ukryta a czytaliści NOTEKA 2015 - Konrada Lewandowskiego? 14.01.06, 22:22 :-))) to przeczytajcie Odpowiedz Link Zgłoś
yulek_cezar Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 14.01.06, 22:56 Siłą każdej nowoczesnej armii jest rozpoznanie. Każdy nawet najmniejszy atak poprzedzony jest rozpoznaniem albo satelitarnym albo za pomocą agentów z ziemi. Amerykanie wzbraniają się przed atakiem naziemnym, starając się głównie załatwiać wszystko z powietrza. Jedynym ratunkiem dla naszej armii byłoby strącenie wszelkich satelitów systemu GPS i cywilnych i wojskowych. Systemy naprowadzania i pozycjonowania inteligentej broni wyciągną kopyta. Armie rozbić na dużą grupę maksymalnie przeszkadzających upierdliwych jednostek. Dużym plusem byłoby posiadanie radaru zdolnego wykrywać niewidzialne samoloty (radar tego typu był opracowywany na ukrainie, może wykrywać nawet najnowocześniejsze samoloty typu stealth, śledzić kupe obiektów i ukrywać - chyba poprzez generacje szumu - kilkanaście obiektów własnych np. rakiet). Mogę się założyć że plany tego urządzenia leżą gdzieś w podziemiach WSI, wystarczy wyjąć i wdrożyć. Wojna naziemna jest zawsze wyczerpująca, uzyskanie przewagi w powietrzu to podstawa. "Nawet najnowocześniejszy samolot da się wypatrzyć z dachu stodoły." System wczesnego ostrzegania oparty o stodołowych wypatrywaczy. Grunt to nie pozwolić by pomagali nam ruscy albo niemcy. Jak nas pokonają amerykańce to tylko lepiej będzie. PS. Czy ktoś kiedyś słyszał o rakietach naprowadzanych wizualnie (na kształt samolotu) i mające na celu eliminacje pilota? Czy to się da zrobić i ma sens? Odpowiedz Link Zgłoś
dwlodz Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 14.01.06, 23:22 ...już jest za puźno...przegramy...ich mc donald's nas zabije..hehe Odpowiedz Link Zgłoś
abstrakt2003 A jak długo byś wytrzymał w ringu z np. Tysonem? 15.01.06, 12:30 Gdybyś był rozsądny to przewtóciłbyś się na pelcy zanim on zadał by pierwszy cios! Inaczej pewnie byś nie przerzył! === Tak samo jest w przypadku konfrontacji WP z USArmy. Nasza jedyna szansa na przetrwanie to kapitulacja. Odpowiedz Link Zgłoś
tbo5r Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 15.01.06, 20:39 o tym bylo opowiadanie "Noteka" fajne , polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
pciuch_nr_24 Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 13:16 Maksymalnie 2 tygodnie :) Bo na taki okres czasu wystarczą nam rezerwy paliwowe a i to pod warunkiem że już pierwszego dnia wojny zakaże się sprzedaży paliw zwykłym śmiertelnikom :) Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 02:40 podobno aby blyskawicznie zniszczyc Stany Zjednoczone wystarczy dwoch polskich ekonomistow Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 09:28 Mit o arabskich żołnierzach wziął się zapewne z ich klęsk w walkach z Izraelem, z którym, jak wiadomo, Irak walczył tylko w wąskim zakresie (obrywały głównie Syria i Egipt). Zresztą prawdopodobną przyczyną było w wielu przypadkach marne wyszkolenie i nieprzygotowanie do wojny (m.in. porzucali czołgi dlatego, że nikt w dowództwie nie pomyślał o tym, że w upale ludzie w rozgrzanym metalu pieką się jak w piekarniku, więc może przydałaby się jakaś klima, izolacja termiczna itp.) - konstruktorzy T-54/55 tego problemu nie znali, bo czołg powstał z myślą o zupełnie innym TDW, co nie znaczy, że nie można dokupić "wyposażenia opcjonalnego":) Zresztą później w Libanie sobie z Izraelczykami poradzili. Amerykanie w Iraku - śmiechu warte. Irak za Husajna był krajem o PKB powiedzmy 6 razy niższym od Polski i przeznaczającym na obronę 4 razy mniej niż Polska (ludność jakieś 20-25 mln). Legendy o tysiącach czołgów wzięły się zapewne stąd, że pi razy oko połowę z nich stanowiły nadmuchiwane makiety z silnikami, reszta to były głównie starocie. Poza tym w 2003 prawdopodobnie niektórzy dowódcy iraccy zostali przekupieni, a i opozycja wewnętrzna zwietrzyła szansę. I pomimo tego wszystkiego Amerykanie i ich przydupasi męczyli się z takim zadupiem około miesiąca, jeśli liczyć tylko regularne walki na froncie, a i dziś partyzanci są dziwnie dobrze uzbrojeni i zorganizowani (Bush tak kontroluje Irak, jak Hitler Jugosławię). Podobno niskie straty w ludziach da się wytłumaczyć tym, że podawane są tylko przypadki śmierci amerykańskich żołnierzy, bez uwzględnienia najemników (amerykańskiej "legii cudzoziemskiej"). Jak by wyglądała agresja na Polskę? Podobnie jak na Jugosławię. Nie byłoby walk lądowych - Amerykanie mogą je przeprowadzić tylko przy dużym wsparciu któregoś z państw sąsiadujących z zaatakowanym (a przecież wykluczyliśmy sojusze), a wojna lądowa przyniosłaby konieczność stałego zaopatrywania wojsk (duże koszty) i straty w ludziach i sprzęcie (np. nawet stare T-55 Abrams istotnie przewyższa opancerzeniem tylko z przodu - z boku jeden i drugi wymięka po trafieniu z działa, RPG lub starym PPK; PT-91 jest o jakieś 10 ton lżejszy - więc wszędzie dotrze, stąd wybrała go Malezja - oraz trudniejszy do trafienia). Nawet licząc, że proporcja liczebności 1:1 zapewniłaby im zwycięstwo, oznaczałoby to konieczność rzucenia do walki jakiejś ćwierci miliona ludzi i jakichś 3000 wozów bojowych, no i spore straty. Więc wybraliby wyjście prostsze: jakiś ostrzał rakietami (lotniskowce by nie podeszły - grupy lotnicze są zbyt małe, poza tym Bałtyk to wymarzony akwen dla OP /sonary wariują/, staruszka "Dzika" nie umiało kiedyś znaleźć chyba kilkadziesiąt okrętów NATO, więc pochodzący z lat 80. "Orzeł" raczej zaliczyłby jakieś widowiskowe zatopienia) bombowce strategiczne itp. Bomby fosforowe i grafitowe - bardzo skuteczny terror wobec cywilów. Aż nam się znudzi i damy im, co chcą. Technologię amerykańską też przeceniamy, głównie pod wpływem ich autoreklamy. Czytałem kiedyś zapis morskiej rozmowy Amerykanów z Hiszpanami sprzed paru lat, gdzie jedni drugim nakazywali zmianę kursu dla uniknięcia zderzenia. Kiedy dowódca grupy lotniskowiec + eskorta zaczął się drzeć, Hiszpanie poinformowali, że kursu nie zmienią, bo są... latarnią morską, a zgrupowanie amerykańskie, o ile utrzyma kurs, to za parę minut wejdzie na skały podwodne. Niby nic... ale zastanawiające, że oni przy swoich supermapach i GPSach po prostu nie wiedzieli, że są blisko brzegu. Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 12:23 Wszystko pięknie,ładnie tylko skąd byś Wziął te T-55? Z muzeum? Mogli by nie chciec wypożyczyc!:) W Polskiej Armii ten typ czołgu już nie występuje!:) -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 18:08 frred napisał: > stare T-55 Abrams istotnie przewyższa opancerzeniem tylko z przodu - z boku > jeden i drugi wymięka po trafieniu z działa, RPG lub starym PPK; PT-91 jest o > jakieś 10 ton lżejszy - więc wszędzie dotrze, stąd wybrała go Malezja - oraz > trudniejszy do trafienia). Nawet licząc, że proporcja liczebności 1:1 > zapewniłaby im zwycięstwo, oznaczałoby to konieczność rzucenia do walki jakiejś > > ćwierci miliona ludzi i jakichś 3000 wozów bojowych, no i spore straty. no coz, porownywanie T-55 z Abramsem tylko na podstawie grubosci pancerza....hm, tygrys krolewski mial grubszy pancerz od abramsa czy to znaczy ze jest lepszym czolgiem? w pancerzu liczy sie oprocz grubosci jego kat nachylenia o raz przedewszytskim jakosc, ale to nie wazne w sumie, bo w bitwach czolgowych dzis wygrywa ten kto pierwszy odda strzal, i zapewniam wszytskich ze w walce T-55 (ktorych juz nie uzywamy) z abramsami na 100 pojedynkow, abrams odda jako pierwszy strzal 100 razy i wygra po100kroc w polsce nie doszloby jednak do bitwy pancernej bo do zwalczania czolgow przeciwnika amerykanie uzywaja smiglowcow na ktore nie mielibysmy zadnej odpowiedzi, Odpowiedz Link Zgłoś
frred Bardzo Was proszę 17.01.06, 08:56 Czytajcie dokładnie! Napisałem, że Abrams ma równie marny pancerz burtowy jak czołgi starszych generacji i można go rozwalić np. z RPG. Wynika to z faktu, że nie da się opancerzyć czołgu dobrze ze wszystkich stron (chyba, że dopuszczamy masę typu 180 ton jak Maus). A Wy mi odpisujecie na tezy, których nigdzie nie umieściłem (że 1) Polska ma w służbie T-55 - nie wiem, czy ma, może stoją w konserwacji i byłyby do użycia, może już pojechały na złom; jeśli mamy tylko PT-91 i Leopardy, to moja teza o słabych punktach Abramsa nic na tym nie traci, a może trochę zyskuje 2) że liczy się tylko grubość pancerza - byłaby to bzdura oczywista; napisałem, że pod względem opancerzenia burtowego Abrams jest cienki jak każdy inny czołg - przyczyna patrz wyżej - co stwarza znakomitą szansę jego zniszczenia np. z zasadzki nawet dla pojedynczego piechura uzbrojonego w RPG). Dla ścisłości: nie pamiętam charakterystyki Koenigstigera, ale wątpię, by nawet pod względem grubości przewyższał Abramsa czy LeoII - te czołgi mają pancerz czołowy wieży grubości około metra, czołowy kadłuba pewnie niewiele mniej, a to są parametry najistotniejsze. A pamiętajcie, że to Amerykanie by nacierali. I wpadali w nasze zasadzki. Dlatego, jak już napisałem, uznaliby konfrontację lądową za zbyt kosztowną i wymuszaliby ustępstwa atakami z powietrza. Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: Bardzo Was proszę 17.01.06, 13:37 Sorry facet ale ktoś Ci głupot naopowiadał! NIE MA TAKIEGO CZOŁGU CO BY MIAŁ PANCERZ WIERZY GRUBOŚCI METRA!!! Po za tym nie porównuj opancerzenia czołgów z II WŚ do obecnych! Nie ma to najmniejszego sensu! Wtedy zresztą już zaczęto odchodzic powoli od pancerzy jednorodnych! Teraz stosuje się pancerze warstwowe,ceramiczne i diabli widzą jakie jeszcze!Nie stety Abramsa nie da się zniszczyc strzelając nawet w bok z podstawowej wersji RPG-7! PONOC Rosjanie,jeszcze za ZSRR opracowali specjalną głowicę do niszczenia tych czołgów ale to nic pewnego! Co do ataku na nasz kraj,to postąpili by tak jak wszędzie! Czyli najpierw dominacja w powietrzu a dopiero później reszta! Nasze jednostki wojkowe rozbili by w puch,a jednostki obrony terytorialnej...w Polsce praktycznie nie istnieją! I to by było na tyli!:) -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
misza_kazak Re: Bardzo Was proszę 17.01.06, 14:28 marek_boa napisał: > Sorry facet ale ktoś Ci głupot naopowiadał! NIE MA TAKIEGO CZOŁGU CO BY MIAŁ > PANCERZ WIERZY GRUBOŚCI METRA!!! Racja, facet chyba mial na mysli ekwiwalent pancerza stalowego - podawany w mm. A tak naprawde najwieksza grubosc pancerza wsp. czolgow nie wiecej niz 350mm. Po za tym nie porównuj opancerzenia czołgów z > II WŚ do obecnych! Nie ma to najmniejszego sensu! Wtedy zresztą już zaczęto > odchodzic powoli od pancerzy jednorodnych! Teraz stosuje się pancerze > warstwowe,ceramiczne i diabli widzą jakie jeszcze! Watpie zeby pancerz burtowy abramsa byl wielowarstwowy, chociaz musze sprawdzic. Tak naprawde ochrona jest nie przeciw pociskow AP a przeciwkumulacyjna, bo zaden czolg nie wytrzyma ppanc kal wiecej niz 40mm w burte. Dlatego podstawowa oslona to ekrany przeciwkumulacyjne (ktore zastosowali jeszcze w WW2). > Nie stety Abramsa nie da się > zniszczyc strzelając nawet w bok z podstawowej wersji RPG-7! Zapominasz ze opancerzenie boczne jest dyferencjalne - od przodu lepsze a w tylnej czesci gorsze - zeby zapewniac lepsze ochrone w przednim sektorze. Tylna czesc kadlubu (silnikowa) spokojnie przebije bazowy RPG-7 i malokalibrowe dzialo z pociskiem ppanc. Wiec mysle ze w slowach freda jest sens. PONOC > Rosjanie,jeszcze za ZSRR opracowali specjalną głowicę do niszczenia tych > czołgów ale to nic pewnego! Zwykla tandemowa glowica. Zaden czolg w burte nie wytrzyma. A wiekszosc 3 generacji nawet od czola... > wszędzie! Czyli najpierw dominacja w powietrzu a dopiero później reszta! Jugoslowianski warinant (no moze tylko bez aktywnej pomocy NATO :)) Ciekawie co by zrobili u nas w Rosji. Niby "wrog" ale jednoczesnie niby "slowianskie bracia" ;)) Pozdro Misza Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: Bardzo Was proszę 17.01.06, 14:49 Jeśli chodzi o specjalną głowicę do RPG-7 to miałem na myśli RPG-7IW która to ponoc została użyta w Iraku i przewierciła Abramsa na wylot!:) -Pozdrawiam Pa Ka ! Odpowiedz Link Zgłoś
aso62 Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 01:10 marek_boa napisał: > Jeśli chodzi o specjalną głowicę do RPG-7 to miałem na myśli RPG-7IW która to > ponoc została użyta w Iraku i przewierciła Abramsa na wylot!:) Nie było żadnego przypadku "przewiercenia Abramsa na wylot". Byłoby to trudne bo przestrzeń wewnątrz jest na tyle duża, że rozproszy znaczną część strumienia zanim dotrze do przeciwległej ściany. Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 12:36 Sorry bardzo ale był! W Raport WTO były zdjęcia!!! Amerykanie nie zdążyli ich utajnic!Pocisk przeszedł przez ekrany burtowe,osłonę działa,rozszarpał kamizelkę kierowcy(brakowało milimetrów żeby przeszedł przez nery kierowcy!)i wyszedł na drugą stronę czołgu! Amerykanie byli zszokowani i chyba czołg popłynął do Stanów na dokładne badania! Komentarz był taki,że to właśnie NAJPRAWDOPODOBNIE był pocisk z granatnika o oznaczeniu RPG-7IW opracowanego w ZSRR w połowie lat 80-tych do niszczenia Abramsów! -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
aso62 Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 12:43 marek_boa napisał: > Sorry bardzo ale był! W Raport WTO były zdjęcia!!! Amerykanie nie zdążyli ich > utajnic!Pocisk przeszedł przez ekrany burtowe,osłonę działa,rozszarpał > kamizelkę kierowcy(brakowało milimetrów żeby przeszedł przez nery kierowcy!)i > wyszedł na drugą stronę czołgu! Amerykanie byli zszokowani i chyba czołg > popłynął do Stanów na dokładne badania! Komentarz był taki,że to właśnie > NAJPRAWDOPODOBNIE był pocisk z granatnika o oznaczeniu RPG-7IW opracowanego w > ZSRR w połowie lat 80-tych do niszczenia Abramsów! > -Pozdrawiam! Przypadek o którym piszesz jest znany i nie nastąpiło przebicie obu ścian wieży. W przeciwległej ścianie było wgłębienie głębokości 1,5 - 2 cali. Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 14:13 Nie doszło do przebicia wierzy tylko kadłuba na wylot! Zdjęcia przedstawiają otwory wlotowy i wylotowy! NIc na temat wierzy nie pisałem! -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
aso62 Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 15:06 marek_boa napisał: > Nie doszło do przebicia wierzy tylko kadłuba na wylot! Zdjęcia przedstawiają > otwory wlotowy i wylotowy! NIc na temat wierzy nie pisałem! > -Pozdrawiam! W takim razie nie może to być przypadek który opisałeś wyżej by fotele załogi (poza kierowcą) nie są w kadłubie a w wieży. Wątpię też żeby to była prawda - strumień musiałby przebić ekran + 2 burty + masę szmelcu we wnętrzu i to wszystko rozciągnięte na przestrzeni 3 m - małe szanse nawet dla mocnej głowicy. Odpowiedz Link Zgłoś
misza_kazak Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 08:08 > Jeśli chodzi o specjalną głowicę do RPG-7 to miałem na myśli RPG-7IW która to > ponoc została użyta w Iraku i przewierciła Abramsa na wylot!:) CZyjej produkcji? Bo nasze pociski dla RPG-7 to sa: PG-7WR - tandemowy pocisk PG-7S, PG-7WM, PG-7W, PG-7WL i PG-7L - kumulacyjny OG-7w - odlamkowy TBG-7W - termobaryczny Linki www.d-project.ru/modules.php?name=Pages&pa=showpage&pid=210&page=1 www.d-project.ru/modules.php?name=Pages&pa=showpage&pid=210&page=2 www.d-project.ru/modules.php?name=Pages&pa=showpage&pid=210&page=3 Mysle ze w Iraku niszcza Abramsy nie jakimis najnowszymi granatami z tandemowa glowica, a jakimis Chinskimi czy innymi klonami PG-TWL czy PG-7WM (ktorzy weszli na zubrojenie ZSRR jeszcze w 75-77 latach). Przebijalnosc tych pociskow 400-500mm, a tego musi w zupelnosci starczyc dla pancerza bocznego Abramsa.. POzdro Misza Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 12:40 PONOC pociski takie były opracowane w ZSRR! Może były/są tajne łamane przez poufne? Dziura wlotowa i wylotowa w Abramsie miała wielkośc zbliżoną do średnicy ołówka!Jedyne co pozostało po pocisku to krople jakiegoś "kolorowego"metalu na otworze wylotowym! -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
misza_kazak Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 14:30 marek_boa napisał: > PONOC pociski takie były opracowane w ZSRR! Może były/są tajne łamane przez > poufne? Dziura wlotowa i wylotowa w Abramsie miała wielkośc zbliżoną do > średnicy ołówka!Jedyne co pozostało po pocisku to krople > jakiegoś "kolorowego"metalu na otworze wylotowym! Nie sadze ze tak moglo byc. Gdyby nawet w ZSRR rzeczywiscie opracowali "tajny pocisk kumulacyjny" to napewno nie dla starego RPG-7 a dla nowych RPG z wiekszej srednica pocisku. Bo inaczej nie ma sensu. To tak jakby najnowszy i najlepszy silnik wsadzac do T55 a nie do T90S :))) Do tego nie wymyslono jeszcze lepszego naziemnego srodka przeciw czolgu niz... inny czolg. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
aso62 Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 01:08 marek_boa napisał: > Sorry facet ale ktoś Ci głupot naopowiadał! NIE MA TAKIEGO CZOŁGU CO BY MIAŁ > PANCERZ WIERZY GRUBOŚCI METRA!!! Są, niekoniecznie na całej powierzchni. Abrams ma grubość przodu wieży co najmniej 85 cm, jedynie osłona armaty jest cieńsza. Merkawa 4 ma metr z przodu. Leclerc miejscami dochodzi do metra. Ruskie T-80U i T-90 miejscami mają 80 - 90 cm ale mają też duże powierzchnie znacznie cieńsze. Nie wiem ile Challenger ale metr by mnie nie zdziwił. Odpowiedz Link Zgłoś
misza_kazak Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 08:14 > Są, niekoniecznie na całej powierzchni. Abrams ma grubość przodu wieży co > najmniej 85 cm, jedynie osłona armaty jest cieńsza. Merkawa 4 ma metr z przodu. > > Leclerc miejscami dochodzi do metra. Ruskie T-80U i T-90 miejscami mają 80 - 90 > > cm ale mają też duże powierzchnie znacznie cieńsze. Nie wiem ile Challenger ale > > metr by mnie nie zdziwił. Chodzi o grubosc warstwy (jesli mierzyc pod prostym katem do powierzchni wierzy) czy o tzw. "gabaryt" - doleglosc jaka przejdzie pocisk podczas przebicia wierzy? Bo "gabaryt" oczywiscie jest duzy - nawet kilka metrow - jesli pocisk trafi pod odpowiednim katem do wierzy to przejdzie ponad dwa metry w stalu :))) Odpowiedz Link Zgłoś
aso62 Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 09:42 misza_kazak napisał: > Chodzi o grubosc warstwy (jesli mierzyc pod prostym katem do powierzchni > wierzy) czy o tzw. "gabaryt" - doleglosc jaka przejdzie pocisk podczas > przebicia wierzy? To jest ilość pancerza którą musi przebić pocisk przy trafieniu bezpośrednio z przodu (pocisk leci równolegle do lufy trafionego czołgu). Wiem, że chodzi Ci o kąt nachylenia pancerza, ale on ma istotne znaczenie praktycznie tylko w czołgach sowieckich. Poniżej masz przekrój wież sowieckich czołgów - po lewej T-90S ze spawaną wieżą a po prawej T-80U: gspo.ru/index.php?act=Attach&type=post&id=3559 Wymiar zaznaczony czerwoną linią ma ok. 90 cm, licząc prostopadle do powierzchni płyty jest ok 60 cm. U T-80U wymiary są nieco mniejsze - ok. 80 cm od przodu (ale tylko bardziej przy skraju wieży - im bliżej armaty tym mniej) a prostopadle 50-55 cm. W przypadku zachodnich czołgów kąty naczylenia zewnętrznych ścian wieży są, na ogół, mniejsze, nie ma też zaokrągleń. Wewnętrzna skorupa wieży ma zupełnie pionowe ściany. Odpowiedz Link Zgłoś
misza_kazak Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 10:37 > > Chodzi o grubosc warstwy (jesli mierzyc pod prostym katem do powierzchni > > wierzy) czy o tzw. "gabaryt" - doleglosc jaka przejdzie pocisk podczas > > przebicia wierzy? > > To jest ilość pancerza którą musi przebić pocisk przy trafieniu bezpośrednio z > przodu (pocisk leci równolegle do lufy trafionego czołgu). No wlasnie - u nas to sie nazywa "gabaryt" Masz racje - na wsp. czolgach kolo metra > Wiem, że chodzi Ci o kąt nachylenia pancerza, ale on ma istotne znaczenie > praktycznie tylko w czołgach sowieckich. Dlaczego? W Abramsie gorna plyta czolowa ma b. duzy kat pochylenia ale grubosc jest mala :)) > Poniżej masz przekrój wież sowieckich czołgów - po lewej T-90S ze spawaną wieżą > > a po prawej T-80U: > > gspo.ru/index.php?act=Attach&type=post&id=3559 Znam te wykresy - robili na podstawie rysunkow technicznych T80U > W przypadku zachodnich czołgów kąty naczylenia zewnętrznych ścian wieży są, na > ogół, mniejsze, nie ma też zaokrągleń. Wewnętrzna skorupa wieży ma zupełnie > pionowe ściany. Jesli chodzi o wierze to masz racje. Ale np. Merkawa czy Chally maja duze katy pochylenia wierzy Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 11:40 Odpowiadasz na : marek_boa napisał: > Sorry facet ale ktoś Ci głupot naopowiadał! NIE MA TAKIEGO CZOŁGU CO BY MIAŁ > PANCERZ WIERZY GRUBOŚCI METRA!!! Po za tym nie porównuj opancerzenia czołgów z > II WŚ do obecnych! Nie ma to najmniejszego sensu! Wtedy zresztą już zaczęto > odchodzic powoli od pancerzy jednorodnych! Teraz stosuje się pancerze > warstwowe,ceramiczne i diabli widzą jakie jeszcze!Nie stety Abramsa nie da się > zniszczyc strzelając nawet w bok z podstawowej wersji RPG-7! Również pozdrawiam, natomiast: 1) Czytaj uważnie nie tylko moje posty - komentarz o grubości opancerzenia dotyczył wypowiedzi osoby, która wypowiadała się zaraz po Tobie i był na zasadzie ciekawostki; oczywiście że porównywanie grubości bez uwzględnienia różnicy jakości nie ma sensu merytorycznego, ale tytułem ciekawostki można o tym wspomnieć, zwłaszcza jak już ktoś temat wywołał 2) Ktoś, kto mi "naopowiadał głupot", nazywa się o ile pamiętam Igor Witkowski, jest autorem książki "Czołgi świata" (mam gdzieś w domu wydanie z początku lat 90.) i jest albo był publicystą "Nowej Techniki Wojskowej". O ile dobrze pamiętam swój post, napisałem, że pancerze czołowe wież Abramsów czy LeoII mają grubość RZĘDU metra, a nie, że dokładnie metr - może to być równie dobrze 80 jak i 110 cm. Z tym, że rzeczywiście chyba chodzi tu o tzw. grubość sprowadzoną (z uwzględnieniem kąta nachylenia), a nie o grubość płyty, ale jest to w praktyce wszystko jedno, gdyż w większości przypadków do czołgu strzela się torem płaskim albo prawie płaskim z przodu, a jeżeli uda Ci się trafić go z góry lub z boku, to raczej i tak go rozwalisz - prawie byle czym (karabin oczywiście nie wystarczy, moździerz lub działko kalibru powiedzmy 40-60 mm raczej tak). Zresztą możesz to sam w przybliżeniu policzyć. Pocisk podkalibrowy lub kumulacyjny z działa kalibru 120-125 mm ma w typowych warunkach boju przebijalność w typowej stali pancernej około 10-12 x kaliber. Gdyby pancerz czołowy z czystej stali pancernej miał wytrzymać takie trafienie, musiałby mieć grubość ok. 1,5 m. Trudno powiedzieć, o ile zmniejszy tę wielkość udział kompozytów, ale obawiam się, że mniej niż 2-krotnie. Czyli wychodzi pi razy oko około metra (grubości sprowadzonej). Dlatego są tak k*sko ciężkie (ok. 60 ton). Co nie zmienia faktu, że Witkowski - w moi odczuciu - jest (był?) pisząc tę książkę proamerykański i pronatowski, a więc bazując na tamtejszych źródłach mógł niechcący skopiować sporo reklamy. Ale właśnie dlatego piszę "około", "rzędu", a nie dokładne liczby. 3) Skoro Rosjanie "ponoć opracowali" specjalną głowicę do niszczenia Abramsów/LeoII, to musiała ona służyć do niszczenia ich od przodu (lub z góry, gdyż wiele ppk ma uderzać z góry w strop wieży, który jest relatywnie cienki). Po pierwsze, z pancerzami burtowymi dawałyby sobie spokojnie radę np. wszystkie starsze ppk, po drugie nie sądzisz chyba, że ZSRR w swoim natarciu pancernym (dziesiątki tysięcy maszyn) przewidywałby częste strzelanie do czołgów przeciwnika Z BOKU? Lub ich kontratak na dużą skalę? 4) RPG-7 ma przebijalność w typowej stali pancernej około 200-300 mm, pierwotnie miał zapewne niszczyć czołgi I generacji strzałem z przodu. Żaden czołg nie ma takiego pancerza burtowego ani chyba nawet z boku wieży, kompozytów w tych powierzchniach o ile wiem się nie stosuje. Dodatkowy zewnętrzny pancerz reaktywny lub reaktywno-ceramiczny (np. znakomita polska ERAWA) również raczej tam nie sięga, a przynajmniej nie na całej długości wozu. 5) Piszesz: > Co do ataku na nasz kraj,to postąpili by tak jak > wszędzie! Czyli najpierw dominacja w powietrzu a dopiero później reszta! To dlaczego w Jugosławii nie wyszli poza ataki z powietrza? (nb. byli skuteczni tylko dzięki terrorowi wobec cywilów - np. bomby grafitowe) PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
aso62 Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 12:40 frred napisał: > Zresztą możesz to sam w przybliżeniu policzyć. Pocisk podkalibrowy lub > kumulacyjny z działa kalibru 120-125 mm ma w typowych warunkach boju > przebijalność w typowej stali pancernej około 10-12 x kaliber. Gdyby pancerz > czołowy z czystej stali pancernej miał wytrzymać takie trafienie, musiałby > mieć grubość ok. 1,5 m. Tu żeś trochę przesadził. Najlepsze obecnie zachodnie APDS (M829A3, DM-63, Charm-3) przebijają w granicach 700-800 mm stali na 2 km. Najlepsze rosyjskie (BM-32, BM-42M, BM-44) trochę mniej. Pociski HEAT tego kalibru też nie przebijają więcej. > Trudno powiedzieć, o ile zmniejszy tę wielkość udział > kompozytów, ale obawiam się, że mniej niż 2-krotnie. Przeciwko APDS większość kompozytów ma mniejszą odporność niż stal. Wyjątkiem są ciężkie kompozyty z uranem (stosowane tylko w Abramsie). Poza tym stosuje się też płyty ze stali o wysokiej twardości lub tytanu (znowu tylko Abrams) które też mają nieco większą odporność niż zwykła stal pancerna. W sumie jednak odporność na APDS jest, w większości wypadków, mniejsza niż grubość sprowadzona. Z HEAT jest odwrotnie - kompozyty znacznie zwiększają odporność i jest ona zawsze większa od grubości sprowadzonej. Dochodzi jeszcze efekt oddziaływania pancerza na pocisk ale to jest niemożliwe do oszacowania bez dokładnej znajomości struktury pancerza. A to w większości wypadków nie jest publicznie znane. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 15:02 Może coś pomyliłem z kumulacyjnymi, ale podkalibrowe podałem dobrze (przynajmniej wg Witkowskiego), tyle że ja podałem tę wartość dla odległości ok. 1000 m (a więc powiedzmy stany dolne) Ty podajesz na 2000 m (a więc powiedzmy stan górny dla tego, co można nazwać warunkami typowymi). Jak wiadomo, "siła rażenia" podkalibrowego jest odwrotnie zależna od odległości, gdy kumulacyjnego - raczej stała (tzn. przy małych odległościach nieco mniejsza przez zawirowania czy coś w tym guście) Odpowiedz Link Zgłoś
aso62 Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 15:11 frred napisał: > Może coś pomyliłem z kumulacyjnymi, ale podkalibrowe podałem dobrze > (przynajmniej wg Witkowskiego), tyle że ja podałem tę wartość dla odległości > ok. 1000 m (a więc powiedzmy stany dolne) Ty podajesz na 2000 m (a więc > powiedzmy stan górny dla tego, co można nazwać warunkami typowymi). > > Jak wiadomo, "siła rażenia" podkalibrowego jest odwrotnie zależna od > odległości, gdy kumulacyjnego - raczej stała (tzn. przy małych odległościach > nieco mniejsza przez zawirowania czy coś w tym guście) Prawda, ale czy 1 km czy 2 km to nie robi większej różnicy. Spadek prędkości zachodnich APDS to ok. 50-60 m/s na km dla ruskich ok. 100 m/s. Czyli jak pocisk ma Vo = 1600 m/s to na 1 km ma 1540-1550 a na 2 km 1480-1500. Różnica w przebiciu na 1 czy 2 km nie będzie większa niż 5-10%. Odpowiedz Link Zgłoś
misza_kazak Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 15:32 frred napisał: > Może coś pomyliłem z kumulacyjnymi, ale podkalibrowe podałem dobrze > (przynajmniej wg Witkowskiego), tyle że ja podałem tę wartość dla odległości > ok. 1000 m (a więc powiedzmy stany dolne) Ty podajesz na 2000 m (a więc > powiedzmy stan górny dla tego, co można nazwać warunkami typowymi). Jak juz powiedzial aso, przebijalnosc jest podobna, a podaja na 2 km dlatego ze to jest dystans prostego strzalu dla wsp. czolgow - czyli dystans na ktorym czolg musi trafiac w cel w 90% ze 100 (i to w najgorszym prztpadku :)) > Jak wiadomo, "siła rażenia" podkalibrowego jest odwrotnie zależna od > odległości, gdy kumulacyjnego - raczej stała (tzn. przy małych odległościach > nieco mniejsza przez zawirowania czy coś w tym guście) Przebijalnosc bardziej zalezy od katu pod ktorym trafi pocisk, a dystans jest mniej wazny. Jesli tylko nie strzelamy z 5 km ;)) Kumulacyjny pocisk ma 2 razy mniejsza predkosc dlatego prawd. trafienia znacznie spada jesli cel jest ruchomy na dystansie 2 km. A przebijalnosc rzeczywiscie nie zalezy od odleglosci - dlatego z Reflexu mozna strzelac prawie na 5 km z rownym skutkiem :)) Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: Bardzo Was proszę 18.01.06, 12:40 Sorry Kolego! Byłem pewien,że chodzi Ci o pancerz jednorodny!:) -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
warcholski Bez jednego wystrzalu, ani ofiar - gwarantowane!!! 16.01.06, 09:40 >>…i Amerykanie mają pretekst by nas zaatakować (pełna inwazja).<<< …wystarczy dac odpowiedniej osobie w kieszen. Byli i obecni, daja sie przekupic jak nie w W-wie to podczas wizyty w Oval Office. PS. Czy piszecie tu jakies science fiction ???? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek-p07 Re: Bez jednego wystrzalu, ani ofiar - gwarantowa 16.01.06, 14:50 niewątpliwie jesli chodzi o próby oporu przeciw Amerykanom mozemy spokojnie doliczyc kilka schronow na terenie naszego kraju, poza tym nie sądze ze ich "wywiad" moze zdawac sobie sprawę z wszystkich spuścizn naszej przeszlosci - przykladowo, miasto niedaleko mnie posiada siec podziemnych korytarzy, ktorymi mozna przemiescic sie prawdopodobnie nawet na odleglosc 10 km, a 6 km na pewno, wokol niego jest kilka poteznych schronow, z ktorymi zaden czolg sobie jeszcze nie poradzil. Kolejnym naszym plusem są nasi dziadkowie, ktorzy nadal moga nas wspomoc, moze nie koniecznie aktywnym udzialem "na froncie", lecz doswiadczeniem. Poza tym poruszono wątek amerykanizacji - ludzie to nie jest tak - nie wszyscy kochają americe - i na dzien dobry moge znalezc kilkudziesieciu partyzantow gotowych do walki w obronie kraju - w wieku 17 - 20-kilku lat. Kolejne : myslicie ze te 60-tonowe czolgi poradzą sobie na naszym terenie? W życiu (przynajmniej na pn wsch) przeciez tutaj czlowiek sie moze utopic w blocie z browcem w reku ;) teraz wątek super sci-fi - co do satelitow gps- obilo mi sie o uszy ze mamy kontrole nad kilkoma mniej waznymi satelitami na naszej orbicie - mozna spowodowac jakąś malą kolizje i bedą mieli problem. W przypadku desantu lądowego nie maja szans na dlugi atak - przeciez te ich hummery pala jakies 20/100, nie mowiąc juz o ciezkim terenie, takze jesli wykluczylismy sojusze pozostaje im tylko transport z ich kraju, ew z iraku ale o to zatroszczyli by sie nasi ziomkowie, ktorzy juz od dawna dbaja o braki we wszelkiego rosddzaju oddzialach wojska, strazy itp. myslicie ze nie udalo by im sie podwędzic amerykancom ? :) eh ale sie rozpisalem koncze juz ale kilka scenariuszy jeszcze mam Odpowiedz Link Zgłoś
wujcio44 Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 14:53 Amerykanie nie mieliby z nami żadnych szans. Przecież polska armia jest wyposażona w rosyjski sprzęt, który jest najlepszy na świecie. Amerykanie są uzbrojeni w sprzęt amerykański, najgorsze badziewie. Odpowiedz Link Zgłoś
donmirko Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 14:58 hmm wiecie mam takie marzenie żeby gdyby doszło do takiej wojny a ja bym miał troszkę piniądzorów to bym kupił sobie F-16 solidnie go uzbroił i zabił troszke tych złoczyńców którzy nas śmieli zaatakować a jak bym nuie miał F-16 to bym nawet nożykiem do obierania jabłek zaciachał z 6 :))) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek-p07 Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 16.01.06, 21:18 tylko najpierw musialbys sobie wybudowac pas startowy:P, no ewentualnie ze stodoly co tez sie da Odpowiedz Link Zgłoś
being28 Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 17.01.06, 13:38 Najwiekszym klopotem dla US Army byłyby wiwatujące tlumy ludzi wylegle z wiosek, miast i miasteczek:) Amerykanskie Abramsy przejechaly w kilka dni przez prygotowane do obrony linie obrony Iraku, wjechaly do Bagdadu, przejechaly wzdłuż i w poprzek. Zreszta co tu gadac: Wystarczy zniszczyc wezły energetyczne kraju: kilka stacji energetycznych, przepompownie gazu, elektrocieplownie. Nie ma pradu, zimno w domach, w tv i radio szuma, a na ulicach Marines:) Odpowiedz Link Zgłoś
fojtho Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 18.01.06, 00:55 Polakow jest tyle w Ameryce ze tam by zniszczyli ich (to proste). Polska jako kraj nie ma szans bo 75% to emeryci i rencisci, mlodzi sa na saksach ,przewaznie tam - Ameryka. Sadze ze Ameryka by zniknela z mapy swiata. A Polska , ratowali by ja wszyscy w Europie (panstwa) bo jestesmy w newralgicznym punkcie tej czesci Europy. Wszystkie panstwa odwrocily by sie od Ameryki za to ze napadaja na starcow. Niech by tylko sprobowali !!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
999s Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 18.01.06, 08:10 Sprzątnąć prezydenta USA i vicka.A także kilku kongresmenów. Łańcuch dowodzenia przerwany. Stosować wojnę podjazdową (nie wolno tych skromnych sił jakie mamy roztargać w mniejszych bitwach)- czas działa na naszą korzyść. jak najwięcej jankesów odsyłać w trumnach, albo lepeij w puszkach- im w drobniejszych kawałkach tym lepiej. A propaganda Propaganda!!! Trzeba od czasu do czasu pokazywać amerykańskich chłopców pomielonych na drobno (byle nie za dużo, bo po pierwsze ludzie się opatrzą i po drugie to może wzmóc niechęć) i koniecznie wyrażać ubolewnie z powodu tego co zaszło, oczywiście pragniemy pokoju itd. . Obciąży to amerykanów.. Co do czołgów- wybaczie - wcale nie trzeba przewiercać ich na wylot wystarcz unieruchomić- zdaje się, że kupiliśmy trochę izraelskich rakie? Ale wystarczy najprostsza wyrzutnia RPG, i 15-latek, który wytrze smarki rękawem, przymierzy i palnie w gąsienice. I można czekać. Jak nasi kochani sprzymierzeńcy wyjdą można postawić jeszcze kilku smarków, alboi piechocinców z kałachami. Powiedzmy 5-10 ludzi na jeden czołg da się wyasygnować? Unieruchomiony czołg to nie czołg tylko strzelająca kupa złomu. Niech amerykanie się martwią jak go naprawić, zabrać, zaopatrzyć albo ewakuować załogę itp. Helikoptery bojowe- kupa śmichu- jest to najdelikatniejszy i najbardziej podatny na uszkodzenia sprzęcior wojskowy,b. łatwo go wyłączyć z walki. F-22 i F100000 i inne. Gdyby siły powietrze były takie zajebiste to wygrałyby wojnę o Irak i nie trzeba by było ani pancerniaków, ani marynarki, ani piechoty, ani Marines. Zapewniają wsparcie owszem, mogą wyrządzić sporo szkód, racja , ale same z siebie wojny nie wygrają. Można robić różne swiństewka- np wysłać tysiące fałszywych zawiadomień o śmierci do amerykańskich rodzin (po wyjaśnieniu pomyłki możnaby jeszcze raz, i jeszcze- powiedzcie, której matki by takie coś nie wykończyło nerwowo?), Przebrać naszych chłopców w amerykańskie mundury i skosić kilka ekip telewizyjnych obcych państw, (pewne uproszczenie:chodzi o to by załatwić ich tak aby wina jankesów była niewątpliwa). Załatwić im aferkę ala Abu Graib. Media- ścierwojady będą ciągnąć jak muchy do gówna. Co do cudownej amerykańskiej techniki to pragnę zaznaczyć im doskonalsza , im bardziej skomplikowana tym zawodniejsza.A elektronika to mimo ws zystko całkiem delikatna rzecz. Im prostsza broń tym bardziej niezawodna. Popularność takiego kałach wynika z jego niezawodności - jeden wojak opowiadał mi, że naprawa kałacha praktycznie zawsze jest równie skomplikowana co pieprznięcie go parę razy młotkiem (pewnie porzesadzał, ale chyba nie aż tak bardzo). Trzeba tylko pamiętać, że jaknesi lubią wygrywać, ale nie walczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
zglaszam_sie No to co? Wgramy ta wojne z USA czy nie? 18.01.06, 09:01 Juz sam teraz nie wiem. W glowie mi sie kreci... Naczytalem sie tych tekstow o Abramsach, kalachach i RPG-ach. Az teraz roi mi sie w oczach od laczniczki Lidki i Janka Klossa (chyba jakos tak). I te baby z kwiatami, co roszyfrowaly Enigme... No to co chlopaki? Damy rade, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 18.01.06, 12:35 A propos techniki - zgadzam się, że czym wyższa, tym zawodniejsza (vide Windows) A propos zawiadomień - dziadek czy pradziadek mojego kumpla był w czasie wojny chyba w AK (nie w Afrika Korps:) tylko w normalnej AK). I jego komórka autentycznie robiła coś takiego: 1) Kupowali niemieckie gazety 2) Czytali listy poległych 3) I po jaimś czasie wysyłali do ich rodzin listy (oczywiście biegłą niemczyzną) w rodzaju: "Szanowna Pani Schmidt! Z pewnością dostała Pani zawiadomienie, że Pani syn Kurt poległ śmiercią bohatera za Naród, Fuehrera i Ojczyznę w walce z bolszewickimi hordami. Prawda jest inna, i, chociaż jest bolesna, musi Pani ją znać. Otóż Kurt został rozstrzelany - za to, że mimo rozkazu dowódcy nie chciał zastrzelić 2 sowieckich kobiet, które widział wcześniej, jak pomagały rannym niemieckim żołnierzom, i prosił dowódcę o cofnięcie tego rozkazu. Za samą prośbę został uderzony przez dowódcę pięścią w twarz, skopany przez 2 podoficerów i postawiony przed sądem polowym, wyrok mógł być tylko jeden. Przepraszam, że piszę o tym dopiero teraz, ale nie mogłem napisać z frontu, gdyż tam obowiązuje cenzura wojskowa i wszystkie listy są czytane przez podoficerów. Za napisanie do domu, że jest nam źle, że cierpimy z zimna i głodu, że Sowieci mają lepszą broń i zaopatrzenie niż my, że Niemcy powinni myśleć o ewakuacji stamtąd i obronie własnego terytorium - dwa dni przed Kurtem został rozstrzelany inny nasz kolega (tu imię i nazwisko kogoś poległego w tym samym czasie z tego samego miasta). Musi mi Pani wybaczyć, nie mogę podpisać tego listu, gdyż obawiam się losu, jaki spotkał Kurta. Łaczę się z Panią w bólu po Jego stracie. Życzliwy." Podłe, co? Ale skuteczne. Wtedy nie było etycznych i nieetycznych metod walki. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Jak długo dalibyśmy radę się bronić się po at 18.01.06, 11:54 > Najwiekszym klopotem dla US Army byłyby wiwatujące tlumy ludzi wylegle z > wiosek, miast i miasteczek:) Bez komentarza. >Amerykanskie Abramsy przejechaly w kilka dni przez > > prygotowane do obrony linie obrony Iraku, wjechaly do Bagdadu, przejechaly > wzdłuż i w poprzek. Bzdura, regularne walki trwały ponad miesiąc, według niepotwierdzonych informacji tylko dlatego tak krótko, że część dowódców irackich wzięła w kieszeń. A na pewno miały na to wpływ podziały w społeczeństwie - większość stanowią szyici, sporą część Kurdowie - czy Husajn mógł polegać na żołnierzach ze społeczności, które go nienawidzą? A partyzanci walczą dalej i są dziwnie dobrze uzbrojeni (ostatnio prawie codziennie koszą jakiś helikopter). Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Pierwsza i Druga Wojna Bałtycka 18.01.06, 16:55 "Wciąłem się" niegdyś do takiej oto symulacji historii alternatywnej autorstwa mojego imiennika "po 44" 8) <<W sierpniu 1982 roku, w trakcie trwania stanu wojennego, Jerusalemski, pragnąc skanalizować wrogie mu nastroje społeczne, dokonał agresji na Obwód Kaliningradzki. W wyniku totalnego zaskoczenia, osłabiona Rosja w ciągu niecałego tygodnia straciła cały obwód, a jej wojska zostały zmuszone do wycofania się stamtąd ze znacznymi stratami. Jednoczesnie Rosjanie zostali zaszachowani groźbą połączonej interwencji amerykańskiej i chińskiej w przypadku dokonania zbrojnej agresji na Polskę. W 1983 wymogli jednak na Radzie Bezpieczeństwa interwencję p-ko Jerusalemskiemu, w której wzięli jednak udział głównie Amerykanie. W ciągu 3-ch dni Jerusalemski został zepchnięty poza granice obwodu, z którego utworzono międzynarodową strefę zdemilitaryzowaną pozostającą do chwili obecnej pod kontrolą ONZ. Polacy (i inne państwa regionu) przywitali Amerykańską interwencję z mieszanymi uczuciami, ze względu na to, że Jerusalemski zaskarbił sobie wielki mir posród słowiańskich demoludów, przeciwstawiając się skutecznie Rosji. Pomimo tego, już w drugim dniu inwazji wybuchło w Polsce powstanie zbrojne, w konsekwencji krwawo stłumione przez reżim.>> <<W 1983 w pierwszej fazie interwencji amerykańskiej (Pierwsza Wojna Bałtycka) wybuchło w Polsce powstanie zbrojne przeciwko Jerusalemskiemu. Tymczasem po 100 godzinach Amerykanie zatrzymali inwazję i pozwolili aż powstanie zostatnie krwawo stłumione przez Reżim. W pierwszych 3 dniach bombardowań i na froncie Amerykanie zabili około 100 tys. polskich żołnierzy. Dalsze 100 tys. ludzi straciło życie w wyniku masakry powstania. W istocie Amerykanie wspomogli reżim wycofując się z dalszych działań wojennych, które zastąpili nałożeniem na Polskę embarga ograniczającego limit sprzedaży węgla przez Polskę do 100 mln ton rocznie. Uzyskane srodki Jerusalemski w calosci przeznaczył na rozbudowę armii i budowę swoich nowych pałaców. W wyniku sankcji zmarło z głodu i chorób 1.2 mln Polaków, w tym połowa to dzieci. Naród polski nigdy nie mógł zrozumieć i nigdy nie zapomniał Amerykanom tej zdrady. Dzisiaj nikt z nich już nie opowie się zbrojnie przeciw reżimowi Jerusalemskiego w tej nowej wojnie Bałtyckiej.>> <<w 1993 Druga Wojna Bałtycka z uderzeniem prewencyjnym całą potęgą USA (Jaruzelski nie przyznał się do posiadania bojowych głowic jądrowych od 10 lat produkowanych w Świerku pod Warszawą z uranu wzbogacanego w starych poniemieckich sztolniach w Górach Sowich; doradca prezydenta USA Zbigniew Brzeziński przedstawił wszakże wiarygodne zdjęcia tych instalacji wykonane jeszcze przez Niemców w 1943 roku), Warszawa płonie jak choinka donoszą korespondenci CNN, a sobowtór Jaruzelskiego występuje na sesji WRON obiecując każdemu 10 tys. zł premii za kazdego zabitego amerykanina - trup sciele się gęsto, na kazdego żołnierza koalicji brytyjsko-amerykańskiej ginie 400 Polaków... Francja i Rosja protestują i... biorą ogony pod siebie, gdy amerykanie zaczynają im grozić wciągnięciem na ich prywatną listę osi zła.>> forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=5038403 Odpowiedz Link Zgłoś
wredny_adam odpowiedż 23.01.06, 15:57 Wg mnie opór regularnej armii trwał by około 1 do 3 Tygodni zależy to do wielu czynników, np: morale, strategia SG i ND rejon nararcia itp Po wygaśnięciu walk regularnych, nastąpiła by wojna partyzancka, krórej czas jest trudny do przewidzenia przykład Iraku, Wietnamu. W tym starciu jesteśmy na starcie skazani na porażkę:( Odpowiedz Link Zgłoś