sufit2 12.06.03, 02:23 www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=957 okazuje sie że osławiona dywizja pancerna Maczka popełniła zbrodnie wojenne amerykanie tacy swieci a z jencami niemieckimi też sie nie patyczkowali Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wielki_czarownik A dla równowagi zbrodnia amerykańska. 12.06.03, 09:43 Zapewne wszyscy słyszeli o zatopieniu "Laconii"? Otóż był to uzbrojony statek który został zatopiony przez U156. Pech chciał, że wtedy na pokłądzie "Laconii" znajdowało się oprócz cywili całe mnóstwo jeńców wojennych - niemców i włochów. Niemcy nadali otwartym tekstem wiadomość, że przystępują do akcji ratowniczej. Okręt podwodny U156 miał na swoim pokładzie kilkudziesięciu rozbitków. Ponadto płynął na powierzchni holując kilka łodzi z rozbitkami - w tym polakami i anglikami, kobietami i dziećmi. Został zauważony przez brytyjskiego "Liberatora", ale brytyjczycy widząc flagę czerwonego krzyża zatoczyli krąg nad okrętem. W tym czasie U-boot zasygnalizował, że ma na pokładzie jeńców. Brytyjczycy odlecieli nie atakując okrętu. W pół godziny potem okręt został zaatakowany - i to dwukrotnie przez amerykański bombowiec. W wyniku tej akcji zginęło kilkaset osób - nie da się policzyć dokładnie (około 200). Oprócz niemców i włochów zginęli też anglicy, polacy i cywile - w tym kobiety i dzieci. Na sygnał o tym inne U-Booty zaniechały akcji ratowniczej. Ogółem uratowało się 66 osób. Na pokładzie było 2800 ludzi, z czego 80 kobiet i dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sos Re: A dla równowagi zbrodnia amerykańska. IP: *.bmj.net.pl 12.06.03, 11:10 Cała wojna koreańska i wietnamska były prowadzone w sposób zbrodniczy (dodajmy, że przez obie strony, ale Amerykanie mieli lepsze wyniki ze względu na przytłaczającą przewagę techniczną). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: A dla równowagi zbrodnia amerykańska. IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.03, 11:37 Czy możesz w swej zdumiewającej inteligencji i wiedzy podać przykład chociaż jednej wojny prowadzonej z jednoskami nieregularnymi, czy partyzanckimi, prowadzonej "czystymi" metodami? Czekam niecierpliwie na fakty. Jakich to zbrodni dokonali Amerykanie w Korei? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Żadna wojna nie jest czysta. Każda jest zbrodnią. 12.06.03, 12:28 Po każdej stronie służą zwykli ludzie - normali i nie, spokojni i cholerycy, zrównoważeni i frustraci, opanowani i nie. I zawsze będą się tam zdarzały zbrodnie i przestępstwa. Można jeszcze zrozumieć, że żołnierz na polu bitwy lub po bitwie zabije jeńców, bo on robi to "w afekcie" - pod wpływem strachu, stresu i zemsty. Gorzej jeżeli zbrodnię na zimno planują najwyżsi dowódcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomson No proszę :o( IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 15.05.04, 20:00 Mimo mojego ogólnie znanego stosunku do Ameryki daleki byłem od krytykowania ich za cokolwiek w czasie IIWŚ, a tu takie coś... Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 niewykluczone 12.06.03, 10:00 Czy rozstrzelanie przez maczkowców ponad tysiaca niemieckich jeńców pod Chambois jest możliwe? Oczywiście. Po pierwsze, od czasu zajęcia 18.8. przez Polaków „wzgórza maczuga” do 21.8, kiedy kanadyjczycy uszczelnili kocioł, Polacy toczyli niezwykle zacięte walki, częściowo w okrążeniu. W takich sytuacjach kilkudziestogodzinny nieustanny stres robi z żołnierza automat, a odreagowanie w chwili ustąpienia zagrożenia może się różnie objawiać – również mordowaniem jeńców. Po drugie Polacy, którzy zajmowali pozycje w środku przelewajacej się na północny-wschód niemieckiej rzeki, nie bardzo byli w stanie utrzymywać jeńców; w spokojniejszych okresach odprowadzali ich do linii amerykańskich na wschodzie. Z drugiej strony, kwestia jeńców wziętych pod Falaise to jedna wielka niewiadoma. W zeszłym bodaj roku toczyłem na ten temat debatę na www.onwar.com, starając się m.in. na podstawie liczby jeńców oszacować liczbę zamkniętych w kotle Niemców. Polacy przekazywali swoich jeńców Amerykanom, Kanadyjczycy swoich Anglikom, ale wszyscy liczyli ich jako własnych; w rezultacie liczba jeńców urosła do gigantycznych rozmiarów. W tym chaosie trudno o wiarygodne informacje. Teza Ambrose (a propos, gdzie tą książkę można w Polsce dostać?) jest oparta na dość wątłej, jakby nie było, podstawie – informacji niejakiego kapitana Watersa oraz kalkulacji że 1500 minus 200 = 1300. Oczywiście trudno oczekiwać od Polaków że będą się chwalić takim mordem, ale widocznie Ambrose nie dokopał się do źródeł niemieckich, a tych 200 ocalałych na pewno nie pozwoliłoby sprawie oddalić się w niepamięć... Poza tym, wymordowanie 1300 ludzi to spory problem, musiałoby to trwać godzinami.... Wreszcie, góry zwłok leżałyby na ogromnej przestrzeni, nie mogłoby to ujść uwagi Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Amerykanów czy choćby Francuzów... Zapytam na www.feldgrau.com, tam pisze międzynarodowe towarzystwo, może Niemcy coś wiedzą. PS. Rzeczywiście była reguła niestrzelania do spadochroniarzy w locie? Wydawało mi się to raczej powszechne, od Krety przez Bukrin po Arnheim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: niewykluczone IP: *.sympatico.ca 12.06.03, 15:05 windows3.1 napisała: > Czy rozstrzelanie przez maczkowców ponad tysiaca niemieckich jeńców pod > Chambois jest możliwe? Oczywiście. > > Po pierwsze, od czasu zajęcia 18.8. przez Polaków „wzgórza maczuga” > do 21.8, > kiedy kanadyjczycy uszczelnili kocioł, Polacy toczyli niezwykle zacięte walki, > częściowo w okrążeniu. W takich sytuacjach kilkudziestogodzinny nieustanny > stres robi z żołnierza automat, a odreagowanie w chwili ustąpienia zagrożenia > może się różnie objawiać – również mordowaniem jeńców. Po drugie Polacy, > którzy > zajmowali pozycje w środku przelewajacej się na północny-wschód niemieckiej > rzeki, nie bardzo byli w stanie utrzymywać jeńców; w spokojniejszych okresach > odprowadzali ich do linii amerykańskich na wschodzie. > > Z drugiej strony, kwestia jeńców wziętych pod Falaise to jedna wielka > niewiadoma. W zeszłym bodaj roku toczyłem na ten temat debatę na www.onwar.com, > > starając się m.in. na podstawie liczby jeńców oszacować liczbę zamkniętych w > kotle Niemców. Polacy przekazywali swoich jeńców Amerykanom, Kanadyjczycy > swoich Anglikom, ale wszyscy liczyli ich jako własnych; w rezultacie liczba > jeńców urosła do gigantycznych rozmiarów. W tym chaosie trudno o wiarygodne > informacje. Teza Ambrose (a propos, gdzie tą książkę można w Polsce dostać?) > jest oparta na dość wątłej, jakby nie było, podstawie – informacji niejak > iego > kapitana Watersa oraz kalkulacji że 1500 minus 200 = 1300. Oczywiście trudno > oczekiwać od Polaków że będą się chwalić takim mordem, ale widocznie Ambrose > nie dokopał się do źródeł niemieckich, a tych 200 ocalałych na pewno nie > pozwoliłoby sprawie oddalić się w niepamięć... To samo sobie pomyslalem jak to przeczytalem ze z tych 200 ocalalych znalazloby sie wielu ktorzy chcieliby o tym wydarzeniu powiedziec i zgadzam sie z Toba ze ukrycie zwlok ponad 1000 rozstrzelanych zolnierzy nie jest rzecza latwa Poza tym, wymordowanie 1300 > ludzi to spory problem, musiałoby to trwać godzinami.... Wreszcie, góry zwłok > leżałyby na ogromnej przestrzeni, nie mogłoby to ujść uwagi Brytyjczyków, > Kanadyjczyków, Amerykanów czy choćby Francuzów... > > Zapytam na www.feldgrau.com, tam pisze międzynarodowe towarzystwo, może Niemcy > coś wiedzą. > > > > > PS. Rzeczywiście była reguła niestrzelania do spadochroniarzy w locie? Wydawało > > mi się to raczej powszechne, od Krety przez Bukrin po Arnheim. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 na Feldgrau cisza 24.06.03, 13:07 minęły prawie 2 tygodnie, mój wątek spada coraz niżej i chyba zaraz zejdzie, ale jak do tej pory na Feldgrau nikt nie podjął mojego wątku o polskim mordzie pod Falaise. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber I ty sie uwazasz za naukowca? IP: *.bg.am.lodz.pl 24.06.03, 13:28 A rozpowszechniasz brednie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Deutscher Re: na Feldgrau cisza IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.03, 18:47 szanowni wspoldyskutanci! uwazam, ze ten temat zbrodni wojennych jest o tyle kontrowersyjny i niewygodny, gdyz dotycz armii polskiej i poruszony jest w gazecie zolnierskiej (na moich czasow rekruta w lwp - nie do pomyslenia). interesujace jest sposob podejscia do tego tematu - przeciez nikt nie wierzy, ze teraz po latach ktos bedzie tych "starzykow" przed sad ciagnal! ale wazne jest zeby o tym mowic - kto wlasna histrie przeinacza i jej naprawde nie zna, ten nie wie jakie niebezpieczenstwa na przyszlosc w nim drzemia! nie znam armii, ktora nie splanilaby sie popelnieniem zbrodni wojennych! ale to sa czyny nie wszystkich zolnierzy, a pojedynczych jednostek! jako niemiec gratuluje odwagi podjecia dyskusji na ten temat - my mamy to juz za soba (mam na mysli poczatek!) opacowanie historii oreza niemieckigo jest do dnia dzisiejszgo kontynuowane! uwazam, ze przez pamiec wszystkich ofiar obu wojen i ku przestrodze dla nastepnych pokolen nie nalezy takich dyskusji pomijac! Mit freundlichen Grüßen an Allen D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: na Feldgrau cisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 17:47 Ja go chętnie podejmę. Grzegorz Czwartosz autor "Zwycięzców nikt nie sądzi" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: niewykluczone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 17:28 Tutaj nie ma nad czym dywagować. Wszystko dobrze wiadomo, co stało się w Chambois. We Francji, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych normalnie o tym się mówi i pisze. To tylko tu, w naszej polskiej bogoojczyźnianej hipokryzji nie wolno o tym mówić i pisać. Od wielu lat prowadzę społeczno-dziennikarskie śledztwo nad wydarzeniami w Chambois, które ma zweryfikować wszystkie kłamstwa i niedorzeczności, jakie przez dekady wypisywał Franciszek Skibiński, częściowo płk Władysław Dec, a teraz na jeszcze większą skalę wypisuje je - i niestety eksportuje do Polski - pani Teresa Skinder-Suchcitz z Londynu. To, co w wykonaniu Polaków zobaczył na ulicach Chambois walczący tam Hayes Burnham z amerykańskiej 90. DP wstrząsnęło nim. Wczesną jesienią 1944 r. spisał w zeszycie swoje wspomnienia z miasteczka. W liście do domu pisał m.in.: „Na ulicach miasteczka spotkaliśmy Polaków - to wariaci. Rynsztok dosłownie spływał krwią SS-manów”20. Istnieje oficjalny i opublikowany opis polskiej zbrodni wojennej w Chambois. Jest on zweryfikowany przez komisję historyczną złożoną z oficerów 90. Dywizji Piechoty - weteranów kotła Falaise. Komisję tę przez wiele lat tworzyli: gen. Orwin C. Talbott, gen. Frank W. Norris, ppłk Eames L. Yates i kpt. John Colby. Współpracownikami komisji byli m.in. walczący w Chambois kpt. Laughlin E. Waters i st. sierż. Wilton H. Barger. Opis sporządził kpt. Waters - powojenny prokurator i sędzia, któremu wydarzenia z Chambois nie dawały spokoju do końca życia. Dyskutował o nich i w Stanach Zjednoczonych, i z mieszkańcami Chambois. Waters świadomie używa w opisie liczby mnogiej, gdyż jest to zbiorowe doświadczenie kompanii G 2. batalionu 359. PP 90. DP: „Przekonaliśmy się, że polscy żołnierze mieli prosty sposób na podjęcie decyzji, co zrobić z Polakami, którzy wstąpili do armii niemieckiej. Jeśli Polak był szeregowym żołnierzem dostawał polski (brytyjski) mundur i był wcielany do polskich jednostek. Jeśli był podoficerem, lub miał wyższą rangę, natychmiast był rozstrzeliwany za współpracę z wrogiem”. Trzeba jednak wiedzieć, że nasza 1. DPanc nie zrobiła niczego, co odróżniałoby ją od innych dywizji alianckich. Charles Lutton z amerykańskiego Institute for Historical Review pisze w jednej ze swoich prac, jednocześnie będącej omówieniem książek Maksa Hastingsa i Davida Irvinga na temat inwazji na Francję: „Zakwestionować należy legendę, iż tylko Niemcy ponoszą winę za rozstrzeliwanie jeńców. Wprawdzie kanadyjskich jeńców notorycznie rozstrzeliwała 12. Dywizja Pancerna SS, jak również inne niemieckie jednostki w Normandii, ale trzeba wreszcie powiedzieć, że aliancka propaganda wypaczyła proporcje wzajemnych win. Podczas przeprowadzania wywiadów do niniejszego opracowania z alianckimi kombatantami, prawie każdy stwierdził, iż dysponuje osobistą wiedzą na temat rozstrzeliwania niemieckich jeńców, albo wręcz, że w tym uczestniczył podczas kampanii normandzkiej. Wiele brytyjskich i amerykańskich jednostek rutynowo rozstrzeliwało jeńców z Waffen SS w odwecie za ich fanatyczny opór i to właśnie tłumaczy fakt, iż jeńców z SS prawie nie było w alianckich obozach jenieckich.” I jeszcze jeden cytat. Mówi amerykański korespondent wojenny Holbrook Bradley: „Najpowszechniejszym rozwiązaniem problemu jeńców w alianckich jednostkach pancernych było rozwiązanie najprostsze i radykalne. Przecież czołgiści nie mieli możliwości odstawiania jeńców na tyły. Ale coś musieli z nimi zrobić. A więc robili. Wszystkich rozstrzeliwano bez pardonu”. Robili to wszyscy bez wyjątku alianci. Czy polska opinia publiczna jest w stanie uwierzyć, iż jedyną niepokalaną na całym normandzkim froncie jednostką, która tego nie robiła, jest polska 1. DPanc na dodatek w sytuacji, gdy Waffen SS dokładnie w chwili zamykania kotła Falaise pacyfikowało Powstanie Warszawskie? Zainteresowanych demitologizacją Chambois odsyłam do najbliższych numerów "Marsa" i "Nowego Przeglądu Kawaleryjskiego", gdzie będę toczył polemiki z atakującymi mnie hipokrytami. Nie da się budować historii polskiej wojskowości na najczarniejszym szowinizmie, megalomanii, mitomanii, propagandzie sukcesu, niedomówieniach, fałszerstwach przypisywaniu sobie zasług nienależnych, arogancji i lekceważeniu narodów nam życzliwych. Tak się jednak dzieje w przypadku historii kotła Falaise i opanowania Chambois. Nikt i nigdzie na świecie nie neguje przecież kolosalnych dokonań polskiej 1. DPanc w kotle Falaise – przeciwnie. Do dziś ukazują się na temat Polaków dobre i serdeczne wspomnienia, jak te kanadyjskiego pancerniaka z 4. DPanc, które mówią o najwyższym podziwie Kanadyjczyków dla szaleńczej wprost odwagi Polaków i ich zachowania pod ogniem. Wśród obalanych przeze mnie patologicznych polskich mitów będzie także ten, iż 2. batalion 359. Pułku Piechoty US Army dokonał w Chambois zdrady stanu i oddał się pod polskie dowództwo. Nie ma na świecie takiego prawodawstwa wojskowego, które by na takie kuriozyum pozwalało i za coś takiego staje się najpierw przed sądem polowym, potem zaś przed plutonem egzekucyjnym. Takie własnie brednie obowiązują do dziś w polskiej mitologii Chambois i gorąco je krzewi i kultywuje pani Teresa Skinder Suchcitz znad Tamizy. Na małą skalę mogę odpowiadać na inne pytania związane z Chambois i moim wieloletnim śledztwem prowadzonym wraz z zachodnimi historykami i komisją historyczną amerykańskiej 90. Dywizji Piechoty, czyli partnera Polaków z Chambosi. Grzegorz Czwartosz autor owego artykułu z PZ pt. "Zwycięzców nikt nie sądzi" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Nastepnr Jedwabne???Nawet liczba ta sama.b/t IP: *.bg.am.lodz.pl 12.06.03, 16:05 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxikasek Re: A świstak siedzi.... IP: 212.14.9.* 16.06.03, 15:45 Nie mylmy pojęć. Jedwabne popełniono w celach rabunkowych. A wracając do tematu Rostrzelano rzekomo 1200jeńców a ich koledzy milczą na ten temat. I dlaczego ocalono tych 200- "bo zabrakło amunicji", A bagnetów nie mieli- to była jednostka pancwerna- mogli ich rozjechać czołgami. Dla mnie to był czarny żart polskiego oficera, który po latach dziadkowi się pomylił z rzeczywistością. Podobno kpt. Waters po wojnie był prawnikiem- zapomniał co to jest ukrywanie przestępstwa. A ukrycie ponad 1000 ciał -nieuzbrojonych jeńców- jest niemożliwe. W jednostkach polskich musieli być oficerowie łacznikowi brytyjscy, A może oni też brali w tym Udział? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Nasi zjedli ciała i dlatego ich nie ma. 16.06.03, 15:53 Wytłumaczenie równie realne jak całe to zajście. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 a propos zjadania 16.06.03, 16:51 co do zjadania. Gdzieś czytałem, że żołnierze 28 batalionu dywizji nowozelandzkiej (której?) mieli czasem w zwyczaju zjadanie niemieckich jeńców. Chyba bzdura? Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 Re: a propos zjadania 16.06.03, 16:55 zapomniałem napisać że mieli to rzekomo być Maorysi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mjabol Re: a propos zjadania IP: *.acn.waw.pl 16.06.03, 18:01 windows3.1 napisała: > co do zjadania. Gdzieś czytałem, że żołnierze 28 batalionu dywizji > nowozelandzkiej (której?) mieli czasem w zwyczaju zjadanie niemieckich jeńców. > Chyba bzdura? Jeśli jednostka owa przejęła maoryskie obyczaje to całkiem to mozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Na surowo, czy ich gotowali? 16.06.03, 18:28 Chyba maorysi tak robili by przejąć odwagę wroga. Odpowiedz Link Zgłoś
rispetto Re: a propos zjadania/jeńcy/masakry 26.06.03, 08:24 Apropos kanibalizmu, to znane są takie przypadki, gdy Japończycy w ten sposób "rozprawiali się" z jeńcami. Sprawy te tuszowano ze względu na rodziny ofiar. Polecam stronę: members.iinet.net.au/~gduncan/massacres.html Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: A świstak siedzi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 17:53 Nikt nie ukrywał żadnych ciał. Wzsystko było na wierzchu. Trzeba czytać o Chambois książki kanadyjskie i amerykańskie, dopiero później wyrażać sceptycyzm. Grzegorz Czwartosz autor artykułu "Zwycięzców nikt nie sądzi" Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Panie Grzegorzu. 30.11.03, 18:38 Czy ma Pan jakieś DOWODY na poparcie swej tezy? Zdjęcia albo zeznania świadków innych niż "anonimowy polski oficer"? Czy może Pan logicznie wytłumaczyć czemu nie zabito tych ostatnich 200 żołnierzy? Nie mieli bagnetów? Nie mieli czołgów do rozjeżdżania? Nie było w okolicy 200 nabojów? Ponadto czytałem kilka książek amerykańskich, angielskich itp. i nic o takim zdarzeniu nie było napisane. Ten brak informacji to jak mniemam efekt spisku Polaków, Żydów i wiewiórek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: Panie Grzegorzu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 18:55 Zapraszam do czytania najbliższych numerów "Marsa" i "Nowego Przeglądu Kawaleryjskiego". Będę tam walczyć ze wszystkimi, którzy oskarżają mnie o przepisanie jakiejś niesprawdzonej informacji z książki Stephena E. Ambrose'a. Wszyscy atakujący mnie nie zdają sobie sprawy z tego, że to, co stało się w Chambois można zbadać i udowodnić nawet dziś. Badam to już 3 lata i uruchomiłem w tym celu gigantyczną machinę złożoną z ostatnich żyjących członków komisji historycznej 90. Dywizji Piechoty US Army, historyka francuskiego i brytyjskiego, amerykańskich historyków, politologów, rodzin kombatantów z Chambois itd., itd. Mógłbym tak jeszcze długo, mam kontakt np. z żoną owego znienawidzonego przez część Polaków kapitana-sędziego L. E. Watersa. To, co zobaczył w Chambois w wykonaniu naszych pancerniaków stało się koszmarem jego życia. Po raz ostatni był w Chambois we wrześniu 1999 r. i jeszcze wówczas rozmawiał o tym z mieszkańcami miasteczka, a głównie z panią Denise Buquet, w której to posiadłości odbyła się jego rozmowa z polskim kapitanem na temat rozstrzelania 1300 jeńców, zaś pani Buquet (znająca angielski członkini FFI) była tej rozmowy świadkiem. To, co w wykonaniu Polaków zobaczył na ulicach Chambois także walczący tam Hayes Burnham z amerykańskiej 90. DP wstrząsnęło nim. Wczesną jesienią 1944 r. spisał w zeszycie swoje wspomnienia z miasteczka. W liście do domu pisał m.in.: „Na ulicach miasteczka spotkaliśmy Polaków - to wariaci. Rynsztok dosłownie spływał krwią SS-manów”. Istnieje oficjalny i opublikowany opis polskiej zbrodni wojennej w Chambois. Jest on zweryfikowany przez komisję historyczną złożoną z oficerów 90. Dywizji Piechoty - weteranów kotła Falaise. Komisję tę przez wiele lat tworzyli: gen. Orwin C. Talbott, gen. Frank W. Norris, ppłk Eames L. Yates i kpt. John Colby. Współpracownikami komisji byli m.in. walczący w Chambois kpt. Laughlin E. Waters i st. sierż. Wilton H. Barger. Opis sporządził kpt. Waters. Świadomie używa w opisie liczby mnogiej, gdyż jest to zbiorowe doświadczenie kompanii G 2. batalionu 359. PP 90. DP: „Przekonaliśmy się, że polscy żołnierze mieli prosty sposób na podjęcie decyzji, co zrobić z Polakami, którzy wstąpili do armii niemieckiej. Jeśli Polak był szeregowym żołnierzem dostawał polski (brytyjski) mundur i był wcielany do polskich jednostek. Jeśli był podoficerem, lub miał wyższą rangę, natychmiast był rozstrzeliwany za współpracę z wrogiem”. Uwagę zwraca nie tylko to, że Polacy rozstrzeliwali Polaków, ale szczegółowość lapidarnej notatki. Amerykanie, którzy w większości do dziś nie potrafią pokazać Polski na mapie świata, tu nagle dysponują sporą wiedzą o naszym kraju i jego skomplikowanej historii. Nagle wiedzą, że ludzie w niemieckich mundurach dzielą się na „złych” i „dobrych”. Wiedzą, że Polak to taka osobliwa nacja, która może - z powodu burzliwej historii kraju - nosić nawet dwa różne mundury wrogich sobie sił zbrojnych. Amerykanom został wytłumaczony przez Polaków mechanizm rządzący selekcją jeńców na tych do rozstrzelania, i na tych do transportu na tyły. To chwilowo tyle. Więcej w dwóch wymienionych na wstępie czasopismach historycznych. Proszę jedynie pamiętać, że nie jestem badaczem rozstrzeliwania jeńców w Chambois. Patrzę na to chłodno, jak na zaledwie jeden z dziewięciu wątków, które nie tylko skrajnie różnią polską i amerykańską literaturę na temat Chambois, ale także fatalnie, i coraz bardziej, różnią kombatantow z obu stron oceanu. Pozdrawiam Grzegorz Czwartosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hans za mało IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:52 przez Niemców w ostatniej wojnie zginelo około 6 milionów Polakóe Te rozstrzelane ponad tysiąc jenców przez Polakóe to mała sprawiedliwość Moim zdaniem rachunki Polsko-Niemieckie sa nierozstrzygniete i musi nastąpić kiedyś zemsta Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 jak Ambrose "weryfikował fakty" 25.06.03, 22:58 Autor rzeczonego tekstu w "Polsce Zbrojnej", Grzegorz Czwartosz, pisze: "Ambrose’a można lubić lub nie, jednak przy jego metodach badań i weryfikacji faktów, doświadczeniu i ostrożności wobec relacji kombatantów zazwyczaj brak jest chętnych do podważania efektów pracy amerykańskiego historyka i polemizowania z nim". Czytam właśnie książkę Ambrose'a (wyd. Magnum, Wwa, przeł. J. Kumaniecka) i doszedłem do wspomnianego epizodu spod Falaise. Jaka weryfikacja faktów, jakie doświadczenie, jaka ostrożność? Jak wynika z przypisów, relacjonując historię kapitana Watersa Ambrose po prostu powtórzył to, co napisał niejaki John Colby w "War from the Ground Up: The 90th Division in WW", Austin Texas 1991. Jak na tak poważne oskarżenie, jego podstawa jest bardzo wątła. Ambrose powtarza za Colbym, Colby powtarza za kapitanem Watersem, a kapitan Waters powtarza za anonimowym polskim oficerem. Poza tym nikt nic nie widział, nikt nic nie odkrył, nie ma żadnego potwierdzenia. Jestem jak najbardziej chętny do polemizowania z Ambrose. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: jak Ambrose "weryfikował fakty" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 17:38 To polemizuj kolego ze mną, bo kpt. John Colby (trochę szacunku mój drogi - to weteran z kotła Falaise) i Stephen E. Ambrose już się nie obronią. Jestem szefem ok. 30-osobowej międzynarodowej grupy badawczej ds. wyjaśniania wszystkich polskich fałszerstw, przemilczeń i nieścisłosci, jakie wypisano w Polsce na temat Falaise/Chambois. Wiem o tej zbrodni prawie wszystko, więc odradzam lekceważący ton wobec ludzi, którzy i w "War from the Ground Up" i w "Citizen Soldiers" napisali prawdę. Grzegorz Czwartosz autor owego kontrowersyjnego artykułu z PZ pt. "Zwycięzców nikt nie sądzi" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syn zołnierza Re: jak Ambrose "weryfikował fakty" IP: 217.96.7.* 30.11.03, 19:55 Przeraża mnie hardy ton w odpowiedzi Grzegorza Czwartosza. To , niewróży dobrze wyjasnieniu tej sprawy. 30 osobowa Grupa??-Kommando??jakieś, czy co? Moż jeszcze coś gorszego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: jak Ambrose "weryfikował fakty" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 20:26 Szanowny "Synu Żołnierza"! Może tak byśmy porozmawiali pod prawdziwymi nazwiskami - jak ja to czynię? Spieszę wyjaśnić: Żadne komando. A mój ton jest taki, jak przystało na badacza historii, na którego rozpętano nagonkę. I jeszcze raz spieszę wyjaśnić - mało mnie ta zbrodnia interesuje, bo nie ją badam, lecz co najmniej dziewięć wątków, jakie różnią polską gawędziarską pseudohistoriografię Falaise/Chambois i publikacje zachodnie na ten temat. Polska "historiigrafia" tego tematu to taka literatura, gdzie zabrakło ostatniego rozdziału pt. "Bibliografia" - proszę to zauważyć. Co do rozstrzeliwania jeńców przez Polaków - są w Polsce inni badacze tego faktu i wydadzą kiedyś na ten temat jakąś publikację - dodam nie wspieraną przeze mnie nawet w najmniejszym stopniu, bo mi z nią nie po drodze mentalnie, kulturowo, obyczajowo i historycznie. A owo "komando" to w wielkim skrócie: kanadyjski profesor historii, francuski historyk, brytyjski historyk (i jeden z największych przyjaciół Polaków), który przez przypadek ma w domu archiwum na temat wydarzeń w Chambois, Amerykanin- wnuk polskiego kombatanta z Chambois, amerykańscy historycy i politolodzy, kombatanci amerykańskiej 90. DP i wielu, wielu innych. Wszyscy mają dla polskiej 1. DPanc więcej życzliwości, niż ona sama ma dla siebie. Z jakiego innego powodu Amerykanie w podeszłym wieku szukaliby teraz na moją prośbę wszystkich możliwych dokumentów, relacji publikowanych i niepublikowanych oraz wszelkich innych dokumentów mających na celu jedno: udowodnienie, że Polacy przekazali jak najwięcej (a nie jak najmniej) jeńców Amerykanom. To właśnie im, owym starym schorowanym amerykańskim towarzyszom broni polska 1. DPanc zawdzięcza teraz to, że w kwestii przekazywania jeńców w ogóle można coś udowodnić i potwierdzić od strony amerykańskiej. Gdyby nie to nadal czytalibyśmy "plączących się w zeznaniach" pułkowników Skibińskiego i Deca, że Polacy oddali od 1,5 do 3 tys. jeńców i ich kłamstwa, że oddaliśmy jednego dnia i za jednym zamachem wszystkich jeńców. 1. DPanc oddała tylko 1000 z nich, i to w dwóch różnych turach, i udało mi się nawet drobiazgowo prześledzić, co działo się z grupą jeniecką, w której był gen. Otto Elfeldt. Co do "wyjaśniania tej sprawy" - tu nie ma czego wyjaśniać, bo to jest tylko jeszcze jedno chore polskie tabu i tajemnica poliszynela. Na Zachodzie wiedza na temat wydarzeń w Chambois jest ogromna. Wręcz pisze się o tym i mówi, tylko że 1. DPanc żyje w wyalienowanym błogostanie. Łączę wyrazy szacunku Grzegorz Czwartosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: Dodatek - kontekst całej sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 23:09 Szanowny "Synu Żołnierza", Proszę jeszcze spojrzeć na szerszy kontekst wydarzeń w Chambois, bo z polską 1. DPanc nie stało się absolutnie nic wyjątkowego, lub przynoszącego ujmę na pięknej legendzie tej naszej dywizji. Nawiasem mówiąc już niebawem wyciągnę ją z obecnych tarapatów z gatunku public relations i - jako jej miłośnik - opublikuję w lutym 2004 r. opis olbrzymiej zbrodni wojennej amerykańskiej 90. Dywizji Piechoty. To największa jej tajemnica, choć też w pewnym sensie publiczne tabu i tajemnica poliszynela. Po prostu nie może być tak, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, które popełniły niewyobrażalną ilość zbrodni wojennych podczas wyzwalania Europy Zachodniej, będą publicznie rozprawiać o naszych polskich wpadkach z zakresu Konwencji Genewskich i Haskich. Po tym, co opublikuję, 1. DPanc już nigdy, a szczególnie w 60. rocznicę wyzwolenia Chambois, nie będzie się czuła jak pod pręgierzem. Po prostu doprowadzę do stanu równowagi w tej sprawie. Do stanu, w którym polska 1. DPanc będzie mogła powiedzieć Amerykanom coś w rodzaju "Idźcie panowie do diabła i pilnujcie własnych przestępstw wojennych". Będę też walczyć piórem o normalność w tej sparwie, gdyż nie współczesnym, nie historykom, nie dziennikarzom, a na pewno nie amerykańskim kombatantom z 90. DP sądzić żołnierzy generała Stanisława Maczka, za to, co stało się w Chambois. Stało się – i koniec. Dziś to już sprawa najwyżej dla psychologów wojskowych. Kto, z męskiej części naszego społeczństwa, mógłby ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że w sierpniu 1944 r., siedząc w czołgu pod Chambois, słysząc z BBC jak Waffen SS pacyfikuje Powstanie Warszawskie, sam nie rozstrzeliwałby jeńców tego zatwardziałego nazistowskiego elementu? Jestem ostatnim, który by to zagwarantował. A zatem spójrzmy na kontekst normandzkich wydarzeń. Podczas kampanii normandzkiej alianci dokonali na Waffen SS czystki etniczno-ideologicznej. Niepisana frontowa reguła sprawiła, że SS nie brało tam jeńców, ale też alianci nie brali jeńców tej formacji. W patologicznej kreacji wizerunku polskiego wojska w naszym kraju, owych niebiańskich rycerzy nieskalanych występkiem, ma 1. DPanc z powyższym zjawiskiem niejakie problemy mentalno-obyczajowe, czego polscy czytelnicy książek na temat kotła Falaise doświadczają od półwiecza. Liczba niemieckich jeńców, jakich kombatanci-publicyści podają, jako pojmanych przez Polaków pod i w Chambois, waha się u nich od 1,5 tys. do 3 tys. Jeszcze gorzej „plączą się w zeznaniach” w kwestii jeńców oddanych Amerykanom, bo tu już każda polska informacja książkowa jest kłamstwem. Ma 1. DPanc z informacją o realnej liczbie jeńców takie same „problemy”, jakie miałaby każda walcząca w Normandii dywizja amerykańska, brytyjska i kanadyjska, a być może nawet mała jednostka czechosłowacka, gdyby wziąć je pod historyczną lupę. Spójrzmy oto, jaki zbieg okoliczności sprawił, iż wszystkie alianckie dywizje w Normandii odstawiały do obozów jenieckich żołnierzy Wehrmachtu i ewentualnie garstkę spadochroniarzy Luftwaffe, ale gdyby w obozach tych utworzyć odrębny sektor dla Waffen SS i do niego zajrzeć wówczas okazałoby się, że prawie nikogo tam nie ma. Jest to fakt nie tylko dobrze znany wszystkim kombatantom z Normandii, ale także naukowo zbadany przez historyków. Gdzie zatem podziali się jeńcy z dwóch korpusów pancernych SS walczących w Normandii? Przecież nie było tak, iż esesmani nie szli do niewoli. Szli, lecz na krótko. Do obozów już nie docierali. Nie docierali z tych samych powodów, z jakich do niemieckich obozów jenieckich nie docierali Kanadyjczycy, na których Niemcy uwzięli się wyjątkowo i vice versa. Charles Lutton z amerykańskiego Institute for Historical Review pisze w jednej ze swoich prac, jednocześnie będącej omówieniem książek Maksa Hastingsa i Davida Irvinga na temat inwazji na Francję: „Zakwestionować należy legendę, iż tylko Niemcy ponoszą winę za rozstrzeliwanie jeńców. Wprawdzie kanadyjskich jeńców notorycznie rozstrzeliwała 12. Dywizja Pancerna SS, jak również inne niemieckie jednostki w Normandii, ale trzeba wreszcie powiedzieć, że aliancka propaganda wypaczyła proporcje wzajemnych win. Podczas przeprowadzania wywiadów do niniejszego opracowania z alianckimi kombatantami, prawie każdy stwierdził, iż dysponuje osobistą wiedzą na temat rozstrzeliwania niemieckich jeńców, albo wręcz, że w tym uczestniczył podczas kampanii normandzkiej. Wiele brytyjskich i amerykańskich jednostek rutynowo rozstrzeliwało jeńców z Waffen SS w odwecie za ich fanatyczny opór i to właśnie tłumaczy fakt, iż jeńców z SS prawie nie było w alianckich obozach jenieckich.” Mówi amerykański korespondent wojenny Holbrook Bradley: „Najpowszechniejszym rozwiązaniem problemu jeńców w jednostkach pancernych było rozwiązanie najprostsze i radykalne. Przecież czołgiści nie mieli możliwości odstawiania jeńców na tyły. Ale coś musieli z nimi zrobić. A więc robili. Wszystkich rozstrzeliwano bez pardonu”. Robili to wszyscy bez wyjątku alianci. Czy polska opinia publiczna jest w stanie uwierzyć, iż jedyną niepokalaną na całym normandzkim froncie jednostką, która tego nie robiła, jest polska 1. DPanc na dodatek w sytuacji, gdy Waffen SS dokładnie w chwili zamykania kotła Falaise pacyfikowało Powstanie Warszawskie? Batalia pomiędzy polskimi mediami a 1. DPanc toczy się o normalność w opisywaniu II wojny światowej w Polsce i o odejście od niewiarygodnej kreacji wizerunku 1. DPanc, jako tej jedynej w historii ludzkości dywizji, której się nie przytrafił występek. Żadna aliancka dywizja nie byłaby zdolna do pełnego rozliczenia się ze swoich jeńców i 1. DPanc do wyjątków nie należy. Tylko że na Zachodzie o alianckich zbrodniach wojennych uczy się na wybranych fakultetach wydziałów historii i politologii oraz w akademiach wojskowych – w polskiej hipokryzji nie wolno o tym nawet pisnąć, bo jest się wówczas wrogiem publicznym. Przez historyczny zbieg okoliczności z małego miasteczka Chambois 1. DPanc i jej apologeci zderzyli się z gigantyczną barierą kulturową, jaka dzieli Polskę od Zachodu w kwestii opisywania własnych sił zbrojnych. DOPIERO PRZEZ TAKI PRYZMAT PATRZMY NA WYDARZENIA W CHAMBOIS. Proszę się nie gniewać na polskich dziennikarzy, bo na historię nie da się obrazić. Spośród demokratycznych państw i tak zamykamy pochód tych, którzy już dawno oczyścili swoje podwórko historyczne z takich niemądrych tabu. Pozostaję z poważaniem, pozdrawiam i bardzo liczę na Pana chłód, rozsądek i obiektywizm w tej sprawie. Grzegorz Czwartosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and więc jak? IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 01.12.03, 11:50 Jeśli Polacy popelnili zbrodnię wojenną, to trzeba zająć się jej ściganiem, gdyż według obowiązującego prawa takie przestępstwa nie ulegają przedawnieniu. Nie bardzo może na to wpływać argument, że nasi sojusznicy popełniali przestępstwa na większej liczbie jeńców, bo to wygląda jak próba relatywizacji całego procederu mordowania wziętych do niewoli żołnierzy wroga. Czy nie należałoby złożyć wniosku do IPN? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: więc jak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 12:29 Doskonałe retoryczne pytanie! Wniosek trzeba by złożyć przede wszystkim do Strasburga (gdzie teraz sądzi się premier Thatcher za zatopienie argentyńskiego krążownika ARA General Belgrano) albo do Hagi. Tylko że wniosek ów musiałby być skierowany najpierw przeciwko całej milczącej atmosferze przyzwolenia na alianckie zbrodnie wojenne, dopiero później przeciwko konkretnym jednostkom. Nie ma na taki historyczno-prawny krok ani sprzyjającej atmosfery, ani możliwości technicznych, organizacyjnych, finansowych. Jak miałoby to wyglądać? Czy tak, że gdy weterani desantu w Normandii zjadą tam z całego świata w przyszłoroczną 60. rocznicę D-Day - to wówczas otoczyć ich znienacka i wszystkich odstawić do Hagi? Spójrzmy na przypadek wymordowania w Dachau przez Amerykanów 520 jeńców z Waffen SS. Przecież st. sierż. Arland B. Musser ze 163. kompanii fotograficznej Korpusu Łączności US Army spokojnie i systematycznie wykonał fotoreportaż z samosądu i wymordowania tych jeńców. I co? I nic. Wszyscy egzekutorzy mają się dobrze i niektórzy z nich pewnie w glorii będą stać pod normandzkimi pomnikami. Właśnie dlatego trzeba w Polsce po nowemu postrzegać II wojnę. Nie ma takich wojen, z których wychodzi się z czystymi rękami. I właśnie dlatego teraz polska 1. DPanc ma (w pewnym sensie niesłusznie) niejakie tarapaty z gatunku public relations. I właśnie dlatego w lutym 2004 r. obnażę całą hipokryzję Amerykanów z 90. dywizji, którzy nie mają najmniejszego prawa - ani moralnego, ani stanowionego - do publikowania w swojej monografii opisów rozstrzeliwania jeńców przez Polaków w Chambois. W środowiskach kombatanckich raczej się stosuje w takich przypadkach zasadę "ciszej nad tą trumną" a tu nagle Polacy na kartach sławnej historycznej książki wychodzą na... no właśnie, na kogo, bo wszak mieszczą się w normandzkiej normie postępowania z jeńcami. Niesmaczne jest w tym wszystkim to, że 90. DP o wiele bardziej była w kotle Falaise wstrząśnięta mordem Francuzów na niemieckich żołnierzach małoletnich - po prostu dzieciach w mundurach, których francuska banda z opaskami FFI wymordowała nożami niemal na oczach Amerykanów. Ale ta zbrodnia nie przeniknęła na karty światowej literatury, tylko akurat historie polskie. Pozdrawiam Grzegorz Czwartosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber No tak psychopata... IP: *.bg.am.lodz.pl 01.12.03, 13:03 Sami widzicie jakich teraz mamy ,,naukowcow'' beda sadzic Margaret Thatcher.Jakby ktos nie wiedzial zbrodniarka wojenna przy ktorej Hitler to baranek...Uff.Niejaki Gross dal przyklad i teraz wypelzla cala gomada malych ,,grossikow''.Sami widzicie ze nie zyjemy w normalnym kraju.Psychopaci moga sobie pisac co chca ale ktos ich dopuszcza do mikrofonow a to juz nie jest normalne.I wlasnie tu tkwi zlo.Gdyby tacy psychopaci nie mogli liczyc na rozglos nie pisali by tych bredni.A tak slawa pociaga.Chociazby taka aby pokazac wlasna glupote i bezwstyd w stylu Big Brother... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and z formalnego punktu widzenia IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 01.12.03, 13:18 Wystarczy wniosek (zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa) do polskiej prokuratury wojskowej. Bo cynicznie muszę stwierdzić, że mało mnie obchodzi, co wyprawiali z pojmanymi Niemcami Amerykanie, Brytyjczycy czy Kanadyjczycy. Tym bardziej, że z przedstawionych przez Pana informacji wynika wiedza zachodniej historiografii na temat przestępstw wojennych aliantów. Przyzwoitość nakazywałaby zajęcie się własnym podwórkiem. Chyba, że chodzi tylko o licytowanie się - kto ma więcej na sumieniu... Przy okazji: Na którymś z wątków dyskutowano o strzelaniu do spadochroniarzy. Zakaz dotyczy jedynie ratujących się członków załogi samolotu. Ten zakaz też oczywiście nie był przestrzegany. Natomiast wszystkie podręczniki i instrukcje strzeleckie zawierają sposoby strzelania do spadochroniarzy w locie. Czyli desantów powietrznych. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Z formalnego punktu widzenia - tak, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 14:09 Brniemy w niedobry zakamarek tej dyskusji, z którego nie ma dobrego wyjścia, bo z całej tej sprawy w ogóle nie ma dobrego wyjścia. Chyba, że za dobre wyjście uznać powiedzenie wreszcie Polakom, że poddano ich półwiecznemu praniu mózgu i że w tym czasie przyswoili patologiczną pięknoduchowską literaturę na temat II wojny. Taka dyskusja to raczej traktat o ludzkiej naturze na froncie - nie ma niestety takich prostych filmowo-książkowych reguł: My, alianci, dobrzy - oni, Niemcy, źli. To można tylko powiedzieć w kategoriach politycznych, ale już nie na poziomie okopu, gdzie ludzki afekt jest taki sam po obu stronach frontu. Skołatana polska mentalność nie jest niestety gotowa na przyjmowanie najdrobniejszych niekorzystnych informacji historycznych na swój temat. Zaledwie Polacy musieli rozstać się z mitologią Westerplatte i Lenino, teraz znowu katowicka wieża spadochronowa... za chwilę pewnie znowu coś wypłynie - obstawiałbym 1. SBS gen. Sosabowskiego, bo już chodzą po świecie tacy, którzy mają "kwity" na generała. Ja nie moralizuję. Ja jestem tylko prostym dziennikarzem, publicystą, wydawcą, specjalistą public relations, pasjonatem kilku dziedzin historii. Relacjonuję transatlantycki konflikt o historię wyzwolenia Chambois jak spóźniony o pół wieku korespondent wojenny. Już bardziej prywatnie mogę jedynie apelować: Nie współczesnym, nie historykom, nie dziennikarzom i na pewno nie amerykańskim kombatantom z 90. DP sądzić żołnierzy generała Stanisława Maczka, za to, co stało się w Chambois. To już sprawa dla psychologów wojskowych - tak samo, jak w krajach Zachodu alianckimi zbrodniami z II wojny zajmują się już tylko psychologowie. Kochaliśmy tę naszą 1. DPanc (pewnie z dużymi wyjątkami) przez pół wieku i nadal trzeba ją szanować i kochać, ale już miłością dojrzalszą, po niełatwej próbie. To taka "historyczna miłość po przejściach". Gdy mowa o przyzwoitości - nie ma oczywiście mowy o licytowaniu się na wielkość zbrodni, niemniej Amerykanie niepisaną granicę przyzwoitości nieco przekroczyli. Strzelanie do spadochroniarzy? Wydaje mi się, że się Pan myli, ale przebrnę jeszcze raz przez ocean Konwencji Genewskich i Haskich i być może powrócimy kiedyś do tematu. Dziękuję za korespondencję i pozdrawiam Grzegorz Czwartosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Strzelanie/niestrzelanie do spadochroniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 23:52 Rzeczywiście, w odniesieniu do współczesności ma Pan rację. Można strzelać do spadochroniarzy opadających na spadochronach w celu wykonania zadania bojowego, nie można zaś do osób wykonujących skoki ratownicze. Jak na złość nie mogę sobie przypomnieć (a przeszukałem przy okazji podręczną biblioteczkę spadochroniarską), który z zachodnich historyków twierdził, że podczas II wojny nie można było strzelać do spadochroniarzy. Jestem przekonany, że jako miłośnik spadochroniarstwa z II wojny gdzieś to czytałem. Niemniej po sprawdzeniu historycznych konwencji, deklaracji, aneksów itp. chyba jednak taki zakaz leżał w zakresie prawa zwyczajowego i dobrej woli. Ot, takie myślenie życzeniowe po niewprowadzonym w życie dokumencie "The Hague Rules of Air Warfare" z przełomu lat 1922-1923. O ile dobrze pamiętam mocarstwa debatowały nad tym aktem prawnym 3-4 miesiące, by go ostatecznie nie podpisać. Pozdrawiam Grzegorz Czwartosz Odpowiedz Link Zgłoś
valdek.usa Do Pan Grzegorza Czwartosza 02.12.03, 07:37 Prosze Pana, czy moze nam pan powiedziec kto oplaca pana za prace w 'zespole historykow' (jest Pan specjalistą public relations w międzynarodowej agencji ACES Warsaw Public Relations lub/oraz senior account executive ACES Warsaw Public Relations). www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykuldzial=26 www.90thdivisionassoc.org/90thDivisionFolders/mainpages/I'm%20looking%20for.htm ..........all 90th ID veterans who knew Captain Laughlin E. Waters and the story of his meeting with Polish Captain after the Falaise 1944 battle. I mean the fact described in the John Colby's book "War From The Ground Up" on page No. 232. I am also looking for all possible witnesses of this meeting or the persons who saw the Waters' report on the subject of Polish war crime near Chambois after the Falaise battle. I would be very grateful for possible help in researching the problem of this crime and all controversies related to it as well as for help in finding all possible combat reports or other documents (also personal memoirs) which may have a relation to this historic fact. I am a publicist of Polish MoD's "Polska Zbrojna" weekly and am investigate the fact of possible (or not) shooting of more than 1000 German POWs by 1st Polish Armoured Division soldiers near Chambois. I ask for it in the name of good US- Polish WWII ETO brothers-in-arms relations because there is strong controversy in Poland about this fact. According to Mr. Colby's book the 90th ID may be the only one witness of the truth. Thanks in advance for all 90th veterans for their possible help. Grzegorz Czwartosz Warsaw, Poland czwartosz@aces.pl mobile 0048 604 550 468 www.decydent.pl/issue/200209/10.htm www.eutelsat.com/polish/medialib/newsletter/0206.pdf (redaktor prowadzacy wymieniany w stopce) www.decydent.pl/issue/200207/06.htm www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=1077 www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=1082 www.decydent.pl/issue/200111/06.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Czwartosz Re: Do Pan Grzegorza Czwartosza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 09:47 Odpowiadam: Internet niestety nie uwzględnia czynnika czasu i raz utworzone w nim strony ukazują się przez długie lata głosząc nieraz rzeczy już nieaktualne. Przytoczone przez Pana różne fragmenty mojego życiorysu wprawdzie pokazują tę prawdę, iż od wielu lat uprawiam jednocześnie 2-3 zawody powiedzmy "okołomedialne", ale jakaś część pokazanych tu danych już mnie nie dotyczny. Od 19 lat jestem dziennikarzem i publicystą piszącym o technice wojskowej i historii i w sprawie Chambois tylko to się liczy. Właśnie dlatego wolałbym nie oglądać niedobrze zabarwionego wątku "opłacania mnie", bo jest przeciwnie. W związku z moimi całkowicie prywatnymi badaniami nad Chambois nie zarabiam, lecz tracę pieniądze i to prywatne. Odpowiem Panu jednak na pytanie najważniejsze w tym wszystkim, bo domyślam się, że nie należy Pan do zwolenników naruszania przeze mnie dogmatów książkowych na temat Chambois, nawet jeśli te dogmaty są absurdalne i wystawiają nam, Polakom, fatalne świadectwo kultury publicystycznej, historycznej i prawnej. Jeśli już mamy polemizować wówczas wolałbym to robić na gruncie historii, nie zaś zupełnie zbędnych wątków prywatnych. Spójrzmy oto, na jakich "podstawach" skonstruowano w PRL, a zjawisko to trwa nadal i wręcz się rozwija, pseudohistorię opanowania przez aliantów Chambois. Pisze się oto do dziś, że: 1. Polacy byli pierwsi w Chambois. Nieprawda i można to udowodnić nawet dziś. 2. Dowódca 2. batalionu 359. Pułku Piechoty US Army, mjr Leonard Dull, dokonał zdrady stanu na rzecz rządu londyńskiego RP i oddał siebie oraz swoją jednostkę pod dowództwo mjr Władysława Zgorzelskiego. Nieprawda. Nie ma takiej możliwości prawnej. Za coś takiego staje się w warunkach wojny przed plutonem egzekucyjnym. Jest to najczarniejsze polskie propagandowe kłamstwo oderwane od prawa wojskowego i faktów. 3. Polacy zdobyli Chambois wieczorem 19 sierpnia 1944 r. Nieprawda. Jak to się ma do faktu, że ostatni Niemcy przyszli 21 sierpnia ok. godz. 14 z białą flagą do Amerykanów? 4. Amerykanie zabłądzili do Chambois i znaleźli się tam przypadkowo. Nieprawda. Kolejna czarna propaganda PRL. 19 sierpnia o godz. 17 zastępca dowódcy 90. dywizji US Army gen. William G. Weaver wydał rozkaz zdobycia Chambois swoim jednostkom. Był to rozkaz z dopiskiem "za wszelką cenę". 5. W Chambois walczyła tylko jedna jednostka amerykańska z 90. DP. Nieprawda. Było ich 10. 6. W ramach deprecjonowania i głoszenia nieudacznictwa Amerykanów pisze się, iż wzięli oni pod i w Chambois tylko "kilkuset" jeńców. Nieprawda. Wzięli ich 12,5 tys. (bez owego tysiąca otrzymanego od Polaków). To tylko najważniejsze sporne wątki diametralnie różniące literaturę i kombatantów z Polski i Stanów Zjednoczonych, którzy zamiast być dla siebie najwspanialszymi przyjaciółmi od dziesięcileci walczą ze sobą za pomocą literatury, statystyki i generalnie traktują swoją własną, zaledwie 3-dniową, historię jak materię z gumy. Odrębnym skandalem jest traktowanie w Polsce Kanadyjczyków walczących razem z Polakami w kotle Falaise, ale to już odrębna sprawa. Nie da się budować historii polskiej wojskowości na szowinizmie, megalomanii, mitomanii, propagandzie sukcesu, niedomówieniach, fałszerstwach, przypisywaniu sobie zasług nienależnych, arogancji i lekceważeniu narodów nam życzliwych. Tak się jednak dzieje w przypadku historii kotła Falaise i opanowania Chambois. Nikt i nigdzie na świecie nie neguje przecież kolosalnych dokonań polskiej 1. DPanc w kotle Falaise – przeciwnie. Do dziś ukazują się na temat Polaków dobre i serdeczne wspomnienia, jak te kanadyjskiego pancerniaka z 4. DPanc, które mówią o najwyższym podziwie Kanadyjczyków dla szaleńczej wprost odwagi Polaków i ich zachowania pod ogniem. Niech mi Pan pokaże w Polsce, albo w mediach emigracyjnych, taki wspaniały i serdeczny artykuł na temat kanadyjskiej 4. DPanc, jak artykuł kanadyjskiego profesora historii Terry'ego Coppa pt. "Nasi polscy towarzysze broni", a mówiący o 1. DPanc. Nie znajdzie Pan czegoś takiego. Nasza polska oferta dla kanadyjskiego sojusznika to tylko wytykanie nieudacznictwa, pretensja, że 4. DPanc nie nadążała za naszą dywizją, że nie dowoziła jej zaopatrzenia itp. Wstyd, proszę Pana. Jak w każdej konfliktowej sytuacji nie jest oczywiście tak, że tylko PRL oraz mieszanina polskiej megalomanii, mitomanii czy nawet szowinizmu są temu winne. W tej fatalnej historii Amerykanie też mają swoje potężne winy wobec Polaków i już niebawem opiszę je w polskiej prasie. Czy wówczas też zada mi Pan pytanie "kto Pana opłaca". Proponuję, aby wówczas przetłumaczył Pan na angielski mój tekst obnażający historyczne fałszerstwa i hipokryzję Amerykanów, aby im Pan to pokazał i być może wtedy dostanę, dla równowagi, amerykański e- mail "Who pays you, Mr. Czwartosz?" Pozostaję z poważaniem Grzegorz Czwartosz Odpowiedz Link Zgłoś
valdek.usa Re: Do Pana Grzegorza Czwartosza 02.12.03, 16:12 Panie Czwartosz, Osobiscie to mi absolutnie nie zalezy czy pan opisze 'prawde' czy nie. Martwi mnie fakt ze marnuje pan 'czas i pieniadze' usilujac dowiesc nowych 'prawd historycznych'. Prosze pana, czy mozna pana zapytac jeszcze raz: Kto pana oplaca? Jak organizacja pana finansuje? Nic wiecej. Kazde panstwo prosze pana gloryfikuje siebie. Do tego stopnia ze nie mazdnej pisanej informacji z biblijnych wydarzen w roku Zero przez nastepne 150 lat. Prosze pana, historia ma to do siebie ze nagina sie ja jak guma. Nawet pana 'osobista historie' tez pan nagina w zaleznosci do faktow. Jezeli chodzi o nagly zryw 'do udowadniania' heroizmow tu czy tam, czy tez 'morderstw polskich zolnierzy'. Panie, napisz pan cos na temat odrabywania lbow tym durnym specjalistom od Lupaszki! Niech pan napisze cos dlaczego jest tylu bezrobotnych wokol pana, niech pan napisze dlaczego dookola pana nie ma polskich wyrobow! Panie Czwartosz, tematow jest pelno i po co owijac w bawelne? Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 znów jesteśmy najlepsi? 02.12.03, 08:49 1. „Jeśli ma on [Ambrose] rację, najprawdopodobniej ciąży na nas popełnienie jednej z największych jednorazowych alianckich zbrodni na europejskim teatrze działań wojennych” [Grzegorz Czwartosz, „Zwycięzców nikt nie sądzi”, [w:] Polska Zbrojna] „Tutaj nie ma nad czym dywagować. Wszystko dobrze wiadomo, co stało się w Chambois” , „Co do "wyjaśniania tej sprawy" - tu nie ma czego wyjaśniać” [„grzegorz czwartosz”, neoplus.adsi.tpnet.pl] Rozumiem, że od czasu opublikowania tekstu w Polsce Zbrojnej odkryłeś jakieś nowe fakty, które zmieniły przypuszczenie w pewność? 2. „Jedynie gen. Franciszek Skibiński zdecydował się przyznać w swoich wspomnieniach, że w pewnej chwili kwestia jeńców wyrwała się Polakom spod kontroli” [Grzegorz Czwartosz, „Zwycięzców nikt nie sądzi” [w:] Polska Zbrojna] „Od wielu lat prowadzę społeczno-dziennikarskie śledztwo nad wydarzeniami w Chambois, które ma zweryfikować wszystkie kłamstwa i niedorzeczności, jakie przez dekady wypisywał Franciszek Skibiński” [„grzegorz czwartosz”, neoplus.adsi.tpnet.pl] Widzę że pomimo wieloletniego śledztwa, nadal nie możesz się zdecydować czy Skibiński to czarna sotnia czy jedyny gość z jajami. 3. „kpt. John Colby (trochę szacunku mój drogi - to weteran z kotła Falaise)” No, tych godnych szacunku weteranów z kotła Falaise możnaby jeszcze kilku wyliczyć, z Panzer Meyerem na czele 4. „odradzam lekceważący ton wobec ludzi, którzy i w "War from the Ground Up" i w "Citizen Soldiers" napisali prawdę rozumiem że to Clio osobiście wydała Ci licencję na przyznawanie dyplomów z prawdomówności? 5. „na pewno nie amerykańskim kombatantom z 90. DP sądzić żołnierzy generała Stanisława Maczka” To z której dywizji był ten godny szacunku, nie do zlekceważenia, prawdomówny Colby? [retoryczne; vide Ambrose, s. 245] 6. „Może tak byśmy porozmawiali pod prawdziwymi nazwiskami - jak ja to czynię?” Brawo, podziwu godna podziwu odwaga cywilna. Ja swoje nazwisko szanuję trochę bardziej. Co mam na myśli? Życzę Ci żebyś się na tym forum nie przekonał. 7. „Zainteresowanych demitologizacją Chambois odsyłam do najbliższych numerów "Marsa" i "Nowego Przeglądu Kawaleryjskiego", gdzie będę toczył polemiki z atakującymi mnie hipokrytami” Zapowiada się mocna rzecz. Jestem ciekaw kto wystąpi w barwach „hipokrytów”. Jeśli będą równie asertywni, zapowiadają się ofiary w ludziach i dużo krwi, a tego nie można przegapić. 8. „Nikt nie ukrywał żadnych ciał. Wzsystko było na wierzchu. Trzeba czytać o Chambois książki kanadyjskie i amerykańskie, dopiero później wyrażać sceptycyzm” No właśnie. Ambrose w zasadzie nic nie twierdzi odnośnie domniemanego polskiego mordu pod Chambois (s. 94), a jedynie przytacza z drugich ust pewną zasłyszaną opowieść. „grzegorz czwartosz” wydaje się być znacznie lepiej poinformowany niż sam Ambrose. 9. „To polemizuj kolego ze mną” W „Polsce Zbrojnej” Grzegorz Czwartosz rekomenduje Ambrose’a jako wnikliwego weryfikatora. Tymczasem w swojej książce Ambrose nie wskazuje żadnego innego źródła tylko przytacza Colbyego, który z kolei cytuje Watersa, który z kolei cytuje anonimowego polskiego oficera. Skoro „na Zachodzie wiedza na temat wydarzeń w Chambois jest ogromna” i skoro w 90 DP istniała komisja historyczna powołana dla udokumentowania tych wydarzeń, to albo Ambrose o tym nie wiedział albo z sobie tylko znanych przyczyn wybrał wyjątkowo nieciekawe źródło. Zamiast cytować z trzecich ust za anonimowym Polakiem, czemu nie powołał się na ów wyjątkowo malowniczy list Burnhama („Na ulicach miasteczka spotkaliśmy Polaków - to wariaci. Rynsztok dosłownie spływał krwią SS-manów”), na wspomnianych Francuzów , czy bezpośrednio na „dyskutującego [rzeź w Chambois] w Stanach Zjednoczonych” samego Watersa? A propos, w polskim wydaniu książki Ambrose inkryminowany paragraf opatrzony jest przypisem: „relacja nie potwierdzona w opublikowanych monografiach i wspomnieniach [przyp. wyd.]”. Wydawcą jest Wydawnictwo Magnum, brak wzmianki o redakcji naukowej. ??? „Relacja nie potwierdzona” czy „na Zachodzie wiedza na temat wydarzeń w Chambois jest ogromna”? 10. „tutaj nie ma nad czym dywagować”, „dobrze wiadomo”, „to tylko tu, w naszej polskiej bogoojczyźnianej hipokryzji”, „wszystkie kłamstwa i niedorzeczności”, „będę toczył polemiki z atakującymi mnie hipokrytami”, „wśród obalanych przeze mnie patologicznych mitów”, „takie własnie brednie obowiązują do dziś w polskiej mitologii”, „wiem o tej zbrodni prawie wszystko”, „tu nie ma czego wyjaśniać”, „jeszcze jedno chore polskie tabu”, „w wyalienowanym błogostanie”, „każda polska informacja książkowa jest kłamstwem”, „skołatana polska mentalność”. Oraz: „patrzę na to chłodno”. Uhum... 11. „ton mój jest taki, jak przystało na badacza historii, na którego rozpętano nagonkę” Fakt, sądząc po tym jak piszesz, to musieli Cię nieźle zaszczuć, rozpoznaję typowy syndrom Józia Mackiewicza. Trudno, poczuj się jako jeszcze jedna ofiara spod Falaise, prawda jest tego warta. Tylko proszę, nie pisz nic w „Wyborczej”, bo strzelisz sobie samobója i spalisz temat. 12. jeśli prawdą jest to, co pisze „grzegorz czwartosz”, to wygląda że faktycznie jesteśmy winni jednego z największych pojedynczych mordów na POW, jakie zdarzyły się na froncie zachodnim. W porównaniu z tym tysiącem wyczyny Peipera i jego ludzi w Ardenach, bodaj czy nie najbardziej znane w tym temacie, wydają się niczym. Czy ktoś zna jakiś jeszcze przypadek jeszcze większej rzezi na jeńcach, oczywiście na Zachodzie? Bo jeśli nie, to chyba znów jesteśmy najlepsi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawe Re: znów jesteśmy najlepsi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.04, 20:18 Podpisuje się obiema rękami pod pytaniami windows3.1. Dodam tylko, że jedyny przytaczany przez tego niewiadomej prowiniencji domorosłego historyka Grzegorza Czwartosza fragment zeznań Watersa dot. zachowań Polaków wobec obywateli polskich walczących we wrogiej armii, a nie ma związku z przypisywaniem 1 DP Maczka zbrodni na 1300 jeńcach. Oprócz zgłaszanych tu zasadniczych pytań (dlaczego uratowało się 200 żołnierzy, dlaczego przez 60 lat nie upominali się oni o kolegów, co się stało z górą ciał itp) chciałbym wspomniec na marginesie, że właśnie ów fragment dowodzi humanitaryzmu i przestrzegania prawa przez polskie oddziały;- Polacy walczący jako szeregowi w oddziałach niemieckich nie byli bowiem represjonowani, jedynie ci, którzy pełnili funkcje podoficerskie i oficerskie, a więc czynnie i aktywnie ,dobrowolnie włączyli sie w walkę przeciwko Polsce i aliantom byli traltowani tak, jak każą wszystkie kodeksy wojskowe za zdradę stanu na polu walki. Myślę, że najwyższy czas, aby wzorem żydów utworzyć Ligę Przeciwko Oczernianiu i Spotwarzaniu Polaków, inaczej każdy byle ratlerek, bez żadnych podstaw będzie mógł dalej bezkarnie szczekać na Polskę i Polaków. Gada taki bzdury, a smród powstaje, który może komuś właśnie byc potrzebny do niecnych celów. P Odpowiedz Link Zgłoś
metrix Re: zwycięzców nikt nie sądzi 02.12.03, 18:12 sufit2 napisał: > okazuje sie że osławiona dywizja pancerna Maczka popełniła zbrodnie wojenne Zastanawiam sie dlaczego nie znalazl sie chociaz jeden z tych 200 ocalalych co po wojnie powiedzialby jak wygladala prawda co sie wydarzylo pod Chambois kto rozstrzelal tych ponad 1000 jencow niemieckich przeciez takie zdarzenie nie mogloby ujsc uwadze jesli owe ponad 1000 jencow bylo bez broni i jak sie domyslam wszyscy musieli lezec blisko siebie to musialoby wzbudzic czyjes podejrzenia do tego co zaszlo a takie wiadomosci szybko sie rozchodza nawet wsrod mieszkancow i niemozliwe utrzymac to w tajemnicy ,a tak wogole skoro skonczyla sie niby amunicja to dlaczego nikt z tej pozostalej 200 nie probowal ucieczki,nie twierdze ze bylismy zawsze gentelmenami ale to bardzo powazny zarzut i wydaje mi sie ze jak niektorzy zauwarzyli ze dzisiaj stawia sie najbardziej absurdalne tezy tylko po to zeby zostac zauwazonym ,zaistniec na rynku ksiegarskim czy wyrobic sobie opinie kontrowersyjnego historyka lub potrzacego inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
valdek.usa Re: zwycięzców nikt nie sądzi 02.12.03, 23:07 a ja sie ciagle pytam: kto tego pana oplaca? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paul Re: zwycięzców nikt nie sądzi IP: *.lodz.mm.pl 04.12.03, 07:24 sufit2 napisał: > www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=957 > okazuje sie że osławiona dywizja pancerna Maczka popełniła zbrodnie wojenne > amerykanie tacy swieci a z jencami niemieckimi też sie nie patyczkowali Amerykanie, "swieci"? Panie kolego, Amerykanie, to prawdziwe dzikusy- psychopaci. Do dzis nienawidza czarnych (Somalia) i przeciez wybili Indian, mylac ich za bizony, ktore wybili co do jednego. Amerykanie, prosze szanownego pana, sa tak chorzy, ze jak nie strzelaja do bogu ducha winnych obcych, to strzelaja do siebie. Pan wiesz ile broni palnej przypada na jednego mieszkanca USA, razem ze starcami, kalekami, matkami karmiacymi i wiezniami? Jakas zastraszajaca liczba, ktorej juz nie pomne. Poza tym niech pan sie zapyta Miszy (tego prawdziwego) co Polacy zrobili z jencami wojennymi po wojnie w 1920 roku. Misza chetnie po raz kolejny zacznie temat i jeszcze pozwie pana do sadu w Genewie, ze pana ziomkowie zabili setki tysiecy Rosjan. Przy tym wszystkim taki Katyn to nic nieznaczacy epizod. Tak napisze Miszka, jak go znam;-}. Uszanowanie, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 było coś w Marsie i NPK? 15.05.04, 19:31 czy w zapowiadanych powyżej numerach "Marsa" i "NPK" ukazały się zapowiadane teksty? Bo prawdę mówiac zapomniałem o sprawie i dopiero kilka świeżych odnośników w nowych wątkach mi o niej przpomniało. Nie wiem czy warto wybrać się do Pelty szukać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomson Co za BREDNIE!!! Niemcy swymi zbrodniami zrzekli IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 15.05.04, 19:57 się swego człowieczeństwa i sami są sobie winni. 6mln Żydów, kilkanaście milionów Słowian, tym Niemcy zapracowali na egzekucje swych jeńców. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 mord w Chambois 17.05.04, 21:27 1. Początkowo, kierując się identycznymi jak Kapitan przesłankami (vide wątek mitologiczny), sądziłem że to nieporozumienie. Jakim cudem ci wszyscy, którzy tak nas kochają, nie wyciągneli i nie upublicznili tego przeciwko nam? Jakim cudem mord, przy którym bledną wyczyny Peipera i który byłby chyba największą zbrodnią na jeńcach na froncie zachodnim jest tak mało znany - również na zachodzie (a pytałem o niego i na feldgrau.com i na onwar.com, szukałem we wszystkich możliwych wyszukiwarkach)? 2. Czytając posty "Grzegorza.Czwartosza" doszedłem do wniosku, że razem ze swoimi współpracownikami (owe "komando" historyków i kombatantów) dotarł do wiarygodnych relacji potwierdzających mord. Co prawda wydało mi się dziwne, jak mało znane są te relacje i jak niekiedy niejasny jest "Grzegorz.Czwartosz" (niby sprawa oczywista i nie ma o czym dyskutować, ale badania trwają i historiografia nic o tym nie wie), ale wyjaśniłem je na korzyść autora, tłumacząc je własną ignoracją i niedoczytaniem. Poza tym być może autor czyni honor temu forum, na nim jako na pierwszym publikując wyniki swoich badań. 3. teraz zaczynam robić pętlę. Zaczynam zgadzać się z Kapitanem (bez kłopotu) i z pawe (o Jezu! To mi przyszło nad wyraz trudno!), że powoływanie się na bliżej nieznane dokumenty, nagrania, maszynopisy i wspomnienia, zwłaszcza jeśli „powszechnie znane”, jest co prawda intrygujące, ale na tym koniec. Byłem dzisiaj w Bellonie na Towarowej, w Pelcie, w Żeromskim na Solidarności i w Empiku na Marszałkowskiej, ale nie znalazłem rzeczonych numerów Marsa i NPK z ciągiem dalszym polemiki nt Falaise. Być może w stołecznym mieście Warszawie ich nie ma. Ale w związku z powyższym muszę niestety wycofać się na pozycje wyjściowe. Niestety, bo niczego tak nie lubię jak sensacyjnych rewelacji pod prąd vox populi. No i naturalnie z żalu, że nie można (póki co) udowodnić naszego pierwszeństwa w zawodach pt „kto wymordował najwięcej jeńców”. Odpowiedz Link Zgłoś
cattaraugus Re: mord w Chambois 17.05.04, 21:37 Mogę się mylić, ale być może prędzej zobaczysz coś w "Kulisach". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawe Re: mord w Chambois IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.04, 21:51 Doceniam Twój trud zgodzenia sie ze mną, tymbardziej, że wiem, jak to smakuje, przyznając Ci wcześniej rację:)). Ale myslę, że niewłaściwe jest kwitowanie takiej działalności, jak owego zapoznanego "historyka" Czwartosza i jego haniebnych "rewelacji" w takim lekkim tonie. On bowiem, nie przedstawiając zadnych twardych dowodów, więcej, w istocie żadnych dowodów, wbrew elementarnej logice, serwując kłamstwa i tworząc prawdy prasowe hańbi i obraża działania, często bohaterskie, wielu tysięcy Polaków, z których ogromna większość sama bronic się nie może, bo już nie żyje. Można te jego kłamstwa prostować, obnażać jego przeinaczenia, ale odium pozostaje. I o to jemu byc może chodzi:(. Trzeba więc sprawy tego pokroju MSZ bezwzględnie i jednoznacznie piętnować i nazywac sporawy po imieniu,- tu chodzi o próby zafałszowania historii w interesie sił niechętnych Polsce, które byc może próbują wytworzyć taki obraz wysiłku wojennego Polaków, aby z niego wynikało, iz jedyną pewną rzeczą nt. naszego wkładu w II WŚ były "polskie" obozy koncentracyjne i prawie największa zbrodnia II WŚ tj. Jedwabne. Jeszcze parę lat (resztka naocznych światków odejdzie)i okaże się, że dobrze, iż nas dobrzy Niemcy pilnowali, bo niewiadomo co jeszcze moglibyśmy zrobić. P Odpowiedz Link Zgłoś
grzegorz-cz Do Pana "pawe" 18.05.04, 19:38 Znajomi doradzili mi, abym przeczytał, co Pan łaskawie zechciał tu mnie wypisać w różnych wątkach, a zatem wita Pana ów „agent syjonu” i „oszołom” Grzegorz Czwartosz (tym razem zalogowany, żeby nie było wątpliwości) Pozwolę sobie odnieść się do kilku Pana cytatów. Pawe napisał - cytat: „Myślę, że niewłaściwe jest kwitowanie takiej działalności, jak owego zapoznanego "historyka" Czwartosza i jego haniebnych "rewelacji" w takim lekkim tonie.” ODPOWIEDŹ Chciałbym Pana zapytać, jakie rewelacje ma Pan na myśli? Czy to, że w Chambois stało się coś niekorzystnego dla historii polskiej wojskowości? To nie jest rewelacja, tylko słynny fakt. Jeśli Pan nie wierzy - niech Pan pojedzie na wakacje do tego przepięknego średniowiecznego miasteczka i porozmawia tam z ludźmi powyżej 75. roku życia. Powiedzą Panu, jak naprawdę wyglądało wyzwalanie Chambois. Mam takie retoryczne pytanie: Jak Pan myśli – czy w Domu Wydawniczym „Bellona”, który niejako firmował mój artykuł pt. „Zwycięzców nikt nie sądzi” siedzieli ludzie nieodpowiedzialni, którzy nie znając prawdziwej historii wyzwalania Chambois dopuścili do druku mój fatalnej jakości artykuł? A może jednak siedzieli tam ludzie, którzy z własnych domów, wręcz na co dzień, znają prawdziwą historię opanowania tego miasteczka i wreszcie postanowili powiedzieć: Dość! Dość półwiecznego oskarżania o konfabulację zagranicznych historyków i kombatantów oraz krajowych dziennikarzy, którzy przedstawiają prawdziwe epizody z Chambois. Pawe napisał - cytat: „On bowiem, nie przedstawiając żadnych twardych dowodów, więcej, w istocie żadnych dowodów, wbrew elementarnej logice, serwując kłamstwa i tworząc prawdy prasowe hańbi i obraża działania, często bohaterskie, wielu tysięcy Polaków, z których ogromna większość sama bronić się nie może, bo już nie żyje.” ODPOWIEDŹ Widzi Pan, na historię nie da się obrazić. To, co się stało w Chambois, to taka sama historia II wojny, jak każda inna. Panu się chyba wydaje, że Chambois to jest jakaś wielka tajemnica. To jest taka tajemnica, na której poznanie trzeba wydać 6 dolarów, bo tyle kosztuje w kanadyjskim archiwum skopiowanie nagrania, w którym niemieccy dowódcy z Normandii mówią m.in.: „U wylotu z kotła Falaise mogliśmy się poddać wszystkim, tylko nie Polakom. Oni naszych jeńców rozstrzeliwali tak, jak stali, wprost na ulicach”. Potwierdzi Pan to sobie podczas sugerowanych przeze mnie wakacji w Chambois, a za 29 dolarów kupi Pan sobie wspomnienia amerykańskich naocznych świadków polskich egzekucji na niemieckich jeńcach. A już całkiem za darmo, dowie się Pan tego w Polsce od tych kombatantów 1. DPanc, którzy o tym mówią, bo oni dzielą się na takich, którzy właśnie o tym mówią, i na takich, którzy mówią o tym mniej. Jeśli zaś nie ma Pan zamiłowania do podróży, to dodam, że także przez internet może Pan dotrzeć do świadków wyzwalania Chambois w wersji „nie książkowej”. Pawe napisał - cytat: „Można te jego kłamstwa prostować, obnażać jego przeinaczenia, ale odium pozostaje.” ODPOWIEDŹ Mam dla Pana propozycję ciekawszą - aby zaczął Pan od prostowania następujących polskich kłamstw związanych z polsko-kanadyjską i polsko-amerykańską współpracą w kotle Falaise: a) 10 sierpnia 1944 r. Polacy odbili jeńców kanadyjskich z pułku „British Columbia Regiment” i uratowali jego dowódcę b) Kanadyjczycy nie wkroczyli do Trun c) Kanadyjczycy nie spieszyli Polakom z pomocą (nie mylić z faktem, czy z nią dotarli i kiedy, bo to są odrębne kwestie) d) gen. George Kitiching okłamał gen. Simondsa, że Kanadyjczycy zdobyli Trun e) gen. George Kitching został pozbawiony dowództwa 4. DPanc za karę, iż okłamał gen. Simondsa f) gen. Kitching był nieudacznikiem g) pierwsi w Chambois byli Polacy h) Amerykanie wkraczali do Chambois niosąc białe flagi, niczym jeńcy i) Chambois zostało zdobyte przez Polaków wieczorem 19 sierpnia 1944 r. j) do Chambois zabłądził batalion amerykańskiej piechoty k) Polacy dowodzili obroną Chambois l) Amerykanie oddali się w Chambois pod polskie dowództwo ł) o Chambois bił się ze strony amerykańskiej tylko jeden batalion piechoty m) Polacy oddali Amerykanom 1906 jeńców (wg płk. Skibińskiego) albo ok. 1530 (wg płk. Deca) n) Polacy nie rozstrzeliwali jeńców o) gen. Stanisław Maczek był ceniony w II Korpusie, a już szczególnie przez gen. Simondsa Cytat: „Trzeba więc sprawy tego pokroju bezwzględnie i jednoznacznie piętnować i nazywać po imieniu - tu chodzi o próby zafałszowania historii...” ODPOWIEDŹ Nareszcie się zgadzamy – rzeczywiście trzeba to nazywać po imieniu. Na zakończenie dodam, że w najbliższych latach sporo Pan o tym wszystkim przeczyta. Będą o tym mówić kombatanci polscy, amerykańscy, kanadyjscy i brytyjscy, których los zetknął ze sobą w kotle Falaise w dniach 8-22 sierpnia 1944 r. Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: zwycięzców nikt nie sądzi 19.05.04, 09:05 sufit2 napisał: > www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=957 > okazuje sie że osławiona dywizja pancerna Maczka popełniła zbrodnie wojenne > amerykanie tacy swieci a z jencami niemieckimi też sie nie patyczkowali Osławiony wg. słownika: mający głośną, ale często nie najlepszą reputację, mający złą sławę, okrzyczany. Dla mnie miarodajni w kwestii gen. Maczka i jego żołnierzy są Holendrzy. Byłem w Bredzie. Odpowiedz Link Zgłoś
grba Breda pamięta o gen. Maczku i jego żołnierzach 19.05.04, 09:21 stadsarchief.breda.nl/actueel/Breda_750/oktober/06_3novemberE/0311fram.htm Odpowiedz Link Zgłoś