Dodaj do ulubionych

Najwiekszy przypadek, ktory przewazyl szale...

10.06.03, 00:15
... zwyciestwa to?
Obserwuj wątek
    • Gość: Zolnierz Re: Najwiekszy przypadek, ktory przewazyl szale.. IP: *.telia.com 10.06.03, 07:43
      Latwo sie wyzerowac,kiedy sie jest zerem
    • windows3.1 sierżant i kapral 10.06.03, 08:32
      może śmierć pewnego sprytnego babochłopa w chwili, gdy jego wojska stały już
      pod wrażą stolicą i okupowały połowę kraju?

      Coś mi się zdaje, że ten moment był nadzieją kilkudziesięciu milionów ludzi
      wiele lat potem, kiedy ta sama stolica znowu znalazła się w zasięgu armat tego
      samego wroga. Ale tym razem wąsaty góral postanowił nie umierać.
    • myth2004 WATERLOO 12.06.03, 20:57
      Anglicy nie wygrali tej bitwy. To los (lub, jak kto woli francuski pech) ją
      rozstrzygnął...

      Deszcz, który spadł w nocy z 17 na 18 czerwca, zmienił drogi w grzęzawiska i
      działa Napoleona ugrzęzły.
      Napoleon chciał zagrać w decydującej szarży ciężkimi kirasjerami Kellermannna.
      I tu ciekawa rzecz: na polu przez który ma pójść atak stała kapliczka (na
      mapie, którą posługiwał się bóg wojny nic takiego nie było zaznaczone, ani
      drogi ani ścieżki). Bonaparte zdziwił się mocno, gdyż kapliczki nie stały w
      szczerym polu. Belg - przewodnik (okazał się zdrajcą) zaprzeczył by znajdowała
      się tam jakaś droga, parów etc.
      Kawaleria ruszyła...
      Wpadła prosto do wąwozu i wypełniła go trupami (kapliczka stała właśnie nad
      nim) - słynny wąwóz śmierci.
      Nawet pomimo to Napoleon wygrywał...
      Pod wieczór Wellington płakał z rozpaczy a wysłannicy przynosili wieści, że
      wszystko stracone, że utrzymanie pozycji jest niemożliwe, żebrali o posiłki.
      Wellington podobno krzyczał (za W. Łysiakiem): "Nie mam już żadnych rezerw!
      Niech zgina wszyscy co do jednego, ale niech walczą! Może zdąży nadciągnąć
      Bluecher..."
      Bluecher zdążył... A Napoleon był przekonany, że nadciąga korpus Grouchy’ego.
      Mylił się...
      A była to szansa dla Napoleona by zneutralizować Prusaków. Niestety Grouchy nie
      miał ścisłych wiadomości i rozkazów, ponadto znajdował się raczej za daleko (w
      Wavre) i szansa na dotarcie na czas była bardzo mała.

      I tu dochodzimy do tzw. "spaceru d’Erlona".
      Otóż dwa dni przed bitwą pod Waterloo (czyli 16.06.) miały miejsce jednocześnie
      2 potyczki. Pod Quotre-Bras Ney z Angolami, a pod Ligny Napoleon z Prusakami.
      Miedzy nimi przebywał francuski korpus gen. D’Erlon.
      Najpierw wezwał go Ney, w trakcie marszu d’Erlon otrzymał rozkaz baga wojny do
      skierowania się pod Ligny. Będąc praktycznie na rogatkach Ligny dogonił go
      kolejny emisariusz Neya i nakazał kierunek na Quotre-Bras!!!
      Zdezorientowany d’Erlon znów zawrócił. W efekcie nie brał udziału w walce
      nigdzie.
      Gdyby wojska d’Erlona połączyły się z cesarzem, Prusacy zostaliby rozbici w
      puch. A tak, zostali tylko pobici i nie tracąc zbytnio możliwości bojowych
      mogli 2 dni później uratować zwycięstwo dla Wellingtona.
      • Gość: barnaba Re: WATERLOO IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 12.06.03, 21:04
        Ciekawostką jest, że Bluecherowi wydawało się, że... jest w ciąży. Co jakiś
        czas więc zatrzymywał się i przygotowywał do porodu :)
        Pech Napoleona polegał również na tym, że Bluecher nie miał ataku choroby w
        czasie bitwy pod Waterloo.

        pozdrawiam
      • Gość: BRvUngern-Sternber Piekny opis brawo!b/t IP: *.bg.am.lodz.pl 13.06.03, 13:16
        • myth2004 Re: Piekny opis brawo!b/t 13.06.03, 14:20
          Podziękowania należą się Waldemarowi Łysiakowi (Perfidia) i Wiktorowi Hugo
          (Nędzarze).
          Inspiracja przyszła właśnie z tamtej strony...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka