Dodaj do ulubionych

Polska Armia 1941

IP: *.uwoj.wroc.pl 19.09.03, 16:05
Słuchajcie, odłóżmy na bok na chwile historie jaka miała miejsce. Załózmy,
że do wojny dochodzi we wrzesniu 1941 roku. Ostatecznie pierwotny plan
Hitlera był taki, że wczęsniej chciał sobie podprządkować Bałkany,
przynjamniej politycznie, a dopiero potem ruszać Polskę. Założmy sobie po
cichu. I gdzie jest wówczas Polska Armia.
Jak wygląda broń pnacerna, artyleria, lotnictwo, marynarka, wyposażenie
piechoty? Jak wygląda łącznosc, układy polityczne, dyplomatyczne,
strategiczne etc. Jaka jest struktura Polskiej Armii? Kto dowodzi?
Obserwuj wątek
    • dreaded88 Re: Polska Armia 1941 19.09.03, 16:42
      Tło polityczne nie trzyma się raczej kupy, bo Hitler nie mógłby zaangażować się
      militarnie na Bałkanach mając przeciw sobie Anglię i Francję plus Polskę.
      Możliwe, że akcja w tym kierunku mogłaby pójść po nawiązaniu neutralizacji
      Polski (drogą zawarcia w miarę równoprawnego aliansu w 1938 lub dużo gorszego w
      1939), ale nawet wtedy machina wojenna Rzeszy zostałaby użyta raczej przeciw
      Francji. Odroczenie wojny z Polską w konfiguracji antyniemieckiej mogłoby
      nastąpić, gdyby nie było Monachium.
      Jeżeli założymy Polskę aliancką - zmienia się chyba niewiele.
      W piechocie - struktura praktycznie identyczna, może nieco więcej motoryzacji
      oraz artylerii ppanc i plot (w tym nkm 20 mm, 8 szt. na pułk ) oraz lepsza
      łączność; lepsza broń ppanc - możliwe, że kbppanc 10 mm i prawie na pewno
      armaty 47mm; pewna ilość pmów Mors to szczegół, tak samo haubicomoździerze 120
      mm. Możliwy sprzęt importowany - np. francuskie appanc 25 mm.
      Kawaleria doposażona w broń maszynową, ppanc, moździerze.
      Artyleria - prawdopodobnie kilkanaście-kilkadziesiąt armat dalekonośnych 155 mm
      wz.40. Ewentualnie pierwsze partie nowych haubic 100 mm. Plus jakiś (jaki?)
      sprzęt z importu. Ale bez wielkiego postępu.
      Broń panc - pewnie około 300 pełnowartościowych (lub prawie pełno) czołgów
      lekkich, w tym jakieś 180 9TP. Może jakaś kompania 14TP. Więcej R35/H35/H39 (2-
      3 bataliony?). Może batalion S35? Tankietki w dużej ilości przezbrojone w nkm
      20 mm. W tym temacie - brygad panc-mot może ze 3-4.
      Lotnictwo - tu stosunkowo największy postęp. Myśliwskie. Prawdopoobnie jakiś
      dopracowany Jastrząb, tylko z jakim silnikiem? Chyba Gnome-Rhone 1100 KM,
      kilkadziesiąt egzemplarzy. 120-160 Morane'ów, ew. D520, kilkadziesiąt
      Hurricane'ów. Pierwsze egzemplarze P.48 Lamparta. Liniowe. Zamiast Karasi
      Battle i pewna ilość Sumów (razem ok. 200). Zamiast R.XIII - Mewy. Bombowe -
      takie samo jak w 1939, tyle, że zakończona dostawa Łosi.
      Marynarka - "Burza" i "Wicher" przebudowane i przezbrojone (4x120 mm), plus 2
      duże OP ze stoczni francuskich. Niszczyciele "Huragan" i "Orkan" jeszcze w
      stoczni.
      Rządzą ci sami.
      Ewentualna Polska prohitlerowska była już omawiana.
      • kapitan.kirk Re: Polska Armia 1941 29.09.03, 14:12
        dreaded88 napisał:

        > W piechocie - struktura praktycznie identyczna, może nieco więcej motoryzacji
        > oraz artylerii ppanc i plot (w tym nkm 20 mm, 8 szt. na pułk ) oraz lepsza
        > łączność; lepsza broń ppanc - możliwe, że kbppanc 10 mm i prawie na pewno
        > armaty 47mm;

        Co do karabinu ppanc cięższego od Ura, to chyba nie było nic takiego w planach.
        Możliwe skądinąd, że wzięli by się za to, ale czy zdążyliby do 1941 r.? A co do
        armat 47 mm to byłyby wówczas bardzo pożądane (i zapewne byłyby już w
        produkcji), ale też byłby najwyższy czas zacząć myśleć o jeszcze cięższym
        sprzęcie. Może armata ppanc na bazie armaty plot St.36?

        > pewna ilość pmów Mors to szczegół,

        Miano uzbroić dowódców drużyn i plutonów, zaś w karabiny samopowtarzalne wz.
        38 - strzelców wyborowych (Bóg raczy wiedzieć czemu).

        > tak samo haubicomoździerze 120
        > mm.

        Po 4 na pułk, zastąpić miały pułkowe armaty 75 mm. Jednak do 1941 r. na pewno
        nie zdążyliby ich tylu narobić (potrzeba by wszak co najmniej 480 sztuk).

        > Możliwy sprzęt importowany - np. francuskie appanc 25 mm.
        > Kawaleria doposażona w broń maszynową, ppanc, moździerze.
        > Artyleria - prawdopodobnie kilkanaście-kilkadziesiąt armat dalekonośnych 155
        mm wz.40.

        Na 1942 r. planowano tylko 3 dywizjony po 18 armat, a i tak wątpliwe czy
        udałoby się tego dopiąć. Polska armata nie bardzo się nadawała ze względu na
        nieprzemyślaną konstrukcję łoża - w celu załadowania należało opuścić lufę do
        poziomu, a potem ponownie wyceelować, co sprawiało, że szybkostrzelność
        wynosiła zaledwie 12 strzałów na godzinę (na świecie normą były 2 strzały na
        minutę przy ogniu ciagłym), działo zatem mogłoby służyć raczej do nękania niż
        do porządnej walki artyleryjskiej. Zaś sojusznicy jak zwykle nowego sprzętu
        dawać nie chcieli (Francuzi mówili o...1944 roku). Może "Long Tomy" z USA?

        > Ewentualnie pierwsze partie nowych haubic 100 mm. Plus jakiś (jaki?)
        > sprzęt z importu. Ale bez wielkiego postępu.

        To je fakt, chyba że za postęp uznać dwa dywizjony moździerzy 310 mm, które
        jako sprzęt niepotrzebny na pewno wyprodukować by zdążono ;-S

        > Broń panc - pewnie około 300 pełnowartościowych (lub prawie pełno) czołgów
        > lekkich, w tym jakieś 180 9TP. Może jakaś kompania 14TP. Więcej R35/H35/H39
        (2-
        > 3 bataliony?). Może batalion S35? Tankietki w dużej ilości przezbrojone w nkm
        > 20 mm. W tym temacie - brygad panc-mot może ze 3-4.

        Prawdopodobnie niestety zachowano by bezsensowną organizację - osobno
        samodzielne bataliony czołgów, osobno samodzielne jednostki szybkie nie
        wi.ększe od brygad :-( No chyba żeby ktoś mózgiem ruszył, ale bez doświadczeń
        wojennych nie sądzę by się to stało...

        > Lotnictwo - tu stosunkowo największy postęp. Myśliwskie. Prawdopoobnie jakiś
        > dopracowany Jastrząb, tylko z jakim silnikiem? Chyba Gnome-Rhone 1100 KM,
        > kilkadziesiąt egzemplarzy.

        Ano właśnie - powtórzyła by się historia z Wilkiem i pierwszym Jastrzębiem. Do
        Jastrzębia w szybszej konfiguracji pasowałby jedynie Gnome o dużej mocy, ale
        takich nie produkowano i nie zamierzano produkować w kraju, a na import zapewne
        nie zgodziłaby się ani jedna ani druga strona. Przewidywano angielski silnik
        Taurus (ten sam co na pierwszych Typhoonach), na który Anglicy z pewnością w
        końcu sprzedaliby licencję - tyle, że podem, podczas służby liniowej okazało
        się, że Taurus jest beznadziejny (3/4 planowanej mocy, awarie na porządku
        dziennym). Tak że bardzo możliwe, że przy wszystkich wysiłkach nadal skazani
        bylibyśmy na sprzęt z importu :-(

        > 120-160 Morane'ów, ew. D520, kilkadziesiąt
        > Hurricane'ów. Pierwsze egzemplarze P.48 Lamparta. Liniowe. Zamiast Karasi
        > Battle i pewna ilość Sumów (razem ok. 200). Zamiast R.XIII - Mewy. Bombowe -
        > takie samo jak w 1939, tyle, że zakończona dostawa Łosi.

        Ano właśnie - z Lampartami i Mewami byłby identyczny kłopot. Przewidywano do
        nich (tak jak i do planowanych lekkich myśliwców) silniki Gnome Rhone o mocy
        730 KM, których produkcja w kraju byłaby wątpliwa (zdaje ssię, że w ogóle nie
        zdążono rozważyć takiej możliwości), a import również praktycznie nie wchodził
        w grę. Francuzi tak bardzo potrzebowali owego silnika, że dopiero z największym
        bólem serca i po interwencji najwyższych władz zgodzili się odstapić
        kilkadziesiąt sztuk dla pierwszej partii Mew (skądinąd w większości
        niesprawnych). Co byłoby dalej - nie wiadomo, tym bardziej że również i ten
        silnik okazał się później zupełnie nieudany (te same objawy co Taurus), czego
        najlepiej dowiodły nie kończące się problemy z frontową eksploatacją Henschli
        Hs-129. Tak więc historia mogłaby się niestety powtórzyć - mielibyśmy samoloty
        bez silników :-(

        > Marynarka - "Burza" i "Wicher" przebudowane i przezbrojone (4x120 mm)

        Dla ścisłości - 5x120 ;-) Wątpliwe wydaje mi się jednak żeby zdążyli z tak
        kompleksową pzebudową do 1941 r., zwłaszcza że stocznia zajęta byłaby budową
        nowych niszczycieli.

        Pozdrawiam
        • Gość: Speedy Re: Polska Armia 1941 IP: *.3w.pl 29.09.03, 17:15
          Hej

          kapitan.kirk napisał:

          > Co do karabinu ppanc cięższego od Ura, to chyba nie było nic takiego w
          planach.
          >
          > Możliwe skądinąd, że wzięli by się za to, ale czy zdążyliby do 1941 r.?

          Wg Gwoździa byly próby z nabojami ppanc. kal. 10 i 13,2 mm. Nie jest to może
          rewelacja i zapewne nie byloby tak latwo od razu opracowac i karabin do tego.
          Z pewnoscią jednak bylaby poprawa w stosunku do Ur-a

          > A co do
          >
          > armat 47 mm to byłyby wówczas bardzo pożądane (i zapewne byłyby już w
          > produkcji), ale też byłby najwyższy czas zacząć myśleć o jeszcze cięższym
          > sprzęcie. Może armata ppanc na bazie armaty plot St.36?

          No wlasnie to by sie dobrze wpisywało w ogólną tendencję. Niemal wszystkie
          kraje skonstruowaly sobie ciezkie armaty ppanc. na podstawie tych plot.

          >
          > > pewna ilość pmów Mors to szczegół,
          >
          > Miano uzbroić dowódców drużyn i plutonów, zaś w karabiny samopowtarzalne wz.
          > 38 - strzelców wyborowych (Bóg raczy wiedzieć czemu).

          Zeby chociaz lunete zrobili to juz bylby ogromny sukces. Nawet do zwyklych
          Mauserów.

          >
          > > tak samo haubicomoździerze 120
          > > mm.

          Ten to jakis taki dziwny był. Wazyl podobno 1200 kg! I na wprost sie nie
          postrzela...

          > > Możliwy sprzęt importowany - np. francuskie appanc 25 mm.

          No, te to fajne byly. Ale jak zakladamy ze taka napieta sytuacja ze trzeba
          opracowywac 75-tki bo 47 juz troche za slabe to te dyskusje o wprowadzeniu
          karabinu ppanc i kupowaniu dzialka 25 mm sa bez sensu troche.

          > > lekkich, w tym jakieś 180 9TP. Może jakaś kompania 14TP. Więcej R35/H35/H3
          > 9
          > (2-
          > > 3 bataliony?). Może batalion S35?

          Pewnie jeszcze R40, H39. Model z nieco dluzszą i mocniejszą armatą 37 mm L/33
          (zamiast L/21) o predkosci pocz. pocisku 700 m/s zamiast 380.

          Ciach samoloty - jeszcze włoskie Cant-y 506 w MW

        • dreaded88 Re: Polska Armia 1941 29.09.03, 17:30
          kapitan.kirk napisał:

          >
          > Co do karabinu ppanc cięższego od Ura, to chyba nie było nic takiego w
          planach.
          >
          > Możliwe skądinąd, że wzięli by się za to, ale czy zdążyliby do 1941 r.? A co
          do
          >
          > armat 47 mm to byłyby wówczas bardzo pożądane (i zapewne byłyby już w
          > produkcji), ale też byłby najwyższy czas zacząć myśleć o jeszcze cięższym
          > sprzęcie. Może armata ppanc na bazie armaty plot St.36?

          Jakieś prace studialne nad silniejszym kbppanc prowadzono, nie pamiętam źródłą
          tej informacji :-( Armata 75 mm stałaby się niezbędna przeciw Niemcom około
          1942-43, wcześniej tylko w przypadku KW jako zakłądanego przeciwnika. Przy
          okazji - część armat wz.97 można było poddać konwersji na ppance przez
          osadzenie na nowym łożu, jak to Niemcy uczynili tworząc PaK 97/38 i 97/40
          (przydałaby się też nowa amunicja). Natomiast operacje na St.36 dałyby chyba
          efekt w postaci broni stosunkowo ciężkiej, a la 17-pdr, ale może się mylę...

          > > pewna ilość pmów Mors to szczegół,
          >
          > Miano uzbroić dowódców drużyn i plutonów, zaś w karabiny samopowtarzalne wz.
          > 38 - strzelców wyborowych (Bóg raczy wiedzieć czemu).

          Infiltracja komunistycna :-))) Sowieci wszak chętnie wyposażali snajperów w SWT
          i AWS, z miernym efektem...

          > > tak samo haubicomoździerze 120
          > > mm.
          >
          > Po 4 na pułk, zastąpić miały pułkowe armaty 75 mm. Jednak do 1941 r. na pewno
          > nie zdążyliby ich tylu narobić (potrzeba by wszak co najmniej 480 sztuk).

          Zresztą był kłopot w postaci dużego minimalnego zasięgu, za dużego jak na broń
          towarzyszącą...

          > Na 1942 r. planowano tylko 3 dywizjony po 18 armat, a i tak wątpliwe czy
          > udałoby się tego dopiąć. Polska armata nie bardzo się nadawała ze względu na
          > nieprzemyślaną konstrukcję łoża - w celu załadowania należało opuścić lufę do
          > poziomu, a potem ponownie wyceelować, co sprawiało, że szybkostrzelność
          > wynosiła zaledwie 12 strzałów na godzinę (na świecie normą były 2 strzały na
          > minutę przy ogniu ciagłym), działo zatem mogłoby służyć raczej do nękania niż
          > do porządnej walki artyleryjskiej. Zaś sojusznicy jak zwykle nowego sprzętu
          > dawać nie chcieli (Francuzi mówili o...1944 roku). Może "Long Tomy" z USA?

          Fakt, że szybkostrzelność wz.40 była kompromitująca, stosownych zmian nie
          udałoby się szybko dokonać a nieco lżejsze działa 155 mm szczebla armijnego (9
          ton, 20 km) przyszłoby jeszcze poczekać. Może Anglicy wspomogliby armatami
          114.3 mm?

          > > Ewentualnie pierwsze partie nowych haubic 100 mm. Plus jakiś (jaki?)
          > > sprzęt z importu. Ale bez wielkiego postępu.
          >
          > To je fakt, chyba że za postęp uznać dwa dywizjony moździerzy 310 mm, które
          > jako sprzęt niepotrzebny na pewno wyprodukować by zdążono ;-S

          Gdyby przypadkiem opracowano do nich (jak i do 220 mm) pociski HE, a nie tylko
          przeciwbetonowe - mogłyby się czasem przydać :-)

          > Prawdopodobnie niestety zachowano by bezsensowną organizację - osobno
          > samodzielne bataliony czołgów, osobno samodzielne jednostki szybkie nie
          > wi.ększe od brygad :-( No chyba żeby ktoś mózgiem ruszył, ale bez doświadczeń
          > wojennych nie sądzę by się to stało...

          No, trochę kombinowano (pomysły dywizji lekkich itp.). Skojarzenie BPancMot z
          batalionami czołgów mogłoby w miarę spokojnie przyjść komuś do głowy, tym
          bardziej, że z niewielkiej siły ofensywnej brygad zdawano sobie doskonale
          sprawę...


          > Ano właśnie - powtórzyła by się historia z Wilkiem i pierwszym Jastrzębiem.
          Do
          > Jastrzębia w szybszej konfiguracji pasowałby jedynie Gnome o dużej mocy, ale
          > takich nie produkowano i nie zamierzano produkować w kraju, a na import
          zapewne
          >
          > nie zgodziłaby się ani jedna ani druga strona. Przewidywano angielski silnik
          > Taurus (ten sam co na pierwszych Typhoonach), na który Anglicy z pewnością w
          > końcu sprzedaliby licencję - tyle, że podem, podczas służby liniowej okazało
          > się, że Taurus jest beznadziejny (3/4 planowanej mocy, awarie na porządku
          > dziennym). Tak że bardzo możliwe, że przy wszystkich wysiłkach nadal skazani
          > bylibyśmy na sprzęt z importu :-(

          W 1938 czy 9 postał komuś w głowie pomysł produkcji PZL-24 H, czyli
          najprawdopodobniej analogu wersji greckiej dla naszego lotnictwa, oczywiście z
          G&R. Wprawdzie te silniki nie cieszyły się dobrą opinią w kraju, ale w sytuacji
          oczywistych problemów z Taurusem siegniecie po nie byłoby oczywistoscią, tym
          bardziej, że Francuzi sprzedawali je dość szeroko i chętnie, a zatem produkcja
          musiała być spora. Ewentualnie jeszcze (pisał o tym barnaba) w odwodzie
          pozostawał Bristol Hercules, który planowany był do tzw. PZL-63 Jastrząb II.

          > Ano właśnie - z Lampartami i Mewami byłby identyczny kłopot. Przewidywano do
          > nich (tak jak i do planowanych lekkich myśliwców) silniki Gnome Rhone o mocy
          > 730 KM, których produkcja w kraju byłaby wątpliwa (zdaje ssię, że w ogóle nie
          > zdążono rozważyć takiej możliwości), a import również praktycznie nie
          wchodził
          > w grę. Francuzi tak bardzo potrzebowali owego silnika, że dopiero z
          największym
          >
          > bólem serca i po interwencji najwyższych władz zgodzili się odstapić
          > kilkadziesiąt sztuk dla pierwszej partii Mew (skądinąd w większości
          > niesprawnych). Co byłoby dalej - nie wiadomo, tym bardziej że również i ten
          > silnik okazał się później zupełnie nieudany (te same objawy co Taurus), czego
          > najlepiej dowiodły nie kończące się problemy z frontową eksploatacją Henschli
          > Hs-129. Tak więc historia mogłaby się niestety powtórzyć - mielibyśmy
          samoloty
          > bez silników :-(

          No, niestety... Produkcja Marsów w kraji była raczej niemożliwa. BTW - już
          kiedyś, w innych wątkach o tym wspominałem - wydaje mi się, iż źle się stało,
          że nie podjęto w połowie lat 30. próby budowy myśliwca dwusilnikowego z
          dostępnymi Mercurymi a zdano się na niepewne Foki. Nawet holenderski Fokker G.1
          nie był zły, a myślę, że przy założeniu mniejszych wymiarów, załogi i
          wielozadaniowości istniała szansa uzyskania maszyny o sporo lepszych osiągach
          (najpóźniejszy dostępny Mercury miał 840 KM, a Westland Whirlwind, z podobnie
          mocnymi, choć rzędowymi i kompletnie nieudanymi RR Peregrine bodajże przkraczał
          600 km/h...).

          > > Marynarka - "Burza" i "Wicher" przebudowane i przezbrojone (4x120 mm)
          >
          > Dla ścisłości - 5x120 ;-) Wątpliwe wydaje mi się jednak żeby zdążyli z tak
          > kompleksową pzebudową do 1941 r., zwłaszcza że stocznia zajęta byłaby budową
          > nowych niszczycieli.

          Możliwe, ze i 5x120 mm.
          Pozdr.
          • kapitan.kirk Re: Polska Armia 1941 30.09.03, 09:33
            dreaded88 napisał:

            > Jakieś prace studialne nad silniejszym kbppanc prowadzono, nie pamiętam
            źródłą
            > tej informacji :-(

            O tych nabojach to pierwsze od Was słyszę, ale to w sumie optymistyczna
            informacja, bo znaczy że coś tam jednak myśleli. Może i nie byłoby za późno,
            skoro np. Rosjanie opracowywali nowe rusznice jeszcze w 1941 r.? Zwłaszcza, że
            był już udany Ur, którego może wystarczyłoby po prostu powiększyć...

            > Może Anglicy wspomogliby armatami
            > 114.3 mm?

            No, nie byłby to znowuż taki wielki postęp w stosunku do już
            posiadanych "stopiątek". Jakby chociaż 139,7 odpalili... :-)

            > W 1938 czy 9 postał komuś w głowie pomysł produkcji PZL-24 H, czyli
            > najprawdopodobniej analogu wersji greckiej dla naszego lotnictwa, oczywiście
            z
            > G&R. Wprawdzie te silniki nie cieszyły się dobrą opinią w kraju, ale w
            sytuacji
            >
            > oczywistych problemów z Taurusem siegniecie po nie byłoby oczywistoscią, tym
            > bardziej, że Francuzi sprzedawali je dość szeroko i chętnie, a zatem
            produkcja
            > musiała być spora.

            Ano powstał, powstał, choć może lepiej gdyby nie powstawał ;-) Według obliczeń
            przytaczanych przez Morgałę P-24 z silnikiem 1100 KM miał osiągnąć niebotyczną
            prędkość 435 km/h, a więc aż o 5 km/h więcej od zwykłego P-24F/G :-D Zdaje się,
            że po prostu dany układ aerodynamiczny osiągnął kres swoich możliwości :-( A z
            francuskimi silnikami byłby zresztą zapewne ten sam kłopot co zawsze, czyli
            sprzeciw "organów" wobec opierania się na imporcie.

            > Ewentualnie jeszcze (pisał o tym barnaba) w odwodzie
            > pozostawał Bristol Hercules, który planowany był do tzw. PZL-63 Jastrząb II.

            Fakt, nie pomyślałem :-) Tylko czy byłby faktycznie dostępny przed 1941 r.?

            Pozdro
            • dreaded88 Re: Polska Armia 1941 30.09.03, 17:22
              kapitan.kirk napisał:

              > O tych nabojach to pierwsze od Was słyszę, ale to w sumie optymistyczna
              > informacja, bo znaczy że coś tam jednak myśleli. Może i nie byłoby za późno,
              > skoro np. Rosjanie opracowywali nowe rusznice jeszcze w 1941 r.? Zwłaszcza, że
              > był już udany Ur, którego może wystarczyłoby po prostu powiększyć...

              Tak by się chyba stało. Albo zrobiliby na bazie nkm FK 20 mm rusznicę a la Lahti :-)

              > > Może Anglicy wspomogliby armatami
              > > 114.3 mm?
              >
              > No, nie byłby to znowuż taki wielki postęp w stosunku do już
              > posiadanych "stopiątek". Jakby chociaż 139,7 odpalili... :-)

              Akurat.

              >
              > > Ewentualnie jeszcze (pisał o tym barnaba) w odwodzie
              > > pozostawał Bristol Hercules, który planowany był do tzw. PZL-63 Jastrząb I
              > I.
              >
              > Fakt, nie pomyślałem :-) Tylko czy byłby faktycznie dostępny przed 1941 r.?

              W zasadzie to miał być chyba PZL-53. Silnik byłby dostępny, Herculesy II (1375 KM) do Misia miały być dostarczone do Polski jesienią 1939,
              Herculesy III zapewne niewiele później, do tego prod. licencyjna w WS-1. Abstrahując od dziwnosci mysliwca napędzanego silnikami do
              bombowców Jakimiuk powinien był zdążyć z przeróbką P-50, tym bardziej, że ten miał spore rezerwy wytrzymałosciowe. Aczkolwiek nie wiem, na ile
              realne są cytowane w literaturze plany produkcji pierwszych samolotów w III kwartale 1940...
              Pozdr.
    • Gość: barnaba Re: Polska Armia 1941 IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 19.09.03, 16:44
      No to się bawimy :)

      Marynarka: to co mieliśmy w 1939r +
      2 niszczyciele klasy Grom ukończone lub (raczej) pod koniec budowy
      2 okręty podwodne klasy Orła
      2-3 ścigacze
      być może 2 trałowce klasy "Jaskółka"

      Lotnictwo- plan na kwiecień 1942 za www.samoloty.ow.pl
      Lotnictwo armijne (współpracy)

      2 Pułk Lotniczy w Krakowie - łącznie 64 samoloty

      1 dywizjon z 2 eskadrami rozpoznawczymi - 21 samolotów PZL-46 "Sum"
      1 dywizjon z 2 eskadrami obserwacyjnymi - 21 samolotów LWS-3 "Mewa"
      1 dywizjon z 2 eskadrami myśliwskimi - 22 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-50 "Jastrząb", PZL-45 "Sokół", francuskie Morane-Saulnier MC-
      406, brytyjskie Hawker "Hurricane" lub inne


      3 Pułk Lotniczy w Poznaniu - łącznie 53 samoloty

      1 eskadra rozpoznawcza - 10 samolotów PZL-46 "Sum"
      1 dywizjon z 2 eskadrami obserwacyjnymi - 21 samolotów LWS-3 "Mewa"
      1 dywizjon z 2 eskadrami myśliwskimi - 22 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-50 "Jastrząb", PZL-45 "Sokół", francuskie Morane-Saulnier MC-
      406, brytyjskie Hawker "Hurricane" lub inne


      4 Pułk Lotniczy w Toruniu - łącznie 53 samoloty
      1 eskadra rozpoznawcza - 10 samolotów PZL-46 "Sum"
      1 dywizjon z 2 eskadrami obserwacyjnymi - 21 samolotów LWS-3 "Mewa"
      1 dywizjon z 2 eskadrami myśliwskimi - 22 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-50 "Jastrząb", PZL-45 "Sokół", francuskie Morane-Saulnier MC-
      406, brytyjskie Hawker "Hurricane" lub inne


      5 Pułk Lotniczy w Lidzie - łącznie 53 samoloty

      1 eskadra rozpoznawcza - 10 samolotów PZL-46 "Sum"
      1 dywizjon z 2 eskadrami obserwacyjnymi - 21 samolotów LWS-3 "Mewa"
      1 dywizjon z 2 eskadrami myśliwskimi - 22 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-50 "Jastrząb", PZL-45 "Sokół", francuskie Morane-Saulnier MC-
      406, brytyjskie Hawker "Hurricane" lub inne


      6 Pułk Lotniczy we Lwowie - łącznie 86 samolotów

      1 dywizjon z 2 eskadrami rozpoznawczymi - 21 samolotów PZL-46 "Sum"
      1 dywizjon z 2 eskadrami obserwacyjnymi - 21 samolotów LWS-3 "Mewa"
      2 dywizjony z 4 eskadrami myśliwskimi - 44 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-50 "Jastrząb", PZL-45 "Sokół", francuskie Morane-Saulnier MC-
      406, brytyjskie Hawker "Hurricane" lub inne


      7 Pułk Lotniczy w Wilnie - łacznie 53 samoloty

      1 eskadra rozpoznawcza - 10 samolotów PZL-46 "Sum"
      1 dywizjon z 2 eskadrami obserwacyjnymi - 21 samolotów LWS-3 "Mewa"
      1 dywizjon z 2 eskadrami myśliwskimi - 22 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-50 "Jastrząb", PZL-45 "Sokół", francuskie Morane-Saulnier MC-
      406, brytyjskie Hawker "Hurricane" lub inne


      Lotnictwo dyspozycyjne (samodzielne)


      Brygada Pościgowa w Warszawie - łącznie 61 samolotów

      1 samodzielny dywizjon bombowy z 2 eskadrami - 19 samolotów PZL-37 "Łoś"
      2 dywizjony z 4 eskadrami pościgowymi - 42 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-48 "Lampart"


      Brygada Pościgowa w Białymstoku - łącznie 63 samoloty

      3 dywizjony z 6 eskadrami pościgowymi - 63 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-48 "Lampart"


      Brygada Pościgowa w Ostrowcu n/Kam. - łącznie 42 samoloty
      2 dywizjony z 4 eskadrami pościgowymi - 42 samoloty nieustalonego typu,
      prawdopodobnie PZL-48 "Lampart"


      Brygada Bombowa w Brześciu n/B. - łącznie 38 samolotów

      2 dywizjony z 4 eskadrami bombowymi - 38 samolotów PZL-37 "Łoś"


      Brygada Liniowa (Lekka Bombowa) w Skierniewicach - łącznie 63 samoloty

      3 dywizjony z 6 eskadrami liniowymi (lekkimi bombowymi) - 63 samoloty PZL-
      46 "Sum" lub brytyjskie Fairey "Battle"


      Brygada Liniowa (Lekka Bombowa) w Kraśniku - łącznie 63 samoloty

      3 dywizjony z 6 eskadrami liniowymi (lekkimi bombowymi) - 63 samoloty PZL-
      46 "Sum" lub brytyjskie Fairey "Battle

      Armią polską nadal najprawdopodobniej dowodziłby Rydz-Śmigły. System sojuszy
      pozostaje bez zmian.

      pozdrawiam
      • Gość: barnaba I komentarz do lotnictwa IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 19.09.03, 16:51
        Najbardziej prawdopodobnym sprzętem eskadr lotniczych jest PZL.53 "Jastrząb
        II". Jeśli dochodzi do seryjnej produkcji PZL.50 "Jastrząb" służą ona jako
        myśliwce bombardujące. Projekty PZL.56 "Kania" i PZL.62 są mało realne ze
        względu na przewidywane silniki HS.
        Eskadry myśliwsko-szturmowe z tego samego powodu (tzn. pościgowe) wyposażone są
        w "Lamparty", a nie w teoretycznie bardziej obiecujące "Rysie".
        Na wyposażenie eskadr towarzyszących wchodzą być może samoloty LWS-7 "Mewa II"

        W 1941r. lotnictwo znajduje się w trakcie przezbrajania, nowe typy samolotów
        występują obok starszych.

        pozdrawiam
      • Gość: NEMO Re: Polska Marynarka Wojenna 1941 IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 29.09.03, 16:32
        Nie bylo dobrze ale nie az tak zle:
        nalezy dodac 2 niszczyciele ( Burza i Wicher), stawiacz min ( Gryf - nasz
        najwiekszy okret ), 3 okrety podwodne ( Wilk, Rys i Zbik ).
        Moze cos jeszcze z "drobnicy"?

        Pozdrawiam
        • Gość: NEMO Re: Polska Marynarka Wojenna 1941 IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 29.09.03, 16:39
          To jest tak jak sie nie czyta uwaznie. Moja poprzednia wypowiedz tego dowodzi.
          W 1939 r mielismy to co mielismy + mialo byc wiecej.
          Przepraszam " barnabe" za moj wyskok jak "Filip z konopi"

          pozdrawiam
    • skorpjon Re: Polska Armia 1941 02.10.03, 10:46
      Dodam ciekawostke, ze bataliony piechoty dolaczane do brygad kawalerii mialy
      byc zamienione na bataliony... cyklistow. Nikt nie pisze, ze powinno przybyc
      duzo, duzo ciezarowek. W ogóle poza taborami troche samochodów dostali by
      spaerzy, lacznosc, artyleria. Przybylo by tez duzo raiodstacji, szczegolnie
      zamowione w Anglii stacje W2 (chyba) dla dowodztw dywizji i brygad, dzieki
      czemu bylaby mozliwosc polaczenia sie z nimi nawet po zniszczeniu linii
      telefonicznych (jak we wrzesniu 39).
      Miala przybyc tez druga kompania dozorowania (jedna byla w 39).
      • kapitan.kirk Re: Polska Armia 1941 02.10.03, 11:23
        skorpjon napisał:

        > Dodam ciekawostke, ze bataliony piechoty dolaczane do brygad kawalerii mialy
        > byc zamienione na bataliony... cyklistow.

        Hmm, skąd masz tę wiadomość? zarówno W.Kucharski, jak i A. Jońca twierdzili, że
        miały zostać zmotoryzowane (co prawda ja też wątpię w to, żeby starczyło
        sprzętu i pomyślunku :-(

        > Nikt nie pisze, ze powinno przybyc
        > duzo, duzo ciezarowek. W ogóle poza taborami troche samochodów dostali by
        > spaerzy, lacznosc, artyleria.

        Ano powinno (choć niektórzy współforumowicze twierdzą inaczej ;-). Od 1940 r.
        przewidywano produkcję ok. 20 tys. ciężarówek rocznie (znacznie więcej niż
        myślano jeszcze w 1936 r.), z czego zapewne większość chapnęłoby wojsko; może
        faktycznie udałoby się zmotoryzować coś więcej niż "pierwotny" plan przewidywał?

        Pozdro
        • Gość: and Polska zmotoryzowana IP: 192.9.200.* 02.10.03, 11:51
          kapitan.kirk napisał:

          > Od 1940 r.
          > przewidywano produkcję ok. 20 tys. ciężarówek rocznie (znacznie więcej niż
          > myślano jeszcze w 1936 r.), z czego zapewne większość chapnęłoby wojsko;

          Chapnęłoby wszystko, co było w Kraju. Część jako zakupy, część rekwirując przy
          mobilizacji. Jeśli oczywiście wystarczyłoby czasu...

          Swoją drogą ciekawe, jaki wpływ na zdolności transportowe armii miał stan
          przedwojennej motoryzacji Polski. Nie tylko liczby samochodów, ale całej
          infrastruktury (stacji bezynowych, warsztatów naprawczych itp.) i jakie były
          perspektywy rozwoju Kraju pod tym względem..

          Pozdrawiam
          • dreaded88 Re: Polska zmotoryzowana 02.10.03, 17:57
            Ile było samochodów? W 1939 wszystkiego chyba 35 000, wobec bodajże 1700 000 w
            Niemczech. Ilość ciężarówek w 1936 szacowano na 5000 (dywizja piechoty zmot.
            absorbowałaby 1500 - więc 3 dywizje a cały kraj przesiada się na koniki).
            Gdyby udało się zrealizować zapodawane gdzieniegdzie plany produkcji cieżarówek
            PzInż 703 - 12 do 20 tys. rocznie byłby to przełom na miarę przejścia od epoki
            kamiennej do metalurgii :-)
    • Gość: Kubeł ale dowództwo? ale sztaby? IP: *.uwoj.wroc.pl 02.10.03, 13:41
      Drodzy moi, kręcimy sie wokół zagdanień ilosciowych, sprzetowych etc.
      Założmy tymczasem, ze zdarza sie lotnicza katastrofa w marcu 1938 roku, albo
      jesienia 1938 roku i zmienia sie kierownictwo - na jakie? Kto ginie w tej
      katastrofie?
      Ja stawiam na zamianę R-Sm., na Sosnkowskiego i Sikorskiego.
      Ale to moje typy - pytanie jest do Was.
      • kapitan.kirk Re: ale dowództwo? ale sztaby? 02.10.03, 13:55
        No cóż, politycy podróżowali wtedy raczej koleją. W eskadrze sztabowej był
        właściwie tylko jeden "reprezentacyjny" samolot prezydencki, o ile można tak
        mówić o czteromiejscowym RWD-13. Cała Sanacja do środka by się nie zmieściła ;-)
        Pzdr
        • Gość: Kubeł Re: ale dowództwo? ale sztaby? IP: *.uwoj.wroc.pl 02.10.03, 14:59
          Dobra, widze ze trafiłem na grono eksperckie. Okej. Katastrofa kolejowa i na
          dokładkę jeszcze fatalne wypadki na poligonach, prasa podejrzewa ze sa to
          zawoalowane zamachy przeprowadzane przez szpiegów niemiec i Rosji (biedactwa,
          ale by nam przysługe sprawili), przygrywka do agresji :-)
          • kapitan.kirk Re: ale dowództwo? ale sztaby? 02.10.03, 15:45
            Gość portalu: Kubeł napisał(a):

            > Dobra, widze ze trafiłem na grono eksperckie. Okej.

            Tak się po prostu czasem czepiam (sorry, wiem że nieładnie ;-)

            > Katastrofa kolejowa i na
            > dokładkę jeszcze fatalne wypadki na poligonach, prasa podejrzewa ze sa to
            > zawoalowane zamachy przeprowadzane przez szpiegów niemiec i Rosji (biedactwa,
            > ale by nam przysługe sprawili), przygrywka do agresji :-)

            Diabli wiedzą co by się stać mogło. Ponieważ zgodnie z konstytucją kwietniową
            nie było właściwie demokratycznych mechanizmów wyznaczania władzy (np.
            kandydata na prezydenta winien wskazać poprzedni prezydent) najprawdopodobniej
            doszło by do za- i przedkulisowych rozgrywek o władzę, zapewne pomiędzy
            pozostałymi przy życiu piłsudczykami i różnymi grupami dotychczasowej opozycji,
            które nagle poczułyby wiatr w skrzydłach. Sądzę, że skutkiem byłby totalny i
            długotrwały zamęt, który agresorom byłby jeszcze bardziej na ręke niż mało może
            kompetentna, ale jednak stabilna władza autorytarna.
            Pozdro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka