Dodaj do ulubionych

Kiedy proces Szeremietiewa?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 10:42
Słyszał ktoś o terminie procesu przeciwko temu pożal się boże ministrowi ON?

Czy może kolejnemu się upiecze? Jakoś facet przetrwał rządy komuchów, a jak
centro-prawica dojedzie za chwilę do władzy to może nad tym oszołomem otworzy
jakiś parasol?
Obserwuj wątek
    • Gość: axx Re: Kiedy proces Szeremietiewa? Nigdy. IP: *.res.east.verizon.net 09.09.05, 13:20
      Prawdopodobnie zadnego procesu nie bedzie. Sprawa zostala zatuszowana w
      najlepszym ze stylow. Musi byc zatuszowana bo jest wiecej spraw tego typu.
      A i minister nie jest jeden. Nie bedzie zadnego procesu Szeremietiewa jak i
      innych osob.
      • Gość: zdzisiu Nigdy?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 13:34
        Nigdy?! No jak to?




        Rzeczpospolita, 21.08.2004


        Ustawiane przetargi i tania lancia Szeremietiewa

        W oczekiwaniu na proces

        Warszawski Sąd Rejonowy wciąż nie wyznaczył terminu procesu przeciwko
        Romualdowi Szeremietiewowi, byłemu wiceministrowi obrony narodowej, oskarżonemu
        o korupcję. Akt oskarżenia przeciwko niemu wpłynął do VII Wydziału Karnego tego
        sądu 23 kwietnia tego roku.

        Z aktu oskarżenia wynika, że prokurator ostatecznie postawił byłemu wiceszefowi
        MON pięć zarzutów, w tym dwa o korupcję, a trzy o przekroczenie uprawnień.
        Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wszczęła śledztwo przeciwko Szeremietiewowi
        i jego asystentowi Zbigniewowi Farmusowi po głośnej publikacji "Rz" pt. "Kasjer
        z Ministerstwa Obrony" z lipca 2001 r. Proces Farmusa dobiega końca.
        Szeremietiew, objęty odrębnym aktem oskarżenia, dotąd przed sądem nie stanął.

        W śledztwie ustalono m.in., że Szeremietiew w sierpniu i wrześniu 1998 r.
        wpłynął na przetarg na dostawę samochodów osobowo-ciężarowych dla MON,
        sugerując, że powinna go wygrać spółka Fiat Auto Poland. Szeremietiew m.in.
        unieważnił przetarg i polecił komisji przetargowej zmienić kryteria oceny
        ofert, ogłoszone wcześniej w specyfikacji opublikowanej w Biuletynie Zamówień
        Publicznych tak, by odpowiadały zainteresowanej firmie. Swoje propozycje Fiat
        Auto Poland sformułował na piśmie i przekazał Szeremietiewowi. Członkowie
        komisji przetargowej przygotowali projekt odpowiedzi odmownej co do zmiany
        kryteriów. Wywołało to - według ich zeznań - ostre reakcje. Szeremietiew chciał
        przewodniczącego komisji nawet zwolnić ze służby. Ostatecznie oficer ten został
        najpierw wysłany na urlop, a potem na kurs języka angielskiego.

        Nowy przewodniczący komisji przetargowej dostał polecenie wprowadzenia zmian po
        myśli spółki. W efekcie manipulowania ocenami poszczególnych parametrów, Fiat
        Auto Poland uzyskał ocenę o 0,3 punktu wyższą niż Daewoo i wygrał przetarg.
        Szczegółowe ustalenia na temat tych zmian pracownicy MON na bieżąco prowadzili
        z asystentem Szeremietiewa Zbigniewem Farmusem.

        Według prokuratury Szeremietiew w zamian za zmiany kryteriów oceny ofert dla
        Fiat Auto Poland i przychylność dla spółki Auto Hit z Tych w przetargach
        organizowanych przez podlegający mu Departament Dostaw Uzbrojenia i Sprzętu
        Wojskowego miał dostać łapówkę - umożliwiono mu kupno samochodu marki Lancia
        Kappa po cenie o 40 tys. zł niższej niż jej ówczesna cena rynkowa (według
        biegłych ok. 90 tys. zł.) Samochód był tzw. samochodem demonstracyjnym, co
        spowodowało, że dealer mógł go sprzedać z opustem (zwyczajowo - 15 procent).
        Auto Hit z Tych kupił go jednak od Fiat Auto Poland za 104 tys. zł, natomiast
        Szeremietiewowi sprzedał za 52 tysiące, biorąc ponadto w rozliczeniu jego fiata
        Brawę (21 tys. zł). Za wręczenie Szeremietiewowi korzyści majątkowej w
        wysokości 40 tys. zł odpowiada (objęty tym samym aktem oskarżenia) Krzysztof
        S., właściciel spółki Auto Hit z Tych, dealer Fiata.

        Prokuratura oskarża ponadto Szeremietiewa o to, że:

        - zażądał korzyści od zastępcy dyrektora WZL w Bydgoszczy - w zamian za
        poparcie jego kandydatury na stanowisko dyrektora tych zakładów, WZL miały
        nawiązać współpracę z firmą Masad z Bydgoszczy, należącej do przyjaciółki
        wiceministra (Małgorzata S. jest trzecią oskarżoną w tej sprawie);

        - przekroczył uprawnienia, wyrażając zgodę na kupno bez przetargu (z tzw.
        wolnej ręki) cyfrowych central telefonicznych typu Meridian;

        - przekroczył uprawnienia, dopuszczając do wglądu w tajne dokumenty swojego
        asystenta Zbigniewa Farmusa, nieposiadającego odpowiedniego certyfikatu.
    • Gość: . Toczy się, ale jako tajny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 19:19
      Ruszył tajny proces Szermietiewa

      PAP, pi 21-09-2005, ostatnia aktualizacja 21-09-2005 16:38

      Rozpoczął się proces byłego wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa. Sąd
      Rejonowy w Warszawie-Śródmieściu utajnił proces, łącznie z aktem oskarżenia.
      Wiadomo, że Szeremietiew odpowiada za przekroczenie uprawnień i działanie na
      szkodę interesu publicznego oraz korupcję

      - W moim interesie jest, by sprawa była jawna - powiedział w środę Szeremietiew
      przed rozprawą dziennikarzom. Dodał, że wielokrotnie bezskutecznie występował o
      odtajnienie postępowania i z powodu tajemnicy śledztwa nie może powiedzieć, o
      co jest oskarżony, z wyjątkiem tego, że chodzi o czyny kryminalne.

      Szeremietiewowi, który nie przyznaje się do winy, grozi do 10 lat więzienia.
      Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiadają Małgorzata S. i Krzysztof S.,
      oskarżeni o wręczenie lub obietnicę wręczenia korzyści majątkowych wiceszefowi
      MON.

      - Wystarczy mi rzetelna ocena dowodów i sprawiedliwy wyrok. Mam nadzieję, że
      sprawa się wyjaśni i będzie wiadomo, komu to było potrzebne - dodał. Skutecznie
      mnie zniszczono; skutecznie zamknięto mi twarz, zostałem przedstawiony jako
      osoba tak skorumpowana, że cokolwiek bym powiedział, zostałoby odebrane, że się
      tłumaczę - powiedział.

      Zdaniem byłego wiceministra, obecnie wykładowcy w prywatnej wyższej szkole, za
      wysuniętymi wobec niego zarzutami mogą stać "ludzie z tajnych służb, nie
      instytucje, ale ludzie z tych służb". Szeremietiew przypuszcza także, że na
      usunięciu go z MON i zdyskredytowaniu mogło zależeć "łańcuszkowi ludzi dobrej
      woli, tym, którym zależało, bym nie przeprowadził przetargów".

      Według Szeremietiewa, prowadzone przezeń przetargi na bojowy samolot
      wielozadaniowy, transporter opancerzony i pocisk przeciwpancerny zmierzały ku
      rozstrzygnięciu, a "to się mogło nie podobać różnym ludziom".

      Szeremietiew bronił też swojego asystenta, Zbigniewa Farmusa, który miał żądać
      łapówek w imieniu szefa, a ten dopuszczał go wbrew przepisom do tajemnic. Nie
      zawiodłem się na nim, nie uważam go za przestępcę, został zniszczony podobnie
      jak ja - dodał.

      Według Szeremietiewa, Farmus nie miał dostępu do żadnych tajnych materiałów, a
      zatrzymanie go na promie obcej bandery płynącym do Szwecji było "aktem
      piractwa. Można go było zatrzymać wcześniej, był obserwowany, kupował bilet pod
      własnym nazwiskiem - powiedział.

      Według prokuratury, Szeremietiew miał w 1998 roku za łapówkę zmienić kryteria
      przetargu na kupno samochodów dla MON tak, by wygrała spółka Fiat Auto Poland.

      Śledztwo wszczęto, gdy Szeremietiew był wiceministrem w rządzie Jerzego Buzka,
      w lipcu 2001 roku, po artykule w "Rzeczpospolitej". Gazeta napisała, że
      asystent wiceministra, Zbigniew Farmus, domagał się od firm zbrojeniowych
      łapówek w imieniu swego szefa. Po publikacji Szeremietiew został zawieszony, a
      potem odwołany z MON.

      Według Szerenietiewa, oskarżenie jest bezzasadne, a śledztwo prowadzono
      stronniczo, korzystając z niewiarygodnych świadków, naciągając dowody i
      fałszywie interpretując działania wiceszefa MON. Prokuraturze zarzucił
      działanie z motywów politycznych "na zamówienie rządu Leszka Millera".

      Tajny proces Farmusa trwa od 2003 roku. Sąd zwolnił go z aresztu, w którym
      przebywał półtora roku. Zarzut wobec Farmusa dotyczył żądania 150 tys. dolarów
      łapówek od firm uczestniczących w przetargach zbrojeniowych, przyjęcia 20 tys.
      dolarów od jednej z nich i ujawnienia tajemnicy służbowej.


      -----------------------------------------------------------------



      Czyli jednak coś się w tej sprawie dzieje, bo to wiadomość z dnia dzisiejszego.
    • Gość: Zdzisiu No tak, znowu spisek na życie pana doktora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 09:49
      Szeremietiew: Zniszczyły mnie tajne służby

      wrób 22-09-2005, ostatnia aktualizacja 22-09-2005 09:22

      Przed warszawskim sądem rejonowym rozpoczął się wczoraj proces Romualda
      Szeremietiewa, wiceministra MON w rządzie Jerzego Buzka, oskarżonego o
      korupcję, łamanie procedur przetargowych i dopuszczenie swojego asystenta do
      tajnych dokumentów

      - Zostałem zniszczony bardzo dokładnie. Skutecznie mi zamknięto twarz - mówił
      do dziennikarzy Szeremietiew. - Kto pana zniszczył? - dopytywali. - Nie
      instytucja, ale ludzie związani z tajnymi służbami. Ci, którym zależało, żebym
      nie przeprowadził przetargów na samolot wielozadaniowy, transporter, rakietę
      przeciwpancerną - wyjaśniał oskarżony. W MON przez cztery lata odpowiadał za
      zakupy sprzętu i uzbrojenia.

      W lipcu 2001 r. "Rzeczpospolita" napisała, że jego asystent Zbigniew F. domagał
      się łapówek od koncernów zbrojeniowych. Szeremietiew zaprzeczał, ale premier
      Buzek odwołał go zaraz po publikacji.

      Asystent F. wsiadł na prom do Szwecji. W spektakularnej akcji UOP - z użyciem
      helikoptera - został zdjęty z pokładu. Jego tajny proces toczy się za
      zamkniętymi drzwiami drugi rok.

      Sprawa Szeremietiewa też została utajniona ze względu na ochronę tajemnic
      państwowych.

      „Gazecie" udało się ustalić, że prokurator zarzuca byłemu ministrowi: •
      złamanie procedur przetargowych poprzez faworyzowanie firmy Kapsch, dostawcy
      cyfrowych central telefonicznych we wrześniu 1998 r.; • ingerencję w przetarg
      na dostawę samochodów osobowych dla wojska w sierpniu - wrześniu 1998 r. - miał
      polecić zmianę kryteriów przetargowych, tak aby wygrał Fiat Auto Poland; • w
      listopadzie 1998 r. przyjęcie w zamian za „przychylność" od dilera Fiata z Tych
      lancii kappa za cenę o co najmniej 40 tys. zł niższą niż jej wartość; •
      żądanie od p.o. dyrektora Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy
      nawiązania kontaktów na dostawy części do samolotów z firmą Masad; •
      niedopełnienie obowiązku ochrony informacji niejawnych poprzez ujawnienie
      tajnych dokumentów MSZ i WSI swojemu asystentowi Zbigniewowi F.

      Przeciwko Szeremietiewowi świadczą m.in. notatki decyzyjne w sprawie
      przetargów, raport NIK, zeznania dyrektora departamentu dostaw uzbrojenia i
      sprzętu w MON z tamtych lat.

      Razem z byłym wiceministrem na ławie oskarżonych siedzą Krzysztof S. (w 1998 r.
      prezes zarządu spółki Auto Hit z Tych) oraz Małgorzata S. z bydgoskiej firmy
      Masad. Oboje mają zarzuty korupcyjne.

      Szeremietiew do niczego się nie przyznaje. - F. nie uważam za przestępcę. Z
      moją biografią być oskarżonym o przestępstwa kryminalne w wolnej Polsce to
      obrzydliwe. W moim interesie leży, żeby ta sprawa toczyła się jawnie, ale sąd
      się nie zgodził, czekam na sprawiedliwy wyrok - mówił przed salą rozpraw były
      wiceminister.

      Jako dr nauk wojskowych żyje dziś z wykładów "administracja i bezpieczeństwo
      państwa" w prywatnej wyższej uczelni. Zarabia miesięcznie 5 tys. zł.



      ***********




      Ciekawe kto chadza na wykłady tego go oszołoma. Może ktoś z forum? Czy na
      wykłady też chodzi z bronią jak w Sejmie w dniach teczek Macierewicza? Czy na
      wykładach też się ogląda za siebie i wokół siebie jak w dniach teczek
      Macierewicza zachowywał się w Sejmie? Spiskowcy przecież nie próżnują i nie
      popuszczą aż "słynnego naukowca" nie zniszczą.

      Buahahahahahaaaa... :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka