wielki_czarownik
04.07.03, 23:18
W najnowszej "Polsce Zbrojnej" jest artykuł o obecnych atakacj w Iraku. Oto
cytat: "Podczas 3 tyg. działań wojennych doszło zaledwie do kilku większych
bitew, a 400-tysięczne irackie siły zbrojne (nie licząc ok 100 tys
funkcjonariuszy służb bezpieczeńśtwa Iraku!) po prostu rozpłynęły się w
powietrzu. Co więc stało się z iracką armią? Czy jak twierdzą Amerykanie
Irakijczycy po prostu porzucili swój oręż i rozpierzchli się do domów? A może
tak łątwe oddanie pola przeciwnikowi, to element świadomej, długofalowej
strategii irackiej? Faktem jest (...) iż było wiadomo, że reżim Saddama
Hussajna dysponuje szczegółowymi planami działania na wypadek zajęcia
terytorium kraju przez nieprzyjaciela, których podstawą była rozbudowana sieć
działających w podziemiu komórek oporu. Nie można wykluczyć, że tysiące
wiernych Husajnowi członków dawnych irackich formacji bezpieczeństwa (...)
bazując na przedwojennych planach rozpoczynają kampanię zbrojnego oporu
przeciw aliantom."
I drugi cytat: "Nietrudno zauważyć, że zdecydowana większość ostatnich ataków
wymierzonych w siły amerykańskie w centralnej (sunnickiej) części Iraku była
wyraźnie profesjonalna".
Artykuł napisał T. Otłowski powołując się m.in na T.G.Carpentera (v-ce
przewodniczącego "The Cato Institute") i P.Garreta z
fundacji "Globalsecurity".