Dodaj do ulubionych

działo samobieżne a niszczyciel czołgów

11.06.08, 10:36
kto się czuje mocny w systematyce broni pancernej?

na ogół w literaturze polskiej opancerzony pojazd bojowy z armatą
zamontowaną na stałe do korpusu nazywa się działem samobieżnym.
Jednak w literaturze anglojęzycznej czy niemieckojęzycznej często
nie traktuje się tych pojazdów jako jednej kategorii, ale jako różne
typy pojazdów. Głównie dzieli się je na działa samobieżne i
niszczyciele czołgów. Czasem zresztą trafiają sie jeszcze bardziej
skomplikowane podziały.

Czy ktoś może mi więc wyjaśnić, czym różniło się drugowojenne działo
samobieżne od niszczyciela czołgów? I co w ogóle sądzicie o tym
podziale? Czy ma sens? Czy to są równorzędne kategorie? Czy jeden
typ jest podkategorią drugiego? Czy może zasadniejszy byłby jeszcze
inny podział?

***

UWAGA: chodzi mi przede o kwestię rozpatrywaną z konstrukcyjnego,
technicznego punktu widzenia. Różnice funkcjonalne, taktyczne czy
organizacyjne uważam za względne, zależne od okoliczności i
uznaniowe, więc proponuję zostawić je na boku. Kierując się zasadą
funkcjonalności nawet gościa z panzerschreckiem na motocyklu można
zakwalifikować jako PanzerJagera.
Obserwuj wątek
    • speedy13 Re: działo samobieżne a niszczyciel czołgów 11.06.08, 11:26
      Hej

      Samobiezne działo to nazwa ogólna, każdy pojazd co nie jest czołgiem
      ale ma uzbrojenie "artyleryjskie" to działo samobieżne.

      Niszczyciel czołgów to działo samobieżne uzbrojone w armatę
      przeciwpancerną.
      • misza_kazak Re: działo samobieżne a niszczyciel czołgów 11.06.08, 12:54
        > Niszczyciel czołgów to działo samobieżne uzbrojone w armatę
        > przeciwpancerną.

        Speedy, wlasnie to samo chcialem napisac :))
        Dzialo samobierzne to w zasadzie artyleria polowa na gasienicach, a niszczyciel czolgow to jest dzialo ppanc na gasienicach :)
    • grogreg Re: działo samobieżne a niszczyciel czołgów 11.06.08, 12:06
      Po pierwsze nie montuje sie armat, czy haubic "na stale" w kadlubach.
      No, wyjatek stanowi szwedzki S-103 gdzie armata jest faktycznie zamontowana
      nieruchomo i kierowana jest na cel ruchem calego pojazdu.
      W innych pojazdach bezwierzowych armaty byly montowane w kadlubie, ale mialy
      mozlliwosc ruchu w pionie i poziomie....oczywiscie w bardzo ograniczonym
      zakresie, ale mialy.

      Po drugie....samo okreslenie "dzialo" osobiscie bardzo mi nie pasuje, bo
      wprowadza duzo zamieszania i niejasnosci....twoj problem jest tego dowodem. Wole
      dokladniejszy podzial na armaty (np czolgowe L7, RH202, Pak43 itd) strzelajace
      mozliwie plasko, haubice (np D1) strzelajace po stromym torze i armato haubice
      (M46) bedace forma .... posrednia)

      Po trzecie nie kazdy niszczyciel czolgow byl bezwierzowy np. M18 Hellcat.

      Ale wrozmy do twojego pytania. Tak jak pisal kolega dziala pancerne i samobiezne
      (no, nie lubie tego terminu) to generalnie wszystko co mialo pancerz, gasienice
      armate, lub haubice a nie bylo czolgiem.
      Np StuG, ISU-152.
      Generalnie w czasie IIWS dziala samobiezne mialy pancerz.

      Niszczyciel czolgow to bylo takie dzialo pancerne/samobiezne wyspecjalizowanawe
      w niszczeniu czolgow. Przykladem moga tu byc Jagdpanther, Hetze, Su-85, M18
      Hellcat czy Arecher.

      Oczywiscie sa wozy, ktore sie wylamuja z tego systemu. Przeciez StuG swietnie
      sie spisywal jako niszczyciel czolgow a M18 czy M10 w wiekszosci pelnily role
      wozow wsparcia ogniowego...czyli dzial pancernych/samobieznych.

      Pewnie dodatkowo namacilem Ci w glowie.

      Generalnie....najpierw patrz na uzbrojenie wozu. Jesli jest to armata p.panc lub
      haubica, sprawa jest prosta. Jesli to nie zalatwia problemu zobacza jaka role
      pelnim dany tym pojazdu w danje armii. Co pewnie tez do konca nie zalatwi sprawy
      chociazby ze wzgledu na wczesciej wspomiania wyjatki....zostaje - intuicja.

      Koles z panzerschekiem na motocyklu pozostanie jednak kolesiem z panzerscherkiem
      na motocyklu :). Panzerschrek jednka armata, ani (bryyy) dzialem nie jest.
      • maxikasek Re: działo samobieżne a niszczyciel czołgów 11.06.08, 17:25
        A koleś z działem bezodrzutowym w koszu motocykla? ;-)
        • grogreg Re: działo samobieżne a niszczyciel czołgów 11.06.08, 23:16
          Da sie z tego strzelac, nie zsiadajac z motora?
          • azyata Gdzieś 12.06.08, 09:27
            w Szwecji? USA? W Niemczech? Stworzono pojazd militarny w postaci
            skrzyżowania działa bezodrzutowego z motocyklem. Nie pamiętam gdzie,
            ale widziałem taki rysunek.

            Co do meritum dyskusji: niszczyciel czołgów nie musi być działem
            samobieżnym. Można do niszczycieli czołgów zaliczyć wyrzutnie ppk na
            podwoziu transportera opancerzonego czy samochodu pancernego.

            Oczywiście nie ma wątpliwości, że Sturmtiger, który był działem
            pancernym, w żaden sposób nie może być uważany za niszczyciela
            czołgów. Decydujące znaczenie moim zdaniem ma podstawowe
            przeznaczenie wozu bojowego, który nie jest czołgiem: jeśli będzie
            nim zwalczanie pojazdów pancernych, to można go uznać za
            nidszczyciela czołgów. Właściwie wszystkie sowieckie działa pancerne
            okresu IIWŚ (SU/ISU) to były niszczyciele czołgów, nawet jeżeli
            uzbrojone były w haubico-armatę 152,4 mm.

            pzdr
            • grogreg Po pierwsze nie w Niemczech, ale we Francji...... 12.06.08, 10:16
              .....po drugie nie motocykl, ale skuter :)
              www.scooteringusa.com/2006/12/french_army_vespa_with_cannon.htm
              Najzabawniejsze, jest to, ze pisza jakoby dalo sie z tego strzelac w ruchu? Ja
              sobie nie bardzo to wyobrazam....... ale Chuck Norris takie rzeczy z motocyklem
              robil....i to bez polobrotu :)
              • azyata No tak 12.06.08, 12:34
                Słyszałem, że dzwonili...

                Francja czy Szwecja (skąd mi to przyszło do głowy?) to jednak
                stanowi istotną różnicę.

                Dzięki!

                pzdr

                • mac-card Re: No tak 12.06.08, 14:43
                  azyata napisał:

                  > Słyszałem, że dzwonili...
                  >
                  > Francja czy Szwecja (skąd mi to przyszło do głowy?) to jednak
                  > stanowi istotną różnicę.

                  Nie aż taka róznica. W końcu król Szwecji to się wywodzi od
                  francuskiego, napoleońskiego marszałka.
              • wladca_pierscienii nie broń czyni wojownika... ;-) 13.06.08, 08:36
                grogreg napisał:

                > .....po drugie nie motocykl, ale skuter :)
                > www.scooteringusa.com/2006/12/french_army_vespa_with_cannon.htm
                > Najzabawniejsze, jest to, ze pisza jakoby dalo sie z tego strzelac
                w ruchu? Ja
                > sobie nie bardzo to wyobrazam....... ale Chuck Norris takie rzeczy
                z motocyklem
                > robil....i to bez polobrotu :)

                jakby dać taki skuter motocykliście "Magneto" z serialu "Czterej
                pancerni i pies", toby strzelał w ruchu :-)))

                "Nie strój zdobi kobietę,
                nie broń czyni wojownika..." ;-)

                --
                Wątki niesłusznie usunięte na tym forum,
                są mile widziane na Forum Militaria i Historia
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=56801
              • marek_boa Re: Po pierwsze nie w Niemczech, ale we Francji.. 13.06.08, 11:31
                Się mnie wydaje ,że jednak chyba Rosjanie byli w tym temacie ciut wcześniej!:)
                76mm działo bezodrzutowe DRP zamontowane na koszu motocykla Harley-Davidson pod
                nazwa "MPK" weszło na uzbrojenie RKKA w 1931 roku!
                -Pozdrawiam!
                • mac-card Re: Po pierwsze nie w Niemczech, ale we Francji.. 13.06.08, 15:16
                  A taczanka to jaki był pojazd? Co prawda bez armaty, ale przecież
                  PzKw-I też miał tylko kaemy.
                  Może to był HPCSV - "horse powered close support vehicle"?
                  • grogreg Re: Po pierwsze nie w Niemczech, ale we Francji.. 14.06.08, 16:29
                    Ale czolgu tym nie rozwalisz, wiec taczanka niszczycielem czolgow nie byla.
                • wladca_pierscienii Re: radziecki motocykl artyleryjski 01.07.08, 08:37
                  marek_boa napisał:

                  > Się mnie wydaje ,że jednak chyba Rosjanie byli w tym temacie ciut
                  wcześniej!:)
                  > 76mm działo bezodrzutowe DRP zamontowane na koszu motocykla Harley-
                  Davidson pod
                  > nazwa "MPK" weszło na uzbrojenie RKKA w 1931 roku!


                  albo w 1932 roku
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=36824390&a=36865077
                  • marek_boa Re: radziecki motocykl artyleryjski 01.07.08, 09:41
                    W cale się nie pomyliłem W_P!:) Na uzbrojenie wprowadzono to "coś" w momencie
                    pojawienia się prototypu a produkcję seryjną rozpoczęto rok później!
                    -Pozdrawiam!
            • grogreg Re: Gdzieś 12.06.08, 10:36
              >Można do niszczycieli czołgów zaliczyć wyrzutnie ppk na
              >podwoziu transportera opancerzonego czy samochodu pancernego.

              Dyskusja dotyczy II WS. Moze i Niemcy cos tam kombinowali nad ppk, ale na pewno
              go nie wdrozyli.

              >Decydujące znaczenie moim zdaniem ma podstawowe
              >przeznaczenie wozu bojowego, który nie jest czołgiem: jeśli będzie
              >nim zwalczanie pojazdów pancernych, to można go uznać za
              >nidszczyciela czołgów. Właściwie wszystkie sowieckie działa pancerne
              >okresu IIWŚ (SU/ISU) to były niszczyciele czołgów, nawet jeżeli
              >uzbrojone były w haubico-armatę 152,4 mm.

              Przeciez klepiemy to od poczatku watku :)
              Czy ISU-152 byl niszczycielem czolgow? Z sowieckimi "dzialami" pancernymi jest
              problem. Samo nazewnictwo niewiele wyjascia.
              Niszczycielami czolgow napewno byli I Su-85 i Su-100. Nie byly nimi Su-122,
              SU-152 i ISU-152. Dlaczego? Bo nie mialy armat p.panc, tylko aramto haubic.
              Fakt, ze uzywamo ich do niszczenia czolgow. Podobnie uzywano do niszczenia
              czolgow StuG'a, ale nie nazywa sie go niszczycielem, prawda?
              • uruk-hai Re: Gdzieś 12.06.08, 11:10
                A niemiecki zdobyczny Carrier z kilkoma panzerschrckami na
                pokładzie, niszczyciel?

                A czy T-34/57 (chyba, mało oficjalne oznaczenie..chyba) to czołg czy
                niszczyciel czołgów?

                Wprawdzie widziałem takiego pierwszego wypierdka tylko w grze strat.
                SPWAW - ale zatkało mnie z wrażenia, drugi pojazd występuje tam też
                jako russian tank killer

                Co do carriera, Niemcy byli mistrzami prowizorycznych rozwiązań,
                wszystkie te czeskie jeździdełka z radzieckim oru(ó)żenjem, czy inne
                francowacizny z miotaczami płomieni np Char1bis ......no i mały
                czołg Grubbera ::PP
                • wladca_pierscienii Re: "czołg" porucznika Grubbera 12.06.08, 12:51
                  uruk-hai napisał:

                  > ......no i mały
                  > czołg Grubbera ::PP
                  >

                  to nie był czołg, tylko "czołg" a konkretnie samochód pancerny
                  (jeśli mówimy o poruczniku Grubberze z serialu "Allo, allo")

              • azyata Co z tego 12.06.08, 12:15
                Że to była haubica (SU-122) albo haubico-armata (SU-152, ISU-152)
                jeśli za decydujące przyjmiemy zastosowanie (cel) pojazdu?

                Nie wiem poza tym, czy te działa pancerne uzbrojone w broń w
                zasadzie stromotorową miały konstrukcyjne możliwości prowadzenia
                ognia pośredniego - odpowiedni kąt podniesienia lufy - tak jak np.
                Wespe.

                pzdr
                • grogreg Re: Co z tego 12.06.08, 13:29
                  No... to podstawowa finkcja Su-122, Su-152 i ISU-152 byl ogniem granatami, nie
                  pociskami p.panc.
                  Szczegol, ze granat 152mm w zupelnosci na czolg wystarczal.... o ile trafil.
                  • marek_boa Re: Co z tego 13.06.08, 10:45
                    Wedle dokumentów Grogreg to tak na prawdę trafić w cale nie musiał! Wystarczyło
                    ,że pociski taki eksplodował w pobliżu na przykład Pz.Kpfw.III a ten się po
                    prostu...przewracał!
                    -Pozdrawiam!
                    • grogreg Re: Co z tego 13.06.08, 10:49
                      Z bliskiego dystansu to pewnie przewracal go sam podmuch wystrzalu :)
                      Ale powaznie....jak taki grannat 152mm trafil w Tygrysa...to juz sie on nie
                      wiele nie zdawal.
                      • marek_boa Re: Co z tego 13.06.08, 11:23
                        To też zależy od odległości! Z dalszego dystansu na skutek trafienia na pewno
                        eliminowana była załoga,pękały spawy pancerza,zrywały się mocowania wszelkiego
                        sprzętu wewnątrz czołgu! Z bliskiego dystansu pocisk po prostu pancerz
                        przełamywał! W ten sam sposób działała też amunicja 122mm dział czołgowych z
                        ISa-2! Najciekawsze w tym wszystkim są na przykład normy amunicyjne jeśli chodzi
                        właśnie o czołg ciężki IS-2 - na 28 pocisków ogółem było:
                        - 8 pocisków przeciwpancernych
                        - 20 pocisków odłamkowo-burzących!
                        W T-34/85 normqa to:
                        - 10 pocisków przeciwpancernych
                        - 33 pociski odłamkowo-burzące
                        - 8 pocisków szrapnelowych
                        W temacie ciężkich pocisków używanych do niszczenia czołgów przeciwnika przez
                        Rosjan wygląda to następująco w przebijalności:
                        --
                        • grogreg Re: Co z tego 13.06.08, 11:48
                          Ukurat w przypadku granatu przebijalnosc nie byla istotna. Po trafieniu takim
                          152mm czolg i tak byl wystarczajaco zdemolowany.

                          Na pewno problemem byla celnosc - niska predkosc pocisku i niewielki zapas
                          aminicji. Zapewne te dwa czynniki razem oslabialu skutecznosc tego typu wozow w
                          walce z czolgami - celami w koncu ruchomymi.
                        • al9 marekboa małe uzupełnienie 01.07.08, 12:12
                          Najciekawsze w tym wszystkim są na przykład normy amunicyjne jeśli
                          chodzi
                          właśnie o czołg ciężki IS-2 - na 28 pocisków ogółem było:
                          - 8 pocisków przeciwpancernych
                          - 20 pocisków odłamkowo-burzących!
                          W T-34/85 normqa to:
                          - 10 pocisków przeciwpancernych
                          - 33 pociski odłamkowo-burzące
                          -------------

                          Mój Ojciec w czasie wojny dowoził studebakerem naszym czołgistom
                          amunicję - nie wiem jak Rosjanie - ale Polacy pakowali do t34 65-75
                          pocisków....
                          Pozdr
                          al
                    • crannmer Prosze o kilka odpowiedzi 13.06.08, 13:03
                      marek_boa napisał:

                      > Wystarczyło, że pociski taki eksplodował
                      > w pobliżu na przykład Pz.Kpfw.III
                      > a ten się po prostu przewracał!

                      1. Ile kg ladunku kruszacego znajdowalo sie w pocisku 152 mm do SU-152

                      2. Ile kg ladunku kruszacego znajdowalo sie w standardowej minie
                      przeciwczolgowej z tamtych lat? Czy po najechaniu na taka
                      mine Pz. III sie przewracal?

                      2. Jak definiujesz tutaj pojecie "w poblizu"?
                      Ile metrow odstepu od czolgu - 1, 3, 10, 30..?
                      • marek_boa Re: Prosze o kilka odpowiedzi 14.06.08, 09:56
                        1) W zależności od typu pocisku:
                        --------
                        • speedy13 Re: Prosze o kilka odpowiedzi 14.06.08, 15:45
                          Hej

                          marek_boa napisał:

                          > 1) W zależności od typu pocisku:
                          > --------
                          • marek_boa Re: Prosze o kilka odpowiedzi 14.06.08, 16:34
                            Speedy współczesne ładunki pocisków burzących i odłamkowo-burzących
                            są...lzejsze dla tego kalibru ze względu na wykorzystywanie wydajniejszego
                            materiału wybuchowego~!
                            - Speedy nie znam się na tym - opisy przypadków wywracania się czołgów
                            Pz.Kpfw.III/Pz.Kpfw.II/Pz.Kpfw.38(t) są dostępne w monografiach dotyczących
                            np.KW-2 i w jednym z numerów M-Hobby opisujących działania SU-152!
                            -Pozdrawiam!
                            • speedy13 Re: Prosze o kilka odpowiedzi 14.06.08, 17:11
                              Hej

                              marek_boa napisał:

                              > Speedy współczesne ładunki pocisków burzących i odłamkowo-
                              burzących
                              > są...lzejsze dla tego kalibru ze względu na wykorzystywanie
                              wydajniejszego
                              > materiału wybuchowego~!

                              Veto mociumpanie! Ładunki są teraz większe, raz ze względu ma to że
                              i stal można robić lepszą (cieńsze ścianki pocisku) a dwa że teraz
                              powszechnie stosuje się m.w. o większej gęstości (na bazie
                              heksogenu), zamiast czystego TNT czy amatolu. Są oczywiście wyjątki,
                              dosyć popularne dalekonośne pociski ERFB 155 mm miały z początku
                              dosyć małe ładunki rzędu np. 3,5 kg ale teraz i one trzymają jaki
                              taki poziom w okolicach 8 kg.
                              Np. klasyczny pocisk 155 mm M107 z lat 30.- 6,6 kg TNT; nowoczesny
                              pocisk tego kalibru M795 z lat 70. - 10,8 kg TNT.
                              Klasyczny pocisk do haubic 105 mm M1 (1928) 2,2 kg TNT; nowoczesny
                              pocisk firmy GIAT - 2,5 kg TNT.
                              Klasyczny pocisk 140 mm do brytyjskiej armatohaubicy (ten lekki 36
                              kg) 6,46 kg (TNT lub amatol); nowoczesny pocisk produkcji
                              południowoafrykańskiej 7,95 kg (RDX/TNT).
                              • marek_boa Re: Prosze o kilka odpowiedzi 15.06.08, 08:22
                                Częściowo przyznaję Ci rację Speedy!:) Częściowo bo...różnica w ładunkach
                                Radzieckich/Rosyjskich pocisków 152,4mm jest nie wielka!:):
                                - 3OF25------43.56 kg--------6,8 kg
                                - 3OF64------43,56 kg--------7,8 kg
                                - 3OF39------50,8 kg---------6,5 kg (Krasnopol)
                                - 3OF45------43,56 kg--------7,65 kg
                                - 3OF61------42,86 kg--------7,8 kg
                                -Pozdrawiam!
                        • crannmer Czyli morskie opowiesci 18.06.08, 18:13
                          marek_boa napisał:

                          > 1) W zależności od typu pocisku:
                          > - Standardowe ilości materiału wybuchowego w Radzieckich minach
                          > przeciwpancernych z II WŚ:

                          Czyli wartosi w tym samy rzedzie wielkosci..

                          > - Proponuję wziąć pod uwagę,że siła eksplozji miny przeciwpancernej skierowana
                          > jest do góry a nie w bok jak przy upadku pocisku!

                          Nie proponuj brac pod uwage blednych zalozen.

                          1. Sila ekplozji miny jest umiejscowiona i skierowana optymalnie, jesli chodzi o
                          potencjalny zamiar wywrocenia czolgu.

                          Poza tym praktycznie w calosci dziala na czolg (przybitka w postaci calej
                          planety), a nie marnuje sie w wiekszosci na otoczenie i atmosfere.

                          2. Sila eksplozji (podmuchu) granatu art. nie jest skierowana, lecz
                          bezkierunkowa. Kierunkowe (nieco przynajmniej) jest dzialanie odlamkowe -
                          glownie w plaszczyznie poprzecznej pocisku, a znacznie slabsze wzdluz jego osi.

                          To dzialanie przeklada sie na ww. "bok" (okreslenie marek_boa) (czyli: dookolnie
                          horyzontalnie) w miare tylko przy stromotorowym spadku pocisku - czyli przy
                          strzelaniu posrednim z duzego zasiegu.

                          Przy (plaskotorowym) strzelaniu na wprost do celow panc. sektory najwiekszego
                          razenia leza na trawersach miejsca upadku pocisku. A ze latwiej celowac na
                          kierunek, niz na odleglosc, wiec jest to z punktu przelotow i niedolotow
                          niekorzystne.

                          > - Wedle źródeł odległość upadku pocisku określana
                          > jest jako "do 15-20 metrów od pojazdu!

                          Czyli morskie opowiesci weteranow.
                          Jak myslalem.

                          Z odleglosci 20 m na Pz. 3 dziala maksymalnie (szczodrze liczac) 0,5 % (pol
                          procenta) z calej energii podmuchu niechby i z 8 kg materialu kruszacego.

                          A w przypadku miny z odleglosci 0 m dziala praktycznie 100 % energii podmuchu z
                          3-5 kg. A czolgi jakos na minach nie fikaly koziolkow.
                          • marek_boa Re: Czyli morskie opowiesci 19.06.08, 07:56
                            Crannmer możliwe ,że Masz rację! Kłócić się nie zamierzam bo i po co?!
                            Świadkiem takiego wydarzenia nie byłem aczkolwiek "coś" się,kiedyś musiało
                            przewrócić skoro kilka opisów czegoś takiego jest!
                            -Pozdrawiam!
                  • azyata Kiedy spojrzeć 13.06.08, 11:51
                    na genezę sowieckiej artylerii pancernej i jej rozwój, to wydaje
                    się, że zadania walki z bronią pancerną były na pierwszym planie.
                    Wydaje się, że nawet taki pojaz jak SU-122 (czyli haubica 122 mm na
                    podwoziu T-34) powstał z potrzeby walki z nowymi typami czołgów
                    niemieckich. Gdyby tak nie było, to zapewne rozwijanoby tę
                    konstrukcję do końca wojny, (przecież haubica ta była cały czas
                    podstawoym działem artylerii dywizyjnej, a zatem na pewno istniała
                    też potrzeba - między innymi z racji ofensywnych działań w 1944-45 -
                    posiadania samobieznej artylerii ognia pośredniego). Tymczasem
                    wprowadzono do uzbrojenia SU-152, a następnie ISU-122 (z długą, bo
                    od armaty dalekonośnej, lufą0 i ISU-152: wszystkie o raczej płaskim
                    torze pocisku, przystosowane tym samym do zwalczania czolgów,
                    ewentualnie do wsparcia natarcia ogniem na wprost.

                    pzdr
                    • marek_boa Re: Kiedy spojrzeć 13.06.08, 12:39
                      Sorry Azyato ale Twoja teoria obarczona jest podstawowym błędem! Rosjanie swoje
                      działa pancerne budowali przede wszystkim jako pojazdy wsparcia piechoty z
                      naczelnym zadaniem niszczenia umocnień przeciwnika! Stąd właśnie duże kalibry
                      haubic i armato-haubic montowane na nich! Jako broń zwalczająca czołgi
                      przeciwnika działa te używane były sporadycznie po prostu z braku innych
                      środków! Weź pod uwagę ,że uzbrojenie właśnie SU-122 to typowa haubica nie
                      mająca nic wspólnego z działem D-25 montowanym na czołgu IS-2! Z tego co się
                      orientuję to do haubic 152mm nie było nawet pocisków przeciwpancernych!
                      -Pozdrawiam!
                      • azyata Jak rozumiem 13.06.08, 13:19
                        Nazwa "zwieroboj", używana w odniesieniu do SU-152 i ISU-152,
                        powstała z grzeczności?

                        Powoli mnie przekonujecie - w tym zakresie, że trudno uznać działo z
                        rozdzielną amiunicją za "rasowego" pepanca.

                        pzdr
                        • grogreg Re: Jak rozumiem 13.06.08, 15:36
                          ISU-152 strzelal do czolgow granatami przecibetonowymi.

                          > Powoli mnie przekonujecie - w tym zakresie, że trudno uznać działo z
                          > rozdzielną amiunicją za "rasowego" pepanca.

                          ??????

                          T-64, 72, 80, 90 nie sa p.pancami?
                        • marek_boa Re: Jak rozumiem 14.06.08, 10:39
                          Azyato określenie "Zwieroboj" powstało po "debiucie" dwóch Tjażełych
                          Samochodno-Artillierijskich Połkow (1540. i 1541.) pod Kurskiem! Pułki te w
                          sumie uzbrojone były w 24 "Samachodki" SU-152 i dwa czołgi ciężkie KW-1S! Oba te
                          pułki znajdowały się w rezerwie i w całej operacji na Łuku Kurskim w boju były
                          tylko dwa razy:
                          - 14 lipca 1943 roku dokonały przygotowania artyleryjskiego przed atakiem
                          Radzieckiej piechoty!
                          - 15 lipca 1943 roku "gasiły" Niemiecki kontratak wykonany siłami 15 czołgów
                          Pz.Kpfw.IV i 6 Pz.Kpfw.VI - z odległości 2000 metrów zniszczone zostały 2
                          "Czwórki" i jeden "Tygrys",bez strat własnych!
                          Nazwa wzięła się właśnie stąd,że w tamtym czasie Rosjanie wybitnie nie mieli
                          czym innym "macnąć" Niemieckie czołgi na takich odległościach! Po tym debiucie
                          wprowadzono instrukcję NAKAZUJĄCĄ zwalczać ciężką Niemiecką technikę
                          pancerną(Pz.Kpfw.VI/Ferdinand) a ZAKAZUJĄCĄ strzelania do lżejszych
                          pojazdów,które miały być zwalczane za pomocą T-34 i SU-122! Podstawowym zadaniem
                          ciężkich dział pancernych(bo tak w nomenklaturze Radzieckiej się nazywały)SU-122
                          i SU-152 było torowanie drogi piechocie i niszczenie umocnień!
                          -Pozdrawiam!
                      • odyn06 Re: Kiedy spojrzeć 13.06.08, 15:47
                        Marku. We wspomnieniach radzieckich "wielkokalibrowych' artylerzystów napotkałem
                        opisy, jak to ze "152" przeciwschronowym lub przeciwbetonowym (bałwankoj) lubili
                        strzelać do niemieckich czołgów. Podobno po trafieniu taka pigułą czołg
                        rozlatywał się na kawałki. Druga sprawa, że "152" miał małą j.o. i z jej
                        zużywaniem trzeba było oszczędnie. Pzdr.
                        • marek_boa Re: Kiedy spojrzeć 14.06.08, 10:44
                          Odynie nie ma się co dziwić biorąc pod uwagę masę pocisku przeciwbetonowego -
                          n.p. G-545 toć było to "tylko" 51,8 kg stali + 4,2 kg materiału wybuchowego!
                          -Pozdrawiam!
                          • odyn06 Re: Kiedy spojrzeć 20.06.08, 12:47
                            Siedziałem w wielu czołgach, tak wschodnich, jak i zachodnich. Nigdy nie byłem w
                            "152" i dlatego staram się wyobrazić proces ładowania dzielonej amunicji w
                            takim mastodoncie. Jak ja ładowano: kolebką z mechanicznym (ręcznym) dopychaniem?
                            • misza_kazak Samochodka - MSTA 152 mm 20.06.08, 13:26
                              Zobacz tu jak laduje sie MSTA
                              youtube.com/watch?v=FKJmTfshnd8
                              Od 4 minuty
                              • odyn06 Re: Samochodka - MSTA 152 mm 20.06.08, 15:18
                                Dzieki, ale mi bardziej chodziło o te, które od Kurska do Berlina rozwalały
                                Tygrysy. Pocisk ważył (Marku dzięki!) ok 60 kg. Jak to wyjąć z niszy
                                amunicyjnej,załadować, czy miały "krótką łuskę", a ładunek stopniowany? We
                                wspomnieniach tego nie znalazłem.
                                • misza_kazak Re: Samochodka - MSTA 152 mm 20.06.08, 15:28
                                  odyn06 napisał:

                                  > Dzieki, ale mi bardziej chodziło o te, które od Kurska do Berlina rozwalały
                                  > Tygrysy. Pocisk ważył (Marku dzięki!) ok 60 kg. Jak to wyjąć z niszy
                                  > amunicyjnej,załadować, czy miały "krótką łuskę", a ładunek stopniowany? We
                                  > wspomnieniach tego nie znalazłem.

                                  Ok. Teraz rozumiem. W tym celu w SU-152 z tylu wierzy (jesli to mozna tak nazwac :)) siedizalo 2-ch ladujacych :)
                                  Ladowanie bylo rozdzielne - pocisk i ladunek.
                                  POciski ukladali sie wzdluz obu burt, a ladunki tamze oraz da podlodze i kolo tylnej sciany "wierzy". Jeden ladowniczy ladowal pocisk, a drugi ladunek. Stad niska szybkostrzelnosc : 1-2 str/min...
                                  • misza_kazak ISU -152 20.06.08, 15:32
                                    W ISU-152 byl tylko jeden ladowniczy.
                                    Jego prace mozna zobaczyc tutaj:

                                    armor.kiev.ua/Tanks/WWII/isu152/1/fig6.jpg
                                    Calosc artykulu ze zdjeciami tutaj

                                    armor.kiev.ua/Tanks/WWII/isu152/1/
                      • marek_boa Re: Mea Culpa!:) 14.06.08, 10:52
                        Biję się w pierś(może być lewa?!)Niestety pamięć już nie ta!:(
                        - Do haubic,armat i armato-haubic kal.152,4mm BYŁY pociski przeciwpancerne!!!
                        - Do 1944 roku były to pociski BR-540,od 1944 roku wprowadzono pociski z
                        czepcem balistycznym BR-540B a w 1945 roku pociski kumulacyjne BP-540!
                        -Pozdrawiam!
                        • grogreg Re: Mea Culpa!:) 15.06.08, 11:38
                          Ale czy nie byly to pociski przeznaczone do rozbijania umocnien betonowych?
                          • marek_boa Re: Mea Culpa!:) 15.06.08, 11:51
                            Nie! Pociski przeciwbetonowe do dział 152,4mm miały oznaczenie G-530 i G-545!
                            -Pozdrawiam!
                            • grogreg Re: Mea Culpa!:) 16.06.08, 17:28
                              Dzieki.
                            • misza_kazak Re: Mea Culpa!:) 16.06.08, 17:42
                              marek_boa napisał:

                              > Nie! Pociski przeciwbetonowe do dział 152,4mm miały oznaczenie G-530 i G-545!
                              > -Pozdrawiam!

                              Zgadza sie. Dodam tez ze byli jeszcze pociski G-530Sz ("Sz" znaczy ze material wybuchowy TNT robiony metoda sznekowania)

                              G530 przbijal po trafieniu na 80 cm i wybucjal robiac przebicie okolo 110-115 cm.

                              Pociskiem G-530Sz mozna bylo strzelac pelnym ladunkiem , a pociskiem G-530 tylko tzw. pierwszym ladunkiem. Dlatego przebicie G-530Sz bylo wieksze.
                              POzdro
                              Misza
              • marek_boa Re: Gdzieś 13.06.08, 11:51
                Grogreg jeśli chodzi o typowe pojazdy przeznaczone do niszczenia czołgów
                przeciwnika a czołgami niebędące po stronie Radzieckiej to na nazwę
                taką(nieużywaną przez Rosjan no ta bene!) zasługuje kilka pojazdów używanych w
                czasie II WŚ:
                - 57mm ZIS-41 - armata ZIS-2 na lekko opancerzonym samochodzie ciężarowym
                ZIS-42 - kilka sztuk
                - 57mm ZIS-31 - armata ZIS-2 na opancerzonym samochodzie ciężarowym GAZ-AAA -
                kilka sztuk
                - 57mm ZIS-30 - armata ZIS-2 na ciągniku artyleryjskim T-20 "Komsomolec" - 101
                sztuk
                - 76,2mm ZIS-5 - armata pułkowa wz.1927 na samochodzie ZIS-5 - 24 sztuki
                - SU-76I - 76,2mm zmodernizowana armata F-34 na podwoziu Pz.Kpfw.III - 200 sztuk
                - SU-100 - 100mm działo samobieżne na podwoziu T-34 - w czasie wojny
                wyprodukowano około 1200 sztuk!
                - Pozdrawiam!
                • foolproof Naiwne pytanie nr x+1 18.06.08, 15:35
                  A właściwie to najlepszym niszczycielem czołgów jest chyba czołg.
                  Na czym polega przewaga bezwieżowego czołgu (bo w końcu tym jest
                  niszczyciel) ?
                  • wujcio44 Re: Naiwne pytanie nr x+1 18.06.08, 15:39
                    foolproof napisał:

                    > A właściwie to najlepszym niszczycielem czołgów jest chyba czołg.
                    > Na czym polega przewaga bezwieżowego czołgu (bo w końcu tym jest
                    > niszczyciel) ?

                    1. Jest znacznie tańszy.
                    2. Może być znacznie niższy.
                    2. Na tym samym podwoziu można umieścić armatę o większym kalibrze niż w czołgu.
                  • misza_kazak Re: Naiwne pytanie nr x+1 18.06.08, 15:47
                    foolproof napisał:

                    > A właściwie to najlepszym niszczycielem czołgów jest chyba czołg.

                    Nie! Najlepszym niszczycielem (i najgorszym wrogiem) czolgow jest i byla artylleria ppancerna. W WW2 ppancerne dziala zniszczyli ponad 75% czolgow przeciwnika!

                    > Na czym polega przewaga bezwieżowego czołgu (bo w końcu tym jest
                    > niszczyciel) ?

                    1) Znacznie nizsza cena
                    2) Mozliwosc instalacji na tymze podwoziu dzial wiekszego kalibru b lrpszej ballistyki niz w czolgach
                    3) nizsza sylwetka

                    3)
                  • grogreg Re: Naiwne pytanie nr x+1 18.06.08, 16:51
                    Rozumiem, ze ciagle zostajemy przy IIWS.

                    Po pierwsze nie kazdy niszczyciel czolgow byl bezwiezowy.
                    Amerykanie produkowali tylko wiezowe niszczyciele czolgow.
                    Byly nimi M18 Helcat, M10 Volverin i M36 Jackson.
                    Brytyjczycy z kolei zaprojektowali Chellengera i Chariote (ten juz po wojnie).
                    Czym sie roznily od czolgow? Mialy wydajniejsze armaty p.panc. Oczywiscie nic za
                    darmo. Mialy tez albo slabszy pancerz, albo byly mniej ruchliwe.
                    Alianci slusznie zalozyli, ze ich Shermany nie beda mogly stawic czola czolgom
                    niemieckim w Europie, a prace nad nowym czolgiem (M26) byly jeszcze w powijakach.

                    Niemcy inaczej podeszli do problemu. Niszczyciele czolgow poczatkowo mialy
                    pelnic drugorzedna role zabezpieczenia terenu zajetego przez czolgi...stat
                    stosunkowe male wymagania i skromny Panzerjager I. Potem byla kampania
                    francuzka, ktora wykazala iz przeciwnik moze dysponowac lepszym sprzetem
                    pancernym, no i walki w Rosji, gdzie stalo sie to juz jasne.

                    Najpier Niemcy montowali armaty p.panc (wlasne, lub zdobyczne - francuzkie i
                    sowieckie) na dostepnych a juz troche przestazalych czolgach. By to bylo mozliwe
                    wywalano z nich wieze i armate montowano bezposrednio na kadlubie w pancernej
                    nadbudowce - patrz "rodzina" Marderow pozniej Naschorn. Zwyczajna prowizorka.
                    Wiadomo bylo, ze to moze nie wystarczyc.
                    Z czasem Niemcy zaczeli tracic inicjatywe i zaczeli przechodzic do defensywy.
                    Bylo to zasluga przedewszystkich przewagi Rosjan w sprzecie pancernym.
                    Podstawowym problem stalo sie mozliwie efektywne zwalczanie czolgow w
                    defensywie, gdzie znaczacym czynnikiem byl wskaznik efekt-koszt. Nalezalo zatem
                    umiescic potezniejsza armate na stosunkowo lekkim podwoziu, przy zapewnieniu
                    mozliwie dlugiego przetrwania pojazdu. Wiec powstaly wozy bezwierzone, ktore
                    mogly "pomiescic" wieksze armaty w kadlubie, niz byloby to mozliwe we wiezy.
                    Ponadto pojazdy te nie racily na pancerzu, ruchliwosci a przy tym byly nizsze i
                    latwiejsze do ukrycia.
                    Oczywiscie nie byly one tak efektywne w ofensywie jak czolgi, ale nie to
                    przeciez bylo ich zadaniem.
                    I tak powstaly Panzerjager IV na podwoziu Pz IV z armata KwK 42, ktora to byla
                    dedykowana znacznie ciezszej Panterze, i Jagdpanther z armata KwK 43,
                    przeznaczona dla Tygrysa Krolewskiego.
                    Mistrzostwem swiata byj juz Hetzer, ktory na bazie lekkiego czeskiego wz38
                    stawal sie wozem zdolnym zwalczac znacznie ciezszego T-34, nie ustepujac mu
                    pancerzem i ruchliwoscia.
                    Osobna historia jest StuG, ktory byl w zasadzie wozem uniwersalnym i ewoluoawal
                    do roli niszczyciela czolgow z wozu wsparcia artyleryjskiego.

                    Koncepcja bezwierzonego niszczyciela czolgow przetwala. Hetzer byl uzywany i
                    produkowany w Szwajcari pod oznaczeniek G13 zdaje sie do konca lat 60. W latach
                    80 wycofano ostatnie Kanonjagdpanzer z Bundeswehry, a szwedzki S-103 latwiej
                    nazwac niszczecielem czolgow niz czolgiem.....choc formalie jest czolgiem.

                    Ostatni wiezowy niszczeciel czolgow powstal w Chinach w latach 80. To Typ
                    89..... czyli armata p.pamc zamontowana na podwoziu haubicy samobieznej.
                    • odyn06 Re: Naiwne pytanie nr x+1 01.07.08, 10:44
                      Dziękuje. Tego nie wiedziałem. Dodać należy, że niszczyciele czołgów były
                      środkami walki używanymi głównie w obronie. Działały w zasadzkach ogniowych,
                      działaniach ariergardy. działaniach osłonowych i jako środki ogniowe w punktach
                      oporu.
                      W literaturze niemieckiej znalazłem kiedyś informację, że jednym z powodów, dla
                      których Niemcy produkowali działa-niszczyciele czołgów był...brak kul do wieńca
                      wieży czołgowej. Pod naciskiem aliantów szwedzki koncern Wallengbergów najpierw
                      ograniczył, a potem zaprzestał eksportu kul dwucalowych do Niemiec, bez których
                      obrotowej wieży zrobić nie sposób. Niemcy wprawdzie produkowali swoje, ale
                      bombardowania alianckie też robiły swoje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka