Gość: arkadiusz IP: *.futuro.pl 14.10.05, 16:18 Witam! Czy w naszym wojsku sa uzywane przez zolnierzy miotacze ognia? Pozdr. Arkadiusz Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jopekpl Re: Miotacz plomieni w WP? 14.10.05, 17:29 CZY TAKA BROŃ JEST JESZCZE gdziekolwiek urzywana? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Tak 14.10.05, 23:52 Lekkie miotacze ognia LPO-50. Nawet chyba do Iraku pojechały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.L. Re: Tak IP: *.c155.petrotel.pl 15.10.05, 09:37 Mają chemicy. W latach 90-92 na pewno były, znam z autopsji ;-). Był to okres kiedy straciłem wiarę w wartość sowieckiego uzbrojenia. Rosyjski LPO-50 był to sprzęt do spluwania palącą się cieczą na kilka metrów, bardziej niebezpieczny dla strzelającego niż celu. O ile dobrze pamietam pokazywano nam sprzęt zupełnie innej klasy - chyba był to czeski ręczny miotacz ognia, ale ręki nie dam sobie obciąć (to było dawno i wojsko było inne - nie za czesto bywało trzeźwe) . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Speedy Re: Tak IP: *.stat.gov.pl 17.10.05, 09:17 Ja tu w kwestii formalnej: > kiedy straciłem wiarę w wartość sowieckiego uzbrojenia. Rosyjski LPO-50 był to > sprzęt do spluwania palącą się cieczą na kilka metrów, bardziej niebezpieczny > dla strzelającego niż celu. Nie chcę się oczywiście kłócić jako że miotacz LPO znam z literatury, a w akcji widziałem go tylko w TV. Być może miotacze te są już zużyte (konstrukcja chyba z 1950 r. choć oczywiście był produkowany bardzo długo zapewne) uszkodzone albo niewłaśniwie obsługiwane. Jednakże zasięg jest akurat mocną stroną LPO-50, z uwagi na jego specyficzną konstrukcję. W większości przenośnych miotaczy mieszanka zapalająca wyrzucana jest przez ciśnienie sprężonego powietrza (a raczej azotu). Z uwagi na ciężar i rozmiary butli to ciśnienie nie jest z konieczności za duże i donośność takich miotaczy rzadko przekracza 30-40 m. W LPO-50 zastosowano układ pirotechniczny. Cylindryczny zbiornik przedzielony jest tłokiem, po jednej jego stronie znajduje się mieszanka zapalająca, po drugiej maŁy ładunek pirotechniczny (prochowy). Zapłon ładunku powoduje wytworzenie gazów spalinowych o dużym ciśnieniu, które z wielką siłą popychają tłok wyrzucający tym samym mieszankę. Donośność LPO-50 zagęszczoną mieszanką wynosi do 70 m. Oczywiście nie ma nic za darmo. Taki "pirotechniczny" miotacz z uwagi na znaczne (choć krotkotrwałe) ciśnienie gazów prochowych też musi mieć solidną grubościenną konstrukcję, więc lekki też specjalnie nie będzie. Poza tym z miotacza "pneumatycznego" można oddać dowolną (w pewnych granicach oczywiście) liczbę strzałów, krótszych i dłuższych; z "pirotechnicznego" tylko 1 strzał, opróżniający całą zawartość zbiornika. W konstrukcji LPO-50 wybrnięto z tego problemu robiąc zamiast jednego zbiornika - 3 mniejsze, tak że można z niego wystrzelić 3 razy. Obecnie rozwój miotaczy ognia poszedł w innym kierunku. Nie można wyrzucać strumienia płonącej cieczy ze zbyt dużą prędkością, bo ulegnie on rozpyleniu. Tak więc zasięg nawet ciężkich, np. czołgowych miotaczy ognia raczej nie przekracza 200 m. Poza tym przy strzelaniu na taki dystans duża część mieszanki spala się po drodze i nie dociera do celu. Od końca lat 60-tych mniej więcej pojawia się więc broń określana jako rakietowe, czy bezodrzutowe miotacze ognia. Są to po prostu ręczne wyrzutnie pocisków zapalających. Konstrukcyjnie przypominają pancerzownice (ręczne granatniki przeciwczołgowe) tyle że właśnie zamiast pocisków ppanc. wystrzeliwują zapalające. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.L. Re: Tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 10:00 >W konstrukcji LPO-50 wybrnięto z tego >problemu robiąc zamiast jednego zbiornika - 3 mniejsze, tak że można z niego >wystrzelić 3 razy. Pierwszy bywał ok, ale drugi strzał zazwyczaj przypominał splunięcie. Tak przy okazji nieźle kopie przy udanym strzale. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś