?
                        Zobacz jak Polacy potrafili Mit Monte Cassino stworzyc, choc wiedzieli, ze tam
                        baty dostali, taki samo z wieza soadochronowa w Katowicach, Z Piorunem, z Psim
                        Polem, z Budziszynem, Lenino, Z Normandia, wzystko HISTORIA na "OPAK"
                        Przeciez Dlugosza nie mozna powaznie czytac!
                        Jego Historia Polonica to bzdury a Litwinow tez pograzyl w blocie !
                        Ze Sienkiewicz na jego wlasnie bzdurach oparl swoja powiesc i ze Polacy dzis
                        wierza w te bzdury to nie moja wina!

                        Czytaj troche z otwrtymi oczyma, bo jak by naprawde zdruzgotali Polacy
                        Krzyzakow, to by Marlbork zajeli a tu co tu PSINCO!

                        Nie mysl, ze zwierzeta kosci zera, a zapamietaj do dzis znajduje sie kosci 2000
                        lat stare a te by prawie 600 lat mialy.!
                        Jak dlugo Argumentu z kosciami nie obalicie tak dlugo nikt z powaznych
                        historykow Wam Waszej opowiesci Dlugosza i Sienkiewicza na powaznie brac nie
                        bedzie.
                        Z MITOW to Polska zawsze slynela.
                          • awprawo BALEST-PYTANIE? 25.08.05, 22:54

                            WYOBRAŹ SOBIE:
                            MIESZKASZ SOBIE W FAJNYM DOMKU ZE WSPANIAŁĄ RODZINĄ. NAGLE SĄSIEDZI NAPADAJA NA
                            CIEBIE, ZABIJAJĄ CI POŁOWĘ RODZINY I KRADNĄ CO SIĘ TYLKO DA. NA KONIEC JESZCZE
                            ROWALAJĄ CI DOM - CZY BYŁBYS W STANIE NAZWAĆ CHOCIAŻ JEDNEGO Z NICH BOHATEREM???