Dodaj do ulubionych

Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie

IP: 213.77.80.* 26.10.03, 14:15
Przeczytajcie i zdecydujcie czy winic tylko Stalina czy tez pozostałych
aliantów ?

newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=8018&Strona=1
Obserwuj wątek
    • Gość: Pzl Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 213.77.80.* 26.10.03, 15:29
      Cholera. Chyba byłem głodny i zjadlem to "r" :))
    • windows3.1 po co byłoby Zachodowi powstanie? 26.10.03, 16:25
      książki Daviesa nie czytałem (mam nadzieję kupić ją w tym tygodniu), więc
      wypowiadam się jedynie na podstawie podanej recenzji.

      Jeśli treść omówienia w Newsweeku nie jest myląca, to praca Daviesa zmienia
      moje zdanie nt. Aliantów. Dotąd uważałem ich za najmniej istotną stronę
      wydarzeń okołopowstaniowych, no bo cóż oni mogli zrobić. Jeśli jednak
      faktycznie Churchill i Roosevelt świadomie wmanewrowali AK w powstanie, to
      sprawa wygląda zupełnie, ale to zupełnie inaczej.

      Pytanie, jaki interes miałby Zachód w wywołaniu powstania; tu recenzent
      Newsweeka nic nie wyjaśnia. Żeby odciążyć Aliantów w Normandii? bzudra. Żeby
      wmanewrować Stalina w braterstwo broni z białopolakami? jeszcze większa bzdura.
      Wszystko wskazuje na to, że Powstanie było dla Zachodu jednym wielkim kłopotem,
      którego raczej by uniknęli niż się o niego prosili.


      PS. Przedstawione wyżej założenie, że Stalina można o cokolwiek winić w
      kontekście powstania, uważam za nie do przyjęcia. Równie dobrze można winić
      Hitlera, że napadł na Polskę 1.9.1939.
      • Gość: and O Hitlerze IP: 192.9.200.* 27.10.03, 08:30
        windows3.1 napisał:

        > PS. Przedstawione wyżej założenie, że Stalina można o cokolwiek winić w
        > kontekście powstania, uważam za nie do przyjęcia. Równie dobrze można winić
        > Hitlera, że napadł na Polskę 1.9.1939.

        A kogo można winić o napaść na Polskę w 1939, jeśli nie Hitlera? Do spółki ze
        Stalinem, oczywiście.
        Jasne, że upraszczam, ale wydaje mi się, że Niemcy nie musieli rozpoczynać
        wojny, ani wybierać nazistów. My tutaj czesto zajmujemy się
        historią "alternatywną", ale również dokonujemy osądu faktycznych wydarzeń.

        Pozdrawiam
        • windows3.1 o winie 27.10.03, 10:33
          Zerknij proszę na poniższe. Czy B ma sens tak samo jak A?

          A. Hitler jest winien niemieckiej agresji na Polskę 1939
          B. Hitler jest winien porażki Kutrzeby w bitwie nad Bzurą

          A. Stalin jest winien zsowietyzowania Polski po roku 1944
          B. Stalin jest winien upadku Powstania Warszawskiego
          • windows3.1 zamiar i skutek 27.10.03, 11:57
            przeczytałem właśnie swój powyższy post i zobaczyłem, jak czysto i klarownie
            udowodniłem sobie, że nie miałem racji.

            A zaczynałem pisać oczywiście z zamiarem udowodnienia tego Tobie.
            • Gość: and Nasze rozważania... IP: 192.9.200.* 28.10.03, 08:29
              ...zawadzają czasem o historiozofię. (Rola jednostki w dziejach a nieuchronność
              pewnych procesów historycznych i społecznych). Do tego dochodzi jeszcze
              specyfika totalitarnych systemów państwowych, w których dyktator mógł niemal
              wszystko - no i typowo ludzkie dążenie do "sprawiedliwości", czyli w praktyce
              do naprawienia poniesionych (przez nas, oczywiście) krzywd i ukarania, a
              przynajmniej wskazania winnych.
              Powstanie to wielka klęska (w kategoriach militarno-materialnych) i zarazem
              legenda, więc ktoś MUSI za te ofiary ponosić winę. Stalin i Hitler pasują
              znakomicie do tej roli.

              Pozdrawiam
              • Gość: jarek Re: Nasze rozważania... IP: *.fastres.net 28.10.03, 19:50
                Te dwa powstania w Warszawie uratowaly honor nie tylko im uczestnikom, ale tez
                calym narodom i za to my Zydzi jestesmy wdzieczni tym z tego pierwszego i tez
                mysle ,ze Polacy powinni byc wdziecni tym z tego drugiego.
      • Gość: Trajan Re: po co byłoby Zachodowi powstanie? IP: *.ia.agh.edu.pl 27.10.03, 14:20
        To chyba troche nie tak... Jesli dobrze zrozumialem artykul to Davies nie
        sugeruje, ze Roosevelt i Churchill chcieli wybuchu powstania. Niewatpliwie
        natomiast (i tu nota bene Davies "nie odkrywa Ameryki" bo jest to fakt
        przynajmniej dla nas Polakow znany) obaj ci politycy ludzili (do czasu) rzad
        Mikolajczyka pelnym poparciem dla sprawy polskiej w konfrontacji z Sowietami.
        Zwlaszcza Roosevelt robil to pragnac zapewne uzyskac przed wyborami w
        listopadzie 1944 poprcie polonii amerykanskiej dla swojej osoby. "Uzbrojony" w
        takie zapewnienia rzad Mikolajczyka probowal prowadzic "twarda" polityke
        wzgledem Stalina zakladajaca, miedzy innymi, powrot do przedwojennych granic
        wschodnich oraz wykluczajaca mieszanie sie Sowietow w wewnetrze sprawy poskie.
        Sadze, ze decyzja o wybuchu powstania byla czescia tej polityki. Niestety
        okazalo sie, ze obecnosc na froncie wschodnim setek dywizji sowieckich
        walczacych z Niemcami (i odciazajacych wojska alianckie) ma dla aliantow duzo
        wieksze znaczenie niz ich obietnice kierowane do Polakow...
    • Gość: indis Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.lubin.dialog.net.pl 26.10.03, 18:25
      "Czas, w jakim historyk pisze swą książkę, niewątpliwie wpływa na to, jaka ona
      jest - ripostuje Davies. - W tym kontekście historia koalicji aliantów, która
      zawiodła jednego z nich, może nie być całkowicie oderwana od współczesności -
      podkreśla we wstępie do "Rising '44" profesor. Książkę zamyka zresztą
      nawiązaniem wprost do współczesnej koalicji w wojnie z Saddamem. - Koalicje
      mocarstw mają to do siebie, że służą ich głównym aktorom -
      tłumaczy "Newsweekowi"."

      Analogia Powstanie - konsekwencje naszego udziału w wojnie z Saddamem powoduje,
      że jakieś ciarki mnie przechodzą.
      • Gość: jarek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.fastres.net 28.10.03, 08:20
        Moze poczekamy z dyskusja, jak ta ksiazke przeczytamy...Jezeli jest na takim
        samym poziomie co " Boskie Igrzyska " to da napewno duzo do myslenia i dyskutowania.
    • Gość: Fikoł Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.state.gov 28.10.03, 10:04
      A ja bym się jednak pokusił o postawienie tezy, iż i Amerykanom i Brytyjczykom
      w sumie było nawet na rękę, że Powstanie wybuchło, ale nikogo do tego nie
      pchali, bo choć zdawali sobie sprawę z jego nieuchronności to taka sytuacja
      stawała się dla nich cokolwiek niewygodna politycznie i nie wiedzieli jak to
      rozegrać. Pamiętajmy, że polskie środowiska, tak wojskowe jak i polityczne, w
      Londynie były ówcześnie bardzo skłócone i raczej reprezentowały postawę
      powolnej autodestrukcji. Jeden Mikołajczyk starał się co prawda być mężem
      opatrzności i kompromisu, ale sami już teraz wiemy jak to się skończyło.

      Zależało natomiast na wybuchu walk w Warszawie bezwzględnie Stalinowi.

      Ponieważ Warszawa była kontynuacją "Burzy" a Stalin miał już doświadczenia
      wyniesione z Wilna i Lubelszczyzny i perspektywa zniszczenia
      kilkudziesięciotysięcznej Armii Krajowej przez Niemców była bardzo kusząca.
      Dodatkowo taka okazja bardzo korelowała z aktualnymi planami operacyjnymi
      frontów sowieckich, które ze względu na strasznie długie linie zaopatrzenia i
      mocno słabnący impet ofensywny, musiały się na dłużej zatrzymać na linii Wisły.
      Niemcy, abstrahując od innych przesłanek, musieli - już tylko z taktycznego
      punktu widzenia - to Powstanie zdławić bo inaczej zostawiali ogromny
      przyczółek - jedyny posiadający jaką taką infrastrukturę logistyczną, a
      następną przeszkodą na której można zatrzymać Rosjan to Odra.

      PZDR

      PS. Jarek - ten tytuł to "Boże Igrzysko".

      • windows3.1 dlaczego? 28.10.03, 10:35
        "A ja bym się jednak pokusił o postawienie tezy, iż i Amerykanom i Brytyjczykom
        w sumie było nawet na rękę, że Powstanie wybuchło"

        dlaczego?
        • Gość: Fikoł Re: dlaczego? IP: *.state.gov 28.10.03, 11:38
          windows3.1 napisała:

          > dlaczego?

          O ile Stalinowi Powstanie potrzebne było do realizacj celów politycznych do
          których dązył - w tym do eliminacji wszystkich tych grup społecznych, które
          mogłyby mu w przyszłości bruździć w ustanawianiu nowego słusznego porządku
          demokracji ludowej w Polsce - o tyle Aliantom zależało na jak największym
          udobruchaniu Stalina, w czym prym wiódł pan Roosevelt. I właśnie z tej
          przesłanki wnioskuję, iż wybuch Postania, a w jeszcze większym stopniu jego
          klęska i wszelkie tak okrutne dla nas Polaków konskwencje, były dla polityki
          Aliantów Zachodnich suma sumarum korzystne.

          Wielka Koalicja jest już po Teheranie, gdzie zapadły pierwsze decyzje co do
          powojennego kształtu Europy. Upadła, forsowana przez Churchila, idea
          oswobodzenia Europy lądując na plażach Grecji i Słowenii - poprzez "miekkie
          podbrzusze Europy" i kierując się na północ co odciełoby Sowietom możliwość
          aneksji krajów Europy Wschodniej. Jest koniec lipca i Alianci szamoczą się w
          żywopłotach Normandii a Rosjanie tymczasem posuwają się caly czs do przodu.

          Pamiętajmy, że wtedy jescze nikt nie wiedział dokładnie jak długo potoczy się
          wojna w Europie. Eisenhower myślał, na tym etapie walk, o zakończeniu jej w
          okolicach jesieni 1945 roku. A więc Rosjanie byli cały czas potrzebni.

          Dodatkowo rola Churchila i Brytyjczyków stawała się na arenie polityki
          międzynarodowej coraz mniejsza. Tu szefem stawał się Roosevelt a on miał
          jeszcze na głowie wojnę z Japonią. Ponieważ on też nie wiedział jak ona się
          rozwinie i kiedy zakończy musiał mocno nakłaniać Stalina, żeby po zakończeniu
          działań w Europie przerzucił swój główny wysiłek militarny na wschód. A
          przecież nie ma nic za darmo ...

          I gdzie w tym wszystkim miejsce dla Polaków ??? Mimo heroicznego rzucenia do
          boju przez Andersa 2 Korpusu pod Monte Cassino i epizodu (w skali frontu
          zachodniego) pod Falaise, nas tam nie ma. Skłócone władze wojskowe i polityczne
          w Londynie nie bardzo wiedzą co robić. Chaos. Tymczasem na wschodzie
          przedwojenne granice Rzeczpospolitej, w które Sowieci weszli już w lutym 1944
          roku są nie do utrzymania. 22 lipca 1944 roku ogłoszony zostaje manifest PKWN.

          No i jak w tej sytuacji Amerykanie i Brytyjczycy mają powiedzieć Stalinowi -
          chłopie a Polska ??? No sam widzisz, że nie mogli. A w tym całym zamieszaniu
          wybucha Powstanie. Rozterek zbyt dużych nie ma. Polityczna sytuacja jest jasna
          i najlepiej w takiej chwili nie brać zatem jajkiejkolwiek odpowiedzialności - w
          sytuacji nomen omen jak z września 1939 roku. Wtedy nie chcieli umierać za
          Gdańsk, a w 1944 roku nie chcieli burzyć misternie klejonych militarno-
          politycznych układów dla ratowania wolnej Polski.

          Utwierdziły dodatkowo Aliantów w takim przekonaniu różne incydenty z sierpnia i
          września 1944 roku, kiedy to Rosjanie nie zgadzali się na lądowanie alianckich
          samolotów lecących ze zrzutami aż z Brindisi, lub kiedy internowali załogi
          zmuszone do lądowania po stronie rosyjskiej.

          PZDR




          • windows3.1 karkołomne 28.10.03, 13:33
            czyli, Twoim zdaniem, Aliantom wybuch powstania był na rękę, bo odpowiadał
            Stalinowi; a poparcia Stalina Alianci potrzebowali, aby odciążyć wojska w
            Normandii i mieć wsparcie ZSRR w spodziewanej wojnie z Japonią.

            Innymi słowy, Alianci mieliby świadomie rzucić Polskę na pożarcie Ziutkowi
            Słoneczko. Jeszcze inaczej, Alianci przehandlowali Polskę za ratowanie swojego
            Drugiego Frontu i za radziecki Drugi Front w Japonii.

            Mimo wszystko nie posądzam Churchilla i Roosevelta aż o taki cynizm. Można im
            zarzucić nieudolność w rozgrywce ze Stalinem, można brak poczucia
            rzeczywistości i naiwność - taka interpretacja rozgrywki o Polskę z lat 1941-
            1948 zresztą dominuje. Ale zdaje się dotąd nikt nie zarzucił im tego, że w
            pełni świadomie i cyniczne oddali Polaczków Sowietom. Nie sądzę, żeby taką tezę
            stawiał Davies, bo to by już znaczyło, że stał się prawdziwym Polakiem i może
            spokojnie przepijać spirytus wódką.

            Kupię, przeczytam, zobaczę.
            • Gość: and Zamiar ewentualny IP: 192.9.200.* 28.10.03, 14:19
              Tak w prawie karnym nazywało sie sytuację, kiedy sprawca podejmując działanie
              nie chciał osiągnięcia określonego skutku, ale godził się na taki skutek i
              zdawał sobie sprawę z możliwości jego wystąpienia. Jednak jest to forma winy
              umyślnej.
              Trudno jest posądzać Aliantów o chęć przekazania Stalinowi kontroli nad Polską,
              ale nie można chyba przypuszczać, że nie potrafili prawidłowo ocenić
              konsekwencji swoich działań.
              Inne zagadnienie to problem, czy mogli dla Polski zrobić więcej - i za jaką
              cenę? W roku 1944 wojna była rozstrzygnięta, ale pod warunkiem, że koalicja
              antyhitlerowska dotrwa do końca. Gdyby któryś z jej uczestników opuścił sojusz -
              sytuacja natychmiast wyglądałaby zupełnie inaczej. Na rozpad koalicji liczył
              zresztą Hitler. Bezpodstawnie, choć logicznie - sprzeczności interesów
              sojuszników nie można było ukryć, ale dążenie do pokonania wspólnego wroga
              okazało się ważniejsze, niż różnice.

              Pozdrawiam
        • Gość: jarek Re: dlaczego? IP: *.fastres.net 28.10.03, 11:40
          A ja bym tu zahazardowal, ze Hitler idiota ,ktorym byl, tez tutaj sie pomylil,
          choc w pierwszych dniach powstanie, Niemcy sie ze srodmiescia wycofali, oni nie
          mieli prawdziwych interesow, aby to powstanie stlumic, bo wojne juz tak
          przegrali, a barbazynskie jego stlumienie i zniszczenie Warszawy , ulatwilo
          Rosjanow podboj Polski.
          • Gość: Fikoł Re: dlaczego? IP: *.state.gov 28.10.03, 12:16
            Gość portalu: jarek napisał(a):

            > A ja bym tu zahazardowal, ze Hitler idiota ,ktorym byl, tez tutaj sie pomylil,
            > choc w pierwszych dniach powstanie, Niemcy sie ze srodmiescia wycofali, oni
            nie
            > mieli prawdziwych interesow, aby to powstanie stlumic, bo wojne juz tak
            > przegrali, a barbazynskie jego stlumienie i zniszczenie Warszawy , ulatwilo
            > Rosjanow podboj Polski.

            O ile zgodzę się z Kolegą co do idioty, o tyle sądzę, że jednak Niemcy mieli
            bardzo ważny interes żeby lewobrzeżną Warszawę utrzymać, choć w dniu
            rozpoczęcia Powstania jeszcze o tym tak bardzo nie wiedzieli.

            Chodziło tu głównie, o czym pisałem już wcześniej, o utrzymanie najbardziej
            wysuniętego na północ i najlepiej rozwiniętego infrastrukturalnie (drogi,
            kolej, przede wszystkim całe mosty) przyczółka na Wiśle, który mógłby być
            bardzo ważnym elementem taktyczno-operacyjnym przy następnej wielkiej
            ofensywie. Szczególnie, że cała prawa flanka 1 Frontu Białoruskiego była mocno
            odsłonięta, a Prusy Wschodnie jeszcze w rękach niemieckich.

            Tak chyba patrzyli na to Niemcy, nie wiedząc oczywiśćie, że Rosjanie pozwolą w
            taki sposób spłonąć Warszawie.

            PZDR
            • Gość: jarek Re: dlaczego? IP: *.fastres.net 28.10.03, 19:02
              Jesli sie nie myle to zamach na Hitlera, odbyl przed wybuchem powstanie i nie
              sadze, ze oprocz Hitlera i jego grupy ,ktos z dowodztwa wojskowego wierzyl
              jeszcze na mozliwosc zatrzymania wojny i osiagniecia jakiegos pokoju. czyzby w
              tym czasie wojska sowieckie nie przekroczyly juz przeleczy Duklowskiej i wdarly
              sie do Rumuni, Slowacji....bo chcieli w jak najszybciej opanowac Balkany, moim
              zdaniem cale przed zakonczeniem wojny...to moze by tez wytlumaczylo ich postoj
              nad Wisla, ruszyli jak zaczeli sie bac szybkiego marszu na froncie zachodnim.(
              jesli sie nie myle juz 20 sierpnia Paryz byl wolny, ale polnocne Wlochy jeszcze
              nie, a dopiero po oblezeniu Budapesztu i zdobyciu Belgradu Stalin zadecydowal
              zaczac nowa ofensywe nad Wisla, mowienie o dlugich liniach logistycznych
              Sowietow nie ma sensu, chyba bylo dalej od Moskwy do Belgradu niz od Moskwy do
              Berlina.
              Hitler, jedyna odpowiedz jaka dal, w pierwszych dniach powstania byly masowe
              egzekucje ludnosci cywilnej( chyba 20 tys w pierwszym tygodniu) i chyba gen.
              Boy-Zielinski je zatrzymal.
              Stalin nie mial pospiechu Polske od razu opanowac ale mial duzy interes w
              wyniszczeniu Polskiej Inteligencji( czesc Zydowska juz mu Hitler zlikwidowal),
              przeciez on mial ze soba swoich Zydow, ktorzy ze strachu przed nim robili, to co
              on im kazal i nie tylko jego Zydzi, ale tez jego Polacy.
              • valdek.usa Re: dlaczego? 29.10.03, 03:56
                W zasadzie Jarek tak bylo. Rosjanie szybko posuwali sie na zachod i zachod
                (czyli Anglia zaczela sie tego obawiac. Rozjanie byli juz nad Wisla, na Pradze.
                W tym momencie w ostatniej chwili Anglia wydaje rozkaz do powstania. Powstanie
                bylo przygotowywane dluzszy czas ale tak naprawde to nikt nic nie wiedzial ze
                bedzie. Nagle, o godzinie 17:00 na chybcika wszystkich zaszokowano wydaniem
                tego rozkazu walki. Teraz, dwie rzeczy sa mozliwe, Anglicy liczyli ze Rosjanie
                pomoga Polakom rozwalic Niemcow i wtedy w Warszawie bylby juz na miejscu rzad
                AKowski. Druga mozliwosc to liczyli sie z tym ze Rosjanie nie pomoga, i szlag
                trafil Polaczkow w jakiejs tam je.nej Warszawie ale opozni sie marsz Rosjan bo
                zechca sie przygladac zamiast isc do przodu. No i stalo sie jak wiadomo to
                drugie. Stalin, cwana bestia jak zwierze sprytne do perwersji kazal sie nie
                wtracac, wyrznieto cale AK i Warszawe spalono. Po wojnie tez sie podobne jaja
                dzialy: PSL itp z Mikolajczykiem sie wyzywaly a zaraz potem wagonami na
                Syberie...ale najpierw porobili sobie listy co i kto... Krotko mowiac, Anglia
                poswiecila Polske no i nie zapomnijmy zrzutow beretow angielskich i
                ulotek 'trzymajcie sie bo wam odstawiaja drabine".
              • Gość: Fikoł Re: dlaczego? IP: *.state.gov 29.10.03, 09:20
                Gość portalu: jarek napisał(a):

                mowienie o dlugich liniach logistycznych
                > Sowietow nie ma sensu, chyba bylo dalej od Moskwy do Belgradu niz od Moskwy do
                > Berlina.

                Pisząc długie "linie logistyczne" miałem na myśli nie tylko zopatrzenie, paliwo
                i amunicję ale taże uzupełnienia w sprzęcie i sile żywej. Głównie to się
                Rosjanom wyczerpało - dywizje miały ledwo po 3-4 tysiące ludzi, nie wspominając
                o czołgach i działach samobieżnych. Ta ofensywa już trochę trwała.

                Abstrahując od tego czy takie porównanie z tym Belgradem jest w ogóle
                uprawnione, ale jeżeli już w ogóle to z Moskwy w linii prostej jest do Belina
                1600 km a do Belgradu 1710 km. Chyba nie za wielka różnica ???

                PZDR
                • valdek.usa Re: dlaczego? 29.10.03, 13:20
                  Fikol, tak na marginesie, znam z opowiadan naocznych ludzi ktorzy stali na
                  Pradze i blagali/plakali zeby im pozwolono przejsc przez Wisle i pomoc
                  powstancom. Nie wiem jak tam bylo z podwodami rosyjskim i zapleczem ale jedego
                  jestem pewien: Rosjanie mieli CALKOWITY zakaz ingerencji w Powstanie. Po prostu
                  chodzilo o to zeby sie ten 'przyszly klopot' wybil z Niemcami, ktorzy zreszta
                  byli bardzo zdziwieni ze Rosjanie NIC nie pomagaja... A dlaczego mieliby
                  Rosjanie pomagac, zeby sobie narobic wiecej klopotu po wojnie. Piekna akcja
                  Stalina! Byla to rowniez piekna akcja Churchilla bo jednak Rosjanie nie szli
                  dalej do przodu tylko sobie ten teatr ogladali. Obie strony osiagnely swoje
                  cele strategiczne. Ciekawe tylko jak daleko w tym czasie doszli Amerykanie w
                  Niemczech i dokad by nie doszli gdyby Rosjanie w tym samym czasie zamiast
                  ogladac teatr nad Wisla, szli dalej... No ale moze masz i racje ze nie mogli by
                  isc dalej bo nie bylo wsparcia... nie wiem czy to prawda ze nie mogli isc z
                  jakiegos powodu dalej.
                • Gość: jarek Re: dlaczego? IP: *.fastres.net 29.10.03, 14:02
                  Ale z Moskwy do Berlina jest nizina a z Moskwy do Belgradu jej brak.
                  Stalin nie mial zadnego interesu dojsc za szybko do Berlina ( bo Niemcy juz
                  podzielono w Jalcie, dowod- wycofanie sie Wojsk Pattona z Czech i ze Slaska) ,
                  ale Balkanow nie podzielono i te on chcial cale dla siebi, bo jak wytlumaczyc
                  jego pomoc Titowi, jak Tito jej nie potrzebowali, jej tez nie chcial, a
                  odmowienie Polakom ,ktorzy na nia liczyli i ja potrzebowali, czy Polacy nie
                  mieli wlasnych Wojsk na wschodzie, albo bylo to tylko dla Stalina miesa armatnie.
                  Stalin sie obudzil nad Wisla jak zaczal sie bac, ze Anglo-Amerykanie do Berlina
                  przed nim dojda, zostawil za soba Wroclaw, Prahe i inne miasta...jeszcze w
                  rekach Niemcow.
                  Cos sie obudzil nagle jak ostatnia ofensywa Niemiecka w Ardenach poniosla
                  fiasko...To byl sojusznik, jeden z tych ,ktorych lepiej miec za wroga...
                  • Gość: Fikoł Do Valdka i Jarka. IP: *.state.gov 29.10.03, 14:37
                    Panowie, zgadzam się z Wami w pełni. Tak jak wspomniałem we wcześniejszych
                    wypowiedziach - ponieważ sam wybuch Powstania był przez Stalina politycznie
                    pożądany, Rosjanie oczywiście musieli się zatrzymać i patrzeć się na klęskę
                    Warszawy.

                    Chciałem jednakże wskazać dwie rzeczy będące niejako na peryferiach wątku
                    głównego. Po pierwsze, że lewobrzeżna Warszawa -jako silny przyczółek
                    posiadający połączenia kolejowe i drogowe ze wschodnim brzegiem - z
                    operacyjnego punktu widzenia przyszłej ofensywy byłaby Rosjanom potrzebna. A po
                    drugie zaś, iż na przełomie sierpnia i września 1944 roku na tym odcinku frontu
                    Armia Czerwona goniła już resztkami sił. I oczywiście mogłaby, hipotetycznie,
                    przyjść Warszawie z odsieczą, ale to już z pewnością byłby ostatni przystanek
                    tej ofensywy.

                    PZDR
                    • Gość: jarek Re: Do Valdka i Jarka. IP: *.fastres.net 29.10.03, 16:10
                      Prowadzil ofensywy na calych Balkanach, a nad Wisla juz nie mial sil, mozliwe,
                      ale ja w to nie wierze....
                      • valdek.usa dalej rozmawiamy 30.10.03, 03:41
                        chcialbym powtorzyc stwierdzenia uczestnikow tej sytuacji, zolnierzy na Pradze:
                        powtarzali po wojnie, ze lzami w oczach ze blagali dowodztwo zeby im pozowlili
                        isc z pomoca Warszawie. Odpowiedz byla: siedziec i nie ruszac sie. Pozdrawiam.

                        No i pamietajmy o tych beretach. Przeciez mogli zrzucac cos bardziej
                        wartosciowego ci Angole.
                        • Gość: sjs Re: dalej rozmawiamy IP: 62.233.141.* 30.10.03, 08:32
                          znam z kilku źródeł opowieści jak próbowali na czym sie dało przepływać Wisłe a
                          do nich strzelali z CKMów Rosjanie!
                          podczas zdobywanie przyczólka na Czerniakowie twierdzili, że do nich strzalała
                          sowiecka artyleria!
                • Gość: sjs Re: dlaczego? IP: 62.233.141.* 30.10.03, 08:49
                  >Głównie to się
                  > Rosjanom wyczerpało - dywizje miały ledwo po 3-4 tysiące ludzi, nie >
                  Niemcom też -od Warszawy do Puław mieli zaledwie 10 tysięcy żołnierzy
                  • windows3.1 dwie zarwane noce 30.10.03, 12:21
                    Właśnie przeczytałem „Rising ‘44” i jestem pod wrażeniem. Bez wątpienia to
                    najlepsza książka o WWII, jaką przeczytałem w tym roku, z tym co u Daviesa
                    najlepsze: fantastycznym stylem, chwytaniem byka z rogi i zamiłowaniem do
                    syntezy. Natomiast znaczenie książki widzę przede wszystkim jako pytanie o to,
                    czy latem 1944 Alianci nie zaprzepaścili w rozgrywce ze Stalinem swojej
                    wielkiej szansy. Davies uważa za otwarte, czy w tym okresie polityka radziecka
                    wobec Polski już zdecydowana, czy też dopiero się formowała. Tu i ówdzie
                    zastanawia się, czy kluczowy dla kształtowania się tej polityki nie był właśnie
                    okres od Teheranu do Powstania, i czy aby postawa Aliantów w czasie Powstania
                    nie doprowadziła do scementowania się późniejszej polskiej polityki Stalina.

                    W tym kontekście zarzut o fatalne rozegranie przez Zachód sprawy Powstania nie
                    jest jeszcze zabójczy. Mam wrażenie że Davies formułuje pytanie jeszcze
                    większego kalibru: czy przegrywając sprawę Powstania, Zachód nie przegrał aby
                    sprawy Polski.

                    Epilog książki (symptomatycznie zatytułowany „Interim Report”) jest miażdżący.
                    Wielka Brytania podniosła się po Dunkierce, obroniła się w Bitwie o Anglię i
                    przetrwała V1/V2, ale może nie przetrzymać tych ostatnich 20 stron książki
                    Daviesa. Polski historyk, który napisałby coś takiego, po wylądowaniu na
                    Heathrow i prezentacji swojego paszportu na Immigration zostałby zakuty w
                    kajdany i w towarzystwie psów obronnych odstawiony z powrotem do samolotu,
                    a „Gazeta Wyborcza” mianowałaby go na Giertychowca i wydała dziesięcioletni
                    zakaz publikacji.

                    Niestety, mimo że chętnie wypiłbym z Daviesem wspomniany wyżej spirytus
                    przepijany wódką (jak na razie tylko upaprałem kartki słoną zupą), teza jest
                    tylko tezą, i do tego ledwo zarysowaną. Autor parokrotnie wspomina, że tak
                    długo jak radzieckie archiwa pozostaną zamknięte, można tylko zgadywać co było
                    stawką wiosenno-letniej rozgrywki o Polskę. Długa i przygnębiająca lista
                    błędów, niedoróbek, nieporozumień, zaniechań i zwykłych idiotyzmów, którą
                    skompilował ku czci HMG Davies, jest trudna do obalenia. Z drugiej jednak
                    strony, brak przekonujących dowodów że gdyby tych błędów nie było, los tak
                    Powstania jak Polski byłby znacząco odmienny. Nijak nie mogę zgodzić się z
                    tezą, że „everything points to the contention, therefore, that the workings of
                    the Allied Coalition were decisive to the catastrophe” (s. 622). Czy postawa
                    Aliantów była decydująca czy nie można będzie powiedzieć wiedząc, co było u
                    Stalina do wygrania. Tymczasem Davies sam wielokrotnie przyznaje,
                    że „historians, deprived of documentation, make take their pick” (s. 418).
                    Davies took his pick. My pick jest równie arbitralny, tyle że odmienny. Jedyna
                    chwila WWII, kiedy postawa Aliantów była decydująca, to wrzesień 1939.
                    Katastrofa Powstania zdecydowała się w ostatnich dniach lipca 1944 w pewnym
                    warszawskim mieszkaniu. A powojenny los Polski zdecydowała się w ciągu
                    poprzednich 12 miesięcy, w kukurydzy między Wołgą a Dnieprem.
                    • Gość: jarek Re: dwie zarwane noce IP: *.fastres.net 30.10.03, 19:58
                      Gdzie ja kupiles....U mnie jej jeszcze nie ma...ale jak trzeba pojade do Londynu
                      ( zawsze jezdze, aby ksiazki kupic) i ja kupie...
                      • windows3.1 Covent Garden 30.10.03, 21:27
                        na Covent Garden, 25 GBP (i dostajesz zniżkę 5 GBP na kolejny zakup!).

                        Ale jestem już z powrotem w Warszawie i mogę odsprzedać.
                        • Gość: jarek Re: Covent Garden IP: *.fastres.net 31.10.03, 19:01
                          Dziekuje , ale ja w najblisze 10 lat, do Warszawy, chyba nie pojade...
                          • windows3.1 Covent Garden i Wola 01.11.03, 23:02
                            No dobra, ja dziś bawiłem się zapałkami za tych, co nie mogli osobiście. Nie
                            szedłem daleko, moje codzienne rejony, wzdłuż osi Wolskiej. Zacząłem w parku na
                            Sowińskiego, gdzie się wszystko kończyło; potem pod kościołem św. Wojciecha na
                            rogu Sokołowskiej, gdzie musieli wyrwać z płotu sztachety, żeby później lepiej
                            się palić; potem w tym niewymawialnym miejscu, pod Fotonem, gdzie jest najepsza
                            w mieście woda oligoceńska; potem u wylotu Chłodnej, naprzeciw wieżowca Daewoo,
                            a na koniec zajrzałem jeszcze na Placu Krasińskich.
                            • Gość: and każdy ma swoje miejsca Powstania IP: 192.9.200.* 04.11.03, 09:09
                              Dla mnie Północne Śródmieście. To, co pozostało z Pasażu Simonsa, Miodowa...
                              W Zaduszki zajrzałem na Wojskowe Powązki. Dziwne, ale z biegiem lat coraz
                              trudniej godzę się z widokiem brzozowych krzyży na grobach dwudziestolatków.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: SJS Re: każdy ma swoje miejsca Powstania IP: 62.233.141.* 04.11.03, 10:34
                                oni przynajmniej mają krzyze a ci nie free.of.pl/r/rebkow/prl.htm
                              • windows3.1 Pasaż Simonsa 04.11.03, 14:29
                                masz jakieś układy z ochroniarzami? Bo żeby pokręcić się po budynku trzeba
                                chyba siły bojowej Armii Czerwonej. Mi udało się tylko raz, zaparkowałem swój
                                samochód na płatnym parkingu pad pasażem tylko po to, żeby się tam pokręcić,
                                ale po 2-3 minutach pojawił się ochroniarz i wyrzucił mnie z ruin.
                                • Gość: and Re: Pasaż Simonsa IP: 192.9.200.* 04.11.03, 15:59
                                  To było dawno, parę lat temu - kiedy spacerowałem w tamtych okolicach.
                                  Musiałbym pójść i sprawdzić teraz.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: and Re: Pasaż Simonsa IP: 192.9.200.* 04.11.03, 16:03
                                    Albo tradycyjnie coś mi się pomieszało i myślę o jakimś innym miejscu.

                                    Pozdrawiam raz jeszcze (na dziś koniec; zjazd do bazy)
    • Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dsl.vianetworks.de 31.10.03, 12:43
      Nie dajmy się zwariować.

      Odpowiedzialnymi za decyzję wybuchu i KLESKE powstania jest KG AK i rząd londyński. Nikt więcej. Powtarzanie truizmów, że Rosjanom bardziej kalkulowało się to powstanie sprowokować (teoria dwóch wrogów, tym razem zastosowana przez Stalina, nie przez POlaków), a Alianci bardziej byli zainteresowani sojuszem z Sowietami, niż z Polską (gambit to akcja szachowa stosowana wiecznie w polityce), to obrażanie się pensjonarek na kształt i formę realnego świata.

      Obowiązkiem polityków było wszystkie te zależności prawidłowo zanalizować, a z tych analiz sformułować dla egzekutywy (armii, AK) jasne i prawidłowe dyrektywy. Tymczasem zawiedli wszyscy: słabość i niezdecydowanie polityków spowodowała, że katastrofalną decyzję o rozpoczęciu walki wydał w gruncie rzeczy organ do tego nie uprawniony, czyli Komenda Główna AK. Od kiedy to wojsko kieruje polityką, czy Clausewitz w Polsce przestał wtedy obowiązywać?
      KG wydała tę decyzję nie mając w ogóle pojęcia o "stanie politycznej pogody" poza Polską i opierając się o imaginacje i wishful thinking.

      Najbardziej doprowadza mnie do wściekłości argumentacja prominentnych uczestników wydarzeń z kręgu KG i Delegatury na Kraj, że to nastroje w AK i warszawskiej ulicy przeważyły wtedy wątpliwości. W momencie, kiedy ulica kieruje decyzjami polityków, politycy dowiedli swojej zbyteczności i niekompetencji, a losy ludów, narodów i państw stają się niezwykle niepewne.

      To bardzo miłe, że Davies bierze nas w obronę i chciałby, aby ta tragedia była na Zachodzie bardziej znana, ale Polacy powinni się nauczyć, że każdą decyzję w polityce zagranicznej trzeba rozpatrywać przede wyszystkim pod kątem maksymy
      "Państwa nie mają przyjaciół, mają tylko sojuszników".
      • windows3.1 dobrze napisane 31.10.03, 12:58
        taki jest też mój pogląd na sprawę. Nie będę się powtarzać, wyłożyłem go w
        wątkach o radzieckich aspektach Powstania:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=6840942&a=6840942


        i o Komorowskim:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=6813904&a=6832249


        • Gość: jarek Opinie o Powstaniu... IP: *.fastres.net 04.11.03, 20:59
          Do 1955 roku, raczej sie o nim nie mowilo ( moze sie mowilo, ale ja do 1957 roku
          mieszkalem na Czechach, w roku 1958 jak byle w pierwszej klasie liceum to sie
          duzo mowilo i sie tez mowilo o polityce Stalina o GL cos jeszcze nic nie
          slyszalem( mowiono ze nie bylo ich nawet 1000), w 1963 roku zaczalem studia na
          UW i sie jeszcze mowilo, ale powoli sie mialo wrazenie, ze powstanie zrobili GL
          a AK tylko w tym przeszkadzal, teraz nie wiem co sie mowi, ale jedno jest dla
          mnie pewne, jak Polacy nie mogli liczyc na jakos pomoc , niewazne z skad, jak
          ich po stronie anty-hitlerowskiej bylo prawie conajmniej 400 tys pod bronia, czy
          normalni warszawiacy co 5 latach okupacji nie marzyli o tym, aby do Niemcow
          troche postrzelac, czy ci AK w lasach nie marzyli o tym aby wyzwolic Stolice,
          czy oni tam zadawali sie w polityke, czy oni rzeczywiscie zdawali sprawe z tego
          co mial na mysli Stalin, powstanie wybuchlo, moze 1 miesiac za wczesnie , zle
          sie udalo ( nie tylko wina dowodztwa powstancow) ale jedno jest pewne , Stalin
          nie mial zadnego interesu powstaniu pomoc a Polske powojenna juz zdobyl( mial
          swoich pacholkow w Lublinie), musial sie spieszyc, aby tez zdobyc Balkany i
          Rumunie, Wegry, Slowacje ,Czechy, bo nie o wszystkich tych krajach w Jalcie cos
          konkretnego ustalono.
      • Gość: pawe Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.03, 02:46
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Nie dajmy się zwariować.
        >
        > Odpowiedzialnymi za decyzję wybuchu i KLESKE powstania jest KG AK i rząd
        londyń
        > ski. Nikt więcej. Powtarzanie truizmów, że Rosjanom bardziej kalkulowało się
        to
        > powstanie sprowokować (teoria dwóch wrogów, tym razem zastosowana przez Stalin
        > a, nie przez POlaków), a Alianci bardziej byli zainteresowani sojuszem z
        Sowiet
        > ami, niż z Polską (gambit to akcja szachowa stosowana wiecznie w polityce),
        to
        > obrażanie się pensjonarek na kształt i formę realnego świata.
        >
        > Obowiązkiem polityków było wszystkie te zależności prawidłowo zanalizować, a
        z
        > tych analiz sformułować dla egzekutywy (armii, AK) jasne i prawidłowe
        dyrektywy
        > . Tymczasem zawiedli wszyscy: słabość i niezdecydowanie polityków
        spowodowała,
        > że katastrofalną decyzję o rozpoczęciu walki wydał w gruncie rzeczy organ do
        te
        > go nie uprawniony, czyli Komenda Główna AK. Od kiedy to wojsko kieruje
        polityką
        > , czy Clausewitz w Polsce przestał wtedy obowiązywać?
        > KG wydała tę decyzję nie mając w ogóle pojęcia o "stanie politycznej pogody"
        po
        > za Polską i opierając się o imaginacje i wishful thinking.
        >
        > Najbardziej doprowadza mnie do wściekłości argumentacja prominentnych
        uczestnik
        > ów wydarzeń z kręgu KG i Delegatury na Kraj, że to nastroje w AK i
        warszawskiej
        > ulicy przeważyły wtedy wątpliwości. W momencie, kiedy ulica kieruje decyzjami
        > polityków, politycy dowiedli swojej zbyteczności i niekompetencji, a losy
        ludów
        > , narodów i państw stają się niezwykle niepewne.
        >
        > To bardzo miłe, że Davies bierze nas w obronę i chciałby, aby ta tragedia
        była
        > na Zachodzie bardziej znana, ale Polacy powinni się nauczyć, że każdą decyzję
        w
        > polityce zagranicznej trzeba rozpatrywać przede wyszystkim pod kątem maksymy
        > "Państwa nie mają przyjaciół, mają tylko sojuszników".

        Bardzo słuszna maksyma, szkoda, że i teraz niebardzo stosowana:(.
        Ale z poprzedzającymi wywodami nie mogę się zgodzić. Władze podziemia zostały
        wmanewrowane w sytuację, z której nie było dobrego wyjścia. Otóż wyobraźmy
        sobie, że nie ma, mimo wezwań radiostacji sowieckiej do powstania, rozkazu do
        jego rozpoczęcia. Powstancy, latami szkoleni do walki, biernie przyglądają się,
        jak sowieci krwawia i walczą o Warszawę. Czy wówczas Stalin nie trąbiłby
        triumfująco o zdradzieckim staniu z bronią u nogi zbankrutowanych sił
        reakcyjnej Polski. i czy nie brzmiałoby to wtedy wiarygodnie? Czy w ówczesnej
        sytuacji i przy powszechnej chęci walki z Niemcami taka decyzja nie
        pociągnęłaby za sobą utraty wiarygodności władz Polski podziemnej wśród
        społeczeństwa? - Stalin zastawił zaiste mistrzowską zasadzkę. A decyzja komendy
        AK była w moim przekonaniu co do zasady słuszna ( oczywiście zgadzam się, że
        nie dopilnowano b. waznych szczegółów-czas , rozpoznanie itp), niemniej trudno
        było w ówczesnej sytuacji zakładać, że wszyscy alianci pozostawią Polskę
        zupełnie na łaskę Hitlera. Bo to była konsekwencja zdrady
        Teherańskiej/Jałtańskiej, której trudno wtedy było przewidywać. A jesliby
        przewidywać taką zdradę, to konsekwentnie nalezałoby żądać od naszych władz
        zgody na żądania Niemców już w 39 r.
        Pozdr
        P
        • Gość: jarek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.fastres.net 01.11.03, 08:49
          Z tym sie calkowicie zgadzam, Stalin juz Polske zdobyl w Lublinie 22 lipca,
          czemu mial ja jeszcze raz zdobywac, a opowiadanie o dlugi liniach
          kommunikacyjnych jest nie tylko smieszne, ale tez wynikiem 40 letniego
          kommunistycznego mycia mozgu, na Balkanach, on na sile chcial pomoc Titowi,
          choc go tam nie zaprosili, na wschod Europy wysylal dywizje( czy tam nie mial
          dlugich linii kommunikacyjnych), ale mial do czynienia z krajami jak Wegry,
          Rumunia, Bulgaria , krajami z przeciwnego obozu, na szczescie Anglo-amerykanie
          zaczeli szybko awansowac w Niemczech, a szczegolnie w Poludniowych i zaczynali
          myslec o wejsciu na Sudety, bo on by stal nad Wisla jeszcze wiecej miesiecy i by
          "wyzwalal" Grecje a moze tez neutralna Turcje.
          Powstanie Warszawskie bylo potrzebne, bylo ostatnim ratunkiem, ale bardzo zle
          sie skonczylo, bo jak mozna bylo przewidziec okrucienstwa Hitlerowskie(
          polaczone z okrucienstwem Stalina), po ich opuszczeniu Paryza i innych duzych
          wazniejszych miast bez walki.
          Bylo bardziej potrzebne, niz poswiecanie dziadkow i harcerzy w kampani wrzesniowej.
          • Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 12:25
            Krótko mówiąc, Polacy wykazali się na piątkę. Chcieli dobrze, ale im nie wyszło. A liczą się na Wisłą, jak wiadomo, najbardziej nasze dobre chęci. Szkoda, że wszyscy inni o tym nie wiedzieli, ani nie chcieli wiedzieć. A wiedzieć powinni, no bo w końcu jesteśmy narodem wybranym, o czym świadczy, jak wiadomo, wybór Papieża. Z wykonaniem, na ogół mie wychodzi tak dobrze, jak wszycy na początku bardzo chcą. No i ta dbałość o detale i szczegóły, matematyka, logika, rzemiosło, to nie jest nasza mocna strona, te zalety chętnie oddajemy np. Niemcom, którzy skrupulatnie liczą, ważą i kalkulują, zanim się ruszą. U nas obowiązuje "JAKOS TAM BEDZIE", "Polak potrafi". U Bora-Komorowskiego pewnie też.
            No, ale jako narodowi wybranemu, pozostaje nam celebracja naszych pległych. Dostaliśmy w dupę, ale zachowujemy jak zawsze, moralną wyższość.

            A na Tygrysy mamy Visy.

            A Niemcy mówią: "Weiter so!"
        • Gość: sja Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 13:12
          >Bo to była konsekwencja zdrady
          > Teherańskiej/Jałtańskiej, której trudno wtedy było przewidywać. A jesliby
          > przewidywać taką zdradę, to konsekwentnie nalezałoby żądać od naszych władz
          > zgody na żądania Niemców już w 39 r.>

          Straty wśród ludności a partyzantka:
          - przykład - "21 XI 1943 r. - w odwet za straty poniesione w starciu z
          oddziałem AK, Niemcy zastrzelili w Augustówce 11 osób - dwie rodziny wraz z
          małymi dziećmi, "
          to po co partyzantka? tylko że bez partyzantki było by jeszcze gorzej

      • Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 10:52
        >Odpowiedzialnymi za decyzję wybuchu i KLESKE powstania jest KG AK i rząd londyń
        > ski. Nikt więcej>
        Powtarzasz dokładnie instrukcję cenzury z czasów PRLu, bez sensownych
        argumentów natomiast z charktarystyczną dla komunistów beszczelna pewnością
        siebie
        W takich przypadkach nie warto podejmowac dyskusji lecz ponieważ listę czytają
        i ci którzy do literatury nie maja dostępu więc dla nich nie dla ciebie kilka
        pytań pomocniczych:
        - czy Niemcy byli wstanie zdziesiątkowac bezkarnie i bez strat własnych ludnośc
        Warszawy przy najmniejszym nawet oporze lub dla oczyszzczenia miasta gdyby nie
        obecność AK?
        - komuniści twierdzą, że Niemcy byli juz zbyt słabi - co jest nonsensem
        ponieważ - rodzi pytanie jaełśi Niemcy byli słabi to dlaczego Rosjanom potrzeba
        było jeszcze 10 miesięcy wojaczki? jeśli ludności Warszawy bez powstania nic
        nie groziło to jak wytłumaczyc likwidację Getta w Łodzi - wywiezienie 80
        tysięcy Żydów w sierpniu 1944 /to nie pomyłka bo ostateczna likwidacja to 31
        sierpień 1944/
        to jak wytłumaczyć że Rosjanie stali 100 km od Oświęcimia a w tym czasie ich
        postoju zamordowano tam licząc nie mniej niż 2 tysiące ludzi dziennie
        przemnożone przez 150 dni to jaką to daję liczbę?
        - jak zdziesiatkowana by był ludność Warszawy gdyby "wyzwolenie" nastąpiło
        dopiero w styczniu? żywności miasto miało na dwa miesiące - patrz Leningrad
        gdzie ludzie zjadali ludzi a zaczynali od dzieci,
        - czy na ulicach Warszawy Niemcy rostrzeliwali przez cztery lata zakładników w
        publicznych egzekucjach? a więc przed wybuchem powstania!
        - czy za niestawienie się mężczyzn do kopania umocnień Niemcy stosowali by
        terror i rostrzeliwania? a ogłosili Warszawę twierdza!
        na koniec tego krórkiego wywodu - bądź tak łaskaw i nie odpisuj na mój post -
        to nie jest list przeznaczony dla ciebie i tobie podobnych
        • Gość: macek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.acn.waw.pl 01.11.03, 11:21
          Przyznam szczerze, że twoja argumentacja do mnie nie przemawia SJS. Zakładasz
          bowiem, że powstanie było konieczne choćby z tego powodu aby ratować polską
          ludność przed zamierzoną niemiecką akcją eksterminacyjną (tak przynajmniej
          zrozumiałem Twój wywód).
          Dziwić to może choćby w kontekście strat jakie ludność cywilna poniosła
          właśnie w trakcie powstania i bezpośrednio z jego przyczyny.

          Nie ma moim zdaniem żadnych ważkich argumentów na rzecz tezy o tym, że gdyby
          nie AK to Niemcy dokonaliby rzezi Warszawy. Byłoby to działanie zupełnie
          irracjonalne z ich strony, powodowałoby bowiem niezły kocioł na tyłach frontu,
          a poza tym prowokowałoby zbrojny opór, a tego w lecie 1944 roku najmniej
          potrzebowali na własnym zapleczu.
          Co do likwidacji łódzkiego getta zgoda, ale zważ kogo tam eksterminowano -
          Żydów przecież, a wobec nich stosowano trochę odmienną "politykę" niż do
          Polaków.
          Co do Festung Warschau zaś to pamiętaj, że w styczniu 1945 ACz zastosowała
          manewr oskrzydlający wykluczający właściwie zasadność obrony miasta (Niemcy
          się właściwie bez walki z ruin Warszawy wycofali), należy przypuszczać więc,
          że gdyby nawet powstanie nie doszło do skutku to i tak nie byłoby krwawych
          ulicznych walk z Niemcami w czasie radzieckiej ofensywy z uwagi na wyżj
          wspomniany manewr.

          pzdr
          • Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 11:43
            > Zakładasz bowiem, że powstanie było konieczne choćby z tego powodu aby
            ratować polską udność przed zamierzoną niemiecką akcją eksterminacyjną>
            - przed możliwą, przed możliwą eksterminacyjną i przed stratami w czasie walk o
            twierdzę Warszawa!
            >jakie ludność cywilna poniosła
            > właśnie w trakcie powstania i bezpośrednio z jego przyczyny>
            czy wielkość, ogrom tych strat była do przewidzenia? czy było możliwe
            przewidzenie beczynności sojuszników Annglii, USA? wtedy - nie po latach ale
            własnie wtedy?
            > Nie ma moim zdaniem żadnych ważkich argumentów na rzecz tezy o tym, że gdyby
            > nie AK to Niemcy dokonaliby rzezi Warszawy>
            - są, tylko trzeba sięgnąc do tamtych lat - i tak czy po zabiciu Kutchery
            przez AK terror zelżał? czy dokonywano rzezi przez przez lata okupacji i czy
            działania AK zmniejszały możliwe straty np przez likwidację agentów, Niemców
            szczególnie okrótnych
            - nie trzeba było nawet terroru od sierpnia 44 do stycznia 45 aby głód
            zdziesiatkował ludność Warszawy,
            - przyjmi też wersję, że Rosjanie wchodzą do miast a w sierpniu czy wrześniu
            bez walk co jest czystą fantazją i co? są jedyną dla świat awładzą w tym
            mieście i zaczyna się wywózka na zesłanie jak to wygladało? zobacz listę
            zresztą niepełną wywiezionych tylko z okolic Garwolina
            free.of.pl/r/rebkow/prl.htm
            > Co do likwidacji łódzkiego getta zgoda, ale zważ kogo tam eksterminowano -
            > Żydów przecież, a wobec nich stosowano trochę odmienną "politykę" niż do
            > Polaków.
            - to znaczy Zydów mordowano w Oświęcimiu , Treblince a Polaków rostrzeliwano na
            ulicach własnych miast? to o tej różnicy mówisz? Żydów wywożono bo nie stawiali
            oporu - to była różnica /Getto w Łodzi żeby ni ebyło wątpliwości dbo w wielu
            innych miejscach były walki/,
            > Co do Festung Warschau zaś to pamiętaj, że w styczniu 1945 ACz zastosowała
            > manewr oskrzydlający wykluczający właściwie zasadność obrony miasta (Niemcy
            > się właściwie bez walki z ruin Warszawy wycofali),
            - tylko układ na froncie był inny niż w sierpniu 44 - o ile dla Rosjan w
            sierpniu 44 skok o 50-100 km nie był problemem to w styczniu spokojnie mogli
            posunąc sie o 300-400 km więc argument całkiem chybiony i Niemcy o tym
            wiedzieli,
        • Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 12:36

          Nota bene, jak nie zamierzasz dyskutować, to po prostu wcale nie pisz. Forum jest miejscem do wymiany poglądów, a nie wystawą dla chorych na "mam rację".
          • Gość: jarek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.fastres.net 01.11.03, 12:48
            Jeszcze mi nie odpowiedziales, dlaczego Stalin robil ofensywe na Balkanach(
            Slowacji, Rumuni, Wegier itd) , moze to bylo przygotowanie do odstrzydlenia
            Warszawy, a nad Wisla stal i sie patrzal...
            Czy Polacy majac sily zbrojne wieksze od Francuskich nie mogly liczyc na pomoc(
            ile razem Polakow bylo na dwoch frontach po stronie Anglo-amerykansko-ruskiej?
            Moze wedlug twojego myslenia mieli wiecej ziomkow po stronie Hitlera?
            Powstanie bardzo zle wyszlo , ale tym powstaniem Polacy nie tylko sobie
            uratowali Honor ale tez twarz i przyczynili sie do szybkiego zaczecia zimnej
            wojny, ktora w koncu wygrali, w koncu choc bitwa o Warszawe byla przegrana ale
            bitwa o Polske po 45 latach zakonczyla sie suksesem i za to moga tez
            podzienkowac Powstaniu.
            • Gość: sjs Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 12:58
              - rozmawiałem z wieloma uczestnikami powstania - żaden nie żałował swojego
              udziału w tej walce,
              - rozmawiałem z tymi co szli na pomoc z wozami pełnymi broni i rozbrajali ich
              Rosjanie którzy mieli dość sił aby przeszkadzać w dostawach broni a nie mieli
              siła aby przesunąć front o 10 km!
              - rozmawiałem z tym od Berlinga co chcieli pomóc powstańcom - twiedzili że
              strzelali do nich Rosjanie!
              • Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 17:04
                To nie jest odpowiedz na pytanie, czy wybuch powstania był błędem.
        • Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 12:42
          Nauczyłeś się kunsztu dyskusji w Radiu Maryja?

          Argumenty, które tu przedstawiasz, wskazują na bardzo niski poziom wykszałcenia, o kulturze już nie wspomnę.

          Wymyślasz mi od komunistów, a srożysz się jak politruk w szkole partyjnej.

          • Gość: sjs Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 13:04
            > Nauczyłeś się kunsztu dyskusji w Radiu Maryja?>

            a co to jest Radio Maryja? jakaś organizacja przestępcza typu PZPR? Płatni
            Zdrajcy Pachołki Moskwy - chyba nie

            > Wymyślasz mi od komunistów, a srożysz się jak politruk w szkole partyjnej.>

            niestety nikt z moich bliskich nie na szkole partyjnej i nie miałem do
            czynienia z politrukami ale widze że znasz temat więc może coś bliżej? tm
            bardziej że twoje zdanie na temat powstania to czysta kalka zaleceń cenzury z
            czasów PRL, bez śladu własnych przemyśleń
            • Gość: macek Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.acn.waw.pl 01.11.03, 14:14
              Niestety ze smutkiem muszę stwierdzić, iż dyskusji o Powstaniu Warszawskim nie
              da się prowadzić w sposób kulturalny i rzeczowy.
              Najbardziej rzucająca się w oczy kwestia jest taka, iż niektórzy dyskutanci
              krytyczny stosunek do podjęcia akcji "Burza" w Warszawie odbierają zawsze jako
              policzek wymierzony w żołnierzy AK. Toż to totalna bzdura!!!

              Przecież wszyscy, nawet ci którzy widzą w tym wydarzeniu polityczne i
              militarne samobójstwo (za które odpowiada tylko kierownictwo polityczno-
              wojskowe-KG, a nie szeregowi żołnierze) oddają hołd wszystkim, którzy wtedy z
              nieprawdopodobną wręcz odwagą walczyli i ginęli (nota bene była to chyba
              najbardziej zażarta i krwawa bitwa miejska II wojny obok Stalingradu i
              Berlina).

              Jeśli zaś chodzi o obrzucanie się epitetami "komunista" to jest to tyle nie na
              miejscu, co też i po prostu głupie. Zważcie jaki był (i jest) np. stosunek do
              powstania niektórych kręgów o zabarwieniu nacjonalistycznym.
              Tak więc "kontestator" powstania może być równie dobrze obrzucony obelgą "ty
              narodowcu".....

              Wracając do dywagacji SJS odnośnie niemieckiej polityki wobec podbitych narodów
              to chciałbym przypomnieć, iż istniało coś takiego jak "ostateczne rozwiązanie
              kwestii żydowskiej", natomiat "kwestii polskiej" w tym znaczeniu nie było (co
              z drugiej strony wcale nie oznacza że po hipotetycznym wygraniu przez Niemców
              wojny takie "rozwiązanie" w stosunku do Słowian nie pojawiłoby się).
              To w kontekście strat ludnościowych ma spore znaczenie.
              Co się zaś tyczy strat ludności cywilnej (zaznaczam że chodzi o Polaków) w
              Warszawie do 1 sierpnia 1944 roku (bez września 1939) to chętnie bym zobaczył
              jakieś wiarygodne liczby (może Windows coś by poszperał :)

              pzdr
              • Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 14:34
                > Jeśli zaś chodzi o obrzucanie się epitetami "komunista" to jest to tyle nie
                na
                > miejscu, co też i po prostu głupie. Zważcie jaki był (i jest) np. stosunek do
                > powstania niektórych kręgów o zabarwieniu nacjonalistycznym.
                > Tak więc "kontestator" powstania może być równie dobrze obrzucony obelgą "ty
                > narodowcu".....
                jeśli ktoś ma inne poglądy niz ja na powstanie to moge się czegos ciekawego
                dowiedzieć, natomiast jeśli ktos bez własnych przemyśleń podaje jako swoje
                poglady które są dokładna kalką "złotych myśli" jakie w swoim czasie
                obowiązywały w cenzurze to jak to określić? jako chrześcijanskie,
                komunistyczne, faszystowskie? wychodzi, że komunistyczne - trzeba nazywać
                rzeczy po imieniu
                >ginęli (nota bene była to chyba
                > najbardziej zażarta i krwawa bitwa miejska II wojny obok Stalingradu i
                > Berlina). >
                w której brała czynny udział ludność Warszawy i przekłamania w książce
                Białoszewskiego sa ewidentne


                > Co się zaś tyczy strat ludności cywilnej (zaznaczam że chodzi o Polaków) w
                > Warszawie do 1 sierpnia 1944 roku (bez września 1939) to chętnie bym zobaczył
                > jakieś wiarygodne liczby

                to będzie trudne ponieważ jeśli istniej spis ilu i gdzie na ulicach Warszawy
                rozstrzelano to wielu z nich to zakładnicy spoza Warszawy, wiem bo nie wiele
                brakowało a i mój ojciec byłby na tej liście

                Problem z tym że przeciwnicy Powstania w WArszawie nie podaja sensownej,
                sprawdzonej w innych warunkach alternatywy dla Powstania
                trzeba mieć świadomość tego co przeżywali warszawiacy którym kazano patrzeć na
                publiczne egzekucje, czy gdzieś jeszcze Niemcy je w takim zakresie stosowali?
                • Gość: Lechu Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.03, 17:31
                  Powstanie nie powinno było wybuchnąć. Rachunek zysków i strat jest jednoznaczny.
                  Nie mówię nawet o zabitych i rannych.
                  W czasach moich studiów historycznych natknąłem się na niezliczone wątki, które urywają się w Warszawie w 1944 roku. Tam spłonęły wszystkie archiva państwowe i prywatne. POlacy stracili ogromną część duchowego dorobku w 1944 roku w Warszawie, narodowej pamięci, ale po co potomkom parobków z czworaków, czy miejskich obszczymurów np. zaginione powieści Witkacego, albo listy Chopina? Przecież ani nigdy się nie dowiedzą, co stracono, ani im to do czegoś potrzebne.

                  Za to są parady i niezliczone wspomnienia leśnych dziadków (z upływem czasu wszyscy warszawiacy brali udział w powstaniu, jeżeli brać poważnie te bajdurzenia, tak samo jak prawie wszyscy Niemcy byli w ruchu oporu), którzy na powstanie patrzą w najlepszym wypadku z perspektywy jednej ulicznej barykady. Najbardziej mi żal tych, którzy naprawdę walczyli, przeżyli śmierć towarzyszy, bliskich, miasta i gorycz klęski. Trudno takim przyznać, że to było psu na budę.
                  Ja to też rozumiem i ich zdanie szanuję.

                  Ale nie rozumiem baranów, którzy powtarzają jak papugi za "autorytetami", bo to ich zwolniło od obowiązku myślenia.

                  A teraz posłuchaj mnie ty autorytecie moralny za drewniane pięć złotych: nie wymawiaj mi od komunistów. Nie wiem, co Ty zrobiłeś dla obalenia komunizmu, ale ja zrobiłem naprawdę dużo. Dlatego mogę sobie pozwolić na inne zdanie. NIe muszę nikomu niczego udowadniać.

                  • Gość: SJS Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: 62.233.141.* 01.11.03, 17:56
                    > Powstanie nie powinno było wybuchnąć.>
                    Jeśli nie powstanie to co?
                    >> W czasach moich studiów historycznych natknąłem się na niezliczone wątki,
                    które
                    > urywają się w Warszawie w 1944 roku. Tam spłonęły wszystkie archiva państwowe
                    > i prywatne. POlacy stracili ogromną część duchowego dorobku w 1944 roku w
                    Warsz
                    > awie, narodowej pamięci, ale po co potomkom parobków z czworaków, czy
                    miejskich
                    > obszczymurów np. zaginione powieści Witkacego, albo listy Chopina? Przecież an
                    > i nigdy się nie dowiedzą, co stracono, ani im to do czegoś potrzebne.>

                    Tylko że Powstanie wybuchło między innymi po to aby zachowac ciągłość
                    historyczną także po to żeby wykorzystać choćby najmniejszą szansę uratowania
                    przed chołotą naszego dorobku. Zakładasz że przywódcy wiedzieli i skazali -
                    bzdura. Tak myśląc to po stawialiśmy opór w 39 Zamek Królewski by ocalał i
                    zgromadzone zbiory tez. Piszesz co straciliśmy w Warszawie to dodaj do tego
                    kilkanaście tysięcy dworów i dworków które pracowicie niszczyły juz po wojnie
                    zainstalowane przez Moskwę władzę, przetrwały wojny, powstania a nieprzetrwały
                    PRLu a czy w tych dworkach to powstania wybuchały, w tych pałacach
                    zniszczonych celowo po wojnie też.
                    Powtarzasz prawie dokladnie w jednym z postów instrukcję ja należy oceniac
                    powstanie - tylko że ta instrukcj powstała w cenzurze! ai trzeba dodawać na
                    kóncu że ciszeregowi żołnierze to niewinni tylko ta straszna góra!


                  • Gość: pawe Re: Nowe spojzenie na Powstanie Warszawskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.03, 22:05
                    Gość portalu: Lechu napisał(a):

                    > Powstanie nie powinno było wybuchnąć. Rachunek zysków i strat jest
                    jednoznaczny
                    > .
                    Ogromnie jesteś odwazny w tych kategorycznych stwierdzeniach. Ustosunkuj sie
                    zatem do mojego postu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=539&w=8716444&a=8833724 w którym opisuję konsekwencje niewydania rozkazu
                    wybuchu Powstania.

                    No i powiedz, czy zatem czasem nie powinnismy zgodzić się na żądania Hitlera w
                    39 r.;- przecież rachunek zysków-strat z II WŚ też nie jest dla Polski
                    korzystny.
                    P
                  • windows3.1 naprawdę dużo 03.11.03, 21:10
                    "Nie wiem, co Ty zrobiłeś dla obalenia komunizmu, ale ja zrobiłem naprawdę
                    dużo."

                    Można prosić garść szczegółów?
                    • Gość: Lechu Re: naprawdę dużo IP: *.dsl.vianetworks.de 04.11.03, 13:32
                      Od wymiany tez przeszliśmy do połajanki. Teraz staje się ważne nie to, co się twierdzi, tylko KTO co twierdzi. Ponieważ jest to forum, nie będziemy tu uprawiać striptease.
                      • windows3.1 szkoda 04.11.03, 13:55
                        "Od wymiany tez przeszliśmy do połajanki. Teraz staje się ważne nie to, co się
                        twierdzi, tylko KTO co twierdzi. Ponieważ jest to forum, nie będziemy tu
                        uprawiać striptease."

                        A skąd takie dramatyczne przypuszczenia o połajankach i tak dalej? Nigdy bym
                        nie śmiał pchać się tu z jakimiś połajankami wobec kogokolwiek. Nie pytałem w
                        sensie "no to udowodnij że to prawda o tym obalaniu". Pytałem w sensie "ciekaw
                        jestem ludzkich życiorysów". Nie wiem, czemu tak opacznie to odczytałeś.

                        A co do striptisu, to przecież Ty zacząłeś wspominać swój szlak bojowy; skoro
                        tak, to myślałem że wolno. Szkoda, że to zabronione, bo chętnie zaprosiłbym ha
                        forum jakąś miłą panią.
                        • Gość: Lechu Re: szkoda IP: *.dsl.vianetworks.de 10.11.03, 12:12
                          Nie lubie, jak jakis buc wymysla mi od komunistow.
                          • Gość: sjs Re: szkoda IP: 62.233.141.* 10.11.03, 13:58
                            bez śladu własnych refleksji powtarzasz głupoty komunistów więc skąd to
                            zdumienie?
                          • windows3.1 już było 10.11.03, 15:02
                            nie Ty jeden masz takie dylematy. Kilka ciekawych komentarzy poniżej (w tym,
                            nie ukrywam, mój).

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=8189005&a=8189005
    • ignorant11 Też o tym dyskutujemy na Forum Słowiańskim 02.11.03, 02:46

      • Gość: jarek Re: Też o tym dyskutujemy na Forum Słowiańskim IP: *.fastres.net 02.11.03, 09:19
        Nie rozumiem, do czego mialo sluzyc otwarcie konkurencyjnego watku.?
    • windows3.1 po co Powstanie? 08.11.03, 23:57
      1. Żeby unieważnić radziecką propagandę o prohitlerowskiej AK (pawe):
      unieważnić wobec kogo? czym była AK własne społeczeństwo wiedziało doskonale i
      nie trzeba było go przekonywać, tym bardziej że nastroje warszawskiej ulicy
      były w stosunku do Sowietów i ich polskich pomagierów pogardliwe (my tych
      berlingów i żymierskich czapkami; Sowieciarze? To azjatycka hołota). Opinia
      publiczna Zachodu miała (i ma) Polaków głęboko gdzieś, nic nie było w stanie
      wyrwać z serc brytyjczyków miłości do ZSRR (vide karykatury Polaków w
      ówczesnych angielskich gazetach), wybuch Powstania zamiast spowodować sympatię,
      umocnił tylko postawy typu „those Polish irresponsibles”.

      2. Żeby ocalić wiarygodność władz wobec społeczeństwa (pawe). Wydaje mi się że
      5 lat konspiracji raczej dobrze uwiarygodniło Państwo Podziemne i władze w
      Londynie. Latem 1944 Polacy stali murem za swoim rządem, założę się że nigdy w
      historii OBOP nie zanotowałby takiego poparcia dla rządu (no, może za wyjątkiem
      VIII/1920 i IX/1939). Skutki Powstania chyba raczej zaszkodziły, a nie pomogły
      tej wiarygodności, bo pokazały niekompetencję tak rządu jak dowództwa. Czy
      wiarygodny może być polityk i dowódca, który doprowadza do takiej hekatomby? A
      tak w ogóle, to moim skromnym zdaniem wiarygodność polityka mierzy się
      zdolnością do rozwiązywania problemów kraju, a nie wrażliwością na krzykaczy z
      ulicy i na żądania tej starej dziwki, opinii publicznej.

      3. Żeby wykorzystać ostanią deskę ratunku (jarek). Ta deska była zbutwiała i
      ledwo trzymała się na powierzchni; nie uniosłaby kilkudziesięciu milionów
      ludzi, zwłaszcza że akcja działa się na środku oceanu w czasie burzy, a do
      najbliższego brzegu było tak z 40 lat

      4. Żeby ocalić honor (jarek). Ci którzy przeżyli mówią w zdecydowanej
      większości (choć istnieje też nie taka mała mniejszość), że życie nie było za
      ten honor zbyt wysoką ceną. Tych których nie przeżyli nie możemy niestety
      zapytać. Ich rodziny mają chyba zróżnicowane poglądy na ten temat. Ale nawet
      jeśli spotkamy ich u wrót doliny i jeśli powiedzą nam wtedy, że warto było, to
      czy te 5 poprzednich lat pozbawiły ich honoru? Który to z Was, szanowni
      forumowicze, śmiałby im zarzucić brak honoru gdyby w tym kinie operator pomylił
      filmy i zamiast „Kanału” puścił „Jak przeżyłem lato w Kampinosie”? Albo
      wypomnieć brak honoru Szendzielarzowi, bo nie chciał bronić z Krzyżanowskim
      szturmować Wilna, tylko pomaszerował w lasy białostocczyzny?

      5. Żeby zapobiec wyrżnięciu lub zagłodzeniu miasta przez Niemców potem, vide
      Łódź, Leningrad (SJS). Masakra miasta wcale niekoniecznie musiała nastąpić.
      Równie arbitralnie można by przywołać np. Kijów, Lwów czy Kraków, czyli inne
      duże miasta, gdzie przy przetaczaniu się frontu straty cywilne były niewielkie.
      To prawda, że pan Kanclerz Rzeszy dostał w 1944 hopla na punkcie Rejonów
      Umocnionych i twierdz, ale spora część z tych planów spełzła na niczym
      (Witebsk, Orsza, Mińsk, Wilno). A nawet gdy nie było ewakuacji i gdy dochodziło
      do długotrwałych walk okrężnych w mieście, straty ludności cywilnej były
      zupełnie nieproporcjonalne do strat w Powstaniu (w dwa miesiące obleganym
      Budapeszcie ok. 20% strat warszawskich, przy czym część z zimna). Poza tym
      argumentacja że masakra była potrzebna po to, żeby uniknąć masakry, jakoś mnie
      nie przekonuje.

      5. Żeby rozpocząć zimną wojnę i doprowadzić do roku 1989 (jarek). No, bardzo
      krwiożercze, a jednocześnie dalekowzroczne podejście to tematu. Wielce szanowny
      pan Churchill był łaskaw zadeklarować początek zimnej wojny wtedy, kiedy to
      było jemu, nie polaczkom wygodne, i myslę że w Fulton raczej nie nawiedzał go
      duch generała Okulickiego. A gdyby nawet, to mam w nosie Brytyjczyków i tych
      wszystkich, którym zimna wojna oszczędziła porannych szkolnych apeli na cześć
      Wielkiej Październikowej; myślę że ich dłuższe o pół godziny ranki nie były
      warte nawet jednej kartki z książek, które spłonęły, i nawet jednego palca
      tych, których przysypał gruz. A rok 1989... no, nie odbierajmy tej historycznej
      zasługi Wałęsie, poza tym w kolejce po order przed Komorowskiego może wepchnąć
      się Piłsudski, Traugutt, Mieroszewski, o Chrobrym Bolesławie nie wspominając.

      Powiedziałbym że Powstanie nie było potrzebne po to, żeby zdemaskować radziecką
      propagandę, ani żeby uwiarygodnić się wobec społeczeństwa, ani żeby wykorzystać
      ostatnią deskę ratunku, ani żeby ocalić honor, ani żeby zapobiec późniejszej
      masakrze miasta, ani żeby wywołać zimną wojnę, ani żeby doprowadzić do
      odzyskania niepodległości 45 lat później. Powstanie było potrzebne, żeby
      wymusić na Sowietach uznanie władz Polski Podziemnej. Ale uwaga, jedna sprawa:
      nieudanego i zakończonego niewyobrażalną hekatombą powstania nie potrzebował
      nikt. Co więcej, nikt też nie zamierzał takiego powstania wywoływać. Dość
      rzadko spotyka się też (choć czasem spotyka...) głosy post factum, że właśnie
      taka rzeź była potrzebna; o ile się orientuję, nikt na tym forum nie
      argumentuje w ten sposób. Potrzebne było zwycięskie powstanie.

      Więc czy Powstanie było błędem? No, a co innego powiedzieć o akcji militarnej
      zakończonej stratami, przy których słowo „gigantyczne” wydaje się żartem, a
      której zamierzony cel nie przybliżył się ani o krok? Błędnie oceniono sytuację
      na odległym o kilkadziesiąt kilometrów froncie, przewidując podejście Sowietów
      do Wisły w ciągu kilkunastu godzin. Błędnie oceniono sytuację w strukturach
      niemieckich, oczekując rozprzężenia i upadku morale. Błędnie zorganizowano
      własne siły, pospiesznie wydając rozkaz i niekoniecznie wybierając
      najważniejsze cele. Błędnie rozumiano postawę Aliantów, zakładając że udzielą
      Powstaniu wsparcia politycznego i militarnego. Błędnie oceniono postawę
      Sowietów, nie kalkulując że mogą zatrzymać marsz do Berlina tylko po to, żeby
      dać wykrwawić się Polakom. A przede wszystkim, błędnie skalkulowano ryzyko.

      Każda decyzja o podjęciu oporu zawiera w sobie również kalkulację strat, mówią
      SJS i Lechu; toteż krytykowanie Powstania za spowodowane straty jest absurdalną
      krytyką każdego oporu, włączając w to Wrzesień i całą partyzantkę. Pozwolę
      sobie się nie zgodzić z tą logiką. Nie krytykuje Powstania za straty, ale za
      proporcję strat do zysków. Mówiąc innymi słowy, za skalę podjętego ryzyka,
      skalę, która równała się hazardowi. Trudno w polskiej historii WWII znaleźć
      inny przypadek, w którym tak gigantyczne straty poniesiono dla tak mizernego
      rezultatu.

      Nie trzeba było Clausewitza żeby wiedzieć, że militarny wymiar ewentualnej
      pomocy Aliantów zachodnich dla Powstania trzeba będzie oglądać pod mikroskopem.
      Nie trzeba było Bismarcka żeby wiedzieć, że wartość pomocy politycznej Zachodu
      jest wtórna wobec postawy Sowietów. Tymczasem smród zaczął unosić się nad
      Londynem już w roku 1943, a latem 1944 stał się bardzo wyraźny; trzeba było
      bardzo chcieć, żeby go nie czuć. I na tym polega różnica między lipcem 44 a
      sierpniem 39; 5 lat wcześniej trzeba było być Hitlerem żeby wiedzieć, co warte
      są angielsko-francuskie gwarancje. Nie trzeba było wreszcie pani profesor
      Staniszkis żeby po Wilnie, Lwowie i 27 WDP wiedzieć, co ze swoimi niechcianymi
      sojusznikami robią Sowieci.

      Nie każdy dylemat bić się czy nie bić rozstrzyga się tak samo. Inaczej wyglądał
      on dla Rydza 28 sierpnia 1939, inaczej dla Langnera we Lwowie 20 września 1939,
      inaczej dla Kutrzeby w Warszawie 26 września 1939, inaczej dla Kleeberga na
      Polesiu Lubelskim 1 października 1939, żeby wspomnieć tylko sam Wrzesień.
      Oczekiwanie ryczałtowo od wszystkich że będą się bić albo wręcz przeciwnie ma
      taki sam sens jak porównywanie zniszczeń Warszawy z września 1944 do zniszczeń
      z września 1939. Od wszystkich jednak można ryczałtowo oczekiwać prawidłowego
      oszacowania ryzyka. We wrześniu 1939 Kutrzeba mógł zrobić z miasta Stalingrad
      1942 albo Wrocław 1945, po czym na trupach setek tysięcy i dy
      • windows3.1 po co Powstanie? cz. II 08.11.03, 23:58
        Nie każdy dylemat bić się czy nie bić rozstrzyga się tak samo. Inaczej wyglądał
        on dla Rydza 28 sierpnia 1939, inaczej dla Langnera we Lwowie 20 września 1939,
        inaczej dla Kutrzeby w Warszawie 26 września 1939, inaczej dla Kleeberga na
        Polesiu Lubelskim 1 października 1939, żeby wspomnieć tylko sam Wrzesień.
        Oczekiwanie ryczałtowo od wszystkich że będą się bić albo wręcz przeciwnie ma
        taki sam sens jak porównywanie zniszczeń Warszawy z września 1944 do zniszczeń
        z września 1939. Od wszystkich jednak można ryczałtowo oczekiwać prawidłowego
        oszacowania ryzyka. We wrześniu 1939 Kutrzeba mógł zrobić z miasta Stalingrad
        1942 albo Wrocław 1945, po czym na trupach setek tysięcy i dymiących
        zgliszczach Krakowskiego Przedmieścia honorowo palnąć sobie w łeb. Nazwijmy
        rzecz po imieniu: Kutrzeba mógł zrobić Warszawę 1944. Nie chciał jednak być
        Komorowskim. Niestety, również Komorowski nie chciał być Kutrzebą.
      • Gość: SJS Re: po co Powstanie? IP: 62.233.141.* 09.11.03, 00:30
        >. Nie krytykuje Powstania za straty, ale za
        > proporcję strat do zysków.>
        po udanym zamachu na Kutschere w miejscu gdzie go dosięgły kule rozstrzelano
        ponad 200 ludzi, trzeba było strażaków wzywać żeby zmyli krew gdyż płyneła
        strumieniem, mówisz o zyskach i stratach? tu było 1/200
        • windows3.1 rachunek strat 10.11.03, 10:54
          Powiedz mi taką rzecz, proszę: czy takie coś jak straty własne ma dla Ciebie
          znaczenie przy ocenie operacji militarnych? Czy jest możliwa sytuacja, że
          straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak, jaka to sytuacja?
          • Gość: sjs Re: rachunek strat IP: 62.233.141.* 10.11.03, 11:40
            mylisz dwie rzeczy - szacowanie zysków i strat przed podjęciem decyzji i
            podsumowanie po,
            ponieważ wtym miescie rok wcześniej Niemcy wymordowali prawie bez strat
            własnych około 400 tysięcy ludzi to do tej liczby trzeb sie odnosic przy ocenie
            powstania
            • Gość: jarek Re: rachunek strat IP: *.fastres.net 10.11.03, 13:03
              W w koncu Powstanie zakonczylo sie suksesem, przyklad z niego moze odstraszyl od
              interwencji Sovietow w roku 1981 i moze te ofiary tych ludzi ,ktorzy tam polegli
              doprowadzily do wolnej Polski.

              Mozna tez powiedziec, ze Powstanie Kosciuszkowskie tez bylo glupota ( rzez
              Pragi- okolo 25 tys zabitych)), udzial Polakow w wojnach napoleonskich po
              stronie Napoleona jeszcze wieksza ( 120 tys zabitych), nie mowiac juz o
              postaniach listopadowym i styczniowych ,ktore z militalnego punktu widzenia byly
              czystym szalenstwem, byly tez czystym szalenstwem dwa wyrzucenia poslow
              cesarskich przez okno, na zamku na Hradczynie, nie rozumien tez dlaczego Polacy
              walczyli przeciwko Hitlerowi, mogli mu od razu pomoc...., mogli z radoscia
              podpisywac wszystkie listy ( zaczynajac od GorollenVolk itd przeciez oni mogli
              tez zostac arjanami), dziwne tez ,ze narody duzo gorzej od Polakow ustawione ,
              tez sie staraly z Hitlerowcami nie wspolpracowac), ochotniczo zglaszac sie do
              roboty przymusowej.....bo narod nie moze przeciesz zyc onorujac swoich szalonych
              bohaterow, musi zyc wlazac do "tylka" wszystkim silniejszym od niego najezcom.
              Gratuluje, piekna postawa, do nasladowania...

              Jeszcze raz powtorze, ze Powstanie bylo potrzebne ,ale nie dobrze przygotowane,
              a to zalezalo od Polakow, a nie od Aleatow i Sovietow.
              Wydaje sie tez dziwne, ze ludnosc Warszawy sluchajac o wyczynach Polskich
              Lotnikow i Polskiej Brygady Karpackiej, nie mogl liczyc na pomoc z zewnatrz, na
              pewno nie mogl sie liczyc z polityka Stalina( a szczegolnie na zabronienie
              ladowania po jego stronie), ktory juz Polske zdobyl 22 lipca 1944 roku i mial
              jeszcze do zdobycia wszystkie panstwa, az do Morza Srodziemnego, to ,ze Polske
              zdradzili kommunisci na czele z ta Wasilewska, tego normalni Warszawiacy nie
              mogli wiedziec i moze tez nie chcieli w to uwierzyc.

              Jest i byla powazna roznica miedzy Stalinem a Franko-Anglikami w 1939 roku,
              Stalin na Polske razem z Hitlerem napadl, a Anglo-Francuzi do najazdu na Reich
              nie byli calkowicie przygotowani, nie byli nawet przygotowani do tego rok
              pozniej, bo przygotowanie sie do tego attaku wymagalo olbrzymich srodkow
              finansowych , a w panstwach demokratycznych srodki finansowe uzuskuje sie z
              podatkow, a nie jak w Reichu i u Sovietow z dziwnych machlojkow finansowych,
              machlojkow, ktorym nikt nie ma sie odwagi oprzec.
              stalin nie potrzebowal sie usprawiedliwiac przed swoim parlamentem( jesli to
              mozna bylo nazwac parlamentem ( tylko Tomson moze to zrobic)) za napad na
              Polske, Finlandie itd....
              • Gość: Lechu Re: rachunek strat IP: *.dsl.vianetworks.de 11.11.03, 13:39
                Moze to prowokacyjne i niedopuszczalnie rozszerza zakres i tak trudnej dyskusji, ale....

                Dyskutujesz sam z sobą. Nikt nie twierdził, że mieliśmy kolaborować z Niemcami. Troszkę intelektualnej dyscypliny, kolego. Odpowiadaj na argumenty, a nie na chimery powstałe w Twojej głowie.

                POza tym:

                1. Powstanie Kościuszkowskie pozbawiło nas resztek niepodległości. Wystarczyło poczekać jeszcze tak krótko (caryca, główna figura i motor rozbioru zmarła 1796, a historia potoczyłaby się pewnie całkiem inaczej. Jak napisał historyk, utonęliśmy tuż przy upragnionym, zbawiennym brzegu.

                2. Dzięki powstaniu listopadowemu (wywołanemu, jak wiadomo przez grupkę podchorążych) pozbyliśmy się autonomii i formalnego statusu oddzielnego państwa (który taka Finlandia zachowała przez dziesiątki lat, chroniąc się przed samodzierżawiem). Twoim zdaniem, powinniśmy być z tego dumni, że staliśmy się Krajem Przywiślańskim.

                3. Powstanie styczniowe w ogóle było pozbawione sensu i jakichkolwiek widoków na sukces. Polacy definitywnie pożegnali się dzięki masowym konfiskatom i zsyłce ze statusem narodowości dominującej na kresach (moja rodzina przeniosła się wtedy w białostockie), ale za to powstanie było potrzebne, żeby Zeromski napisał "Wierną rzekę". Oczywistym skutkiem represji i szoku powstania stycznionego była powszechna później wola dopasowania się. Polacy z zaboru rosyjskiego zrezygnowali kompletnie z marzeń o niepodległości. Nie wiadomo, czy wojna nie uratowała Polaków z zaboru rosyjskiego przez niemal całkowitą stopniową asymilacją. Jest to prawda niechętnie wspominana na defiladach i akademiach szkolnych. Znam ją tylko dzięki studiom historycznym, bo niewiele jest opracowań na ten temat. Ot, niewygodny w Polsce temat. Lepiej brzękać szabelką.

                • Gość: jarek Re: rachunek strat IP: *.fastres.net 13.11.03, 20:43
                  Ci odpowiem:
                  1. Powstanie Koszciuszkowskie nie przyspieszylo czlkowitej utraty
                  niepodleglosci, bo Polska byla juz odpisana, byla ostatnia szansa ja utrzymac
                  ,tylko jak zwykle zle zorganizowane.
                  2. Po smierci Aleksandra I , tzw "niepodleglosc" Krolestwa Kongresowego nie byla
                  porownywalna z Finlandia z prostego wychodzenia, ze Finladia lezala daleko na
                  polnocy, a KK w srodku Europy i to Car Rosyjski Michal I i Krol Polski chcial
                  uzywac wojska kongresowe do stlumienia Powstania Belgow przeciwko Holendrom, a
                  pozatym juz w roku 1826 zaczal probowac KK ekonomicznie Rosji podporzadkowac (
                  nie potrzebowal liberalnego KK),i jak zwykle , zle przeprowadzone...
                  Widze ,ze lubisz historie, co by bylo gdyby bylo..
                  Sytuacja KK nie byla nawet porownywalna do sytuacji Krolestwa Czeskiego pod
                  korona hamsburgow.
                  3. Jedynie co sie zgadzam to do powstania Styczniowego, bo czasy po wojnie
                  krymskiej w Carstwie Rosyjskim zaczynaly sie zmieniac, ale to tez powstanie
                  spowodowalo reforme rolna ( w calej Rosji)( albo tez odwrotnie) i przemiany
                  spoleczno-ekonomiczne w bylym KK, ktore pozniej staly sie baza do obudzenia
                  swiadomosci Polskiej nie tylko u szlachty, ale tez powstaniu polskiej,
                  polsko-zydowskiej burzuazji, rozwit kultury Polskiej byl najwiekszy pod zaborem
                  Rosyjskim ( moze tez jako odpowiedz na rusyfikacje ) a nie w Galicji , gdzie nie
                  spotkalismy sie z przesladowaniami jezykowymi, choc mozna powiedziec , ze
                  dziekujac wladzom austryjackim Polska odrodzona miala jakos administracje...
                  Co do calkowitej rusyfikacji to sie zgadzam , bo widzial ja tez po II wojnie
                  Swiatowej...

                  Pozatym, jesli te wszystkie powstania wybuchly to mialy przyczyny do tego, czy
                  byly te przyczyny falszywe czy prawdziwe, nie jest moja sprawa na to
                  odpowiedziec, bo w tym czasie, tam mnie nie bylo, ale moge tylko osadzic a jaki
                  sposob je przeprowadzono i czy przy ich przeprowadzeniu zdawano sobie sprawe z
                  bledow ,ktore popelnianio, aby je w przyszlosci nie powtarzac.
              • windows3.1 Powstanie zakończyło się sukcesem 12.11.03, 09:42
                „Powstanie zakończyło się sukcesem”

                Już wcześniej wyraziłem podziw za umiejętność fantastycznej syntezy dziejów.
                Pozostaje mi tylko powtorzyć to samo. Zważywszy jednak, że w roku 2003 ponad
                połowa ankietowanych przez ośrodki badania nie była zadowolona z rozwoju
                sytuacji w Polsce uważam, że teza o sukcesie Powstania byłaby jednak
                przedwczesna. No bo sam zauważ: korupcja, agonia słuzby zdrowia, upadek
                szkolnictwa, zapaść systemu emerytalno-rentowego...

                ***

                „można też powiedzieć, że...”

                Owszem, papier jest cierpliwy, każdą bzdurę można powiedzieć i napisać. Pozwól,
                że z tymi przedstawionymi przez Ciebie (pozwoliłem sobie nie cytować) nie będę
                dyskutował, bo jeszcze padnie serwer Wyborczej i stracimy nasze kochane forum.
                • Gość: jarek Re: Powstanie zakończyło się sukcesem IP: *.fastres.net 13.11.03, 21:00
                  To tez typowa karakterystyka Polakow, ze potrafia swoim sposobem myslenia
                  zniszczyc wszystkie proby do poprawienia czegos, bo jak mi to wytlumaczysz, ze
                  my na Czechach nie mielismy zadnej ekonomi prywatnej w roku 1989 a teraz mamy
                  tylko 23 % mieszkancow ( u nas nie bylo wolnosci politycznej, ale nikt tez nie
                  glodowal, a pozatym Praska Wiosna wyszla od gory, co nie moge powiedziec o
                  waszym ruchu " Solidarnosc"( ktoremu tez wszyscy dziekujemy), ktory na poczatku
                  ustroju nie chcial zmienic, albo sie myle) ,ktorzy sa z przemial nie zadowoleni(
                  przy kazdej zmianie ,jest ktos kto traci), moze to zadzwieczamy naszej tradycji
                  demokratycznej ( juz w latach 1919-1938 bylismy demokracja, trzeba nie moge
                  powiedziec o Polsce; czyzby u was nie zrobiono zamachu stanu), jezeli was mozna
                  porownac do zalogi lodzi, w ktorej kazdy wie lepiej w jakim kierunku wioslowac
                  to nie jest moja winna.
                  Tak apropos powstan , dwa razy zrobilismy porzadne powstanie, pierwszy raz
                  walczac przeciwko calej Europie ( Husyckie-wygralismy) drugi raz walczac
                  przeciwko polowie Europy przegralismy ( wojna trzydziestoletnia) ale zadnych z
                  tych powstan sie nie wstydzimy, a ze nam sie udalo przy pomocy Wlasowcow
                  uratowac Prahe, to tez z tego jestesmy szczesliwi.

                  Ciekawe to tez:
                  No bo sam zauważ: korupcja, agonia słuzby zdrowia, upadek
                  > szkolnictwa, zapaść systemu emerytalno-rentowego...
                  >

                  w w 1993 roku w czasie mojego ostatniego pobytu w Polsce, to nam Polacy cos
                  takiego zyczyli( i moze dlatego do Polski juz wiecej nie pojechalem i moze nie
                  pojade)...a w tym wszystkim ,kto jest winny marsjanie albo Israele.
                  Cos mi to bardzo przypomina;
                  Zona Polaka narzeka, ze sasiad sobie kupil Mercedesa a oni jezdza Polonezem, maz
                  odpowiada , nie przejmuj sie w nocy mu tego Mercedesa podpalem....
            • windows3.1 kiedy 2500 to mniej niż 100 11.11.03, 00:29
              1.

              „Powiedz mi taką rzecz, proszę: czy takie coś jak straty własne ma dla Ciebie
              znaczenie przy ocenie operacji militarnych? Czy jest możliwa sytuacja, że
              straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak, jaka to sytuacja?”

              ....

              2.

              „mylisz dwie rzeczy - szacowanie zysków i strat przed podjęciem decyzji i
              podsumowanie po”

              Rozumiem, że powinenem rozpatrywać decyzję o Powstaniu w kontekście szacowanych
              kilkudniowych walk i maksimum kilkunastotysięcznych strat? Rozumiem, że przy
              ocenie Powstania kilkaset tysięcy wyparowanych i piękną, wielokilometrową kupę
              gruzu mam zignorować, bo tego nie było w planach? Mam patrzeć na historię przez
              pryzmat tego co kto chciał, a nie co mu wyszło? Czemu nie, możemy spróbować.
              Kolejka pokrzywdzonych przez dotychczasową, niesprawiedliwą historiografię,
              będzie chyba długa, i kto wie czy nie skończy się na Jaruzelskim (chciał
              dobrze, tylko potem jakoś tak się pokierdasiło...).

              3.

              „ponieważ wtym miescie rok wcześniej Niemcy wymordowali prawie bez strat
              własnych około 400 tysięcy ludzi”

              To są prawdziwe rewelacje... Rok wcześniej, to znaczy latem 1943, czy może w
              roku 1943, czy może od sierpnia 1943 do sierpnia 1944? Możesz napisać coś
              więcej? jakieś szczegóły? Czy to aby nie te same co wiszą w tunelu pod Dworcem
              Zachodnim?

              4.

              „to do tej liczby trzeb sie odnosic przy ocenie powstania”

              Tej liczby nie ma, więc nie ma się do czego odnosić. Jest natomiast ponad pół
              miliona ludzi, które uczniowie magii Doktora Faustusa przenieśli w inną
              czasoprzestrzeń do lata 1944, w zdecydowanej większości Żydów. Owszem, można
              wymachiwać tą liczbą i Planem Pabsta mówiąc „oto co stałoby się w mieście gdyby
              nie Powstanie”. Wartość tych spekulacji jest taka sama, jak np. przywołanie
              analogii Wilna, gdzie w obliczu zbliżającego się frontu pan Komisarz Rzeszy
              Hingst na poważnie rozpatrywał zaproszenie AK do obrony miasta przed wschodnią
              dziczą.

              Zresztą generalnie, jak pisałem wyżej, dość trudno mi zrozumieć logikę masakry,
              która zapobiegła masakrze. Zwłaszcza, że w statystycznym dniu Powstania ginęło
              ponad 2.5 tysiąca osób, podczas gdy największe (największe!) okupacyjne
              egzekucje rzadko obejmowały więcej niż 100 osób. W pierwszym tygodniu Powstania
              i na samej tylko Woli zginęło ponad 60 tysięcy Polaków, bodaj czy nie więcej
              niż w ciągu kilku lat okupacji w Warszawie.
              • Gość: sjs Re: kiedy 2500 to mniej niż 100 IP: 62.233.141.* 11.11.03, 08:01
                „mylisz dwie rzeczy - szacowanie zysków i strat przed podjęciem decyzji i
                podsumowanie po”
                - zakładano że powstanie będzie trwało kilka dni? Tak czy nie?
                - 26 lat wcześniej w tym samym mieście rozbrojono Niemców mimo tego że front
                był dobre 400 km od Warszawy i był raczej stabilny - Tak czy nie?
                - warzawiacy widzieli zagładę Getta - Tak czy nie?
                - nie można było zakładać, że brak oporu uratuje ludność - Tak czy nie? -
                przypominam zarówno Getto w Warszawie jak i w Łodzi,
                - jaka była metoda aby przeciwstawić się Stalinowi? tylko przez naciski
                pozostałych koalicjantów Tak czy nie? wszelkie inne gadanie o możliwości
                porozumienia się ze Stalinem to brak znajomości realiów - Tak czy nie?
                - jaki argument dla zachodu należało wybrać? Powstanie czy bierność?
                > Tej liczby nie ma, więc nie ma się do czego odnosić. Jest natomiast ponad
                pół
                > miliona ludzi, które uczniowie magii Doktora Faustusa przenieśli w inną
                > czasoprzestrzeń do lata 1944, w zdecydowanej większości Żydów.>
                - przepraszam ale Zydzi to nie warszawiacy? pytałem Szmuela który miał dwie
                siostry - a jakiego języka użwaliście w domu? W domu mówiliśmy po polsku,
                siostry nie chciały uczyć się Jididsz.
                Co nie uchroniło ich aby zgineły jako Żydówki - niestey dzielenie Żydzi,
                Polacy - inaczej by nas traktowano to rodzaj niebezpiecznego wręcz myslenia!

                > i na samej tylko Woli zginęło ponad 60 tysięcy Polaków, bodaj czy nie więcej
                > niż w ciągu kilku lat okupacji w Warszawie. >
                to wiesz dziś, ale tego nikt nie zakładał ani nie mógł zakładać wtedy, cholera
                wiedziała że pod Warszawą sa jednostki rosyjskie w służbie Niemców RONA
                - sprawdź ilu ludzi liczyły jednostki wegierskie które chciały przejść na
                strone powstańców i dlaczego nie przeszły
                • windows3.1 krótko 12.11.03, 09:41
                  Dawno nie spotkałem tak jasno i klarownie wyłożonej pochwały zamiaru i tak
                  kategorycznie sformułowanej pogardy dla skutku. Historiografia tego co kto
                  chciał, a nie tego co mu wyszło, odpowiedzialność oderwana od decyzji.
                  Rozmawiajmy o Powstaniu, które trwało kilka dni i skończyło się kilkunastu
                  tysiącami zabitych. Rozmawiajmy o fikcji.
                • windows3.1 długo 12.11.03, 09:41
                  „zakładano że powstanie będzie trwało kilka dni? Tak czy nie?”

                  O to właśnie chodzi. Skonstruowano nierealny plan, i w dodatku wprowadzono go w
                  życie.

                  ***

                  „26 lat wcześniej w tym samym mieście rozbrojono Niemców mimo tego że front był
                  dobre 400 km od Warszawy i był raczej stabilny - Tak czy nie?”

                  Zgadza się. Grupa najtęższych umysłów nie umiała niczego innego, jak odwołać
                  się do chybionej starej analogii, a w dodatku teraz są ludzie, którzy poczytuja
                  im to za okoliczność łagodzącą.

                  ***

                  „warzawiacy widzieli zagładę Getta - Tak czy nie?”

                  I mieli to głęboko w nosie.

                  ***

                  ”nie można było zakładać, że brak oporu uratuje ludność - Tak czy nie?”

                  Tereferekuku. Skoro KG AK oczekiwało, że Sowieci osiągną Warszawę w ciągu
                  godzin, a co najwyżej dni, jak mogli jednocześnie rozważać, że Rasa Panów w
                  ciągu tych kilkudziesięciu godzin zredukuje Warszawę do 500 tysięcy mieszkańców?

                  ***

                  „przypominam zarówno Getto w Warszawie jak i w Łodzi”

                  i niepotrzebnie. Kolejna fałszywa analogia. Twierdzić że polityka Rasy Panów
                  wobec Żydów i Polaków nie różniła się, to twierdzić że Józef Piłsudski nie
                  różnił się od Józefa Stalina.

                  ***

                  „jaka była metoda aby przeciwstawić się Stalinowi? tylko przez naciski
                  pozostałych koalicjantów Tak czy nie?”

                  Jeśli Powstanie miało spowodować „naciski pozostałych koalicjantów”, to sam
                  sobie odpowiedz czy miało sens. Jak nie potrafisz, poczekaj aż przetłumaczą na
                  polski „Rising ‘44” Daviesa i przeczytasz sobie, jak wyglądały te „naciski”.
                  Ziutek Słoneczko nie mógł chyba złapać oddechu od tych naciśnięć...

                  ***

                  „jaki argument dla zachodu należało wybrać? Powstanie czy bierność?”

                  jak wyżej. Argument dla Zachodu... dobre sobie, bardzo się nami przejmowali.
                  Znowu, poczekaj na Daviesa, zobaczysz karykatury w prasie brytyjskiej, jak
                  przyjęli Powstanie.

                  ***

                  „wszelkie inne gadanie o możliwości porozumienia się ze Stalinem to brak
                  znajomości realiów - Tak czy nie?”

                  Oczywiście że tak. Tylko co to ma do rzeczy? Nie rozważamy wstąpienia
                  Delegatury do PKWN a KG AK do 1 Armii AWP jako alternatywy dla Powstania.

                  ***

                  „przepraszam ale Zydzi to nie warszawiacy? pytałem Szmuela który miał dwie
                  siostry - a jakiego języka użwaliście w domu? W domu mówiliśmy po polsku,
                  siostry nie chciały uczyć się Jididsz. Co nie uchroniło ich aby zgineły jako
                  Żydówki - niestey dzielenie Żydzi, Polacy - inaczej by nas traktowano to rodzaj
                  niebezpiecznego wręcz myslenia!”

                  Dym żeby zaciemnić. Pisałeś jakieś dyrdymały o 400 tysiącach wymordowanych
                  przez Niemców „rok wcześniej”, więc napisałem Ci że to bzdury, prostując kiedy
                  wymordowano i kogo. A co do dzielenia na Żydów i Polaków: szczytne i
                  szlachetne, podpisuję się. Ale jeśli frazes ten awizuje tezę, że polityka
                  Rzeszy wobec Żydów i Polaków była ta sama, to zasługuje na miano śmietnik.

                  ***

                  ”[o rzezi Woli] wiesz dziś, ale tego nikt nie zakładał ani nie mógł zakładać
                  wtedy, cholera wiedziała że pod Warszawą sa jednostki rosyjskie w służbie
                  Niemców RONA - sprawdź ilu ludzi liczyły jednostki wegierskie które chciały
                  przejść na strone powstańców i dlaczego nie przeszły”

                  Znowu historiografia zamiaru. Zamiast trzymać się planu KG AK, front był
                  dopiero pod Radzyminem (kto mógł się spodziewać, że do szturmu miasta
                  przystępuje się dopiero po położeniu ognia artyleryjskiego?). Zamiast trzymać
                  się planu KG AK, Sowieci przegrali bitwę pancerną z Korpusem Pancernym SS i
                  zatrzymali się (kto mógł się spodziewać, że na froncie się czasem przegrywa?).
                  Zamiast trzymać się planu KG AK, Niemcy mieli pod Warszawą różną hołotę (kto
                  mógł wiedzieć, że zwłaszcza poza frontem po stronie niemieckiej służą setki
                  tysięcy ludzi w różnych wschodnich formacjach ochotniczych?) Zamiast trzymać
                  się planu KG AK, Węgrzy nie chcieli przejść na naszą stronę (kto mógł się
                  spodziewać? Przecież każdy chciałby szlachetnie zginąć za bratanków?). Zamiast
                  trzymać się planu KG AK, Alianci nie dostarczyli znaczącej pomocy wojskowej
                  (kto mógł się spodziewać, że z Londynu nie przyleci pół tysiąca samolotów i nie
                  zrzuci Brygady Sosabowskiego?) Zamiast trzymać się planu KG AK, Herrenvolk
                  rozpoczął ubój podludzi (kto mógł się spodziewać? Przecież przedtem współżycie
                  układało się tak dobrze).

                  ***

                  I na koniec, po raz trzeci to samo: „Powiedz mi taką rzecz, proszę: czy takie
                  coś jak straty własne ma dla Ciebie znaczenie przy ocenie operacji militarnych?
                  Czy jest możliwa sytuacja, że straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak,
                  jaka to sytuacja?”
                  • Gość: and Powstanie ma wlasne "życie po życiu" IP: 192.9.200.* 12.11.03, 11:37
                    59 lat legendy wydaje się niewzruszone wobec najbardziej racjonalnie
                    przeprowadzonej krytyki zasadności militarnej i politycznej sensowności decyzji
                    o jego rozpoczęciu.
                    Jakimś przejawem powszechnego stosunku Polaków do powstania jest treść postu,
                    który rozpoczął obecny wątek: czy winę ponosi tylko Stalin, czy Alianci
                    również. Tak jakby polskie kierownictwo zrobiło wszystko, co w danej sytuacji
                    powinno...

                    Pozdrawiam
                    • windows3.1 to życie ledwo żyje 12.11.03, 12:56
                      no właśnie marnie z tym popowstaniowym życiem Powstania. Parokrotnie w ciągu
                      paru ostatnich miesięcy usiłowałem wywołać temat, ale bezskutecznie. Odmiennie
                      niż poprzednie, ten wątek co prawda rośnie, ale osoby których opinii jestem
                      ciekaw na ogół dalej milczą.
                      • Gość: and Re: to życie ledwo żyje IP: 192.9.200.* 12.11.03, 13:29
                        Może trzeba wywoływać po nazwisku/nicku?

                        Pozdrawiam
                        • windows3.1 może lepiej nie 12.11.03, 14:01
                          Ee tam, lepiej może nie. Jeśli chodzi o grono pedagogiczne (ty do tablicy, ty
                          do kąta) to mamy już komplet, znalazłbym się chyba na liście oczekujących. Ja
                          wiem i Ty wiesz od kogo można spodziewać się czegoś ciekawego. Zresztą co ja
                          bredzę, czytać wszystkie posty jest ciekawie.

                          Coś mi się wydaje, że sporo ludzi uważa temat za niedyskutowalny, głównie z
                          powodu tonażu ładunku emocjonalnego oraz przekraczającej pomiar licznika
                          wysokiej spekulatywności kwestii. Zresztą, forum to wolny rynek, jak ktoś
                          bredzi na nieciekawe tematy, wątek spada, nie ma popytu... Ja kocham jak moje
                          wątki spadają w dół bez żadnego odzewu, to tylko podbudowuje mój
                          arystokratyczny snobizm. Ehem... arystokratyczny, bo wypowiem w złą godzinę...
                          • Gość: and istotnie IP: 192.9.200.* 12.11.03, 14:23
                            Każde słowo krytyki Powstania jest uznawane za kalumnie rzucane na Bohaterów,
                            Miasto i Polskę Podziemną.
                            W nadchodzącym roku (60-lecie) "nasiąkniemy" tematyką i jeszcze będziemy
                            zapewne mieli okazję podyskutować.

                            A snobizm z założenia musi być elitarny. Inaczej to będzie snopizm.

                            Pozdrawiam
                      • kapitan.kirk To może ja... 12.11.03, 16:36
                        Najlepszym dowodem, że powstanie było niepotrzebne jest fakt, że znakomita
                        większość innych stolic i w ogóle dużych miast w Europie doskonale sobie bez
                        powstań poradziła (a z naszych dużych miast m.in. Łódź, Kraków, Poznań,
                        Katowice). Jeżeli już zaś ktoś wzniecał powstanie - jak w Paryżu czy w Pradze -
                        to było tak wyliczone, że Niemcy już już brali nogi za pas i wystarczyło
                        odrobinę ich postraszyć, by później bez większych strat chadzać w glorii
                        zwycięzców. Jeżeli zatem koniecznie już ktoś się uparł powstawać w Warszawie,
                        to nic mu nie przeszkadzało poczekać do stycznia 1945 r.
                        • Gość: jarek Re: To może ja... IP: *.fastres.net 13.11.03, 22:13
                          Mam duze watpliwosci , co do porownywania powstania w Warszawei z powstaniami w
                          Napoli, Paryzu , Pradze, w Warszawie na drugim brzegu Wisly stal "Wrog", ktory
                          juz Polske zdobyl, za pomoca swoich kommunistycznych pacholkow z Lublina, gdzie
                          w Europie byla posobna sytuacja?
                          Politycznie decyzja podjecia powstania byla sluszna( moze 2 miesiace za
                          wczesnie, jak zwykle pogoda nie byla tez najlepsza dla kogos ,kto sie broni),
                          ale jak zwykle, praktycznie, Polacy nie byli w stanie go z suksesem
                          przeprowadzic, czasami mysle , ze gdyby krolem Polski w roku 1409-10, nie byl
                          Litwin, to nawet wojna przeciwko Zakonowi skonczyla by sie wielka kleska.
                  • Gość: sjs Re: długo IP: 62.233.141.* 13.11.03, 07:42
                    > „zakładano że powstanie będzie trwało kilka dni? Tak czy nie?”
                    >
                    > O to właśnie chodzi. Skonstruowano nierealny plan, i w dodatku wprowadzono go
                    w życie.>
                    Przesłanki jakie leżały u podstaw decyzji wybuchu powstania:
                    - Niemcy cofają sie w panice, rozbite oddziałydzień i noc ciągneły przez
                    Warszawę,
                    - niemieckie urzędy się ewakuują
                    wniosek sami Niemcy sadzą że Rosjanie z rozpędu zajma Warszawę
                    w tym czasie:
                    - jest już zajety Garwolin, Otwock - tam już nie m atych "niezwyciężonych"
                    Niemców,
                    - zamach na Hitlera a więc III Rzesza trzęsie się w posadach, sąNiemcy którzy
                    nie chcą już Hotlera,
                    Alianci są już na kontynencie - kiedy Rzesza padnie? dopiero za 10 miesięcy? a
                    kto z aliantów zakładał że to jeszcze tyle potrwa?
                    -------------
                    > Zgadza się. Grupa najtęższych umysłów nie umiała niczego innego, jak odwołać
                    > się do chybionej starej analogii, a w dodatku teraz są ludzie, którzy
                    poczytuja im to za okoliczność łagodzącą.>
                    a na czym jak nie na analogiach trzeba się opierać przy podejmowaniu decyzji?
                    tamta sytuacja w listopadzie 1918 roku gdy Niemcy dobrze i skutecznie trzymali
                    stabilna linię frontu dawała znacznie mniej szans na rozbrojenie Niemców
                    -----------
                    > „warzawiacy widzieli zagładę Getta - Tak czy nie?”
                    >
                    > I mieli to głęboko w nosie.
                    a na jakiej to podstawie piszesz?
                    -----------------
                    > Jeśli Powstanie miało spowodować „naciski pozostałych koalicjantów”
                    > , to sam
                    > sobie odpowiedz czy miało sens. Jak nie potrafisz, poczekaj aż przetłumaczą
                    na
                    > polski „Rising ‘44” Daviesa i przeczytasz sobie, jak wyglądał>
                    ciągle mylisz informacje które masz dzisiaj o przepraszam jeszcze nie wszystkie
                    masz boczekasz na przetłumaczenie z tymi które były dostępne wtedy
                    ---------------
                    > coś jak straty własne ma dla Ciebie znaczenie przy ocenie operacji
                    militarnych?
                    >
                    > Czy jest możliwa sytuacja, że straty te uznałbyś za zbyt wysokie? Jeśli tak,
                    > jaka to sytuacja?”>
                    cały czas sugerujesz, że dowództwo AK zakładało takie straty jakie dziś znamy a
                    to jest po prostu groźna dzicinada
                    • windows3.1 niech będzie, tylko o przesłankach 14.11.03, 09:09
                      A więc konsekwentnie odmawiasz rozmowy o skutkach, wolisz dyskutować
                      wyimaginowaną wersję Powstania na melodię „no kto panie kochany mógł
                      przypuszczać”. Przepraszam, nie bierz tego osobiście do siebie, ale generalnie
                      wydaje mi się, że to jest logika nieudaczników i tych, którzy budują schrony
                      przeciwko odpowiedzialności. Tą samą logiką posługuje się mój znajomy
                      czterolatek, kiedy zdarzy mu się coś złamać, rozbić czy wylać: „ale ja
                      niespecjalnie, ja nie chciałem, to samo tak...”

                      Nie dość że interesują Cię tylko przesłanki a ignorujesz skutki, to w dodatku
                      te przesłanki albo przeinaczasz, albo interpretujesz w sposób najwygodniejszy z
                      możliwych:

                      1. Niemcy cofają się w panice: hm.. Widoczne rozprzężenie Niemców ustało w
                      ostatnich dniach lipca

                      2. niemieckie urzędy się ewakuują: hm.. Ewakuowane urzędy zaczęły wracać w
                      ostatnich dniach lipca

                      3. zajęcie Garwolina, Otwocka i podwarszawskich miejscowości: hm.. W chwili
                      podejmowania decyzji o Powstaniu, 31 lipca wczesnym wieczorem, w żadnym miejscu
                      Sowieci nie byli bliżej Mostu Kierbedzia niż 18 km (południowo-zachodnie
                      rogatki Wołomina); do Garwolina jest 55 km, a Otwock zdobyto dopiero 31 lipca
                      po południu, więc KG AK nie mogło o tym wiedzieć.

                      4. Niemcy antycypują zdobycie przez Rosjan Warszawy z marszu: hm... Po chwili
                      paniki z 26-27 sierpnia sytuacja wraca do normy, przez miasto przetaczają się
                      zmierzajace na wschód wojska pancerne, jest wreszcie słynne wezwanie do kopania
                      rowów. Kto spodziewa się upadku miasta nie wysyła za rzekę swoich najlepszych
                      korpusów i nie organizuje kopania zapór.

                      5. zamach w Wilczym Szańcu zwiastuje koniec: hm... 10 dni po zamachu było
                      więcej niż jasne, że próba obalenia Hitlera się nie powiodła, że reżim z pianą
                      na pysku chwycił przeciwników za gardło i ani mu się śni „trząść w posadach”.
                      Oczywiście, można było sądzić że nie wszyscy kochali pana Kanclerza i jego
                      ekipę, ale do zmiany władzy droga stąd jeszcze daleka.

                      6. walki Aliantów na kontynencie wieszczą szybki krach Rzeszy: hm... Od prawie
                      2 miesięcy Alianci dreptali w miejscu, widmo fiaska pod Anzio zawisło nad
                      Normandią, i dopiero po 27 lipca Amerykanie dokonali kluczowego przełamania pod
                      St. Lo. Oszałamiajacy pochód przez Francję i Belgię, kiedy pojedyncze dywizje
                      przemierzały do 100 km dziennie, nawet się jeszcze nie zaczał. Krachu Rzeszy w
                      ciągu miesiąca można było oczekiwać 31 sierpnia, ale nie 31 lipca.

                      7. na czym się opierać jak nie na analogiach z jesieni 1918? Na ocenie stanu
                      faktycznego, a nie stanu sprzed ćwierć wieku. Każdy starszy warszawiak mógł
                      docenić różnicę między okupacją niemiecką z I i z II wojny, nie mówiąc o
                      różnicy między podłożeniem jednej bomby a rewolucją w Berlinie i obaleniem
                      cesarstwa. Poza tym z analogiami historycznymi jest tak, że każdy szuka tej,
                      która mu pasuje. Równie dobrze można było przywołać analogię z sierpnia 1920:
                      Sowieckie czołówki stały wtedy też 20 km od Mostu Kierbedzia.

                      Podsumowując: owszem, jak to z przesłankami bywa, niektóre można było
                      interpretować na swoją korzyść. Założenie że przy planowaniu wątpliwości należy
                      rozstrzygać na swoją korzyść i wszystko się ułoży, nazywa się chciejstwo. Mogą
                      to robić dzieci idące na wagary, nie zawodowcy kierujący państwem. Tym
                      bardziej, że było również szereg innych przesłanek:

                      1. Wielka radziecka ofensywa znad górnego Dniepru wygasała; trzeba sporo wiary
                      w niezwyciężoną Armię Radziecką żeby spodziewać się, że jednym skokiem dojdzie
                      od Dniepru do Warty.

                      2. historia WWII znała wiele przypadków (nawet gdy Wehrmacht walczył już na
                      klęczkach), kiedy front nie ruszył się z miejsca przez ponad pół roku, nie
                      mówiąc już o 3-4 miesiącach. Miejscowość Ullo (20 km od Budapesztu) Sowieci
                      zajęli 3 listopada 1944, Budapeszt opanowali dopiero 18 lutego, ponad 3
                      miesiące później. Że to było potem? U bram przedwojennej Rumunii nad Prutem
                      Sowieci stanęli w marcu 1944; kiedy wybuchało Powstanie, 4 miesiące potem,
                      ciągle jeszcze nie sforsowali Prutu.

                      3. ci mniej bojowi niż Okulicki ostrzegali, że należy poczekać aż Sowieci
                      położą ogień artyleryjski na miasto, bo dopiero to oznaczać będzie 1. ich
                      bliskość; 2. ich zamiar zdobycia Warszawy. Ale duch bojowy Okulickiego i
                      Chruściela przeważył.

                      4. KG AK wiedziała, co stało się w z Krzyżanowskim w Wilnie i oboma okręgami w
                      Miednikach, z Kotowiczem i 27 WDP pod Skrobowem oraz z Filipkowskim we Lwowie.
                      Ktokolwiek nie zdał odbiornika i miał wystarczająco dużo samozaparcia by
                      słuchać radia Moskwa mógł się dowiedzieć, co Kreml myśli o AK i rządzie
                      londyńskim; to zdecydowanie nie wróżyło dobrze i można się było raczej
                      spodziewać wszystkiego niż zakładać współpracę

                      5. KG AK wiedziało, że pomoc militarna Zachodu może być tylko żadna.

                      6. KG AK nie wiedziało, ale rząd nie chciał wiedzieć, że polityczny smród w
                      Londynie unosi się już nad całym Kensington. Od jesieni 1943 wszelkie rozmowy z
                      Anglikami (za wyjątkiem Gubbinsa i SOE) odbywały się w coraz bardziej chłodnej
                      atmosferze (z Edenem wręcz w lodowatej), i można było podejrzewać najgorsze.

                      Czy suma powyższych przesłanek jednoznacznie rokowała dla Powstania korzystnie?
                      Nie. Czy suma powyższych przesłanek jednoznacznie rokowała dla Powstania
                      niekorzystnie? Również nie. Ale na pewno nie można powiedzieć, że w sposób
                      mniej czy bardziej wyraźny uprawomacniały one podjętą 31 lipca decyzję.
                      Generalnie wydaje mi się, że w ówczesnej sytuacji KG AK nie miała możliwości
                      ani zebrania, ani tym bardziej prawidłowej analizy danych potrzebnych do
                      podjęcia decyzji. Zjawisko to ilustruje śmieszny rajd Chruściela na Pragę,
                      kiedy los milionowego miasta zależał od wycieczki jednego człowieka na Grochów
                      i tego, co mu tam powiedzieli przypadkowi przechodnie. W takiej sytuacji
                      podjęcie decyzji o wybuchu było niczym innym, jak hazardem.
                    • windows3.1 i jeszcze osobno o Żydach 14.11.03, 09:10
                      „Warszawiacy widzieli zagładę Getta – tak czy nie?”

                      i mieli to głęboko w nosie.

                      „Na jakiej podstawie to piszesz?”

                      Na podstawie najszerszej dyskusji, jaka kiedykolwiek przetoczyła się przez
                      prasę polską na ten temat, a która wywołana została artykułem Błońskiego z 11
                      stycznia 1987 w „Tygodniku Powszechnym” pt. „Biedni Polacy patrzą na Getto”.
                    • windows3.1 i jeszcze osobno o domniemanej rzezi 14.11.03, 09:11
                      często powraca tu teza, że jednym z prawomocnych motywów Powstania było
                      zapobieżenie rzezi, która niechybnie czekałaby miasto. Starałem się zbić te
                      argumenty mówiąc, że 1. porównanie do losów Getta jest całkowicie
                      nieuprawnione; 2. w przededniu zajęcia miasta przez Sowietów Niemcy nie mogliby
                      zorganizować niczego na większą skalę; 3. los wielu innych dużych i wielkich
                      miast nie dowodzi, że regułą było wyrzynanie ludności cywilnej w Rejonach
                      Umocnionych; 4. na równie arbitralnych zasadach możnaby przyjąć, że zamiast
                      wycinać Polaków w pień, Niemcy postanowią zrobić z nich swoich towarzyszy
                      broni. Tymczasem przypomniałem sobie, że nie była to wcale taka totalna fikcja.

                      Otóż w połowie lipca Frank wysmażył do RSHA elaborat, w którym rekomendował
                      zmniejszenie represyjności polityki niemieckiej wobec Polaków, a nawet „wyjście
                      im naprzeciw”. Himmler, który w początkach Powstania domagał się zniszczenia
                      miasta i narodu, po zakończeniu walk chciał osobiście rozmawiać z Komorowskim o
                      przyszłej współpracy przeciw Sowietom, a Goebbels zaczął przebąkiwać coś
                      o „rycerskich Polakach”. W połowie sierpnia Frank i Bach Zelewski
                      korespondowali na temat ni mniej ni więcej, tylko likwidacji GG oraz
                      negocjowania przyszłego status ziem polskich z AK! Oczywiście zważywszy
                      pryncypialną politykę Ponurego Adolfa były to gruszki na wierzbie, niemniej to
                      Bach i Frank realizowali niemiecką politykę na miejscu.
                      • Gość: jarek Coraz ciekawiej... IP: *.fastres.net 14.11.03, 22:01
                        Otóż w połowie lipca Frank wysmażył do RSHA elaborat, w którym rekomendował
                        zmniejszenie represyjności polityki niemieckiej wobec Polaków, a nawet „wyjście
                        im naprzeciw”. Himmler, który w początkach Powstania domagał się zniszczenia
                        miasta i narodu, po zakończeniu walk chciał osobiście rozmawiać z Komorowskim o
                        przyszłej współpracy przeciw Sowietom, a Goebbels zaczął przebąkiwać coś
                        o „rycerskich Polakach”. W połowie sierpnia Frank i Bach Zelewski
                        korespondowali na temat ni mniej ni więcej, tylko likwidacji GG oraz
                        negocjowania przyszłego status ziem polskich z AK! Oczywiście zważywszy
                        pryncypialną politykę Ponurego Adolfa były to gruszki na wierzbie, niemniej to
                        Bach i Frank realizowali niemiecką politykę na miejscu.

                        Zostawiam ta sprawe dla Polakow ,bo tu za niedlugo ,ktos zacznie sie wspinac po
                        lustrach. Bo to mi zaczyna przypominac dyskusje o GollarenVolk.
                        • windows3.1 nur fur Polacken 15.11.03, 14:05
                          "Zostawiam ta sprawe dla Polakow"

                          no, to zamordowałeś wątek. Na tym forum tylko dwie osoby spełniają ww. kryteria.
                          • Gość: pawe Wyciągnijmy wnioski z rozumowania windows IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 23:03
                            Rozumowanie windows 3.1 sprowadza sie do tego, ze nie należało wywoływać
                            powstania, ponieważ jego skutki materialne były katastrofalne. I jest to w
                            zasadzie jedyne kryterium, jakie on tu do oceny decyzji w godz. W stosuje. A
                            zatem konsekwentnie- należało tedy przyjąć warunki Hitlera , nie bic się,
                            albowiem chyba nikt nie zaprzeczy, że skutki 2 WŚ były o wiele jeszcze bardziej
                            katastrofalne dla Polski. A właściwie to dlaczego sobie żałować; Insurekcja
                            Kościuszkowska, wszystkie powstania itp prace niepodległościowe też nic
                            korzystnego pod względem materialnym i politycznym w bezpośrednim zakresie nie
                            przyniosły, więc chyba należało siedzieć cicho, bylibyśmy do tej pory
                            obywatelami wielkich mocarstw i wiele zniszczeń i krwi byłoby nam oszczędzone.
                            Tylko, że nie byłoby najprawdopodobniej nas.
                            P
                            • windows3.1 "składnia pozbawiona koniunktiwu" 17.11.03, 09:55
                              1.

                              Rzeczywiście, muszę się przyznać ze wstydem, że patrzę przede na skutki
                              podejmowanych działań, nie na to co autor miał na myśli.

                              Jeśli jesteś jeszcze w szkole to choćbyś przed klasówką siedział w domu 4
                              wieczory pod rząd nad książkami, ale w ciągu krytycznych 45 minut nie rozwiązał
                              zadań, dostajesz pałę i masz problem. Jeśli zarabiasz gdzieś pieniądze to
                              choćbyś siedział w robocie do rana, ale z powodu wzrostu ceny komponentów i
                              lenistwa działów kooperujących tak budżet jak deadline zostały przekroczone, to
                              Ty jako Project Manager odpowiadasz przed Komitetem Sterującym i to Ty masz
                              problem. A Ty chcesz, żeby taki klasówkowicz dostał pochwałę, a taki Project
                              Manager podwyżkę.

                              2.

                              Choć patrzę głównie na skutki, w pewnym zakresie oceniam również przesłanki.
                              Omówiłem je zgrubnie w jednym z postów powyżej. Zważywszy skale ich
                              niejednoznaczności oraz skalę podjętego ryzyka, Powstanie było hazardem.
                              Niektóre z wydarzeń wcześniejszych, które byłeś łaskaw przywołać, nie zasługują
                              na to zaszczytne miano, inne owszem, a jeszcze inne nie były już nawet
                              hazardem, lecz zdobywaniem słońca z motyką w najczystszej postaci. To tylko
                              tacy pryncypialni ludzie Idei jak Ty są w stanie spojrzeć syntetycznie i
                              ocenić, że od czasu decyzji „nigdy z królami nie będziem w aliansach” zawsze
                              należało się bić (albo nie bić). Cała reszta, w niezgodzie z pryncypiami,
                              skromnie patrzy sztuka po sztuce.

                              3.

                              Jeżeli jednak stosować Twoją pryncypialną logikę, pozwól że ja zastosuję tą
                              samą konsekwencję: Twoje rozumowanie sprowadza się do tego, że walczyć należy
                              zawsze i wszędzie niezależnie od skutków. W grudniu 1981 należało rozpocząć
                              wysadzanie mostów i zamachy bombowe na Komitety; w styczniu 1945 Okulicki
                              zamiast rozwiązywać AK, powinien wydać rozkaz okrążania i niszczenia jednostek
                              Armii Czerwonej; we wrześniu 1939 Kutrzeba zamiast poddawać Warszawę, powinien
                              okopać się w Belwederze i palnąć sobie w łeb nie wcześniej, niż Niemcy pojawią
                              się przed wejściem głównym do Łazienek.

                              4.

                              „Nie było nas”.... no, muszę Cię uspokoić. W starych, dobrych reakcyjnych
                              czasach polowanie na narody było bardzo w modzie, ale żadnej grubszej zwierzyny
                              nie udało się ustrzelić.
                              • Gość: jarek Tym razem przesadzasz..... IP: *.fastres.net 18.11.03, 09:19
                                Albo tak rzeczywiscie myslisz....

                                Jeżeli jednak stosować Twoją pryncypialną logikę, pozwól że ja zastosuję tą
                                samą konsekwencję: Twoje rozumowanie sprowadza się do tego, że walczyć należy
                                zawsze i wszędzie niezależnie od skutków. W grudniu 1981 należało rozpocząć
                                wysadzanie mostów i zamachy bombowe na Komitety; w styczniu 1945 Okulicki
                                zamiast rozwiązywać AK, powinien wydać rozkaz okrążania i niszczenia jednostek
                                Armii Czerwonej; we wrześniu 1939 Kutrzeba zamiast poddawać Warszawę, powinien
                                okopać się w Belwederze i palnąć sobie w łeb nie wcześniej, niż Niemcy pojawią
                                się przed wejściem głównym do Łazienek.
                                • windows3.1 oczywiście że przesadzam 19.11.03, 09:52
                                  a nawet więcej, popadam w groteskę. Ale jeśli moi Szanowni Korespondenci mają
                                  do tego prawo (jeśli nie Powstanie Warszawskie, to insurekcja, napoleoniada,
                                  listopadowe, wiosnoludowe, styczniowe itd itp) to ja chyba też. Zgrubna logika
                                  prowadzi do absurdu w obie strony.
                                  • Gość: pawe Re: oczywiście że przesadzam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 21:33
                                    windows 3.1 istotnie popada w groteskę. Kpi, ale o drogę nie pyta. Bajdurzy o
                                    różnych komitetach, gen . Kutrzebie itp. ale nie zauważa, lub tylko udaje, że
                                    wykpiona została jego metoda rozumowania;- uznanie za jedyne i ostateczne
                                    kryterium oceniania celowości podjęcia decyzji militarno-politycznej wyłącznie
                                    poprzez jej skutki materialne, które nieznane były przecież w momencie jej
                                    podejmowania. Takiego groteskowo materialistycznego podejścia do humanistycznej
                                    w koncu nauki, jaką jest historia, to nawet na , ukochanych zapewne przez
                                    windows 3.1, kursach wieczorowych marksizmu-leninizmu nie było.
                                    P
                                    • windows3.1 ach ta materia 19.11.03, 21:55
                                      1.
                                      "windows 3.1 istotnie popada w groteskę."

                                      Zgoda.

                                      2.
                                      "Kpi, ale o drogę nie pyta."

                                      Zgoda.

                                      3.
                                      "Bajdurzy o różnych komitetach, gen . Kutrzebie itp."

                                      U mnie w wojsku, przed wejściem, stał przez całą służbę wielki napis: „równaj
                                      do najlepszych”. Staram się.

                                      4.
                                      "ale nie zauważa, lub tylko udaje, że wykpiona została jego metoda rozumowania"

                                      Jak na razie to wykpiłeś tylko siebie, właśnie od rozumowania.

                                      5.
                                      "uznanie za jedyne i ostateczne kryterium oceniania celowości podjęcia decyzji
                                      militarno-politycznej wyłącznie poprzez jej skutki materialne, które nieznane
                                      były przecież w momencie jej podejmowania."

                                      No właśnie o to chodzi, że ludzi którzy podejmowali decyzję nie byli w stanie
                                      właściwie przewidzieć skutków swoich działań. A co do skutków materialnych:
                                      śmierć 200.000 ludzi to nie jest skutek materialny. Zniszczenie bezcennych dóbr
                                      kulturyt narodowej to nie jest skutek materialny. Wybicie narodowi zębów przed
                                      czekającym go czterdziestoletniopięcioletnim bliskim spotkaniem trzeciego
                                      stopnia to nie jest skutek materialny.

                                      6.
                                      „Takiego groteskowo materialistycznego podejścia do humanistycznej w koncu
                                      nauki, jaką jest historia, to nawet na , ukochanych zapewne przez windows 3.1,
                                      kursach wieczorowych marksizmu-leninizmu nie było.”

                                      No, to mamy już czwartego Polaka.
                                      • Gość: sjs Re: ach ta materia IP: 62.233.141.* 19.11.03, 23:20
                                        głupka udajesz?
                                        >Wybicie narodowi zębów przed czekającym go czterdziestoletniopięcioletnim
                                        bliskim spotkaniem trzeciego stopnia to nie jest skutek materialny.>
                                        Czy była jakakolwiek inna szansa niż Powstanie aby spróbować wstrząsnąć
                                        Wielkimi Tego Świata?
                                        Przeżywalność powstańców w niewoli niemieckiej była bez porównania wyższa niż
                                        tych których zagarneła ACZ. Podałem link do strony gdzie na przykładzie jednej
                                        tylko okolicy można zobaczyć jak upuszczali Rosjanie krwi w każdej zajętej
                                        miejscowości - ilu z tych wywiezionych było w AK? tylko cześć a umierali w
                                        45, 46 w Borowiczach, w obozie - przeżyli wrzesień 39 roku, przeżyli okupację,
                                        przeżyli "wyzwolenie" ale tak nie całkiem jak widać na tej liście.
                                        Nawet jeśli jedyną zmianą byłoodstąpienie Stalina od utworzenia Republiki to
                                        też było warto.
                                        Niemcy ponieśli nieporównywalnie wieksze straty materialne i co? Nie tylko
                                        podnieśłi się ale prześcigneli nawet Sowiety
                                        Dla nas tragedią było nie to jak zniszczona była Warszawa po powstaniu ale to
                                        że zostaliśmy podarowni do sowieckiej strefy. Norymberga w 45 to było jedno
                                        może gruzów z jednym ocalałym budynkiem a dziś nie ma tam najmniejszych śladów
                                        wojny, zniszczeń - dwie linie metra, zadowoleni ludzie, centrum targowe
                                        jakiego długo w Warszawie nie będzie.

                                        • windows3.1 wywołać Powstanie żeby iść do niewoli 20.11.03, 09:37
                                          1.
                                          głupka udajesz?

                                          A jak myślisz?

                                          2.
                                          „Czy była jakakolwiek inna szansa niż Powstanie aby spróbować wstrząsnąć
                                          Wielkimi Tego Świata?”

                                          Wielcy tego świata mieli nas głęboko, ale to głeboko w nosie. Jak sądzisz, czy
                                          bardzo się wstrząsnęli losami Powstania? Churchill na pewno nie mógł spać po
                                          nocach, Roosevelt umarł ze zgryzoty, a Król Jerzy zalewał pałkę whisky?

                                          3.
                                          „Przeżywalność powstańców w niewoli niemieckiej była bez porównania wyższa niż
                                          tych których zagarneła ACZ. Podałem link do strony gdzie na przykładzie jednej
                                          tylko okolicy można zobaczyć jak upuszczali Rosjanie krwi w każdej zajętej
                                          miejscowości - ilu z tych wywiezionych było w AK? tylko cześć a umierali w
                                          45, 46 w Borowiczach, w obozie - przeżyli wrzesień 39 roku, przeżyli okupację,
                                          przeżyli "wyzwolenie" ale tak nie całkiem jak widać na tej liście.”

                                          To jest logika! Tego jeszcze nie grali, i z tym argumentem – przyznaję,
                                          absolutnie sensacyjnym – jeszcze nigdy się nie spotkałem: Powstanie trzeba było
                                          wywołać po to, żeby pójśc do niemieckiej niewoli!

                                          4.
                                          „Nawet jeśli jedyną zmianą byłoodstąpienie Stalina od utworzenia Republiki to
                                          też było warto.”

                                          Żródła, źródła! Na jakiej podstawie twierdzisz, że Powstanie odwiodło Stalina
                                          od zamiaru wcielenia nas do bratniej rodziny narodów? Rozumiem że w przypadku
                                          Czechów było to powstanie w Pradze, Słowaków SNP, Węgrów obrona Budapesztu,
                                          Rumunów atak na Budapeszt, Bułgarów wino, a Jugosławii Tito?

                                          5.
                                          „Niemcy ponieśli nieporównywalnie wieksze straty materialne i co? Nie tylko
                                          podnieśłi się ale prześcigneli nawet Sowiety. Dla nas tragedią było nie to jak
                                          zniszczona była Warszawa po powstaniu ale to że zostaliśmy podarowni do
                                          sowieckiej strefy. Norymberga w 45 to było jedno może gruzów z jednym ocalałym
                                          budynkiem a dziś nie ma tam najmniejszych śladów wojny, zniszczeń - dwie linie
                                          metra, zadowoleni ludzie, centrum targowe jakiego długo w Warszawie nie będzie.”

                                          Kolejny fantastyczny argument. Powstanie należało wywołać po to, aby zniszczyć
                                          Warszawę i potem móc na gruzach wybudować dwie linie metra oraz centrum targowe.
                                          • Gość: jarek Re: wywołać Powstanie żeby iść do niewoli IP: *.fastres.net 20.11.03, 12:17
                                            Moze nam podasz ilu alianci( bez sovietow) mieli strat w probach przyniesienia
                                            pomocy materialnej dla Warszawy i ile tych strat mozna podziekowac Stalinowi za
                                            jego odmowe mozliwosci zaopatrzenia sie w paliwo po stronie sovieckiej.
                                            Dzies wyczytalem ze polowa samolotow nie wracala...
                                            • windows3.1 może nam podasz 20.11.03, 12:40
                                              "może nam podasz..."

                                              Widzę że zyskawszy powszechne zaufanie powoli staję się tu instytucją i jak
                                              ktoś czegoś nie wie, to prosi mnie o dane. Pas, nie jestem encyklopedią. Poza
                                              tym te informacje chyba nietrudno znaleźć.

                                              Pytanie tylko po co i co ma piernik do wiatraka. Jeśli chcesz pokazać jacy
                                              Sowieci byli niedobrzy, to szkoda Twojego czasu, wyważasz otwarte drzwi. Że
                                              Ziutek Słoneczko życzył Powstaniu jak najgorzej, pisałem chyba w 140 postach na
                                              5 różnych wątkach.
                                              • Gość: DSD Pozdrowienia dla Windowsa i Jego przeciwników IP: 212.33.88.* 20.11.03, 13:28
                                                Jestem pełen podziwu dla Twojego zapału. Ja już się poddałem. Niestety, trzeba jeszcze poczekać z kilkaset lat na chłodną ocenę Powstania
                                                Warszawskiego (ze Styczniowym chyba wciąż wiążą się emocje).

                                                A dla przeciwników Windowsa:
                                                1) ktoś wie, że sąsiad jest sadystą, nekrofilem i pedofilem, a reszta mieszkańców bloku się go boi/potrzebuje;
                                                2) nasz ktoś mimo to oddaje sąsiadowi swoje dziecko na wychowanie;
                                                3) sąsiad robi z dzieckiem to, czego można było się spodziewać po punkcie 1, inni udają że nic nie widzieli;
                                                4) czy napisanie kilku gorzkich słów o rodzicu równa się uniewinnieniu zboczeńca lub sąsiadów?
                                              • Gość: jarek Tu nie chodzi czy Sovieci byli nie byli..... IP: *.fastres.net 22.11.03, 19:21
                                                Stalin od roku 1939 robil wlasna polityka i wolna Polska mu w tym przeszkadzala,
                                                Anglo-Amerykanom wolna Polska nie przeszkadzala, i moze powodem wybuchu
                                                powstania bylo to ,ze AK sobie z tego doskonale zdawala sprawe. Jesli nie chcesz
                                                jesv tej zupy to wyskocz z okna. Dowodzctwu Polski podziemnej ta zupa nie bardzo
                                                odpowiadala i sprobowali wyskoczyc z okna...
                                      • Gość: NEMO Re: ach ta materia IP: 5.3.1R3D* / *.saix.net 20.11.03, 13:16
                                        Nie jest to pierwsza ani ostatnia dyskusja na temat Powstania. Kilka rownie
                                        goracych bylo juz na tych stronach.
                                        Jednym z problemow wszystkich tych dywagacji jest fakt, ze my dzisiaj wiemy
                                        wiecej i na dodatek znamy dlugoterminowe konsekwencje roznych wydarzen
                                        historycznych.
                                        Przyjmujac rozne kryteria wyjsciowe mozemy dojsc do wniosku, ze Powstanie bylo
                                        koniecznoscia lub kardynalnym bledem. To nie zmienia chyba faktu, iz z
                                        Powstaniem czy bez ogolny kierunek w ktorym "wedrowala" Europa po zakonczeniu
                                        wojny nie uleglby zmianie. Czesci skomplikowanej "ukladanki" politycznej
                                        tamtych czasow byly wlasciwie na miejscu. Czesciowo jednak ten fakt nie byl
                                        znany ( lub nie chcial byc znany (?)) czynnnikom w Polsce a wladze w Londynie
                                        zyly juz poboznymi zyczeniami.
                                        Tak wiec chyba kazdy z nas ma odrobine racji. W tym jest cale piekno tej
                                        dyskusji.


                                        Pozdrawiam
                                        • windows3.1 dwie anegdoty, czyli Miłosz vs Gombrowicz 20.11.03, 17:49
                                          "chyba kazdy z nas ma odrobine racji"

                                          Moje dwie ulubione anegdoty na ten temat:

                                          1. [wolny cytat z Miłosza cytującego starego rebe]: "nu, ja rozumiem, ktuś może
                                          mieć 40% racji. Nu, ja rozumiem i to, ktuś może mieć nawet 50% racji. Nu, bywa
                                          i tak, że ktuś może mieć i 60% racji! Ale jak ktuś mówi, że ma 100% racji, to
                                          ja wiem że un jest największy bandyta, rabuśnik i złodziej!".

                                          2. [wolny cytat z Gombrowicza]: "jak ja lubię metodę złotego środka. Oto jest
                                          ktoś kto mówi, że 2x2=4. Ale oto inny, który mówi że 2x2=5. Na szczęście
                                          znajduje się ktoś, kto zna metodę złotego środka, i zgadzamy się że 2x2=4.5!"

                                          Jak myślicie, która anegdota bardziej mi pasuje?
                          • Gość: jarek Re: nur fuer die Polen ( Polaken) IP: *.fastres.net 16.11.03, 20:33
                            Ty jestes jednym, kto jest tym drugim...

                            bo wedlug Wprost:"Polaken idioten" Polacy to kompletni kretyni i analfabeci -
                            tak wynika z raportu, który został opublikowany w grudniowym "WPROST". ...
                            • windows3.1 święta racja 16.11.03, 22:05
                              kto jak kto ale towarzysz Król wie coś o odmóżdżaniu Polaków.
                              • Gość: Lechu Re: święta racja IP: *.dip.t-dialin.net 17.11.03, 21:08
                                Czytam Twoje wątki z przyjemnością i współczuciem.

                                Przyjemność wywołana jest poziomem wiedzy i stosowaniem kartezjańskiej logiki przez autora. Bravissimo!

                                Współczucie budzi poziom świadomość braku symetrii.
                                Nie wiem, dlaczego próbujesz dyskusji typami kompletnie niereformowalnymi. Brak kompatybilności. Ty argumentujesz, otrzymujesz w zamian przemówiemia.

                                Mimo wszystko dziękuję za odświeżającą kodyfikację stanu wiedzy. Co jakiś czas należy się taki "refresh".
                                • Gość: jarek Znaleziono drugiego....... IP: *.fastres.net 18.11.03, 08:50
                                  • psie.pole Davisa można kupić już w Polsce 19.11.03, 11:49

                                    Ostatnią książkę Davisa widziałem przedwczoraj w księgarni angielskiej na Nowym
                                    Świecie w Warszawie (to ostatnia księgarnia po lewej idąc w kierunku
                                    Świętokrzyskiej od Chmielnej). Oczywiście wersja angielska
                                  • windows3.1 i trzeciego 19.11.03, 12:54
                                    no, mówiąc o dwu niedoszacowałem. Sądząc po powyższym i zwłaszcza jeszcze
                                    poprzednim Twoim poście (z 16.11), spokojnie kwalifikujesz się jako ten trzeci.
                                    • Gość: jarek Re: i trzeciego IP: *.fastres.net 19.11.03, 20:56
                                      Tu nie chodzi, aby sie klocic, czy Stalin to, a Anglo-Amerykani to, to byla
                                      ostatnia szansa, aby uratowac Polska niepodleglosc, gdzie Polacy walczyli za
                                      swoja wolnosc, a ze to zle wyszlo, to moze inna sprawa, ale ten przyklad
                                      powstrzymal Sovietow i ich pacholkow od akcji normalizacyjnej w czerwcu roku
                                      1956 w Poznanu, w roku 1980 w tak dalej.....co nie moge powiedziec o sytuacji w
                                      moim kraju...
                                      • windows3.1 stenogramy z posiedzeń Politbiura? 19.11.03, 21:05
                                        "Tu nie chodzi, aby sie klocic"

                                        zgoda, cieszę się, że też do tego doszedłeś, zwłaszcza po sympatycznym poście z
                                        16.11.

                                        "ale ten przyklad powstrzymal Sovietow i ich pacholkow od akcji normalizacyjnej
                                        w czerwcu roku 1956 w Poznanu, w roku 1980 w tak dalej"

                                        Poproszę o źródła na podstawie których tak twierdzisz.
                                        • Gość: pawe Czy należało sie przeciwstawić Hitlerowi w 39 r. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 21:40
                                          Czytając dotychczasowe wypowiedzi windows 3.1 ciekaw jestem jego zdania, czy
                                          należało przeciwstawić się Hitlerowi w 39r., czy też raczej dążyć do sytuacji ,
                                          jaką mieli Czesi. Materialnie niewątpliwie nie stracili, a nawet zyskali.
                                          Politycznie zyskali. A zatem?..
                                          • windows3.1 załóż nowy wątek 20.11.03, 09:27
                                            cieszę się do nieprzytomności że jesteś czegokolwiej ciekaw z mojej strony, bo
                                            do tej pory miałem wrażenie, że Cię to wcale a wcale nie interesuje. Jestem też
                                            wzruszony, że chcesz trochę podciągnąć się w marksiźmie-leniniźmie, choćby i
                                            wieczorowym.

                                            Co do meritum: pisałem na ten temat niemal w każdym swoim poście, starając się
                                            omówić różnice/zbieżności między decyzją o wybuchu Powstania a decyzją o
                                            stawianiu oporu we Wrześniu. Jakoś chyba zaginęło wśród tych ponad 100 postów.
                                            W zasadzie wydawało mi się też, że powoli zaczynamy się zapętlać powtarzając od
                                            jakiegoś tygodnia to samo i co więcej, niebezpiecznie zwiększając odsetek
                                            inwektyw z normalnych 40-50% do ponad 70%, co zaczynało mnie już lekko nudzić.

                                            Ale być może faktycznie temat zasługuje na szersze potraktowanie. Zachęcam do
                                            założenia osobnego wątku, bo pewnie znowu sięgnie ponad 100 postów.
                                          • Gość: jarek Re: Czy należało sie przeciwstawić Hitlerowi w 39 IP: *.fastres.net 20.11.03, 12:12
                                            Co my na tym zyskalismy, czyba mocno przesadzasz, nas napadnieto ze wszystkich
                                            stron za zgoda wszystkich w Europie...imie pokoju...
                                        • Gość: jarek Re: stenogramy z posiedzeń Politbiura? IP: *.fastres.net 20.11.03, 12:11
                                          Czyzby fakty za tym nie mowily, a zrodla gdzie znajde , przeciez Jaruselski
                                          potrafil wszystkie dla niego nieprzychylne spalic a potem napisal swoje pamietniki.
                                          • windows3.1 wymowa faktów 20.11.03, 12:34
                                            jak widzisz choćby na przykładzie niniejszego wątku, tzw. wymowa faktów to nic
                                            nie znaczący frazes. Każdy twierdzi, że fakty powiedziały mu co innego.
                                            Zwłaszcza jeśli za "wymowę faktów" uznamy zestawienie dwu dowolnie wybranych
                                            wydarzeń z przeszłości.
                                      • Gość: and akcja normalizacyjna IP: 192.9.200.* 20.11.03, 13:29
                                        Miała miejsce w Poznaniu w czerwcu 1956r. "akcja normalizacyjna". Z użyciem
                                        czołgów. Więc o jakie powstrzymanie może tu chodzić?
                                        Przekształcenie Polski w republikę sowiecką nie odbyłoby się - bez względu na
                                        Powstanie, jego sukces itp. Nawet Stalin uważał to za niemożliwe w tamtym
                                        okresie.
                                        Kwestią dyskusyjną był jedynie zakres polskiej suwerenności, a właściwie
                                        podporządkowania sowietom. Wpływ zaś Powstania (i sowieckiej na nie reakcji) na
                                        to zagadnienie można różnie interpretować. Można jako przestrogę dla Stalina, a
                                        można jako jeden z etapów wasalizacji Polski. Problem zaiste wysoce
                                        spekulatywny.
                                        Inaczej można to określić jako wpływ Powstania Warszawskiego na przebieg wojny
                                        domowej w Polsce po 1944r. Kto na Powstaniu zyskał, kto stracił w kontekście
                                        nadchodzących zmagań?

                                        Pozdrawiam
    • Gość: DSD Jeszcze jeden problem IP: 212.33.88.* 20.11.03, 13:43
      Piszę to trochę na 'czuja', ale mam wrażenie, że dla 99% brytyjskiej klasy politycznej I połowy XX wieku wschodnia granica Polski
      powinna biec wzdłuż linii Curzona i kropka. W grę wchodzić mogły jeszcze wspomnienia lat 1918-1920, kiedy to Polska zaczęła sama
      'wyrąbywać' dla siebie granice. Po prostu - zarówno dla laburzystów, jak i konserwatystów w latach 1944-45, plany Stalina
      przynajmniej w części były realizacją 'sprawiedliwści dziejowej' i naprawą błędów Wersalu. Mówią inaczej - wzięcie nas pod
      pantofel przez Moskwę mogło być NAPRAWDĘ postrzegane jako moralnie słuszne.
      Co więcej, mam wrażenie że obecnie pod pojęciem 'błędy Wersalu' wielu anglosasów rozumie samo powstanie Polski i osłabienie
      Niemiec...
      • windows3.1 Wielka Brytania o kresy 20.11.03, 17:36
        Ja mam wrażenie, że 80% brytyjskiej klasy politycznej nie wiedziało i nie
        chciało wiedzieć o Polsce nic, generalnie sądząc, że Polska to jakaś prowincja
        Rosji a Polacy to chyba taki rodzaj Rosjan. Widzę to tak: na pierwszym planie
        jest Wielka Brytania. Na drugim, całkiem dobrze widoczne, Kanada, Australia,
        Singapur, Malaje, Birma, Rodezja, Palestyna. Na trzecim, nieco już zamglone,
        Francja, Irlandia, Holandia, Niemcy, USA. Na czwartym ledwo widoczne ZSRR,
        Włochy, Hiszpania, Turcja. Na piątym cała reszta, właściwie niedostrzegalna.
        Polska istniała tylko przez pryzmat interesów brytyjskich.

        Kiedyś natrafiłem w Public Record Office, w polskim file na pismo od... no, nie
        zgadniecie... Scottish Office. Czegoż to chciało Scottish Office? Otóż kiedyś,
        przed Wielką Wojną, szkoccy rybacy eksportowali sporo śledzia i innej rybki do
        Rosji, głównie do Rygi/Kłajpedy i dalej w górę Dźwiny i Niemna. Otóż po wojnie,
        pisze Scottish Office, coś się schrzaniło i jakoś tego eksportu nie można
        wznowić, chyba z powodu jakiś nowych państw, nowych granic czy czegoś w tym
        rodzaju. No i w imieniu tych organizacji rybackich/handlowych Scottish Office
        prosi Foreign Office żeby wreszcie zrobili porządek z tym bałaganem. I tak oto
        Scottish Office zostało uwikłane w konflikt polsko-litewski o Wilno.

        Jeśli chodzi o te 20% które potrafiło mniej więcej zlokalizować Polskę między
        Niemcami a Rosją, to sądzę że zdania opinii publicznej były podzielone. Były
        gazety, jak Guardian, które za swój ulubiony sport uznały tarmoszenie Polaków
        za uszy i udzielanie im lekcji z zakresu traktowania mniejszości narodowych.
        Były inne, jak Times, znacznie bardziej wstrzemięźliwe. Byli polonofile i
        polonofoby. Polonofobia była nakręcana przez dwa ośrodki:

        1. środowiska żydowskie, głównie Board of Deputies, czyli najpotężniejszą
        żydowską grupę nacisku w UK

        2. środowiska lewicowe, na ogół syndykalne, głownie TUC. Część kongresów TUC
        kończyła się wezwaniami do rządu, aby ukrócić brewerie polskich panów wobec
        białoruskiego i ukraińskiego ludu pracującego.

        Inne ośrodki (np. biała rosyjska emigracja, Ukraińcy, Litwini etc) były już bez
        specjalnego znaczenia.

        Były też środowiska silnie propolskie, głównie intelektualne i artystyczne,
        którym Polska romantycznie się kojarzyła. Było kilka postaci które niemal się
        całkiem spolszczyły, jak generał Carton de Wiart czy długoletni brytyjski
        konsul w Warszawie, Frank Savery.

        Oficjalna administracja brytyjska (czyli Foreign Office) aczkolwiek oczywiście
        całkowicie lojalna wobec II RP i jej suwerenności, była z roku na rok coraz
        bardziej zniechęcona nieustannymi skargami na polską politykę mniejszościową w
        Lidze Narodów. Delegaci brytyjscy do Komitetu Mniejszościowego de Azcarate na
        ogół zajmowali bardzo krytyczną wobec Polski postawę (zresztą zważywszy
        prezentowane tam na Polskę skargi, trudno się dziwić). Bodaj raz czy dwa sprawa
        ta podnoszone była w czasie interpelacji w Izbie Gmin.

        Generalnie zgadzam się z tezą, że lata międzywojenne nie utrwaliły bynajmniej w
        Wielkiej Brytanii przekonania o słuszności granicy ryskiej i poniekąd
        przygotowały grunt dla późniejszych wydarzeń.
        • Gość: Tomasz Windows lubie takich dyskutantów IP: *.ibch.poznan.pl 20.11.03, 18:19
          Jest rzadkim w Polsce przykladem realisty, a nie anachronicznego "romantyka"
          wychowanego na pojebuszce Mickiewiczu i innym Sienkiewiczu.
          Nasi rodacy winni sobie przyswoic odnosnie Polski pewną angielską maksymę"
          "Anglia nie ma stałych przyjaciół, ani stałych wrogów- niezmienne są jedynie angielskie
          interesy".

          Nie wiem czy słyszałes, ze po udzieleniu Polsce gwarancji przez Anglię i Francję w 39 r,
          oba kraje ustaliły pomiędzy sobą realną skalę zobowiązań wobec Polski. Nie muszę chyba
          dodawać, ze nie powiadomiły o tym władz polskich, które nadal prowadziły swoją politykę
          względem Niemiec w oparciu o ustalenia, których w istocie nie było.
          • windows3.1 a ja myślałem, że mamy ze sobą na pieńku 21.11.03, 00:40
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=6627827&a=6658169
            • Gość: Tomasz My się sprzeczamy... IP: *.ibch.poznan.pl 21.11.03, 09:37
              ale staramy się przedstawiać argumenty.
              Co do wątku jaki przedstawiłes, to ja oczywiscie mam rację. W Polsce
              uważa się że cenzura istnieje jedynie jako ciało zinstytucjazlizowane. A to jest
              oczywista nieprawda. Na Zachodzie działa skutecznie autocenzura,
              cenzurują też naczelini redaktorzy i własciciele. Poza tym działa panstwowa
              propaganda. Wiem co mówię, mój krewny który w czasie wojny skakał w
              Arnhem zwykl mi powtarzać - the british propaganda is the best...Sądze, że
              Brytanię znał dobrze, w końcu mieszkał tam aż do smierci.
              • windows3.1 niech dla rebe będę rabuśnikiem 21.11.03, 10:31
                znowu, nie mogę się bardziej nie zgodzić.

                Jeśli tego co pisałem o Powstaniu jestem pewien tak na 50-60%, tak tego o
                cenzurze na 95%. I nie potrafię napisać nic bardziej przekonującego niż post do
                którego podesłałem link powyżej. Każde z tych pytań ma oczywistą odpowiedź i
                każde z nich rozjeżdża teorię o równorzędności cenzur co najmniej tak, jak
                niezwyciężona Armia Czerwona rozjechała gada w jego legowisku.
                • Gość: Tomasz A bądź... IP: *.ibch.poznan.pl 21.11.03, 10:47
                  Staram Ci się mozliwie prosto przedstawić, że autocenzura jest tak samo skuteczna jak cenzura "państwowa".
                  Chodzi mi o efekt koncowy. Nic więcej.
                  • Gość: jarek Co do efektow koncowych.... IP: *.fastres.net 05.12.03, 16:57
                    Powstanie bylo z roznych powodow wojskowa kleska ale duzym( moze nawet) ogromnym
                    zwycienstwie moralnym.( mozna moze je porownac do Termopili w Grecji)
                    • windows3.1 to jest różnie 06.12.03, 00:32
                      prawdę mówiąc wolę, jak nasi przegrywając moralnie zwyciężają militarnie niż na
                      odwrót.
                      • Gość: jarek Re: to jest różnie IP: *.fastres.net 06.12.03, 08:40
                        Moze jest lepiej, ale bitwa wygrana ( Samosiera) moralmenie jest przegrana ( bo
                        przeciwko powstancw Hiszpanskim)..
                        • Gość: and kac??? IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 08.12.03, 14:15
                          Gość portalu: jarek napisał:

                          > Moze jest lepiej, ale bitwa wygrana ( Samosiera) moralmenie jest przegrana (
                          bo
                          > przeciwko powstancw Hiszpanskim)..

                          Ciekawe, czy wielu polskich kawalerzystów odczuwało moralnego kaca na myśl o
                          szarży lekkokonnych otwierającej Napoleonowi drogę na Paryż? I nie chodzi mi o
                          uczestników Somosierry, ale oficerów kawalerii II Rzeczypospolitej.
                          Podejrzewam, że dominowało poczucie podziwu dla wykonania zadania z pozoru
                          niewykonalnego.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: jarek Re: kac??? IP: *.fastres.net 08.12.03, 19:28
                            Albo tez nie zdawali sobie sprawy z tego co robia, to tak jak jechac szybko
                            samochodem, nie bardzo sprawnym( i jeszcze podchmielonym).

                            Co do Somosiery, to pozwolilem sobie tez przeczytac wersje Hiszpanska i oni
                            mowia ,ze to nie Szarza otwarla droge Napoleonowi do Madrytu, ale piechota
                            Francuska, ktora obeszla pozyzjoni Gen. San Juana od tylu , przechodzac przez
                            wzgorza.
                            Napoleon jak zwykle uwazajac powstancow Hiszpanskich za cos gorszego i nie
                            mogac sie doczekac dzialan piechoty, wydal rozkaz swojej ochronie personalnej
                            zaatakowac Hiszpanow od przodu, a potem po bitwie , aby zatrzec slady swojej
                            rzezniczej decyzji, wklad tej szarzy wyolbrzymil. Niestety, ta szarza miala tez
                            duzy wplyw, na szarzach Polskich we Wrzesniu.
        • Gość: DSD Niewiele się zmieniło od czasów ucha Jenkinsa n/t IP: 212.33.88.* 21.11.03, 10:54
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka