Prędkość max. samolotów z IIw.ś

17.02.08, 20:07
Czytając książkę o udziale polaków w bitwie o Wielką Brytanię
natknąłem sie na fragment wspomnień Sgt,Gocławskiego który podczas
przelotu swoim Hurricanem I do bazy remontowej spróbował wyciągnąć
maksymalną prędkość maszyny test robił na małej wysokości i twierdzi
ze strzałka szybkościomierza doszła do 351 mil co w przeliczeniu
daje 580km/h(dane z książki). Jak wiadomo Hurricane miał fabrycznie
określoną prędkość maksymalna na 518km/h ,i to jak mniemam na
optymalnej wysokości. Więc skąd takie wartości ??? złe przeliczenie
mil? pomyłka pilota czy tez faktycznie maszyny te potrafiły osiągnąć
chwilową prędkość znacznie wyższą niż podawaną jako maksymalną.
Zdaje sie że w opisach walk na tych maszynach często piloci pisali o
włączaniu "bossta"(nie wiem czy dobrze to napisałem)który pozwalał
na chwilowe znaczne zwiększenie mocy silnika a co za tym idzie
prędkości. Wie ktoś coś na ten temat i co myślicie o takim
przedstawieniu testu prędkości???Czy inne samoloty też posiadały
praktyczną możliwość lotu powyżej prędkości max. w locie poziomym???
Np. niemieckie maszyny miały dodatkowy wtrysk metanolu co tez miało
zwiększać ich moc czy to było doliczane do prędkości max.
Pzdr.
    • uruk-hai Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 17.02.08, 22:08
      No więc nie wiemy jakim zespołem napędowym był napędzany ten
      Hurricane.
      Dodam że już w styczniu 39 roku Hurricane z silnikiem Merlin III i
      śmigłem Rotol osiągnął prędkość 554 km/h , tą prędkość zmierzono
      dosyć przyzwoicie mniemam bo ten Hurricane był w trakcie testów
      właśnie. I zapewne zatankowano go standardowym 87 octanowym paliwem.
      W naszym przypadku wiemy tylko że instrument pokładowy maszyny
      wskazał taką prędkość jak podałeś za Źródłem. Może osiągnął taki
      wynik może nie. Nie doweimy się zapewne nigdy. To tylko
      przypuszczenia.IMHO. Należy się również zastanowić na jakiej
      wysokości osiągnięto wynik i czy czasem 'nasza' maszyna nie została
      zasilona amerykańską benzyną (100 octanów - Merlin III mógł się tym
      paliwem pożywiać)

      Boost o który pytasz. Otóż normalnie sprężarka optymalnie do
      wysokosci na której znajduje się maszyna dostarcza mu
      powietrza 'tyle ile trzeba'. Wraz ze wzrostem wysokości lotu
      włączają się jej kolejne biegi i stopnie. Zależy jaki Merlin
      oczywiście. (Tutaj chyba była jednostopniow i dwubiegowa) W sytuacji
      gdy sytuacja była: take off, emergency, combat - dopuszczano ręczne
      włączenie maxymalnej 'wydolności' sprężarki. Nazywano to włączeniem
      boost-a. Oczywiście wcześniej manetka 'gazu' była wychylona max do
      przodu i silnik mógł się rozkręcić do 3000 obr.min. Wymuszenie
      włączenia sprężarki na maxymalny zakres przy maxymalnych obrotach
      mogło trwać maxymalnie 5 min.

      W innym momencie wojny Niemcy wprowadzili do swoich myśliwców swoje
      instalacje MW50 i GM-1.
      To pierwsze można odczytać jako 50% wody i 50 % matanolu a to
      drugie...drugie zwane było przez pilotów niemieckich Goering
      Mixture :P
      MW-50 stosowano na mniejszych wysokościach a GM na większych.
      W chwili zagrożenia życia (myśliwiec na ogonie) włączano urządzenie
      na max kilka min . Wymuszony w ten sposób wzrost ciśnienia w
      cylindrach powodował chwilowy wzrost mocy i możliwość ucieczki (bądź
      możliwość szybszego dojścia do celu, imho)
      Przy czym rozwiązania te nie mogły być stosowane jednoczesnie. Pilot
      musiał się zdecydować co zabiera na pokład. (A raczej dowódca
      przygotowujący operację imho)
      Silniki P&W (stosowane do napędzania samolotów Hellcat, Corsair i P-
      47)o ile wiem też miały możliwość wstrzykiwania do cylindrów
      mieszankę matanolowo-wodną w miarę uznania pilota. To samo d/t
      późniejszych silników Sakae stosowanych w Zero 52

      Mam nadzieję żę nieco pomogłem

      :)
    • aso62 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 00:53
      jopekpl napisał:

      > Czytając książkę o udziale polaków w bitwie o Wielką Brytanię
      > natknąłem sie na fragment wspomnień Sgt,Gocławskiego który podczas
      > przelotu swoim Hurricanem I do bazy remontowej spróbował wyciągnąć
      > maksymalną prędkość maszyny test robił na małej wysokości i
      > twierdzi ze strzałka szybkościomierza doszła do 351 mil co w
      > przeliczeniu daje 580km/h(dane z książki).

      Albo się pomylił odczytując prędkość, albo leciał z wiatrem.

      > Zdaje sie że w opisach walk na tych maszynach często piloci pisali
      > o włączaniu "bossta"(nie wiem czy dobrze to napisałem)który
      > pozwalał na chwilowe znaczne zwiększenie mocy silnika a co za tym
      > idzie prędkości.

      "Boost" oznacza doładowanie (od sprężarki). Ale w tych samolotach
      sprężarka pracowała cały czas, cały czas był jakiś "boost". Chwilowe
      zwiększenie mocy to co innego.

      > Wie ktoś coś na ten temat i co myślicie o takim
      > przedstawieniu testu prędkości???Czy inne samoloty też posiadały
      > praktyczną możliwość lotu powyżej prędkości max. w locie
      > poziomym???

      Nie, prędkość maksymalna to prędkość maksymalna. Można było ją
      przekroczyć rozpędzając się w nurkowaniu, ale w locie poziomym, bez
      pomocy wiatru, nie.

      > Np. niemieckie maszyny miały dodatkowy wtrysk metanolu co tez
      > miało zwiększać ich moc czy to było doliczane do prędkości max.

      W instrukcji samolotu zawsze jest podanych kilka prędkości
      maksymalnych odpowiadających różnym mocom silnika. To co podają w
      literaturze jako Vmax samolotu, na ogół, odpowiada Vmax przy
      najwyższej mocy, ale spotkałem się z odstępstwami od tej zasady.
      • uruk-hai Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 09:46
        aso62 napisał:


        > "Boost" oznacza doładowanie (od sprężarki). Ale w tych samolotach
        > sprężarka pracowała cały czas, cały czas był jakiś "boost".
        Chwilowe
        > zwiększenie mocy to co innego.


        Nie całkiem. Boost to 'wymuszenie' na sprężarce by przy maxymalnych
        obrotach silnika pracowała na maxymalnym stopniu sprężania
        niezależnie od wysokości na jakiej znajduje się samolot.
        Pilot Hurricane czy Spitfire podróżujący na maxymalnych obrotach
        silnika włączjąc boost w sytuacji krytycznej zmuszał sprężarkę która
        już podawała pracującemu silnikowi powietrza 'ile się należy' na
        jeszcze większe ciśnienie doładowania - dokładnie maxymalne na jaką
        ją było stać.
        Trwać to mogło niedługo. W instrukcji obsługi silnika RR Merlin II
        podają że 5 min.
        • aso62 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 19:34
          uruk-hai napisał:

          > Nie całkiem. Boost to 'wymuszenie' na sprężarce by przy
          > maxymalnych obrotach silnika pracowała na maxymalnym stopniu
          > sprężania niezależnie od wysokości na jakiej znajduje się samolot.

          Absolutnie nie. W slangu lotniczym danie pełnego gazu
          nazywano "boost" ale naprawdę boost po angielsku znaczy po prostu
          ciśnienie doładowania. Samolot ze spreżarką zawsze leciał z
          jakimś "boostem", większym lub mniejszym (mógł też być ujemny).

          > Pilot Hurricane czy Spitfire podróżujący na maxymalnych obrotach
          > silnika włączjąc boost w sytuacji krytycznej zmuszał sprężarkę
          > która już podawała pracującemu silnikowi powietrza 'ile się
          > należy' na jeszcze większe ciśnienie doładowania - dokładnie
          > maxymalne na jaką ją było stać.
          > Trwać to mogło niedługo. W instrukcji obsługi silnika RR Merlin II
          > podają że 5 min.

          W Hurricane czy Spitfire pilot nie mógł zwiększyć ciśnienia
          doładowania ponad maksymalne bo to było sterowane automatycznie.
          Nawet gdyby mógł, takie zwiększenie spowodowałoby spalanie stukowe i
          spadek, a nie wzrost, mocy. Zwiększenie mocy o którym piszesz
          odbywało się przesunięciem gazu z pozycji "max ciągła" na "bojowa".
      • speedy13 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 10:00
        Hej

        Sorry...

        aso62 napisał:
        >
        > Albo się pomylił odczytując prędkość, albo leciał z wiatrem.

        ...ale tu żeś akurat pojechał:
        Przecież taki prędkościomierz rejestrował prędkość względem
        powietrza. Czy gość z wiatrem leciał czy pod wiatr, prędkościomierz
        pokazałby tyle samo tylko prędkość względem ziemi byłaby różna. Ona
        jest zresztą mniej istotna dla pilota (tylko do celów nawigacji),
        ważniejsza jest ta względem powietrza, bo od niej bezpośrednio
        zależą właściwości lotne samolotu.

        Natomiast podkreślam, że nie należy traktować wskazań
        prędkościomierza jako prawdy objawionej. To tylko prościutkie
        urządzenie, zawsze może być np. rozkalibrowane; dysza
        prędkościomierza może być lekko zanieczyszczona lub zdeformowana;
        gość mógł lecieć nie dokładnie poziomo ale bardzo płytko nurkując...
        różne mogły być przyczyny.
        Poza tym ta katalogowa prędkość max. to jest uśrednienie z kilku
        pomiarów na egzemplarzu wzorcowym; przy produkcji seryjnej wiadomo,
        że trafią się samoloty lepsze i gorsze, jedne mogą być o te parę
        procent szybsze a inne wolniejsze; nawet jakość położenia powłoki
        lakierniczej może zmienić prędkość o kilkadziesiąt km/h.
        BTW brytyjska mila ma 1,609 km, tak więc 351 mph to jest ok.565 km/h.
        • uruk-hai Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 10:24
          speedy13 napisał:

          > Poza tym ta katalogowa prędkość max. to jest uśrednienie z kilku
          > pomiarów na egzemplarzu wzorcowym; przy produkcji seryjnej
          wiadomo,
          > że trafią się samoloty lepsze i gorsze, jedne mogą być o te parę
          > procent szybsze a inne wolniejsze; nawet jakość położenia powłoki
          > lakierniczej może zmienić prędkość o kilkadziesiąt km/h.
          >


          Dokładnie - poza tym nie wiemy jaki silnik był zamontowany w
          samolocie i jakie śmigło zastosowano ile zabral paliwa do zbiorników
          (waga)
          Różnice w osiaganiu prędkości maxymalnych egzemplarzy seryjnych
          dostarczonych RAFowie nie były aż tak wielkie - kuriozalna sytuacja
          na tym polu, miała za to miejsce w WWS :)
          • odyn06 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 10:53
            Koledzy, mam pytanie. Silnik tłokowy uzywany w samolotach pod koniec
            2WS miał swoje ograniczenia. Więcej z niego wycisnąć już nie można
            było. Na Discowery widziałem info, że w samolotach jednosilnikowych,
            tłokowych skonstruowanych pod koniec wojny można było "wyciągnąć"
            ponad 800km/h. Czy to rzeczywiście prawda? Pzdr.
            • niec-nota Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 11:54
              Można było wyciągnąć ponad 800 km/h, ale na dużych wysokościach,
              gdzie powietrze jest już wyraźnie rzadsze.

              Zresztą zdaje mi się, że problem nie leżał w mocy silnika. Były
              przecież próby kilku sprzężonych silników, jakieś poczwórne gwiazdy
              itp. Tyle, że większej prędkości lotu i tak nie uda się uzyskać, bo
              ograniczają ją prawa fizyki. Końcówki śmigła zaczynają przekraczać
              prędkość dźwięku, podczas gdy przy kołpaku utrzymuje się prędkość
              liniowa poddźwiękowa. Grom dźwiękowy utrzymujący się w połowie
              łopaty jest dla niej, w krótkim czasie, niszczący.

              Dzisiejsze silniki turbośmigłowe osiągają przecież moce
              niewyobrażalne w czasach II wojny. A prędkości maksymalne maszyn
              ciągniętych śmigłami wcale przez to nie wzrosły.
              • speedy13 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 19.02.08, 10:36
                Hej

                Tu ogólnie masz rację ale trochę uprościłeś za bardzo:

                niec-nota napisał:

                > itp. Tyle, że większej prędkości lotu i tak nie uda się uzyskać,
                bo
                > ograniczają ją prawa fizyki. Końcówki śmigła zaczynają przekraczać
                > prędkość dźwięku, podczas gdy przy kołpaku utrzymuje się prędkość
                > liniowa poddźwiękowa. Grom dźwiękowy utrzymujący się w połowie
                > łopaty jest dla niej, w krótkim czasie, niszczący.

                To oczywiście prawda. Można jednak skonstruować śmigło które będzie
                jako tako pracowało w tym zakresie prędkości (zwykle o krótkich
                szerokich łopatach, często zwężających się ku końcowi, czasem
                prostych czasem mocno zakrzywionych). Pomysł ten powracał w historii
                już ze dwa razy. W latach 50. Amerykanie (głównie marynarka wojenna
                ale nie tylko) zainteresowana była szybkimi samolotami
                turbośmigłowymi, które miałyby (w teorii) osiągi niewiele niższe od
                turboodrzutowych a zasięg o wiele większy. A drugi raz w latach
                70./80. w ramach wysokich cen paliwa, żeby samoloty pasażerskie były
                oszczędniejsze. Póki co nie wypaliło ani jedno ani drugie tak do
                końca; w latach 50. dosyć szybko myśliwce odrzutowe stały się tak
                szybkie że żaden samolot ze śmigłem nawet nie mógł się za bardzo
                zbliżyć, a rozwój silników turboodrzutowych sprawił że zrobiły się
                trochę oszczędniejsze (no i opanowano technikę tankowania w
                powietrzu). A w latach 80. zaostrzyły się normy na hałas a takie
                śmigła (i w ogóle wszelkie śmigła) są dosyć głośne. Jeden z owych
                wynalazków lat 50., XF-84H, przeróbka Thunderstreaka z ogromnym
                silnikiem turbośmigłowym Allison T40 (ponad 5800 KM) zasłynął jako
                najgłośniejszy samolot w historii. Hałas pracującego silnika/śmigła
                słyszalny był w promieniu 40 km a znajdujący się w bezpośredniej
                bliskości pracownicy obsługi naziemnej już nie to że się skarżyli,
                ale były przypadki utarty przytomności albo wręcz ataku
                epileptycznego...

                >
                > Dzisiejsze silniki turbośmigłowe osiągają przecież moce
                > niewyobrażalne w czasach II wojny. A prędkości maksymalne maszyn
                > ciągniętych śmigłami wcale przez to nie wzrosły.

                Nooo i tak i nie. To jakby działa w drugą stronę - jeśli dzisiaj
                potrzebujesz szybkiego samolotu to projektujesz go sobie z napędem
                turboodrzutowym; a jak potrzebujesz oszczędnego, turbośmigłowego, to
                nie przywiązujesz takiej wagi do prędkości maksymalnej. Niemniej tam
                gdzie jednak taka prędkość jest potrzebna, to da się ją osiągnąć.
                Dosyć popularny rosyjski bombowiec Tu-95 (Tu-20) i jego pasażerski
                wariant Tu-114 rozwijały prędkość max. ok. 860-870 km/h (niekiedy w
                starszych rosyjskich źródłach spotyka się też 925 a nawet 1000 km/h
                co już jednak jest przesadą chyba). Wspomniane przeze mnie
                turbośmigłowe prototypy amerykańskie z lat 50. obliczane były na
                prędkości rzędu 1000 km/h choć większości nie dało sie wyciągnąć aż
                tyle. Najszybszy o ile wiem samolot ze śmigłem to jeden z nich,
                wariant XF-88 Voodoo z hybrydowym napędem (2 silniki turboodrzutowe
                + 1 turbośmigłowy) służący do testów naddźwiękowych śmigieł. W
                czasie jednej z prób, z pracującym tylko silnikiem turbośmigłowym
                rozwinął on 1,1 Ma, co prawda w płytkim locie nurkowym, ale on i w
                czysto odrzutowym wariancie przekraczał prędkość dźwięku też tylko w
                płytkim nurkowaniu.
                • niec-nota Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 19.02.08, 10:50
                  Prędkość dźwięku w nurkowaniu to się chyba zdarzało osiągać
                  niektórym śmigłowym myśliwcom pod koniec II wojny? O niektórych
                  później napisano: utracony z nieznanych przyczyn.

                  W locie poziomym być może jest to możliwe na bardzo dużych pułapach,
                  ale zapewne o jakąś drobną wartość: jakieś 1,01 - 1,1 M. Tak
                  przypuszczam, bo nie przypominam sobie ze źródeł.
          • aso62 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 20:10
            uruk-hai napisał:

            > Dokładnie - poza tym nie wiemy jaki silnik był zamontowany w
            > samolocie i jakie śmigło zastosowano ile zabral paliwa do
            > zbiorników (waga)

            Samolot był z jednostki więc raczej standardowy. Nominalnie
            Hurricane I na poziomie morza wyciągał 415 km/h, więc 565 na małym
            pułapie musi oznaczać jakiś błąd.
        • aso62 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 20:06
          speedy13 napisał:

          > ...ale tu żeś akurat pojechał:
          > Przecież taki prędkościomierz rejestrował prędkość względem
          > powietrza. Czy gość z wiatrem leciał czy pod wiatr,
          > prędkościomierz pokazałby tyle samo tylko prędkość względem ziemi
          > byłaby różna.

          Fakt, pisząc zapomniałem, że tu chodzi o prędkość przyrządową. Z
          wiatrem byłaby nawet niższa od maksymalnej z papierów.
        • wladca_pierscienii moja logika 19.02.08, 15:12
          speedy13 napisał:
          > ...ale tu żeś akurat pojechał:
          > Przecież taki prędkościomierz rejestrował prędkość względem
          > powietrza. Czy gość z wiatrem leciał czy pod wiatr,
          prędkościomierz
          > pokazałby tyle samo tylko prędkość względem ziemi byłaby różna.

          czyli odwracając sytuację...
          przy stałej prędkości względem ziemi/Ziemi
          lecąc z wiatrem i pod wiatr
          prędkościomierz poda inne wyniki
          > Ona
          > jest zresztą mniej istotna dla pilota (tylko do celów nawigacji),
          > ważniejsza jest ta względem powietrza, bo od niej bezpośrednio
          > zależą właściwości lotne samolotu.

          tu się zgadzam - lotniskowce przy startujących samolotach płynęły
          POD wiatr - co zwiększało siłe nośną samolotu
    • being28 Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 20:41
      Może leciał bez km'ów, bez amunicji i np. bez radia. Do tego zapas paliwa na 100km i możesz się ścigać ile chcesz.
      • uruk-hai Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 18.02.08, 21:57
        Nie sądze by maszyna nie była uzbrojona, w kazdym razie ja bym się
        nie wybierał nigdzie bez amunicji w tym czasie :)

        Zgodzę sie że uzyskać można było na tych samolotach przez pewien
        czas większą prędkość niż ta którą przyjmuje się za max w locie
        poziomym czyli około 520km/h

        Jak już pisałem w pierwszej mojej odpowiedzi przy okazji testów
        śmigła Rotol które potem trafiło do seryjnych maszyn zanotowano
        znaczny przyrost prędkości . Samolot w czasie testu mógł nie być
        uzbrojony i wypełniony na maxa paliwem.
      • jopekpl Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 19.02.08, 05:59
        being28 napisał:

        > Może leciał bez km'ów, bez amunicji i np. bez radia. Do tego zapas
        paliwa na 10
        > 0km i możesz się ścigać ile chcesz.
        Samolot był w pełni "operacyjny" miał tylko uszkodzoną instalację
        tlenową dlatego Gocławski na polecenie dowódcy miał przelecieĆ z
        lotniska Hawkinge gdzie stacjonowali do Gravesend gdzie miał
        zamienić maszyny i wrócić lot odbywał się na ok 100m i samolot był w
        pełni uzbrojony(nie ma opisu stanu paliwa)podczas tego lotu
        zestrzelił on przypadkowo napotkanego Messerschmitta bf
        109.Zastanawia mnie właśnie ta mała wysokość na takiej samoloty
        relatywnie mają mniejszą prędkość ,więc raczej można ten opis
        zaliczyć do kategorii "barwnych opowieści"
        pozdrawiam.
        • wladca_pierscienii Re: Prędkość a wysokość samolotów z IIw.św. 19.02.08, 14:58
          jopekpl napisał:

          > lot odbywał się na ok 100m i samolot był w
          > pełni uzbrojony(nie ma opisu stanu paliwa)podczas tego lotu
          > zestrzelił on przypadkowo napotkanego Messerschmitta bf
          > 109.Zastanawia mnie właśnie ta mała wysokość na takiej samoloty
          > relatywnie mają mniejszą prędkość ,więc raczej można ten opis
          > zaliczyć do kategorii "barwnych opowieści"
          > pozdrawiam.

          różne silniki miały różną wydajność na różnych wysokościach
          w zeszycie "Typy Broni i Uzbrojenia" chyba o Jak-1
          był wykres pokazujący maksymalne prędkości paru myśliwców na różnych
          wysokościach - pojęcie "najszybszy" zmieniało się w zależności od
          wysokości

          w książce "My i oni" cytowane są wspomnienia piulota niemieckiego
          myśliwca walczącegow 1939 r. w okolicach Warszawy
          narzekał, że na mełej wysokości "w ciężkim powietrzu" silniki jego
          myśliwca gorzej pracowały
          • uruk-hai Re: Prędkość a wysokość samolotów z IIw.św. 19.02.08, 18:50
            w takim razie jeśli lot odbywał się na niskiej wysokości - to jest
            to bujda na resorach...
            • wladca_pierscienii Re: Prędkość a wysokość samolotów z IIw.św. 20.02.08, 08:08
              uruk-hai napisał:

              > w takim razie jeśli lot odbywał się na niskiej wysokości - to jest
              > to bujda na resorach...

              ale mam wrażenie, że silniki "jedenastek" nie traciły proporconalnie
              mocy - boby wtedy Niemiec nie narzekał
          • aso62 Re: Prędkość a wysokość samolotów z IIw.św. 19.02.08, 20:12
            wladca_pierscienii napisał:

            > różne silniki miały różną wydajność na różnych wysokościach
            > w zeszycie "Typy Broni i Uzbrojenia" chyba o Jak-1
            > był wykres pokazujący maksymalne prędkości paru myśliwców na
            > różnych wysokościach - pojęcie "najszybszy" zmieniało się w
            > zależności od wysokości

            Ale tu mamy konkretny samolot (hurricane I), a on optymalną prędkość
            osiągał na ok. 4500 metrach.

            > w książce "My i oni" cytowane są wspomnienia piulota niemieckiego
            > myśliwca walczącegow 1939 r. w okolicach Warszawy
            > narzekał, że na mełej wysokości "w ciężkim powietrzu" silniki jego
            > myśliwca gorzej pracowały

            Ten pilot musiał spać na zajęciach z "teorii". "Cieżkie" (czyli
            gęste) powietrze silnikowi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Po to
            w samolotach montuje sie sprężarki żeby powietrze "dociążyć" czyli
            po prostu sprężyć.

            Gęste powietrze przeszkadza w inny sposób - rośnie opór
            aerodynamicznie więc, zakłądając stałą moc, spada prędkość.
            • patmate Re: Prędkość a wysokość samolotów z IIw.św. 20.02.08, 11:19
              Samoloty z silnikiem doładowanym sprężarką mechaniczną zawsze miały
              większą moc i prędkość na pewnym pułapie niż na poziomie morza (0
              m) , pomijam tu wywody techniczne (kwestia dostrojenia i
              optymalizacji układu). Samolot bez doładowania największą moc będą
              miały na tym poziomie (0m) - po prostu powietrze jest najgęstsze co
              sprawia że stopień napełnienia cylindra jest najwyższy.
    • skandy5 Closterman 20.02.08, 00:20
      Pierre Closterman twierdził że w nurkowaniu na swoim Tempescie przekraczał prędkość dźwięku. W każdym razie taką odczytywał z predkościomierza, który wtych warunkach, dodajmy pokazywał bzdury
      • wladca_pierscienii Re: Closterman 20.02.08, 08:06
        skandy5 napisał:

        > Pierre Closterman twierdził że w nurkowaniu na swoim Tempescie
        przekraczał pręd
        > kość dźwięku. W każdym razie taką odczytywał z predkościomierza,
        który wtych w
        > arunkach, dodajmy pokazywał bzdury

        czytałem kiedyś relację z pokazów po wojnie
        dla publiczności - Mosquito w locie nurkowym przekraczał barierę
        dźwięku - falę uderzeniową słyszała publiczność
        • speedy13 Re: Closterman 20.02.08, 09:33
          Hej

          wladca_pierscienii napisał:
          >
          > czytałem kiedyś relację z pokazów po wojnie
          > dla publiczności - Mosquito w locie nurkowym przekraczał barierę
          > dźwięku - falę uderzeniową słyszała publiczność

          ?? Nie sądzę by to w ogóle było możliwe. Na pewno chodzi o
          Mosquito?? Może o jakiś inny samolot De Havillanda, on parę
          odrzutowców też zrobił po wojnie...?
          • wladca_pierscienii Re: Closterman 26.02.08, 08:13
            speedy13 napisał:

            > Hej
            >
            > wladca_pierscienii napisał:
            > >
            > > czytałem kiedyś relację z pokazów po wojnie
            > > dla publiczności - Mosquito w locie nurkowym przekraczał barierę
            > > dźwięku - falę uderzeniową słyszała publiczność
            >
            > ?? Nie sądzę by to w ogóle było możliwe. Na pewno chodzi o
            > Mosquito?? Może o jakiś inny samolot De Havillanda, on parę
            > odrzutowców też zrobił po wojnie...?
            >
            >

            problem w tym, że nie mam tej książki w domu

            i nie pamiętam, gdzie to czytałem

            MOŻE... to był "Żółty Tygrys(ek)" pt. "Egzekucji nie będzie" ?????
            • skyddad Spitfire F - Strato 29.02.08, 09:05
              Bylo ich pare egzemplarzy wspinaly sie bardzo wysoko powyzej13000m i pozniej w
              atmosferze rorzedzonej osiagaly bardzo wysokie predkosci.
              To byly tylko eksperymenty.
              pzdr.Sky
              P.S Wyczytalem to jeszcze w jakies ksiazce w latach 50-tych bedac chlopcem.
        • niec-nota Re: Closterman 20.02.08, 10:16
          wladca_pierscienii napisał:

          > czytałem kiedyś relację z pokazów po wojnie
          > dla publiczności - Mosquito w locie nurkowym przekraczał barierę
          > dźwięku - falę uderzeniową słyszała publiczność

          W Mosquito nie wierzę. Ale Mustang mógłby to przeżyć. Późniejsze
          wersje miały profil laminarny.
          • aso62 Re: Closterman 20.02.08, 19:47
            niec-nota napisał:

            > W Mosquito nie wierzę. Ale Mustang mógłby to przeżyć. Późniejsze
            > wersje miały profil laminarny.

            Żaden samolot śmigłowy by tego nie przeżył. Najwyższa krytyczna
            liczba Macha dla myśliwców śmigłowych to jakieś 0.9.
            • uruk-hai Re: Closterman 22.02.08, 16:20
              Jestem w stanie uwieżyć że Pier Closterman podróżując w locie
              nurkowym Tempestem Mk V był w stanie dotrzeć do prędkości 1000km/h
              (i przeżyć :P ... takie przypadki odnotowano na P-47 albo na ten
              przykład F4U) ale nie uwierze że poczciwy Hurricane Mk I w locie
              poziomym osiagnął bez majsterkowania przy silniku prędkość 560-670
              km/h. Jak wiadomo była to maszyna seryjna i zużyta.
              Nielzja. Cudów ni ma.
              Błąd odczytu lub rozkalibrowany przyrząd pomiaru prędkości.
              Ewentualnie.
    • uruk-hai Re: Prędkość max. samolotów z IIw.ś 22.02.08, 16:26
      speedy13 napisał:

      > To oczywiście prawda. Można jednak skonstruować śmigło które
      będzie
      > jako tako pracowało w tym zakresie prędkości (zwykle o krótkich
      > szerokich łopatach, często zwężających się ku końcowi, czasem
      > prostych czasem mocno zakrzywionych).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja