mosze_zblisko_daleka
16.12.05, 22:56
Jest to ksiazka jednego z izraelskich lotnikow, ktory bral udzial w 4 wojen z
sasiadami, stracil 5 Mig-21.
Pisze z kiedys w latach 60tych dostal rozkaz "znalezc" i fotografowac nowe budujace lotnisko wojskowe w Syrii. Co tylko wiedzial ze jest na pustyni w Syrii...
Rozkaz byl: "polegamy sie na Ciebie i ty juz znajdziesz gdzie to jest."
Wystartowal i od razu wlecial na terytorium Libanu i pozniej wdarl sie do Syrii. (Granica z Syria jest wiecej pilnowana)
Powiedzieli tez ze jak buduje sie nowe lotnisko to bedzie mozna widziec pyl i kurz od kilometrow wiec nie jest to duzy problem.
Po dobrych minutach lotu, kiedy byl juz czas szykowac sie do wrotu jeszcze nic nie znalazl i nie bylo wcale pylu. Powiedzial do ch-l-ry gdzie sie te lotnisko podzialo???
Pod koniec jak bedzyna juz konczyla sie i nadal nic nie bylo, zaczal wracac, bo grozil jemu atak od Mig-21 i on juz ma ostatnie krople bedzyny...
W ostatniej chwili kiedy oposcil sie zauwazyl szeregi budozerow i traktorow i jakies budowanie przypominajace pas startowy...tylko nie bylo wcale kurzu.
To bylo wlasne te nowe tajemnicze lotnisko, ale dlaczego nie bylo wcale pylu i wszystkie maszyny staly bez pracy.
Jeden widok na kaledarz dal cale rozwiazanie. To byl Piatek (Muzulmanie nie pracuja, jest to wolny dzien , jak u Zydow Sobota i u Chrzescijanow Niedziela)
Widzicie mozna miec najlepszy wywiad na swiecie, ktory nie zna sie na kalendarzu...