Dodaj do ulubionych

Specnaz "WOstok"

20.08.08, 12:09
Dobry artykul o wojnie w Osetii

www.utro.ru/articles/2008/08/20/761041.shtml

Przetlumacze kawalek:

"W tym momencie do miasta na trzech "motolygach" (ciagniki MTLB) i
dwuch Kamazach wjechal oddzial czeczenskiego specnaza "Wostok" pod
dowodctwem Bohatera ROsji Sulima Jamadajewa. Specnazowcy zajeli sie
przywyczna praca bojowa - zaczystka blokow od snajperow i
korrektirowszczikow ognia. Dzialania czeczenskich specnazowcow byli
kluczowymi w chodzie tej wojny.
Przecziwnik, wyszkolony przez amerykanskich i izraelskich
instruktorow SF, okazal sie niezdolny okazac oporu mistrzam walki w
miescie z "Wostoku".
TO nie sa "dyfiramby" "jamadajewcom",a konstatacja faktow. Za trzy
dni walk, ktorzy spedzilem z "Wostokiem", oddzial sracil rannymi
trzech specnazowcow, zabil kilkadziesiat gruzinskich wojennych i
zebral, bez przesady, ogromne trofeje. Gruzinska armia w nowym
amerykanskich umundurowaniu, ze srodkami lacznosci, ktorzy nie snili
sie naszym wojennym, w panice uciekali, gdy do pracy
wchodzil "Wostok". Przy tym taktyczne, ogniowe i fizyczne
przygotowanie gruzinskich wojskowych, wydawalo by sie, odpowiadala
najwyzszym amerykanskim standardom.
W Cchinwali specnaz oswobodzil cywili, ktorzych gruzinskie wojskowi
trzymali jako zakladnikow i odbil trzym BTR u Gruzin.

"Kompletnie wyczyscilismy Cchinwali, - mowi Bohater ROsji Sulim
Jamadajew. - Na wysokosci "Pauk" nasza kompania zajela 2 gruzinskich
posterunki z 10 karabinkami, trzema KMami, dwoma amerykanskimi
dzipami i pelnym komplektem amunicji. Wzielismy jencow. Otrzymalismy
rozkaz wejsc na tereny Gruzji. Mozemy dojsc do Tbilisi. Nam jest
ciekawie walczyc, bowiem u gruzinow inna szkola przygotowania.
Zobaczymy ktora jest lepsza. W kazdym razie, wybaczyc im to co oni
narobili, gdy oni masowym ogniem strzelali do blekitnych kasek, i
cywili, nie mozemy. My zaprowadzimy porzadek".

Nad ranem 11.08 specnazowcy wyruszyli z Cchinwali w strone
osetynskiej wsi Chetagurowo. Wprost nad kolumna zostal zestrzelony
gruzinski Su-25. rakieta trafila w ogon samolotu i w niebie bylo
widac bialy spadochron. W tej wojnie zostalo przeprowadzono kilka
walk powietrznych. Np. nad wsia Tamarszeni rossyjski MIg zestrzelil
gruzinskiSu-25. POzniej nad Cchinwali zestrzelono bezpilotowiec
gruzinski."

reszty nie mam czasu tlumaczyc, ale mozecie sobie uzyc internetowego
tlumacza...
Pozdro
Misza
Obserwuj wątek
    • p_iki te 'trofeje' 20.08.08, 12:42
      to pewnie podobne jak zbierali w czasie II wojny, szelki, zegarki z
      kukulka i pompki rowerowe, ewentualnie puchowe pierzyny zostaly
      wyparte przez telewizory kolorowe

      pozdrawiam
    • wujcio44 Re: Specnaz "WOstok" 20.08.08, 13:09
      misza_kazak napisał:
      > "W tym momencie do miasta na trzech "motolygach" (ciagniki MTLB) i
      > dwuch Kamazach wjechal oddzial czeczenskiego specnaza "Wostok"

      Dobrze, że nie na ciągnikach rolniczych. Nieźle wyposażone są te elitarne
      rosyjskie siły.
      • billy.the.kid Re: Specnaz "WOstok" 20.08.08, 15:11
        nawet na ciągnikach spuścili wp..ol głupkom -gruzinom.
        • wujcio44 Re: Specnaz "WOstok" 20.08.08, 15:43
          billy.the.kid napisał:

          > nawet na ciągnikach spuścili wp..ol głupkom -gruzinom.

          Ale to Czeczeni, chyba też głupki, co nie?
          • billy.the.kid Re: Specnaz "WOstok" 20.08.08, 15:45
            istotne jest ze wp..ol zaliczyli gruzini.
            • wujcio44 Re: Specnaz "WOstok" 20.08.08, 15:47
              billy.the.kid napisał:

              > istotne jest ze wp..ol zaliczyli gruzini.

              Głupki zaliczyły wp... od głupków.
              • billy.the.kid Re: Specnaz "WOstok" 20.08.08, 16:31
                głupkiem jest ten który po frajersku dostaje wp..ol.
                • wujcio44 Re: Specnaz "WOstok" 20.08.08, 16:54
                  Zdecydowanie, ten wątek jest bez sensu.
    • gko93 Fajne, tak się składa, że ostatnio na pmm 21.08.08, 08:58
      umieściłem inny opis działań Wostoka.
      Oryginał pochodzi z www.rosbalt.ru/2008/08/15/514241.html

      "Dziewczyno chcesz z nami"? Podaj rękę !>, -I już grupa BWP na których
      siedzą żołnierze czeczeńskiego batalionu "Wostok" zatoczyła koło w
      zniszczonym, zalanym wodą z przerwanego wodociągu centrum Cchinwali i
      opuścił miasto - na operacje specjalną

      "Dzięki chłopcy" - Starsi Osetyńczycy, stojących w bramach swoich domów,
      uśmiechają się i pokazują gest zwycięstwa. My jako pierwsi weszliśmy do
      miasta, broniąc go" - mówi uśmiechnięty Rusłan. Gruzini uciekali, tak że
      nie mogliśmy ich dogonić, takimi okazali się szybkobiegaczami. Jego
      towarzysze się śmieją, u ponad dwustu Czeczeńców którzy weszli do
      Cchinwali nie było strat. "Gruzinów nie liczyliśmy".



      BWP długo stał przepuszczając niekończący się sznur czołgów, artylerii
      samobieżnej, bwp z piechotą i desantem 58 armii. Jest ich więcej niż sto.
      "Wostok" zajął miejsce na samym końcu kolumny. "Gdzie wiozą te dzieci" -
      niezadowolony powiedział Supjan przyglądając się chłopcom na pojazdach
      pancernych. "Wielka Wojna Ojczyźniana, kiedy wzywali wszystkich od małych do
      dużych już się dawno skończyła" - poparł go Rusłan, Dziś walczyć powinniśmy
      my, profesjonaliści. "Hej chłopcy! Nie martwcie się. My z jesteśmy z wami!
      ".

      Poborowi, którzy za dwie, trzy godziny będą walczyć, niezdecydowanie się
      uśmiechali i machali rękami w odpowiedzi. "Z całej Rosja, wydaje się śmieci
      zebrane" - kontynuował krytykę Supjan. - "Idą ?-55" - wyjaśnił. "Nie
      widziałem żadnych T-72, nie wspominając o T-80. Pojazdy pancerne też stare,
      takie wrażenie jakby ??? ??? ??? ??????? ???? ?????? ??? ????, ?????
      ???????".

      Z pancerza wygodnie oglądać powietrzną bitwę, rozgrywającą się
      bezpośrednio nad kolumną: w nieduży srebrzysty samolot leci początkowo
      jedna - dosyć daleko, potem druga rakieta. Druga przechodzi całkiem blisko.
      Kto to jest? -zastanawiają się żołnierze. Nasi? Gruzini? Nie ma się skąd
      dowiedzieć, pozostaje odgadnąć. Kilka minut później, Waha wskakuje na
      pancerz by lepiej widzieć: "Samolot został zestrzelony!". I teraz, wszyscy
      stoją na pancerzu rozglądają się w przód. Czeczenii biorąc pod uwagę skąd
      leciały rakiety przypuszczają, że to był nasz.



      Słońce ogrzewa pancerz, wszyscy podają sobie nawzajem butelki z wodą. Na
      wszystkim - odzieży, broni, włosach - osiada pył podnoszony przez ciężkie
      maszyny. Zatyka oczy i usta. Maszyny przyśpieszają. Domy przemykają jak
      przy jeździe dobrym samochodem. "Jak wielu z nich tutaj" - dziwi się Supjan.
      "Popatrz ilu Gruzinów zabili". Żołnierze "Wostoka" są przyzwyczajeni do
      widoku trupów, ale wszyscy z ulgą oddychają minąwszy nieprzyjemne miejsca,
      których na naszej drodze było co najmniej trzy



      Hetagurovo - czyta bojownik tablice przy wejściu do wioski. To jest
      gruzińska czy osetyńska wieś? Pytanie było wielokrotnie powtarzane na temat
      różnych wsi - nikt nie miał mapy, ani znajomości terenu. Po minięciu dużego
      jeziora konwój skręcił w lewo, do gruzińskiej wsi Kveto Nikozi. "Chyba
      jedziemy do granicy z Gruzja" - domyślili się Czeczeńcy. Słońce grzało
      coraz mocniej, a woda w tym czasie u wszystkich się kończyła tak jak suchy
      prowiant.

      Odgłosy wystrzałów słychać coraz bliżej. Żołnierze, przestali żartować,
      spoważnieli w jednej chwili. Siedzą na pancerzu, zdjęli broń z zabezpieczeń
      i w napięciu patrzą na przydrożne zarośla. "Bądźcie gotowi do skoku po
      sygnale" - spokojnie mówi Supjan. Przejażdżka na BWP-ach niespodziewanie się
      skończyła, rozpoczęła się operacja, dosłownie w ciągu minut przechodząca w
      prawdziwą walkę.



      Wybuchy nieoczekiwanie zadźwięczały prawie na naszymi głowami. "Z maszyny,
      do rowu". - wszyscy skoczyli do płytkiego rowu biegnącego sto metrów od
      drogi. "Ku.. mać kto to strzela" - niestety to były ostatnie słowa jakie
      żołnierze z Wostoka powiedzieli po rosyjsku.

      "Tam ich nakryli". Po kilku sekundach już szli do przodu, rozsypując się po
      polu, tam gdzie podnosił się czarny dym i huczała artyleria



      Po drodze, z powrotem przemykały trzy pojazdy artylerii samobieżnej,
      wychodzące ze strefy ostrzału. Do naszych pozycji podjechał BWP, który
      wcześniej został na drodze po tym jak niespodziewanie skończyło mu sie
      paliwo. Z pancerza zeskoczyli przestraszeni, mocno podstrzyżeni chłopcy - to
      było ostatnia część wzmocnienia dla atakujących. Nie wiedząc co robić,
      żołnierzyki rozwinęli się w linie na polu a tu ich nakrył zmasowany ogień
      moździerzowy. Odłamki rwały ziemie na 10-50 metrów. Nagle wszyscy wyskoczyli
      i zginając głowy rzucili się do ucieczki. "Co to" - upadł pocisk. Bóg czuwał
      nad nimi - niewybuch, inaczej trudno powiedzieć ile byłoby wśród nich
      "dwusetnych" [zabitych]



      'Każy czuje się strategiem, oglądając bój z oddali". To nie więcej niż ładne
      powiedzenie. Widząc bój z boku a częściowo uczestnicząc w nim, trudno poznać
      co się dzieje, i najważniejsze: gdzie nasi a gdzie wróg. My z piechotą
      przebiegamy na drugą stronę drogi i rzucamy się na ziemie wśród okropnie
      kłujących zarośli. Na głową świstają kule i odłamki. Za wsią, gdzie trwała
      walka z naszej strony uderzył "Grad". Dowódca oddziału nie wiedział co
      robić.



      Dwieście metrów od nas z małego lasku wyszła kolumna ludzi w żołnierskich
      ubraniach i automatami. " Kto to", "Kim oni są" - rozpoznać znaki z daleka
      niemożliwe, białe opaski na ramionach osetyńskich ochotników pomagały tylko
      w walce na bliskie odległości. Biorąc pod uwagę, że z trzech stron
      rozciągają się gruzińskie wsie, ludzie z automatami mogli być kimkolwiek. "
      Nasi? Gruzini? "- żolnierze wpatrywali się zbliżający się odział, dopóki
      dowódca nie krzyknął, "Wy Kto?"

      "Swoi" - można było usłyszeć donośny głos. "Medyka, medyka, macie medyka?

      "Są oficerowie?". Rosyjscy żołnierze nieśli rannych towarzyszy, na szybko
      przewiązanych czym było pod ręką, oni poszli do walki nie mając nawet
      indywidualnych pakietów pierwszej pomocy.



      Doświadczeni weterani z "Wostok" wszystko zrozumieli- tych co jechali w
      pierwszych wozach rzeczywiście nakryli [ogniem].

      "Nas zaatakowali z dwu stron" - krzyknął młody chłopak o bezrozumnych
      oczach - "Kiedy biegliśmy z powrotem, tam gdzie stała artyleria. Uderzyli z
      przodu i z tyłu. Z naszej kompanii połowa została. W mojej maszynie trzech
      na części rozerwało. Tylko nie róbcie zdjęc proszę, mama myśli, że ja u
      portalu stoję. Portal to jest wejście do tunelu rockiego łączącego
      południową i północna Osetie, bardzo daleko od Kveto Nikozi.

      Żołnierz, który wziął na siebie dowodzenie grupa wołał do radiostacji: "
      Sosna, Sosna woła Kasztan. Weszliśmy do walki, straciliśmy dwa czołgi,
      cztery BWP, wielu zabitych. Postanowiłem wyjść z walki".

      Wszyscy uczestniczyli w walkach pierwszy raz i jak się okazało nie
      wiedzieli gdzie są., My myśleliśmy, że jesteśmy w Rosji, na ćwiczeniach -
      powiedział roczniak Sasza.


      • gko93 druga część 21.08.08, 08:58

        Rannych - zranienia od kul i odłamków, wielkie oparzenia, szok bojowy -
        zanieśli do części medycznej, 500 metrów od pozycji artylerii. Sanitariusze
        szybko zakładali opatrunki. "A co z dezynfekcją, tu taki kurz"

        "No co wy jak dezynfekcja" - naczelny lekarz tylko machnął ręką. Nie
        wystarczało noszy, indywidualnych pakietów, nici do zszywania- rwały się
        jedne za drugą. "Co z tymi nićmi" - nerwowość narastała, obstrzał nie
        ucichał i tylko naczelny lekarz nie był przejęty. " Z nićmi wszystko w
        porządku, tylko wy po prostu nie umiecie ich używać



        Wojskowi lekarze bezskutecznie szukali w apteczce ????????? która w
        istocie tam była po oznaczaniem ammiak. Z pozycji do tyłu ruszyła
        "czeczeński" BWP. Chłopcy wieźli rannego Mairbeka- kula złamał nu kość. Znów
        zamieszanie, nici, paramedol. Słońce w tym czasie już zaczęło zachodzić."
        Jeśli za godzinę się nie skończy - a może szybciej- to nocą Gruzini przejdą
        do ataku i wezmą nas do okrążenia, ?????? ??????? ????? " Z troską
        powiedział białowłosy sanitariusz
        • foxbat1 Re: druga część 21.08.08, 11:48
          Biorac pod uwage przebieg dzialan prawda pewnie lezy gdzies po
          srodku obu tych tekstow - "Twojego" i Miszy
          • axx611 Re: druga część 21.08.08, 13:02
            Z informacji wynika ze w walkach braly oddzialy czeczenskie.
            Zatem w Czeczenii jest spokoj a chlopcy moga sie wykazac na froncie.
            • axx611 Re: druga część 21.08.08, 13:29
              A w uzupelnieniu widze niedopatrzenie szefostwa. Brak map czy GPS.?
              Gdzie sa mapy?
              Czy nasi chlopcy oprocz cukierkow od Szczygla maja aktualne mapy
              okupowanych terenow?
          • gko93 Re: druga część 21.08.08, 13:40
            Pewnie tak. Szkody, że do kompletu nie ma gruzińskiej wersji.
            • foxbat1 Re: druga część 21.08.08, 14:13
              Pojawia sie z wolna - na blogach Gruzuni majacy rodziny w armii
              pisza ze prawdziwe straty to nie 100 + zabitych zolnierzy i 300
              zaginionych ale nie mniej niz 1500 zabitych i zaginionych i ze rzad
              nigdy nie ujawni strat z obawy o pozycje Saki
              • al9 ale misza wkeił to w określonym celu 21.08.08, 14:27
                żeby pokazać, że gruzini wyposażeni w amerykański sprzęt dostali
                baty od Rosjan...
                wszystkie media się zachłystują "zwycięstwem"

                i nie dziwmy się
                to pierwszy sukces Armii Czerwonej od 1945 roku

                a co robią "elitarne" jednostki w zetknięciu z przadziwą siłą -
                powinni podpytać Irakijczyków...
                albo przejrzeć własne akta i zobaczyć jakie mieli straty np walcząc
                z hitlerjugend w Berlinie
                al
              • misza_kazak Re: druga część 21.08.08, 15:41
                foxbat1 napisał:

                > Pojawia sie z wolna - na blogach Gruzuni majacy rodziny w armii
                > pisza ze prawdziwe straty to nie 100 + zabitych zolnierzy i 300
                > zaginionych ale nie mniej niz 1500 zabitych i zaginionych i ze
                rzad
                > nigdy nie ujawni strat z obawy o pozycje Saki

                Zgadza sie. Straty gruzinskie nie moga byc mniejsze od rosyjkich, bo
                nasza artylelria i lotnictwo w zasadzie zniszczyli takowa u Gruzin,
                a jak pokazuje statystyka najwiecej zolneirzy ginie wlasnie od ognia
                artyllerii i lotnictwa.
                Pozdto
                Misza
          • wujcio44 Re: druga część 21.08.08, 13:47
            foxbat1 napisał:

            > Biorac pod uwage przebieg dzialan prawda pewnie lezy gdzies po
            > srodku obu tych tekstow - "Twojego" i Miszy

            "Pośrodku" to nic nie znaczy. Jest wojna i nie ma żadnej średniej. Raz jest
            łatwo, a raz nie. Raz się ma szczęście, a innym razem nie. Oba opisy mogą być
            prawdziwe z tym, że ten miszy jedzie propagandą na kilometr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka